Nie mam praktycznie znajomych, z nikim się nie spotykam, czas spędzam sam, w uj czasu zajmuje mi praca. Dobrze wyglądam, dobrze zarabiam, mam poukładane w głowie i nie mam czasu na jakieś związki. 100 lat temu byłem na randce.
Siedzi mi to w głowie i nie daje spokoju, głupi jestem, bo powinienem już dawno zapomnieć.
Koniec listopada, wchodzę do knajpy, wzrok przez chwilę spotyka się ze wzrokiem interesującej dziewczyny, uśmiech, uśmiech. Wiedziałem, że za jakiś czas podejdzie sama, ale spodziewałem się tego, że to ja będę musiał wykazać jakąś inicjatywę. Po około 30min, kiedy siedzę sam przy barze, kątem oka dostrzegam, że na stołku obok ktoś siada. Tak, ta sama dziewczyna. Myślę sobie nie bądź dupa, coś powiedz. Nie muszę, dziewczyna nic nie zamawia, odwraca się w moją stronę i mówi cześć dlaczego siedzisz sam. Więc mówię, że przecież nie sam, tylko z Tobą. Pyta co robię, gdzie się uczyłem, gdzie studiowałem, co lubię, jakie mam marzenia. Po jakimś czasie, kiedy chcę Ją spytać co Ona robi, zabiera mi Ją koleżanka, ciągnąc za rękę, mówiąc co ty tui robisz, chodź do nas, czekamy. Koniec, czar prysł, wraca do grupy znajomych.
3mc później, gadam z jakimś typem, patrzę chyba ta sama dziewczyna siedzi na drugim końcu baru. 99%, ale ten 1% pewności brakuje, myślę przejdę obok, przyjrzę się. Kiedy wstaję Ona z koleżanką wychodzą, idę, dołącza reszta znajomych, myślę nie podejdę. Druga myśl - nie bądź dupa - 3 miesiące, jak masz znowu wpaść na Nią za pół roku to jesteś dupa.
Do typa mówię, że zaraz wrócę, że muszę kogoś znaleźć, samochód, druga knajpa, jest. Wchodzę, akurat z koleżanką kupują piwo. Odchodzą od baru, wbijam się między Nie. Pytam, czy ma na imię xxx, lekko przestraszona cofa się, pyta ale o co chodzi, z pełnym uśmiechem mówię, że po prostu chciałbym dowiedzieć się, czy ma na imię xxx. W tym momencie dziewczę ma uśmiech na twarzy, mówi o jejku pamiętam, pamiętam, łapie mnie za nadgarstek i mówi moje imię. Czaicie po 3mc, jestem w szoku. Mówię Jej, że 3mce wpadam do tamtej knajpy z nadzieją, że Ją spotkam, Ona mi na to, że też myślała często, czy mnie jeszcze spotka. Rozmawiamy, zajebista atmosfera, cały czas oczy nie odrywają się od drugich, uśmiechy, nosz kurfa jak w filmie. Mówi mi, ży wtedy za 1szym razem podeszła, nie wie dlaczego, że nie robi takich akcji, ale że mam coś w oczach.
Mówię Jej, że od Jej znajomego mam imię i nazwisko, że pisałem do Niej na fb, ale ma zablokowaną opcję wiadomości od nieznajomych, a do znajomych mnie nie przyjęła. Mam tak samo nie przyjmuję kogoś kogo nie znam. Wysyła mi zaproszenie na fb. Zapraszam Ją na imprezę następnego dnia, bez chwili zastanowienia mówi "tak, chętnie". Pyta gdzie i o której, potwierdza, że będzie. Mówię, że powinna wracać do znajomych, bo tak Ją tutaj zagaduje, Ona mi na to, że nieważne, że mogą poczekać, że porozmawiajmy jeszcze. W końcu sie rozchodzimy, na sam koniec rzuca mi text, że przeprasza, że gdyby wiedziała, że to ja Ją zaprosiłem na fb do znajomych to by mnie dodała.
Rozstajemy się o 24. akceptuję zaproszenie o 2.30 na chacie. Nie używam fb na telefonie. Pisze Jej, że warto było czekać te 3mce, że mam nadzieję że do zobaczenia na potańcówce. Rano idę do pracy, wracam w okolicach 16, moja wiadomość jest nieodczytana, ale dziewczę logowało sie na fb o 12.30. Przed wyjściem piszę do Niej, że mam nadzieję, że będzie, że nie używam fb na telefonie, że jak nie będzie mogła trafić to niech dzwoni i podaję swój nr tel.
I już do brzegu. Na imprezę nie przychodzi, wiadomości nieodczytane do dzisiaj. Wpadłem na Nią pod koniec lutego. Tak wiem powinienem już dawno zapomnieć, ale nie daje mi to spokoju. Nie daje mi spokoju to co w waszych głowach dzieje sie w przeciągu 12 i pół godziny, gdzie z przeszczęśliwej dziewczyny, że mnie spotkała, następuje po prostu całkowita obojętność.
2 albo 3tyg później widzę ją w knajpie, akurat wychodzą z koleżanką, przechodzi obok mnie, mówię Jej cześć, jestem taflą szkła. Jakieś 3 tyg później widzę Ją kolejny raz, pytam skąd ta chłodna obojętność, mówi przecież sie uśmiechnęłam. Proszę o nr tel, nie dostaję.
Co dzieje się w Waszych głowach pomiędzy godziną 24, a 12.30? To, że nie zaakceptowałem zaproszenia do znajomych w momencie, w którym mnie zaprosiła? Kurfa nie używam fb na tel, może to, że na jednym ze zdjęć na fb jestem z córką mojej kuzynki, więc mogła pomyśleć oho tatuś samotnie wychowujący córkę. Nie wiem, kurfa nic nie rozumiem. Wydawała się być naprawdę fantastyczną dziewuchą, a okazała się sam nie wiem kim. A takie miałem spokojne, poukładane życie, praca, praca, praca i zero pierdół na bani.