netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Uciec jak najdalej stąd...

52 odpowiedzi13 338 wyświetleńzałożony przez kochamsynka, 01.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Uciec jak najdalej stąd...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

1 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2011-09-01 18:38:00)

Temat: Uciec jak najdalej stąd...

Zaczynam pisanie i....tracę pewność, że robię dobrze. Mówienie o sobie i swoich problemach to moja pięta Achillesa. Bo to, co chcę pisać, tudzież mówić wydaje mi się nieważne, głupie, nieistotne w obliczu innych ludzkich cierpień. Mam ochotę stąd wyjść. Ale...
Może choć raz nie powinnam się wycofywać?
Może od tego powinnam zacząć?

Jestem mężatką od ponad 10 lat. Mąż jest ode mnie starszy o ćwierć wieku. Nigdy nie było dobrze...zresztą...na pytanie "czemu za niego wyszłam" umiem odpowiedzieć tylko "nie wiem".
Nim skończyłam 18 lat zmarł mój Tata. Nim skończyłam 24 zmarła Mama i zostałam niewiarygodnie samotna na świecie. Mama była moim jedynym, najprawdziwszym, najwspanialszym Przyjacielem...tak...przez duże P. Po jej śmierci wpadłam w depresję. W miesiąc się stoczyłam. Alkohol, prostytucja, siwe włosy jak u 60-latki. Mąż był jednym z moich klientów. Poznaliśmy się miesiąc po śmierci mojej Mamy a rok później byłam już jego żoną. Jakiś czas później zaszłam w ciążę lecz poroniłam w 18 tygodniu.
Mąż jakoś dbał o mnie na tyle, że nie musiałam się prostytuować. Ale znęcał się nade mną psychicznie. Szantażował mnie bezustannie, że odejdzie...gdy tylko robiłam coś niezgodnego z jego zdaniem. Płakałam bardzo często.
4 lata po ślubie doszło między nami do pierwszej bardzo wulgarnej awantury. Zwyzywał mnie najgorszymi epitetami. Odbiłam piłeczkę...że tak to może nazywać swoją córkę bo mnie nie wychowywał. Uderzył mnie wówczas...
Coś we mnie pękło i już nic nigdy nie było tak jak do tego dnia. Chyba wtedy umierało we mnie to, co miałam dla niego najlepsze...choć i na to nie zasługiwał....
Jakiś czas później postanowiłam go zdradzić. Awanturom i tak nie było końca, wyzwiskom również. Więc gdzie tu myśleć o namiętności...
A ja jestem wrażliwą osobą wbrew pozorom (bo naprawdę nigdy nikomu się nie żalę, co ludzie odbierają tylko jako siłę psychiczną).
Zdradzałam go regularnie...ale nie przynosiło mi to żadnej satysfakcji poza chwilowym wyżyciem się.
Minęło 10 lat i w wyniku znęcania się nade mną mąż osiągnął u mnie stan depresji, agorafobię i problemy z sercem. Pewnego dnia próbnie zasugerował, że mogła bym zacząć zarabiać na nas przyjmując klientów prywatnie. Oczywiście powiedział to w bardziej cwaniacki sposób - że sądziłam iż to dla naszego dobra. Skończyło się na 3 miesiącach prostytucji i mężowi przestało odpowiadać, że musiał wychodzić z domu donikąd. Tak mijały lata. 8 lat po ślubie mąż trafił do więzienia na rok. Wyłudzenie. Zostałam w domu sama...z agorafobią i bez środków do życia. Mąż dzwoniąc z ZK zasugerował, że teraz mogła bym otworzyć prywatkę skoro jego nie ma. Zrobiłam to i bardzo szybko wydźwignęłam nas z problemów finansowych w jakich mnie na wolności zostawił. Przy tym w więzieniu wiodło mu się bardzo dobrze - z mojej kasy. Obiecywał złote góry. Że jak wróci to mi wszystko wynagrodzi...że pójdzie do pracy i zabierze mnie na wczasy. Bla bla bla. Rok później wyszedł z więzienia i po jakimś czasie zrozumiałam, że jest 100x gorszy niż przedtem. Milion wymówek dziennie, żeby nie pracować. A moje życie nic się nie zmieniło. Przeszkadzało mu, że musi wychodzić z domu gdy mam klienta więc wymyślił, że będzie w naszym drugim mieszkaniu w innym województwie. Kupiłam auto, opłaciłam, utrzymywałam. Miał zamiar przyjeżdżać co kilka dni. Przyjeżdżał. Po kasę. I tam się bujał dowoli. Na normalne życie straciłam nadzieję. Bo męża musieli operować w wyniku czego stracił płodność. Czyli nawet marzenia o dziecku miały pozostać marzeniami. Pracować nie zamierzał więc widocznie oczekiwał, że będę się prostytuowac dalej. Gdy stałam się natrętna bo nie chciałam już tego dłużej robić wymyślił, że powinnam zmienić miejsce pracy. Zmieniłam - wyjechałam 500km od domu. Mógł dalej w spokoju bujać się z kolegami (nie pije i nie pali ale lubi być hojny dla kumpli) a ja miałam zamiast męża smsy. Zwykle wrzeszczące, że ciągle narzekam. Wpadłam w depresję. Jakiś czas później okazało się jednak, że depresja miała swoje źródło. Ciąża. Okazało się, że zaszłam w ciążę miesiąc przed operacją męża. Czy to jego dziecko? Nie wiem. Może i nie. Pamiętam, że miałam taki okres  czasu, że prezerwatywy ciągle mi pękały. Ale tak na dobrą sprawę to mam w nosie kto jest biologicznym ojcem. On nie umie sprawdzić się w żadnej roli ojca. Wracając do tematu oświadczyłam męzowi, że natychmiast wracam do domu i koniec z prostytucją bo mam zamiar urodzić to dziecko i żyć normalnie. Wściekł się. Oczywiście nie bezpośrednio na moją rezygnację z takiego zarobku tylko owinął to swoimi metodami w woal. Wściekł się. Powiedziałam mu, że odtąd on ma na nas zarabiać.
Rzecz jasna ani myślał. Miliony wymówek i wszczynanie awantur by się pozbyć tematu (dni milczenia po). Tym sposobem zmusił mnie bym się prostytuował do końca ciąży bo inaczej nie miała bym nawet co jeść.. Przyjmowałam klienta nawet tego dnia gdy miałam cesarkę. A cesarkę miałam gdyż okazało się, że mam stan przedrzucawkowy.
Dzidziuś urodził się wspaniały, zakochałam się na zabój. Zażadałam od męża by znalazł pracę. Znalazł. Na tydzień. Później bez przerwy coś mu w niej nie pasowało. Aż zrezygnował. Znów wpadliśmy w problemy finansowe. 6 tygodni po porodzie znów przyjmowałam klientów. Z mężem sytuacja pogarszała się z dnia na dzień. Choć o tym nie mówił to widziałam, że dziecko jest mu solą w oku bo zajmuje mu jego cenny czas, który on chciał by poświęcić na przyjemności. Opiekuje się synkiem gdy ja jestem z klientem (mam obecnie tylko 1 sponsora za dużą kasę miesięcznie) ale na tym się kończy jego wkład w rodzinę. Nie zamierza pracować, nic kompletnie w domu nie robi (nawet nie wymieni psom wody w misce), wymiguje się od zajmowania dzieckiem. Wymusza awanturami swoje rozrywki. Śpi gdy synek śpi (w dzień) ale budzi się zanim synek się obudzi i szybko siada do komputera by godzinami grać w brydża z kumplami. Potem gdy synka uśpię idzie przed TV i ma wszystko gdzieś. Zagląda co dobrego do jedzenia a gdy zwrócę mu uwagę o cokolwiek to prowokuje zadymy w których nie ma już żadnych skrupułów. Wyzywa mnie od kurew (mimo, że dzięki temu ma co jeść i gdzie spać), wrzeszczy że mam zdechnąć (dosłownie). Krzyczy tak głośno, że synuś ma już lęki. Zrywa się podczas snu i zaczyna płakać.
Gdy mu mówię, że odchodzę (i wracam do swojego mieszkania) to wrzeszczy, że mam spier.. ale nic z rzeczy w domu nie pojedzie ze mną. Wyposażyłam całe jego (własność wspólna) mieszkanie. Począwszy od łyżeczek do herbaty a na plazmach skończywszy. Wszystko.
On chce mi to odebrać i zostawić mnie i synka z gołymi, brudnymi ścianami w tamtym mieszkaniu.
A ja nie mam już pieniędzy, sponsor dawno się nie odezwał. Chcę odejśc ale nie wiem co robić. Nie wiem czy dam sobie radę z dzieckiem.
Teraz tak sobie myślę, że znalazła bym opiekunkę do synka na czas pobytu ze sponsorem (prosze mi uwierzyć, że nie uprawiamy seksu...nie ma stosunków ani oralnego etc). To chrzestna mojego chłopaczka. Dobra dziewczyna. Dach nad głową przecież mam. A może sponsor się odezwie i zdołam wszystko od nowa sobie kupić?
A może zdołam odłożyć na tyle kasy, żeby później bez strachu poświęcić czas na szukanie normalnej pracy (czy znajdę? - moje miasteczko ma ledwie 20.000 ludności). Nie wiem.
Póki co siedzę w domu tego łajdaka i od 2 dni pozwalam się poniżać. Chyba 50 razy usłyszałam, że mam zdechnąć, że jestem kur..ą, że wszystko mi odbierze. Ostatnio nawet odgrażał mi się, że mnie zabije (nosząc synka na rękach!) co totalnym przypadkiem nagrałam na tel komórkowy.

Jezu...napisałam to....i mam ochotę wykasować... Bo kogo obchodzą moje tandetne problemy?
Nie wiem czy nie jestem śmieszna ale tak się czuję...

W każdym razie...może ktoś mi poradzi co zrobić?
Jedyne czego się boję to tego, że mąż zwichnie psychikę również mojemu synkowi.
Czy zostając z tym bydlakiem poświęcam dziecko?
Przecież kocham tego maluśkiego motylka ponad wszystko w świecie.
Co robić? Pomocy!

PS. Jak sobie coś przypomnę istotnego to w edycji dopiszę.



Zazwyczaj wszczyna awantury w nocy, żebym miała problemy z ciśnieniem i zaśnięciem. Niedawno o 1 w nocy kazał mi w wulgarny sposób wynosić się z dzieckiem z mieszkania a później powiedział, że zamknął by drzwi na wszystkie zamki i schował klucze, żebym miała problemy z taksówkarką, która miała mnie zabrać stąd do mojego miasta za pokaźną kwotę.

2

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Kochana powiem tak....poswiecasz z byt wiele zostając przy nim co to za facet który nie potrafi zarobic na włąsna rodzine a zeby tego było jeszcze zezwala a wrecz zmusza Cie do prostytucji po czym Ci to przy kazdej okzaji wypomina i robi z Ciebie k***e....dla mnie to jest jakas paranoja..Nieiwem co Cie jeszcze przy nim trzyma ...Miłosc zapewne nie raczej strach ze nie dasz sobie rady ale dla chcącego nic trudnego..

po 1sze..mieszkanie Ci sie nalezy i nawet gdyby on mówił inaczej ze masz sie wynosic itd   nie masz prawa sie z tego mieszkanie wyprowadzac ale masz prawo jego wyp***lic za drzwi w tym w co jest ubrany.....

Po 2gie..Na miłosc Boską miej na uwadze swojego motylka bo skoro on juz teraz ma lęki budzac sie z płączem to juz jest 1szy znak tego ze psychika dziecka juz została naruszona...

Mowisz ze masz nagranie na tel jak  Ci sie odgraza załóz mu niebieską karte o znecanie sie psychiczne jeden jego wybryk i pojdzie siedziec tym bardziej ze juz ma wyrok za sobą...Pozatym na upartego gdybys chciała go upier***c to w kazdej chwili mozesz go oskarzyc o zmuszanie do prostytucji.....

jezeli jestes pewna na 100% tego ze jest ojcem dziecka oskarz go o alimenty...

Jezeli pojawi sie nastepna awantura złap za tel zadzwon na Policje niech przyjadą i w tym momencie oswiadcz ze chcesz mu załozyc niebieską karte...

Po kilku takich interwencjach sam sie wpieprzy we własne g**no ..
Chociaz na dzien dzisiejszy zamiast rozpaczac i bac sie ze nie dasz rady sobie finansowo z dzieckiem to spakuj go pokaz mu drzwi uwolnij sie od tego tyrana...i albo sie wyniesie dobrowolnie a jak nie to idz do Opieki Społecznej z tamtad wez parwnika niech Ci wystosuje pismo do sadu o usuniecie go z mieszkania...

I nie bój sie podjąc kroków w tym kierunku bo teraz jest zle a bedzie jeszcze gorzej Tobie karze sie prostutuowac a dziecko urosnie to jemu karze zebrac aby on miał dobry status..

Znajdz w sobie siłe i zrób to dla siebie i dla dziecka....

3

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Jak nie masz siły go wywalić to UCIEKAJ KOBIETO! Laura dobrze radzi, idź do opieki społecznej i niech go wywalą za Ciebie. Jesteś dręczoną matką z dzieckiem, mamy prawo jakie mamy, ale skoro to wszystko prawie jest Twoja własnością to on nie ma do tego prawa! Szybko wniosek o rozwód, komórki z nagraniem jak oka w głowie pilnuj, niebieska karta obowiązkowo. Musisz z tym skończyć bo masz dla kogo żyć!

4

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Kochana. Słuchając Twojej historii, aż włos mi się jeży na głowie. To przez co przeszłaś to istny koszmar. Życie zmusiło CIę do pewnych drastycznych kroków i jak widzisz  prostytucja stała się jedyną drogą i sposobem na życie. Myślałaś, że mąż CIę z tego wyciągnie, że poda dłoń i pomoże wyjść na prostą, a wasze małżenstwo stało się fikcją, kiedy rozpoczął znęcanie psychiczne i traktował Cię nawet nie wiem jak to określić, ale jak swoją sponsorkę? W każdym razie z żoną to nie ma nic wspólnego. Jeśli czujesz się zagrożona jak najszybciej jak napisała koleżanka..niebieska karta, zabieraj dzieciaka i nie daj sobie wmówić, że nic Ci się nie należy. To trudna sytuacja, ale nie bez wyjścia. Na początek uwolnij się od tego tyrana

5

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Serdecznie współczuje.Nie wierzyłem w to co czytam. Opowiadasz o prostytucji jak o etacie w administracji państwowej. SZOK!!!
Życzę dużo siły!!! 3maj się cieplutko

6

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

... aż nie moge uwierzyć w to co przeczytałam......................

....możesz zacząć zycie.... masz mozliwość... zrób to....

.. nic innego nie umiem powiedzieć...  przynajmniej teraz.. może jak ochłonę..

7

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Dziękuję za wsparcie. To mi dodało otuchy. Dziś (godzinę temu jakoś) wykrzyczałam mu, że nie będzie mnie więcej zmuszał do prostytucji, że odbiorę mu rolę alfonsa. Splunął mi w twarz. Też mu splunęłam i wtedy....uderzył mnie. Zabrał krzyczące dziecko i zamknął się z nim w pokoju rycząc, że mi go nie odda. Wezwałam Policję. I tak, jak przypuszczałam - zaczął robić z siebie ofiarę wrednej żony. Policja była neutralna. Jednak obiecali założyć mu niebieską kartę. Nie wiem co się będzie dalej działo. Przy nich obiecał mi, że załatwi transport żebym mogła jeszcze dziś się wynieść. A jak poszli...to wiecie... "Pójdziesz w samych gaciach". I tak jest w kółko. Gdy ja załatwiam transport to nie ma zamiaru nic wydać i transport odjeżdża bez niczego. Zabrał mi kasę i nie mam już na transport pieniędzy. Zostałam w kropce. Jak jechać do pustego mieszkania z dzieckiem bez wózka i łóżeczka? A jak to przewieźć bez pieniędzy?
Ten człowiek nie spocznie póki mnie nie wykończy.
Powiedziałam, że mam nagrane jak się nade mną znęca i odgraża się, że mnie zabije. Później gdzieś jakoś to policji umknęło.
I temat zmuszania do prostytucji gdzieś im umknął....bo mąż im powiedział iż jestem dorosła i sama chciałam to robić. A, że nie miałam wyjścia bo inaczej mieszkała bym z noworodkiem na ulicy bo on nie zamierza pracować....cóż...
Dlatego niczego wcześniej nie zgłaszałam Policji bo nie oszukujmy się ale tak naprawdę maltretowana kobieta w tym Kraju jest skazana na samotność...szczególnie jeśli prostytuuje się nie będąc zamkniętą w piwnicy, torturowaną etc - co mogło by być dowodem na faktyczne znęcanie się.
Mąż był pięściarzem i trenował bopkserów. Dobrze wie jak uderzyć, żeby nie było widać ciosu. Ale żeby bolało i poniżyło odbiorcę ciosu.
O czym ja piszę....to dla stron prawnych w naszym Kraju nie ma znaczenia.
A potem słyszymy w newsach o kolejnej ofiarze mordu. Mąż zabił żonę i dzieci mimo, że kobieta zgłaszała to siłom prawnym...
Tak...
Pewnie dlatego nauczyłam się milczeć....

8

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

mam inna propozycje: zamiast pisac na forum spozytkuj ten czas na szukanie pomocy dla siebie i synka i zacznij dzialac. Moze chocby od rozmowy telefonicznej: http://www.niebieskalinia.pl/pages.php?assign=telefoniczna

skoro teraz masz spokoj, to jest ten moment by zaczac planowac ucieczke od meza. Jesli nie znajomi to pomoze Ci ktos obcy.

Potem w wolnej chwili napisz jak Ci sie to udaje. Trzymamy kciuki:)

9

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Dziękuję...
Dzwoniłam...bo mam ogromną potrzebę porozmawiania z kimś, kto mi jakoś naświetli drogę...
Nikt nie odebrał sad
Później zauważyłam, że tę potrzebę trzeba mieć po 14:00 sad
Obawiam się, że po południu to będę na nowo zamknięta w sobie ze swoimi problemami...

Jak się stąd wyniosę to już raczej was nie odwiedzę. Nie stać mnie na komputer i internet a tego tutaj mąż mi nie odda. Będę martwić się o to, czy zdobędę fundusze na życie. Luxusy muszą poczekać....

Ale naprawdę cieszę się, że choć teraz, choć tutaj mogę coś napisać i choć ten jeden raz otworzyłam się by napisać z czym mi źle...

Nie wspomniałam o tym, że moje życie seksualne z mężem nie istnieje. Raz na kilka miesięcy pozwoliłam męzowi na szybki numer. Ale gdy kilka tygodni temu przyszedł do mnie z naszym noworodkiem na ręku i z opuszczonymi spodniami proponując seks w takiej sytuacji....obrzydł mi już całkiem. Może demonizuję ale chore i nienormalne wydawało mi się kopulowania z dzieckiem na ręku. Szukałam pomocy w necie, żeby sprawdzić czy nie zwiastuje to jakiejś pedofilii z jego strony ale nie znalazłam odpowiednich www a tam, gdzie pytanie zadawałam usuwano moje wątki. Paranoja...nie ma gdzie szukać pomocy...

Wypalam się...

10 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-09-02 10:28:28)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

Dziękuję...
Dzwoniłam...bo mam ogromną potrzebę porozmawiania z kimś, kto mi jakoś naświetli drogę...
Nikt nie odebrał sad
Później zauważyłam, że tę potrzebę trzeba mieć po 14:00 sad
Obawiam się, że po południu to będę na nowo zamknięta w sobie ze swoimi problemami...

Jak się stąd wyniosę to już raczej was nie odwiedzę. Nie stać mnie na komputer i internet a tego tutaj mąż mi nie odda. Będę martwić się o to, czy zdobędę fundusze na życie. Luxusy muszą poczekać....

Ale naprawdę cieszę się, że choć teraz, choć tutaj mogę coś napisać i choć ten jeden raz otworzyłam się by napisać z czym mi źle...

Nie wspomniałam o tym, że moje życie seksualne z mężem nie istnieje. Raz na kilka miesięcy pozwoliłam męzowi na szybki numer. Ale gdy kilka tygodni temu przyszedł do mnie z naszym noworodkiem na ręku i z opuszczonymi spodniami proponując seks w takiej sytuacji....obrzydł mi już całkiem. Może demonizuję ale chore i nienormalne wydawało mi się kopulowania z dzieckiem na ręku. Szukałam pomocy w necie, żeby sprawdzić czy nie zwiastuje to jakiejś pedofilii z jego strony ale nie znalazłam odpowiednich www a tam, gdzie pytanie zadawałam usuwano moje wątki. Paranoja...nie ma gdzie szukać pomocy...

Wypalam się...

Spokojnie...do tej pory zarabialas na cala rodzine a boisz sie czy zarobisz na siebie i dziecko?

Teraz liknij tu:
http://www.porozumienie.niebieskalinia.pl/index.php?option=com_instytucje&Itemid=65

w gornym prawym rogu wybierz wojewodztwo, problem i wybierz opcje 24h, cos musisz gdzies znalezc.

11

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Wiesz co?
Zdanie "do tej pory zarabiałaś na całą rodzinę a boisz się czy zarobisz na dziecko" podziałało jak zimny prysznic.
Podziałało!
Trafiłaś do mnie smile nagle gdzieś uleciał ze mnie cały strach i....poczułam się silniejsza.
Masz rację!
Odtąd będę miała tylko o jedną osobę mniej do utrzymywania....to przecież logiczne...

Co prawda Sponsor od dawna się nie odezwał ale mam jakieś 150zł utajnione...na życie starczy...kilka dni... Oferował swoją pomoc w kryzysowych sytuacjach. Nie ufam mu w tym temacie ale....może powinnam się odezwać pierwsza? W końcu to przecież taka właśnie kryzysowa sytuacja...

Może żeby działać dalej powinnam przestać skupiać się na przyszłości?
A bardziej skupić na chwili obecnej?
Bo to przyszłość mnie paraliżuje...dośc odległa...

Może powinnam się ogarnąć i myśleć o tym by uciec w chwili obecnej...i podepszeć się myślą, że NA CHWILĘ OBECNĄ TO POZBĘDĘ SIĘ JEGO Z UTRZYMANIA - co akurat nie jest złą zmianą smile
Dziękuję....takie oświcenia na mnie działają...

12

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

Wiesz co?
Zdanie "do tej pory zarabiałaś na całą rodzinę a boisz się czy zarobisz na dziecko" podziałało jak zimny prysznic.
Podziałało!
Trafiłaś do mnie smile nagle gdzieś uleciał ze mnie cały strach i....poczułam się silniejsza.
Masz rację!
Odtąd będę miała tylko o jedną osobę mniej do utrzymywania....to przecież logiczne...

Co prawda Sponsor od dawna się nie odezwał ale mam jakieś 150zł utajnione...na życie starczy...kilka dni... Oferował swoją pomoc w kryzysowych sytuacjach. Nie ufam mu w tym temacie ale....może powinnam się odezwać pierwsza? W końcu to przecież taka właśnie kryzysowa sytuacja...

Może żeby działać dalej powinnam przestać skupiać się na przyszłości?
A bardziej skupić na chwili obecnej?
Bo to przyszłość mnie paraliżuje...dośc odległa...

Może powinnam się ogarnąć i myśleć o tym by uciec w chwili obecnej...i podepszeć się myślą, że NA CHWILĘ OBECNĄ TO POZBĘDĘ SIĘ JEGO Z UTRZYMANIA - co akurat nie jest złą zmianą smile
Dziękuję....takie oświcenia na mnie działają...

I o to chodzi:) Nie bac sie tylko swiecie wierzyc, ze sie da rade. To polowa sukcesu!

Nie wiem jak tam z ufaniem czy liczeniem na sponsora..nie znam goscia ale uwazaj, zebys sie znowu od jakiegos mezczyzny nie uzaleznila..moze te slabosc w chwili kryzysowej i ew. pomoc chciec pozniej wykorzystac. Ale to juz Twoj osad, Ty go znasz.

150 zlotych wystarczy na pare dni, skontaktuj sie z kimkolwiek i pros o pozyczke a potem planuj wyprowadzke, ucieczke..cokolwiek byle dalej od niego.

Aha..zrob pare zdjec mieszkania i przedmiotow przed opuszczeniem go, najlepiej z datownikiem..zeby nie zaczal wysprzedawac zanim bedzie musial Ci oddac.

Podalam Ci ten link, bo w tych instytucjach pracuja osoby znajace Twoje problemy, specjalisci i profesjonalisci. Poradza Ci jakie kroki masz podjac, dadza rady prawne..sama jestes zagubiona a o pomoc nalezy prosic i nie wstydzic sie ani nie bac.

Dasz rade!:)

13

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Nie uzależnię się od Sponsora. On zresztą nie może sobie pozwolić na wykorzystywanie mojego uzależnienia. Potrzebuję go tylko teraz i może przez jakiś czas później. Właściwie pomocy finansowej. Nasze relacje są jasne od początku. Nigdy z kimś jego pokroju nie związała bym się. To...powiedzmy, że najczystsza postać relacji typu Klient=Klientka. Obawiam się, że to on bardziej uzależnia się ode mnie. A ja z tego korzystam...
Brzmi paskudnie ale...oboje na ta idziemy. Więc to chyba nic złego, prawda?


Ok, skorzystam z linków jakie mi podałaś...z góry dziękuję...
Ale tkwi we mnie taka jakaś zadra...co do oficjalnych punktów pomocy....
Już to wszystko jest wystarczająco poniżające....a co mam czuć gdy osoby kompetentne jeszcze bardziej rozchwieją moją zminusowaną odwagą by prosić o pomoc?

14

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

Nie uzależnię się od Sponsora. On zresztą nie może sobie pozwolić na wykorzystywanie mojego uzależnienia. Potrzebuję go tylko teraz i może przez jakiś czas później. Właściwie pomocy finansowej. Nasze relacje są jasne od początku. Nigdy z kimś jego pokroju nie związała bym się. To...powiedzmy, że najczystsza postać relacji typu Klient=Klientka. Obawiam się, że to on bardziej uzależnia się ode mnie. A ja z tego korzystam...
Brzmi paskudnie ale...oboje na ta idziemy. Więc to chyba nic złego, prawda?


Ok, skorzystam z linków jakie mi podałaś...z góry dziękuję...
Ale tkwi we mnie taka jakaś zadra...co do oficjalnych punktów pomocy....
Już to wszystko jest wystarczająco poniżające....a co mam czuć gdy osoby kompetentne jeszcze bardziej rozchwieją moją zminusowaną odwagą by prosić o pomoc?

W tych punktach siedza rozne osoby, ale ich zadaniem jest pomagac innym, nie ponizac czy dolowac. I mozesz to ew. takiemu mniej delikatnemu rozmowcy przypomniec:) To nie ksieza tylko specjalisci od spraw kryzysowych i z pewnoscia z niejednym juz sie w zyciu zetkneli. Twoja historia wcale nie musi byc najgorsza, o jakiej slyszeli.

Poza tym czy masz wybor i czas na wstyd, wachania i przemyslenia? Raczej nie, bo w gre w chodzi Twoje i Twojego dziecka zdrowie psychiczne i fizyczne. Olej te obawy, pukaj smialo, pros, bo Ci sie nalezy a za rok moze nawet usmiechniesz sie do siebie jak sobie pomyslisz, ze to juz przeszlosc). Patrz do przodu i bez obaw.

No i jesli ten sponsor jest sprawdzony i w porzadku to niech pomoze. Lepszy on niz nikt.

15 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2011-09-02 11:48:10)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

A tak na marginesie...teraz sobie wydedukowałam paradoks tej sytuacji.... Policja kazała mi się spakować i wyjechać a potem walczyć z oprawcą o to, co moje i dziecka a tymczasem on ma zostać w luksusach i niczym się nie przejmować bo...no przecież to ofiara ma sobie rwać włosy z głowy skoro nie chce być dłużej maltretowana. Oprawcy układ Tyra=Ofiara odpowiada więc czemu on ma na tym tracić, prawda? smile

Klasyczny przypadek, jak z TV....gdzie potem za pozwoleniem prawa mąż morduje żonę i dzieci....
Dlaczego ma tego nie zrobić skoro dotąd nikt go za przemoc nie ukarał... Ba! Został nagrodzony!

Chyba powinnam przestać tak zanurzać się w realia swojej sytuacji w obliczu polskiego prawa...bo zeświruję albo się poddam.... A nie tak powinno się to dziś skończyć... sad



PS....właśnie miarkuję co zdołam ze sobą zabrać... Dziecko w wózku, kilka ciuszków i pampersy. Za przejazd pociągnie pójdzie więc trochę z zaskórniaków. Pozostała mi setka starczy na 2 paczki pampersów i chleb. Istna masakra. Ten człowiek twierdzi, że zależy mu na dziecku ale wyganianie mnie z dzieckiem w nocy i wymuszanie by odejśc bez kasy i tego, co dziecku potrzebne jest dla niego ewidentnie na miejscu... Przed chwilą stwierdził, że mnie uderzył bo musiał smile żeby mnie otrzeźwić. Dacie wiarę?


.....Właśnie zadzwoniłam na numery, które znalzłam na Twoim linku...Z komórki nie da się a ze stacjonarnego...ciągle sygnał zajętego...albo złego połączenia...Ehhhh....

16

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

A tak na marginesie...teraz sobie wydedukowałam paradoks tej sytuacji.... Policja kazała mi się spakować i wyjechać a potem walczyć z oprawcą o to, co moje i dziecka a tymczasem on ma zostać w luksusach i niczym się nie przejmować bo...no przecież to ofiara ma sobie rwać włosy z głowy skoro nie chce być dłużej maltretowana. Oprawcy układ Tyra=Ofiara odpowiada więc czemu on ma na tym tracić, prawda? smile

Klasyczny przypadek, jak z TV....gdzie potem za pozwoleniem prawa mąż morduje żonę i dzieci....
Dlaczego ma tego nie zrobić skoro dotąd nikt go za przemoc nie ukarał... Ba! Został nagrodzony!

Chyba powinnam przestać tak zanurzać się w realia swojej sytuacji w obliczu polskiego prawa...bo zeświruję albo się poddam.... A nie tak powinno się to dziś skończyć... sad



PS....właśnie miarkuję co zdołam ze sobą zabrać... Dziecko w wózku, kilka ciuszków i pampersy. Za przejazd pociągnie pójdzie więc trochę z zaskórniaków. Pozostała mi setka starczy na 2 paczki pampersów i chleb. Istna masakra. Ten człowiek twierdzi, że zależy mu na dziecku ale wyganianie mnie z dzieckiem w nocy i wymuszanie by odejśc bez kasy i tego, co dziecku potrzebne jest dla niego ewidentnie na miejscu... Przed chwilą stwierdził, że mnie uderzył bo musiał smile żeby mnie otrzeźwić. Dacie wiarę?

Pociagiem? A naprawde nikt wokol Ciebie nawet tyle nie moze Ci pomoc zeby odwiezc Cie do Twojego mieszkania? Nawet ten sponsor?

Skoro mieszkasz w Polsce i w polskich realiach to walcz tez po polsku. On chyba tez czasami wychodzi z domu? Jesli udaloby Ci sie zorganizowac ze dwoch osilkow do wyniesienia paru wazniejszych rzeczy i ten ransport..to paradoksalnie wtedy on musialby o "swoje" walczyc. Nie pracuje, czynszu nie zaplaci, jedzenia nie kupi..zacznie reszte wyprzedawac. Wtedy niczego nie odzyskasz.
Pomimo tego, ze policjaniczego nie wskorala, zglaszaj kazde uderzenie czy awanture..im wiecej bedziesz miala ewidencji uzbieranej..tym wieksze szanse na wygrana.

17

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

.....Właśnie zadzwoniłam na numery, które znalzłam na Twoim linku...Z komórki nie da się a ze stacjonarnego...ciągle sygnał zajętego...albo złego połączenia...Ehhhh....

jest i pogotowie mailowe..wolniej dziala ale musi zadzialac.

Z jakiego jestes wojewodztwa? Tylko wojewodztwo, miejscowosc mnie nie interesuje. Postaram sie czegos poszukac.

18 Ostatnio edytowany przez berberyska (2011-09-02 12:31:42)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

"Pociagiem? A naprawde nikt wokol Ciebie nawet tyle nie moze Ci pomoc zeby odwiezc Cie do Twojego mieszkania? Nawet ten sponsor?"

No właśnie? Nie masz wokół siebie już może nie przyjaciół ale choćby znajomych którzy tobie by pomogli? W końcu stykałaś się z wieloma osobami. Nikt z nich nie chciałby Ci pomóc? Na pewno się ktoś znajdzie.

"Jesli udaloby Ci sie zorganizowac ze dwoch osilkow do wyniesienia paru wazniejszych rzeczy i ten ransport..to paradoksalnie wtedy on musialby o "swoje" walczyc. "

Doskonale Ci dziewczyna radzi! Ja bym jeszcze dodała, że absolutnie nie odpuszczaj tego co TWOJE! A jak nie masz takich znajomych to:

-pożycz pieniądze (na pewno będzie ktoś kto Ci pomoże. W końcu środowisko w którym się obracałaś jest dość specyficzne i muszą być dziewczyny z którymi utrzymujesz kontakt ze względu chociażby na branże.

-gdy wyjdzie z domu wynajmij bagażówkę, spakuj to co zdołasz i w nogi!

A bydlaka zostaw i nie oglądaj się za siebie! I myśl przede wszystkim o dziecku. Dasz radę! Widzę że jesteś twardą kobitką!

19 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2011-09-02 12:48:57)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

To nie jest proste. Sama dopiero otwieram oczy...
Przez te lata mąż tak mną manipulował, że straciłam kontakt ze wszystkimi. Ze znajomymi, z rodziną....nawet z sąsiadami (przeprowadzki). Czytałam dziś z linka podanego mi tutaj opis przemocy psychicznej. Najwyraźniej jestem klasycznym przykładem

"    * destrukcyjna krytyka i werbalna agresja: przedrzeźnianie, krzyk, oskarżanie, obrzucanie wyzwiskami,
    * taktyki wywierania presji: zabieranie dzieci, pieniędzy, kluczy, samochodu, wyłączanie telefonu, rozpowiadanie fałszywych informacji na temat partnerki,
    * okazywanie pogardy: lekceważenie, poniżanie przy obcych ludziach, przerywanie rozmów telefonicznych, brak szacunku dla pracy, wysiłków i opinii partnerki,
    * izolowanie: kontrolowanie lub blokowanie rozmów telefonicznych, narzucanie swojej woli w sprawie tego, gdzie partnerka wychodzi i z kim się spotyka, utrudnianie kontaktów z rodziną i przyjaciółmi,
    * prześladowanie: śledzenie, stałe weryfikowanie, czy partnerka mówi prawdę, zaglądanie do jej korespondencji, publiczne zawstydzanie partnerki,
    * grożenie: wykonywanie grożących gestów, niszczenie osobistych przedmiotów ofiary, rzucanie tym, co ?się nawinie pod rękę?, kopanie w ściany, wymachiwanie nożem, onieśmielanie swoją siłą, straszenie użyciem przemocy fizycznej,
    * zaprzeczanie: oskarżanie partnerki o to, że sprowokowała przemoc, publiczne odgrywanie kogoś sympatycznego, pomocnego, delikatnego, szarmanckiego, płacz i błagania o przebaczenie, wzbudzanie litości dla siebie."

Niestety nie mogę więc stawiać na nikogo poza sobą...
Postarał się by mnie osłabić... Nie mam nikogo....

Mam takiego pecha, że przestał wychodzić. Biegał do kościoła regularnie a teraz to mszę zalicza w TV. Stara się mnie kontrolować 24h. Matko....nie zauważyłam tego dotąd.... :-/

Musiała bym zagrać fajną żonę i zorganizować mu jakiś wypad z domu beze mnie. Ale....już nie mam sił niczego odgrywać...

20

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

kochamsynka - a oprócz tego sponsora (do którego nie wahaj się zwrócić) jest ktoś jeszcze ze stałych klientów kto by zechciał Ci pomóc?

21

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

Mam takiego pecha, że przestał wychodzić. Biegał do kościoła regularnie a teraz to mszę zalicza w TV. Stara się mnie kontrolować 24h. Matko....nie zauważyłam tego dotąd.... :-/

Musiała bym zagrać fajną żonę i zorganizować mu jakiś wypad z domu beze mnie. Ale....już nie mam sił niczego odgrywać...

a przeciw Internetowi nie buntuje sie? Nie podejrzewa, ze szukasz pomocy?

zadzwon do kogos i popros, zeby go zaprosil do siebie. musi byc sposob..to nie Iran a stamtad kobiety tez mezom z dziecmi uciekaly:)) udaj schorowana i wyslij po zakupy dokads dalej.

22

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
berberyska napisał/a:

kochamsynka - a oprócz tego sponsora (do którego nie wahaj się zwrócić) jest ktoś jeszcze ze stałych klientów kto by zechciał Ci pomóc?

Nie. Nie mam nikogo. Klienci, którzy chętnie by pomogli w zamian za własne korzyści (np 100 darmowych wizyt lub stały związek w roli Kochanki itp) lepiej żeby tego nie robili. Ja też lepiej bym się od takiej pomocy trzymała z daleka...
Sponsor niestety też się na smsa nie odezwał. Może ma focha bo nie odebrałam tel gdy dzwonił w miniony weekend. Foch mu przejdzie...ale na pewno nie dziś.
To tylko Klient, trochę inny niż wszyscy ale...Klient. Nie mogę wymagać lojalności i dotrzymywania słowa...

23

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
Mussuka napisał/a:

a przeciw Internetowi nie buntuje sie? Nie podejrzewa, ze szukasz pomocy?

zadzwon do kogos i popros, zeby go zaprosil do siebie. musi byc sposob..to nie Iran a stamtad kobiety tez mezom z dziecmi uciekaly:)) udaj schorowana i wyslij po zakupy dokads dalej.

Buntuje się...a jakże!
Ale nie dziś...dziś już przysiadł na tyłku...rok temu wyszedł z więzienia. Mnie prowokować to i owszem ale nie Policję. Podobno sprawcy przemocy tak właśnie działają. Z premedytacją, chytrze, podstępnie.
Do więzienia to się mu nie spieszy...

A propos, to tak teraz pomyślałam, że Policja bardzo naciskała w rozmowie na temat zmuszania mnie do prostytucji. Hmmmm...czy to aby nie trafi do Prokuratury gdzie może stać się ściganym za sutenerstwo?
W małżeństwie?

24

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

A propos, to tak teraz pomyślałam, że Policja bardzo naciskała w rozmowie na temat zmuszania mnie do prostytucji. Hmmmm...czy to aby nie trafi do Prokuratury gdzie może stać się ściganym za sutenerstwo?
W małżeństwie?

I na to pytanie wlasnie powinien Ci ktos z tych poradni odpowiedziec. Oczywiscie, ze jest to sutenerstwo, bo on czerpie korzysci z Twojego nierzadu (no tak to sie w kodeksie nazywa:) ale nie wiem co prawo mowi w kwestii "zmuszania". Czy tylko przymuszanie fizyczne jak np. w przypadku porywanych dziewczyn czy tez psychiczne, jak u Ciebie. To kwestia prawna i potrzebna Ci rada  specjalisty. Albo idz sama na policje i zapytaj o to. Jak beda pytac o szczegoly przymuszania to musisz im wszystko opowiedziec.

25 Ostatnio edytowany przez berberyska (2011-09-02 13:37:58)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
kochamsynka napisał/a:

A propos, to tak teraz pomyślałam, że Policja bardzo naciskała w rozmowie na temat zmuszania mnie do prostytucji. Hmmmm...czy to aby nie trafi do Prokuratury gdzie może stać się ściganym za sutenerstwo?
W małżeństwie?

W małżeństwie zmuszanie do seksu swojej żony jest trudne do udowodnienia, ale... zmuszanie jej do prostytucji jest jak najbardziej ścigane! (wyroki całkiem pokaźne) Może zaszantażuj Go. Że albo się wyniesie albo zgłaszasz sprawę na policję. A jak się boisz mu tak przedstawić sprawę, to po prostu idź i zgłoś to.

26 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2011-09-02 15:11:53)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Policja interwencję chyba uznała za zgłoszenie sutenerstwa. Zobaczę czy ruszą tę sprawę czy nie. Jak nie to się za to wezmę.
Wiecie co...rozmawiałam z kobietą Tel Zauf na NL. Wyszło na to, że jestem klasycznym przypadkiem ofiary przemocy psychicznej w małżeństwie. W każdej postaci. Ekonomicznej, seksualnej etc...
Również przemocy fizycznej (w związku z tym, że napluł mi dziś w twarz a potem uderzył).
Podobno jest to artykuł 207 KC i z całą pewnością jest to ścigane...ale...

No właśnie!
Aby cokolwiek osiągnąć trzeba najpierw stać się ofiarą systemu. Bo...
Status ofiary trzeba opłacić tyloma korowodami, taką biurokracją i takimi kosztami (choćby i podróży etc), że..no cóż.....naprawdę nie dziwię się, że większość takich spraw spływa milczeniem ofiar.
Jak ogromną przykrością jest samo to doświadczenie! A jak ogromną powielanie go w milionie instytucji! Wałkowanie tematu do obrzydzenia...

Cóż...najszybszym sposobem odreagowania jest przyznanie, że to małżeństwo to był błąd stulecia w moim życiu.
Ale niczego nie zmieni...

Trzeba będzie jeszcze zaliczyć rozwód...podział majątku....przyznanie opieki nad dzieckiem....
A kto powiedział, że nasz system jest nieomylny?
I może ktoś uwierzy temu uroczemu starszemu panu, że to ja jestem be?

Czy aby na pewno nie ukręcę bata na siebie?


PS - wiem, że niejedna tu osoba pomyśli "co za marudna baba, mówi się jej a ona wszystko podważa, wszystko neguje it..." ale uwierzcie mi, że gdyby z mojego punktu widzenia wszystko było takie proste, że tylko iść i cyk! wszystko za mną to....hmmm...pewnie nie było by takich jak ja na świecie... Dla kobiety maltretowanej cały świat wydaje się nieprzyjazny...

27 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2011-09-02 15:22:46)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

1.5 roku temu zostałam zgwałcona przez klienta, który napadł na mnie z bronią...
Mąż wówczas siedział.
Wspomniałam o gwałcie policjantowi przy jakiejś tam okazji.
Śmiał się...
Dosłownie.
Lepper (który już Bogu dzięki nie żyje) rozsławił treść "że prostytutki nie da się zgwałcić".
Dlaczego więc pan policjant miał by z mojej tragedii nie zakpić?

Dlaczego miała bym iść teraz do tego samego policjanta i powiedzieć o tym, co przeżywam z mężem?


Takich spraw się nie zapomina, od takich spraw się stroni....od instytucji w których tak się zostało potraktowanym niczego dobrego się nie oczekuje....I uczy się radzenia sobie z krzywdami w samotności...

Ja nie chcę już milczeć bo teraz mam synusia - światełko w tunelu mojego życia, szczęście moje największe.... I jeśli jakoś sobie nie poradzę z tym gnojem zwanym moim mężem to mój maleńki Motylek może za to zapłacić swoim zdrowiem...
Potrzebuję tylko kropli wiary w Ludzi...

28

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

a ja się zastanawiam cały czas, czego oczekiwałaś od życia, wybierając zajęcie, jakim jest prostytucja ?

29

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Powiem tak , popełniłaś w życiu wiele błędów, ale kto z nas ich nie popełnia.
Teraz pora zacząć życie od nowa.
Masz dziecko, coś co jest dla nas najważniejsze na świecie.
Rozwiedź się z nim.
Zabierzesz mu połowę tego co macie wspólne.
Dostaniesz alimenty.
On już siedział w więzieniu , a Ty teraz  masz jeszcze film w którym Ci grozi.
Jeżeli jednak chcesz uzyskać prawa do opieki nad dzieckiem, znajdź prace.
Na pewno na początku nie będą to duże pieniądze, ale chyba synek jest ważniejszy niż wszelkie wygody.
Sąd przez to , że się prostytuujesz może nie dać Ci prawa do opieki, a Twój pożal się Boże mąż może takie argumenty w sądzie przeciwko Tobie wykorzystać.
Nie mówię , że będzie łatwo, na pewno nie, ale postaraj się, walcz i skończ z prostytucją, bo Twój syn kiedyś też może przestać Cię szanować.
I tak kiedyś będziesz musiała się zmierzyć z jego reakcją na to czy  się zajmowałaś (bo mam nadzieję, że z tym skończysz)
Lepiej aby dowiedział się tego od Ciebie, niż od osób 3 i to nie wiadomo w jakiej wersji.
Ja życzę dużo siły i wierzę , że Ci się uda.
Pozdrawiam cieplutko.

30

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

To nie tak ,że policja nic nie może zrobić , ależ może.
Sama jestem z rodziny patologicznej.
Ojciec tylko pił i znęcał się nad nami psychicznie.
Nie bił nas, ale samo to znęcanie potrafiło zrujnować psychikę.
Jeżeli Cię uderzył , powinnaś iść na obdukcją.
Z tego co wiem , nawet głupie zadrapanie lub siniak na ręce może być uznane za pobicie.
Nie zastanawiaj się za każdym razem wezwij policję
Idź do opieki.
Pisałaś coś o Chrzestnej swojego synka, może do niej się wprowadź, aż nie znajdziesz pracy.
Wnieś pozew o rozwód, jeżeli nie masz pieniędzy, nie będziesz ponosić kosztów.
Przede wszystkim zgłoś się do opieki.
Oni pomogą znaleźć pracę, dadzą pieniądze i dar( jedzenie).
Nie czekaj , bo naprawdę Twój mąż to tyran , który różnych rzeczy może się dopuścić.
Nie pozwól ,aby zniszczył Twoje dziecko.
Wiem , że łatwo się pisze , trudniej wykonać , ale odnajdź w sobie siłę.
Ja też codziennie staram sie odbudować sobie życie po koszmarze , który przeszłam , a w sumie jeszcze przechodzę.

31

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Nie zważaj na to , że wtedy ten policjant się śmiał to jeden człowiek.
Nawet jeżeli jest ich kilku to znajdzie się też kilku , którzy pomogą.
Wiem co mówię, jak do mojego ojca przyjeżdżali , aby wziąć go na izbę wytrzeźwień to też z różnymi reakcjami się mama spotykała.
Jedni mieli wszystko głęboko w dup... inni się śmiali i po drodze potrafili go już z radiowozu wypuścić, natomiast inni naprawdę solidnie potrafili go przestraszyć ,  potraktować tak jak na to zasługiwał,potrafili nas zrozumieć i nam współczuć.
Nie ważne co policja robi, ważne abyś zgłosiła to do sądu.
Napisała pismo, rozwiodła się.
Znalazła pracę i zaczęła normalnie żyć.
Moim zdaniem potrzebna będzie , też psychoterapia.
Jeżeli chcesz , to jak spotkam się z prawnikiem , którego mamy w rodzinie, to mogę zapytać co w takiej sytuacji zrobić.
Pozdrawiam cieplutko i liczę na to , że odnajdziesz w sobie siłę .

32

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Przykro m,i ze tak trafilas na meza nieroba,i dalas sie z manipulowac klasyczny kompleks ojca, to co opisujesz, wybralas droge latwa przez zycie, proponuje weryfikacje zycia czyli nie mysl o pienadzach ktore zarabiasz jako kobieta do towarzystwa, tylko o prawdziwym zyciu, z tego co wyczytalem wpadlas z jakims klientem??, nie piszesz ile masz lat i wogole degenaracja , postrzegasz zycie w zupelnie inny sposob od ludzi przysposobianych do normalnych relacji tudzież zycia proponuje, skontaktuj sie ze mna na gg 2636741 postaram sie Ci pomoc z teraznijeszzego zycia jaki i wyobrazeniu zdobywaniu pieniedzyi sorry nie zganaja wszytko na meza, sama podjelas decyzje zeby uprawiac sex za kase, zycie to nie bajka a litosc to zbrodnia pozdrawiam

33

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Bardzo mnie wzruszyła ta historia... i bbardzo Ci współczuję ;/ Wydaje mi się że powinnaś odejść od niego jak najszybciej ! Już nawet nie chodzi tylko o Ciebei ale o Twojego synka. Masz może jakąs rodzinę? siostrę, brata, ciotki itp? Jedz gdziekolwiek, na pewno po wysłuchaniu Twojej histori nikt nie zostawi Cię na ulicy z dzieckiem. a jeśli masz nagranie na tel jak Ci groził to możesz iść z tym nawet na policję, był już wcześniej karany więc  na pewno znowu by trafił za kratki. Powiedz policji jk bardzo się boisz o siebie i swojego synka. Masz dowód więc wykorzystaj go ! Nie pozwól temu typowi zniszczyć życie sobie i dziecku ! A z prostytucją też powinnaś skończyć, znajdz sobie normalną pracę...

34

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Droga kochamsynka jestem przerazona tym ,co napisalas.I tu wcale nie chodzi mi o ciebie, ale jak mozna wlasnemu dziecku zgotowac taki los? Matka prostytutka ,ojciec nieznany. I wcale mi ciebie nie zal, jakim cudem maz zmuszal cie do prostytucji ,jak ty nia bylas zanim go poznalas? Piszesz, ze nie musialas sie prostytuowac, jak wyszlas za maz, bo maz ci zapewnial byt. Wiec o to ci chodzilo, wyjsc za maz byle jak ,byle ktos mnie utrzymywal? Po prostu chore. Bylas mloda, wiec dlaczego nie szukalas pracy, przeciez nie mialas dzieci ,obowiazkow, moglas od niego odejsc ,skoro ci bylo tak zle. Tysiace kobiet jest w o wiele gorszej sytuacji, zostaja same z dziecmi, bez pracy ,bez dachu nad glowa i nie rzadko z dlugami, ale nie wychodza masowo na ulice zarabiac. Moj ojciec, alkoholik zreszta, zmarl wiele ,wiele lat temu, moja mama zostala sama z 6 dzieci, sama na nas zarabiala,bylo bardzo biednie , ale jakos nikomu nie przyszlo do glowy ,by poprawiac swoj byt w" TAKI" sposob. Jestes po prostu wygodna i szukalas latwych pieniedzy ,ot co.
Bedac w ciazy przyjmowalas klientow, a nie pomyslalas , ze ktorys z nich moze cie czyms zarazic i twoje dziecko rowniez?

35

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Maja pierd... jka potluczona przez gumke czym zarazic?? Ogarnij sie , widac nie jestes w temacie ta dziewczyna ma syndrom ojca i tyle

36

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Martyrs, tym , czym mozna sie zarazic uprawiajac seks z kim popadnie, jakos nie doczytalam ,ze ktos uzywa gumki, no chyba ze ty wiesz cos wiecej.A ty jestes w temacie bardziej niz ja, bo ja mam tylko dostep do informacji na tym forum, a ty? Dla mnie to patologia, jakis sponsor,prostytucja ," praca" w innym miescie, dziecko poczete nie wiadomo z kim.

37

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
martyrs napisał/a:

Maja pierd... jka potluczona przez gumke czym zarazic?? Ogarnij sie , widac nie jestes w temacie ta dziewczyna ma syndrom ojca i tyle

To tak dla reporterskiej uczciwości:

kochamsynka napisał/a:

Pamiętam, że miałam taki okres  czasu, że prezerwatywy ciągle mi pękały. .

38

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
niekochana72 napisał/a:
martyrs napisał/a:

Maja pierd... jka potluczona przez gumke czym zarazic?? Ogarnij sie , widac nie jestes w temacie ta dziewczyna ma syndrom ojca i tyle

To tak dla reporterskiej uczciwości:

kochamsynka napisał/a:

Pamiętam, że miałam taki okres  czasu, że prezerwatywy ciągle mi pękały. .

To jednak przepraszam, byly gumki,ot moje niedopatrzenie , a ze pekaly... zdarza sie...

39

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
maja76 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
martyrs napisał/a:

Maja pierd... jka potluczona przez gumke czym zarazic?? Ogarnij sie , widac nie jestes w temacie ta dziewczyna ma syndrom ojca i tyle

To tak dla reporterskiej uczciwości:

kochamsynka napisał/a:

Pamiętam, że miałam taki okres  czasu, że prezerwatywy ciągle mi pękały. .

To jednak przepraszam, byly gumki,ot moje niedopatrzenie , a ze pekaly... zdarza sie...

lol

40

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

No toscie jej pomogli, nie ma co. Zamiast cos poradzic konkretnego w tym przypadku to zaczela sie jazda po autorce jak po burej suce.

Kochamsynka, cos sie zmienilo od piatku? Dzwonilas gdzies? szukalas pomocy?

41

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Masz rację Mussuka...

tu przecież jest miejsce dla idelnych ludzi...


dziewczyno działaj.. wiadomo,że od reki nie załatwisz tematu ale musisz takie zycie zakończyć.. uciekaj od niego.. tak jak w tytule postu.. jak najdalej...

42

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Witam serdecznie.
Jak widzę trafiłam pod lincz kilku Sprawiedliwych, takich bez skazy...którzy uzurpują sobie pierwszeństwo do rzutów kamieniami ;-)
Cóż...żeby mieć internet nie trzeba mieć zaświadczeń o poczytalności ;-)

Nic to!
Witam wszystkich, którzy próbowali pomóc i bardzo, bardzo Wam dziękuję smile

Opowiadam:
Tegoż samego dnia odeszłam od męża. Motylek pojechał ze mną.
Zwróciłam się o pomoc do Sponsora i pomógł - a jakże!
Sfinansował przeprowadzkę i dał pieniądze na wszystkie potrzeby. W życiu nie spodziewała bym się, że ktoś może być tak bezinteresowny. Szczególnie Ktoś, kto...hmmm...jak by nie patrzeć jest przecież Klientem - tyle, że na nieco innych zasadach. Właściwie na ewidentnie innych zasadach.
I bynajmniej nie jest to ubogi człowieka a... tak chętnie wspiera smile

Mieszkam sobie z moim Motylkiem i podziwiam jak szybciutko rozkwita, wycisza się i pięknieje w ciszy, spokoju i mnóstwie czułości. A mój mąż ...cóż... wmawia mi, że jest inny bo bierze prochy psychotropowe....i biadoli, że zostawiłam go na lodzie (finansowym).
Niebywałe miał pretensje, że odwiedził go dzielnicowy i założył mu Niebieską Kartę.
I w dalszym ciągu uważa, że "wyolbrzymiłam" sprawę ;-)

Nie mam zamiaru wracać. Jestem szczęśliwa z moim Synusiem. Od 10 dni oboje wracamy do normalności. Jestem zmęczona piekielnie, niewyspana....ale szczęśliwa smile Bo wreszcie znalazłam w sobie odwagę by od niego odejść.
I wierzę już, że dam sobie radę.

Miałaś rację Serdeczna Kobieto...zmieniło się tylko na lepsze smile
Dziękuję wszystkim. Pozdrawiam cieplutko. Zajrzę gdy znów będę miała okazję!

43

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

To straszne co potrafi przyniesc los danemu czlowiekowi,ludzie przejmuja sie czasem bzdurami,nie patrzac na to ze sa na swiecie ludzie ktorzy przezywaja koszmar,czytajac ta historie poplakalam sie myslac o tym ile jest takich kobiet na swiecie:-( polecam ksiazke pod tytulem Jedenascie minut..Paulo Coelho odpowiednia ksiazka do danej sytuacji gdyz tam prostucja jest opisana calkowicie w inny sposob,lecz takze zycie ja zmusilo do takiego posuniecia,masz mozliwosci ratuj siebie oraz swojego syna,nie wiem czy kiedykolwiek to przczytasz ale najwazniejsze jest teraz dziecko zostajac z nim bedzie powielalo bledy a tego chyba nie chcesz..kazde dziecko jest niewinne i zasluguje na zdrowy cieply dom,zgadzam sie co do policji nie zareaguja w Twojej sytuacji ale sa jeszcze inne instytucje np.dom dla samotnie wychowujacej matki..zdobadz sie na odwagei zrob to co sluszne,widzialam w zyciu duzo,pamietam moja sasiadke ktora zostala pobita przez swojego meza prawie na smierc,oddala mu wsyztsko lacznie z mieszkaniem,w ostatniej chwili otworzyla oczy i odebrala mu wszytsko a dzis siedzi w wiezieniu,zycze powodzenia

44

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Gratuluje autorce przede wszystkim checi oderwania sie od piekla i odwagi, ze dokonala tego.

Ilez KObiet mimo horrorow, ktore odgrywaja sie w domach, znosi te mordege bo nie da rady odejsc...

Pozdrawiam.

45

Odp: Uciec jak najdalej stąd...
Jedenście minut napisał/a:

polecam ksiazke pod tytulem Jedenascie minut..Paulo Coelho odpowiednia ksiazka do danej sytuacji gdyz tam prostucja jest opisana calkowicie w inny sposob,lecz takze zycie ja zmusilo do takiego posuniecia,

Masz rację - identyczna sytuacja...

Bohaterka ksiązki Coelho wiele razy miała zamiar zrezygnować z uprawiania prostytucji, ale trudne to było, bo zajęcie to po prostu dawało kasę i ...polubiła je.

Ta nasza "bohaterka" też. Założę się, że dalej zarabia w ten sam sposób.

Jest prostytutką przez całe życie - była nia już, zanim wyszła za mąż, a potem chce oskarżać męża o sutenerstwo.

Nie jest mi jej żal...

Poza tym mam watpliwości, czy to historia prawdziwa...

46

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Nie wiem czy dalej zarabia w ten sam sposób,cieżko mi oceniać,wiem że sa prostytutki które kończą z tym..wiec i jej może sie uda,czy to prawdziwa sytuacja myśle że tak,po co ktoś miałaby wymyślac historię i wrzucać to na forum,to było napewno odważne,znęcanie psychiczne i fizyczne,to niestety zdarza się często jak i inne nie miłe sytuacje,widziałam dużo i gdy czytam o takich sytuacjach mam słabość i jest mi przykro..ale nie da się tego powstrzymąć,takie jest życie takie sytuacje zawsze gdzieś bedą miały miejsce..

47

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Ja również należę do grona tych, którym nie jest jej żal:/ NIKT nie wmówi mi, że prostytucja to jedyne wyjście z takiej sytuacji. Prostytucja w ciąży- totalna patologia, nie wiem jak mogłaś to zrobić własnemu dziecku! Gdybym była na miejscu Twojego syna i bym się o tym dowiedziała jakoś przypadkiem po latach, nie chciałabym Cię znać. NIKT Cie do tego nie zmuszał. Sytuacja też nie. Są domy samotnej matki, jest opieka społeczna, po pomoc mogłaś się udać chociażby do kościoła, cokolwiek. Rozumiem, że gdy rodzice zmarli i zostałaś sama, popadłaś w obłęd i się stoczyłaś. Ludzie reagują różnie. Jednak facet Cie do prostytucji nie zmusił i nie wmawiaj tu nikomu takich bzdur. Jak sama powiedziałaś - zasugerował to w swój wykombinowany niebezpośredni sposób, ale że wiadomo było o co chodzi. Gdybyś mu wtedy od razu kategorycznie odmówiła i np wyprowadziła się na jakiś czas zażenowana propozycja totalnie niemoralną własnego MĘŻA, to może i on nabrałby większego dystansu do Ciebie i więcej szacunku. A z tego co widać cały czas traktował Cie po prostu jak prostytutkę, przypuszczam nawet, że może od początku chciał się z Tobą ożenić ze względu czerpania korzyści finansowych. Ty jednak nie odmówiłaś, bo zapewne sama miałaś świadomość, że w ten sposób łatwo i szybko polepszysz swój byt. Mogłaś zawsze pójść przecież do normalnej pracy, ale też wybrałaś łatwiejszy sposób na kasę. On Ci to tylko zasugerował. TY sie zgodziłaś. Jednak totalny brak moralności jakiejkolwiek i szczyt patologii wyszedł dopiero gdy zaszłaś w ciążę i nawet mimo to, zamiast skonczyc definitywnie z prostytucją, własnie ze względu na dziecko, które w Tobie rośnie i wymaga tego, abys dbała o siebie jak nigdy, Ty dalej to robiłaś, tłumacząc sama siebie, że nie będziesz miała za co żyć! Co za egoizm! Jest wiele domów pomocy, jak pisałam wcześniej, gdzie nie sądzę, że nie udzieliliby pomocy ciężarnej kobiecie bez środków do zycia! To TOBIE tak było wygodniej, wolałaś luksusy, plazmy itp, niż skromniejszcze, uczciwe, moralne życie, nawet gdy już nie chodziło tylko o Ciebie, tylko o Twoje nienarodzone dziecko, które uważam BARDZO narażałaś! Nie jest mi Ciebie żal. Twój facet po prostu robił z Tobą to, na co mu sama pozwoliłaś. Nie dziwię mu się także, że uważał Cie oficjalnie za ku*wę. Sama mu na to pozwoliłaś. Grozić Ci zaczął dopiero, gdy najpierw go przyzwyczaiłaś, że będziesz na Was zarabiać swoim ciałem. Myslałaś, że za kogo będzie Cie miał gdy się na to zgodzisz? Oczekiwałaś od niego szacunku?! Weź dziewczyno, załamujesz mnie. Jedyne co to współczuję Tobie, że nie masz rodziców i było Ci ciężko, ale decyzje jakie podejmowałaś całkowicie świadomie, świadczą tylko o Tobie:/ o tym, że nie masz szacunku sama do siebie, więc nie wiem jak możesz go rządać od innych:/ A najbardziej współczuję temu niczemu niewinnemu dzidziusiowi... Nie wierzę także, jak moje poprzedniczki, że z tym skonczylas na dobre. Kasa w koncu się skonczy:/ a wtedy zamkniesz dziecko w jednym pokoju, a w drugim będziesz zarabiała ciałem "na życie". Bzdura. Gdyby każda kobieta w ciężkiej sytuacji życiowej wychodziła na ulicę, zapewne nie byłby gdzie nogi postawić:/ To Twój wybór. I nie obarczaj nikogo za swoje błędy, bo dla mnie ewidentnie szukasz na siłę usprawiedliwienia swoich niemoralnych czynów

48 Ostatnio edytowany przez kochamsynka (2016-12-21 06:00:20)

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

O losie....niewiarygodne ze znalazlam ten post. Zupelnie o nim zapomnialam. No to oto i jestem spowrotem. Po 5 latach! Tylko czy kogokolwiek interesuje jak sie potoczyly losy moje i mojego (dzis juz 5.5rocznego) Synka???? Wierzcie mi....ze ten post to wstęp do tsunami. Fala nadal niszczy. Uzyskane tu wsparcie jest doslownie EFEKTEM MOTYLA. Iwydarzenia tamtych dni brzmią do dziś....

49

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Kochamsynka...jak potoczyła się Twoja historia?

50

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Po 1. Nie interesuje mnie ta loża sprawiedliwych. (Wraz z powstaniem internetu narodziły się forumowe trolle - naturalna kolej rzeczy). Wszędzie ich pełno bo polski naród z natury jest żądny cudzej krwi....a hieny najbardziej. Po 2. Sama muszę doczytać reszte własnych komentarzy bo po ostatnim zaczęło się dużo dziać i na całe te lata zapomniałam o tym...ze pierwsze kroki w szukaniu pomocy postawiłam właśnie tutaj. Akcja i reakcja..... Pamiętam tylko ze ktos tu mi podpowiedział by zadzwonić na Niebieską Linię...i zrobiłam to. Zadziałało. Bałam się ale w koncu dotarło do mnie ze moje zycie nie musi być bezustannym horrorem. Poszłam za ciosem i gdy mnie bił po głowie choć trzymalam naszego niemowlaczka na rękach wybiegłam na korytarz wołając o pomoc. Nie uzyskujac jej zadzwoniłam na Policję. Ranyyyy...nie zapomnę jak mąż wtedy się usprawiedliwiał "wpadła w histerię więc musiałem ją otrząsnąć" czy cos takiego a gliniarz na to "niech pani nie prowokuje!". Myslalam ze sie porzygam....wyciagnelam reke po pomoc i odrazu dostalam obuchem w głowę. Po raz pierwszy dotarło do mnie ze ZADNEJ POMOCY NIE BEDZIE!!! Wg czyichs podpowiedzi zazadalam zalozenia mu Niebieskiej Karty. I tyle.Kolejne dwa dni jechal ze mna jak mopem po podlodze. Plucie w twarz, gozby, szantaze, wyzwiska, popychanie etc etc etc. Nie wytrzymalam. Spakowałam mandżur, Dzidziuna i poooooszłam! Za kilka dni dzwonil do mnie MOPS z tamtego miasta chcac drążyć temat ale słabo mi sie zrobiło na wspomnienie tego luja-gliniarza usprawiedliwiajacego bandyte. Powiedzialam cos w stylu "wezcie wy sie ode mnie wszyscy odpierdol..." i rozlaczylam rozmowe. Nie bylam na tyle silna by po tylu latach horroru wypruwac sobie jeszcze flaki udowadnianiem jakim smieciem jest ten "starszy, sympatyczny gentelman". Do dzis mnie mdli na to wspomnienie....i nie bez powodu! Ale C.D.N. wkrótce.

51

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Przez miesiac szukalam pomocy do mojego 3-4 m-cznego dziecka. NIKT! Nikt się nie kwapił.  Mąż jak rasowy sprawca przemocy pozbawił mnie znajomosci, przyjaciol, rodziny. Bylam sama jak palec w d... Do  mopsu w swoim miescie balam sie isc bo mnie szantazowal, ze powie co robiłam i odbierze mi dziecko. Niczego w zyciu tak sie nie bałam... Uderzał w najczulszy punkt. Co zrobic? Kontynuowalam sponsorowane dochody od tego kolesia. To byla duza kasa i przyjezdzal cyklicznie raz/dwa w tygodniu i nie chcial seksu a temu bydlakowi zaproponowalam zeby zabieral wtedy moje dziecko do siebie na tych pare godzin. Kazdorazowo placilam mu 150 zl.Rzygac mi sie chce....brał kase za czas ze swoim dzieckiem mimo ze nie lozyl na Niego ani zlotowki. Gorzej!!! Po jakims czasie powiedzial ze rezygnuje bo....MU SIE TO NIE OPŁACA. Nie wiedzialam czy sie smiac czy co....? Ale strach o utrate dziecka mnie paralizowal. Dotarlo jednak do mnie ze tak naprawde w ogole sie od niego nie uwolnilam....wiec po co to wszystko????  W koncu zostal na noc raz....drugi....trzeci. I pomyslamam "moze gdy Synuś podrosnie?". Ooooo naiwnościiiii!! Dzis juz wiem, że w PL w pewnych sytuacjach taki optymizm to samobójstwo.... C.D.N.

52

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

Jak sie domyslacie....horror trwał. Odeszłam...i wróciłam. Cóż innego mogło by dodać mu sadystycznego powera jak nie return z podkulonym ogonem???? Pojęcie NORMALNEGO ZYCIA przestało byc dla mnie zrozumiałe...coś jakby Moda na Sukces ... po chińsku.
Sprzedal swoje mieszkanie, wpieprzyl sie do mojego. Zazyczyl sobie wiekszego wiec sie zamienilismy na inne w Centrum. Z początkiem roku wyczaiłam ze ma kochankę wśród miejscówek (wiecie, 6 dzieci, kazde z innym ojcem a obecny wlasciciel w ZK) i znikał z wymuszoną na mnie gotówką. Więc mu ją odciełam - gotówkę, znaczy siè hehe. Przykro opowiadac w jaki szał wpadał - juz niemal codziennie. Gdy kradł mi pieniądze i ganiał z bejzbolem po nocach zaczęłam wydzwaniac na Policje. Oczywiscie - bezskutecznie. Do tego czasu bylam juz pewna ze o pomocy w swojej sprawie to moge tylko marzyć. Polska to średniowiecze! Najlepszym dowodem na przemoc domowa jest przeciez martwa kobieta.... A ja mialam dla kogo zyc! Był przełom zimy/wiosny 2013....Motylek prawie 2-letni. Po kolejnej awanturze w srodku nocy z dzieckiem ucieklam na Komisariat. Balam sie wrocic wiec Policja mnie odwiozła. A tam co? Jego kochanka obok niego i się drą ZE UCIEKŁAM I PORWAŁAM DZIECKO! Zamurowalo mnie. Ten skurw.... szedl juz ostro po bandzie. Zeby takie fejki montowac???? Włos sie jeżył... Kolejnego dnia opluwał mnie nagminnie i moj synek to zobaczyl. Wesolo podbiegl do mnie i tez mi naplul w twarz... Wtedy do mnie dotarlo ze jesli teraz nie odejde to wkrotce dojdzie do tragedii. Zwariuję. I zamorduję tego dziada albo siebie. Ze po prostu juz stoję psychicznie nad przepaścią. Wzięlam w rękę paczkę pampersow, Motylka na rękę drugą, zadzwonilam na policję z obawy o kolejny fejk z porwaniem, po taryfę i wyjechałam. Po raz trzeci juz. I ....  ostatni. To bylo 3.5 roku temu. C.D.N.

53

Odp: Uciec jak najdalej stąd...

... pisz...

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Uciec jak najdalej stąd...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026