Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
Podobne tematy
Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
Tylko po co mnożysz wątki.
Twoje objawy świadczą o jakichś stanach depresyjnych, więc na początek musisz udać się jak nie do psychiatry, który postawi diagnozę, to chociaż do psychoterapeuty.
Sam jak i Forum nie jest w stanie ci pomóc.
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia?
Z własnego wnętrza.
Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
No jak się oszukują, to się oszukują.
Życie JEST fajne.
Czasem niefajne.
Ale JEST. ![]()
A życie jest fajne dopóki zasila je energia.
SOLARIS.
![]()
Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
Cóż, całe życie czerpię energię z wrodzonego optymizmu – z przekonania, że nawet jeśli chwilowo jest źle, a nawet bardzo źle, to i tak może być tylko lepiej.
pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?Cóż, całe życie czerpię energię z wrodzonego optymizmu – z przekonania, że nawet jeśli chwilowo jest źle, a nawet bardzo źle, to i tak może być tylko lepiej.
Ja tak samo robię
pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?Tylko po co mnożysz wątki.
Twoje objawy świadczą o jakichś stanach depresyjnych, więc na początek musisz udać się jak nie do psychiatry, który postawi diagnozę, to chociaż do psychoterapeuty.
Sam jak i Forum nie jest w stanie ci pomóc.
Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
pawkud napisał/a:Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia?
Z własnego wnętrza.
pawkud napisał/a:Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
No jak się oszukują, to się oszukują.
Życie JEST fajne.
Czasem niefajne.Ale JEST.
A życie jest fajne dopóki zasila je energia.
SOLARIS.
Ćo w tym życiu fajnego ? Wstajesz do pracy rano, musisz klikać te 8h w kąmputer, a po pracy wraca człowiek zmęczony i idzie spać i tak w kółko jeszcze przez 40 lat. A po tych 40 latach jakaś wolność ? No nie.
pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?Cóż, całe życie czerpię energię z wrodzonego optymizmu – z przekonania, że nawet jeśli chwilowo jest źle, a nawet bardzo źle, to i tak może być tylko lepiej.
A co ma być niby lepiej ? Pracujesz, później po pracy wracasz zmęczony. Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
wieka napisał/a:pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?Tylko po co mnożysz wątki.
Twoje objawy świadczą o jakichś stanach depresyjnych, więc na początek musisz udać się jak nie do psychiatry, który postawi diagnozę, to chociaż do psychoterapeuty.
Sam jak i Forum nie jest w stanie ci pomóc.Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.
KoralinaJones napisał/a:pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?Cóż, całe życie czerpię energię z wrodzonego optymizmu – z przekonania, że nawet jeśli chwilowo jest źle, a nawet bardzo źle, to i tak może być tylko lepiej.
A co ma być niby lepiej ? Pracujesz, później po pracy wracasz zmęczony. Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
A, to do Julki w tej sprawie.
Dla mnie głównym motorem napędowym w życiu była i jest przede wszystkim praca. Praca – w sensie polegania na własnych umiejętnościach, które potrafię wykorzystać i sprzedać za dobre pieniądze.
pawkud napisał/a:wieka napisał/a:Tylko po co mnożysz wątki.
Twoje objawy świadczą o jakichś stanach depresyjnych, więc na początek musisz udać się jak nie do psychiatry, który postawi diagnozę, to chociaż do psychoterapeuty.
Sam jak i Forum nie jest w stanie ci pomóc.Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.
Dla mnie oczywiste jest już od kilku dobrych lat, że jeżeli ktoś chce iść do lekarza specjalisty to musi to robić prywatnie, bo na NFZ albo były odległe terminy, albo lekarze robią wszystko na odwal się. Teraz po tych kilku latach jest jeszcze gorzej.
Nie szukam, bo szczerze powiedziawszy nie potrzebuje do niczego, a nawet jeśli miałbym szukać to niby kiedy ? Po pracy wracam zmęczony do chałupy i idę spać, a nawet jeśli miałbym pominąć ten etap odpoczywania to uwierz mi nie mam nic szczególnego czym jakakolwiek kobieta miałaby się mną zainteresować, jestem biedny, no i brzydki, wiesz ile ja ważę ? Ponad kwintal.
pawkud napisał/a:KoralinaJones napisał/a:Cóż, całe życie czerpię energię z wrodzonego optymizmu – z przekonania, że nawet jeśli chwilowo jest źle, a nawet bardzo źle, to i tak może być tylko lepiej.
A co ma być niby lepiej ? Pracujesz, później po pracy wracasz zmęczony. Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
A, to do Julki w tej sprawie.
Dla mnie głównym motorem napędowym w życiu była i jest przede wszystkim praca. Praca – w sensie polegania na własnych umiejętnościach, które potrafię wykorzystać i sprzedać za dobre pieniądze.
A co w tym takiego fajnego wstawać o 4 żeby o 6 być w pracy, a później po 8h wracać zmęczonym i iść spać ?
13 2025-05-25 15:38:33 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-25 15:40:43)
Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.
Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
pawkud napisał/a:Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
pawkud napisał/a:Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
wieka napisał/a:Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
No to jest wlasnie myslenie Polaków "a czemu ja pracuje ciezko w kopalni, zapierdzielam na budowie,ja sprzatam w szkole korytarze,ja zmywam 300 talerzy po klientach,a ktos NIE? A ktos sobie siedzi za biurkiem i ma więcej kasy ode mnie albo sobie wogole NIC nie robi i tez ma pieniądze- ja chcem, zeby ktos tez ciezko na to harowal, bo ja haruje to inni tez muszom harowac " no taki tok rozumowania
pawkud napisał/a:Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
pawkud napisał/a:Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
wieka napisał/a:Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
Ja już od nastoletniego wieku życia zauważyłem że życie jest co do zasady kijowe.
Animus napisał/a:pawkud napisał/a:Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
pawkud napisał/a:Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
wieka napisał/a:Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
No to jest wlasnie myslenie Polaków "a czemu ja pracuje ciezko w kopalni, zapierdzielam na budowie,ja sprzatam w szkole korytarze,ja zmywam 300 talerzy po klientach,a ktos NIE? A ktos sobie siedzi za biurkiem i ma więcej kasy ode mnie albo sobie wogole NIC nie robi i tez ma pieniądze- ja chcem, zeby ktos tez ciezko na to harowal, bo ja haruje to inni tez muszom harowac " no taki tok rozumowania
Dokładnie, nikt broni do skroni tym ludziom nie przykłada żeby chodzili do pracy w ktorej np muszą zmywać 300 talerzy. Jeżeli ktos jest zadowolony z życia i lubi to co robi to winszuje, ale jest też druga grupa osób, która doskonale wie, że życie jest kijowe, no i że ogólnie nie za bardzo ma ono sens.
Animus napisał/a:pawkud napisał/a:Ja biedny jestem. Wiesz ile kosztują konsultacje psychiatryczne ? Poza tym co mi psychiatra pomoże ? Mam przed sobą jeszcze 40 lat pracy, a po pracy choroby i piach. Właśnie dlatego uważam że życie jest kijowe.
Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
pawkud napisał/a:Takim ludziom jak ja niezadowolonym z życia powinni dawać zasiłki.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
wieka napisał/a:Za psychiatrę nie musisz płacić, bo wizyty są na NFZ, czyli masz za darmo, więc warto pójść chociażby na konsultację.
Tak mamy zaprogramowane życie i powinniśmy żyć jak najlepiej potrafimy.
Dlaczego nie szukasz miłości, która uskrzydla? Masz przyjaciół, rodzinę?
Napisz coś więcej o swoim życiu, takie wygadanie się też pomaga, bo na pewno dzieciństwo wpłynęło na twoje postrzeganie świata i właśnie tu by była potrzebna psychoterapia.Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
Ja już od nastoletniego wieku życia zauważyłem że życie jest co do zasady kijowe.
Bo zyjesz pod system.
pawkud napisał/a:Animus napisał/a:Tak, jesteś biedny i inaczej nie będzie. Twoja bieda jest okrutna, tak okrutna, że nawet nie możesz pomyśleć, że może być inaczej.
Jak myślisz - tak żyjesz. Kijowo myślisz i masz kijowe życie.
Inaczej być nie może, bo . Twoje życie zależy od Twojego myślenia.
Zasiłki? Inni mają żyły wypruwać żebyś Ty mógł realizować swoje gnybiarstwo i posożytnictwo?
Choćby mu dopłacali do terapii to efekt będzie taki, że tym to zmarnuje. Marnuje swoje życie i chce marnować czas innych.
Dzieciństwo ma już za sobą i teraz może decydować o sobie. Może ma wyuczoną bezradność, ale im więcej możliwości do pasożytnictwa tym problem się bardziej nasila, to powstaje postawa roszczeniowa, którą tu już zamanifestował w propozycji zasiłków.
Napisał wystarczająco dużo o sobie.
Pawkud, mam dla Ciebie tylko jedną propozycję: naucz się wydawania sądów a priori o sensie, a może wtedy przestanie Ci się wydawać, że "wszystko jest bez sensu" i zobaczysz, że nie wszystko, a potem zobaczysz, że więcej jest sensu niż myślałeś kiedyś.
Taka myśl jako aksjomat kładzie na łopatki każdą aktywność i nie sprzyja osiągnięciu czegokolwiek. To nie depresja, to DUpresja, presja dupowatości.
Ja już od nastoletniego wieku życia zauważyłem że życie jest co do zasady kijowe.
Bo zyjesz pod system.
a jak mam żyć inaczej ?
Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
Przeczytałam dwa twoje wątki. Uważam, że powinieneś iść do rodzinnego po odpowiednie skierowania. Ile ty ważysz? I ta praca przy komputerze ciągła. Też nie wiem jak długo jeszcze pociągniesz. Skąd ludzie biorą energię? Z ruchu głównie i właściwego odżywiania. Jak ktoś siedzi po całych dniach przy komputerze, to niech sobie w weekend gdzieś wyjedzie albo znajdzie sobie odpowiadającą mu aktywność taką, z której czerpie choć trochę radości. Urlopów nie masz w ogóle? Po pracy przy komputerze też nic nie robisz?
20 2025-05-25 16:08:21 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-25 16:13:24)
a jak mam żyć inaczej ?
Całe życie żyję wbrew systemowi. Odkąd w wieku kilkunastu lat osiągnąłem świadomość.
Po bierzmowaniu moi koledzy podpisywali przysięgi, że nie będą pić alkoholu do 18 r. ź., ja jedyny nie podpisałem w całej klasie. Oni potem pili, a ja do 28 r.ż. nie wiedziałem jak piwo smakuje.
Doceń wolę, ale nie wypisuj tu tego, co Ci się wydaje o sensie, skoro zapewne nie wniknąłeś w pojęcie Logosu.
Polecam Ci zrobić dwa proste eksperymenty: weź akumulator samochodowy i załóż drut na obie klemy, a potem weź drugi i załóż drut z żarówką i sprawdź ile będzie świecić.
Każdą energię możesz zmarnować jak będziesz miał dupowate myślenie i każdą energię możesz spożytkować jak będzie wiedział jak.
I tak samo będzie z Twoim życiem jak z tymi bateriami; błędne idee dają żałosne wyniki. Inaczej być nie może, bo by nie było elementarnej sprawiedliwości i wolności.
21 2025-05-25 16:11:07 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-25 16:12:52)
Wpadłeś w takie błędne koło i trudno ci będzie wyjść samemu.
Jak nic z tym nie zrobisz, nie weźmiesz się za siebie to faktycznie masz równie pochyłą.
Co do lekarzy to ja mam generalnie złe doświadczenie i na NFZ, i prywatnie, ale to nie znaczy, że nie trzeba szukać pomocy, jak nie ma innego wyjścia.
Dopóki nie poprawisz swojego samopoczucia, to nic się nie zmieni, bo to nie jest normalne, że jesteś taki zmęczony. Jakbyś sobie z tym poradził z pomocą specjalisty, to byś miał siły na aktywności po pracy, Np. zacząć trzy razy w tygodniu chodzić na basen. Skorygować dietę, jak schudniesz już będzie się lepiej czuł. Zmęczenie nieadekwatne, też może mieć inne podłoże chorobowe, dlatego to najpierw powinieneś wyjaśnić.
A brzydka to jest ropucha ![]()
Szczególnie dla faceta to specjalnie nie ma znaczenia, bo jak się mówi każda potwora znajdzie swojego amatora…ale musi chcieć.
22 2025-05-25 16:35:22 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-05-25 16:35:33)
Julia life in UK napisał/a:pawkud napisał/a:Ja już od nastoletniego wieku życia zauważyłem że życie jest co do zasady kijowe.
Bo zyjesz pod system.
a jak mam żyć inaczej ?
Zyj taka wolnośca od ktorej nie zależy bogactwo, badz wolny od systemu. To pieniadze są dla Ciebie,a nie Ty dla pieniędzy
Skąd biorę energię?
- z samego siebie
- z widoku zza okna
- ze świadomości, że są ludzie, dla których jestem ważny
- z pozytywnych wrażeń
![]()
A życie jest fajne dopóki zasila je energia.
SOLARIS.
Ktos mnie wzywał, kogo zasilić? ![]()
Haha jak wiadomo po trzydziestce zaczyna się sędziwa starość ![]()
Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?
To ja nie mogę doczekać się aż nie wstanę z łóżka rano. Tyle fajnych rzeczy do zrobienia jest w ciągu dnia. Masz może jakieś hobby, coś co by cię zajęło po pracy? Przynajmniej tyle sobie zafunduj.
pawkud napisał/a:Jasny gwint, nie wiem jak ja mam dociągnąć emerytury skoro ledwo wstaje z łóżka i daje radę zarabiać na chleb mając 30 lat, a to pewnie jeszcze tak z 40 lat (wiek emerytalny raczej nie zostanie utrzymany na obecnym poziomie). Pamiętam jak w wieku 24 lat zrobiłem se jakiś test wypalenia zawodowego w ramach jakiegoś szkolenia w pracy i wyszedł mi najwyższy poziom xD
Skad ludzie w moim wieku(czy ogólnie powyżej 20 roku życia) biorą energię do życia? Jak dają radę się oszukiwać, że życie jest fajne i trzeba od rana pędzić pozytywnie?To ja nie mogę doczekać się aż nie wstanę z łóżka rano. Tyle fajnych rzeczy do zrobienia jest w ciągu dnia. Masz może jakieś hobby, coś co by cię zajęło po pracy? Przynajmniej tyle sobie zafunduj.
Nie mam, generalnie po pracy jestem zmęczony, czasem coś objerzę sobie na Netflixie jak nie zasnę. Osobiście jestem typem samotnika.
Haha jak wiadomo po trzydziestce zaczyna się sędziwa starość
W moim życiu wiek ma w zasadzie drugorzędne znaczenie. Czy będę miał 30 lat czy 50 lat czy 60 lat wiele się nie zmieni, dlatego mnie przeraża wizja robienia jeszcze jakieś 40 lat tego samego.
pawkud napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Bo zyjesz pod system.
a jak mam żyć inaczej ?
Zyj taka wolnośca od ktorej nie zależy bogactwo, badz wolny od systemu. To pieniadze są dla Ciebie,a nie Ty dla pieniędzy
Ale jakim sposobem mam być wolny od systemu ? Ja nie mam na tyle wystarczająco dużo zasobów żeby sobie na to pozwolić.
30 2025-05-26 16:32:54 Ostatnio edytowany przez Animus (2025-05-26 16:34:36)
Nie mam, generalnie po pracy jestem zmęczony, czasem coś objerzę sobie na Netflixie jak nie zasnę. Osobiście jestem typem samotnika.
Kilka razy obejrzałem coś na Netflixie (można powiedzieć, że w pracy) stąd wiem, jakie to szkodliwe. Nie dziwię się więc, że nie masz energii i nawet zielonego pojęcia o rzeczywistości.
Ale jakim sposobem mam być wolny od systemu ? Ja nie mam na tyle wystarczająco dużo zasobów żeby sobie na to pozwolić.
Są zasoby, które nie zależą od zasobności portfela. Ciągle w Polsce wypożyczanie książek w bibliotekach jest bezpłatne.
Wpadłeś w takie błędne koło i trudno ci będzie wyjść samemu.
Jak nic z tym nie zrobisz, nie weźmiesz się za siebie to faktycznie masz równie pochyłą.
Co do lekarzy to ja mam generalnie złe doświadczenie i na NFZ, i prywatnie, ale to nie znaczy, że nie trzeba szukać pomocy, jak nie ma innego wyjścia.
Dopóki nie poprawisz swojego samopoczucia, to nic się nie zmieni, bo to nie jest normalne, że jesteś taki zmęczony. Jakbyś sobie z tym poradził z pomocą specjalisty, to byś miał siły na aktywności po pracy, Np. zacząć trzy razy w tygodniu chodzić na basen. Skorygować dietę, jak schudniesz już będzie się lepiej czuł. Zmęczenie nieadekwatne, też może mieć inne podłoże chorobowe, dlatego to najpierw powinieneś wyjaśnić.
A brzydka to jest ropucha
Szczególnie dla faceta to specjalnie nie ma znaczenia, bo jak się mówi każda potwora znajdzie swojego amatora…ale musi chcieć.
Tylko w jaki sposób lekarz miałby mi pomóc ? Co najwyżej wypisze jakieś psychotropy które mi więcej zaszkodzą niż pomogą i tyle. Żaden lekarz nie zmieni mi tego że jeszcze przede mna 40 lat pracy, dla mnie ta wizja jest mocno przerażająca. Człowiek idzie do roboty na 8h, później wraca, coś je i szybko kładzie się spać, bo zmęczony i tak przez jakieś jeszcze 40 lat. Baseny mnie nie kręcą, poza tym są drogie, schudnięcie ? Ja waże obecnie 126kg, schudnięcie z takiej wagi to jest katorga. Gdybyś mój wygląd porównała z ropuchą to byś stwierdziła że jednak ropucha tak brzydko nie wygląda. Poza tym wiesz mi jakoś tak osobiście na wyglądzie nie zależy, no bo co mi po tym że nagle sobie będę ładnie wyglądać ? Czy nagle życie nabierze sensu ? No właśnie będzie tak samo kijowe.
pawkud napisał/a:Nie mam, generalnie po pracy jestem zmęczony, czasem coś objerzę sobie na Netflixie jak nie zasnę. Osobiście jestem typem samotnika.
Kilka razy obejrzałem coś na Netflixie (można powiedzieć, że w pracy) stąd wiem, jakie to szkodliwe. Nie dziwię się więc, że nie masz energii i nawet zielonego pojęcia o rzeczywistości.
pawkud napisał/a:Ale jakim sposobem mam być wolny od systemu ? Ja nie mam na tyle wystarczająco dużo zasobów żeby sobie na to pozwolić.
Są zasoby, które nie zależą od zasobności portfela. Ciągle w Polsce wypożyczanie książek w bibliotekach jest bezpłatne.
Stworzyłem już tutaj temat o książkach. Do tego jestem wyjątkowo negatywnie nastawiony. Zajęcie żmudne, nudne i męczące.
schudnięcie ? Ja waże obecnie 126kg, schudnięcie z takiej wagi to jest katorga.
Nadmiar tkanki tłuszczowej to reakcja obronna organizmu. Tłuszcz wiąże toksyny, a chudnięcie je uwalnia.
Skąd te toksyny? Z jedzenia. Jak zaczniesz zwracać uwagę na to, co jesz, wtedy może się zdarzyć, że Twój organizm nie będzie musiał wiązać toksyn z tłuszczem.
Jeśli chudnięcie jest katorgą, to co powiesz o swoim życiu, które tu takimi "pastelowymi" barwami namalowałeś. To nie katorga? A to dopiero może być początek, bo nie można wykluczyć, że Twoja sfera nieświadoma jest nastawiona na zafundowanie ciału choroby, która wybawi Cię od perspektywy 40 lat "bezsensownej" aktywności zawodowej. Wtedy spełnią się Twoje marzenia o życiu na zasiłku (na rencie chorobowej).
Psychiatra by ci przepisał psychotropy, tylko i wyłącznie jeżeli one by były potrzebne, ale chodzi o diagnozę.
Tak jak i o to, żebyś czuł się lepiej, zmienił myślenie i tu właśnie potrzebna by była terapia.
Bo ty po prostu wegetujesz i dlatego tak źle się czujesz. Musisz ruszyć cztery litery i coś zrobić ze swoim życiem, żeby nabrało sensu.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
Nic samo nie przyjdzie.
Jak nic nie zrobisz, to za kilka lat waga będzie szła do góry a nie w dół i depresja coraz większa. Zacznij myśleć pozytywnie.
Musisz zacząć od likwidacji tego zmęczenia, a tylko może w tym ci pomóc specjalista.
Psychiatra by ci przepisał psychotropy, tylko i wyłącznie jeżeli one by były potrzebne, ale chodzi o diagnozę.
Tak jak i o to, żebyś czuł się lepiej, zmienił myślenie i tu właśnie potrzebna by była terapia.
Bo ty po prostu wegetujesz i dlatego tak źle się czujesz. Musisz ruszyć cztery litery i coś zrobić ze swoim życiem, żeby nabrało sensu.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
Nic samo nie przyjdzie.
Jak nic nie zrobisz, to za kilka lat waga będzie szła do góry a nie w dół i depresja coraz większa. Zacznij myśleć pozytywnie.
Musisz zacząć od likwidacji tego zmęczenia, a tylko może w tym ci pomóc specjalista.
Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
pawkud napisał/a:schudnięcie ? Ja waże obecnie 126kg, schudnięcie z takiej wagi to jest katorga.
Nadmiar tkanki tłuszczowej to reakcja obronna organizmu. Tłuszcz wiąże toksyny, a chudnięcie je uwalnia.
Skąd te toksyny? Z jedzenia. Jak zaczniesz zwracać uwagę na to, co jesz, wtedy może się zdarzyć, że Twój organizm nie będzie musiał wiązać toksyn z tłuszczem.
Jeśli chudnięcie jest katorgą, to co powiesz o swoim życiu, które tu takimi "pastelowymi" barwami namalowałeś. To nie katorga? A to dopiero może być początek, bo nie można wykluczyć, że Twoja sfera nieświadoma jest nastawiona na zafundowanie ciału choroby, która wybawi Cię od perspektywy 40 lat "bezsensownej" aktywności zawodowej. Wtedy spełnią się Twoje marzenia o życiu na zasiłku (na rencie chorobowej).
Ja ogólnie jem sporo żywności wysokoprzetworzonej, dlatego tyle ważę. Na jakieś gotowanie samodzielnie nie mam siły i czasu. Renta brzmi już trochę lepiej, ale weź wyżyj z renty w takim mieście jak Warszawa.
Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Jak życie z definicje jest BEZ SENSU to zmień definicje.
Jesteś kolejnym przypadkiem nieudacznika, który nawet nad swoimi myślami nie panuje. To myśli rządzą Tobą, zamiast Ty rządzić myślami.
Fatalizm i nihilizm w totalnej wersji dla chorych na śmierć. Znajdź sobie książki Viktora Frankla. On niejednego wyciągnął z objęć śmierci w obozie koncentracyjnym .
Jest autorem terapii leczenia sensem, która polega na przywracaniu sensu życia.
I rusz dupę i wyjdź z domu, bo zamieniasz swoją głowę w kiszoną kapuchę. Więcej natury, a mniej popkultury na Netflixie i w sieci.
wieka napisał/a:Psychiatra by ci przepisał psychotropy, tylko i wyłącznie jeżeli one by były potrzebne, ale chodzi o diagnozę.
Tak jak i o to, żebyś czuł się lepiej, zmienił myślenie i tu właśnie potrzebna by była terapia.
Bo ty po prostu wegetujesz i dlatego tak źle się czujesz. Musisz ruszyć cztery litery i coś zrobić ze swoim życiem, żeby nabrało sensu.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
Nic samo nie przyjdzie.
Jak nic nie zrobisz, to za kilka lat waga będzie szła do góry a nie w dół i depresja coraz większa. Zacznij myśleć pozytywnie.
Musisz zacząć od likwidacji tego zmęczenia, a tylko może w tym ci pomóc specjalista.Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?
wieka napisał/a:Wpadłeś w takie błędne koło i trudno ci będzie wyjść samemu.
Jak nic z tym nie zrobisz, nie weźmiesz się za siebie to faktycznie masz równie pochyłą.
Co do lekarzy to ja mam generalnie złe doświadczenie i na NFZ, i prywatnie, ale to nie znaczy, że nie trzeba szukać pomocy, jak nie ma innego wyjścia.
Dopóki nie poprawisz swojego samopoczucia, to nic się nie zmieni, bo to nie jest normalne, że jesteś taki zmęczony. Jakbyś sobie z tym poradził z pomocą specjalisty, to byś miał siły na aktywności po pracy, Np. zacząć trzy razy w tygodniu chodzić na basen. Skorygować dietę, jak schudniesz już będzie się lepiej czuł. Zmęczenie nieadekwatne, też może mieć inne podłoże chorobowe, dlatego to najpierw powinieneś wyjaśnić.
A brzydka to jest ropucha
Szczególnie dla faceta to specjalnie nie ma znaczenia, bo jak się mówi każda potwora znajdzie swojego amatora…ale musi chcieć.Tylko w jaki sposób lekarz miałby mi pomóc ? Co najwyżej wypisze jakieś psychotropy które mi więcej zaszkodzą niż pomogą i tyle. Żaden lekarz nie zmieni mi tego że jeszcze przede mna 40 lat pracy, dla mnie ta wizja jest mocno przerażająca. Człowiek idzie do roboty na 8h, później wraca, coś je i szybko kładzie się spać, bo zmęczony i tak przez jakieś jeszcze 40 lat. Baseny mnie nie kręcą, poza tym są drogie, schudnięcie ? Ja waże obecnie 126kg, schudnięcie z takiej wagi to jest katorga. Gdybyś mój wygląd porównała z ropuchą to byś stwierdziła że jednak ropucha tak brzydko nie wygląda. Poza tym wiesz mi jakoś tak osobiście na wyglądzie nie zależy, no bo co mi po tym że nagle sobie będę ładnie wyglądać ? Czy nagle życie nabierze sensu ? No właśnie będzie tak samo kijowe.
Nie chodzi o wypisywanie psychotropów, ale skierowania na podstawowe badania. Ja wiem, że lekarze najchętniej by wypisywali psychotropy, to też się czasem przydaje, a mnie chodziło o to, żebyś się przebadał. Czy wiesz, że nadmiar tkanki tłuszczowej wyzwala toksyny w organizmie? Możesz zacząć od małych kroków, na przykład porannych ćwiczeń lub krótkich spacerów. Twój cel na początek to powinien być nie schudniecie a poruszanie się bez zmęczenia. Z wiekiem będzie nie tak samo jak myślisz, ale o wiele gorzej. Czy pomyślałeś kto cię będzie obsługiwał jeśli sam nie dasz rady za ileś tam lat? Wtedy to nawet nie będziesz mieć sił, żeby narzekać. Ile takich ludzi jest uwięzionych w swoich mieszkaniach. Zresztą rób jak uważasz. Ja tylko pisze co ja bym zrobiła. Na spadek wagi są też sposoby. Pamiętasz taką aktorkę Wiolę Arlak? Jeśli nie, to poszukaj w necie i weź z niej przykład, bo ona właśnie sporo schudła i nie wróciła już do dawnej wagi, jest takich osób więcej. Poszukaj dobrego lekarza.
pawkud napisał/a:Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Jak życie z definicje jest BEZ SENSU to zmień definicje.
Jesteś kolejnym przypadkiem nieudacznika, który nawet nad swoimi myślami nie panuje. To myśli rządzą Tobą, zamiast Ty rządzić myślami.
Fatalizm i nihilizm w totalnej wersji dla chorych na śmierć. Znajdź sobie książki Viktora Frankla. On niejednego wyciągnął z objęć śmierci w obozie koncentracyjnym .
Jest autorem terapii leczenia sensem, która polega na przywracaniu sensu życia.
I rusz dupę i wyjdź z domu, bo zamieniasz swoją głowę w kiszoną kapuchę. Więcej natury, a mniej popkultury na Netflixie i w sieci.
Gdzie mam niby wyjść konkretnie i po co i kiedy mam niby wyjść w sytuacji gdy po pracy odpoczywam ?
pawkud napisał/a:wieka napisał/a:Psychiatra by ci przepisał psychotropy, tylko i wyłącznie jeżeli one by były potrzebne, ale chodzi o diagnozę.
Tak jak i o to, żebyś czuł się lepiej, zmienił myślenie i tu właśnie potrzebna by była terapia.
Bo ty po prostu wegetujesz i dlatego tak źle się czujesz. Musisz ruszyć cztery litery i coś zrobić ze swoim życiem, żeby nabrało sensu.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz.
Nic samo nie przyjdzie.
Jak nic nie zrobisz, to za kilka lat waga będzie szła do góry a nie w dół i depresja coraz większa. Zacznij myśleć pozytywnie.
Musisz zacząć od likwidacji tego zmęczenia, a tylko może w tym ci pomóc specjalista.Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?
Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
42 2025-05-26 17:42:41 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-26 17:43:27)
wieka napisał/a:pawkud napisał/a:Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Właśnie obowiązek nas motywuje do pracy, do ruchu, jak byś nie pracował, to tak się rozleniwił, że mnie nie chciałby ci się palcem w bucie ruszyć.
Wiele osób nie może doczekać się emerytury, a jak już na nią pójdą to w krótkim czasie idą do do innej pracy bo nie mogę w domu wysiedzieć, nuda jest gorsza niż praca, naprawdę. Praca fizyczna może dawać więcej energii.
To zmień pracę, żebyś nie musiał wstawać o 4 rano, a dlaczego tak rano, dojazd tak dużo czasu zajmuje?
wieka napisał/a:pawkud napisał/a:Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ? Co nagle zacznę z uśmiechem chodzić do roboty ?
Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Dokladnie. Co innego lekka praca,biurowa jeszcze najlepiej na wlasnych zasadach, a co innego fizyczne zapierdzielanie przy ,ktorym człowiek sie wykonczy i wraca padniety do domu, a oni Ci tu jeszcze po pracy, gdy wracasz wykonczony proponuja wyjscie na miasto i zajecie sie hobbym... he he wlasnie widze jak pracują. Ja dawno temu pracowalam w restauracji i jak wracalam do domu to reszte dnia przelezalam wykonczona robota na kanapie, nawet mnie sie juz gotować w domu nie chcialo tylko z kolezanka zamawialam gotowce, a oni widze wszyscy po pracy maja czas na hobby i latanie po mieście, przy okazji na siedzenie na forum 10 godzin dziennie - sie ich nie sluchaj oni koło pracy nie stali
. Ja tez nie mam energii ale to przez problemy zdrowotne-na szczęście jest juz poprawa i teraz zaczęłam znow z domu wychodzic. A jak rzucilam robote ponad 12 lat temu to aż do tych moich problemow zdrowotnych to i pol dnia latalam po mieście wszedzie taka miałam energie, czas na hobby,na spotkania towarzyskie na wszystko- po robocie to NIC mnie sie robic nie chcialo, taka bylam wykonczona.
pawkud napisał/a:wieka napisał/a:Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Dokladnie. Co innego lekka praca,biurowa jeszcze najlepiej na wlasnych zasadach, a co innego fizyczne zapierdzielanie przy ,ktorym człowiek sie wykonczy i wraca padniety do domu, a oni Ci tu jeszcze po pracy, gdy wracasz wykonczony proponuja wyjscie na miasto i zajecie sie hobbym... he he wlasnie widze jak pracują. Ja dawno temu pracowalam w restauracji i jak wracalam do domu to reszte dnia przelezalam wykonczona robota na kanapie, nawet mnie sie juz gotować w domu nie chcialo tylko z kolezanka zamawialam gotowce, a oni widze wszyscy po pracy maja czas na hobby i latanie po mieście, przy okazji na siedzenie na forum 10 godzin dziennie - sie ich nie sluchaj oni koło pracy nie stali
. Ja tez nie mam energii ale to przez problemy zdrowotne-na szczęście jest juz poprawa i teraz zaczęłam znow z domu wychodzic. A jak rzucilam robote ponad 12 lat temu to aż do tych moich problemow zdrowotnych to i pol dnia latalam po mieście wszedzie taka miałam energie, czas na hobby,na spotkania towarzyskie na wszystko- po robocie to NIC mnie sie robic nie chcialo, taka bylam wykonczona.
I też ważyłaś ponad sto kg?
Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ?
O, egzystencjalista stosowany się znalazł.
Tak książka jest "Znaleźć sens w braku sensu" gdybyś jednak polubił czytanie.
Julia life in UK napisał/a:pawkud napisał/a:Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Dokladnie. Co innego lekka praca,biurowa jeszcze najlepiej na wlasnych zasadach, a co innego fizyczne zapierdzielanie przy ,ktorym człowiek sie wykonczy i wraca padniety do domu, a oni Ci tu jeszcze po pracy, gdy wracasz wykonczony proponuja wyjscie na miasto i zajecie sie hobbym... he he wlasnie widze jak pracują. Ja dawno temu pracowalam w restauracji i jak wracalam do domu to reszte dnia przelezalam wykonczona robota na kanapie, nawet mnie sie juz gotować w domu nie chcialo tylko z kolezanka zamawialam gotowce, a oni widze wszyscy po pracy maja czas na hobby i latanie po mieście, przy okazji na siedzenie na forum 10 godzin dziennie - sie ich nie sluchaj oni koło pracy nie stali
. Ja tez nie mam energii ale to przez problemy zdrowotne-na szczęście jest juz poprawa i teraz zaczęłam znow z domu wychodzic. A jak rzucilam robote ponad 12 lat temu to aż do tych moich problemow zdrowotnych to i pol dnia latalam po mieście wszedzie taka miałam energie, czas na hobby,na spotkania towarzyskie na wszystko- po robocie to NIC mnie sie robic nie chcialo, taka bylam wykonczona.
I też ważyłaś ponad sto kg?
Nigdy nie ważylam ponad 100 kg. Chciala bys ![]()
pawkud napisał/a:Myślenia już raczej nie zmienię. Ja generalnie mam tak od zawsze. Poza tym jaki sens może nabrać życie skoro życie z definicji nie ma sensu ?
O, egzystencjalista stosowany się znalazł.
Tak książka jest "Znaleźć sens w braku sensu" gdybyś jednak polubił czytanie.
Książki odpadają, praktycznie od zawsze nienawidzłem czytania książek, zawsze to robiłem tak jakbym musiał to za karę robić.
pawkud napisał/a:wieka napisał/a:Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Właśnie obowiązek nas motywuje do pracy, do ruchu, jak byś nie pracował, to tak się rozleniwił, że mnie nie chciałby ci się palcem w bucie ruszyć.
Wiele osób nie może doczekać się emerytury, a jak już na nią pójdą to w krótkim czasie idą do do innej pracy bo nie mogę w domu wysiedzieć, nuda jest gorsza niż praca, naprawdę. Praca fizyczna może dawać więcej energii.
To zmień pracę, żebyś nie musiał wstawać o 4 rano, a dlaczego tak rano, dojazd tak dużo czasu zajmuje?
Ale ja właśnie po pracy nie mam siły już na nic, a praca powtarzam jest przy komputerze. Gdybym miał wykonywać pracę z jakąś łopatą czy w gastronomii to chyba bym się zwolnił z takiej pracy po 2h, albo szef by mnie wywalił za to że nie przemęczam się jak pozostali i znacznie odstaję od normy.
pawkud napisał/a:wieka napisał/a:Tak, cieszyć się z tego co się ma, że w ogóle masz pracę, że nie mamy dużego bezrobocia,
możesz pracę zmienić na inną, jeżeli ta cię nie satysfakcjonuje. Może praca fizyczna była dla ciebie lepsza, bo na pewno zdrowsza.
Przez to, że pracujesz czujesz się potrzebny, masz zajęcie. Jakbyś nie pracował i siedział w domu całe dnie dopiero byś zwariował. człowiek musi cały czas coś zrobić, tak jak i cały czas pracuje mózg, chciałbyś nie myśleć nie da się, chciałbyś leżeć 24 h na dobę, czy pracować, nie da się, dlatego potrzebna jest ta równowaga między pracą, a relaksem.
A jaki niby sens widzisz w nie pracowaniu?Właśnie wręcz przeciwnie. Praca fizyczna to nie moja bajka. Co ja niby miałbym robić fizycznie kiedy ja mam ledwo energię po tym co robię teraz ? Jaki sens widzę w niepracowaniu ? Bardzo duży, nie musiałbym wtedy rano o 4 wstawać, mógłbym robić to kiedy chce, miałbym więcej czasu na oglądanie filmów czy coś tam itp. itd. Bardzo dużo rzeczy można robić kiedy się już nie ma pracy, bo nie jest ona potrzebna. Zresztą jakby mi się serio znudziło niepracowanie to zawsze mogę gdzieś tam na pół etatu się zatrudnić.
Dokladnie. Co innego lekka praca,biurowa jeszcze najlepiej na wlasnych zasadach, a co innego fizyczne zapierdzielanie przy ,ktorym człowiek sie wykonczy i wraca padniety do domu, a oni Ci tu jeszcze po pracy, gdy wracasz wykonczony proponuja wyjscie na miasto i zajecie sie hobbym... he he wlasnie widze jak pracują. Ja dawno temu pracowalam w restauracji i jak wracalam do domu to reszte dnia przelezalam wykonczona robota na kanapie, nawet mnie sie juz gotować w domu nie chcialo tylko z kolezanka zamawialam gotowce, a oni widze wszyscy po pracy maja czas na hobby i latanie po mieście, przy okazji na siedzenie na forum 10 godzin dziennie - sie ich nie sluchaj oni koło pracy nie stali
. Ja tez nie mam energii ale to przez problemy zdrowotne-na szczęście jest juz poprawa i teraz zaczęłam znow z domu wychodzic. A jak rzucilam robote ponad 12 lat temu to aż do tych moich problemow zdrowotnych to i pol dnia latalam po mieście wszedzie taka miałam energie, czas na hobby,na spotkania towarzyskie na wszystko- po robocie to NIC mnie sie robic nie chcialo, taka bylam wykonczona.
Praca w gastronomii to jest ogólnie obóz pracy. Nie dość że zapier za trzech to jeszcze pracodawcy w Polsce w obszarze gastronomii rzadko dają umowy o pracę.
50 2025-05-26 19:41:48 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-05-26 19:45:45)
Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Bert44 napisał/a:Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami ![]()
pawkud napisał/a:Bert44 napisał/a:Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami
Ale ta praca przy komputerze kolegę meczy. Dla niego to ciezka praca a nie lekka
Bert44 napisał/a:Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Spoko nie rob nic ale nie wypisuj już ze Ci zle. Domyślnie będziemy o tym pamiętać- jutro, za miesiac, za rok
pawkud napisał/a:Bert44 napisał/a:Po 8 godzinach klikania usypiasz ze zmęczenia. W wieku 30 lat. Wypalenie? Moze 8 godz na budowie albo przy spawarce Cie rozbudzi (serio). Zmien robote na cos zupelnie innego, wyjdz do ludzi, zrob coś dla siebie, rusz się a nie utulasz sie w smutku. Jak to deprecha to też coś z tym zrob tylko przestan jeczec i zrob coś. Cokolwiek. Samo się nic nie zmieni. Nie podoba Ci sie ale obawiasz się zmiany?
Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami
Dokładnie. Ja mam czasami takie wrażenie że albo dostaje takie rady z czystej zawiści (ktoś pracuje fizycznie, więc ja też muszę) no albo ktoś sobie jaja robi. Pracuje w dużej zagranicznej korporacji, co prawda na niskim szczeblu, no ale nie jest to praca fizyczna, tylko przy komputerze w biurze gdzie zimą jest ciepło, a w lecie mamy odpaloną klimatyzację, gdzie wypłatę dostajemy zawsze na czas i mam to porzucić wszystko dla fizycznej pracy do której się nie nadaje i gdzie jeszcze w zimie będzie mi zimno, a lecie będę cały zlany potem po 15 minutach przebywania na słońcu.
Julia life in UK napisał/a:pawkud napisał/a:Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami
Ale ta praca przy komputerze kolegę meczy. Dla niego to ciezka praca a nie lekka
Mnie męczy ogólnie całe to życie które jest kijowe.
odkąd zaczołem chorować psychiczne nie mam energi na normalne życie raz jest lepiej raz gorzej różnie bywa ale energii już nie mam ![]()
58 2025-05-26 21:09:32 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-05-26 21:09:49)
Odpowiadasz wybiórczo, skoro pracujesz przy komputerze, to już musisz w tej firmie?
Skoro wstajesz o czwartej i dużo czasu poświęcasz na dojazd do pracy i z powrotem to w sumie zajmie ci pewnie 12 h jak nie więcej, dlatego odczuwasz zmęczenie.
Julia life in UK napisał/a:pawkud napisał/a:Musiałbym być bardzo niemądry żeby prace przy komputerze zmienić na pracę przy spawarce, której na dodatek nie umiem obsługiwać. Nawet gdyby przy spawarce mieliby płacić lepiej to i tak lepiej siedzieć na komputerze niż przy spawarce. Do jakich niby ludzi mam wychodzić gdzie i po co ?
Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami
Dokładnie. Ja mam czasami takie wrażenie że albo dostaje takie rady z czystej zawiści (ktoś pracuje fizycznie, więc ja też muszę) no albo ktoś sobie jaja robi. Pracuje w dużej zagranicznej korporacji, co prawda na niskim szczeblu, no ale nie jest to praca fizyczna, tylko przy komputerze w biurze gdzie zimą jest ciepło, a w lecie mamy odpaloną klimatyzację, gdzie wypłatę dostajemy zawsze na czas i mam to porzucić wszystko dla fizycznej pracy do której się nie nadaje i gdzie jeszcze w zimie będzie mi zimno, a lecie będę cały zlany potem po 15 minutach przebywania na słońcu.
Innej pracy. Nie musi być fizyczna. Ale jak Ci w ciepełku zima dobrze i latem w chłodzie to czemu po 8 godz. jestes taki wypruty? Przeciez jest dobrze
Bert44 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Oczywiście nie sluchaj sie ich. Jednak ludzie to by chcieli, zeby inni zapierdzielali tak jak oni. Oczywiście, ze lepiej wybrać lekka prace przy komputerze, niz jakas fizyczna. Piszesz im, ze nie masz energii,a oni Cie chyba jeszcze chca wykonczyc takimi radami
Ale ta praca przy komputerze kolegę meczy. Dla niego to ciezka praca a nie lekka
Mnie męczy ogólnie całe to życie które jest kijowe.
A Ok myslalem że praca Cie dobija. Jak caloksztalt to za gruby temat na plotki na forum.
Tamiraa napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Dokladnie. Co innego lekka praca,biurowa jeszcze najlepiej na wlasnych zasadach, a co innego fizyczne zapierdzielanie przy ,ktorym człowiek sie wykonczy i wraca padniety do domu, a oni Ci tu jeszcze po pracy, gdy wracasz wykonczony proponuja wyjscie na miasto i zajecie sie hobbym... he he wlasnie widze jak pracują. Ja dawno temu pracowalam w restauracji i jak wracalam do domu to reszte dnia przelezalam wykonczona robota na kanapie, nawet mnie sie juz gotować w domu nie chcialo tylko z kolezanka zamawialam gotowce, a oni widze wszyscy po pracy maja czas na hobby i latanie po mieście, przy okazji na siedzenie na forum 10 godzin dziennie - sie ich nie sluchaj oni koło pracy nie stali
. Ja tez nie mam energii ale to przez problemy zdrowotne-na szczęście jest juz poprawa i teraz zaczęłam znow z domu wychodzic. A jak rzucilam robote ponad 12 lat temu to aż do tych moich problemow zdrowotnych to i pol dnia latalam po mieście wszedzie taka miałam energie, czas na hobby,na spotkania towarzyskie na wszystko- po robocie to NIC mnie sie robic nie chcialo, taka bylam wykonczona.
I też ważyłaś ponad sto kg?
Nigdy nie ważylam ponad 100 kg. Chciala bys
Nie łapiesz. Nie sugerowałam, żeby autor ciężko pracował fizycznie tylko żeby popracował nad sobą czyli na przykład zrobił podstawowe badania, wyszedł z jakąkolwiek aktywnością natomiast ty podałaś siebie jako przykład osoby szczęśliwej niepracującej. Jakimi meandrami płyną twoje myśli trudno wyczuć.
Dlatego zapytałam o wagę, bo waga u autora może wpływać na męczliwość.
KSandraK napisał/a:Haha jak wiadomo po trzydziestce zaczyna się sędziwa starość
W moim życiu wiek ma w zasadzie drugorzędne znaczenie. Czy będę miał 30 lat czy 50 lat czy 60 lat wiele się nie zmieni, dlatego mnie przeraża wizja robienia jeszcze jakieś 40 lat tego samego.
Więc to zmień. Masz plan, realizuj.
Z tą starością, rozbraja mnie jak ostatnio w mediach i na co dzień 30-latkowie tłumaczą się ze swojego podeszłego wieku
Nowa epidemia ![]()