Ja jestem studentką pierwszego roku dziennej kosmetologii, a on studentem pierwszego roku dziennego prawa. Moi rodzice opłacają moje podstawowe potrzeby, ale na przyjemności muszę już zarobić sobie sama. W tym celu ja w każdą sobotę dorabiam dorywczo jako hostessa. A rodzice mojego chłopaka w całości finansują jego egzystencję. Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Podobne tematy
Ja jestem studentką pierwszego roku dziennej kosmetologii, a on studentem pierwszego roku dziennego prawa. Moi rodzice opłacają moje podstawowe potrzeby, ale na przyjemności muszę już zarobić sobie sama. W tym celu ja w każdą sobotę dorabiam dorywczo jako hostessa. A rodzice mojego chłopaka w całości finansują jego egzystencję. Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Powinniście się się dzielić 50/50, a ty jak myślisz? Nie ma znaczenia, że ty dorabiasz, a on nie.
Mieszkacie razem?
Nie zawsze 50/50 jest sprawiedliwe.
bo np. idą coś zjeść w lokalu i ona zamawia sobie za 40 zł a on za 80.
Płacąc po połowie ona jest stratna.
W pewnych wypadkach każdy powinien płacić za siebie
Mieszkacie razem?
Nie zawsze 50/50 jest sprawiedliwe.
bo np. idą coś zjeść w lokalu i ona zamawia sobie za 40 zł a on za 80.
Płacąc po połowie ona jest stratna.
W pewnych wypadkach każdy powinien płacić za siebie
Raz jeden jest stratny raz drugi, jak płacić za siebie to już w każdym przypadku, będzie prościej.
5 2026-04-27 18:23:09 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-04-27 18:25:16)
Proporcjonalnie do sytuacji, jednakże trudno jednoznacznie stwierdzić, nie ma złotej recepty na to. Poza tym, skoro jego rodzice finansują go w 100 %, to on sam, tak naprawdę, nie ponosi żadnych kosztów ze swojej strony. Ty zaś pracujesz dorywczo i to co zarobisz przeznaczasz na Wasze wspólne życie. Sama więc widzisz jak to wygląda z zewnątrz.
6 2026-04-27 18:51:00 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-04-27 18:51:07)
Ty powinnas placic za wszystko bo zarabiasz a on nie.
Dokladnie na tym polega lewicowy system polityczny, z ktorym wiekszosc kobiet sie zgadza.
Ale jego dochody są stałe, a moje są zmienne.
8 2026-04-27 18:59:05 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2026-04-27 18:59:51)
Ale jego dochody są stałe, a moje są zmienne.
On nie ma zadnych dochodow - pieniadze od rodzicow nie sa dochodem i nie rozlicza sie od nich PITu.
Ty dochod masz.
Jak on bedzie mial dochod a Ty nie to on bedzie za wszystko placil.
A przynajmniej na tym polega idea polityczna, ktora wspiera wiekszosc kobiet.
HotAnkaStudentkaIHostessa napisał/a:Ale jego dochody są stałe, a moje są zmienne.
On nie ma zadnych dochodow - pieniadze od rodzicow nie sa dochodem i nie rozlicza sie od nich PITu.
Ty dochod masz.Jak on bedzie mial dochod a Ty nie to on bedzie za wszystko placil.
A przynajmniej na tym polega idea polityczna, ktora wspiera wiekszosc kobiet.
Dokladnie on nie ma żadnych dochodow
Ale jego dochody są stałe, a moje są zmienne.
Co nie zwalnia od ponoszenia kosztów za siebie, chciałyśmy równouprawnienia, to mamy ![]()
U was najlepiej się sprawdzi płacenie wszystkiego za siebie.
Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Co konkretnie masz na myśli pisząc o wkładzie finansowym w związek?
Z tego co zrozumiałam, to zarówno Twoje, jak i jego utrzymanie finansują rodzice - masz więc na myśli przyjemności?
Jeśli tak, to każde z Was powinno płacić po połowie, ewentualnie naprzemiennie, co powinno się jakoś wyrównywać.
12 2026-04-28 17:18:46 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-04-28 17:19:18)
Ja jestem studentką pierwszego roku dziennej kosmetologii, a on studentem pierwszego roku dziennego prawa. Moi rodzice opłacają moje podstawowe potrzeby, ale na przyjemności muszę już zarobić sobie sama. W tym celu ja w każdą sobotę dorabiam dorywczo jako hostessa. A rodzice mojego chłopaka w całości finansują jego egzystencję. Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Dokładnie o jaki wkład ci chodzi? Mieszkacie razem, czy osobno?
Trochę to wygląda tak, jakbyś zazdrościła chłopakowi i uważała, że skoro jemu wszystko łatwo przychodzi bo finansują go rodzice i nie musi dorabiać, to powinien więcej się dokładać do waszej jakiejś wspólnej kasy czy wydatków, ale może się mylę, więc wyjaśnij dokładnie z czym masz problem?
13 2026-04-29 13:27:42 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-04-29 16:20:32)
Ja jestem studentką pierwszego roku dziennej kosmetologii, a on studentem pierwszego roku dziennego prawa. Moi rodzice opłacają moje podstawowe potrzeby, ale na przyjemności muszę już zarobić sobie sama. W tym celu ja w każdą sobotę dorabiam dorywczo jako hostessa. A rodzice mojego chłopaka w całości finansują jego egzystencję. Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Nie polecam związku z mężczyznami, którzy maja mniej zobowiązań finansowych niż ty. Jedyny wyjątek to jeśli jego tata jest bardzo solidnym facetem, który cały czas mu wyznacza obowiązki w domu, więc on nijako odpracowuje swoje utrzymanie.
Zwykła praca w McDonald na wakacje już lepsza niż 100% finansowania przez rodziców, nawet jeśli on zyje na bardzo wysokim poziomie.
Z moich doświadczeń, kiedy byłam w twoim wieku to polecam podział 0/100 i nie mówić że masz pracę, ani że dysponujesz jakimikolwiek pieniędzmi. 50/50 to się będziesz rozliczać jak będziesz miała 50 lat, także jeszcze zdążysz się wykosztowac.
Ja jestem studentką pierwszego roku dziennej kosmetologii, a on studentem pierwszego roku dziennego prawa. Moi rodzice opłacają moje podstawowe potrzeby, ale na przyjemności muszę już zarobić sobie sama. W tym celu ja w każdą sobotę dorabiam dorywczo jako hostessa. A rodzice mojego chłopaka w całości finansują jego egzystencję. Więc w związku z tym ile proporcjonalnie ja powinnam wnosić własnego wkładu finansowego w nasz związek?
Każde powinno płacić za siebie, oczywiście z wyjątkiem jakimś, jak zaproszenie na kolację itp. Wówczas płaci zapraszający.