Witam serdecznie. Nie wiedzialam jaki rodzaj rozmowy wybrać, więc pozwoliłam sobie napisać tutaj. Mam dylemat czy nie zrobiłam czegoś złego. Trafiłam ostatnio do szpitala na parę dni. Poznałam tam mężczyznę starszego od siebie, zdiagnozowano u niego raka. Tak się złożyło że nawiązaliśmy rozmowę i tak poznaliśmy się. Codziennie rozmawialiśmy ze sobą. Jednego dnia nie rozmawialiśmy bo źle czułam się, co wywołało u niego dziwne myśli, że bo myślał że coś głupiego mi powiedzial. Nasze rozmowy były dość długie i przyjemne. Gdy wychodziłam do domu to postanowiłam dać mu karteczkę z numerem bo polubiłam go i chciałam utrzymywać kontakt koleżeński. Wziął karteczkę wpisał numer i puścił sygnał, aby też miała numer. Na pożegnanie mnie przytulił. Po paru dniach napisałam smsa jak się czuje itp. Byl miły, ale w sumie rozmowach bardzo szybko zakończyła się. Czy zrobiłam coś źle ? Fakt iż ten mężczyzna ma żonę, ale pomyślana że fajnie byłoby kontynuować znajomość na polu koleżeńskim, przecież to nie zbrodnia. Skoro sam udostępnił numer to pomyślałam że nie będzie to narzucanie się. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Podobne tematy
Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Ty, Ty, Ty..
Tylko o sobie myślisz.
Facet ma dwa kroki w zaświaty, a ty rozkminiasz czy dobrze ci się z nim rozmawialo.
Puknij się i zostaw go w spokoju. Pozwól mu się pożegnać z naprawdę bliskimi.
Uszanuj jego milczenie.
No to sobie kolegę znalazłaś do towarzystwa… On ma swoją rodzinę, swoje życie i swoich znajomych.
W szpitalu był sam, więc nie dziwią wasze rozmowy, ale teraz zapomnij o nim. Dalsza znajomość z tobą jest mu po prostu niepotrzebna.
Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego?
Może jest tak, że brakuje ci towarzystwa i zgodnie z zasadą, że na bezrybiu i rak ryba. Ten facet poświęcił ci trochę czasu i było to dla ciebie ważne, cenne. Bo niczego takiego nie masz.
Nieznana1994 napisał/a:Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Ty, Ty, Ty..
Tylko o sobie myślisz.
Facet ma dwa kroki w zaświaty, a ty rozkminiasz czy dobrze ci się z nim rozmawialo.
Puknij się i zostaw go w spokoju. Pozwól mu się pożegnać z naprawdę bliskimi.
Uszanuj jego milczenie.
Nie wiadomo czy dwa kroki w zaświaty. Zależy czy są przerzuty itd. Są ludzie którzy latami leczą się. Nie myślę tylko osobie.
Nieznana1994 napisał/a:Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego?
Może jest tak, że brakuje ci towarzystwa i zgodnie z zasadą, że na bezrybiu i rak ryba. Ten facet poświęcił ci trochę czasu i było to dla ciebie ważne, cenne. Bo niczego takiego nie masz.
To nie jest tak, że kazdy kto poświęci mi trochę czasu to chce kontynuować taką znajomość. Nie mam za dużo towarzystwa ale nie łapie się wszystkiego co się da. Jak ktoś mi nie pasuje i nie wzbudza sympatii to nie mam ochoty na dalszą znajomość. Nie chciałam na siłę kontynuować znajomości, dlatego dałam kartkę z numerem, żeby nie czuł się zmuszony do kontaktu. Zawsze mógł kartkę wziąć i wyrzucić a nie puszczać mi sygnał.
Legat napisał/a:Nieznana1994 napisał/a:Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Powinnaś sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego?
Może jest tak, że brakuje ci towarzystwa i zgodnie z zasadą, że na bezrybiu i rak ryba. Ten facet poświęcił ci trochę czasu i było to dla ciebie ważne, cenne. Bo niczego takiego nie masz.To nie jest tak, że kazdy kto poświęci mi trochę czasu to chce kontynuować taką znajomość. Nie mam za dużo towarzystwa ale nie łapie się wszystkiego co się da. Jak ktoś mi nie pasuje i nie wzbudza sympatii to nie mam ochoty na dalszą znajomość. Nie chciałam na siłę kontynuować znajomości, dlatego dałam kartkę z numerem, żeby nie czuł się zmuszony do kontaktu. Zawsze mógł kartkę wziąć i wyrzucić a nie puszczać mi sygnał.
To jeszcze o niczym nie świadczy, a ty się tego trzymasz jak topielec brzytwy.
Takiego koleżeństwa się nie zakłada z żonatym mężczyzną, abstrahując od jego choroby.
8 2026-06-20 00:34:51 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-06-20 00:35:52)
(...) Czy zrobiłam coś źle ? Fakt iż ten mężczyzna ma żonę, ale pomyślana że fajnie byłoby kontynuować znajomość na polu koleżeńskim, przecież to nie zbrodnia. Skoro sam udostępnił numer to pomyślałam że nie będzie to narzucanie się. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Jak wyobrażałaś sobie tę znajomość? Mielibyście godzinami rozmawiać ze sobą przez telefon, umawiać się na spotkania face to face czy może miałaś nadzieję na zostanie przyjaciółką domu?
Atmosfera szpitala jest dosyć specyficzna. Pacjenci mają dużo czasu, a i same okoliczności też sprzyjają szybszemu otwieraniu się przed sobą. Często porusza się tematy, na które miejsce w "normalnym" życiu jest znacznie później.
Myślę sobie, że nie zrobiłaś nic złego, ale to było zupełnie niepotrzebne i nie wydaje mi się, żeby miało szansę na ciąg dalszy. Po prostu za dużo sobie po tej znajomości obiecywałaś. Facet wyraźnie zachował zdrowy rozsądek, szybko orientując się, że nie ma w jego życiu miejsca na "koleżanki".
9 2026-06-20 09:46:13 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2026-06-20 10:58:00)
Witam serdecznie. Nie wiedzialam jaki rodzaj rozmowy wybrać, więc pozwoliłam sobie napisać tutaj. Mam dylemat czy nie zrobiłam czegoś złego. Trafiłam ostatnio do szpitala na parę dni. Poznałam tam mężczyznę starszego od siebie, zdiagnozowano u niego raka. Tak się złożyło że nawiązaliśmy rozmowę i tak poznaliśmy się. Codziennie rozmawialiśmy ze sobą. Jednego dnia nie rozmawialiśmy bo źle czułam się, co wywołało u niego dziwne myśli, że bo myślał że coś głupiego mi powiedzial. Nasze rozmowy były dość długie i przyjemne. Gdy wychodziłam do domu to postanowiłam dać mu karteczkę z numerem bo polubiłam go i chciałam utrzymywać kontakt koleżeński. Wziął karteczkę wpisał numer i puścił sygnał, aby też miała numer. Na pożegnanie mnie przytulił. Po paru dniach napisałam smsa jak się czuje itp. Byl miły, ale w sumie rozmowach bardzo szybko zakończyła się. Czy zrobiłam coś źle ? Fakt iż ten mężczyzna ma żonę, ale pomyślana że fajnie byłoby kontynuować znajomość na polu koleżeńskim, przecież to nie zbrodnia. Skoro sam udostępnił numer to pomyślałam że nie będzie to narzucanie się. Bardzo dobrze mi się z nim rozmawiało i szkoda było mi kończyć po prostu znajomość.
Ale masz fetysza, rozumiem używane majtki albo piękne stopy, ale rozmowy z kolegą, pacjentem ?
Poza tym piszesz jak facet
jeden ze stałych "klijentów" ciągle przeżywający te same fantazje.
Nieznana1994
Myślę, że ten człowiek ma teraz poważniejsze zmartwienia niż przelotne koleżeństwo przy szpitalnym żarle. Bywa, że nie wszystko wychodzi tak jak byśmy sobie tego życzyli. Odpuść.
znam taką parę. Poznali się na onkologii wyszli z tego a potem mieli romans z 10 lat. naturalnie im się to zakonczyło bo z 10 lat różnicy było nie w tą stronę co trzeba
zawsze mówiła że były to najpiękniejsze lata jej życia.