Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Na wstępie zaznaczam, że post będzie długi, więc kazdemu, kto pochyli się nad nim i zachce dodać komentarz będę bardzo wdzięczna.

Z moim chłopakiem jestem od 2 lat. Poznaliśmy się przez portal randkowy. Był bardzo zaangażowany, dużo pisał, potem dzwonił, nalegał na spotkanie. Ja dałam mu szansę, ale nie zakłądałam od razu wielkiej miłości. Byłam po nieudanym związku (po 5 latach on nie był gotowy razem zamieszkać, więc dałam dyla), ale nie skreśliłam go. Zaczeliśmy się spotykać po roku. Po kolejnym pół roku zaproponowałam wspólne mieszkanie (ja mam 29, on 30 – uznałam, ze nie ma się co bawić w kotka i myszkę. Albo sprawdzamy czy nadajemy na podobnych falach, czy idziemy dalej). On zaproponował, żeby poczekać jeszcze 3 lata, bo on ma długi (mechanik go oszukał, eks narobiła mu długów itp.). Powiedziałam, ze skoro tak, dajmy sobie czas jako przyjaciele, potem zobaczymy jak będzie (nie chciałam by znowu ktoś potraktował mnie jak eks, nie byłam zdesperowana). On uznał, że nie chce tak i zgodził się zamieszkać razem. Krótko po tym okazał się, ze ten niewinny, zabawny, wygadany i pracowity chłopak... płaci alimenty na dziecko które zrobił w wieku 20 lat. Zapaliła mi się czerwona lampka. Budowanie rodziny z mężczyzną, który już raz uciekł od odpowiedzialności (co prawda płacił alimenty, ale tylko dlatego, ze jego była o to zawnioskowała, sam wypiera się dziecka i nie utrzymuje z nim kontaktu) jest ryzykowny. Ale po rozmowach dałam szansę, bo każdy popełnia błędy.

Zamieszkaliśmy razem... i zaczęłam poznawać nie tylko jego dobre, ale i złe strony.

1. Gość jest uzależniony od brania wszystkiego na raty. Dosłownie. Jak ma zachciankę i go na nia nie stać – raty! I nie ma nic złego w ratach, pod warunkiem, ze nie jest to sposób na życie. Telefon na raty, narzędzia na raty, TV w prezencie dla rodziców – na raty (co z tego, ze jest za duży na pomieszczenie w którym stoi i jest to OLED którego potenciał nie jest tam wykorzystywany nawet w 30 %) Ale przecież na raty, to prawie za darmo! A jak okaże się, ze rat jest tyle, ze nie stać go na życie? No to konsolidacja! Udało mi się przekonać go że to złe myślenie i jakoś dał sobie to wytłumaczyć.
2. Niby jest osobą wylewną, tu całusek, tu przytulas, kocham cię, myszko, dziękuję, ze jesteś... ale , gdy pewnego miał zły humor i zaczął mnie traktować jak powietrze (nie przeze mnie miał taki humor, tylko dlatego, ze on czegoś nie dopilnował). Doprowadził mnie tym do płaczu (tak, to przesada, jestem czasem zbyt emocjonalna) – on zupełnie to ignorował, płakałam i starałam się żałosnie zwrócić na siebie jego uwagę i wytłumaczyć mu, co boli mnie w tej sytuacji, on zupełnie to ignorował. Siedział z nosem w telefonie, głośno komentował filmiki, które oglądał itp. Wcale nie zwracał na mnie uwagi, potem poszedł spać. Na drugi dzień, gdy próbowałam z nim o tym gadać, on nie widział nic złego w swoim zachowaniu, ale obiecał, ze będzie na to zwracał uwagę.

W końcu doszło między nami do poważnej sprzeczki, poszło niby o pierdołę (poprosiłam go by ściszył TV bo chcę spać, ale on uznał, ze nie bo nie będzie niczego słyszał). Doszło między nami do wymiany zdań i on bardzo się wkurzył i poszedł palić na taras (wtedy po raz pierwszy poczułam się oszukana, gdy jeszcze się spotykaliśmy uczciwie powiedziałąm mu, że nie chcę być z osobą która pali, on powiedział, ze rzuci i po roku powiedział, ze już nie pali. Wtedy zaimponowała mi jego silna wola i zgodziłam się na związek. Mimo wszystko poprosiłam go, zeby poszedł chociaż przed blok, bo cały dym tytoniowy wchodzi do mieszkania. Oczywiście nie zrobił tego, w odpowiedzi zapalił drugiego ćmika. Wgl była to bardzo nieprzyjemna noc, zaczął pić, puścił w telefonie na cały regulator pornosa i zaczął się masturbować.

Uznałam, ze to koniec. Ale wtedy on zaczął przepraszać, grozić, ze się zabije, w końcu obiecał, że pójdzie do psychologa i zacznie nad sobą pracować. A ja uznałam, ze dam mu szansę i nie zrezygnuję tak łatwo.

Przez jakiś czas było w porządku. On zaczął rozkręcać swoją firmę (idzie mu raz lepiej raz gorzej – wiadomo, ale się rozwija. Ja pomagam mu jako księgowa, piszę też do klientów... i niby jest okej... ale wcale nie jest. Czas mija, a ja widzę w nim coraz więcej cech, które mnie od niego odpychają.

1. Ogromny problem z higieną. Ma pracę fizyczną, więc jak wraca z pracy strasznie śmierdzi – normalna rzecz. Tylko, że on się nie myje. Potrafi w ubraniach roboczych iść prosto do łóżka. Potem śmierdzi całe prześcierdało. Z zębami nie jest lepiej. Myje je na odbierdziel. Przez palenie i uzależnienie od cukru i kofeiny ma paskudny oddech i niektóre zęby czarne od osadu. Problemy gastryczne podbijają problem. Przez to nie lubię go całować. On często na złość mi przytula mnie taki śmierdzący albo całuje...

2. On ma cały czas ochotę na seks. Tylko, ze ja przez ten brak higieny i inne rzeczy, które potem opiszę, nie mam zwyczajnie na niego ochoty. Jego poprzednie partnerki lubiły to robić często więc jest przyzwyczajony, ze seks jest jak sport. Do tego uważa, że jeśli kobieta nie zrobi mu dobrze ustami to go nie kocha. A ja nie lubię ogólnie wykonywać tej czynności i nie proszę o to w drugą stronę. Ale on i tak ciągle mnie o to nagabuje. Wgl fizyczność z nim nie jest przyjemna. Gdy mnie obejmuje robi to bardzo mocno, że to aż boli! Gdy mówię, mu żeby był delikatny, bo to bli, on mówi – Ty chyba nie wiesz co to jest mocne przytulenie, ja wgl nie używam siły. Często gdy leżę, kładzie się na mnie, a że on waży 90 ks (ja nie całę 60 kg), nie jestem wstanie wtedy oddychać. Gdy mu to mówię, on nie przestaje. Gdy chce mu dać szybkiego całusa, on przytrzymuje moją głowę tak, ze nie mogę się wyrwać. Nienawidzę tego.

3. W domu nic nie robi. Nie pierze, nie wiesza prania, nie prasuje, nie sprząta łazienki/kuchni/pokoju. Nie robi obiadów, nie robi zakupów (chociaż to on ma samochód). Gdy w domu coś się zepsuje, albo naprawiam to ja, albo to ja dzwonię do specjalisty. Dzielimy się czynszem i rachunkami, ale to ja je opłacam, bo on „nie umie obsługiwać komputera”. Ja myślę, ze coś się kończy, ja planuję, ja organizuję itp. On na dzień dzisiejszy wyrzuca tylko śmieci, ale też tylko wtedy, gdy mu je podam albo poproszę by to zrobił. Raz gdy wyciągał worek, ten się zerwał i wszystko wysypało się w kuchni. Powiedział, ze kupiłam hujowy worek i zostawił to...Ogólnie ma podejście – się zrobi. Zajmie się tym w przyszłym tygodniu/miesiącu – i oczywiście tego nie robi.

4. Mam złe relacje z jego mamą. Tz nie lubię jej z wzajemnością. Ale ona przy mnie udaje miłą, tylko, ze widziałam SMSy które mu pisze. Nazywa mnie tam idiotką itp. Na moje pytanie czemu on nie staje w mojej obronie odpowiada, ze to nasza sprawa i same mamy sobie załatwiać swoje niesnacki...WTF?

5. Przyniósł do domu bezpańskiego kota... i tyle. Moja siostra zrobiła mu wyprawkę. To JA zawiozłam go do weterynarza na ogólne badanie stanu, odrobaczenie itp., ja podaję leki, ja karmię, ja kupuję jedzenie, żwirek, ja sprzątak kuwetę, pilnuję by drzwi do łazienki były otwarte bo tam ma kuwetę (on tego nie pilnuje i gdy nie było mnie w domu nie miał jak skorzystać z kuwety i sśikał się na kołdrę, którą oczywiście JA musiałąm zanieść do pralni). W domu jest jeszcze królik, ale królik jest mój więc biorę 100% odpowiedzialności za niego na siebie.
6. Gdy coś mu się nie spodoba, jest np. obrażony bo odmówię mu np zrobienia śniadania do pracy (co jego zdaniem jest moim obowiazkiem), albo seksu to zaczyna robić na złość jak dziecko. Wie co mnie boli i wykorzystuje to.

Ale miarka się przebrała, gdy odkryłam, ze.. mnie zdradza. Zobaczyłam wiadomość na telefonie, nie jestem z siebie dumna, ze przejrzałąm jego telefon po ty, ale wtedy do mnie dotarło. Spotykał się z konietą na seks, wysyłałą mu erotyczne zdjęcia i filmy. Proponował ugotowanie obiadu i wożenie w rózne miejsca – to o co ja nawet już nie proszę. Później okazało się, ze nie była jedyna, było więcej kobiet, nie wszystkim płacił, niektóre chce blizej poznać. Nasze życie erotycznie jest bardzo ubogie, szkoda, ze nie chce popracować nad tym co jest między nami, tylko ucieka do innych, cóż to wiele o nim mówić.

Oczywiście okazało się, ze długi które dzisiaj mawynikają z tego, ze zyjąc ze swoimi byłymi po prostu prowadził hulawczy tryb życia, nie płacił czynszów, brał porzyczki by mieć na imprezy itp. To już mnie nawet nie zaskoczyło.

W tym wszystkim nie uważam się za świętą. Jestem z natury nerwowa, zwłaszcza, gdy czuję bezsilność taka jak teraz. Nie ma  już siły na to wszystko. Stałam się marudna i czepialska, ale nie potrafię inaczej. Czuję się jak samotna matka z nastolatkiem. Czuję, ze wszystko jeest na moich barkach. Chciałabym odejść, ale boję się, ze mnie „dojedzie”, tak jak mi groził za pierwszym razem. Poza tym, nie chce zostawiać kota, zżyłam się z nim, bo to ja się nim opiekuję. Poza tym on jest tak samo niedelikatny w kontacie z kotem jak ze mną. Potrafi okropnie go tarmosić, tak, ze on wręcz ucieka od niego i się chowa. Żal mi go. Wiem, ze gdy coś mu się stanie nie pójdzie zanim nawet do weterynarza, bo dla niego to wymysły i strata pieniędzy. Tylko, że to ON przyniósł go do domu, więc (z tego co wiem) prawnie to on ma do niego prawo, a nie ja. A po dobroci z czystej złośliwości nie odda mi go po dobroci.

Nie zawsze było źle, były też miłe chwile, czasem wciąż są, ale nie mam siły już dźwigać tego związku na oparach tego co dobre... z tego wszystkiego bardzo podupadłam na zdrowieu, mam kiebskie wyniki, ciagle choruję... czuję się przeciążona...

Dziękuję tym co wytrwali do końca smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Uciekaj, póki czas. No, chyba, że taka patologia ci odpowiada. Facet lubi wysługiwać się kobietami i nic tego nie zmieni, a ty wydajesz sie dla niego idealna, bo na wszystko się zgadzasz. Dziwne podejście: odeszłabyś, ale kota ci szkoda.

3

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Patologia, tak duża, że wygląda na trolla. Mała szansa, że to żale po alkoholu. No i w końcu, czego konkretnie chce autorka od uczestników forum ? żale mamy wysłuchiwać ?

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

big_smile masakra i Ty go jeszcze pod swoim dachem trzymasz ?

5

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Macie rację. Usprawiedliwiał go przed sobą tym że dużo pracuje (praca na etat i firma która prowadzi) ale to nie usprawiedliwia takich zachowań. Wynajme inne mieszkanie i znajdę sposób by zabrać kota ze sobą. Jak mnie dojedzie to trudno, nie chce marnować sobie życia w ten sposób.

6

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Wiej gdzie pieprz rośnie

7

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.
Skorupa napisał/a:

Macie rację. Usprawiedliwiał go przed sobą tym że dużo pracuje (praca na etat i firma która prowadzi) ale to nie usprawiedliwia takich zachowań. Wynajme inne mieszkanie i znajdę sposób by zabrać kota ze sobą. Jak mnie dojedzie to trudno, nie chce marnować sobie życia w ten sposób.

Jeśli jesteś niezależna finansowo od partnera to nie masz się czym martwić. Trzymaj nerwy na wodzy i poczyń konieczne kroki dyskretnie. Unikniesz awantur, prowokacji, szantaży emocjonalnych i innych "atrakcji" oferowanych przez wkurzonego partnera. Aha, i nie czyń kota zakładnikiem swoich postanowień.

8

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Jeden cię nie chciał jako żonę przez 5 lat, to się zwinęłaś. (Jestem z natury nerwowa ...)
Drugiego wzięłaś sobie jakiegoś brudasa i jeszcze z długami, nieodpowiedzialnego z pieniędźmi i przy tym alimenciarza ("Ja dałam mu szansę" big_smile )

Idź na terapię, bo poczucie własnej wartości leży i kwiczy.
Tam ci powiedzą jak wybrnąć z tego "związku".

9 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2025-12-18 20:07:27)

Odp: Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.
Skorupa napisał/a:

Wynajme inne mieszkanie i znajdę sposób by zabrać kota ze sobą. Jak mnie dojedzie to trudno, nie chce marnować sobie życia w ten sposób.

Jak Cię dojedzie? A Ty co? Równie Ty możesz go dojechać i sponiewierać. Zresztą, może najwyższy czas, aby to zrobić.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024