Byłam niedawno na pierwszej randce w restauracji. Sporo pisaliśmy przed. Spytał mnie przed spotkaniem czy na powitanie wolę przytulenie, tylko podanie ręki czy bez dotyku, powiedział, że chce, bym czuła się komfortowo. Zapłacił za mnie, otwierał mi drzwi, poszliśmy potem na spacer, ogólnie bardzo szarmancki. Po spotkaniu napisał "daj znać, jak już będziesz w domu", dałam znać. Zareagował serduszkiem i tyle.
Następnego dnia wieczorem napisałam do niego, że miło spędziłam czas wczoraj i dodałam, że nie wiem czy wylogowałam się z serwisu z ofertami pracy z jego laptopa (przyniósł swojego laptopa, żebym mogła sobie edytować CV w ramach przysługi, bo tymczasowo nie miałam dostępu do swojego). Chciałam się upewnić, że mnie wylogował. Zareagował sercem na wiadomość o miło spędzonym czasie. Dodał, że nie wylogowałam się i że zrobił to gdy wrócił do domu. Również "zaserduszkowałam" jego odpowiedź i zamilkłam (chciałam dać od siebie tak samo mało co on). Cisza od tamtej pory, chyba już piąty dzień. On często jest aktywny na komunikatorze. Spodobał mi się, ale nie wiem, czy chce ciągu dalszego. Jest sens jeszcze w ogóle do niego pisać, czy dać sobie spokój..? Chyba już dałam mu jakiś znak, a może odebrał to tylko jako uprzejmość i pytanie techniczne? Jestem pewna, że już nie napisze.