Każda z nas ma kompleksy ale czasem te kompleksy nie dają nam normalnie żyć i zaburzają poczucie własnej wartość. Ja jako nastolatka miałam chyba kompleks na każdym punkcie swojego ciała, że sotpy za małe albo za duże i nos że nie ładny. Potem miałam już tylko kilka za to ogromnych, w końcu mój jeden największy to była oponka na brzuchu, a w związku z tym brak talii więc przez długie lata ubierałam luźne bluzki wyglądałam w nich okropnie. W końcu pomyślałam kurcze majka dasz radę to zrzucić i zrzuciłam. Moim zdaniem jeżeli nie uwierzymy w siebie to nie pokonamy komplesów. Dlatego dziewczyny jeżeli mi się udało i wam się uda. Dajemy przykłady rzeczy które nie dawały nam żyć a udało się nam pokonać niech inne dziewczyny też uwierzą w siebie!
Podobne tematy
Ja tam od zawsze miałam problem z małym biustem i do dzisiaj troche mam ,chociaż nie jest już tak przesadnie ,pociesza mnie to ,ze chłopakowi się podoba ,chociaż czasami i tak w to nie wierze hehe;P
Jak byłam młodsza to otaczały mnie koleżanki ,które miały dośc duży biust i myślałam .,ze ze mna coś nie tak haha ,dopiero potem zauwazyłam ,ze wiele kobiet ma małe biusty ahh;P
Często się denerwuje jak przymierzam jakąś sukienkę a mi np,nie leży bo oczywiście ten biust ;P ![]()
troche by mógł być wiekszy no,ale co zrobić na szczęście mam inne atuty ;P
Ja tam zawsze miałam kompleksy na punkcie piegów ale z czasem się przyzwczaiłam i nawet zauwazyłam że dodają mi uroku ![]()
pucki, mam taką pucułowata twarz, pamiętam jak kiedyś w liceum jeździłam sobie po twarzy roll-on takim co cellutli na nogach ma niszczyć. śmiać dziś mi się z tego chce
potem jakoś nauczyłam sobie z nimi radzić, poszłam do stylisty żeby mi dopasował fryzurę do pucułowatej twarzy (moje kochane ce-ce) i trochę pazurkami zakrywam te pucki moje
no i nauczyłam się, ze taka twarz dodaje mi młodzieńczego wyglądu ale jak ma się 15 lat to trudno to docenić
ja kiedys miałam kompleks przez moje krzywe zęby ale nosiłam aparat i teraz są całkiem ok.
jeszcze pozostał mały biust ale z tym sie juz da zyc no i podobno mojemu chłopakowi sie podoba
no a jeszcze teraz sa te biustonosze push-up i nie kazdy musi wiedziec ze nie mam biustu ![]()
Ja chyba wielu się nie pozbędę nigdy, zwykle chowam je do kieszeni, żeby nie zajmowały mi cennego czasu, ale kiedy już wyjdą to pozwalam sobie na trochę żalów przy popcornie albo innych świnstewkach. Nigdy w życiu nie zaakceptuje wstrętnego brzucha z którym walczę aktualnie (na razie bez sukcesów). Brak biustu też raczej nie jest powodem do dumy.
Jedyne z czym sobie poradziłam to twarz
Kiedy koleżanka mi powiedziała, że gdyby wyglądała jak ja to nigdy by się nie malowała doceniłam gładką skórę i to, że w życiu może 5 pryszczy miałam. Jeden pozytywny komentarz wystarczył aby poradzić sobie z wszystkimi innymi negatywnymi.
Cieszę się, że doszłam do etapu, kiedy wiem, że gdy ktoś mi powie, że jestem brzydka, będę potrafiła powiedzieć: "wiem, i co z tego?", zaśmiać się, odwrócić i pójść na piwo ![]()
ja kiedys miałam kompleks przez moje krzywe zęby ale nosiłam aparat i teraz są całkiem ok.
jeszcze pozostał mały biust ale z tym sie juz da zyc no i podobno mojemu chłopakowi sie podobano a jeszcze teraz sa te biustonosze push-up i nie kazdy musi wiedziec ze nie mam biustu
ja mam to samo , jestem przed założeniem aparatu więc to tylko kwestia czasu żebym miała hollywood smile
, a biust mam w zasadzie mały ale planuje coś z nim zrobić
reszta jest cacy ![]()
Mam sporo kompleksów np. długie palce u stóp, . Tego jednak nie zmienię, staram się jedynie pokazywać co mam ciekawego
Duży biust
Po co zadręczać się czymś czego nie łatwo zmienić.
Kłopocę się jedynie fałdką na brzuszku i to, że przez chorobę przytyłam i trudno mi schudnąć. Ale dam radę
Wy dziewczyny też dacie radę z wszelkimi kompleksami
Powodzenia
Był czas, że byłam jednym wielkim chodzącym kompleksem
Nic w sobie nie lubiłam. Uważałam się za osobę grubą i brzydką a w dodatku mało interesującą. Myślę, że był to taki wiek, pomiędzy gimnazjum a liceum. Teraz wiem, że nie muszę być idealna - nikt nie jest. Zaakceptowałam mój wygląd, nauczyłam się podkreślać atuty. Ciężko mi zatuszować mój największy (dosłownie i w przenośni) defekt, czyli dużą pupę. Nie ma chyba spodni, które by ją wyszczupliły a spódnic nie toleruję... więc staram się z tego defektu zrobić atut, jeszcze mi się to do końca nie udało, ale pracuję nad tym ![]()
Ciężko mi zatuszować mój największy (dosłownie i w przenośni) defekt, czyli dużą pupę. Nie ma chyba spodni, które by ją wyszczupliły a spódnic nie toleruję... więc staram się z tego defektu zrobić atut, jeszcze mi się to do końca nie udało, ale pracuję nad tym
jejku jak ja bm chciała mieć duża pupę, jestem chuda jak szkapa a uwielbiam kobiece figury! są super seksowne!!
twój jak to nazwałaś defekt dla mnie byłby największym moim atutem ![]()
miałam problem z nosem, ale jak sobie troszkę uzbierałam zrobiłam operację, ale powiem wam, że wcześniej byłam u psychologa i on powiedział, że to nie kwestia nosa, ale samooceny
no to ja mam chyba poważny problem ze sobą.Same kompleksy umnie: mały biust,szerokie ramiona,duży nos,
chuda-za chuda,bo mam problem z jedzeniem,krzywe żółte juz zęby,nosze oklulary czego bardzo nie lubie-zle sie czuje,
nie ubieram sie za fajnie bo mnie stac itd. Mogłabym tak jeszcze wymieniac,nie wspomne juz o swoim nie znosnym charakterze.
Zastanawiam sie juz dlaczego mój lovelas ze mną jest-z taką brzydulą,ja nie świadomie juz doprowadzam do tego zeby sie rozstac,bo sama ze sobą nie mogę wytrzymac i nie wiem jak se juz pomóc. ale mi juz wszystko wisi ah.......
Ja w końcu zaakceptowałam swoje piersi
Wszystko dzięki narzeczonemu, który je uwielbia i wciąż je komplementuje ![]()
Wcześniej jeszcze był problem z tym ile ważę, ale ponieważ schudłam, to już nie jest źle ![]()
no to ja mam chyba poważny problem ze sobą.Same kompleksy umnie: mały biust,szerokie ramiona,duży nos,
chuda-za chuda,bo mam problem z jedzeniem,krzywe żółte juz zęby,nosze oklulary czego bardzo nie lubie-zle sie czuje,
nie ubieram sie za fajnie bo mnie stac itd. Mogłabym tak jeszcze wymieniac,nie wspomne juz o swoim nie znosnym charakterze.
Zastanawiam sie juz dlaczego mój lovelas ze mną jest-z taką brzydulą,ja nie świadomie juz doprowadzam do tego zeby sie rozstac,bo sama ze sobą nie mogę wytrzymac i nie wiem jak se juz pomóc. ale mi juz wszystko wisi ah.......
Lepiej być za chudym niż za grubym ![]()
Ja na twoim miejscu bardziej niż na wyglądzie skupiłabym się na problemach zdrowotnych i starała się je rozwiązać - dobry dentysta i dietetyk/psycholog. A okulary są ostatnio bardzo modne - szczególnie takie z grubymi oprawkami, może takie tobie by pasowały?
Na ubiór nie trzeba poświęcać grubych milionów, żeby fajnie wyglądać, serio.
Niezrozumiana, twoim problemem nie są kompleksy, tylko brak samooceny. Powinnaś udać się do psychologa, dentysty... uwierz w siebie. Jeśli twój facet cie kocha, to widocznie mu się podobasz. W osóbce o małym ciałku, małym biuście, dużym nosie może drzemać wspaniała, ciepła osóbka
Wygląd nie jest najważniejszy, ważne jest jednak zaakceptowanie sie takim jakim jest oraz dbanie o siebie w miarę możliwości
3maj się ![]()
a Ja z kolei mam kompleks dużego biustu...
Kazda z nas miala kompleksy, ma w sobie cos co jej sie nie podoba, ale bez przesady, trzeba sie skupic na atutach, bo ma je kazda z nas. Jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma:)
Myślę,że te wszystkie kompleksy nie wynikają z tego,jak my się postrzegamy,tylko jak inni nas postrzegają. Czasami (niewinny) żart potrafi wywołać lawinę poszukiwań własnych niedoskonałości. Moim kompleksem zawsze były pełne usta. Są naprawdę idealnie wykrojone i nieprzesadzone, ale w podstawówce czy gimnazjum nie było dziewczyn, które mogłyby się pochwalić podobnymi. I zawsze mi docinały. Dopiero,kiedy styknęłam się ze zdjęciem Angeliny Jolie, nabrałam pewności siebie. Zobaczyłam piękną, wyzwoloną kobietę, która wyglądała megaseksownie i wcale nie próbowała się z tym ukrywać. I mało,że miała duże usta,to jeszcze one były większe od moich, co mnie pocieszyło i w krótkim czasie pozwoliło na uczynienie z tego atutu.
A mi się wydaje, że inni nas postrzegają, tak jak my postrzegamy samych siebie. Wszystko wychodzi od nas.
Dlaczego są dziewczyny, które nie wyglądają jak modelki z okładki a nie mogą się opędzić od facetów i komplementów? Gdyby skupiały się na swoich wadach nie potrafiłyby się otworzyć na innych... Ja z uporem maniaka będę powtarzać, że wszystko jest w naszych głowach.
Kiedyś miałam setki kompleksów - teraz nawet o nich nie myślę chociaż nie zmieniłam się fizycznie. Po prostu pogodziłam się z tym jak wyglądam. Nie na wszystko mamy wpływ a życie jest zbyt krótkie żeby je marnować z powodu brzydkiego nosa/dużej pupy/krzywych zębów/odstających uszu...
20 2010-10-16 14:47:45 Ostatnio edytowany przez Relmond (2010-10-16 16:52:04)
- Post usunięty -
Moje kompleksy to długie stopy. Nie znoszę ich.
Ale akceptuję. I to, że mogłabym mieć z 3kg więcej. Ale przynajmniej we wszystko wchodzę i mam ładną figurę mimo to. Jakiś tłuszczyk też się znajdzie, ale taki zdrowy oczywiście. ![]()
A ja kiedyś nieznosiłam swoich kręconych włosów. Puszyły się i żyły zupełnie własnym życiem.Z czasem okazało się, że jestem jedyną osobą w szkole, a później w pracy, która ma kręcone włosy. Zdecydowanie one wyróżniają mnie z tłumu i teraz są moim największym atutem ![]()
Do akceptacji niektórych części swojego ciała trzeba dorosnąć.
Ja mam długie nogi. Baaardzo długie nogi.
Kiedyś ich nie znosiłam, sprawiały mi dużo kłopotów, nie mogłam dobrać spodni. Ale teraz jest większy wybór jeśli chodzi o spodnie.
Do tego wyróżniają mnie strasznie, wiele dziewczyn mi ich zazdrości. Są smukłe, zgrabne i przyciągają wzrok innych mężczyzn. Pierwsze na co zwrócił uwagę mój obecny facet to właśnie nogi. ![]()
Witam...Ja też mam kompleks dużego biustu, jestem niska i szczupła.
Ja też miałam kompleksów niemało i co? Olałam je
Nie ma ludzi idealnych, a przez to że podobam się sobie - podobam się innym. To co mogę przykrywam, co innego odsłaniam, a przede wszystkim uśmiecham się szczerze do ludzi ![]()
Chciałbym zapytać uczestniczki tego wątku o kilka cech fizycznych, moich zresztą, na których punkcie mam kompleks. W zasadzie, to nie jest mój kompleks, ale bardziej obawa o śmieszność i brak akceptacji ze strony otoczenia. W moim prywatnym przekonaniu (może błędnym), to środowisko w którym przebywasz jest do pewnego stopnia odpowiedzialne za powstawanie takich sytuacji, ale czasami trudno jest zmienić środowisko (bo się je lubi, jest w nim wygodnie itp.), więc trzeba pracować nad tymi cechami. Nie twierdzę, że należy je całkowicie i nieodwracalnie eliminować, ale "tonować", by stały się akceptowalne.
Konkretyzując, chodzi tutaj o moje włosy. Nigdy nie miałem pomysłu, co z nimi zrobić, a w obecnej chwili otrzymuję sprzeczne sygnały z otoczenia.
Spróbuję jakoś przekazać wizualny obraz. Muszę pomyśleć i zapoznać się z regulaminem forum.
a Ja z kolei mam kompleks dużego biustu...
To ja już nie wiem czy mam jakies kompleksy jak czytam wasze wpisy Kobietki jeszcze 5 min.temu pragnęłam mieć wielkie cyce ;D
narzekałam na swój nos, krótkie nogi, szerokie ramiona, i oczywiście OPONKA .Moja pupa moze sobie być jaka jest doszłam do wniosku ze 1 stycznia zaczne tylko ćwiczyc w taki sposób na jaki bede miała humorek
,a ze u mnie z humorkami to jest różnie popracuje nad soba bo tylko w tym opisie nie znalazłam siebie:D
,,a Ja z kolei mam kompleks dużego biustu...,,
Tak więc skoro ktos ma kompleks z duzym biustem to chyba do konca nie jest on taki git ![]()
Moje małe oczka , choć teraz wiem , że mają piękny kształt i to coś ;-)
Cały czas pokonuje swoje kompleksy!
Myślałam kiedyś, że mam np brzydkie nogi, po prostu tak sobie kiedyś ubzdurałam. I w ogóle czułam się nieatrakcyjna. Powoli to pokonuję.
Ale nie obyłoby się, to bez pomocy pewnego mężczyzny
który dowartościował mnie psychicznie.
A jeśli chodzi o wygląd to stwierdził, że moim atutem są np. małe stopy, ponieważ wiele kobiet narzeka na to, że ich stopy są zbyt duże i przypominają trochę męskie. Powiedział też, że kobiety bardzo często wmawiają sobie, że coś w nich jest brzydkiego, a tego tak naprawdę nie ma. Doszukują się wciąż kompleksów. Jeśli pozbędą się nadwagi, to zauważają brzydki kształt nosa. A jak nie to, to zawsze coś się znajdzie
Najważniejsze w pokonywaniu słabości i kompleksów jest uznanie własnej wartości. Nie musisz być idealna, nie wstydź się nadwagi, cellulitu (nigdy nie jestem pewna jak to się pisze) itd. .
Ja teraz staram się myśleć, że jestem wartościowa i to naprawdę bardzo mi pomaga. Nie dołuję się i żyję, a nie zamartwiam się ![]()
Od gimnazjum walczyłam z kompleksem krzywych nóg. Koleżanka mi tak powiedziała po złości, co ja łatwo łyknęłam. I spódniczki, spodenki NO WAY xD Później wiele osób mi mówiło, chora jesteś, masz ładne nogi. Niedawno wrzuciłam zdjęcia swoich nóg na jakieś forum haahhahaah to mnie ludzie poryli, że mam krzywy mózg jeśli już. I od tego czasu jak patrzę w lustrze na moje nogi, inaczej je postrzegam xD Ładniejsze się wydają hehe ![]()
Nie mam niestety ładnej twarzy, ale zaczęłam się malować i potrafię uśmiechać się do siebie w lusterku ![]()
Nie lubiłam kiedyś swoich włosów, zapuściłam, pofarbowałam i nagle wszyscy się zachwycają jakie mam ładne włosy <szok> Więc teraz lubię ![]()
Jeszcze dużo pracy przede mną, ale dużo czasu także ![]()
Strasznie łatwo mną zmanipulować. taka moja wada ![]()
Hehe! Chaiałam zmienić swoja szorstką skórę w delikatność. Pewnego dnia się pozbierałam i poszłam do dermatologa. Powiedział mi, że mam bardzo pzesuszoną cerę. Zaczęłam pić dużo mineralnej i wypróbowywałam po kolei wszystkie kremy aż znalazłam ostatio Siquens do cery przesuszonej i odwoednionej z formułą DermoSekwencyjna. I udało się
Już się nie wstydzę przytulać do swojego faceta w obawie, żeby nie stwierdził, że moja skóra jest niemiła w dotyku
Trzeba wziąć sprawy w swoje rece ![]()
kompleksy? oj mam ich mnóstwo i na razie pozbyłam się kompleksu dotyczącego moich oczu
wydawały mi się zbyt duże, brzydkie i w ogóle takie jakies, nie wspominajac o brwiach, które byly tak krzaczaste, ze szok!!!
az w koncu, na oczy zaczęłam patrzec sie zupełnie inaczej, kiedy to włąsnie wzięłam się za regulację brwi:) terasz mam i łądne brwi i oczy ![]()
Niestety, nie moge pozbyc sie kompleksu swojej wagi, ogolnie figury
czekam na cud, ktory sprawi ze pomimo diet w koncu schudne
mam dosc masywne uda, nie jestem tak gruba, moja waga jest w normie, ale sami wiecie jak jest .... ![]()
Oj i nos, okropienstwo, ale zaczne uzywam w najblizszym czasie kremow na wągry i mysle, ze tego kompelksu tez się pozbęde:)
mika09 z ta waga ja mam tak samo , niby jest w normie ale ja czuje sie gruba i chciałabym troszke zrzucic, pozatym duzym kompleksem jest moj brzuch no i talia ;/