Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

stara za kilka lat bede stara wiedzma po 40 tce... Nie moge uwierzyc jak ten czas zapierdziela,a dopiero co mialam 30 lat i wtedy mnie sie wydawalo,ze jestem stara

Boję sie starosci.  Dzisiaj znalazłam 2 siwe włosy na glowie. W dodatku znowu przytylam na brzuchu i wygladam jak hipopotam sad....

O wlosach nie wspomne juz mi zaczal kolor czarny blaknac i znowu mam jakies nijakie te włosy

Po co ja sobie chcialam znalezc fajnego chlopaka ,skoro ja wyglądam jak postrach na wroble

Ludzie ja się musze wziąć za wygląd,bo na serio jestem gruba i brzydka i stara i przez to mam jeszcze większą depresje  sad

Nigdy od wielu lat się nie malowałam

Myślicie,że powinnam zacząć się malować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

Pierdzielisz głupoty

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Miklosza napisał/a:

Pierdzielisz głupoty

Nieprawda. Ja prawde pisze i niestety tym razem nie trolluje,a bardzo bym chciala żeby tak bylo sad

4

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

aNie jesteś brzydka ani gruba widziałem cię na zdjęciu smile

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Miklosza napisał/a:

aNie jesteś brzydka ani gruba widziałem cię na zdjęciu smile

I co z tego? Skoro ja widze w lustrze,ze jestem gruba i brzydka sad

6

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

Te kobiety hmm tongue

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Miklosza napisał/a:

Te kobiety hmm tongue

Nie marudz  big_smile

8

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Julia life in UK napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Te kobiety hmm tongue

Nie marudz  big_smile

To ty marudzisz Julcia big_smile

9

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

Moai z Wyspy Wielkanocnej – kamienni przodkowie patrzący w stronę wyspy

Są rzeźby, które przedstawiają bogów. Są takie, które przedstawiają królów, wojowników, świętych albo bohaterów. Są również takie, których znaczenia do dziś nie jesteśmy w stanie w pełni odtworzyć. Moai z Rapa Nui, znane powszechnie jako posągi z Wyspy Wielkanocnej, należą właśnie do tej ostatniej kategorii.

Kiedy pierwszy raz zobaczy się ich zdjęcia, łatwo pomyśleć, że są po prostu ogromnymi kamiennymi głowami. To jednak jeden z najbardziej rozpowszechnionych mitów dotyczących moai. W rzeczywistości większość z nich przedstawia całe ciało, choć znaczna jego część znajduje się pod ziemią. Charakterystyczne ogromne głowy są więc tylko najbardziej widoczną częścią znacznie większych figur.

Ich twarze są niezwykle charakterystyczne: wydłużone nosy, ciężkie brwi, duże uszy, zamknięte lub ledwo zaznaczone usta i nieruchome spojrzenie. Nie przypominają klasycznych greckich bogów, renesansowych bohaterów ani realistycznych portretów. Są uproszczone, monumentalne i trochę niepokojące.

A jednak prawdopodobnie właśnie w tym tkwi ich siła.

Moai nie próbują wyglądać jak zwykli ludzie.

Mają wyglądać jak obecność przodków.

Wyspa na końcu świata

Żeby zrozumieć moai, trzeba najpierw zrozumieć miejsce, w którym powstały.

Rapa Nui, czyli Wyspa Wielkanocna, znajduje się na południowym Pacyfiku i jest jednym z najbardziej odizolowanych zamieszkanych miejsc na Ziemi. Najbliższe większe zamieszkane wyspy znajdują się setki, a nawet tysiące kilometrów dalej.

Dla współczesnego człowieka sama lokalizacja jest niemal niewiarygodna.

Wyobraźmy sobie, że żyjemy setki lat temu, nie mamy współczesnych statków, silników ani map satelitarnych, a mimo to nasi przodkowie dopływają na niewielką wyspę położoną samotnie na ogromnym oceanie.

A potem przez kolejne stulecia tworzymy na niej dziesiątki ogromnych kamiennych posągów.

Właśnie to zrobili mieszkańcy Rapa Nui.

I dlatego historia moai jest nie tylko historią rzeźby. Jest również historią żeglugi, organizacji społecznej, religii i niezwykłej zdolności człowieka do tworzenia skomplikowanych projektów w bardzo trudnych warunkach.

Kim byli ludzie, którzy je stworzyli?

Twórcami moai byli Polinezyjczycy, którzy zasiedlili Rapa Nui prawdopodobnie około XIII wieku.

Byli częścią ogromnego świata kulturowego rozciągającego się po Pacyfiku.

To ważne, ponieważ przez wiele lat w zachodniej kulturze przedstawiano mieszkańców wyspy niemal jak ludzi żyjących w całkowitej izolacji od reszty świata i posiadających tajemniczą, niemal nadprzyrodzoną wiedzę.

Tymczasem rzeczywistość jest znacznie ciekawsza.

Polinezyjczycy byli znakomitymi żeglarzami. Potrafili orientować się na oceanie za pomocą obserwacji gwiazd, słońca, fal, wiatrów i innych naturalnych wskazówek.

To właśnie dzięki tej tradycji żeglarskiej ludzie byli w stanie zasiedlić ogromne obszary Pacyfiku.

Rapa Nui nie była więc miejscem zamieszkanym przez ludzi, którzy przypadkiem „zabłądzili na koniec świata”.

Była częścią jednej z najbardziej niezwykłych historii migracji w dziejach ludzkości.

Kamienni przodkowie

Najczęściej przyjmuje się, że moai były związane z kultem przodków i lokalnych wodzów.

Nie oznacza to jednak, że każdy posąg był po prostu kamiennym portretem konkretnej osoby w takim sensie, w jakim współczesny pomnik przedstawia konkretnego polityka.

Moai miały raczej reprezentować osoby o szczególnym znaczeniu i ich mana — duchową moc, autorytet czy prestiż.

W kulturach Polinezji pojęcie mana miało ogromne znaczenie.

Osoba posiadająca mana nie była po prostu bogata albo wpływowa. Jej status wiązał się z pewnego rodzaju siłą i autorytetem, które mogły być związane z pochodzeniem, osiągnięciami czy relacją ze światem duchowym.

Po śmierci ważnego członka społeczności jego znaczenie nie musiało więc znikać.

Mogło zostać symbolicznie zachowane w kamieniu.

Moai można zatem postrzegać jako swego rodzaju kamienną obecność przodka.

Nie chodziło tylko o wspominanie zmarłego.

Chodziło o to, aby jego obecność nadal miała znaczenie dla żyjących.

Dlaczego patrzą w stronę wyspy?

To jeden z najbardziej charakterystycznych szczegółów.

Większość moai ustawiano tak, aby patrzyły w stronę wnętrza wyspy, a nie bezpośrednio w stronę oceanu.

To pasuje do ich możliwej funkcji związanej z przodkami.

Nie były przede wszystkim strażnikami oceanu.

Patrzyły na społeczność.

Wyobraźmy sobie mieszkańca Rapa Nui, który przechodzi obok monumentalnego posągu przodka. Posąg nie musi nic robić. Nie musi nawet mieć wyrazu twarzy przypominającego emocję.

Po prostu jest.

Patrzy.

A jego obecność przypomina, że społeczność nie zaczęła się od żyjącego pokolenia. Istniała wcześniej.

Przodkowie pozostają częścią teraźniejszości.

Ahu – kamienne platformy

Moai nie stały zazwyczaj samotnie gdzieś na środku wyspy.

Wiele z nich ustawiano na specjalnych kamiennych platformach nazywanych ahu.

Ahu pełniły ważną funkcję ceremonialną i były związane z pochówkami oraz kultem przodków.

To oznacza, że właściwy „pomnik” składał się właściwie z kilku elementów.

Mieliśmy posąg.

Mieliśmy platformę.

Mieliśmy określone miejsce.

I mieliśmy całą społeczność, która nadawała temu miejscu znaczenie.

Dlatego nie można zrozumieć moai, patrząc wyłącznie na samą rzeźbę.

Tak samo jak nie da się w pełni zrozumieć średniowiecznej figury świętego, jeśli oderwiemy ją od kościoła, dla którego została wykonana.

Gigantyczne głowy, które wcale nie są głowami

Jednym z najciekawszych faktów jest to, że wiele moai ma znacznie większą część ciała ukrytą pod ziemią.

Przez dziesięciolecia fotografie wykopanych głów przyczyniły się do powstania obrazu „kamiennych głów na wyspie”.

Kiedy jednak prowadzono badania archeologiczne i wykopy, okazywało się, że pod powierzchnią znajdują się torsy, ramiona i inne części figur.

To doskonały przykład tego, jak łatwo fotografia może stworzyć mit.

Widzimy głowę.

Więc nazywamy ją głową.

Dopiero archeologia pokazuje, że patrzymy na fragment znacznie większej rzeźby.

Jak powstawały?

Największym „warsztatem” moai był kamieniołom Rano Raraku, znajdujący się w kraterze wygasłego wulkanu.

To właśnie tam zachowała się ogromna liczba niedokończonych figur.

I kiedy się je ogląda, można niemal zobaczyć cały proces produkcji.

Niektóre moai są ukończone.

Inne są tylko częściowo wycięte ze skały.

Jeszcze inne pozostawiono na różnych etapach pracy.

To niezwykle cenne dla archeologów, ponieważ normalnie starożytna rzeźba pokazuje nam tylko efekt końcowy.

Tutaj możemy zobaczyć coś w rodzaju starożytnego „warsztatu”, który zatrzymał się w czasie.

Rzeźbiarz nie zaczynał od wielkiego bloku

Jednym z ciekawszych aspektów techniki było to, że moai wykuwano bezpośrednio ze ściany skały wulkanicznej.

Rzeźbiarz najpierw opracowywał widoczną stronę posągu, a dopiero później odłączano figurę od podłoża.

Można powiedzieć, że posąg był początkowo częścią góry.

Dopiero praca człowieka sprawiała, że kamień stawał się postacią.

To przypomina trochę sposób, w jaki Michał Anioł mówił o figurze ukrytej w marmurze — z tą różnicą, że w przypadku moai skala przedsięwzięcia była zupełnie inna.

Nie chodziło o człowieka pracującego nad marmurowym blokiem w warsztacie.

Chodziło o wydobywanie ogromnej postaci z wulkanicznej skały.

A potem trzeba było je przetransportować

I tutaj zaczyna się jeden z najbardziej fascynujących problemów związanych z moai.

Załóżmy, że stworzyliśmy kilkutonowy kamienny posąg.

Świetnie.

Ale teraz trzeba go przenieść.

Nie mamy ciężarówki.

Nie mamy dźwigu.

Nie mamy stalowych lin.

Nie mamy helikoptera.

A mimo to setki moai zostały przetransportowane z kamieniołomu do różnych miejsc na wyspie.

Jak?

Przez wiele lat popularna była teoria, że posągi transportowano na drewnianych saniach lub rolkach.

Eksperymenty i badania archeologiczne pokazały jednak, że możliwe były także inne metody.

Jedna z najbardziej interesujących zakłada wykorzystanie lin i kołysania stojącej figury na boki.

W uproszczeniu posąg mógł być „chodzony”.

Kilka grup ludzi ciągnęło liny z różnych stron, powodując naprzemienne przechylanie figury.

Brzmi dziwnie.

A jednak eksperymenty wykazały, że odpowiednio przygotowany posąg może być w ten sposób przesuwany.

I właśnie dlatego czasami mówi się, że moai mogły „chodzić” do swoich miejsc przeznaczenia.

Nie oznacza to oczywiście, że naprawdę chodziły.

Była to metoda transportu wykorzystująca kontrolowane przechylanie ciężkiego obiektu.

Ale symbolicznie jest to niezwykle piękne.

Posąg przodka „idzie” do miejsca, w którym ma stanąć.

Czy mieszkańcy Rapa Nui zniszczyli własne środowisko?

Tutaj dochodzimy do jednego z najbardziej znanych tematów związanych z Wyspą Wielkanocną.

Przez wiele lat popularna była historia przedstawiająca Rapa Nui jako przykład klasycznej katastrofy ekologicznej.

Według tej wersji mieszkańcy wycięli niemal wszystkie drzewa, aby transportować moai, doprowadzili do zniszczenia środowiska, a następnie cywilizacja niemal się załamała.

Ta opowieść jest bardzo atrakcyjna, ale współczesne badania znacznie ją komplikują.

Nie oznacza to, że na wyspie nie doszło do poważnych zmian środowiskowych.

Doszło.

Problem polega na tym, że nie wszystko można automatycznie przypisać produkcji moai.

Badacze wskazują również na znaczenie szczurów polinezyjskich, zmian klimatycznych, erozji, sposobów gospodarowania ziemią oraz późniejszego kontaktu z Europejczykami.

Szczególnie ważny jest ten ostatni element.

Największa katastrofa przyszła później

Kiedy Europejczycy pojawili się na Rapa Nui, mieszkańcy wyspy mieli już za sobą długą historię rozwoju własnej kultury.

Późniejszy kontakt z Europejczykami przyniósł jednak katastrofalne skutki.

Choroby, których miejscowa ludność wcześniej nie znała, niewolnictwo, przemoc i inne konsekwencje kontaktu z zewnętrznym światem doprowadziły do dramatycznego spadku liczby mieszkańców.

To bardzo ważne, ponieważ przez długi czas historia Wyspy Wielkanocnej była opowiadana niemal wyłącznie jako opowieść o tym, jak jej mieszkańcy „zniszczyli samych siebie”.

Dzisiaj obraz jest znacznie bardziej złożony.

Nie można pominąć faktu, że ogromna część tragedii Rapa Nui wydarzyła się już po kontakcie z Europejczykami.

Moai, które zostały przewrócone

W pewnym momencie wiele posągów zostało przewróconych.

Przez długi czas wiązano to z wewnętrznymi konfliktami i upadkiem dawnego systemu społecznego.

Nie wszystkie szczegóły są jednak jasne.

Moai nie były po prostu masowo niszczone w jednym momencie.

Proces przewracania posągów był złożony i trwał przez dłuższy czas.

Co więcej, niektóre figury zostały przewrócone z powodów związanych z późniejszymi przemianami kulturowymi.

W pewnym momencie tradycyjny system, w którym moai odgrywały centralną rolę, zaczął tracić znaczenie.

To kolejny ciekawy motyw w historii sztuki.

Rzeźba może przetrwać religię, która ją stworzyła.

Może przetrwać społeczeństwo.

Może przetrwać język.

A nawet wtedy nadal stoi — albo leży — jako świadectwo dawnego świata.

Oczy, których dzisiaj często nie widzimy

Większość moai, które oglądamy dzisiaj, ma puste oczodoły.

Może to sprawiać wrażenie, jakby twórcy celowo tworzyli posągi bez oczu.

Prawdopodobnie było jednak inaczej.

Niektóre moai miały oczy wykonane z jasnych materiałów, między innymi koralowca, z dodatkowymi elementami tworzącymi źrenicę.

Oczy mogły być montowane dopiero po ustawieniu posągu na ahu.

To ma ogromne znaczenie symboliczne.

Posąg po ustawieniu nie był jeszcze w pełni „żywy” w sensie rytualnym.

Dopiero odpowiednie wyposażenie mogło nadawać mu pełniejszy status.

W efekcie moment umieszczenia oczu mógł mieć znaczenie podobne do symbolicznego otwarcia spojrzenia.

Nagle kamień zaczyna patrzeć.

Pukao – czerwone „kapelusze”

Niektóre moai posiadają na głowie charakterystyczne czerwone elementy.

To pukao, wykonane z czerwonego tufu pochodzącego z innego kamieniołomu.

Przez długi czas Europejczycy zastanawiali się, czym właściwie są te czerwone elementy.

Dzisiaj interpretuje się je najczęściej jako rodzaj fryzury albo nakrycia głowy związanej ze statusem.

Nie są więc po prostu dekoracyjnymi kapeluszami.

Co ciekawe, transport pukao stanowił dodatkowe wyzwanie.

Najpierw trzeba było przetransportować ogromny posąg.

Potem jeszcze umieścić na jego głowie wielki kamienny element.

To pokazuje, jak ogromnej organizacji wymagało całe przedsięwzięcie.

Największy niedokończony moai

W Rano Raraku znajduje się również słynny niedokończony posąg znany jako El Gigante.

Gdyby został ukończony, miałby około 21 metrów długości.

To naprawdę niewiarygodna skala.

Dla porównania wyobraźmy sobie budynek mieszkalny o kilku piętrach i postać człowieka wykutą w skale o podobnej wysokości.

A wszystko to wykonywano ręcznie.

I właśnie tutaj niedokończone moai są tak fascynujące.

Pokazują, że ambicje mieszkańców Rapa Nui były ogromne.

Nie zatrzymywali się na figurach o umiarkowanych rozmiarach.

Eksperymentowali z coraz większą skalą.

Dlaczego El Gigante nigdy nie został ukończony?

Tego nie wiemy z całkowitą pewnością.

Być może zmieniły się warunki społeczne.

Być może pojawiły się problemy techniczne.

Być może projekt został porzucony z powodów religijnych lub organizacyjnych.

Sam niedokończony posąg jest jednak niemym świadkiem tego momentu.

Dlaczego moai mają takie twarze?

Jeżeli spojrzymy na moai obok siebie, zauważymy coś niezwykłego.

Są do siebie podobne.

A jednak nie są identyczne.

Mają różne proporcje, różne kształty nosa, ust, podbródka czy uszu.

Niektórzy badacze uważają, że mogły reprezentować konkretne osoby lub przynajmniej konkretne linie przodków.

Nie należy jednak zakładać, że są to realistyczne portrety w nowoczesnym sensie.

Moai nie musiały przedstawiać człowieka dokładnie takim, jak wyglądał.

Miały przedstawiać jego status i obecność.

Dlatego twarz jest stylizowana.

Nie chodzi o podobieństwo fotograficzne.

Chodzi o rozpoznawalną, trwałą formę.

Moai kontra Dawid

To ciekawe, jak bardzo różnią się od siebie moai i Dawid Michała Anioła.

Dawid został zaprojektowany tak, aby widz podziwiał ludzkie ciało.

Jego mięśnie, dłonie, żyły, napięcie i proporcje są częścią artystycznego spektaklu.

Moai robią coś zupełnie innego.

Ciało jest niemal podporządkowane głowie.

Nie widzimy napiętych mięśni.

Nie ma ruchu.

Nie ma realistycznej anatomii.

Nie ma nawet próby pokazania konkretnego momentu.

Moai jest obecnością.

Stoi.

Patrzy.

Trwa.

I właśnie dlatego zestawienie obu rzeźb jest fascynujące.

Jedna pokazuje, jak piękne i potężne może być ludzkie ciało.

Druga pokazuje, jak potężny może być sam symbol człowieka.

Moai kontra Sfinks

Jeszcze ciekawsze jest porównanie moai ze Sfinksem.

Obie rzeźby mają monumentalny charakter i są związane z bardzo dawnymi kulturami.

Obie przetrwały swoje społeczeństwa.

Obie patrzą nieruchomo w dal.

Ale ich funkcja jest inna.

Sfinks łączy ciało lwa z ludzką głową i symbolizuje między innymi władzę królewską oraz ochronę.

Moai są przede wszystkim związane z przodkami i społeczną pamięcią.

Sfinks mówi:

„Władza trwa.”

Moai zdają się mówić:

„Przodkowie nadal są z nami.”

Oczywiście są to skróty, ale dobrze pokazują różnicę pomiędzy dwiema tradycjami.

Kamień, który przetrwał ludzi

Najbardziej niezwykłe w moai jest chyba to, że ludzie, którzy je stworzyli, dawno już nie istnieją w tej samej formie społecznej.

Zmieniła się religia.

Zmieniła się organizacja społeczeństwa.

Zmienił się język.

Zmieniła się gospodarka.

Przyszli Europejczycy.

Przyszły epidemie.

Przyszły nowe religie.

A moai nadal stoją.

To sprawia, że można patrzeć na nie niemal jak na wiadomość wysłaną przez ludzi żyjących setki lat temu.

Nie znamy wszystkich ich myśli.

Nie znamy wszystkich powodów, dla których wykonali konkretne figury.

Nie wiemy dokładnie, co czuli, kiedy ustawiali kolejnego kolosa.

Ale widzimy rezultat.

„Byliśmy tutaj.”

To chyba jedna z najbardziej podstawowych funkcji sztuki.

Człowiek tworzy coś, co ma przetrwać jego samego.

Największa tajemnica moai nie polega na tym, jak je zbudowano

Popularna kultura uwielbia zadawać pytanie:

„Jak oni mogli to zrobić?”

Jak przetransportowali kamień?

Jak go podnieśli?

Jak ustawili?

Jak wykonali oczy?

To wszystko jest fascynujące.

Ale być może ważniejsze pytanie brzmi:

Dlaczego w ogóle poświęcili tyle czasu i energii na coś takiego?

Bo odpowiedź mówi nam więcej o człowieku niż sama technika.

Można przecież przeznaczyć ogromną ilość pracy na zdobywanie pożywienia, budowanie domów czy tworzenie narzędzi.

A jednak ludzie na Rapa Nui inwestowali ogromne zasoby w rzeczy, które nie były bezpośrednio potrzebne do przetrwania pojedynczego człowieka.

Tworzyli symbole.

Budowali pamięć.

Wznosili kamienne postacie swoich przodków.

To pokazuje, że potrzeba tworzenia znaczeń jest niezwykle głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze.

Dlaczego patrzymy na moai z takim zainteresowaniem?

Być może dlatego, że są jednocześnie bardzo proste i bardzo tajemnicze.

Nie trzeba znać języka Rapa Nui, żeby zrozumieć podstawowe wrażenie.

Stoi przed nami człowiek wykuty z kamienia.

Nie rusza się.

Nie mówi.

Nie uśmiecha się.

Nie grozi.

Po prostu patrzy.

I robi to od setek lat.

Właśnie dlatego moai są tak dobrym symbolem pamięci.

Wcześniejsze rzeźby z naszej serii często próbowały uchwycić emocję, ruch albo doskonałość ciała.

Moai nie potrzebuje żadnej z tych rzeczy.

Jego siła tkwi w trwaniu.

W świecie, w którym wszystko się zmienia, kamienna postać stoi nieruchomo i przypomina, że przed nami żyli inni ludzie.

Mieli swoje rodziny.

Swoje konflikty.

Swoje religie.

Swoje ambicje.

Swoje lęki.

Tworzyli rzeźby, które miały patrzeć na ich potomków.

A potem minęły stulecia.

Potomkowie się zmienili.

Świat się zmienił.

A kamienne twarze nadal patrzą.

I chyba właśnie dlatego moai są czymś więcej niż tylko niezwykłymi posągami.

Są kamienną pamięcią całej wyspy.

10

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Miklosza napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
Miklosza napisał/a:

Te kobiety hmm tongue

Nie marudz  big_smile

To ty marudzisz Julcia big_smile

Wystarczy się umówić.

Odp: Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...
Gary napisał/a:
Miklosza napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nie marudz  big_smile

To ty marudzisz Julcia big_smile

Wystarczy się umówić.

Ciekawe z kim

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Ludzie jestem brzydka i gruba i w dodatku...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024