Cześć wszystkim.
Zwracam się do Was z zapytaniem i prośbą o spojrzenie na moją sytuację z boku, bo zaczyna mi brakować pomysłów.
W styczniu kończę 27 lat i powoli dociera do mnie, jak bardzo moje otoczenie zostało zdominowane przez kobiety, przez co moje szanse na poznanie kogoś wartościowego spadły prawie do zera.
Moja szkoła średnia to było damskie grono, studia tak samo (żeński kierunek). Myślałam, że w pracy to się zmieni, ale mam pecha do struktur – w poprzedniej firmie sami starsi ludzie i dziewczyny, a w obecnej pracy (mam umowę do połowy listopada) znowu to samo: albo ludzie w średnim wieku, albo rówieśniczki. Koleżanki ze studiów nie mają żadnych wolnych kolegów ani kuzynów w moim wieku (ostatnio nawet pojechałam w odwiedziny do jednej z nich do innego miasta i u niej sytuacja wygląda identycznie).
Ostatnio jedna pani z pracy, która ma 46 lat, sama z siebie pomyślała o mojej sytuacji i z czystej życzliwości chciała rozejrzeć się w swoim otoczeniu za kimś dla mnie.
Niestety u niej też ściana, jej znajomi mają albo nastoletnie dzieci, albo osoby już grubo po trzydziestce lub ustatkowane.
W mojej rodzinie sytuacja wygląda dokładnie tak samo.
W wolnych chwilach nie siedzę w domu – ćwiczę street workout w sezonie wiosenno-letnim, a niedawno zapisałam się też na siłownię.
Poza tym lubię czytać książki, oglądać filmy, a na Instagramie czy TikToku potrafię godzinami przeglądać rolki kulinarne i podróżnicze.
Moją pasją są też podróże, staram się wyjeżdżać z biura podróży (byłam m.in. na Majorce, Zakynthos czy w Chorwacji z wycieczką do Bośni i Hercegowiny), ale tam w grupie też trafiały się głównie same dziewczyny w tym wieku.
Gdziekolwiek nie pójdę – trening, zakupy czy spacer do parkun w mojej okolicy widzę głównie starsze osoby albo rodziny z dziećmi.
Gdzie podziali się single z roczników 92-00?
Próbowałam szukać w internecie, ale aplikacje randkowe totalnie mnie zniesmaczyły.
Większość facetów od razu wyskakuje z intymnymi pytaniami albo zdjęciami, a jak odmawiasz takich tematów, to ucinają kontakt.
Kompletnie nie mój klimat.
Jestem dziewczyną wrażliwą, miłą, stronię od hucznych imprez, podejrzanego towarzystwa, bójek czy złego traktowania ludzi.
Zależy mi na normalnej, dojrzałej relacji opartej na bliskości i miłości.
Szukam kogoś, dla kogo współżycie jest wyrazem głębokiego uczucia, a nie powodem do chwalenia się przed znajomymi, i kto absolutnie nie będzie się z tym spieszył.
Jeśli chodzi o moje preferencje, interesuje mnie tylko i wyłącznie mój rówieśnik lub chłopak starszy maksymalnie do 8 lat (młodsi oraz starsi o 10-15 lat zupełnie odpadają).
Z wyglądu mam słabość do chłopięcego typu urody (coś w stylu Toma Cruise'a, Jude'a Law czy Freda ze Scooby Doo) – kolor oczu, wzrost czy długość włosów są dla mnie drugorzędne, jedyne co wizualnie u mnie odpada to łysina (mam na myśli facetów w zbliżonym wieku, bez urazy dla nikogo).
Słyszę dookoła teksty, że po studiach to już ciężko kogoś poznać, bo większość jest pozajmowana.
Czy to prawda?
Gdzie w dzisiejszych czasach realnie można spotkać spokojnego, kulturalnego faceta o takim charakterze, jeśli praca i znajomi odpadają, a internet zawodzi? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach i pomysłach, co mogłabym zmienić w swoich nawykach, żeby zwiększyć szanse na spotkanie kogoś odpowiedniego.