On jest zmęczony Zyciem a Ja zmęczona juz Tą całą sytuacją:(
Dla innych moze to jest normalne ,,moze to nie jest zaden problem,,moze inni stwierdzą ze panikuję albo poprostu mój zwiazek nie ma sensu...
Moze przejde do sedna sprawy...Otóz Jestem z facetem od 2,5roku.(on 33lata-Ja 31lat).Nie mieszkamy razem,,spotykamy sie jak tylko czas nam na to pozwala,,ale utrzymujemy kontakt telefoniczny,,smsujemy generalnie praktycznie rozmawiamy z sobą dziennie po pare godzin...
Problem w tym ze on ostatnio zamknął sie w sobie,,jak by był nie obecny,,myslami bładził gdzies,,jego uwage pochłaniało cos co go moze gnębic a nie chce mi o tym powiedziec..Moze podam przykład aby wyjasnic o co chodzi,,,(Rano przed pracą pisze Dzien Dobry Skarbus-kocham Cie-Buzka:*,,Po godz.10tej na przerwie sniadaniowej dzwoni pyta i co tam??Ja mu odpowiadam np-a nic dopiero wstałam napije sie kawy i moze wyjde na zakupy:)I następuje cisza---------,,gdy pytam czemu tak milczysz???On odpowiada,,no a co mam mówic??,,i znów cisza------,,pytam co robisz ze jestes taki cichy???On odpowiada a nic,,siedze i czytam gazete,,albo gram w gre na telefonie..po dłuzszej chwili on wraca do pracy konczymy cichą rozmowe..
Gdy wraca wieczorem z pracy melduje sie sms-em ze juz jest w domu idzie sie umyc i cos zjesc..ale to juz jest norma taka odkąd jestesmy razem ze sie melduje tym ze juz wrócił do domu..Potem jak zrobi swoje zazwyczaj ok godz.20stej dzwoni i historia sie powtarza...zapyta i co tam??Ja mu odpowiadam..on znów o cos zapyta itp..ale po chwili on znowu milczy,,gdy pytam czy cos sie stało??on odpowiada a co niby miało by sie stac??wtedy Ja mu mówie ze niewiem zeby on mi to powiedział!!-a on ze sie znów czepiam ze znowu mi cos nie pasuje itd..Więc Ja juz nie pytam .Wiadomo ze jesli gada sie godzinami przez tel.codziennie to nie zawsze jest o czym gadac..ale nie pokoji mnie jego zachowanie..Fakt ze nie zawsze mielismy o czym rozmawiac ale zawsze rozmowa sie nam klejiła bynajmniej nie milczelismy do telefonu,,teraz od pewnego czasu jest tak ze on dzwoni powie pare słów i milczy,,gdy pytam czemu??to on odpowiada ze czyta gazete,,albo ze gra na tel,,albo ze lezy i nic nie robi..Od paru dni denerwowała mnie ta cała sytuacja wiec poniekąd naciskałam aby mi w koncu powiedział co jest grane??co sie z nim dzieje??Dzis mi powiedział ze nic sie nie dzieje ze jest zmęczony zyciem,,ludzmi,,pracą ogólnie wszystkim!!!-Więc starałam mu sie jakos pomóc i rozmawiac z nim najdelikatniej jak tylko sie da i tak tez robiłam Ja do niego gadałam a on jakby był nie obecny albo poprostu słuchał ale nie chciało mu sie na ten temat rozmawiac..Więc mu powiedziałam na spokojnie co mnie boli,,co mnie zaczyna przerastac,,ze nie mam zamiaru sie domyslac o co chodzi,,zeby cos z tym zrobił.Ze jesli chce odemnie odpoczynku to niech powie mi to i nie ma problemu znikne z jego zycia na jakis czas-niestety nie dostałam zadnej odpowiedzi tylko tyle ze jest zmęczony wszystkim..Najgorsze w tym wszystkim jest to ze mam propozycje wyjechania do pracy do Norwegi o której on wie z braku laku mogę ten wyjazd przyspieszyc i własnie dzis mu o tym powiedziałam ze jak on chce to moge przyspieszyc wyjazd i juz w tę niedziele mnie nie bedzie..On odpowiedział mi-To jedz bedziesz mi wysyłała kase,,poszukasz mi tam jakies pracy mnie tak jak by ktos w twarz uderzył bo nie takiej odpowiedzi sie spodziewałam..:( Nie mam pojecia co sie dzieje,,co mu zakrzata mysli,,co siedzi w jego psychice:( Chce mu pomóc daje mu moje wsparcie,zrozumienie,czułosc,nie ograniczam mu wolnosci,,nie kontroluje go,,nie pytam juz go czy poznał inną czy sie zakochał w innej ze taki obrót nabrało jego zachowanie-milczące i nie dostepne..Wydaje mi sie ze zamknął sie w sobie ale pytanie czemu??Jaki jest tego powód??Jak mu pomóc aby znów nabrał chęci do zycia...Bo ostatnio nawet jak nigdy stał sie apatyczny i wiecznie nie dospany,spiący,nic tylko by spał.Nawet wczesnij niz zwykle idzie spac...
Naprawde uwierzcie mi ze jestem juz zmęczona tą sytuacją:(-jego obojętnoscią w sprawach uczuc,,odizolowaniem mnie od jego problemów,,milczeniem z jego strony(przeciez jak nie chce mu sie rozmawiac bo woli poczytac gazete lub posiedziec w sam z sobą to po co dzwoni do mnie??)Pomózcie mi zrozumiec jego samego i jego zachowanie które twierdzi ze jest zmęczony zyciem..Jak mogę mu pomóc???
Kocham Go i zalezy mi na nim ....
Podobne tematy
Uważam, że twój facet ma objawy depresji..ale nie wpadaj w panikę, być może to przejściowe..Jak długo to już trwa?
Czy w jego życiu wydarzyło się ostatnio coś przykrego?
Na twoim miejscu poczekałabym trochę, może samo minie. Nie naciskaj na niego żeby Ci powiedział o co chodzi, to go pewnie jeszcze bardziej irytuje, ale pokazuj, że jesteś blisko chętna by pomóc, wysłuchać.. Jeśli ten stan nie minie, to ja bym spróbowała na twoim miejscu namówić go na wizytę u psychiatry celem przepisania tabletek poprawiających samopoczucie.. Może groźnie brzmi: psychiatra, tabletki, ale prawda jest taka, że aktualnie na rynku jest mnóstwo leków (nie psychotropów), które podnoszą poziom serotoniny (czy coś w tym rodzaju) i powodują zwiększenie aktywności i poprawę nastroju, np. Seronil. Warto spróbować, po co się męczyć.. A depresja to choroba, cierpi na nią duża część społeczeństwa..
Avalla88....Tzn wiesz co..??on często wpada w jakąs depresje,,miewa depresje i stane nerwicowe..Ostatnim razem jak sam sie przyznał ze ma depresje nie wiadomo od czego sie wzieła to sama mu zaproponowałam tabletki ziołowe Deprim.,,zazywał i mu po jakims czasie przeszło i znów było ok..Tylko zastanawia mnie co moze byc powodem tego ze tak często popada w depresje..???
Przyczyny depresji są różne, czasem jest to jakieś jedno przykre zdarzenie, a czasem nawarstwiające się małe problemy.. Poczytaj sobie w necie o tym..
Nadal obstaję przy wizycie u lekarza, może tabletki od psychiatry pomogą na dłużej, może wyleczą twojego faceta raz na zawsze. A jak się nie da go zaciągnąć to znów deprim mu dawaj, też jest to lek przeciwdepresyjny jakby nie było
5 2010-08-05 12:34:11 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2010-08-05 12:35:24)
A mi się wydaje, że Ty go osaczasz, męczysz nieustannymi pytaniami. Też tak robiłam i mojemu facetowi nie chciało sie ze mną gadać. Teraz jeśli widzę, że jest np. milczący, zamyślony pytam czy wszystko ok i jeśli powie, że tak więcej nie pytam i sama milknę i daje mu czas aby sam się z tym uporał. A na Twoim miejscu jeśli On milczy przez telefon to bym sie ładnie pożegnała i nie ślęczała na lini jeśli On tak podchodzi do rozmowy z Tobą. Prawda jest taka, ze pozwoliłas mu na to i on z tego "przywileju" korzysta. Nie bądź taka natarczywa, nie zadawaj tylu pytań, nie rób wyrzutów. Jak zadzwoni i spyta co u Ciebie, opowiedz mu, zapytaj co u niego i jak już będzie przechodził w stan milczenie, bo nie ma nic więcej do powiedzenia to zakończ romowę, zaplanuj sobie miły wieczór i nie myśl na okrągło że coś jest nie tak. Jak mu zacznie Ciebie brakowć, poczuje potrzebę dłuższych rozmów to zadzwoni i nie będzie w tym czasie czytał gazety tylko będzie w tą rozmowe zaangażowany, ale daj mu szanse to poczuć.
a ja uważam,ze to zwyczajny leń do zycia, nie chce mu sie korzystać z zycia...przezylam z takiem kims wiele lat i wiem co mowie
asia, nie zgodzę się z tobą. Nie trzeba być leniem do życia, jak mówisz. Facet może mieć problemy w pracy, z kumplami i inne. Popada w depresje, załamuje sie i stale powtarza, że jest zabiegany, życie tylko pracą i snem, że praca nie owocuje, mało płacą i różne takie. Faceci, nie są tak wylewni jak kobiety. Problemy duszą w sobie i musi być świeto, by przyznali się kobiecie co im leży na sercu.
Lidzia, podobnie zachowywał się mój chłopak. Jesteśmy ze sobą 3 lata. Po roku bycia razem zmienił pracę, wówczas lepiej płatną. Była owszem lepiej płatna, ale przez rok... potem zaczęli ucinać pensje, oszukiwać, a pracownicy w tym mój chłopak pracowali po 12 godzin dziennie a nawet więcej. Jakiś koszmar po prostu. Jego tydzień wyglądał zawsze tak samo. W dzień praca, potem do domu, do ranka sen i znów do pracy. W soboty pracował do południa potem ze mną i tylko niedziele mieliśmy dla siebie. Zawsze zmęczony, zaspany, na nic nie miał ochoty.
Podobnie jak twój chłopak, mój rano pisał, póżniej dzwonił, wieczorem dzwonił. przez jakiś czas rozmawialiśmy i było miło. Potem zaczął milczeć, gdy pytałam co się dzieje... zawsze słyszałam, że nic, wszystko jest ok. Gdy narzekałam, że mnie zaniedbuje, odpowiadał, że muszę to zrozumiec, bo on musi pracować. Nigdy mi nie mówił, co się dzieje w pracy, jak mało płacą. Gdy w czerwcu zapomniał o moich urodzinach, bardzo mnie to zabolało i wygarnęłam mu, co myślę. wtedy to sam powiedział co go trapi, poznałam jego problemy. Mówił:że jego życie to tylko praca, dom, praca dom... Od tamtej pory nie nalegam, by mi się zwierzał co go trapi. GDy już sam nie może sobie z tym poradzi, mówi o tym.
Obecnie szuka kolejnej pracy, podobnie jak jego koledzy. Dzwoni kiedy może, a ja akceptuje to jego milczenie. Nie chce się narzucać. Chce być przy nim, obok, by wiedział, że zawsze może przyjść do mnie i powiedzieć co go trapi.
zakochana__85...Wcale go nie osaczam a wręcz odwrotnie..nie zadaje mu pytan bez sensu,,nie ograniczam mu tez wolnosci..ale czasem jak to w związku bywa czasem potrzeba z sobą powaznie i szczerze pogadac czyz nie..???A koro Ja czuje ze jest cos nie tak,,ze cos go dręczy to moim obowiązkiem jest zapytac i dowiedziec sie co go trapi aby muc mu pomóz prawda? Joanna50+....Moja droga więc powiem Ci szczerze ze nie mogę sie z Tobą zgodzic jesli chodzi oto ze jest leniem,,bo nie jest poprostu za duzo bierze naraz na swoje barki i wydaje mi sie ze z czasem ten cięzar go przerasta i traci siły...
Elnett...Moja droga mój facet bardzo często popada w jakies dziwne nastroje,,zwiazane własnie z depresją...Wczesniej nie wiedząc o co chodzi tez pytałam go ciągle i w kółko co sie dzieje??czy ma inną?czy chce sie rozstac itd..Ale gdy 1szy raz sam od siebie powiedział mi ze ma depresje i niewie czemu to zaczełam go rozumiec i robiłam wszystko by mu pomóc...Nie raz mu mówiłam aby zbastował,,aby nie brał na siebie tylu obowiązków zwiazane z pracą...(Nadmienie ze jest budowlancem)Wiadomo jak jest z pracą na budowie w okresie letnim jest pracy od zawalenia a w okresie zimowym juz praktycznie nie ma tej pracy co tez wpływa zle na jego stan psychiczny..Ostatnim razem jak dopadła go depresja to znowu z powodu pracy,,nie było jej dasał sie i był zły ze to wszystko jest bez sensu ze nie mozna zaoszczedzic bo to co odłozy w okresie letnim to musi wydac w okresie zimowym jak nie ma pracy..I tak w kółko macieja...Dzis jak z nim rozmawałam to tez był milczący a mnie tak korciło aby z nim pogadac nawet jezeli by tego nie chciał więc wolałam powiedziec mu ze musze wyjsc i ze potem sie odezwe,,ale po paru minutach to on napisał ze jedzie do rodziców i ze siedzi własnie w busie więc zaczełam rozmowe poprzez sms-y,,Pisałam mu to i owo ze go rozumiem ze depresja dopada nawet tych najsilniejszych i ze nie nalezy jej sie wstydzic,,ze nie chce mu marudzic ani bron Boze uczyc go jak sie zyje bo jest dorosły i sam wie co robic..ale ze sie o niego martwie:( i mimo tego ze nie moge go przytulic choc bardzo bym chciała to jestem przy nim sercem i myslami..zeby nie obawiał sie odsłonic swojej słabej strony ze z czyms sobie nie radzi i ze jednak potrzebuje mojej pomocy,,ze bez względu na wszystko zawsze będzie miał we mnie wsparcie..Ze co nas nie zabije to nas wzmocni..Odpisał tylko..Wiem,Dziękuję i rozumiem...Gdy dojechał juz do rodziców napisał mi ze cos zje bo akurat trafił na obiad i pójdzie do ojca zrobic mu cos przy garazu-odpisałam Dobrze i tak jeszcze sie nie odezwał..Ale to nie problem pewnie odezwie sie wieczorem..
Problem w tym ze nie pokoją mnie tak czeste napady depresji,,a najgorsze w tym wszystkim jest to ze jak napisałam mu aby kupił sobie cos na poprawe samopoczucia albo Deprim na depresje to napisał ze on dobrze sie czuje ale to nie jego wina ze ta zmienna pogoda ma na niego taki wpływ..
Jestem przy nim zawsze jak nie osobiscie to duchowo,wspieram go,,przymykam oczy na wiele spraw i na jego czasem chamskie zachowanie,nie robie mu prelekcji pod zadnym względem nawet pod takim ze przestał okazywac mi uczucia,zapomniał ostatnio o moich imieninach,ze unika rozmów powaznych i zyciowych,,ze nie dba o nasz zwiazek,,ze przestał dbac o mnie...Nie naciskam na niego aby zaczął dbac o te szczegóły które przed chwilą wymieniłam bo go kocham bo mi zalezy,,staram sie go zrozumiec ale naprawde sama zaczynam powoli wysiadac psychicznie:(I nie mam bladego pojecia od czego bierze sie w nim tak częsta depresja??jaki jest powód tego..ciągła praca której ma w nadmiarze i pracuje tez w soboty tak jak Twój facet,,czy nie dosyt ciągłej kasy..niewiem sama jak mam mu pomóc bo samo bycie przy drugiej osobie niewiele daje i nie wiele pomaga a nie chcąc ciągle sie zastanawiac czemu jest tak a nie lepiej to sama pogrązam sie w samotnosci i odizolowaniu od innych..Nie mam pojęcia jak mu jeszcze pomóc:(co zrobic aby poczuł sie lepiej..
Bardzo mi się spodobało co pisałaś mu w smsach, pokazałaś mu, że bardzo tobie na nim zalezy i nie zależnie co bedzie się dzialo bedziesz z nim jednocześnie go wspierając. Wydaje mi się, że jest on nieco zamknietym w sobie typem faceta. Nie mówi co czuje. Ale większośc mężczyzn tak ma i uważam to za objaw normalny.
Teraz my kobietki, ciepłe i czułe chcemy za wszelką cenę facetowi pomóc. Wydaje mi się także, że za nic w świecie nie zgodzi się on na terpie. Po pierwsze powie, że to zabiera mu cenny czas badź przyzna się, że jednak nie ma odwagi. I ciąg takiego za roki jak się zaprze na siłę. namówić go na tabletki- to też może nie wypalić, ale nalegaj, proś, mów, że to dla waszego dobra.
Coś mi się przypomniało. na stronie www. kobieta.wp.pl w zakładce "po godzinach"--> eksperci możesz Ty badz twój facet anonimowo, darmowo zaczerpnąć porady psychologa. Ewentualnie jeśli i to nie wypali, zapytaj się tego psychologa w jaki sposób mogłabyś efektownie namówić chłopaka na terapię.
Jednak ty nie możesz czekać jak specjalista zdziała cuda. Musisz działać. Robisz błąd nie mówiąc mu o swoich uczuciach potrzebach. Wtedy mu się może wydawać, że tobie takie traktowanie nie przeszkadza, a przecież tak nie jest. Boli cię to i w głębi duszy chcesz to zmienić. Niech się wali na łeb na szyje, ale musisz z nim spokojnie porozmawiać, że boli cię, to, że nie dba o ciebie. Jeśli nie będzie tego słuchał, bądź odbierze tę rozmowę jako atak z twojej strony to działaj po cichu. Wtedy gdy chcesz, by o ciebie pamietał i okazał uczucia mów mu o tym. Ja robię w ten sposób, że mówię: przytul mnie mocno, ogrzej mnie, daj fajnego buziaka, powiedz, jak mnie kochasz, za kilka dni mamy pewne świeto i wtedy mu się przypomina, reszty nie muszę mówić...
Mój owszem okazuje mi swoje uczucia i to często. czasami jednak mówię mu tak jak wyżej... nie robie mu już wyrzutów typu: pewnie mnie już nie kochasz, może masz inną. Czasami powiem tak jedynie do żartów, by się z nim jedynie poprzekomarzać.
Spróbuj Lidzia :* 3maj się :*
Elnett-Tak to prawda jest typem człowieka zamknietego w sobie trzeba sie sporo napracowac aby cos z niego wydusic..Co do tabletek to masz racje kiedys te tabletki przestaną na niego działac organizm sie na nie uodporni i wtedy nie bedzie juz rady aby mu pomóc:(
Boze Elnett Jak Ja sie o niego martwie,,dzis po raz 1szy zdarzyło mu sie aby od 7godz.sie wogóle do mnie nie odezwał:(nie dał znaku zycia..Przeraza mnie mysl ze pojechał dzis do rodziców do rodzinnego miasta i będzie chciał sobie cos zrobic..Kurde ale mam dołka..
Co do uczuc to zawsze jak pytam lub rozmawiam o uczuciach i o tym czego mi brakuje to on wpada w panike i sie denerwuje krzyczy gada od rzeczy itp..
Może powinnaś spróbować, tak jak ja czasami robię. Mowię wprost: przytul mnie, pocałuj. Delikatnie i z uśmiechem.
Czy on kiedykolwiek ma myśli samobójcze. Zadzwoń do niego.
Elnett-Dzwonie ale nie odbiera:(
Czasami jak jest w takim stanie to mówi cos ze jak sie wkurzy to pójdzie na taką skarpe i skonczy z sobą..
ale zawsze go opierdzielam i juz nie wspomina o tym...
Wiesz juz nie raz mu mówiłam przytul mnie-a on wtedy pisze ale jak??
Daj mi Buzi-a on mi wysyła buzke całusną w sku..
Jak jestesmy razem to jak mu tak mówie to nie robi z przeciwów..
Dzwoń do bólu... Pisz smsy. Skarbie gdzie jestes? Czemu nie odbierasz, daj mi znać, bo się martwię. Potrzebuję cię i musze pogadać.
ehh wiadomo, że przez telefon cie nie przytuli. Miałam na myśli czułości, gdy jesteście razem.
Elnett-Tak jak jestesmy razem to jak najbardziej czułosci są..
Dzwonie i nic..
Napisałam mu ska-kochanie co sie dzieje??odezwij sie bo się martwie..
no i czekaj. a przede wszystkim uspokój się .
Elnett-Narazie nie dostałam zadnej odpowiedzi..dzwoniłam teraz to miał zajęty nr..-niewiem czy ktos tez chciał z nim gadac i dzwonił do niego czy on dzwonił do kogos...Nie umiem sie uspokojic naprawde nie umiem..Ale pomaga mi rozmowa z Tobą Dziekuje Ci za To...
Nie ma za co.
Moze on jest czymś zajęty, bądź pomaga w czymś ojcu.
Elnett-Jest juz zbyt ciemno na dworze aby dalej pomagał ojcu przy garazu..
Pozatym dręczy mnie mysl ta o której juz Ci pisałam na tamtym wątku.....
Boze dodaj mi siły!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:(