Witam wszystkich.Jestem nowa na tym forum,jednak mam nadzieję,że znajdzie się wśród was ktoś kto mi doradzi w pewnej sprawie.
Poznaliśmy się parę lat temu.Na początku jak w bajce.Cały koszmar zaczął sie po ślubie.Mój mąż zmienił sie nie do poznania.Jak za niego wyszłam i urodziła nam sie córka czar prysł,a człowiek którego tak kochałam zrobił się potworem.Zaczęło się od drobnych kłótni,ale nie przejmowałam sie tym,bo to normalne.Pózniej zaczął mi wydawać rozkazy ,zakazy typu; nie pójdziesz do pracy,zakaz odwiedzania rodziny,przyjaciół,zakaz zrobienia prawa jazdy,zakaz wychodzenia nawet do sklepu-chyba że z nim.Jak się sprzeciwiłam i chciałam postawic na swoim groziło to wojną domową.Jednego razu jak powiedziałam swoje zdanie tak dostałam,ze pamiętam do dziś.Wszystko musze robic tak jak on chce,tańczyć jak mi zagra i zawsze wszystko musi byc dopięte na ostatni guzik.Chociaż stosuje sie do tego i tak jest zawsze jakieś ale.On moze robic co mu się podoba,chodzic gdzie chce i wracac kiedy chce.Ja jestem tylko od sprzatania i spełniania jego zachcianek.Nieraz nie wwytrzymuję to powiem swoje zdanie,wtedy mnie wyzywa,wygania z domu,rozbija talerze,niszczy co popadnie.Do tego wszystkiego to jeszcze ja mam go za wszystko przepraszac,żeby w domu było trochę spokoju.Przez te lata wyrzadził mi wiele krzywdy,powiedział wiele przykrych słów,wyzywał jak tylko sie dało.Czuję sie w tym związku zle.Nie docenia mnie mojej pracy,ani tego co dla niego robię.Jest jak tyran na którego nie mogę juz patrzyć.Napewno zapytacie czemu nie odejdę.Moja odpowiedz-nie mam do kąt.Pod każdym wzgledem jestem uzalezniona od niego;mieszkanie ,żywność,samochód itd.Nic tu nie ma mojego.Na pomoc bliskich czy rodziny raczej liczyc nie mogę.Samej trudno stanąć na nogi z rocznym dzieckiem,bez grosza przy duszy i bez mieszkania.Nie piszę tego żeby szukać litości,ale może jest ktoś kto mógłby mi coś doradzić.Dobrze wiem,że wiele kobiet jest w podobnej sytuacji i tak jak ja nie wiedza jak temu zaradzic by móc zyc normalnie a przedewszystkim uciec od pana i władcy.Jak narazie siedze cicho bo tak jest jeszcze najlepiej.Mam nadzieję dziewczyny,że coś mi doradzicie.
Podobne tematy
Wiem ze zycie z dzieckiem kosztuje ale nie jakies "miliony", mozesz isc do pracy byle jakiej, chociaz na glupia kase, sprzataczke cokolwiek nie wierze ze nie znajdziesz w Polsce ,pracy za minimum 1000 - 1500 zł i to lekkiej! mozesz siedziec cicho i po cichu szukac pracy i jakiegos pokoju lub mieszkania zeby sie wyprowadzic i chociaz zobaczyc czy Ci bedzie lepiej. W ogole skoro jest Ci z nim az tak zle i tak Cie rani nie rozumiem jak mozna zyc z takim "potworem" niedlugo bedzie tak ze Ci dzieciaka zrani lub odpukac cos gorszego zrobi albo Tobie i co wtedy tez bedziesz siedziec po cichu i nic nie robić? chcesz byc taka niewolnica jakiegos chorego psychicznie czlowieka? ja takiego postepowania i myslenia nie rozumiem naprawde... jak mozna sie tak dawac robic przez faceta... to Twoj mąz czy moze Twoj pan a Ty jego niewolnica na wlasna wole? (spelniasz jego wymogi byleby bylo cicho?) ja wolalabym byc z dzieckiem na ulicy niz w domu z jakims psychopata;/ a napewno masz jakis przyjaciól i fundusze ze na ulicy nie wyladujesz tak odrazu... w ogole jak masz slub to przeciez mozna sie rozwiesc i jest podzial;/ nie kumam.. napewno wezmie sad pod uwage dobro dziecka i nie zostawi Cie golej i samotnej... Ty chyba sie boisz ze jak sie z nim rozstaniesz to juz bedzie jedno wielkie bagno... dziecko bez ojca itp... a to nie prawda zawsze mozna wszystko pokukladac od nowa, a dla dziecka lepszy spokoj i harmonia bez ojca niz nielad stres nerwy i klotnie z nim...
takie moje skromne zdanie ![]()
zycze powodzenia cokolwiek postanowisz;]
Co chodzi o podział jakiegokolwiek majątku to nic z tego- wszystko jest na niego on sie tego dorobił jeszcze przed ślubem.Choć bym nawet dostała sądownie jakiś pokoik w tym domu to i tak bym tu nie została bo pomyśl tak- co to by było za życie,dopiero jazda.Teraz mi daje popalić,a co by było po rozwodzie.Jest to człowiek agresywny,bezwzględny chamski,bez żadnych skrupułów.Nie szanuje nic i nikogo.Wszystko ma gdzieś.Tylko dziecka w tym momencie było by szkoda.Pytasz jak mozna żyć z takim i siedzieć po cichu.Jeśli miałabym jakiś wybór już dawno by mnie tu nie było.A jeśli miałabym być głośno,to albo by mnie juz dawno ubił,albo wylądowała bym na ulicy.W odróżnieniu od ciebie wole być w domu i cicho siedzieć (jak narazie )z tego co wiem życie na ulicy nie należy do bezpiecznych.Troche dziwnie piszesz.
4 2010-07-24 17:22:52 Ostatnio edytowany przez mrówka333 (2010-07-24 17:26:18)
chcesz byc taka niewolnica jakiegos chorego psychicznie czlowieka? ja takiego postepowania i myslenia nie rozumiem naprawde... jak mozna sie tak dawac robic przez faceta... to Twoj mąz czy moze Twoj pan a Ty jego niewolnica na wlasna wole? (spelniasz jego wymogi byleby bylo cicho?) ja wolalabym byc z dzieckiem na
Nie jestem niewolnica z własnej przyjemności,poprostu nie mam wyboru(jak narazie)
pamietaj ze zyjemy w 21 wieku mamy demokracje i nie prymitywne ograny wladzi, jakby kazdemu bylo wolno tego co Twojemu facetowi swiat upadlby jeszcze bardziej i niewolnictwo by panowalo do dzisiaj ja Ciebie nie rozumiem widocznie zle Ci nie jest skoro nadal tam jestes z nim tyle z mojej strony
6 2010-07-24 17:45:21 Ostatnio edytowany przez mrówka333 (2010-07-24 17:58:11)
lost dzięki za naciągane wsparcie i pomoc,ale ty albo nie masz dzieci albo nie znasz życia
ty dziewczyno nawet nie wiesz co piszesz,a takie słowa cyt,,że nie jest mi z nim żle skoro dalej z nim jestem'' świadczą tylko o twojej niedojrzałości .Moze wiecej mi juz nie doradzaj bo piszesz same bzdury
Witam Cie - napisalas - ,, jestem uzalezniona od niego : mieszkanie, zywnosc, samochod itd.Nic tu nie ma mojego ,,
To dobrze - bo bez zalu mozesz go opuscic - dla mnie to jest atut / nie masz zmartwienia jak odebrac swoj materialny wklad w to malzenstwo /
Nie jestes jego wlasnoscia , mozesz podejmowac wlasne decyzje , zachowywac sie tak jak chcesz , uwolnic sie z niewygodnej sytuacji dla ciebie -- decyzja zalezy od Ciebie , bo jestes wolnym czlowiekiem . Zastanow sie na czym Ci zalezy......
Wiem , ze boisz sie - nowego - , ale lepiej sprobowac niz pozniej zalowac.....
Czy masz ochote cale zycie - ,, tanczyc jak mi zagra ,, ?????? albo cale zycie myslec jak uciec ,, od pana i wladcy ,,
Dziewczyno - rusz glowa i zacznij sobie po kolei wszystko ukladac - czas na porzadki....
Sprobuj odpowiedziec sobie na pytanie - czego chcesz - dla SIEBIE ?????
Jak odpowiesz sobie na to pytanie - to juz bedziesz wiedziala co dalej robic...
zycze duzo sil i wierze w Twoja rozwage . Odezwij sie co postanowilas - jestem z TOBA . Strach towarzyszy nam wszedzie - wiec nie boj sie !!!!!!!
pozdrawiam
Poszukaj jakiegoś ośrodka dla kobiet.
Najlepiej w innym mieście.
Spakuj się, zabierz swoje dziecko i wyjedź.
Tu już nie chodzi tylko o Ciebie, ale przede wszystkim o Twoje dziecko.
Twój mąż się nie zmieni a jego agresja może odpić się na maleństwie.
Powodzenie i pamiętaj, że jesteś Matką i dlatego bądź mądra.
Dzięki dziewczyny za dobre rady.Wreszcie jakieś dobre słowo.Wiem,że powinnam odejść,bo ten chory człowiek i tak się nie zmieni.Nie zaprzeczam,że boje się nowego życia-sama i bez niczego.Wszystko musze zaczynać od nowa-przeraza mnie to bardzo.Boję się ,że nie dam sobie rady,że nie podołam wszystkiemu.W sumie i tak nie widze mojej przyszłości w tym domu,a w tym potworze i tak nie mam wsparcia.
Może troche szorstko napisane
ale szczerze . Po prostu tak jak mówią koleżanki powinnaś na nowo ułożyc sobie zycie bez mężczyzny ,który Cie rani . Powodzenia.
ja tez mysle ze ten pomysl z osrodkiem dla kobiet-w innym miescie, jest bardzo dobry:) Uzyskasz tez tam wsparcie psychologa, a to naprawde daje duzo sily po takiej przemocy psychicznej i fizycznej. Wiem i rozumie ze sie boisz i ciezko Ci odejsc-sama przeszlam cos podobnego, na szczescie nie mam dzieci, taka przemoc odbiera nam wiare we wlasne sily i myslimy ze swiat poza tym chorym zwiazkiem jest jeszcze gorszy.Wiem ze najtrudniejszy bedzie moment podjecia tej decyzji zeby spakowac siebie i dziecko i sie wyniesc ale uwierz mi....po przekroczeniu drzwi "waszego" domu z walizkami....spadnie Ci ogromny kamien tego calego bolu....i napewno nie bedzie Ci latwo....ale bedziesz sie o wiele lepiej czula i co najwazniejsze BEDZIE TO JUZ ZA TOBA !!!!!!! Pakuj sie i uciekaj z dzieciatkiem najdalej jak tylko mozesz !!!!
powodzenia i daj znac co u Ciebie!
I uzyskasz też pomoc prawną, bo to że MUSIAŁAŚ zabrac dzieci trzeba udowodnić. Uwolnisz się od niego. Są takie Centra Wsparcia i Interwencji Kryzysowej, które udzielają kompleksowej pomocy. Współpracują z prawnikami i policją, posiadają hostele, w których można zamiszkać, mają armię psychologów.
Mrówko, rozumiem Cię.
Doskonale Cię rozumiem.
Wizja kompletnej zmiany zycia i wejścia w nieznane jest przerażające.
To nie kwestia tego czy dasz sobie rade, bo na pewno dasz, ale kwestia odwagi do zmiany zycia.
(Jestem w podobnej sytuacji.)
Jestem jeszcze tu gdzie jestem, bo tłumaczę sobie, ze dziecko powinno mieć obydwoje rodzicó, choć zdaje sobie sprawe, ze czasem lepiej zyc spokojnie z jednym rodzicem niz patrzec na ciagle wojny i brak szacunku gdy sie jest z kiepsko dobrana dwójką rodziców.......
Ja tez nie wiem co robic. Zupełnie. Biore na przeczekanie. Mysle ze dojrzeje do jakiejś wiążącej decyzji. Tymczasem kończę studia, zapoznaje sie z rynkiem pracy, staram sie byc tak bardzo niezalezna jak tylko sie da. Czasem tylko zal mi tego, ze wszystko tak sie spieprzylo. Po urodzeniu córki.
Nie wiem co robiłam nie tak, w kazdym razie doszlam do etapu,ze juz sobie tym nie zawracam glowy. Żal mi dziecka.
Trzymaj sie. Pozdrawiam.
Drogie dziewczyny.Wczoraj mu powiedziałam,że nie chce już z nim być.Wykrzyczałam co mnie boli i co zamierzam.Nie brałam nawet pod uwagę co będzie dalej. Zdziwiło mnie jego zachowanie,bo zawsze podłe i chamskie,a tu zero agresji,sprzeciwu.Spodziewałam się wojny po tym co powiedziałam.Usłyszałam tylko,że jak opuszczę ten dom, to on odbierze sobie życie.Nie wiem czy to kolejny szantaż z jego strony,czy mówi poważnie.Może chce mnie tylko nastraszyć-kolejny jego tik.Dzisiaj widziałam jak płacze,nie pytałam o co.Jakoś mnie to nie obchodzi.Zastanawiam się tylko nad tym co powiedział...
Szantaż emocjonalny ... Kurczę to potwierdza tylko to co napisałam już w innym wątku. Tacy goście są słabi ! Potrafią tylko ranić i straszyć , są zakompleksieni. Kiedy zauważył , że się postawiłaś i ostro wygarnełaś co czujesz, wystraszył się ! Traci kontrolę, boi się że możesz go zostawić ! Masz dziecko, nie masz pracy. Musisz rozglądnąć się za jakimś ośrodkiem pomocy dla kobiet koniecznie! Dobrze Ci dziewczyny radzą ! Nie tylko dla siebie ale właśnie i dla dziecka. Pamietaj, że im dziecko bedzie starsze tym więcej bedzie rozumiało. Co mu po rodzinie kiedy tata na mamę krzyczy albo co gorsza bije ! Kiedy widzi Cię płaczącą i wystraszoną ! Dziecko też potrzebuje poczucia bezpieczeństwa ! Twój mąż może wymysleć , że jeśli odejdziesz bedzie chciał odebrać Ci dziecko ... kto wie co jeszcze wymysli, bedzie to jego kolejne zastraszanie ... Może Ci mówić i straszyć że sąd nie przyzna Ci dziecka bo nie masz pracy , nie daj się wtedy ! Ośrodki pomocy Ci pomogą we wszystkim a co najważniejsze dostaniesz tam wsparcie, którego teraz bardzo Ci brakuje skoro piszesz, że nie możesz liczyć na najbliższych ! Czy dasz sobie radę ? Popatrz na swoje dziecko
Chcesz dla niego jak najlepiej i wiesz jaka jest odpowiedź ?! DASZ SOBIE RADĘ ![]()
16 2010-07-27 18:16:05 Ostatnio edytowany przez Onorina (2010-07-27 18:25:54)
Poszukaj Ośrodka Interwencji Kryzysowej w swojej miejscowości. Oferują darmową pomoc w podobnych sytuacjach. Psychologiczną, pracowników socjalnych (z tego co pamiętam) i innego rodzaju. W sytuacjach ekstremalnych ośrodek w moim mieście (kraków) może nawet przenocować na jedną noc.
Nie daj się takiemu szantażowi. Mój ojciec bił matkę, a gdy odgrażała się, że odejdzie, potrafił zawiesić pętlę w mieszkaniu i wieszać się na jej oczach. Jednak mama odeszła, a on od kilkunastu lat jest żywy, zdrów i cały i założył nową rodzinę ![]()
EDIT:
I tak mi się pomyślało... Jeśli się ugniesz z obawy, że on się zabije, to czeka Cię dalej to samo traktowanie już na pewno. Bo będzie miał gwarancję, że choćby nie wiadomo co, nie odejdziesz od niego z obawy, że się zabije.
dziewczyno pakuj się i idz w swoja strone nnie patrz na to co on Ci powiedzial bo to jest szantarz a jezeli sie boisz i nie chcesz miec go na sumieniu to wyjdz i zadzwon po policje i powiedz ze chce popelnic samobujstwo przyjada i szybko sie uspokoi ale nawet ci go szkoda nie powinno byc poniewaz on cie tak traktowal ja mam taka sama sutuacje w domu wiem ze to sie latwo komus mowi ale posluchaj masz dziecko i ono teraz jest najwazniejsze zaloz alimety idz do potrzebnych osrodkow i juz bedziesz miala z czego zyc wiem ze sie boisz czegos nowego ja tez sie boje bo mnie czeka to samo jesli nic sie nie zmieni ale wieze w ciebie badz silna bo tego ci najbardziej teraz potrzeba
Jest tez cos takiego jak Dom Samotnej Matki, moze tam znajdziesz zakwaterowanie na dluzej
W takich domach kobiety pomagaja sobie nawzajem, dziela sie obowiazkami. Mozesz zadzwonic tez na NIEBIESKA LINIE, mysle, ze tez tam otrzymasz porade.
I zycze powodzenia, na pewno ci sie uda, bo spokoj i wolnosc ci sie nalezy ![]()