netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

37 odpowiedzi6 212 wyświetleńzałożony przez mitsi, 25.06.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-06-25 12:53:47)

Temat: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Hej, od tygodnia próbuję sobie uświadomić, że tym razem nie będzie to wizyta na długi weekend. Wracam do rodzinnego miasta z miasta mojego chłopaka, bo skończył się rok akademicki. Nie mogę zostać, bo musiałabym płacić, a nie stać mnie na to. Chcę przez te 2 miesiące zarobić na wakacje i inne wydatki. Wracać dzień w dzień do domu po 8 godzinach harówki i nie martwić się, czy mam bułki i masło, po które nie miałabym siły pójść. W weekendy odpoczywać i spotykać się ze starymi znajomymi. Niby życie normalnej Polki, tylko... brakować w nim będzie tego, co zostawiam w tym mieście. Jego...
Tęsknie za nim na samą myśl o wyjeździe... Do tego nie jestem go pewna. Przez pierwszy rok byliśmy związkiem na odległość, więc jakoś to leciało, ale ufałam mu... Teraz minął drugi rok i dużo się wydarzyło.
Po pierwsze: mieliśmy siebie "na co dzień", po drugie: przez ten rok konflikty między nami doprowadziły do częściowej utraty zaufania u obojga. Oba te czynniki nie pozwalają mi przestać się martwić o te wakacje... Do tego on przez ostatnie 3 tygodnie jest zajęty pewnym serwerem gry (a do tego pracuje) i nasze stosunki się ochłodziły...
On uznał, że to lepiej, kiedy on nie będzie przed moim wyjazdem ciągle spędzał ze mną czasu, bo dzięki temu nie odczuje tak boleśnie, że już mnie nie ma. Nie wiem co o tym myśleć, bo brzmi to logicznie, ale to mnie zabija. Czy ja też się powinnam zdystansować, żeby lepiej to przeżyć? Dla mnie to wszystko wygląda jak droga krzyżowa. A po rozłące nastąpi ukrzyżowanie: jak się spotkamy... uświadomimy sobie - albo któreś z nas - że nie istnieje już żadne MY.
Czemu ta myśl mnie tak przeszywa??
Planujemy jechać razem we wrześniu na wakacje.. Ale jestem tego taka niepewna. Ważniejsze dla mnie jest, żeby najpierw opłacił semestr studiów, na które się wybiera od tego roku, a potem myślał o wakacjach. A mam wrażenie, że jemu na tych studiach zupełnie nie zależy i będąc u siebie nie przypilnuję, żeby on złożył tam papiery i zapłacił... Dodam, że zależy mi na jego edukacji na tyle, że jestem w stanie go zostawić, jeśli zmarnuje kolejny rok. Chcę żeby był wykształcony. Mówiłam mu o tym i zapewnił, że będzie się uczył!! Ale już niejedno takie zapewnienie zniknęło tak szybko jak się pojawiło.

Podsumowując:

- wyjeżdżam na 2 miesiące
- nie zobaczę przez ten czas chłopaka
- nie jestem pewna jego wierności
- boję się, że związek sypnie się po tej rozłące [zobojętniejemy]
- boję się, że pod moją nieobecność oleje studia, które są dla mnie ważne

Czy ktoś był w takiej, bądź podobnej sytuacji i może służyć radą? sad sad
Wiem, że piszę dużo tematów o problemach z chłopakiem... Może to się wydawać beznadziejne, że w ogóle go kocham. Ale to nie tylko on jest przyczyną moich problemów, przez dużą część życia mam wiele problemów na raz na głowie, po tym jak w moim życiu pojawił się chłopak, czułam się wybawiona, było mi lżej. Wiem, że on potrafi mnie zrozumieć, ale ostatnio i z nim sobie nie mogę poradzić... Chcę z tego wszystkiego chociaż jego mieć przy sobie, dlatego walczę... Zrozumcie sad

2

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

mitsi, jest takie powiedzenie: Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci jest Twoje, a jeśli nie... nigdy nie było.

3

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Prawda, puszczam go wolno... Ale co jeśli wróci, bo obiecał, że wróci, a nie dlatego, że jest mój?..

4

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Poradzicie sobie.. Ja z moim facetem miałam rozłake 5 tygodni, wiem ze to krocej, z tym  ze ja byłam w szkocji a on tu. Co wiecej mial w tym czasie osiemnastke.. Mam bardzo podobny zwiazek.. Tez wydaje mi sie ze mojemu facetowi nie zalezyna nauce i tylko ja go jakos poganiam.. Tez mamy nadszarpniete zaufanie.. Ale uwierzmi.. rozmawiajcie ze soba jak najczesciej.. nacieszcie sie soba.. na pewno bedziesz mogla raz na jiks czas wpasc do niego. Zorganizujesz jakos hajs i wszystko bedzie ok.. Za to we wrzesniu sobie odbijecie..

5

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

No a po Twoim powrocie wydaje Ci się, że było lepiej czy normalnie?
Bo ja bardzo bym chciała, żeby było lepiej, bo to co teraz się dzieje między nami jest takie średnio przyjemne. Mam na myśli, że się odsunęliśmy, a raczej on się odsunął. Wyjeżdżam już jutro i widzieć go będę tylko dziś wieczorem pewnie przez jakąś godzinę, więc nacieszyć się nie nacieszymy. Przyjeżdżać też za bardzo nie mogę, bo biorę pracę na pełny etat. Co najwyżej on będzie mógł przyjechać, kiedy odejdzie ze swojej pracy, ale wolałabym, żeby prędko tego nie robił, bo może mu braknąć pieniędzy na wszystko.

6

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Było lepiej, o wiele. Tak sie za soba stesknilismy ze jak wrociłam nad ranem to moj R. byl u mnie juz o 13 wink Poradzicie sobie, bedziesz tesknic, płakać, wściekać się, ale jak wrócisz będzie o niebo lepiej smile Naprawde.

7

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go
mitsi napisał/a:

Prawda, puszczam go wolno... Ale co jeśli wróci, bo obiecał, że wróci, a nie dlatego, że jest mój?..

Mitsi, to będzie dla was próba. Jeżeli wróci, to oznacza, że CHCE być z Tobą. Bo jak nie będzie chciał, to powie Ci, że to koniec.

8

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Tylko że on jest zazdrosny o moich tamtejszych znajomych płci męskiej... Uważa, że się spiję i zrobię coś głupiego, bo wie, że kilka osób ewidentnie się tam za mną kręci (nie są dla mnie w ŻADNYM stopniu atrakcyjni). Ostatnio byłam na weekend w domu i poszłam na urodziny kolegi, to w ten dzień pisał ze mną, ale po imprezie już do końca wyjazdu się nie odezwał... Bo tak się boi czegoś dowiedzieć, że woli się nie odzywać. Boję się, że teraz przemilczy 2 miesiące! A ja wtedy umrę, bo uroję sobie w głowie niewiadomo co. Nie chcę zostać paranoiczką do reszty.
Spotkamy się już PO i oboje będziemy rozgoryczeni - on, bo wymyślił sobie cały scenariusz serii moich "zdrad", a ja... mi wystarczy jedna zdrada, ale milczenie rozbudzi moją wyobraźnię do tego stopnia, że go znienawidzę.
Do tego w domu czeka na mnie ojciec alkoholik i jednak chciałabym, żeby było jak dawniej, że On wspierał mnie podczas jakichś awantur, choćby pocieszając telefonicznie. A tak... Będę miała znów 2 zmartwienia na bieżąco...

9

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

I dlatego musicie być w kontakcie i wiedzieć oc słychać. Przecież nie jest powiedziane, że musicie na te dwa miesiące totalnie zamilknąć.

10

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Dacie rade, bedziecie mieli czas dla siebie samych.. odpoczniecie, moze wasza milosc stanie sie jeszcze wieksza i bardziej namietna, po takiej rozlace?
Przeciez zyjemy w czasach gdzie mamy internet, telefon komorkowy, mozecie pisac, dzwonic..
Wytrzymacie !
A jezeli go kochasz i wiesz ze on cie kocha, nie powinnas miec takich dylematow, czy wrocicie do siebie.. itd
Zycze powodzenia! i udanych wakacji !

11

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go
mitsi napisał/a:

Tylko że on jest zazdrosny o moich tamtejszych znajomych płci męskiej... Uważa, że się spiję i zrobię coś głupiego, bo wie, że kilka osób ewidentnie się tam za mną kręci (nie są dla mnie w ŻADNYM stopniu atrakcyjni). Ostatnio byłam na weekend w domu i poszłam na urodziny kolegi, to w ten dzień pisał ze mną, ale po imprezie już do końca wyjazdu się nie odezwał... Bo tak się boi czegoś dowiedzieć, że woli się nie odzywać. Boję się, że teraz przemilczy 2 miesiące! A ja wtedy umrę, bo uroję sobie w głowie niewiadomo co. Nie chcę zostać paranoiczką do reszty.
Spotkamy się już PO i oboje będziemy rozgoryczeni - on, bo wymyślił sobie cały scenariusz serii moich "zdrad", a ja... mi wystarczy jedna zdrada, ale milczenie rozbudzi moją wyobraźnię do tego stopnia, że go znienawidzę.
Do tego w domu czeka na mnie ojciec alkoholik i jednak chciałabym, żeby było jak dawniej, że On wspierał mnie podczas jakichś awantur, choćby pocieszając telefonicznie. A tak... Będę miała znów 2 zmartwienia na bieżąco...

A moze stalo sie cos ze on ci nie ufa? Powiedz to samo mu co powiedzialas nam, ``ze nie sa dla ciebie w ZADNYM stopniu atrakcyjni``
Przeciez podstawa zwiazku, jest ZAUFANIE..

12

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Moim zdaniem trochę przesadzasz. Po pierwsze to tylko 2 miesiące i nie wyjeżdżasz na koniec świata. Napewno istnieje taka możliwość abyś przyjechała do niego, albo on do Ciebie na dzień albo dwa. Ja z moim chłopakiem nie widziałam się przez 3 miesiące - był w Niemczech.

Rozłąka jest takim sprawdzianem, jeżeli się posypie to znaczy, że nie jesteście dla siebie. Trochę matkujesz swojemu chłopakowi, mam na myśli studia.

mitsi napisał/a:

A mam wrażenie, że jemu na tych studiach zupełnie nie zależy i będąc u siebie nie przypilnuję, żeby on złożył tam papiery i zapłacił...

Całe życie będziesz go tak prowadziła za rączkę, przecież to jemu powinno zależeć na studiach.
Dodam, że po powrocie mojego chłopaka było już tylko lepiej, więc może Wam też taka rozłąka się przyda. Powodzenia:)

13 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-06-26 20:11:14)

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Wyjaśnię wam problem na podstawie tego co działo się wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.

Wczoraj czekałam na niego w akademiku. Miał po pracy pomóc mi przewieźć bagaże do jego mieszkania (za kilka dni odbierze je mój brat, bo za dużo tego było). W końcu przyjechał i ledwo wszedł do pokoju, już wiedziałam, że coś jest na rzeczy, taką miał minę. Spytałam bezpośrednio "Co Ci jest?", to powiedział, że jest wściekły na pracę i zmęczony (jego kasyno bankrutuje i zwalniają wszystkich, więc on musi pracować za dwóch). Ok, dotarło do mnie, więc nie komentowałam, zaczęłam pakować resztę rzeczy w tej ciszy która zapadła. Gdy wszystko przygotowałam, zabraliśmy to. On wziął swoją część i wyszedł z akademika nie czekając na mnie, ja wyniosłam swoje graty z pokoju i zamknęłam go. Nie mogłam dać rady podnieść swojego bagażu mimo kilku prób, on przyszedł zobaczyć czemu się tak guzdram i zastał mnie w momencie kiedy patrzyłam na te toboły. Zrobiłam do niego głupią minę rozkładając ręce i wiedziałam, że tylko go tym niecierpliwię, ale nie spytał czemu ich po prostu nie podniosę, tylko znów poszedł czekać zirytowany na dwór. W końcu poszłam po niego wkurzona i powiedziałam, żeby mi to pomógł chwycić, to coś tam mi odwarknął, po czym pomógł, chwila guzdrania i dotarliśmy na przystanek. Tam czekaliśmy na autobus w milczeniu. Nadjechał. W autobusie milczeliśmy. Przesiadka do tramwaju. Zanim przyjechał zaczęłam mieć tego dość i łzy napłynęły mi do oczu, ale odwróciłam się i starałam się jakoś opanować, ale się nie dało. W końcu tramwaj przyjechał i wsiadając spotkałam koleżankę z roku i na pytanie czy pomóc coś wnieść (zauważyła, że płaczę) tylko powiedziałam "nie" i nie chciałam z nią gadać, bo rzecz jasna było mi wstyd. On oczywiście wciąż niewzruszony jak skała. Potem zaczęłam męczyć się fizycznie, bo bagaż był bardzo ciężki i do tego nie mogłam już powstrzymać łez, więc trochę złagodniał i nawet zażartował, ale efekt był krótki. Wnieśliśmy te rzeczy do niego i odprowadził mnie na przystanek. Po drodze znów ani słowem ani nie złapał mnie za rękę. Zadawał mi tylko jakieś pytania natury technicznej: czy chcę z tego czy z tamtego przystanku jechać. CHOLERA JASNA! To była ostatnia godzina, w której się widzimy, a on odwala nie wiadomo co! W końcu wstałam i sama zaczęłam wściekła iść na ten drugi przystanek, a on ze mną. Kazałam iść mu do domu, bo tylko mi jego towarzystwo sprawiało przykrość, a on na to, że jest niebezpiecznie (dzielnica dresów po godzinie 22) i póki tu jestem, to jest za mnie odpowiedzialny. Na to ja wściekła, że w domu nie jest za mnie odpowiedzialny, więc tam mogę sobie nawet zginąć... Zgodził się z tym... Już na przystanku, nie wiedząc czego się uczepić spytałam czy w ogóle mnie kocha, skoro mówi takie rzeczy, na co on "NIE WIEM, ALE JAK SIĘ DOWIEM, TO CI POWIEM". Wiedziałam, że chodzi o tą zazdrość, ale bełkotałam coś, on coś na to odbełkotywał, co mnie tylko nakręcało coraz bardziej na rozpacz... W końcu wykrzyknęłam coś w stylu "zostaw mnie" i pobiegłam. Myślę zbyt racjonalnie, żeby biec nie wiadomo gdzie, więc pobiegłam po prostu na następny przystanek. Nie gonił mnie, nie zatrzymał. Dopiero jak dotarłam do domu, obrzucił mnie lawiną smsów, pewnie z powodu mojej gwałtownej reakcji. Muszę przyznać, że trochę się użalał nad sobą, ale wiem też, że on autentycznie cierpi, kiedy ja wyjeżdżam (gdy byliśmy 1 rok na odległość, zdarzało mu się płakać, raz upił się w szkole, innym razem poranił sobie dłoń). Pisał mi, że on jest pewien, że nie wytrzyma przez ten czas, że jesteśmy razem nieszczęśliwi, ale on nie potrafi mnie zostawić, ale teraz czuje, że zbliża się koniec, itp. W końcu przestał pisać na dobre, a ja poszłam spać.

Na razie tyle, dzisiejszy poranek w następnym poście, dam Wam to przetrawić najpierw...

14

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Ja myślę, że może on zwyczajnie nie wiedział jak się zachować, a że nie jest wylewny w uczuciach, to bardziej skupił się na swoim zmęczeniu i złości niż na jakimś romantyzmie. Tacy są już faceci.

15

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Ale właśnie w tym rzecz, że problem z pracą nagle okazał się nieważny, bo tak naprawdę to on się boi tego mojego wyjazdu, do tego stopnia, że jeszcze zanim pojechałam zaczął się zastanawiać nad rozstaniem ze mną! Gdyby był zły tylko na pracę, powiedziałby, że jest do dupy i nie chce o tym gadać, ale minimalnie poświęciłby mi uwagę, a potraktował mnie z buta, dosłownie. Jakbym co najmniej zesłała na świat deszcz meteorytów.

Żeby było jasne, to przytoczę dzisiejszy ranek:

Szykowałam się do wykwaterowania i ok 9 dostałam od niego smsa z zapytaniem o której pociąg (nigdy tak wcześnie nie wstaje, kiedy ma pracę o 12:30). Powiedziałam mu że o 12:27, ale będę o 11 na dworcu więc jakby chciał... I nie dokończyłam. Wątpiłam czy się zgodzi, bo normalnie odmówiłby tłumacząc, że musi iść do pracy. Ale powiedział, że przyjedzie.
Już na peronie siedziałam i czekałam na niego (byłam tak wcześnie, bo musiałam się wykwaterować, a potem nie miałam nic do roboty), zjawił się po kilku minutach. Przytulił mnie i zaczął przepraszać za wczoraj... Że on wszystko spier... i że się boi. Popłakał się. Czułam się niesprawiedliwie, bo wiem, że nie byliśmy tak blisko ostatnio i jego rozpacz jakoś mi nie pasowała do mojej osoby. Płakał za mną często, gdy byliśmy na odległość. Ale gdy już się przeprowadziłam, przestałam być tą cudowną dziewczyną, za którą warto tęsknić do upadłego. Może to samolubne, ale ucieszyłam się, widząc, że płacze, bo przypomniało mi to czasy, kiedy czułam każdą komórką ciała, że za mną szaleje. Drugi rok był dla mnie paskudny, ponieważ byłam jedyną aktywną stroną związku i tylko ja starałam się o spotkania i rozmowy. A tu takie coś... To wszystko mnie przeraża... Wygląda na to, że powinnam zostać na odległość, bo wtedy on chce mnie kochać. Ale z drugiej strony, on już tego nie chce, bo ani to wygodne, ani to szczęśliwe.

16

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

To jest niewiarygodne. Minęły 3 dni od wyjazdu a on już dziś rano strzelił o coś focha i do tego nie wiem o co! Czy jemu wydaje się, ze będę czatować przy telefonie godzinami i jak zobaczę smsa od niego to będę skakać aż po sufit? Powodu naprawdę nie znam i mogę przysiąc, że niczym go nie sprowokowałam.

Na peronie prosił mnie, żebym pisała do niego przez pierwszy tydzień średnio co 15 min, oczywiście na żarty, ale oznaczało to, że mamy ciągle być w kontakcie. Oczywiście nie wypisuję do niego co chwilę, bo to niedorzeczne, ale piszę od czasu do czasu co tam u mnie. Wieczorem spotykamy się na TSie, programie do rozmów głosowych i w tym czasie on robi serwer (!).

Dziś skończyło się to tak, że usnęłam ze słuchawkami na uszach, nie doczekawszy się uwagi, obudziłam po 4, a on jeszcze siedział, więc odezwał się miło, ale nadal coś robił... Powiedziałam, że idę spać, poprosił, żebym wyłączyła komputer i obiecał napisać smsa jak będzie się kładł, ja wyłączyłam tylko ten program i rano przeczytałam wiadomość "fajnie, że wyłączyłaś kompa....", na co mu odpisałam "fajnie, że napisałeś obiecanego smsa..", bo oczywiście nie napisał. No i już nic nie napisał od rana a z opisu na gg usunął "kocham cię"... Heeee, czy on ma 4 lata czy mi coś odbija już? :]

Wszystko wskazuje na to, że jego tęsknota już zmalała i gratuluję, przynajmniej nie cierpi. Ale po co były te płacze na peronie i ta scena dzień wcześniej? Oburza mnie to i czuję się odrzucona. Jeśli on się nie zmieni z tymi scenami, to chyba się pożegnamy, bo mam dość tego, że jemu tak łatwo zignorować moje telefony i całą moją osobę, a kiedy pójdę na jakąś imprezę - będzie robił mi awanturę przez tydzień! WOLNE ŻARTY! Ja chcę żyć!

17 Ostatnio edytowany przez november (2010-06-29 14:15:22)

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Droga mitsi. Nie przejmuj się aż tak i nie wywołuj wilka z lasu. Nie warto jest przepychać się o jakiegoś nienapisanego smsa... Cóż - jeśli zobojętniejecie... to zobojętniejecie. Wiem, że to brzmi okropnie, ale na to wpływu nie masz. Coelho napisał kiedyś w jednej książce słowa, które świetnie odnajdują znaczenie w relacjach damsko-męskich. Parafraza: często strach przed czymś co może się stać, jest gorszy niż to, czego się obawiamy. Wiem, że to trudne, ale znam wiele par, które przetrwały rozłąki i to nie 2-miesięczne.

Uspokój wasze relacje. Wyjaśnij mu, że obydwoje macie prawo do jakichś wyjść i uświadom mu, że nie ma powodów do obaw i zazdrości. Jednocześnie oczekuj od niego tego samego.
Ale - z drugiej strony w jednym z postów napisałaś, że on nie wie, czy Cię kocha i że czuje że zbliża sę koniec. Moim zdaniem pogorszenie Waszych relacji nie wynika z Twojego wyjazdu, tylko z tego, co było wcześniej.
A i jeszcze ta uczelnia. Powiedziałaś: "boję się, że pod moją nieobecność oleje studia, które są dla mnie ważne". A dla niego są? Chyba nie.

18 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-07-06 07:42:53)

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

No i się wszystko posypało i to przez jego durnowate urojenia. Mialam isc do kolezanki i wybor - wrocic wieczorem albo nocowac do rana. On chcial zebym wrocila, bo z zazdrosci by mu odbilo itp.. niewazne.. No i nawet nie chcialo mi sie tam nocowac, wiec wrocilam sobie spokojnie wieczorem do domu i zadowolona z siebie po 2 piwach napisalam mu smsa na dobranoc, nawet nie pamietam jakiej tresci, wiem tyle ze bylam troche zla, bo popoludniu sie poklocilismy wiec po prostu napisalam ze jednak wrocilam do domu. A on mi nie uwierzyl! Uznal ze pewnie u kumpeli byla masa ludzi, z ktorymi sobie poflirtowalam do woli i do tego nocowalam. A przeciez kur... nic takie nie mialo miejsca! Urazilo mnie to, bo jak mozna kogos oskarzac o cos, czego nie zrobil i swiecie w to wierzyc, zwlaszcza ze jestem jego ukochana dziewczyna??? I teraz juz leci trzeci dzien jak milczymy..........
Wczoraj brat przywiozl moje bagaze, ktore przez jakis czas lezaly u Niego. Po rozpakowaniu znalazlam pamiatki od niego - liscik, zdjecia i nasze stare bilety na pociag... Wieczorem zdecydowalam, ze mu za to podziekuje i napisalam kilka slow na gg, myslalam ze odpisze, bo przeciez na 100% teskni i tez chcialby ze mna porozmawiac. A on sie nie odezwal ani slowem...
Oszukal mnie... To chyba bylo specjalnie... Chcial sie mnie wreszcie pozbyc, wiec zrobil mi scene a potem mnie do tego olal, a ja siedze niewinna i nie wiem czy mu cos na glowe siadlo czy co? Zrobilam swoj krok w jego strone, a on sie wycofal.. To znaczy ze to koniec? Trudno, jesli on tak ze mna pogrywa i nawet nie szanuje mojego slowa, skoro ocenia kazde moje zdanie jako klamstwo... to o czym mamy rozmawiac? Wyczulam pogarde w tym milczeniu, a tego nigdy nie zniose ze strony wlasnego chlopaka, zwlaszcza ZE JESTEM NIEWINNA. Niech idzie w diably, jak zacznie pisac za pare dni to mi juz nie bedzie zalezalo, bo znowu mnie zmusza do placzu, chyba lubi to robic...... sad To tyle

Do tego babcia wczoraj zaczela krakac, ze pewnie mnie juz "wyprowadzil" na stale, bo prosilam go, zeby nie przekazywal bratu torby z garnkami i kuchenka elektryczna, a brat to wszystko przywiozl... Moze ma racje.. Moze juz mnie na dobre pozegnal i teraz szukal pretekstu... Wiem ze to pewnie nieprawda, ale dla mnie to byl zly znak... No i wszystko idzie po jej mysli... Wyglada na to, ze juz nie bede miala powodow do spotkania z nim... Czuje sie jakbym snila jakis absurdalny koszmar

19 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-07-18 17:38:08)

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Prawie już 2 tyg minęły od tego co się stało.. Przeprosił mnie za tamto i jakoś przez 2 dni było ok, ale teraz mnie olewa, bo zajmuje się serwerem, siedzi do 5 rano, wstaje późnym popołudniem znów siedzi itp.. Nie ma czasu na rozmowę ze mną. Wczoraj na niego nakrzyczałam za to bo mi puściły nerwy, nazwałam go "gnojem" sad wyszedł z TSa (taki komunikator głosowy) i się nie odezwał do tej pory... Przeprosiłam na gg za to wyzwisko, bo przypomniało mi się o studiach i chciałam się dowiedzieć czy się zapisał, ale jestem pewna, że nie... No ale cisza.
Mówił, że do września jest czas. Już jest po głównej rekrutacji, czemu nie zajął się tym teraz??? Mam zamiar dotrzymać obietnicy i zerwać z nim jeśli to oleje... Ale ta myśl mnie boli, boję się sad Dziś cały dzień snuję się po domu i śpię na zmianę, nie wiem co to będzie.. Ma do mnie przyjechać jakoś za tydzień tak na dłużej. Powiedział, że jak skończy robotę z serwerem i przyjedzie to będę tylko ja... Ale co to, jestem jakimś obowiązkiem na jego liście? Najpierw odbębnić to, potem to, potem tamto? Jest młody i dużo jeszcze przed nim do zrobienia, ale on cały czas przeznacza na ten głupi serwer, a nie wiadomo czy jego plan wypali...
Nie poszłam do pracy, zawaliłam, wiem... Ale przecież jakby przyjechał to jak by to wyglądało? Ja bym szła do pracy a on by siedział u mnie w domu?? Jak on to sobie wyobrażał? W życiu nikt by się na coś takiego nie zgodził. Czy to wszystko zależy od tej mojej pracy, żeby on mnie docenił? Jakoś wcześniej nie było z tym problemu, spotykaliśmy się co miesiąc będąc w liceum i byliśmy szczęśliwi, mogliśmy rozmawiać ze sobą non stop o byle czym... Jeszcze mówił raz czy dwa, że nie pasuje mu to, że wyjeżdżam na całe wakacje do domu... A ja nie rozumiem co w tym złego? U niego byłoby mi bardzo źle, tyle złych wspomnień z ostatniego roku, czemu on się dziwi, że ja wolę być tutaj? Chcę odpocząć, ale mieć go trochę przy sobie... Może uważa te wyjazdy za moją próbę ucieczki od niego? No ale chyba nie jest ślepy i widzi, że mi go brakuje? Czego on chce? Ja wiem, że chciałabym zostać w swoim mieście ale z nim. A czego on chce? Na zmianę milczenie i sceny zazdrości... On chyba chce, żebym oszalała na jego punkcie i popełniła dla niego samobójstwo!

20

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

mitsi dopiero dziś trafiłam na Twoje posty, bardzo mnie zainteresowały smile
Wierzę, że wszytsko dobrze się ułoży i najważniejsze - co ma być, to będzie smile
Mądra z Ciebie dziewczyna i doskonale wiesz czego chcesz i jak do tego dążyć, więc rady z mojej strony są chyba zbędne smile
Interesuje mnie, mam nadzieję, że nie uznasz tego za wścipskie, z jakiego powodu on zamilkł na taki czas? Tłumaczył Ci to?

21

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Ale które milczenie masz na myśli?

22

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

To bedzie proba dla Was obojga. Musicie podjac to ryzyko. Nie mozesz rezygnowac ze swych planow. Musisz tez myslec o Sobie. Zobaczysz co sie okaze...Jesli kocha naprawde i jest wartosciowym czlowiekiem to poczeka i nie w glowie mu zdrady, chociaz w dzisiejszych czasach roznie z tym bywa. Powodzenia Ci zycze. Co ma byc to bedzie.

23

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go
mitsi napisał/a:

To jest niewiarygodne. Minęły 3 dni od wyjazdu a on już dziś rano strzelił o coś focha i do tego nie wiem o co! Czy jemu wydaje się, ze będę czatować przy telefonie godzinami i jak zobaczę smsa od niego to będę skakać aż po sufit? Powodu naprawdę nie znam i mogę przysiąc, że niczym go nie sprowokowałam.

Na peronie prosił mnie, żebym pisała do niego przez pierwszy tydzień średnio co 15 min, oczywiście na żarty, ale oznaczało to, że mamy ciągle być w kontakcie. Oczywiście nie wypisuję do niego co chwilę, bo to niedorzeczne, ale piszę od czasu do czasu co tam u mnie. Wieczorem spotykamy się na TSie, programie do rozmów głosowych i w tym czasie on robi serwer (!).

Dziś skończyło się to tak, że usnęłam ze słuchawkami na uszach, nie doczekawszy się uwagi, obudziłam po 4, a on jeszcze siedział, więc odezwał się miło, ale nadal coś robił... Powiedziałam, że idę spać, poprosił, żebym wyłączyła komputer i obiecał napisać smsa jak będzie się kładł, ja wyłączyłam tylko ten program i rano przeczytałam wiadomość "fajnie, że wyłączyłaś kompa....", na co mu odpisałam "fajnie, że napisałeś obiecanego smsa..", bo oczywiście nie napisał. No i już nic nie napisał od rana a z opisu na gg usunął "kocham cię"... Heeee, czy on ma 4 lata czy mi coś odbija już? :]

Wszystko wskazuje na to, że jego tęsknota już zmalała i gratuluję, przynajmniej nie cierpi. Ale po co były te płacze na peronie i ta scena dzień wcześniej? Oburza mnie to i czuję się odrzucona. Jeśli on się nie zmieni z tymi scenami, to chyba się pożegnamy, bo mam dość tego, że jemu tak łatwo zignorować moje telefony i całą moją osobę, a kiedy pójdę na jakąś imprezę - będzie robił mi awanturę przez tydzień! WOLNE ŻARTY! Ja chcę żyć!

To milczenie wink

24

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Mitsi,
     ja z moim chłopakiem jestem ponad trzy lata, i te aktualne wakacje są naszymi trzecimi, które spędzamy osobno. Moje miejsce urodzenia jest ponad 400 km od miejsca jego zamieszkania i zarazem moich studiów. Za każdym razem jest tak samo jak jesteśmy osobno, czyli niestety ale podobnie jak u Was, rozłaka nie działa  na naszą korzyść. Dużo się kłócimy, on co weekend siedzi w pubie i pije z kumplami, a mi działa to totalnie na nerwy,bo można wyjść ale od czasu do czasu a nie relularnie, w każdy piątek i sobotę. Do tego też  mam wrażenie, że mało się do mnie odzywa, mało pisze, no i że wcale nie tęskni.
     Jednak z drugiej strony wiem, że tęskni, przecież to, że ja jestem tu a on tam, nie znaczy, że trzeba ciągle wisieć na telefonie. W pierwsze wakacje, które spędziliśmy osobno to we mnie wstąpiło takie zobojętnienie, miałam już tak dość tej rozłąki, że nie wiem jak to się stało, ale tak jakby "wyłączyłam" moje uczucia do Niego. Kiedy po wakacjach wróciłam na studia, to zerwałam z Nim, bo nie widziałam dalszego sensu bycia razem, jednak już na drugi dzień, gdy Go zobaczyłam, (mieliśmy jeszcze jedną wspólną sprawę do załatwienia) poczułam że chcę z Nim być. Stał obok mnie a ja nie mogłam nawet złapać Go za rękę, bo przecież już nie był MÓJ... I właśnie wtedy zrozumiałam, że chcę  z Nim być. Z Wami też tak na pewno będzie, niektóre pary dogadują się lepiej na odległość, inne wręcz przeciwnie... I w tej drugiej grupie jesteśmy my smile
     Wszystko będzie dobrze, jeśli się kochacie ,to jakoś przebrniecie przez  te uniedogodnienia smile Te wakacje, mimo że to już trzecie bez Niego, wcale nie oznaczają, że zaczeliśmy się lepiej dogadywać, że nauczyliśmy się komunikacji na odległość. Nadal jest tak samo źle, z tym, że teraz mam świadomość tego, że potem i tak wszystko wróci do normy, tego również Tobie życzę!!! smile
pozdrawiam! :*

25

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

@alexa_84
przepraszam Cię, ale nie rozumiem tongue chyba mam jakieś zaćmienie, ale nie wiem o jakie milczenie chodzi dokładnie big_smile

@athenka512
Miło, że wreszcie ktoś ma podobny problem... smile Tylko że ja przed przeprowadzką myślałam, że się nie dogadujemy, ale po przeprowadzce było jeszcze gorzej. A teraz to sama nie wiem... Łbem o ścianę i tyle... Osiągnęłam granice tolerancji na głupie zagrywki z jego strony i teraz za każdym razem jak coś robi, to po prostu nie da się już machnąć ręką... Wszystkie wybryki idą teraz do wspólnej puli i w końcu utworzą jakąś bombę, którą na niego spuszczę w sądny dzień wink

Dziwię się, że go kocham, albo to przeznaczenie, albo to moja głupota i w końcu ktoś lub coś mi otworzy oczy hmm Zasługuję na dużo dużo więcej, bo wiem, że jestem w stanie dać bardzo dużo osobie, którą pokocham, ale bez wzajemności nie da rady na dłuższą metę i tyle sad

26

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Wczoraj pokłóciłam się z nim jak zwykle o to samo, czyli o to, że mnie ignoruje. Z resztą nie wiem czy to się nazywa kłótnia: ja mówię co mnie wkurza, a on od czasu do czasu rzuci jakiś tekst albo totalnie się wyłącza. No ale wczoraj potrułam swoje po czym na chwilę zamilkłam w poczuciu bezradności, bo wiedziałam, że jak zwykle nie powie nic od siebie, jednak powiedział takim zmęczono-smutnym tonem, że nie widzi naszej przyszłości, że na żywo jest zupełnie inaczej i że on nie ma siły o tym wszystkim myśleć. Zapytałam o czym mu więc chce mu się myśleć, to oznajmił, że o sobie, swoich studiach, pracy. Coś odpowiedziałam i nastała cisza. Po chwili powiedział, że chyba powinniśmy zrobić sobie przerwę, nie wie jak długą, ale że mi też chyba się przyda. Dodał, że nie chodzi o to, że chce sobie poszukać kogoś innego, tylko chce pobyć sam i muszę mu zaufać, bo innej rady nie ma. Nic nie odpowiedziałam, więc pożegnał się, powiedział, że mnie kocha i poszedł spać...

Wiele kobiet narzeka na takie "przerwy" zarządzone przez swoich facetów i ja też nie jestem pewna co do tego... Nie sądzę, żeby mi się przydało coś takiego, ponieważ widzę, że on się dobrze beze mnie bawi, a przecież takim wyznaniem zranił moje uczucia... Wydawał się szczerze chcieć coś zmienić między nami wczoraj wieczorem, ale dziś z innymi ludźmi na forum tego jego serwera gada sobie żywo o różnych pierdołach i cieszy się, żartuje... To po co w tym wszystkim ja? Po 2 latach sobie uświadomi, że właściwie to po nic... Że już jego rozweselacz się wyczerpał i nadaje się tylko na śmietnik.
Tak, boli mnie, że się dobrze bawi, bo ze mną nie potrafi się dobrze bawić przez internet... Nie potrafi pogadać, pożartować. Może i ta przerwa to dobry plan dla niego, ale mnie to tylko wkurza, że potrafi tak bezboleśnie wyłączyć mnie z gry, tak jakby mnie w niej nigdy nie było sad

I za dużo gadania i za mało nie przyniesie pozytywnych efektów moim zdaniem...

27

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

mitsi ... ciężka sprawa z tym twoim facetem ... nie powinno być tak, jak jest teraz - nie powinien Cie tak ranić ...

To "wyłącznie" Cię z jego życia jest strasznie niedobrym pomysłem, może zabrzmi to brutalnie, ale może on chcę się Ciebie pozbyć ?

28

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Tylko że spytałam go czy w związku z tą przerwą zamierza nie przyjeżdżać do mnie, tak jak zaplanował, to... Najlepiej zacytuję fragment rozmowy:

Ja: poza tym skoro chcesz jej [rozmowy] teraz to nie przyjedziesz tutaj tak?
On: a czemu miałbym nie przyjeżdżać?
Ja: bo nie chcesz ze mną rozmawiać to jak to będzie wyglądało?
On: a czy ja powiedziałem na ile ma być ta przerwa? ty chyba lubisz sama wszędzie decydować, podpuszczać, itd
Ja: [dłuższa wypowiedź, powiedziałam, że dla mnie czas nieokreślony to nieskończoność]
On: ty chcesz sobie znaleźć kogoś innego? chcesz mnie zdenerwować?
(...)

Nie wydaje mi się, żeby chciał się mnie pozbyć. Do tego dochodzi jego list, który zostawił w mojej torbie. Czasem mówiłam mu, żeby napisał do mnie list, bo chciałabym dostać taki prawdziwy list miłosny, taka ot zachcianka. Ale brzydko pisze, więc nie chciał napisać.
Teraz po wyjeździe dostałam swój upragniony list, choć już o swojej prośbie dawno zapomniałam. Nawet się postarał ładnie pisać... smile Pisał w nim różne sentymenty, oprócz tego napisał, że boi się, że to ja go zostawię. "Jesteś tam wolna jak ptak (...)"... Wiem, że to może wydawać się dziwne, że ktoś jest jeszcze taki romantyczny że w przypływie natchnienia pisze list, mimo że ma do dyspozycji telefon i internet... Ale jakoś wierzę, że gdyby chciał się mnie pozbyć, nie posuwałby się tak daleko, ani nie sądzę, że jego uczucie do mnie wygasło w przeciągu 2 tygodni.

Wygląda na to, że oboje borykamy się z tym samym problemem. Ja boję się, że on mnie dla kogoś zostawi, a on myśli, że ja jego. Tylko że ja boję się ryzykować, a on to robi. Strasznie się pogubiliśmy w tych uczuciach. Bo ja mu nie ufam i on o tym wie. I pewnie nie jest to przyjemne, z resztą sam powiedział. Ale nie wiem jak to wszystko oczyścić z tego kwasu... A on tym bardziej. Wszystko, ta odległość, młody wiek, brak doświadczenia, niepewna przyszłość... A teraz jeszcze zazdrość i nieufność. Wszystko jest nie tak... A gdzie w tym wszystkim prawda? Bóg jeden wie...

29

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Chłopakowi zdecydowanie na Tobie zależy, możesz tego być pewna. Tylko tak jak napisałaś, gdzieś się pogubił, prowadzi dziwne gry, być może w obawie przed utratą Ciebie. Przeczekaj to, będzie dobrze smile
Ale oczywiście pisz na bieżąco co się dzieje smile

30

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Wczoraj dałam mu spokój, tak jak o to prosił i mimo, że mieliśmy nie rozmawiać, to jakoś tak wyszło, że trochę pogadaliśmy i atmosfera była miła. Nie miałam żadnych pretensji, nie stękałam i chyba był mi za to wdzięczny, choć i tak zajęty, ale chętniej poświęcił mi te 5 minut na rozmowę niż w ostatnim tygodniu smile Tylko rano miałam jakiś zły humor, a tak to aż do tej chwili czuję się bardziej zrelaksowana, chyba dzięki temu, że czytam sobie poradnik, który napisał w końcu jakiś mężczyzna.
Do tego mama bardzo nalegała, żebym jechała z nią na tydzień nad morze, ale nie byłam pewna co do tego, bo właśnie On miał przyjechać do mnie. Powiedziałam mu o tym i kazał mi jechać, czyli spotkamy się za niecałe 2 tygodnie dopiero sad Chciałabym i jechać i się z nim widzieć, ale on jechać z nami nie może, bo nie ma teraz pieniędzy.
Mówił, że nie będzie zły o ten wyjazd, ale wszystko może się zmienić, nie zdziwię się, kiedy zarzuci mi, że przez mój brak pracy nie mogliśmy razem nigdzie pojechać, ale nie chcę krakać, bo na razie jakoś się zorganizowaliśmy smile

31

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Dwa tygodnie to mało czasu, więc szybko zleci,a Ty sobie odpoczniesz, on zateskni i moze wszystko się naprawi smile
Jaki poradnik czytasz?? smile

32

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus Johna Gray'a. Jest nawet lepiej napisane niż Dlaczego mężczyźni kochają zołzy. smile

33

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Dobra książka też niedawno czytałam smile Szczególnie ciekawych jest 100 sposobów na zdobycie punktów u kobiety, niektóre są naprawdę zabawne wink Na pewno Wam się ułoży, ja z moim chłopakiem jak jesteśmy obok siebie to też często się kłocimy, na odległość jeszcze więcej.. Po takiej przerwie na jakiś czas jest lepiej, a potem wszystko powraca do tzn. normy ...:) (czyt. do kłótni o bzdury co drugi dzień)  smile:):) Spróbuj tylko odrobinę wyluzować, daj Mu trochę "odpocząć" od siebie, a na pewno zobaczysz różnicę w Jego zachowaniu w stosunku do Ciebie smile
pozdrawiam upalnie smile!

34

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Cóż mogę powiedzieć, dziś sam się do mnie odezwał napisał "cześć kochanie :* tęsknię"... No i tutaj powinnam cofnąć czas, bo niepotrzebnie się odezwałam. Powinnam nic nie mówić, a tak byłam niemiła, bo cała ta sytuacja mnie stresuje, uznałam, że to przerwa od uczuć, a on mi nagle je okazuje i zbiło mnie to z tropu. Byłam trochę niemiła i powiedziałam, żeby mnie nie pocieszał, że tęskni, bo skoro chce przerwy, to na pewno nie tęskni i takie tam. Ech, trzeba było zamilknąć, no ale stało się! Powiedział, że stara się być miły, ale widocznie ja tego nie chcę, na co mu fuknęłam, że też staram się być miła. Ale chyba to nieprawda, bo wcale nie miałam ochoty być dla niego miła, bo nawet nie wie, ile takie milczenie mnie kosztuje.
To tyle z dzisiejszego dnia, jutro załatwiam bilety i nie będzie mnie tydzień, zobaczymy czy mi odbije czy uda mi się zrelaksować. Boję się, że pod moją nieobecność się coś stanie, więc może się to skończyć kompletną paranoją ;> Jeśli nie wrócę, to znaczy, że się zabiłam z rozpaczy.


Do zobaczenia w sierpniu, dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli do tej pory smile :*

35

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Miałam już nie pisać, ale jestem wściekła. Wstałam po nocy koszmarów o tych wydarzeniach, przez które utraciłam zaufanie do mojego A. i weszłam na czat naszego serwera no i mało co się odzywałam dopóki nie napisał wszystkim, że o 13 wychodzi. Zapytałam go na pw gdzie się wybiera, na co on "nigdzie, pojezdzic z Rafalem" no to chyba jasne, że jak wychodzi to wychodzi GDZIEŚ. Powiedział też, że mi nie powie BO NIE... Spytałam czy próbuje mi zrobić na złość - "tak, żebyś wiedziała" na co zapytałam czy to przez to, że wczoraj mu nie wyznałam miłości kiedy tego chciał, to zaprzeczył i powiedział, że kiedyś się domyślę, na co ja, że się nie domyślę i nie mam zamiaru się niczego domyślać, odpisał tylko "to mnie zostaw, pa" i poszedł spać... Co on sobie wyobraża, głupi bachor!! Skoro nie poszło o wczoraj to albo powinien normalnie mi odpowiedzieć na pytanie, albo powiedzieć o co jest zły, a ten jakieś zabawy złośliwe mi urządza!! Nagle zachciało mi się, żeby ta przerwa trwała wieczność, bo niby po co ją robimy skoro on ma być jakimś chamem nieokrzesanym i jeszcze robić coś na boku bez mojej wiedzy!? Nie obchodzi mnie czy idzie pomagać biednym dzieciom, czy kupić mi prezent na urodziny i to wymaga tajemnicy. Nie umie grać uczciwie i tylko to się liczy!! Wczoraj jak się wkurzyłam na niego to powiedziałam mu po chwili, że chodzi o to "tęsknię" i że mnie to wkurzyło.. Tak samo dziś on powinien wytłumaczyć co go gryzie a nie wyżywać się na mnie bezczelnie!! Przecież wie, że jest mi ciężko, to on jeszcze mi dokłada, co to za chłopak, który się cieszy, że osobie której mówi że ją kocha, pokazuje że jej nienawidzi???

36

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Mitsi, ten Twój facet to naprawde duże dziecko, ze zmiennymi nastrojami...
Lubi dziwne zabawy, a ja Cię podziwiam, że masz siłe w to brnąć smile

37 Ostatnio edytowany przez mitsi (2010-07-24 12:35:25)

Odp: Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Gadałam wczoraj z jego kumplem, to powiedział, że mam poczekać aż do mnie przyjedzie... No to dobra poczekam... I niech lepiej przyszykuje jakąś dobrą gadkę, bo na razie mi się to wszystko nie podoba... Cały elaborat mu na gg walnęłam po tym jego "pa", ale nie odpisze, wiem to. Z resztą może to lepiej, bo jeszcze by mi coś głupiego napisał.

Edit:
Hej, wczoraj się dowiedziałam, że jest zły o to, że wyjeżdżam z mamą a nie z nim.. Nie powiedział tego mi, tylko kumplowi... Mi skłamał wcześniej, że skoro jadę z mamą to nie ma sprawy, kiedy pytałam czy ma mi to za złe. Dlaczego nie był szczery? Ja tam nawet nie chcę jechać, spójrzcie chociażby na pogodę... Do tego żal mi mamy, bo nie chcę, żeby sama jechała. Ponadto powiedział koledze, że on też sobie gdzieś pojedzie sam! Albo pojadą we dwójkę... Cios poniżej pasa. Co to ma być... Kocha mnie, ale nie może powstrzymać się od zrobienia mi na złość. I co, pewnie nawet nie powie mi o tym wyjeździe i skłamie coś? Bardzo mi przykro odkąd się o tym dowiedziałam i dziś obudziłam się o 6 znów z tymi okropnymi myślami. Zwątpiłam, że w ogóle przyjedzie. Nie poznaję go już zupełnie, czuję, że będzie tak jak przepowiedział, że to wszystko się sypnie, bo on przestał się odzywać. Pozostaje mi tylko jechać nad to przeklęte morze i wyczekiwać wyroku... Czym ja sobie zasłużyłam na to wszystko? Chciałam tylko kogoś kochać tak bezinteresownie i żeby to było odwzajemnione, a tu klapa...

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Wyjeżdżam na 2 miesiące, opuszczam go

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026