Pisałem o tym w innym temacie, ale z racji, że jest o oddzielna kwestia to jednak postanowiłem założyć nowy temat. Proszę o wyjaśnienie poniższego zachowania, bo za cholerę nie wiem o co tu chodzi, a jednak bardzo mnie korci, żeby to zrozumieć.
Wdowa z 3 dzieci. Ona 41 lat, mąż zmarł z wieku 39 5 lat temu po 2 latach prowadzenia biznesu (podejrzewam, że organizm nie wyrobił, oficjalnie na COVID), 3 dzieci - 7, 16 (niepełnosprawne), 21.
Byliśmy parą 3 lata, poznaliśmy się na serwisie randkowym. Jakiś czas po poznaniu się (były już spotkania, seks, wspólne wyjazdy, poznanie dzieci) pokazała mi screena, że usunęła konto z serwisu.
Mijają 3 lata ostrych wzlotów i upadków, 2 razy mieliśmy przerwę około 3 tygodni (w tym czasie byłem zablokowany praktycznie wszędzie, pisaliśmy maile, potem odblokowywała).
Ostatecznie w sierpniu tego roku powiedziała "koniec". Nikogo nie ma na 1000%.
Lecimy dalej... Odkryłem, że od czerwca ma profil w tym samym serwisie, gdzie się poznaliśmy, a że znałem jej wszystkie hasła wszędzie to metodą prób i błędów udało mi się też dostać tam.
I tu zaczyna się ciekawie, o czym wspominałem w tamtym temacie.
Pisało do niej mnóstwo facetów, odpisywała rzadko komu. Jak już odpisała to albo była gadka o kawie - do której de facto miało dojść i był umówiony termin spotkania - albo ghosting, w przypadku umówionego terminu też. Zdarzali się faceci z naszego miasta - też ghosting. Byli tacy, którym podawała numer i przenosili sie na WhatsApp - też ghosting. Potem zapisała się na grupy na wdów na fb - też pisało do niej mnóstwo facetów - też potem ghosting. Puenta - nie doszło do ŻADNEGO spotkania. Od czerwca do czasu rozstania nie powiedziałem jej, że wiem - oczywiście byliśmy normalną parą i był seks.
Moje pytanie - skąd to się bierze? Takie myślenie u kobiety? Potrzeba dowartościowania? Ja mam 39 lat i czystą kartę, natomiast ona ma 41 i 3 dzieci, w tym jedno niepełnosprawne. Nie uważam tego za wadę, aczkolwiek nie od wczoraj wiadomo, że w przypadku facetów czas gra na naszą korzyść, u kobiet działa to trochę inaczej, a jeśli jeszcze dochodzą do tego dzieci...
Jak już wspominałem na pewno nikogo nie ma, pytanie co zrobi za jakiś czas, bo kiedyś na pewno zachce jej się kwestii łóżkowych - czy przyjdzie do mnie czy pójdzie do pierwszego lepszego... Mimo, że jestem wszędzie poblokowany i nawet na ulicy się ze mną nie wita - a nic jej nie zrobiłem :-D
Pomóżcie mi proszę zrozumieć te zjawisko.