Cześć. Zdecydowałam się tu zarejestrować i zasięgnąć opinii innych osób o sytuacji.
Od dwóch miesięcy jestem w związku z kolegą,z którym znamy się kilka lat. Mamy po 30+lat.
Nie byla to wcześniej bardzo zazyla znajomość, zaczęliśmy się bliżej trzymać pod koniec zeszlego roku. To on zabiegał o mnie, namawiał na randki. Ogólnie układa się nam niezle, chociaż jest dużo kłótni i sprzeczek jak na tak krotki staz. On lubi stawiać na swoim, jak coś zaplanuję to tak ma być i to ja mam się dostawać. Przykladowo: bywało tak, że jak się widywalismy, to wymuszał na mnie, żebym przyjechała samochodem, mimo, że nie przepadam za jazda do centrum. Jak się nie zgadzałam, to była afera i odnosił się do mnie średnio milo, że jestem nieporadną itp.
Często też wspomina o swojej byłej, ale mówi o niej w formie "moja narzeczona". Jak mu wytknęłam, że średnio to brzmi, to powiedział, że jestem psychiczna... I ze to poprawna formą skoro opowiada o wyjeździe, który miał miejsce x lat temu gdy byli razem.
Sama już nie wiem, czy to ja przesadzam, że mi to przeszkadza. Oni przeżyli wiele lat razem, ma z nią mnóstwo zdjęć, które też mi pokazywał.
Co myślicie o tym wszystkim?
Podobne tematy
Oj nie brzmi to dobrze.Moze daruj sobie bo będzie jeszcze gorzej
3 2026-07-19 19:31:24 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-19 19:31:37)
Daj sobie z nim spokój bo on się będzie Tobą rządził, no chyba, że to lubisz. Skoro już od początku miało być wszystko,tak jak on chciał i zaplanował, to pozniej on będzie sobie będzie rządzić,a to nic fajnego
Niestety on nie jest ustępliwy. Po czasie, jak się pokłócimy to widzi swój błąd i przeprasza, ale często lubi stawiać na swoim, ja zresztą też. Może to mój błąd, że na początku byłam za bardzo kompromisowa i za mało księżniczkowata.
5 2026-07-19 19:36:54 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-07-19 19:37:08)
Niestety on nie jest ustępliwy. Po czasie, jak się pokłócimy to widzi swój błąd i przeprasza, ale często lubi stawiać na swoim, ja zresztą też. Może to mój błąd, że na początku byłam za bardzo kompromisowa i za mało księżniczkowata.
W takim razie nie pasujecie do siebie,bo się będziecie ciagle kłócić o to jak coś powinno być zrobione... jeżeli Ty też lubisz stawiać na swoim to poszukaj sobie chłopaka,który jest bardziej ugodowy
Kopnij go w d... W przeciwnym razie wrócisz tu, lecz już z zupełnie innym pytaniem.
Cześć. Zdecydowałam się tu zarejestrować i zasięgnąć opinii innych osób o sytuacji.
Od dwóch miesięcy jestem w związku z kolegą,z którym znamy się kilka lat. Mamy po 30+lat.
Nie byla to wcześniej bardzo zazyla znajomość, zaczęliśmy się bliżej trzymać pod koniec zeszlego roku. To on zabiegał o mnie, namawiał na randki. Ogólnie układa się nam niezle, chociaż jest dużo kłótni i sprzeczek jak na tak krotki staz. On lubi stawiać na swoim, jak coś zaplanuję to tak ma być i to ja mam się dostawać. Przykladowo: bywało tak, że jak się widywalismy, to wymuszał na mnie, żebym przyjechała samochodem, mimo, że nie przepadam za jazda do centrum. Jak się nie zgadzałam, to była afera i odnosił się do mnie średnio milo, że jestem nieporadną itp.
Często też wspomina o swojej byłej, ale mówi o niej w formie "moja narzeczona". Jak mu wytknęłam, że średnio to brzmi, to powiedział, że jestem psychiczna... I ze to poprawna formą skoro opowiada o wyjeździe, który miał miejsce x lat temu gdy byli razem.
Sama już nie wiem, czy to ja przesadzam, że mi to przeszkadza. Oni przeżyli wiele lat razem, ma z nią mnóstwo zdjęć, które też mi pokazywał.
Co myślicie o tym wszystkim?
Po co przy nim tkwisz, skoro ci nie odpowiada, wymusza bo mu ulegasz, nie potrafisz postawić na swoim, boisz się, że ta relacja się skończy, choć tobie by na dobre wyszło.
Do tego jest z tobą z braku laku, chodzi mu tylko o seks, na co więc liczysz? Nie wiadomo nawet jak nazwać taką relację, bo nie jest to nawet FWB.
Anna_nie_ania napisał/a:Niestety on nie jest ustępliwy. Po czasie, jak się pokłócimy to widzi swój błąd i przeprasza, ale często lubi stawiać na swoim, ja zresztą też. Może to mój błąd, że na początku byłam za bardzo kompromisowa i za mało księżniczkowata.
W takim razie nie pasujecie do siebie,bo się będziecie ciagle kłócić o to jak coś powinno być zrobione... jeżeli Ty też lubisz stawiać na swoim to poszukaj sobie chłopaka,który jest bardziej ugodowy
Chyba każdy lubi stawiać na swoim, ale są tematy w których trzeba iść na kompromis. U niego to wygląda z reguły tak, że jak.ja chce cos zrobic inaczej, to on zaraz sie denerwuje j szybko wybucha. Ma swoje widzimisię, przyzwyczajenia, których nie jest w stanie zmienić. Jak jestem u niego to kontroluje każda rzecz, która robie - a to wodę rozlałam, nakruszylam, nie tak zamknęłam drzwiczki od szafki
Anna_nie_ania napisał/a:Cześć. Zdecydowałam się tu zarejestrować i zasięgnąć opinii innych osób o sytuacji.
Od dwóch miesięcy jestem w związku z kolegą,z którym znamy się kilka lat. Mamy po 30+lat.
Nie byla to wcześniej bardzo zazyla znajomość, zaczęliśmy się bliżej trzymać pod koniec zeszlego roku. To on zabiegał o mnie, namawiał na randki. Ogólnie układa się nam niezle, chociaż jest dużo kłótni i sprzeczek jak na tak krotki staz. On lubi stawiać na swoim, jak coś zaplanuję to tak ma być i to ja mam się dostawać. Przykladowo: bywało tak, że jak się widywalismy, to wymuszał na mnie, żebym przyjechała samochodem, mimo, że nie przepadam za jazda do centrum. Jak się nie zgadzałam, to była afera i odnosił się do mnie średnio milo, że jestem nieporadną itp.
Często też wspomina o swojej byłej, ale mówi o niej w formie "moja narzeczona". Jak mu wytknęłam, że średnio to brzmi, to powiedział, że jestem psychiczna... I ze to poprawna formą skoro opowiada o wyjeździe, który miał miejsce x lat temu gdy byli razem.
Sama już nie wiem, czy to ja przesadzam, że mi to przeszkadza. Oni przeżyli wiele lat razem, ma z nią mnóstwo zdjęć, które też mi pokazywał.
Co myślicie o tym wszystkim?Po co przy nim tkwisz, skoro ci nie odpowiada, wymusza bo mu ulegasz, nie potrafisz postawić na swoim, boisz się, że ta relacja się skończy, choć tobie by na dobre wyszło.
Do tego jest z tobą z braku laku, chodzi mu tylko o seks, na co więc liczysz? Nie wiadomo nawet jak nazwać taką relację, bo nie jest to nawet FWB.
Dlaczego tak uważasz? Poznałam jego rodzinę, byliśmy razem na urlopie, tak chyba nie wyglada fwb?
wieka napisał/a:Anna_nie_ania napisał/a:Cześć. Zdecydowałam się tu zarejestrować i zasięgnąć opinii innych osób o sytuacji.
Od dwóch miesięcy jestem w związku z kolegą,z którym znamy się kilka lat. Mamy po 30+lat.
Nie byla to wcześniej bardzo zazyla znajomość, zaczęliśmy się bliżej trzymać pod koniec zeszlego roku. To on zabiegał o mnie, namawiał na randki. Ogólnie układa się nam niezle, chociaż jest dużo kłótni i sprzeczek jak na tak krotki staz. On lubi stawiać na swoim, jak coś zaplanuję to tak ma być i to ja mam się dostawać. Przykladowo: bywało tak, że jak się widywalismy, to wymuszał na mnie, żebym przyjechała samochodem, mimo, że nie przepadam za jazda do centrum. Jak się nie zgadzałam, to była afera i odnosił się do mnie średnio milo, że jestem nieporadną itp.
Często też wspomina o swojej byłej, ale mówi o niej w formie "moja narzeczona". Jak mu wytknęłam, że średnio to brzmi, to powiedział, że jestem psychiczna... I ze to poprawna formą skoro opowiada o wyjeździe, który miał miejsce x lat temu gdy byli razem.
Sama już nie wiem, czy to ja przesadzam, że mi to przeszkadza. Oni przeżyli wiele lat razem, ma z nią mnóstwo zdjęć, które też mi pokazywał.
Co myślicie o tym wszystkim?Po co przy nim tkwisz, skoro ci nie odpowiada, wymusza bo mu ulegasz, nie potrafisz postawić na swoim, boisz się, że ta relacja się skończy, choć tobie by na dobre wyszło.
Do tego jest z tobą z braku laku, chodzi mu tylko o seks, na co więc liczysz? Nie wiadomo nawet jak nazwać taką relację, bo nie jest to nawet FWB.Dlaczego tak uważasz? Poznałam jego rodzinę, byliśmy razem na urlopie, tak chyba nie wyglada fwb?
Bo on nawet nie traktuje Cię po przyjacielsku. Sama pisałaś, że jesteś w związku z kolegą, więc uczucia żadnego między wami nie ma, na pewno z jego strony ,bo ty może liczysz na coś więcej.
Widać, że ma ciężki charakter, emocjonalne zaburzenia osobowości, więc współczuję każdej kobiecie która z nim jest czy będzie.
Jego poprzedni związek który nie przetrwał, pewnie tylko ze względu na jego zachowanie, był nie do wytrzymania na dłuższą metę.
Nie możesz się godzić na takie traktowanie, bo wcześniej czy później też nie wytrzymasz.
On z tamtego związku nie wyszedł, ty w ten nie weszłaś i tak to się obraca. ![]()
Dajcie se spokój. Macie oboje ciężko, ale tak się związków nie buduje.
A w ogole ze soba rozmawiacie? Co jest ok co nie jest ok?
A w ogole ze soba rozmawiacie? Co jest ok co nie jest ok?
Ale o czym? Oni się nawet nie lubią.
A w ogole ze soba rozmawiacie? Co jest ok co nie jest ok?
Autorka napisała co jest nie tak.
I nigdy nie będzie ok, bo z nim nie jest ok.
Bert44 napisał/a:A w ogole ze soba rozmawiacie? Co jest ok co nie jest ok?
Autorka napisała co jest nie tak.
I nigdy nie będzie ok, bo z nim nie jest ok.
Napisala. Ale ja ptyam czy oni rozmawiaja. Na forum napisala to wiemy
16 2026-07-19 21:49:37 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-07-19 21:49:55)
.
wieka napisał/a:Bert44 napisał/a:A w ogole ze soba rozmawiacie? Co jest ok co nie jest ok?
Autorka napisała co jest nie tak.
I nigdy nie będzie ok, bo z nim nie jest ok.Napisala. Ale ja ptyam czy oni rozmawiaja. Na forum napisala to wiemy
Z takim typem osobowości rozmowa nic nie da, on sobie zdaje sprawę ze swojego zachowania dokładnie.
Bert44 napisał/a:wieka napisał/a:Autorka napisała co jest nie tak.
I nigdy nie będzie ok, bo z nim nie jest ok.Napisala. Ale ja ptyam czy oni rozmawiaja. Na forum napisala to wiemy
Z takim typem osobowości rozmowa nic nie da, on sobie zdaje sprawę ze swojego zachowania dokładnie.
Tego nie wiem ale fajny nie jest ![]()