Wtedy was posłuchałam, usunełam nr i dałam sobie spokój. W ten weekend znowu na siebie trafiliśmy na imprezie.
Początkowo udałam, że go nie widze, nie podszedł, ale poczułam na sb jego wzrok, w końcu spojrzałam w jego strone, a wtedy dopiero zareagował przytulił mnie na powitanie. Nie spodziewałam się, myślałam że mnie oleje, ale naprawde bardzo serdecznie. Podtrzymywał rozmowe, dużo żartowaliśmy i uśmiechaliśmy. Zaproponował, że jego kokega nie pije i mnie podwiezie. Potem poszedł do baru.
Później z kolegami znaleźli koleżanke, a ja tańczyłam osobno z znajomą. Potem znalazł inną koleżanke. Objął ją kilka razy, cały czas był z nią.
Znowu na siebie wpadliśmy. Nie stanęłam obok bo co będę przeszkadzać tylko usiadłam na ławce. Odwrócił sie tyłem do znajomych w moją strone i sie na mnie gapił. Znowu najpierw udawałam że nie widze ale zrobiło mi sie głupio to sie uśmiechnęłam do niego, też sie uśmiechnął i sie odwrócił już do nich. Potem znowu byłam z moją znajomą na parkiecie.
Wyszłam zapalić, on też tam był i powiedział, że zmieniają miejscówke i nie mogą mnie odwieźć, ale może wrócą. Spytał jak wracam i o której. Ale potem gadaliśmy tak jak wcześniej tzn dużo uśmiechów i żartów, więc wykorzystałam okazje i na luzie sie spytałam czy sie nie wybierzemy do baru, bo u nas w mieście nie mam za bardzo znajomych. Może od alkoholu choć nie był pijany, ale wiadomo jak jest luz atmosfera na imprezach bo powiedział że on też nie ma znajomych i sie zgodził, ale naprawde wiem że ma mase kolegów i sie ciągle z jakimiś buja. Powiedziałam że sie odezwe. On żebym sie odezwała. Zapytał czy chce sie napić ale już miałam. Zaproponowałam że go czegoś naucze, wyszło to z rozmowy, a on to podchwycił. Tylko że w sumie ma 2 kolegów ktorzy mogliby to zrobić (nie chce mówić co to, i tak jakby ktoś przeczytał to sie skapnie że to ja).
Znowu sie rozeszliśmy, a jak już miał zara wyjść to powiedział że jego kolega idzie na te inną miejscówke z kobietą dlatego idą. Chwilke pogadaliśmy, objął mnie, także znowu sie zdziwiłam. Nie wiem czy kolega wyszedł z koleżanką, ale on z tą co ją obejmował. Ja jeszcze zostałam jakoś półtora godziny. On też za jakoś tak był w domu.
Dziś już sie nie odezwał, ale to norma. Na 100% tak zostanie.