Hej, od dłuższego czasu borykam się z pewnymi problemami ,jestem tu nowa,szukając odpowiedzi na swój problem trafiłam na to forum i postanowiłam się zarejestrować,w sumie to się trochę boje ;p Niedawno skończyłam liceum ,wkraczam w dorosłe życie ,którego się boje ,nowa szkoła ,nowi ludzie ,paca.Kiedys byłam osobą wierzącą w siebie ,zaradną , otaczali mnie ludzie którzy mnie wspierali.Od dłuższego czasu jest inaczej, jest ich znacznie mniej i bardzo mi brakuje niektórych osób ,wszystko zaczeło się zmieniać.Nie mam już takiego dobrego kontaktu z moją przyjaciółką o ile w ogóle moge ją tak jeszcze nazywac(co jest smutne,bo kiedyś byłyśmy jak papuszki nierozłączki) kontakt z innymi znajomymi też jest nijaki. .Jedyne co popiszemy na gadu z spotkaniami gorzej .Chciałabym żeby wróciły stare dobre czasy gdzie czułam sie wartościową osobą ,docenianą i lubianą.Mam od 2 lat chłopaka kocham go on mnie też , chociaż często nie wierze w to gdy mówi mi że mnie kocha co wynika z mojej niskiej samooceny ,zapewne.Tylko to ,ze go mam trzyma mnie jakoś w nadziejii ,ze skończe studia ,poznam wspaniałch ludzi i znajde fajną prace .Mimo to ,ze go mam to jakoś nie potrafie z nim o tym wszystkich porozmawiać on potrafii mnie pocieszyć ,ale potrzebuje jakich konkretnych rad bo już sama nie wiem co mam ze sobą zrobić ,strasznie w siebie nie wierze i czuje się czasami jak totalne zero.Dodam jeszcze od jakiegoś roku dowiedziałam się ,ze moja babcia ma raka (jest dla mnie bardzo bliską osobą) i w sumie w domu róznie bywa ,rodzice często się kłócą ,a ja często ubolewam ,ze już nie jesteśmy taką szczesliwą rodziną jak dawniej.Mam nadzieje ,ze chociaż jedna osoba odpisze na mojego posta .
Podobne tematy
Witaj kochana , jestem od Ciebie niewiele starsza.I wiem jak sie czujesz. Musisz sie przyzwyczajac, ze "przyjaciolki" ida swoja droga, i kontakt sie urywa. Musisz uwierzyc w siebie. jesli masz ochote to moje gg pisz smialo jakbys miala problem 18467618. Musisz sama uwierzyc w siebie. Ludzie zachowuja sie jak indywidualisci. Kazdy dba o siebie. Moje znajome z liceum nie daja znaku zycia, a niedawno bronilam licencjata. Tez sie obawialam studiow, ale przede wszystkim wiara wiele pomaga i checi.Pozdrawiam Kochana. Pomysl, ze jestes wartosciowa osobka :*
Powiem Ci w ten sposób. W życiu czasem jest lepiej , czasem gorzej. Nie zawsze kazdy od razu moze znalezc swoje miejsce w danym otoczeniu. Ale po pewnym czasie kazdy je odnajduje. i Ty tez powinnas. Spotykajac nowych ludzi, nie zakladaj od razy ze sie z nimi nie zaprzyjaznisz, czy ze Ci z nimi nie wyjdzie. Podchodz do wszystkiego bardzo optymistycznie. Co do chlopaka, to nawet nie wiesz jaki skarb masz- osobe,ktora Cie kocha.
Ciesz sie tym. Napawaj sie kazdym dniem spedzonym z nim. I pomysl, ze skoro jest z Toba, to jestes ta jego wymarzona dziewczyna i na pewno widzi w Tobie same zalety.
Zastanow sie nad tym. Kazdy jest w swoim rodzaju wyjatkowy, Pozdrawiam.
No tak najgorsze jest to ,ze zawsze widze wszystko w czarnych barwach , postaram sie to zmienić.I nie moge sie pogodzić z tym ,ze to wszystko tak się zmieniło ,ze przez tyle lat łączylo mnie coś ważnego z pewnymi ludźmi i nagle buumm ,coraz mniej kontaktu,i właśnie nie lubie w ludziach tego indywidualizmu ,ze wszyscy dbają o własny tyłek;].Dziękuje i pozdrawiam ![]()
Bardzo ci współczuję. Nie tego jednak,że masz mniej znajomych niż kiedyś ale tego,że tak się tym przejmujesz. To naturalne,że jedne przyjażnie przetrwają próbę czasu a inne nie- ludzie się przecież zmieniają. Ciesz się tym co masz, piszesz,że masz chłopaka, którego kochasz i jesteś przez niego kochana- to super sprawa:) Doceń to dziewczyno. Na pewno twojej babci nie jest miło jak widzi takiego smutasa.
Ja też sobie współczuje ,czasami mam naprawde dosyć tego przejmowania się ,potrafie się przejmować wszystkim ,nawet jakimis bzdurami.Chce to w sobie zmienić ,lecz czasami czuje,ze jest dobrze ,a czasami znowu zaczynam myśleć negatywnie ,to chyba normalne ,tylko ja za bardzo wszystko przeżywam...Jestem chyba małym dzieckiem ,które nie chce jeszcze dorosnąć. Ciesze się ze mam kogoś na kogo moge liczyc (chłopak) ale niestety nie zawsze to doceniam ,brakuje mi ludzi ,ale przyznam ,ze ostatnio wziełam się troche w garść i po spotykałam z znajomymi i jest mi lepiej ![]()
Nowa sytuacja sprawia że czujesz się niepewnie (piszesz o braku wiary w siebie).
Trochę mnie to dziwi ponieważ przedstawiłas sie jako osobę zaradną. Może to przez stres.
Jako nieco starsza koleżanka powiem tak: teraz dopiero zaczniesz żyć. Poznasz wielu ludzi.
Pielęgnuj te przyjaznie które zawarłaś w okresie liceum czy nawet gimnazjum. Bardzo dobrze że masz chłopaka który Cię wspiera.
Popracuj sama nad sobą, odnajdz swoje mocne i słabe strony (nad tymi pracuj). A przede wszystkim staraj sie wypocząć i zrelaksować przez wakacje. Pozniej czeka Cię cięzka harowka. Postaraj sie być dla swoich rodziców podporą jak i dla babci- pomóż im w miarę możliwości.
A przede wszystkim doceń ludzi którzy żyją z Tobą i dla Ciebie. Ciesz się z szans jakie stoją przed Tobą otworem. Powodzenia!
no tak być może sprawiam wrażenie osoby zaradnej , bo chce taką osobą własnie być ,czasami mam dosyć swego strachu przed wszystkim,ale w środku mam mało wiary w siebie,ale chce iść za Twoją radą włóczykijko i będę z tym walczyć tak jak i z resztą moich słabych stron. Dzięki wam czuje się silniejsza i dziękuje wam,mam nadzieje ,ze to pozytywne myślenie zostanie ze mną jak najdłużej.
Wiesz, Lost, w pewnym sensie jestem do Ciebie podobna. Jestem niewiele starsza od Ciebie i sama jeszcze nie tak dawno czułam taką niepewność i brak wiary w swoje możliwości. Kiedy kończyłam LO i zaczynałam studia też było mi smutno, że straciłam kontakt z dawnymi znajomymi, bałam się, że nie zostanę zaakceptowana w nowej grupie ludzi (studia i pierwsza poważna praca). Moje obawy jednak szybko same minęły. Okazało się, że studia nie są takie trudne jak myślałam, że ludzie z grupy są świetni i powiem szczerze, że nawet fajniejsi niż w LO. Praca też mi się podobała. Nie miałam problemów, żeby połączyć naukę z pracą na etacie.
To, że kontakt ze starymi znajomymi się powoli zaciera to normalne. Zawsze zostaje garstka prawdziwych przyjaciół, czy dobrych znajomych z tej dużej grupy, np. z gimnazjum czy szkoły średniej. Ja mam kilku dobrych znajomych jeszcze z gimnazjum, z LO z nikim nie utrzymuję stałych kontaktów. Z ludźmi z byłej pracy też nie - mam jednego kolegę z tego okresu. Teraz skończyłam studia I stopnia i mimo, że bardzo lubiłam ludzi z grupy myślę, że na dłuższą metę nic z tego nie będzie. Teraz zastanawiam się jak to będzie w kolejnej szkole, czy będą fajni ludzie, czy dam radę na nowym kierunku, czy poradzę sobie i czy starczy mi zapału i chęci na kolejne studia. Zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam wybierając 5 lat nauki zamiast 2 lat magisterium. Jak pogodzę pracę z bardzo trudnymi studiami itp. itd.
Czasem tak jest, że wizja zmiany życia, np. po zakończeniu szkoły, jest dla nas obca. Boimy się, bo nie wiemy czego się spodziewać. Zmienia się coś, co było stałe a przez to bezpieczne.
Głowa do góry. Masz chłopaka, który Cię wspiera, który Cię kocha. Skoro są ludzie, którzy wierzą w Ciebie, to muszą mieć jakiś powód. Nie możesz być taka beznadziejna jak Ci się wydaje
Poradzisz sobie na pewno w nowej sytuacji, zdobędziesz nowych znajomych, może nawet przyjaciół. ![]()
Dziękuje ,oby było tak jak piszesz:)