witam drogie Panie nie wiem czy to dobre miejsce ale mam straszny dylemat.. otóż spotykałem sie przez jakis czas z pewną dziewczyną jednak zanim zaczęlismy sie spotykać bardzo dlugo pisalismy dzwonilismy do siebie mielismy wspolne pasje bardzo sie zżyliśmy ze sobą wręcz.. jakis czas potem zakochałem sie w niej ona we mnie też.. jednak po jakims czasie rozeszliśmy się ( bardziej przez moją zazdrość itd) cierpiałem bardzo.. teraz wyjechałem do innego miasta aby zapomnieć o przeszłosci zapomnieć o niej.. jednak sie to mi nie udało gdyż ciągle o niej myśle nie moge sobie życia poprostu ułozyć bez niej często mi się śni dużo o niej myśle , wspominam i żałuje ze nam nie wyszło.. minęło juz 7 miesięcy od końca naszej znajomosci ... niby mamy jakis kontakt ze sobą czasami ja napisze do niej czasami ona do mnie jak znajomi zwykli.. ale czuje jednak ze ja dalej ją kocham i za nią bardzo tęsknie.. co robić drogie Panie? ;/ dla informacji ja mam 20 lat ona 17
Podobne tematy
Jesteś młody, całe zycie przed Tobą a jak się domyślam to była Twoja pierwsza poważniejsza dziewczyna. Minie trochę czasu i będzie dobrze. Dasz radę
3 2013-10-13 20:37:52 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-13 20:56:42)
Cześć. Mógłbyś coś więcej powiedzieć o tej zazdrości, okolicznościach, jak to wyszło że wyszło i poszło? U mnie niedawno (a właściwie dopiero dzisiaj) sprawa rozwiązała się sama, bo kolejne próby (gdy jeszcze coś czułem, ona raczej już nic) mojego bądź co bądź zdystansowanego podchodzenia a właściwie agresywne i wręcz nieracjonalne reakcje mojej już teraz wiem na pewno że byłej stopniowo otwierały mi oczy że z tego nic nie będzie, że bym się tylko mordował w takim "układzie" i zgasiły uczucie, chociaż ja starałem się być do końca w porządku wobec niej. Nie mówię, że jeśli ona sama tak się nie zachowuje i nie masz tego "ułatwienia" które ja miałem to Ty masz prowokować u niej takie zachowania i serwować sobie terapię szokową bo nie o to chodzi. Najprostszym sposobem jest spróbować przypomnieć sobie to, co Ci nie pasowało, przemyślenie czy przez to na dłuższą metę byś się nie męczył tkwiąc w tym związku, może ta Twoja zazdrość o której mówisz nie była do końca przesadzona bądź nieuzasadniona i nie powinieneś się za to obwiniać i w ogóle co ona zrobiła, że tą zazdrość w Tobie wywołała, bo może zrobiła coś nie tak a Ty winisz siebie. Niestety trzeba tutaj trzeźwego myślenia głową a nie serduchem, wiem z doświadczenia że to trudne.
Powiedz właśnie coś więcej o sprawie. Pozdrówko! ![]()
()abizer ja poprostu nie mogłem początkowo zrozumieć jej stylu bycia i zachowań.. np. przytulanie sie do kolegów yy nwm.. mówienia do nich skarbie kotku.. ja poprostu myslalem ze niektóre słowa powinny być zarezerwowane dla mnie tak i tylko dla mnie tak?.. do dzis nwm czy to bylo normalne czy pokazywało stopień jej dorosłości.. alee za nią tęsknie dalej i mi jej brak.. mimo ze próbowałem z kimś innym ale każdą porównywałem do niej.. tak ()Michmo całe zycie przede mną.. ale nie jestem dzieckiem które przeżywa miłostki tylko dla mnie to bylo wielkie silne i bolesne.. a dla niej? nwm.. myslalem ze jej zalezy w takim samym stopniu i czuje to samo.. a łatwo odpusciła i nie ratowała tego co wypracowalismy przez dlugi czas pisząc dzwoniać do siebie i potem sie spotykając..
ja jestem w podobnej sytuacji, tylko tak jakby z drugiej strony
to chłopak mnie zostawił,a ja nadal nie potrafię zapomnieć. Mimo, że to on był strasznie chory na zazdrość potrafił mi zrobić awanturę tak na prawdę o nic, chociażby o to, że np. polubiłam zdjęcie mojego dobrego kolegi na fb, albo napisałam coś śmiesznego na tablicy, bo rzekomo chce zwracać uwagę innych... ale nadal go kocham... Powiem tak, nie wiem jak długo ze sobą byliście ile was łączyło? Ale masz olbrzymie szczęście (którego ja nie mam bo widuje go na co dzień) - mieszkacie w innych miastach, nie musicie się widywać, możesz spróbować zastosować terapie wstrząsową przestać się odzywać spr czy ona pierwsza zacznie, raz jej nie odpisać, sprawdzić czy napisze kolejny... czy wgl jej zależy jeszcze.. czy jest co ratować... A jak nie to chyba najbardziej okrutnym sposobem ale chyba i najskuteczniejszym jest urwanie kontaktu, bo inaczej nie wiem czy będziesz w stanie o niej zapomnieć. Ja żałuje, że tego nie zrobiłam na samym początku rozstania, bo coraz bardziej w to się wchodzi i pogrąża...
Jak już napisano jesteś młody, 20 lat to czas studiów, chodzenia do klubów imprez czas nowych znajomości, jak dasz szanse na pewnie niedługo pojawi się jakaś wartościowa dziewczyna obok Ciebie, tylko nie zepsuj ją zazdrością. Ja akurat poznałam to destruktywne uczucie względem siebie ;/
()andaluzja27 powiem Ci ze był taki moment ze wogole ze sobą nie rozmawialismy nie pisalismy nic.. ona sie juz z kimś chyba spotykała pisze chyba bo nie mam pewnosci ale po jakimś czasie sama napisała do mnie pytając co u mnie itd. ale i byly dni ze ja pisałem.. jednak ostatnio wogole ze soba nie rozmawiamy .. takze to tez jest dziwna sytuacja.. ile nas łączyło..? wydaje mi sie ze wiecej niz dzieliło.. z biegiem czasu wydaje mi sie ze my poprostu sie za bardzo znaliśmy pisząc ze sobą o wszystkim i rozmawiając o wszystkim przez telefony codziennie zee poprostu potem gdy zaczelismy sie spotykać juz o sobie wiedzielismy wszystko i nie starczyło tej takiej magi.. pewnie wiesz o jaki typ magi mi chodzi te uczucie ta ekscytacja..
7 2013-10-13 21:30:40 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-13 21:36:51)
Według mnie ogólnie takie zachowanie że dziewczyna będąc w związku klei się do kolegów, mówi do nich per skarbie, kotku (obojętnie czy w obecności swojego chłopaka czy nie) nie jest delikatnie mówiąc okej, bo po prostu albo robi sobie z Ciebie jaja i tak na prawdę dla to co mówiła mija się z prawdą i nie czuje do Ciebie tego co Ty do niej albo taka jest że dla niej związek to nie tylko ktoś w centrum ale także i "poboczni" i masz podstawy do "zdrowej" zazdrości. Ja bym po prostu powiedział DOBITNIE że nie życzę sobie takich zachowań z jej strony a jakby zareagowała negatywnie, nie przyjęła do wiadomości bądź wyśmiała to bym podziękował bo w dłuższej perspektywie nie masz pewności ze skończyło by się tylko na przytulaniu i słówkach i w tym aspekcie jak widzisz jesteście różni od siebie i w pewnym momencie takie powtarzające ( i możliwe że pogłębiające) się zachowania stałyby się nie do zniesienia dla Ciebie, w chwili gdy ona by się dobrze bawiła bądź co bądź Twoim kosztem.
()abizer rozmawiałem z nią o tym i mydliła mi oczy ze ja jestem najwazniejszy itd. i po jakims czasie niby do niej dotarło ze nie moze sie tak zachowywać w ten sposób pokazywać ze kogos lubi tuląc sie do niego bo wielu tych jej kolegów sie w niej podkochiwało z tego powodu.. sam temu ze nie wyszło nie jestem winien bo winne są zawsze 2 osoby.. ale swoje błedy widze.. ale pewnie jest za późno juz.. ja po tej przeewie od jakiegos czasu czuje ze bym chciał cos do niej napisać.. ze mi jej brakuje itd.. ale tez wiem ze czyms takim sie ośmiesze i ze to nic nie zmieni..
Czas jednak niestety powoduj, że wszystko przygasa, w moim przypadku nie ma jednak takiego czegoś, bo należę do osób bardzo przywiązujących się do innych... Ale mój były przez kilka miesięcy po rozstaniu nadal mi mówił - ne wiem czy okłamywał mnie, czy nie, - że coś czuje jednak ostatnio (właśnie leci 7 miesiąc.. podobnie jak u Ciebie) sam mi powiedział, że "czas, spowodował, że coś przygasło praktycznie się wypaliło" żałuje, że nie miał odwagi powiedzieć mi tego wcześniej... Jeżeli chodzi o te tzw czułe słówka również potrafił mi robić awantury o takie coś, że ktoś napisał do mnie "kochanie" z tym, że żeby nie było awantur pokazywałam mu wszystko (niestety, tracąc swoją prywatność) i tłumaczyłam mu, że ja nie mam wpływu co ktoś do mnie pisze, i jak obiera to w słowa, z tym, że mi nie przyszło do głowy żeby tak napisać do kogoś mając chłopaka...wtedy powiedział mi, że chciałby żeby te słowa były zarezerwowane dla niego i żeby nikt inny nie zwracał się tak do mnie i ja do kogoś i zaakceptowałam to.. tylko że właśnie wystarczy to ładnie komuś wytłumaczyć bez awantur
A jeżeli chodzi o magie..
ja z nim potrafiłam non stop pisać, jak miałam możliwość rozmawiania rozmawialiśmy, on miał tryb pracy dosyć swobodny ja na uczelni mając okienka... niekończąca się konwersacja, codzienne widywania, co też mi nie odpowiadało i jest złe bo i on się od znajomych odizolowywał i ja.. możliwe że to nas z2własnie niszczyło bo mu zaczęło brakować swobody, z tym, ze na własne życzenie bo już czasami nawet go prosiłam żeby do mnie nie przyjeżdżał tylko spotkał się z kolegami, ale nie.... Więc nie wiem trzeba się jakoś godzić może z tym rozstaniem, sama wiem, że to tylko gadanie i zawsze jest szczypta nadziei... ale czy warto nie wiem...
10 2013-10-13 22:01:45 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-13 22:09:28)
Tak, winne są zawsze dwie osoby, tylko należy wziąć pod uwagę fakt, że nic nie dzieje się bez przyczyny, bardzo często negatywne zachowanie jednej ze stron niejako wręcz wymusza popełnienie tego błędu ( który nierzadko się błędem w ogólnym rozrachunku nie okazuje) . Ona zachowała się źle "kręcąc" z tymi kolegami, Twój niby błąd z tego co na razie widzę jest taki, ze miałeś o to pretensję moim zdaniem słuszną i jeżeli ona przez to odeszła to to jej strata. Jeżeli chodzi o coś innego to to napisz proszę. Pisząc do niej w kolejnych dniach jakieś bardziej delikatne słowa możesz ośmieszyć się w takim sensie że nie masz pewności że ona czytając to nie będzie się właśnie obściskiwać w poniedziałek z jakimś Pawłem, a we wtorek mówić "kotku" do Antka. Czy warto?
@andaluzja- Wiesz, miłość (ta prawdziwa) często pcha ludzi do dzielenia się sobą ze sobą ale wyzbycie się własnej prywatności na rzecz inwigilacji chorobliwie zazdrosnego faceta to wg mnie ranienie samej siebie.
Abizer - niestety jedynie teraz mogę stwierdzić, że to było strasznie toksyczne (pomijając fakt, że nie pomaga i to w zapomnieniu o nim), najgorsze jest to, że ja niczego takiego nie wymagałam od niego, nigdy nie sprawdziłam mu komórki żadnych wiadomości, mail nic, może by wtedy mógł zobaczyć jak mogłam się czuć jak on to robił, i naśmiewał się jak zobaczył, że napisałam coś do kogoś co dodatkowo mnie upokarzało... Jedynym wytłumaczeniem jego jest to, że kiedyś przede mną przeżył bardzo boleśnie zdradę, do takiego stopnia, że skończyło się to sprawą w sądzie i karą pieniężną co odebrało mu po części "młodość" i szybko brutalnie rzuciło w dorosłość... dlatego ja obrałam taką taktykę, że nie chciałam mieć przed im żadnych tajemnic, żeby mógł się czuć przy mnie pewnie i niestety pozwalałam mu na wszystko, a teraz mam odczucie, że to ja bardziej powinnam być czujna co do niego... ![]()
12 2013-10-13 22:31:43 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-13 22:34:40)
Ja rozumiem Ciebie w pewnym sensie, bo moja była dziewczyna mówiła mi że miała coś "podobnego" w poprzednim związku, z tym ze u niej to było jeszcze inaczej bo tafiła na faceta który upokarzał ją wręcz wgniatając w ziemię i ocknęła się dopiero wtedy, kiedy chciał ją zwyczajnie zlać. Niestety, zadurzenie ( bo ciężko to miłością nazwać) często zaślepia i właśnie kwestia tego, jak szybko się ktoś zdoła z tego letargu wyrwać, aby nie został uraz na przyszłość który będzie rzutował na dalsze związki i ostro determinował przyszłe zachowania i reakcje- tak jak to było w przypadku mojej byłej i z tego też powodu się rozstaliśmy. Tutaj masz link do mojej historii
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1708493#p1708493
powiem wam ze ja jestem strasznie juz skołowany tym wszystkim... czuje ze powinienem coś napisać ale zapewne Abizer masz racje ze bym sie ośmieszył.. bo co jej napisze " hej tęsknie za Tobą zacznijmy od nowa? " ...
Nieee. to nic nie da, patrząc na opisane przez Ciebie jej zachowania zdążyła już zapewne znaleźć i zmieniać sobie pocieszycieli po rozstaniu, a Ty jesteś dla niej tylko marną rozrywką od sms-ów. Według mnie nie warto, bo tylko sam sobie odbierasz wartość takim zachowaniem, pisaniem do niej.
Zazdrosny jak klei się do ludzi
możesz zostać jej kolegą przyjacielem wątpię by chłopakiem może ona na razie nie myśli o związku, lepsze to niż nic no chyba że poszukasz innej.
Abizer - nie chce tez tutaj swoich problemów wyolbrzymiać, i lekceważyć problemu osoby w której "wątku" się porozumiewamy, ale już kontynuując ta rozmowę.. ja miałam wręcz przeciwny problem.. i nada go mam, ja potrafię przepraszać za wszystko i o to były skrajne awantury, że przepraszam, że coś zrobiłam co mu nie pasowało chciałam go przytulić jak był zły, zaczął mi mówić żebym go nie dotykała, przeprosiłam - zaczął krzyczeć że znowu przepraszam bez powodu, gdzieś go przypadkiem walnęłam i odruchowo przeprosiłam, znowu zaczynała się rozmowa że znowu przepraszam... Z tym, że to ma nie tyle podstawy może w moim wychowaniu (chociaż to też), ale kiedyś miałam taki przypadek, ze byłam gnębiona psychicznie przez pewną osobę i to dosłownie mogło się to skończyć bardzo źle, tylko że każdy widział co się dzieje ale nikt nie reagował... była cicha zmowa milczenia a ja żyłam dosłownie na przepaści żyć/nie żyć... niestety ta osoba zginęła w wypadku, nikt tego się nie spodziewał, moja pierwsza reakcja - jak ja się z ta osoba pożegnałam, czy było to spokojne "rozstanie" ale wzroku znajomych na pogrzebie nigdy nie zapomnę... do tej pory jak spotkam kogoś z dawnego środowiska pojawia się przeważnie pytanie, czy byłam na grobie tej osoby, jakby to był jakiś mój obowiązek... Od tamtej pory wyrobiło się w mojej psychice takie coś, ze boje się, że z kimś mogę się pokłócić i nigdy już go nie zobaczyć, boje się żeby ktoś był na mnie zły i samoistnie przepraszam... myślę że o tym kiedyś może nawet stworzyć oddzielny wątek...
17 2013-10-13 23:01:58 Ostatnio edytowany przez andaluzja27 (2013-10-13 23:04:14)
powiem wam ze ja jestem strasznie juz skołowany tym wszystkim... czuje ze powinienem coś napisać ale zapewne Abizer masz racje ze bym sie ośmieszył.. bo co jej napisze " hej tęsknie za Tobą zacznijmy od nowa? " ...
tez zalezy od dziewczyny... jaka ona jest, czy jest zdolna cię wysmiać... jakby do mnie ktoś napisał takie coś, a ja nie miałabym na to ochoty grzecznie poprosiłabym żeby tak nie pisał... Sama często myślę, żeby do byłego tak napisać, z tym, że dziewczynie nie wypada
ale znam to uczucie, że korci... że akurat to może będzie jakimś czynnikiem przełomu.. z tym, że ja chyba już nauczyłam się nie wierzyć w to, że cokolwiek może pomóc
18 2013-10-14 18:22:49 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-10-14 18:40:02)
andaluzja- rozumiem Twój problem, teraz kwestia taka, aby wchodząc w kolejny związek ( bo mam nadzieję że nie chcesz być sama do końca) starać się "sprawdzać" w miarę wcześnie czy facet będzie chciał podjąć razem z tobą, wspólnie ten problem i czy bedzie chciał Cię zrozumiec, miał w sobie ten altruizm, niestety wiem ze na początku spora ilość mężczyzn może się tego przestraszyć ale Tobie ( z resztą każdej kobiecie) potrzebny jest właśnie taki facet który weźmie na swoje barki to, z czym Ty się zmagasz, bedzie cierpliwy i pomoże Ci to w końcu pokonać,. Ważne, ze Ty widzisz, że coś się właśnie w Twojej psychice dzieje i według mnie ( mówie z własnego, niedawnego doświadczenia które ja widziałaś opisałem) powinnaś go o tym dosyc szybko uprzedzić, bo jak mu nie powiesz to on nie bedzie rozumiał o co chodzi i oceni Cie z perspektywy tego jaka jesteś a nie dlaczego coś jest nie tak i sie zniechęci i da spokój.
Meches100&andaluzja- przecież można pisać, nikt tego nie zabroni tylko na "chłopski rozum" czy jest sens wypalać się dla kogoś, kto i tak na to nie odpowie swoim płomieniem? Już lepiej byc zdystansowanym bo nachalność i próby jakiegokolwiek nastręczania się zwykle pogarszają sprawę. Ja Was rozumiem, też do niedawna myślałem, że jakaś "zagrywka" może być czynnikiem przełomu ale niestety życie uczy że to nie tak, ja potrzebowałem mocnego kopa żeby otworzyć oczy i zobaczyć, że reanimacja "trupa" nie kończy się cudowną rezurekcją i ta osoba na pewno też nie zmieni ot tak w sobie zachowań, które "nam nie pasowały"...