Hej
Jestem Anka.
Mam 30 lat.
Po raz pierwszy odwiedzam to forum.
Mam problem którym chciałabym się podzielić.
Z obecnym chłopakiem znamy się od 9 miesięcy.
On jest trzy lata starszy ode mnie.
Dotąd układało nam się dobrze. Z miesiąca na miesiąc coraz lepiej a związek kwitł.
Sprawiał wrażenie zakochanego po uszy .
Wszystko jakby zmieniło się po naszym ostatnim wyjeździe na krótki wakacyjny weekend do Kołobrzegu.
Byliśmy tam 4 dni.
Chłopak jest osobą bardzo zapracowaną. Ma odpowiedzialną pracę i z początkiem tego roku zmienił firmę dlatego dotąd było trudno o wspólne dłuższe wyjazdy i zazwyczaj było to dwudniowe wypady weekendowe.
Pierwszy raz wyjechaliśmy na dłużej.
Od początku nic nie zwiastowało problemów.
Niestety już po pierwszym dniu widziałam że jest coś nie tak.
Ja wiem że on nie był zachwycony tym że zabieramy mojego Dżaka ze sobą. Dżak to piesek który jest ze mną od lat. Małe kochane zwierzątko ma swoje lata i jest bardzo chorowite i wymaga dużo uwagi i specjalnego podejścia.
Staram się go nie zostawiać podczas wyjazdów ponieważ on źle to znosi.
Niestety Dżak dwa dni przed wyjazdem ponownie zachorował i także nad morzem wymagał żeby poświęcać mu więcej uwagi.
Praktycznie cały wyjazd spędzał on w apartamencie. Starałam się rozdzielać czas tak aby za długo nie przebywać poza hotelem.
Wychodziliśmy na maks 2-3 godziny i wracaliśmy żeby nie był zbyt długo sam.
Po pierwszym dniu widziałam że chłopakowi chyba się to wszystko nie podoba.
On wieczorami wychodził na miasto i spacerował do późna ja spędzałam czas z psem który był osłabiony, brał przepisane leki i w dodatku praktycznie nie jadł.
Byłam zmęczona zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Starałam się w dzień spędzać trochę czasu z chłopakiem i opiekować się psem.
W nocy budząc się zobaczyłam że mój partner nie śpi w łóżku obok mnie. Wyszłam z sypialni i okazało się po powrocie z miasta położył się na kanapie przed telewizorem i tak zasnął.
W ciągu 4 dni ta sytuacja powtórzyła się trzykrotnie.
Gdy ja wychodziłam na zewnątrz z psem on z reguły zostawał w hotelu. Zupełnie się mijaliśmy.
Był małomówny. Rozmawialiśmy głównie podczas wyjść do restauracji.
Przez cały wyjazd tylko jednej nocy uprawialiśmy seks.
Mówiłam mu że jest mi ciężko. Denerwuje się zdrowiem Dżaka. Próbowałam się usprawiedliwić. Starałam się myśleć zarówno o Dżaku jak i o partnerze.
Ostatniego dnia mieliśmy odwiedzić te miejsca które on sobie zaplanował przed wyjazdem jednak plany się nieco zmieniły w trakcie. Rano musiałam podjechać z Dżakiem na zastrzyk do weta. Straciliśmy sporo czasu.
Później chciałam ogarnąć pamiątki i prezenty dla mamy i dwóch najlepszych przyjaciółek.
Spędziłam około dwóch godzin w manufakturze bursztynów robiąc im prezenty .
Niestety on nie chciał mi towarzyszyć.
Poszedł w tym czasie zwiedzać samemu.
Po zakupach chciałam do niego dołączyć jednak on uznał że wracamy bo on już ma dosyć zwiedzania.
W drodze powrotnej a wracaliśmy około 6 godzin niewiele się odzywał.
Co prawda ani razu nie powiedział że było mu źle czy coś mu się nie podobało ale nie czuje się dobrze z jego zachowaniem.
Wydaje mi się że jest nieobecny .
Odkąd wróciliśmy od trzech dni nasze rozmowy a nie mieszkamy na codzień razem są takie nijakie.
Męczy mnie jego postawa.
Mógłby postawić się na moim miejscu.
Wiem że zależało mu na tym wyjeździe a teraz zrobił się kłopot i nie wiem jak z nim rozmawiać.