Witam serdecznie, znalazłam moja mmiłosc sprzed 17 lat .Znów iskrzy miedzy nami i to mocno, problem w tym ze oboje mamy swoje zwiazki.Nie chcemy ranic naszych obecnych partnerow.A z drugiej strony chcemy byc blizej.To takie trudne..... Czy mozna kochac dwoch facetow naraz???????????? lub dwie kobiety?????
Podobne tematy
Myślę, że powinniście dać sobie trochę czasu, zanim podejmiecie jakiekolwiek decyzje. Nie widzieliście sie tyle lat, wasze życia się pozmieniały. Może to po prostu chwilowe odrodzenie się dawnych uczuć, tęsknota do starych czasów, jakiś sentyment. Zastanów się czy to nie jest tylko chwilowa fascynacja, która z czasem minie, kiedy na nowo się poznacie. Zastanów się, może można kochać dwóch, lecz na pewno nie da się żyć z dwoma naraz i w pewnym momencie któregoś będziesz musiała wybrać. Ale to ty musisz wybrać:)
Moim zdaniem nie można kochać dwóch mężczyzn naraz. Nawet jeśli jest to jednak możliwe- czy Twój mężczyzna zgodzi się na bycie jednym z dwóch? Do osób, które w przeszłości darzyliśmy uczuciem wszyscy mamy sentyment. Zastanów się, czy to nie jest tylko sentyment i czy ukochany sprzed lat dalej jest tą samą osobą, którą znałaś i kochałaś. Pomyśl też o powodach dla których rozstaliście się swego czasu- czy warto wchodzić dwa razy do tej samej rzeki?
ja w podobnej sytuacji... probuje sobie wmowic ze to nie ta sama osoba ze mamy rozne podejscie do zycia niz kiedys .... ale po 1,5 miesiaca jakos nie dziala
Po pierwsze przypomnij sobie co Was kiedyś łączyło , co różniło , przypomnij sobie dobre i złe dni . A najważniejsze przyczynę zerwania bądź straty kontaktu. Ja osobiście nie wierzę w to ,że stara miłość nie rdzewieje . Zdarza się ,że jak spotka się chłopaka po latach to coś tam odżywa ale czy jest sens zostawiać dla niego obecnego partnera ? A jeśli znów coś nie wyjdzie będziesz żałować.
Myslę, że można kochac dwóch naraz... w jakis sposob szczegolnie gdy stworzylo sie gleboka relacje z kims w przeszlosci, poza tym kazdy partner daje nam cos innego... i chyba kocha sie za to wlasnie. Nie widze przeszkod by byc z bylym blizej lecz na stopie przyjacielskiej, no chyba ze darzysz go wiekszym uczuciem nz swojego partnera, ...to idz za glosem serca:( ale uwaga by nie pomylic nieba z odbiciem w jeziorku
zobaczcie jaka data widnieje przy rejestracji tego postu.....babka juz dawno sytuacje ma jasna....
A no rzeczywiście
nawet uwagi nie zwróciłam
Ciekawe jak to się zakończyło .
voxi, ale sa tez inne osoby w podobnej sytuacji, ktore potrzebuja porady i wlasnie kruszynapl napisala dzisiaj
A co do tematu to uwazam, ze lepiej nie wchodzic dwa razy do tej samej rzeki, chociaz zdarzaja sie wyjatki, kolezanki mama ostatnio wziela slub ze swoja szkolna miloscia, z tym, ze oboje byli bez partnerow, kiedy sie ponownie spotkali, wiec to troche inna bajka ![]()
Jak ktos lubi czytac to polecam ksiazke S.Gertler "Dziewczyna Jimmy'ego", jest to powiesc obyczajowa, w ktorej autorka probuje odpowiedziec na dreczace wiele osob pytanie: czy pierwsza milosc zasluguje, by dac jej po latach druga szanse? Lekko sie czyta i zawsze mozna wyciagnac jakies wnioski ![]()
oczywiscie ze nie rdzewieje. niedawno spotkalam moja milosc sprzed lat i to uczucie wybuchlo na nowo. wszystko od nowa, bol, niemoznosc bycia razem. ja jestem w zwiazku, wprawdzie nieformalnym, on nie.
lepiej unikac spotkan z eks.
Witam.Skończylo sie praktycznie nijak.Kazde z nas jest nadal w swoim zwiazku, widujemy sie bardzo rzadko, ale czasem piszemy do siebie...... wygrala szara smutna rzeczywistosc.....moze kiedys tam, na starosc........
nie wiem czy kontunuowac temat tutaj czy wrocic do swojego watku...
wczoraj sie spotkalam z moim ex i co wszystko odzylo jeszcze bardziej - tym bardziej ze spotkalismy sie w tej knajpie co mielismy pierwssza randke i przez te 12 lat nic sie tam nie zmienilo....
jest miedzy nami taka ogromna nic porozumienia ze nie jestem w stanie tego opisac rozumiemy sie bez slow iskrzy miedzy nami az parzy(i nie mam na mysli seksu).....
Tylko oboje mamy na tyle szacunku do samych siebie i mojej,,rodziny'' ze nie jestesmy wstanie zdecydowac sie czy ty czy tam...
doszlismy do wniosku ze bedzie tak jak do tej pory tylko bedzie bardziej bolalo...
zdalam sobie sprawe ze laczylo ilaczy nadal nas cos pieknego i bardzo mocnego ale pewne decyzje zostaly podjete i on nie chce aby przez niego niszczyla to co do tej pory zbudowala....
tylko jak tu wracac do domu i partnera do ktorego od dluzszego czasu juz nic nie czuje....
zawsze mialam takie podejscie ze jak rodzicom sie nie uklada to nie warto byc na sile dla dzieci..... tylko w praktyce nie umiem podjac takiej decyzji....