netkobietyWszystkie działy
Psychologia

strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

27 odpowiedzi13 269 wyświetleńzałożony przez jadoki1, 05.02.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Mam 25 lat skończyłam studia niestety nie mogę znaleźć pracy, w tej chwili więc nie robię z życiem kompletnie nic...mam problem który zaczyna mnie przerastać, prosze Was pomóżcie mi, dajcie radę co robić jak dalej życ... otóż od 2 lat jestem zaręczona, narzeczony naciska na ślub, twierdzi ze ma już swoje lata niestety ja ciągle przekładam decyzję o zamążpójściu, chyba boję się małżeństwa, odpowiedzialności, wyprowadzki z domu rodzinnego...wiem ze chcialabym z  moim A. dalej być ale nie potrafię podjąc decyzji a moj A. naciska i mowi ze jak sie powiedzialo A to i trzeba powiedziec B.A ja ciągle przekładam daty ślubu-wiem ze zachowuje sie jak dziecko ale jest we mnie jakas wewnętrzna BLOKADA której nie potafie przełamac, źle sie z tym czuję nie chce zwodzić A.to wobec niego nie fair...wiem ze ze mną jest coś nie tak...ogolnie jestem osobą bardzo zakompleksioną, nie wierzę w siebie w swoje umiejętności-z domu wynioslam przeświadczenie ze  jestem nic nie warta...chcę z nim sobie ulożyć życie ale boję się przyszlości, boję się tego że sobie nie poradze..na codzień zgrywam bardzo pewną siebie osobe, ktora wie czego chce od życia a w glębi duszy  jestem zagubioną, nieukształtowaną dziewczynką, która zachłannie czerpie wiedzę od starszych, nie tracąc czasu na jej weryfikację.....wiem ze nie moge wiecznie życ w domu, pod kloszem mamusi, wiem ze kiedys powinnam zalożyc rodzine, bardzo chcialabym miec dziecko ale mysl o tym wzbudza we mnie lęk. Jak uważacie czy to jakas paranoja? czy powinnam isc do psychiatry?

2

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Myślę że sama w sobie zbyt długo pielęgnujesz uczucie że sobie nie poradzisz. Wszyscy boją się przyszłości, że nie poradzą sobie w dorosłym życiu, gdzie trzeba utrzymać dom, rodzinę, wychowywać dzieci, sprzątać gotować itd. Ale to tylko obawy. Nie wszystko od razu musi być idealnie, trzeba popracować nad niektórymi rzeczami, ale to normalne, nikt dopóki nie zacznie dorosłego życia nie będzie wiedział jak to jest. Skoro kochasz narzeczonego, jesteście razem, to będziecie sobie pomagać, masz na kogo liczyć w swoim życiu, więc skąd bierze się strach? Z niepewności, nie warto żyć niepewnością,bo to donikąd nie prowadzi. Rozpocznij życie u boku swego ukochanego a przekonasz się że nie taki diabeł straszny jak go malują.

3

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Dziękuję za cenną radę. Strach skąd się bierze? hm.. właściwie sama nie wiem, może mam doodoła siebie same złe wzorce, poza tym nie wierzę w siebie w ogóle:( chyba faktycznie za dużo myślę, zastanawiam się zamiast działać

4

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Nie, poprostu jestes jeszcze nie gotowa na takie wyzwanie,sama o tym mowisz,po co na sile robic to czego sie nie chce....a jak tak sie stanie bedziesz nieszczesliwa,i w nastepstwie tego,doznasz rozczarowania ,a zalozenie rodziny do czegos zobowiazuje.Porozmawiaj ze swoim chlopakiem ,jesli cie kocha to napewno uszanuje twoja decyzje.Ten caly stan cie przygnebia,ale jak zaczniesz cos robic,to poczujesz sie dowartosciowana i wszystko pojdzie gladko....Glowa do gory!!!!!!

5

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Dzięki za pocieszenie. Zastanawiam się tylko kiedy nadejdzie ten moment? kiedy podejmę  decyzję? może nigdy? może ja nie jestem stworzona do założenia rodziny, do wziecia za kogoś odpowiedzialności? najgorsze jest to ze czuję SIĘ JAK DZIECKO  a jestem przecież już dawno dużą dziewczynką!!!!!!wiem ze nie mogę zyć tak jak żyję..czegoś mi brakuje a może powinnam dostać porządnego kopa bo chyba sama nie wiem czego chce:(

6

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Ta bezczynnosc cie dobija, moze sprobuj szukac pracy ,gdziekolwiek.. po firmach ,biurach ,marketach,skonczylas studia ,to juz atrybut na dalsza droge,nic samo nie przyjdzie,zawsze cos za cos...ja pewnego dnia wstalam i mysle ,przeciesz rozczulanie nad soba nic nie da,chociaz na brak pracy nie narzekalam,zaczelam szukac kontaktow,wyjechalm za granice,nauczylam sie jezyka,spelniam swoje marzenia,raczej hobby ,pomagam rodzinie,a jestem calkiem zwykla kobieta,takze z kompleksami ...UWIERZ W SIEBIE

7

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Pracy szukam cały czas wcześniej pracowałam w kilku miejscach także doświadczenie mam i uważam ze znalezienie pracy to tylko kwestia czasu smile ale ten stan rzeczy związany z moimi uczuciami nie daje mi spokoju i tak jak napisałaś wcześniej strasznie mnie to przygnębia, nie wiem co mam robić

8

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Witam Cię serdecznie,

       Pozwól, że spojrzę na Twoja wypowiedź z mojej perspektywy. W tym, co napisałaś są bardzo ważne informacje min. o Twojej psychice i świadomości sytuacji. Przede wszystkim tego, czym powinno być dla Ciebie małżeństwo. Decyzja z nim związana jest dużą odpowiedzialnością przede wszystkim za Ciebie, jako przyszłej żony, za Twoją gotowość nie tylko kochania, ale i radzenia sobie z trudnościami, rozwojem we dwoje, jakie to małżeństwo stawia przed każda parą. Małżeństwo nie jest odpowiedzialnością za kogoś, za partnera. Oboje wnosicie do związku (już na tym etapie narzeczeństwa) nadzieję, ze chcecie dzielić razem to, co przyniesie życie. Ślubowanie polega na tym, że jesteś gotowa, chcesz świadomie przyjmować to, co się stanie, ale biorąc odpowiedzialność za siebie i czyniąc to z miłości. Wypowiedziałaś się wyraźnie, że nie jesteś gotowa na małżeństwo. Twoje blokady mają przyczynę i trzeba zająć się właśnie nimi, teraz, kiedy się manifestują. Forsowanie siebie, zmuszanie, że jakoś będzie niestety nie poprawią Twojego samopoczucia po ślubie, dlatego że testem siły związku będzie pierwszy kłopot małżeński, jaki się pojawi. Statystyki są smutne, mamy dosyć rozczarowanych par, które nie tak wyobrażały sobie życie we dwoje.
Jeśli odczuwasz niska samoocenę, o czym również wyraźnie piszesz, to małżeństwo tego nie zmieni. Wykazujesz wg mnie dużą dojrzałość siebie, wiesz, co Ci przeszkadza, gdzie tkwią Twoje słabsze punkty i świetnie, to dużo, jeśli chodzi o zmianę. Myślę, że praca zawodowa będzie również takim testem samopoznania siebie i warto ja podjąć, dlatego, że sam fakt zarabiania na siebie, bycia niezależnym dużo wnosi do samooceny własnej i może dużo dobrego wnieść do Twojego związku.

Chce napisać jeszcze coś istotnego, jest w psychologii (polecam analizę transakcyjną Berna) teoria wg, której wyróżniamy trzy typy osobowości człowieka. Jedną z nich jest sposobowość dziecka. Powołując się na Twój opis siebie, że gdzieś wewnętrznie czujesz, że nie dorosłaś, że jesteś jeszcze dziewczynką, co nie jest czymś złym, ale ważnym dla Ciebie, i dla otoczenia. Dziewczynka, zatem musi dojrzeć, trzeba się nią zająć, aby mogła przeistoczyć się w dziewczynę, kobietę. Podejmowanie decyzji z miejsca psychiki, gdzie jesteś dziewczynką jest ważne i to jest właśnie ta decyzja, że nie jesteś gotowa na małżeństwo. To ważny głos i intuicja Cię nie zawodzi. Nie ignoruj go.
Życzę Ci dobrych decyzji przede wszystkim dla Ciebie.

Pozdrawiam!

9

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Bardzo dziękuję za rzetelną analizę mojej osobowości. Jak uważsz? w jaki sposób mogę pozbyć się poczucia "wiecznego dziecka"? walczę z tym , czytam różne książki ale nie potrafię zmienić odczuć...tak sobie myślę ze wynika to z  tego, że moja mama wiecznie się o mnie bała( sama kiedyś straciła dziecko będąc w ciąży-to pewnie dlatego) stąd też ciągle podcinała mi skrzydła, gdy chcialam wyjechać na studia do innego miasta ona przekonala mnie zebym zosttała, wiec tak naprawde ja otoczona matczynymi skrzydłami nie potrafię teraz mając lat 25 zadbać sama o siebie  stąd te uczucie.  BARDZO pragnę opuścić dom rodzinny , założyć swoją wlasną rodzinę ale strasznie się tego boję... Wierz mi nie jest mi z tym wygodnie żyć w nocy ciąglę się budzę i myslę co dalej mam robić, pogardzam sobą bo uważam że na niewiele mnie stać sad

10

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Witaj,

     moją rolą jest wyciąganie pewnych wniosków z wypowiedzi, nie zaś analiza osobowości. Forum nie jest do tego miejscem. Mogę jedynie starać się pokazać trzecią perspektywę, kogoś z zewnątrz korzystając z doświadczenia i wiedzy specjalistycznej. Jeśli chodzi o Twoje zapytanie, co zrobić z owym poczuciem lęku o Twoją przyszłość, samodzielność. To pytanie chciałabym zadać Tobie. Zaproponować abyś spojrzała przede wszystkim na Twoje sukcesy małe i duże, oparła się na tym, co potrafisz, co lubisz robić, co lubisz w sobie, co Ci się udało a jestem pewna, że takie są Twoim udziałem. Skończyłaś studia - to duży sukces, nie pomniejszaj go. Pomyśl też o tym, czego chcesz, o czym marzysz, nawet, jeśli są to sprawy proste, nieskomplikowane tych też nie pomniejszaj.
Poszukaj interesujących Cię warsztatów rozwojowych, gdzie będziesz mogła pobyć ze sobą, poznać siebie, rozwinąć jakąś ważną dla Ciebie cechę albo zmierzyć się z cechą, której u siebie nie lubisz. Jest obecnie mnóstwo ofert spotkań, warsztatów psychologicznych, praktycznie dla każdego. Dokonuj zmian, ale tych małych, krok po kroku, nie spiesz się. Jeśli wyjazd to może z koleżanką, jeśli testujesz coś diametralnie nowego to w towarzystwie kogoś zaufanego. Możesz robić sobie plan Twoich poczynań, działań, jak, gdzie, kiedy, włącznie z planem awaryjnym. I tutaj ważna informacja - każdy z nas przeżywa lęki i obawy, to naturalna ludzka rzecz. Przeżywamy rozterki i nie powinniśmy się za to karcić.
Chcę dodać jeszcze, że każdy z nas, ja również, nosimy w sobie dziecko, taką część psychiki, która ma marzenia, chce być rozpieszczana, kochana, chce, aby się o nią troszczyć, chce figlować, bawić się i nie chce być z tego rozliczana, karcona. Może zamiast starać się na siłę pozbyć tej "dziewczynki w Tobie" zadbaj o nią jeszcze bardziej, posłuchaj, czego ona chce, pobądź z nią Ty sama. Kiedy spotkasz się ze sobą na tym poziomie, być może odkryjesz coś, co doda Ci odwagi, zmniejszy lęk, pozwoli przejść do innego etapu w życiu.

Pozdrawiam!

11

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

dzięki za odpowiedź tylko  szkopuł tkwi w tym że ja nie boje się świata, ludzi...tak jak wczesniej pisalam szukam aktywnie pracy, chodzę na rozmowy, dotychczas pracowałam  w dziale call centre, hurtowni z materialami budowlanymi, w biurze kredytowym i w banku, poza tym mam skonczony kurs z rachunkowości, tyle że aby znaleźć pracę trzeba też się odpowiednio "sprzedać" potencjalnemu pracodawcy.Mój problem polega na tym, że chciałabym a boję się...:) myslę o zalożeniu rodziny ale nie potrafię zdecydować się na ślub -czuję się niedorosła. Cenna dla mnie jest twoja rada odnośnie tego aby zaprzyjaźnić się z tą małą dziewczynką która jest we mnie...dotychczas starałam się ją "wygonić" a teraz wlaśnie zdałam sobie sprawę z tego , że muszę ją po prostu zaakceptować, zadbać o nią. Może wtedy wszystko samo przejdzie.

12

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Hej, przypominasz mi mnie sama sprzed lat. Napisalas, ze duzo czytasz, wiec jesli czytalas "Dramat udanego dziecka" Alice Miller to powinien on tobie wiele pomoc, zycze tobie tego.

Spojrzyj tez na siebie Z DYSTANSU, i kogo widzisz?
Inteligentna mloda kobiete, po studiach wyzszych, warta milosci twojego mezczyzny, presumptywnie wspaniala, kochajaca i dbajaca o swoje dziecko matke (SZCZEGOLNIE O JEGO POTRZEBY EMOJONALNE w pirewszych trzech latach zycia)

Tak na koniec: ty nosisz w sobie jakies "parszywe ciezarki", ktore przeciez nie sa twoje, sa tobie narzucone z zewnatrz i przez lata, pozbadz sie ich, go blokuja one "wyfruniecie motyla na polane kwiatow", na Zycie... 
Pokochaj, jesli umiesz, wlasnie te mala, smutna i opuszczona dziewczynke w tobie...jej bardzo potrzebna jest twoja troska o nia, twoja milosc...

13

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Szczerze mówiąc jak zaczęło być poważniej z moim facetem to też zaczęłam panikować... ale stwierdziłam że ze wszystkiego zawsze można sie wycofac jak coś nie będzie pasować...i teraz nie mogę się doczekać aż z nim zamieszkam, bede z nim dzielić codzienność itp itd. Może trzeba było najpierw zamieszkać razem a potem decydować się czy chcesz slubu czy nie, zobaczyłabys jak to jest z nim dzielić życie.. czasem ludzie się tak naprawde poznaja jak mieszkają razem, znają od podszewki..

14

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Hej. Jeżeli chodzi o strach przed przyszłością, to też mam problem...We wrześniu (tego roku) biorę ślub i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu smile Oboje z narzeczonym przyjechaliśmy do Warszawy i tu wynajmujemy mieszkanie i mamy pracę...Problem zaczyna się tu, że oboje nie wyobrażamy sobie życia w Warszawie na dłuższą metę, a wiadomo,że po ślubie musimy podąć jakieś decyzję.
Jesteśmy z małych miejscowości, ale chcieliśmy wrócić do siebie i tam budować mieszkanie...No ale tu właśnie rodzi się strach-a jeśli się nam nie uda? Każdy nam się dziwi, że chcemy stąd uciekać, ale mnie takie duże miejscowości męczą...Może ktoś ma jakieś doświadczenia ?Byłabym wdzięczna

15

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Jadoki, a czego boisz sie najbardziej - tak konkretnie? potrafisz nazwac swoje strachy? nie pisz ogolnie smile
Konkrety prosze, np. boje sie, ze nie poradze sobie w kuchni, ze nie potrafie zadbac o kochanego mężczyzne... czego sie boisz?

16

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Konkretnie- to chcemy wrócić do małej miejscowości i boję się, że nie uda nam się tam znaleźć pracy...Już nie wiem czy może nie warto tu zostać i być w miejscu w którym się nie chce kosztem czegoś...Moja siostra mieszka w Warszawie i na pomysł mojego powrotu do rodzinnej miejscowości strasznie się obruszyła, że to nie ma sensu...I to wzbudziło mój niepokój

17

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Czytając ten wątek napisany przez autorkę to tak jakbym widziała siebie i swój problem z którym nie mogę sobie już od dłuższego czasu poradzić.
   Jestem w narzeczeństwie już przeszło dwa lata. Chciałam tego narzeczeństwa bo wydawało mi się że to przecież do niczego nie zobowiązuje. Teraz  wiem, że sie pospieszyłam. Mój namawia mnie na małżeństwo bo ma już 29 lat prawie a ja 23 i juz by chciał a ja wciąz nie jestem na to gotowa. Kupił dla nas specjalnie mieszkanie żebysmy mogli zamieszkac razem. Owszem chciaąłm mieszkania, zgodziłam sie na nie, ale teraz nie moge sie przemóc zamieszkac tam a już tymbardziej wyprowadzić z domu rodzinnego do jego miejscowości. Czuje sie na samym końcu przez jego rodzinę. Jego matka w sumie nie utrzymuje ze mna kontaktu, robi to tylko gdy musi gdy mój wraca  z delegacji do jej domu bo tam nadal mieszka. Ja wtedy jadę do nich żeby sie zobaczyć z moim. także mieszkanie stoi od roku nie używane bo ja boje się wyprowadzić z domu tam gdzie nie mam żadnych znajomych, jego rodzina  mnie olewa, a mój luby ciągle poza domem w pracy.  Mój już by dawno mieszkał ale tez nie chce wracać do pustego mieszkania, woli z matka posiedzieć. Nawet go rozumiem.  Moim największym problemem jest ten strach że zostawię tutaj swoja rodzinę i pójdę tam całkiem sama do nich, którzy tolerują mnie tylko dlatego że jestem z ich synem/bratem. Nie wiem co robić, to już długo trwa. Moja rodzina mysli, że nie ide tam bo nie ma kasy na życie , a prawda jest całkiem inna.. Proszę o pomoc...

18 Ostatnio edytowany przez aspołeczna (2010-08-05 12:50:25)

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

skarbek2312, rozumiem cię, bo mam trochę podobną sytuację; mieszkam z moim facetem, w jego domu, obok jego rodziny (prawie cała rodzina mieszka w zasięgu kilkunastu kilometrów); ja jestem tutaj sama, odcięta od znajomych, rodziny i możliwości rozwoju (akurat odcięcie od mojej rodziny mi nie przeszkadza, ale od znajomych i możliwości rozwoju tak)
też czuję, że jego rodzina mnie nie akceptuje do końca, bo jestem od nich 'inna', bo myślę inaczej, bo nie chcę być z nimi blisko (oni wszyscy trzymają się strasznie blisko siebie, lubią kontrolować)
masz strasznie trudną decyzję do podjęcia, bo jeśli kochasz swojego chłopaka i chcesz z nim być a jednocześnie nie czujesz się pewnie z jego rodziną, nie czujesz się akceptowana, no to jest nieciekawie
tak jak piszę, ja się zdecydowałam, ale przeżywam koszmar i jestem bliska odejścia od niego, powoli przestaje mi na nim zależeć; w moim przypadku zbyt duża różnica w postrzeganiu świata przeze mnie i przez jego rodzinę sprawiają, że nie ma szans na porozumienie no i taki klimat potrafi zniszczyć uczucie, zwłaszcza jeśli facet jest blisko ze swoją rodzinką
z tego co piszesz to ci na nim zależy, dlatego żadne rady nie mają tu sensu i tak zrobisz tak jak ci serce lub rozum podpowie
ale ja bym ci radziła mimo wszystko spróbować się przeprowadzić do niego i zobaczyć jak będzie, zawsze przecież będziesz mogła wrócić na stare śmieci, jak będziesz się w nowym miejscu źle czuła
może w twoim wypadku będzie inaczej niż w moim, może znajdziesz sobie pracę, nowych znajomych w nowym miejscu, nabierzesz dystansu do jego rodziny i wszystko się jakoś ułoży
ja bym spróbowała na twoim miejscu

jeszcze dodam do wątku, że mam podobnie jak autorka, też jestem osobą mało wierzącą w siebie, mało zdecydowaną, nie wiem czego chcę/boję się realizować moje marzenia,
moja sytuacja z chłopakiem i jego rodziną jest dość mocno pogmatwana i mój 'konflikt' z nimi wynika z mojego dzieciństwa
rodzina mojego faceta jest surowa w ocenach, lubi mieć ostatnie słowo, identycznie jak mój ojciec i najzwyczajniej w świecie boję się ich, boję się ich opinii na mój temat, na temat tego co robię i jaka jestem, nie potrafię być przy nich sobą, i zazwyczaj zachowuję się jak wystraszone zwierzę lub ich unikam; są oni podobnie jak mój ojciec mało otwarci na inność, dlatego uważam ich za beznadziejnych, ograniczonych, ale strach przed nimi jednak pozostaje; na dodatek mój facet dość mocno przypomina mi mojego ojca, z którym byłam bardzo blisko jako dziecko - byłam tzw. 'udanym dzieckiem' - najlepsza uczennica, grzeczna, mądra, taka mała dorosła, ojciec się mną chwalił, był ze mnie dumny; jednocześnie nie znosił sprzeciwu, miałam być taka, jak on chciał żebym była; miałam w swoim życiu okres buntu, wtedy czułam się sobą, czułam się zaje....biście, czułam się wolna; potem całe bagno wróciło; postanowiłam wyjechać z miejsca, w którym akurat żyłam, żeby się od tego bagna uwolnić; ale wyjeżdżając byłam słaba (psychicznie), no i trafiłam na mojego obecnego chłopaka smile, historia zatoczyła koło; ale ja się nie poddaję, jestem uparta i jak tylko będę miała możliwość to odchodzę od niego, nie chcę powtarzać w dorosłym życiu historii z ojcem
chcę się znowu poczuć wolna jak przez te parę lat, kiedy odkryłam siebie i byłam szczęśliwa, wiem, że jest to możliwe

19

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Dziękuję Ci kochana za odpowiedź:) Wiem, że początki są najgorsze, ale boje się że nie dam rady;/  Kurde ja tez jestem na zewnątrz twarda, pokazuje że to dla mnie pryszcz iść na swoje, z dala od rodziny. Ja popełniłam błąd w kupnie mieszkania, bo mogłam kupić je w mojej miejscowości to już bym dawno mieszkała i była na swoim, a ja chociaż wbrew sobie pozwoliłam na kupno tak gdzie mu jest dobrze, bo kiedyś mi powiedział że nie chce mieszkać w mojej miejscowość bo tutaj nikogo nie zna, byłby sam tak ja tam teraz. Ale nie powinnnam już płakać nad rozlanym mlekiem , a nadal to robię. Myślałam żeby stopniowo sie przekonywać do tego mieszkania. Najpierw na weekendy , potem z czasem trochę w tyg. pomieszkać, może się uda. Ale tak jak wyżej pisali, dobrze by było z kimś bliskim, a ja nie mam nikogo takiego;/ U mnie kochana jest troszkę inaczej jeśli chodzi o jego rodzine i samego jego. Owszem trzymają się razem, ale mój ma dystans lekki, bo wie że musi skończyć z byciem mami-synkiem, by móc założyć rodzinę. Tylko, że ja się tego boje.
 
     A dlaczego chcesz od niego odejść? Dusisz się w tym związku? On Cię ogranicza? Czy to tylko przez to że jego rodzina jest blisko was?Może rodzina ma zbyt duży wpływ na niego, na wasz związek?

Buźka, trzymam kciuki, odezwij się:)

20 Ostatnio edytowany przez aspołeczna (2010-08-05 16:01:45)

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

szczerze mówiąc to się Tobie dziwię, że aż tak się boisz; jeśli to jest twoje mieszkanie to nawet dla samej siebie a nie dla faceta mogłabyś spróbować najpierw poszukać pracy w tym mieście, potem się przeprowadzić, zobaczyć jak to jest żyć na własny rachunek, spróbować....
ja odkąd pamiętam chciałam się wyrwać z domu, także jakbym miała taką możliwość jak ty, nie zastanawiałabym się
no ale wiadomo, każdy jest inny, każdy ma innego rodzaju opory i lęki

edit: kurczę, napisałaś na początku samym, że czujesz, że nie dasz rady..., ale w czym konkretnie? w znalezieniu pracy? w utrzymaniu jej? czy w samodzielnym życiu ogólnie?
piszesz, że nie masz tam nikogo bliskiego? no a facet?

jeśli chodzi o mój związek to właśnie się duszę i to bardzo
mój facet dał mi wiele miłości, ale jednocześnie mnie ogranicza, ma w swojej głowie obraz dziewczyny, żony, jaka powinna być i chciał ze mnie zrobić kogoś takiego; kompletnie nie licząc się z tym, czego ja chcę; przyznam, że dałam mu sobą kierować, zwłaszcza na początku, bo go kochałam bardzo; no i pewnie dlatego, że się bałam, że jak się postawię, pokażę czego chce to mnie zostawi, wiem, żałosne i głupie z mojej strony, no ale cóż
także powodem nie jest tylko jego rodzina, ale on sam, mam wrażenie, że nie jestem w stanie sprostać jego/ich oczekiwaniom; właściwie to nie chcę, mam inne zdanie na wiele tematów dotyczących bycia razem, życia z kimś
mimo tego, że jesteśmy dość mocno do siebie podobni, podobnie odczuwamy wiele rzeczy, to w pewnych sferach kompletnie się nie zgadzamy, on jest strasznym tradycjonalistą, ja jestem zupełnym przeciwieństwem
cenię sobie wolność, chciałabym partnerstwa w związku, a nie podporządkowania
będąc z nim ciągle czuję jakiś brak, jakiś niedosyt, ograniczenie

może dodam jeszcze, że mieszkam za granicą a mój facet nie jest Polakiem; u nich bycie blisko z rodziną jest normalne, dla mnie jest strasznym ograniczeniem, wkurza mnie fakt, że mamusia i siostry mieszkają obok i widzą każdy mój krok, przyłażą ciągle, albo ja powinnam do nich łazić i pier.... smuty o pogodzie, bo wspólnych tematów nie mamy w ogóle, nie dogaduję się kompletnie z nimi, oni są dla mnie totalnie płytcy; dlatego jest ten ból, bo oni by chcieli 'normalnego' jak dla nich kontaktu, a ja ich unikam, bo nie mam o czym z nimi rozmawiać, a rozmowy o pogodzie strasznie mnie męczą

w tej chwili jestem w dosyć kiepskiej sytuacji, głównie psychicznej, bo nie mam pracy, mieszkam w jego domu, jestem skazana na jego łaskę; pracy szukam od dobrych kilku miesięcy, bez rezultatów - kryzys; gdybym była w stanie jakąś znaleźć to po uzbieraniu odpowiedniej sumy, jak najszybciej bym się wyprowadziła;
jego rodzinie fakt, że nie pracuję, strasznie się nie podoba, czego mi wprost nie powiedzą, ale widzę to po ich zachowaniu
nie raz słyszałam jak wypowiadali się na temat ludzi, którzy nie pracują, o mnie pewnie gadają to samo
przez to wszystko bardzo kiepsko się czuję i zastanawiam się, czy w ogóle byłabym w stanie podjąć jakąkolwiek pracę, doszło nawet do tego, że wydaje mi się, że się do niczego nie nadaję, unikam ludzi, nie mam tu nikogo z kim mogłabym o tym pogadać
jednym słowem wpieprzyłam się w bagno, jak zwykle zresztą

21

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

To nie jest moje mieszkanie. to jest Jego mieszkanie i na niego. Oczywiście on mówi że to również moje, ale formalnie nie mam do niego praw.
   Boje się tej samotności, braku bycia bez rodziny, obowiązki mnie nie przerażają. Jestem głęboko związana z rodzeństwem-rodzicami;/
  Mój jak już wyżej pisałam pracuje w delegacjach, nie ma go na co dzień w domu, bywa na soboty i niedziele i to nie zawsze ;/ Oczywiście nie występuje ta delegacja cale lata, ale jak to w delegacjach od końca do końca danej roboty. Niestety sa to długie odcinki czasu.
   Wiesz jak zaczęłaś opisywać Twój związek, to mogę powiedzieć że tez tak z wieloma sprawami mam. Że jego zdanie musi byc na wież ku, że lepiej żebym nie mówiła swojego zdania bo już będzie coś nie tak,nie spotykaj się z kolegami, żadko z koleżankami a bo go nie ma i ja sama nie mogę.  Wy jesteście podobni, hm ja mam wrażenie że ja i on- jesteśmy inni. Ale ponoć przeciwieństwa sie przyciągają.
   Eh wydaje mi się że jestem dziecinna za dużo jeszcze, sama nie wiem;/ Niby chce mieć rodzinę, męża, byc na swoim, pracę i dziecko, ale boje sie zrobić krok w ta stronę żeby to osiągnąć. Mówisz, że ma szukać pracy. Obecnie pracuje w jego miejscowości, ale nie mieszkam i wracam do domu, a dlaczego? Dlatego że go nie ma , a ja sama nie chce dni i nocy spędzać samotnie. Nie wiem juz sama czy  mam na silę iść, zamieszkać, czy czekać na jakiś cud że w końcu się odważę i tam zamieszkam...
   Jestem dużym dzieckiem, eh....;/

Przepraszam , musiałam się wyżalić.:(

22

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

nie masz co przepraszać, dobrze jest z siebie wywalić, co siedzi w środku
wiesz, skoro jest tak jak piszesz, skoro nie lubisz być sama, wolisz z ludźmi, z rodziną, to rozumiem
widocznie nie jesteś na to gotowa

ja jestem inna, mi nie przeszkadza spędzanie czasu samemu, nigdy się sama ze sobą nie nudzę, taki typ samotnika ze mnie jest; ale oczywiście potrzebę spotykania się z ludźmi też mam od czasu do czasu; tylko, że u mnie jest ten problem, że nie mam takich znajomych, z którymi miałabym się ochotę spotykać smile i bycie samemu, lub tylko z chłopakiem, powoduje, że też mam doły, bo ileż można

23

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

No właśnie ileż można? Na razie mam  spokój psychiczny. Nikt puki co nie pyta się o mieszkanie, kiedy się tam wprowadzę itd. W końcu to ja muszę chcieć a nie oni. Zresztą im dłużej jestem związana z tą rodziną to tym bardziej widzę, że każdy tylko na pieniądze leci i  wtedy gdy ja czy mój jesteśmy potrzebni. No ale muszę zmienić swoją psychikę na myślenie o NAS a nie o NICH.
Pozdrawiam

24

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Ciekawe jak sie czuje i jak przeszła przez to wszystko autorka tego wątku. Proszę odezwij się.. Napisz jak Ci poszło...

25

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Jak mi poszło? pracę znalazłam:) jednakże strach przed przyszlośćią i brak wiary w siebie nadal są moim problemem...na ślub nie zdecydowałam się w tym roku...rodzina -zwłaszcza ojciec strasznie naciska, obraża mnie i wciąż dokucza...on ma niestety bardzo destrukcyjną osobowość..a im on bardziej naciska tym bardziej ja się boję................ narzeczony mój narazie nic nie mowi, wiem że mu przykro ale ja zmusić się nie potrafię.Tak jak pisaam wcześniej chyba w domu mialam i mam złe wzorce i boję się, że w moim małżeństwie będzie tak samo...ciągłe kłotnie, wyzwiska., .zauważyłam że niestety gdy kłocę się z moim A. zachowuję się tak samo jak moj ojciec-tzn ubliżam mu,straszę, że odejdę, wymyslam jakieś problemy choć potem tego bardzo żałuję. Zaczynam widzieć, że staję się kopią zachowania mojego ojca a tak bardzo tego nie chce:( kocham A... on dba o mnie, szanuje ale widzę, że puszczają mu czasem nerwy bo go prowokuję...boję się że zniszczę Go..zniszczę moje malżeństwo więc boję się cokolwiek zacząć.

26

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Dziewczyny co u was? Jak sytuacja sie zmienila i czy w ogole?Nie bylo wpisu juz ponad rok.Dajcie znac.pozdrawiam:)

27

Odp: strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Tak się składa, że strach przed przyszłością i niepewność dopadły również mnie... Od jakiegoś czasu, na samą myśl o obronie, zakończeniu studiów i tego, co potem ściska mnie w żołądku. Niby mam jeszcze czas, kilka miesięcy, ale ja już panikuję i nie potrafię odpędzić się od tych myśli, dumania, gdybania... Do tej pory zawsze wiedziałam co będę dalej robić, decyzja o rozpoczęciu szkół przychodziła mi z łatwością, a to wybór liceum, a to tego co będę zdawać na maturze... później studiów. Wszystko szło po mojej myśli. Teraz? Blokada, milion pomysłów na raz i żaden nie wydaje się być najlepszy. Boję się, po prostu boję się jak cholera, że sobie nie poradzę. Chciałabym iść na studia mgr, ale dla mnie to jakiś kosmos, wyższa szkoła jazdy, nie dla mnie...? Do tego wiązałoby się to z przeprowadzką do innego miasta, więc dodatkowy stres. Po głowie chodzi mi wyjazd za granicę, bo połowa mojej rodziny jest porozrzucana po świecie, więc mam do kogo jechać ale to wiązałoby się z przerwaniem dalszej nauki. Jest opcja pójścia na staż/do pracy tutaj na miejscu, o ile się dostanę, ale to mnie nie zadowala bo wiem, że byłaby to cholernie ciężka praca za marne grosze... a ja mam chyba większe ambicje, po tym co przeszłam na swoim, bardzo ciężkim z resztą, kierunku. Właśnie i tu chyba tkwi problem, że boję się tych swoich ambicji bo mało wierzę w siebie. Przyszłość mnie paraliżuje, ten stres... Totalnie nie potrafię sobie z nim radzić, odczuwam taki dyskomfort na co dzień, w nocy ciężko mi zasnąć, myślę o tym, snuję plany... Jak tylko zaczynam myśleć o czymś przyjemnym, to nawet nie wiem kiedy moje myśli przekierowują się znów na to samo, co potem, co to będzie... Koszmar. Odbija się to na bliskich, bo wciąż chodzę spięta, nieobecna, myślami gdzieś tam daleko w przyszłości. Nie mam się komu wygadać, mamie jak zaczęłam mówić to powiedziała "po co się martwisz na zapas, przejmować się będziesz po obronie", ma racje, ale ja tak nie potrafię. Kiedyś żyłam z dnia na dzień, chwilą, potrafiłam tak a teraz... Jak bym się zupełnie oduczyła, tak bym chciała nauczyć się tego na nowo...

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » strach przed przyszłością, brak wiary w siebie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026