netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

480 odpowiedzi26 743 wyświetleniazałożony przez Tomasz55, 22.01.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Strony 1 2 3 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 481 ]

1

Temat: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Witam Forumowiczki i Forumowicze.
Piszę, żeby sprawdzić, ile się nas zbierze tych, którzy uważają, że jak się ożeniłes/wyszłaś za mąż to masz w tym być do końca bez względu na wszystko, a ilu, ile z nas poprze pogląd, że nawet za cenę zostawienia żony/męża w rozpaczy, warto podążać za swoim szczęściem.

Moja historia jest banalna, jak wiele takich historii.
Zostałem ojcem jako 23-latek. Kiedyś to nie było wcale takie szokujące i uznawane za wczesne. Dziś moja córka ma 32 lata, a syn ma 20.
Córka była wpadką. Żona twierdzi, że nie zapomniała o tabletkach i że wpadła mimo że brała antykoncepcję doustną. Tak twierdzi, a ja wierzę. Choć wiem, jakie to rzadkie przypadki.
Jeszcze wtedy byłem w niej zakochany, więc się pobraliśmy.
Lubię ją do dziś jako człowieka, wiele razy podniosła mnie z bagna gdy miałem problemy z pieniędzmi lub zdrowotne. Za to jestem jej wdzięczny. Ona nie wyobraża sobie beze mnie życia. Ale ale. Ja od około 20 lat już czuję, że nie ma we mnie do niej ognia, pożądania, a nawet jakiegoś płomiennego uczucia. Jest tylko i aż przywiązanie.
Póki dzieci były małe, ani myślałem o odejściu.
Wiele osób po drodze poznałem, wiele kobiet było pięknych i mądrych które poznałem, miałem kilka skoków w bok, wiem co pomyślicie ale tak było.
Żona od kiedy urodziła syna to już 20 lat będzie jak waży 100 kilogramów. Mimo tego wspolzyje z nią raz na parę tygodni, bo inaczej jest agresywna i w domu jest nieprzyjemnie. Robię to bez przyjemności.
Już po pierwszym dziecku czułem że rodzina i stabilizacja to nie dla mnie, wolałbym model amerykański gdzie ludzie nie robią z rozstania tragedii, lecz traktują to jako kolejny etap w życiu, by móc iść dalej.
A u nas w Polsce rozwód to nadal jest wielki problem.
Gdy córka miała 10 lat miałem romans. Poznaliśmy się w pracy. Żona dowiedziała się i szybko zaczęła nastawać na drugie dziecko. Zgodziłem się a z tamtą zerwalem. Dziś myślę że to była rozpaczliwa próba żony bym został dłużej. Bo wie że jestem honorowy i nie zostawilbym jej samej z dziećmi.
Jednak teraz, gdy syn ma lat 20 a córka dawno na swoim, zaczynam się zastanawiać czy życie to ma być właśnie takie trwanie przy sobie za wszelką cenę? Wspólna misja wychowania dzieci skończona.
Od trzech lat nie może mi wyjść z głowy kobieta, którą poznałem i z którą na pewno spróbowałbym być, gdyby nie żona.
Nie ukrywam. Boję się wystąpić o rozwód. Ustawi przeciwko mnie dzieci, to pewne, bo ma niesamowite zdolności manipulacyjne. Nie będę miał czego szukać w rodzinie.
Majątek pójdzie na pół a jak podzielić wspólny dom?
Gdzie pójdę mieszkać ja a gdzie ona. Nie stać mnie na kupno nowego lokum.
Pracuję, ona też pracuje, ale nie zarabiamy na tyle.

Jak to według Was jest? Rozwód i de facto pozostawienie rodziny to byłby w tym wypadku akt odwagi i dowód że mam "jaja" czy raczej jaja będę miał jak będę się umartwiał z żoną "bo podpisałem cyrograf w urzędzie".
Gdyby ona była jakąś hadrą tobym się zdecydował. Ale tak? Ona jest naprawdę troskliwa. Ona mnie kocha. Tylko że ja jej nie.
Co teraz....

2

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Siedź na literach 4 bo skończysz jak ten mój sąsiad co zamieszkał w swoim Oplu potem w noclegowni a drugi skończył żywot bo jak gonił za następna kawalerka to pracował dziennie po 11 h i nie dał rady

Dietę by musiała może bardziej wzbogacić w białko kwasy witaminy czasem na tym schodzi nawet ze 2 lata

3 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-22 14:40:06)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
jea1 napisał/a:

Siedź na literach 4 bo skończysz jak ten mój sąsiad co zamieszkał w swoim Oplu potem w noclegowni a drugi skończył żywot bo jak gonił za następna kawalerka to pracował dziennie po 11 h i nie dał rady

Dietę by musiała może bardziej wzbogacić w białko kwasy witaminy czasem na tym schodzi nawet ze 2 lata


Nie no, trochę jej zeszło. Ważyła 120, już waży 95. Ale to było parę lat temu, więcej jej już nie schodzi, bo ona nie potrafi przestać jeść całej czekolady dziennie. Ja bym zwymiotował. Ale nie o tym.
Ja ogólnie w małżeństwie jestem trochę tłamszony. Ona ma tak silną osobowość, że dla świętego spokoju jej ustępuję. Inaczej piekło w domu.
Sam siebie widzę jako człowieka bez ikry i bez jaj, a w romansach przynajmniej chwilę byłem bohaterem. Ale zawsze się kończyły bo te kobiety chciały związku a ja nigdy nie umiałem się rozwieść.

Dlaczego sąsiad zamieszkał w Oplu? Nie mieli jakiegoś dodatkowego mieszkania? Albo nie mógł gdzieś na wynajem pójść?

No i sama widzisz po tym co piszesz, że małżeństwo jest dużo większą pułapką dla mężczyzny niż dla kobiety.
Kobiety są pod ochroną w społeczeństwie.

4

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
jea1 napisał/a:

Siedź na literach 4 bo skończysz jak ten mój sąsiad co zamieszkał w swoim Oplu potem w noclegowni a drugi skończył żywot bo jak gonił za następna kawalerka to pracował dziennie po 11 h i nie dał rady

Tylko widzisz, pytanie czy te jeszcze parę(naście?) lat życia co mi zostały, przeżyć jako martwy za życia za cenę świętego spokoju?
Czy lepiej żyć jeszcze 2-3 lata ale pełną piersią

5

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Masakra sodoma i gomora die porobila w tych zwiazkach i malzenstwach

6

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Jaki masz kontakt z dziećmi? Uważają cię za fajnego, troskliwego ojca, z ktorym zawsze o wszystkim można porozmawiać?

Co do problemu z którym się tutaj zwróciłeś: Nie uważam, że w małżeństwie trzeba tkwić do grobowej deski, nawet jeśli się w nim czuje jak skazaniec odbywający jakaś karę. Nie kochasz żony, myślę że tak naprawdę nigdy jej nie kochałeś i czas chyba zacząć naprawiać ten błąd, jakim było jej poślubienie.
Dziwię się tylko twojej żonie, że chce tkwić w tym poniżającym dla  niej układzie, ze świadomością że nic do niej czujesz. Stworzyliście jakiś matrix, gracie dobre, zgrane małżeństwo a prawda jest zupełnie inna.
Po pierwsze przestań udawać, sypiać z żoną na siłę i sprawiać wrażenie, że wszystko jest z wami/z tobą w porządku. Czas chyba zacząć się odsłaniać i przygotowywać żonę do tego co nieuchronne. Nie będzie łatwo, ale jeśli jesteś zdecydowany to przetrwasz to, bez tracenia kontaktu z dziećmi, które dziećmi dawno już przecież przestały być.

7 Ostatnio edytowany przez Lotus (2025-01-22 15:59:34)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

O kurczę. Trudna sprawa. Nie odważę się  doradzać autorowi czy ma odejść od żony czy ma jednak zostać przy niej do końca. Nie wiem co zrobiłbym będąc na jego miejscu. Moja sytuacja jest inna gdyż moja tż była atrakcyjną kobietą gdy ją poznałem, i taka pozostała po urodzeniu 2 dzieci. Jednak gdyby los chciał inaczej,miałbym żonę ważącą ok.100  kg. Chodzi tu o moją pierwszą, nieodwzajemnioną zresztą miłość. Dostałem od niej kosza gdyż kochała innego. Wtedy jeszcze była ładną zgrabną dziewczyną. Gdyby odwzajemniła moją miłość byłaby moją żoną i wtedy byłbym w sytuacji podobnej do tej w jakiej znalazł się autor tego tematu gdyż po urodzeniu dzieci ona sporo przybrała na wadze  i tak już zostało.

8 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-22 16:07:00)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Salomonka napisał/a:

Jaki masz kontakt z dziećmi? Uważają cię za fajnego, troskliwego ojca, z ktorym zawsze o wszystkim można porozmawiać?

Co do problemu z którym się tutaj zwróciłeś: Nie uważam, że w małżeństwie trzeba tkwić do grobowej deski, nawet jeśli się w nim czuje jak skazaniec odbywający jakaś karę. Nie kochasz żony, myślę że tak naprawdę nigdy jej nie kochałeś i czas chyba zacząć naprawiać ten błąd, jakim było jej poślubienie.
Dziwię się tylko twojej żonie, że chce tkwić w tym poniżającym dla  niej układzie, ze świadomością że nic do niej czujesz. Stworzyliście jakiś matrix, gracie dobre, zgrane małżeństwo a prawda jest zupełnie inna.
Po pierwsze przestań udawać, sypiać z żoną na siłę i sprawiać wrażenie, że wszystko jest z wami/z tobą w porządku. Czas chyba zacząć się odsłaniać i przygotowywać żonę do tego co nieuchronne. Nie będzie łatwo, ale jeśli jesteś zdecydowany to przetrwasz to, bez tracenia kontaktu z dziećmi, które dziećmi dawno już przecież przestały być.

Dzieci rozmawiają ze mną, ale lepszy kontakt mają z matką. Jak mają problem, dzwonią do matki, nie do mnie. Jak chcą się zwierzyć, zwierzają się matce, nie mnie.
Jak pokloce się z ich matka to syn z automatu broni matki a wręcz bywa wobec mnie wtedy agresywny, choć nawet nie wie o co się pokłóciliśmy i że to żona wbijała kij w mrowisko i prowokowała mnie.

Jest pewna rzecz, o której nie wspomniałem. Mianowicie, kiedyś nadużywałem alkoholu. Dla moich dzieci jestem byłym alkoholikiem i nie do końca mi chyba ufają. A żona jedzie na legendzie o żonie alkoholika, która tyle wycierpiała to jak ją można teraz zostawić i jakim prawem.
Dla dzieci mam wrażenie już nieważne jest co ja zrobię i robię, widzą mnie tylko przez pryzmat "przelanych lat".
Córka na swoim, syn mnie lubi, ale zawsze bardziej był przy matce. Ma też inny charakter niż ja, on wrodzil się w rodzinę żony.

Mówicie o tym, że żonę trzeba powoli przygotować do poznania prawdy. Ale ona prawde zna. Wie, że marzę o stworzeniu innej relacji. Że rozglądam się za kobietami, to silniejsze ode mnie.
Pięć lat temu jak miałem romans to zamiast mnie się czepiać to głównie czepiała się tej pani i przeze mnie kochanka miała piekło.

Myślę, że w razie jakiegoś krzywego ruchu z mojej strony, ona zrobi mi taki kipisz, że zostanę w skarpetkach. Jest mściwa, mogłaby wystąpić o orzekanie o winie. Nigdy nie wiesz jak zachowa się dany człowiek będąc pod ścianą. Nigdy nie wiesz. Myślisz że kogoś znasz a nie znasz.

W dodatku wszystkim wokoło nagadała że nie piję tylko dzięki jej wpływowi, straszy mnie też że jeśli ją zostawię to nie przetrwam i wrócę do nałogu.
Co w sumie może być prawdą, bo pewnie ona wszystkich by uruchomiła, wsiedliby na mnie, jabym się złamał i w ciężkiej sytuacji sięgnął do kieliszka.
Żonie zawdzięczam pomoc w odejściu od nałogu, równocześnie twierdzę, że mój były nałóg jest jej podkladką i ona w sumie nie chce stracić roli pomagaczki, opiekunki, może ja już dla niej jestem jak piesek.

9

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Lotus napisał/a:

O kurczę. Trudna sprawa. Nie odważę się  doradzać autorowi czy ma odejść od żony czy ma jednak zostać przy niej do końca. Nie wiem co zrobiłbym będąc na jego miejscu. Moja sytuacja jest inna gdyż moja tż była atrakcyjną kobietą gdy ją poznałem, i taka pozostała po urodzeniu 2 dzieci. Jednak gdyby los chciał inaczej,miałbym żonę ważącą ok.100  kg. Chodzi tu o moją pierwszą, nieodwzajemnioną zresztą miłość. Dostałem od niej kosza gdyż kochała innego. Wtedy jeszcze była ładną zgrabną dziewczyną. Gdyby odwzajemniła moją miłość byłaby moją żoną i wtedy byłbym w sytuacji podobnej do tej w jakiej znalazł się autor tego tematu gdyż po urodzeniu dzieci ona sporo przybrała na wadze  i tak już zostało.

No tak ale czy kocha się za wygląd?

10 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-22 16:23:21)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Witam Forumowiczki i Forumowicze.
Piszę, żeby sprawdzić, ile się nas zbierze tych, którzy uważają, że jak się ożeniłes/wyszłaś za mąż to masz w tym być do końca bez względu na wszystko, a ilu, ile z nas poprze pogląd, że nawet za cenę zostawienia żony/męża w rozpaczy, warto podążać za swoim szczęściem.

Moja historia jest banalna, jak wiele takich historii.
Zostałem ojcem jako 23-latek. Kiedyś to nie było wcale takie szokujące i uznawane za wczesne. Dziś moja córka ma 32 lata, a syn ma 20.
Córka była wpadką. Żona twierdzi, że nie zapomniała o tabletkach i że wpadła mimo że brała antykoncepcję doustną. Tak twierdzi, a ja wierzę. Choć wiem, jakie to rzadkie przypadki.
Jeszcze wtedy byłem w niej zakochany, więc się pobraliśmy.
Lubię ją do dziś jako człowieka, wiele razy podniosła mnie z bagna gdy miałem problemy z pieniędzmi lub zdrowotne. Za to jestem jej wdzięczny. Ona nie wyobraża sobie beze mnie życia. Ale ale. Ja od około 20 lat już czuję, że nie ma we mnie do niej ognia, pożądania, a nawet jakiegoś płomiennego uczucia. Jest tylko i aż przywiązanie.
Póki dzieci były małe, ani myślałem o odejściu.
Wiele osób po drodze poznałem, wiele kobiet było pięknych i mądrych które poznałem, miałem kilka skoków w bok, wiem co pomyślicie ale tak było.
Żona od kiedy urodziła syna to już 20 lat będzie jak waży 100 kilogramów. Mimo tego wspolzyje z nią raz na parę tygodni, bo inaczej jest agresywna i w domu jest nieprzyjemnie. Robię to bez przyjemności.
Już po pierwszym dziecku czułem że rodzina i stabilizacja to nie dla mnie, wolałbym model amerykański gdzie ludzie nie robią z rozstania tragedii, lecz traktują to jako kolejny etap w życiu, by móc iść dalej.
A u nas w Polsce rozwód to nadal jest wielki problem.
Gdy córka miała 10 lat miałem romans. Poznaliśmy się w pracy. Żona dowiedziała się i szybko zaczęła nastawać na drugie dziecko. Zgodziłem się a z tamtą zerwalem. Dziś myślę że to była rozpaczliwa próba żony bym został dłużej. Bo wie że jestem honorowy i nie zostawilbym jej samej z dziećmi.
Jednak teraz, gdy syn ma lat 20 a córka dawno na swoim, zaczynam się zastanawiać czy życie to ma być właśnie takie trwanie przy sobie za wszelką cenę? Wspólna misja wychowania dzieci skończona.
Od trzech lat nie może mi wyjść z głowy kobieta, którą poznałem i z którą na pewno spróbowałbym być, gdyby nie żona.
Nie ukrywam. Boję się wystąpić o rozwód. Ustawi przeciwko mnie dzieci, to pewne, bo ma niesamowite zdolności manipulacyjne. Nie będę miał czego szukać w rodzinie.
Majątek pójdzie na pół a jak podzielić wspólny dom?
Gdzie pójdę mieszkać ja a gdzie ona. Nie stać mnie na kupno nowego lokum.
Pracuję, ona też pracuje, ale nie zarabiamy na tyle.

Jak to według Was jest? Rozwód i de facto pozostawienie rodziny to byłby w tym wypadku akt odwagi i dowód że mam "jaja" czy raczej jaja będę miał jak będę się umartwiał z żoną "bo podpisałem cyrograf w urzędzie".
Gdyby ona była jakąś hadrą tobym się zdecydował. Ale tak? Ona jest naprawdę troskliwa. Ona mnie kocha. Tylko że ja jej nie.
Co teraz....

Klituś bajduś kluski gniótł big_smile
ale nie psuje  zabawy
https://www.netkobiety.pl/t126559.html

Tomasz55 napisał/a:

, bo od półtora roku jestem wdowcem i sam wychowuję swojego sześciolatka.

11

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Do autora.

No tak ale czy kocha się za wygląd?

Pokochałem moją tż za wszystko, nie tylko za wygląd. Jednak gdyby nie jej wygląd nie poznałbym jej gdyż nie zwróciłbym na nią uwagi. Ona była cicha i małomówna gdy ją poznałem. Nie była przebojową dziewczyną, a ja lubiłem takie wygadane i odważne dziewczyny. To że była bardzo ładna spowodowało, że postanowiłem poznać ją bliżej. Gdyby była z wyglądu przeciętną szarą myszką ,zapewne poderwalbym zamiast niej  jej odważną koleżankę, aczkolwiek była ona mniej urodziwa od mojej przyszłej tż.

12

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Macie jakieś wspólny kredyt? Pożyczki

13

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Czyli jesteś tym wdowcem cy jak=p??

14

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
jea1 napisał/a:

Macie jakieś wspólny kredyt? Pożyczki

Mają pożyczki w wenezuelskich peso  ,patyczki i nożyczki
kocie futerka pstryczki elektryczki.

15

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Witam Forumowiczki i Forumowicze.
Piszę, żeby sprawdzić, ile się nas zbierze tych, którzy uważają, że jak się ożeniłes/wyszłaś za mąż to masz w tym być do końca bez względu na wszystko, a ilu, ile z nas poprze pogląd, że nawet za cenę zostawienia żony/męża w rozpaczy, warto podążać za swoim szczęściem.

Moja historia jest banalna, jak wiele takich historii.
Zostałem ojcem jako 23-latek. Kiedyś to nie było wcale takie szokujące i uznawane za wczesne. Dziś moja córka ma 32 lata, a syn ma 20.
Córka była wpadką. Żona twierdzi, że nie zapomniała o tabletkach i że wpadła mimo że brała antykoncepcję doustną. Tak twierdzi, a ja wierzę. Choć wiem, jakie to rzadkie przypadki.
Jeszcze wtedy byłem w niej zakochany, więc się pobraliśmy.
Lubię ją do dziś jako człowieka, wiele razy podniosła mnie z bagna gdy miałem problemy z pieniędzmi lub zdrowotne. Za to jestem jej wdzięczny. Ona nie wyobraża sobie beze mnie życia. Ale ale. Ja od około 20 lat już czuję, że nie ma we mnie do niej ognia, pożądania, a nawet jakiegoś płomiennego uczucia. Jest tylko i aż przywiązanie.
Póki dzieci były małe, ani myślałem o odejściu.
Wiele osób po drodze poznałem, wiele kobiet było pięknych i mądrych które poznałem, miałem kilka skoków w bok, wiem co pomyślicie ale tak było.
Żona od kiedy urodziła syna to już 20 lat będzie jak waży 100 kilogramów. Mimo tego wspolzyje z nią raz na parę tygodni, bo inaczej jest agresywna i w domu jest nieprzyjemnie. Robię to bez przyjemności.
Już po pierwszym dziecku czułem że rodzina i stabilizacja to nie dla mnie, wolałbym model amerykański gdzie ludzie nie robią z rozstania tragedii, lecz traktują to jako kolejny etap w życiu, by móc iść dalej.
A u nas w Polsce rozwód to nadal jest wielki problem.
Gdy córka miała 10 lat miałem romans. Poznaliśmy się w pracy. Żona dowiedziała się i szybko zaczęła nastawać na drugie dziecko. Zgodziłem się a z tamtą zerwalem. Dziś myślę że to była rozpaczliwa próba żony bym został dłużej. Bo wie że jestem honorowy i nie zostawilbym jej samej z dziećmi.
Jednak teraz, gdy syn ma lat 20 a córka dawno na swoim, zaczynam się zastanawiać czy życie to ma być właśnie takie trwanie przy sobie za wszelką cenę? Wspólna misja wychowania dzieci skończona.
Od trzech lat nie może mi wyjść z głowy kobieta, którą poznałem i z którą na pewno spróbowałbym być, gdyby nie żona.
Nie ukrywam. Boję się wystąpić o rozwód. Ustawi przeciwko mnie dzieci, to pewne, bo ma niesamowite zdolności manipulacyjne. Nie będę miał czego szukać w rodzinie.
Majątek pójdzie na pół a jak podzielić wspólny dom?
Gdzie pójdę mieszkać ja a gdzie ona. Nie stać mnie na kupno nowego lokum.
Pracuję, ona też pracuje, ale nie zarabiamy na tyle.

Jak to według Was jest? Rozwód i de facto pozostawienie rodziny to byłby w tym wypadku akt odwagi i dowód że mam "jaja" czy raczej jaja będę miał jak będę się umartwiał z żoną "bo podpisałem cyrograf w urzędzie".
Gdyby ona była jakąś hadrą tobym się zdecydował. Ale tak? Ona jest naprawdę troskliwa. Ona mnie kocha. Tylko że ja jej nie.
Co teraz....

Klituś bajduś kluski gniótł big_smile
ale nie psuje  zabawy
https://www.netkobiety.pl/t126559.html

Tomasz55 napisał/a:

, bo od półtora roku jestem wdowcem i sam wychowuję swojego sześciolatka.

No to po co ja się tutaj produkuję. Spadam.

16

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
jea1 napisał/a:

Czyli jesteś tym wdowcem cy jak=p??

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

17

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Lotus napisał/a:
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Witam Forumowiczki i Forumowicze.
Piszę, żeby sprawdzić, ile się nas zbierze tych, którzy uważają, że jak się ożeniłes/wyszłaś za mąż to masz w tym być do końca bez względu na wszystko, a ilu, ile z nas poprze pogląd, że nawet za cenę zostawienia żony/męża w rozpaczy, warto podążać za swoim szczęściem.

Moja historia jest banalna, jak wiele takich historii.
Zostałem ojcem jako 23-latek. Kiedyś to nie było wcale takie szokujące i uznawane za wczesne. Dziś moja córka ma 32 lata, a syn ma 20.
Córka była wpadką. Żona twierdzi, że nie zapomniała o tabletkach i że wpadła mimo że brała antykoncepcję doustną. Tak twierdzi, a ja wierzę. Choć wiem, jakie to rzadkie przypadki.
Jeszcze wtedy byłem w niej zakochany, więc się pobraliśmy.
Lubię ją do dziś jako człowieka, wiele razy podniosła mnie z bagna gdy miałem problemy z pieniędzmi lub zdrowotne. Za to jestem jej wdzięczny. Ona nie wyobraża sobie beze mnie życia. Ale ale. Ja od około 20 lat już czuję, że nie ma we mnie do niej ognia, pożądania, a nawet jakiegoś płomiennego uczucia. Jest tylko i aż przywiązanie.
Póki dzieci były małe, ani myślałem o odejściu.
Wiele osób po drodze poznałem, wiele kobiet było pięknych i mądrych które poznałem, miałem kilka skoków w bok, wiem co pomyślicie ale tak było.
Żona od kiedy urodziła syna to już 20 lat będzie jak waży 100 kilogramów. Mimo tego wspolzyje z nią raz na parę tygodni, bo inaczej jest agresywna i w domu jest nieprzyjemnie. Robię to bez przyjemności.
Już po pierwszym dziecku czułem że rodzina i stabilizacja to nie dla mnie, wolałbym model amerykański gdzie ludzie nie robią z rozstania tragedii, lecz traktują to jako kolejny etap w życiu, by móc iść dalej.
A u nas w Polsce rozwód to nadal jest wielki problem.
Gdy córka miała 10 lat miałem romans. Poznaliśmy się w pracy. Żona dowiedziała się i szybko zaczęła nastawać na drugie dziecko. Zgodziłem się a z tamtą zerwalem. Dziś myślę że to była rozpaczliwa próba żony bym został dłużej. Bo wie że jestem honorowy i nie zostawilbym jej samej z dziećmi.
Jednak teraz, gdy syn ma lat 20 a córka dawno na swoim, zaczynam się zastanawiać czy życie to ma być właśnie takie trwanie przy sobie za wszelką cenę? Wspólna misja wychowania dzieci skończona.
Od trzech lat nie może mi wyjść z głowy kobieta, którą poznałem i z którą na pewno spróbowałbym być, gdyby nie żona.
Nie ukrywam. Boję się wystąpić o rozwód. Ustawi przeciwko mnie dzieci, to pewne, bo ma niesamowite zdolności manipulacyjne. Nie będę miał czego szukać w rodzinie.
Majątek pójdzie na pół a jak podzielić wspólny dom?
Gdzie pójdę mieszkać ja a gdzie ona. Nie stać mnie na kupno nowego lokum.
Pracuję, ona też pracuje, ale nie zarabiamy na tyle.

Jak to według Was jest? Rozwód i de facto pozostawienie rodziny to byłby w tym wypadku akt odwagi i dowód że mam "jaja" czy raczej jaja będę miał jak będę się umartwiał z żoną "bo podpisałem cyrograf w urzędzie".
Gdyby ona była jakąś hadrą tobym się zdecydował. Ale tak? Ona jest naprawdę troskliwa. Ona mnie kocha. Tylko że ja jej nie.
Co teraz....

Klituś bajduś kluski gniótł big_smile
ale nie psuje  zabawy
https://www.netkobiety.pl/t126559.html

Tomasz55 napisał/a:

, bo od półtora roku jestem wdowcem i sam wychowuję swojego sześciolatka.

No to po co ja się tutaj produkuję. Spadam.

Straszny leń z Tomaszka i brak szacunku wykazał okropny
tak w żywe oczy bez wyobraźni ujowo
ileż to roboty założyć multi

18

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

Nie jestem wdowcem. Jestem żonaty. Niestety lub stety.

Kredytów wspólnych nie mamy. No może jeden na 6000 zł w Wondze

19

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

Nie jestem wdowcem. Jestem żonaty. Niestety lub stety.

Kredytów wspólnych nie mamy. No może jeden na 6000 zł w Wondze

Taaaa, żona się włamała jak konto było założone w tym samym czasie. Czyli założyła ci konto na którym teraz sobie piszesz big_smile
Jeśli cokolwiek jest tu prawdą to trzymaj się żony bo bez niej zginiesz. Do tego kobieta z jajami więc nie pozwoli ci odejść. A na ogień to patrz w kominku big_smile

20

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
wieka napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

Nie jestem wdowcem. Jestem żonaty. Niestety lub stety.

Kredytów wspólnych nie mamy. No może jeden na 6000 zł w Wondze

Taaaa, żona się włamała jak konto było założone w tym samym czasie. Czyli założyła ci konto na którym teraz sobie piszesz big_smile
Jeśli cokolwiek jest tu prawdą to trzymaj się żony bo bez niej zginiesz. Do tego kobieta z jajami więc nie pozwoli ci odejść. A na ogień to patrz w kominku big_smile


"Baba z jajami i nie pozwoli ci odejść". A po co ja jej? Właśnie? Po co Wy kobiety trzymacie faceta dla zasady. Wkur**ia Was już, pierdzi, zapomina się ale "nie pozwolę mu odejść". Co to jest za zboczenie?
Nie mówię że to ja, ale ogólnie.

Dlaczego uważasz że zginę bez żony?? Jestem facetem po 50tce

21 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-22 19:42:44)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
wieka napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

Nie jestem wdowcem. Jestem żonaty. Niestety lub stety.

Kredytów wspólnych nie mamy. No może jeden na 6000 zł w Wondze

Taaaa, żona się włamała jak konto było założone w tym samym czasie. Czyli założyła ci konto na którym teraz sobie piszesz big_smile
Jeśli cokolwiek jest tu prawdą to trzymaj się żony bo bez niej zginiesz. Do tego kobieta z jajami więc nie pozwoli ci odejść. A na ogień to patrz w kominku big_smile


"Baba z jajami i nie pozwoli ci odejść". A po co ja jej? Właśnie? Po co Wy kobiety trzymacie faceta dla zasady. Wkur**ia Was już, pierdzi, zapomina się ale "nie pozwolę mu odejść". Co to jest za zboczenie?
Nie mówię że to ja, ale ogólnie.

Dlaczego uważasz że zginę bez żony?? Jestem facetem po 50tce

Nie wkładaj wszystkich kobiet do jednego worka, bo ja mówiłam tylko i wyłącznie o twojej kobiecie.
Ona się z tobą męczyła teraz ty się męcz jak nie potrafisz się dogadać.
Ten ogień o którym marzysz też się może skończyć zgliszczami. Niejako więc żona dba o twoje dobro wink
Jesteś wolnym człowiekiem i możesz robić co chcesz, ale rozwód nie jest dla ciebie, bo nawet boisz się odejść od żony.

22 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-22 19:09:18)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
wieka napisał/a:

Ten ogień o którym marzysz też się może skończyć zgliszczami. Nie jako więc żona dba o twoje dobro wink
.

No może się tak skończyć ,jak potencjalna, ewentualna kochanka włamie się na konto netkobiet  Tomasza i dowie się że jest żonaty
jednocześnie będąc wdowcem.

23

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
wieka napisał/a:

Ten ogień o którym marzysz też się może skończyć zgliszczami. Nie jako więc żona dba o twoje dobro wink
.

No może się tak skończyć ,jak potencjalna, ewentualna kochanka włamie się na konto netkobiet  Tomasza i dowie się że jest żonaty
jednocześnie będąc wdowcem.

I jeszcze dodatkowo się rozgląda za innymi kobietami big_smile

Ale jaja...

24

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Wy tu śmichy chichy, ale tak poważnie to już jedną osobę mamy, która dała do zrozumienia, że rozwód to jednak akt odwagi. Napisała mi, że nie mam jaj by odejść od żony.

25

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Na tym forum czasem pomaga się kompletnym idiotom.
Ale klamczuchom nigdy big_smile

26

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Ela210 napisał/a:

Na tym forum czasem pomaga się kompletnym idiotom.
Ale klamczuchom nigdy big_smile

Ale tak było, nie zmyślam!!!

27

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Na tym forum czasem pomaga się kompletnym idiotom.
Ale klamczuchom nigdy big_smile

Ale tak było, nie zmyślam!!!

Ja zmyślam jak czegoś nie wiem.
Źle to zorganizowałeś ten temat/wątek
leniwcu
"przegwizdane" teraz .
plama

28

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Trolling.

29

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
assassin napisał/a:

Trolling.

Srolling nie trolling amatorszczyzna
partactwo

30

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

"Nie jestem kłamcą" vs "tamten temat był zmyślony" lol
A jak naprawdę było?? wink

31

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Priscilla napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

"Nie jestem kłamcą" vs "tamten temat był zmyślony" lol
A jak naprawdę było?? wink


Naprawdę jest tak, że jestem w związku od niemal 30 lat. Jednym i tym samym.
W tamtym temacie napisałem, że jestem wdowcem, bo jak byłem w związku a zakochałem się w innej to bałem się, że na forum mnie zjedzą. Parę rzeczy tam zmyśliłem np. że mam małe dziecko.

Sytuacja z teraz jest prawdziwa.
Wiem, będziecie się śmiać, ale ja się boje ewentualnego rozwodu. Jednocześnie czuję, że życie z nią to śmierć za życia.

32

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Bujasz w obłokach, bez żonki zginiesz marnie.
Ale każdy ma prawo do szczęścia i moim.zdaniem nic dobrego z tego małżeństwa nie ma.
Mężczyzna powinien mieć taką kobietę, na jaką go finansowo, emocjonalnie i mentalnie stać, to znaczy że czuje się przy niej mężczyzną, a nie chłopcem.
Do Ciebie wg mnie pasuje jakas naiwna dziewczynka z niewielkimi wymaganiami
I innej nie przyciągniesz.
Naprawdę chcesz się usamodzielnić to najpierw nazbieraj pieniądze na samodzielne życie, z kalkulatorem w ręku.
Jakimkolwiek ktoś jest człowiekiem zasługuję na szczęście.
Tylko na własny rachunek.
Bo zajim podzielicie majątek minie dużo czasu .
Niezbyt rozumiem, gdyby żona była chudsza, byłbyś z nią?
Ona o tym wie i nic nie robi?

33 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-23 11:32:11)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
Priscilla napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Nie jestem kłamcą. Tamten temat był zmyślony. Żona chyba włamała mi się na konto net kobiety i to napisała dla jaj.

"Nie jestem kłamcą" vs "tamten temat był zmyślony" lol
A jak naprawdę było?? wink


Naprawdę jest tak, że jestem w związku od niemal 30 lat. Jednym i tym samym.
W tamtym temacie napisałem, że jestem wdowcem, bo jak byłem w związku a zakochałem się w innej to bałem się, że na forum mnie zjedzą. Parę rzeczy tam zmyśliłem np. że mam małe dziecko.

Sytuacja z teraz jest prawdziwa.
Wiem, będziecie się śmiać, ale ja się boje ewentualnego rozwodu. Jednocześnie czuję, że życie z nią to śmierć za życia.

To już trochę lepiej wygląda big_smile
Sytuacja żyć nie umierać, żona toleruje kochanki, jak cię przyłapie na jednej to poszukaj drugiej. Po co ci więc się rozwodzić, tym bardziej jak się boisz życia z żoną i bez żony.
Druga sprawa, to na początek powinieneś się
wyprowadzić jak myślisz chociażby o separacji.

34 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2025-01-23 13:41:03)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Naprawdę jest tak, że jestem w związku od niemal 30 lat. Jednym i tym samym.
W tamtym temacie napisałem, że jestem wdowcem, bo jak byłem w związku a zakochałem się w innej to bałem się, że na forum mnie zjedzą. Parę rzeczy tam zmyśliłem np. że mam małe dziecko.

Sytuacja z teraz jest prawdziwa.
Wiem, będziecie się śmiać, ale ja się boje ewentualnego rozwodu. Jednocześnie czuję, że życie z nią to śmierć za życia.

To brzmi dość logicznie, ale nawet przyłapany na tym, że retoryka Ci się rozjeżdża, ponownie usiłowałeś wybrnąć z tego kłamstwem, że to rzekomo żona włamała się na konto.
To sporo mówi na temat Twojej życiowej postawy. Jeżeli dodać do tego, że jesteś z żoną, choć tego nie chcesz, bo dawno Cię nie pociąga, a seks uprawiasz za karę, na boku masz kochanki, to obraz Twojej osoby niestety pokazuje słabego faceta.

Jeśli zaś chodzi o sam rozwód, to już dawno udowodniono, że jest to jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu, więc na pewno nie będę się śmiać. Ubolewam przy tym, że coraz częściej podchodzimy do tematu zbyt lekko, choć zdecydowanie nie uważam, że jeśli się komuś przysięgało, to pomimo doświadczania własnej krzywdy i czucia się w małżeństwie nieszczęśliwym, należy w nim za wszelką cenę trwać.

Oczywiście, że wiele kwestii można sobie zracjonalizować, można nawet całkiem dobrze żyć, pomimo że miłość się wypaliła, ale dwoje ludzi musi się przynajmniej szanować, lubić, muszą mieć jakieś własne cele i tematy do rozmowy. Jeżeli panuje pustka, są zdrady, przemoc - to naprawdę lepiej się rozstać.

35

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

36 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-23 15:43:55)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.

Tomasz55 napisał/a:

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

Oki napisałeś w tym samy czasie co ja .
Dupa blada - nie odchodź od żony ponieważ ten romans nie przekształci się już w związek
kochanka wygląda na to że wkrótce Ciebie pogoni
masz zbyt wiele obaw i wątpliwości odraczasz i przeciągasz strunę a ona raczej nie ma ochoty być wiecznie boczną.
Dopal dograj romans do końca i już,dyskretnie bez dramy i zamętu.

37 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 15:45:19)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.


Problem polega na tym, że ja chcę mieć i żonę i kochankę. Chcę żeby zachować status quo. Moja kochanka też ma męża ale jest bardzo od lat nieszczęśliwa w związku. Chce odejść do mnie lub ze mną ale ja nie mam warunków.
Dziś płakała.
Żony nie mogę zostawić bo ona by sobie coś zrobiła albo zrobiłaby z zemsty rozwód z orzekaniem o winie.
Kochanka postawiła sprawę tak że jej by wystarczyło choć tyle żebyśmy się z raz na trzy tygodnie zobaczyli.
Ale ja nie mogę jej tego dać, bo w domu mam krótki łańcuch i jak gdzies pojadę nie mając podkładki służbowej to nic z tego.
Bo już 7 lat temu jeden romans miałem i to wykryła.

38 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 15:50:57)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.

Tomasz55 napisał/a:

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

Oki napisałeś w tym samy czasie co ja .
Dupa blada - nie odchodź od żony ponieważ ten romans nie przekształci się już w związek
kochanka wygląda na to że wkrótce Ciebie pogoni
masz zbyt wiele obaw i wątpliwości odraczasz i przeciągasz strunę a ona raczej nie ma ochoty być wiecznie boczną.
Dopal dograj romans do końca i już,dyskretnie bez dramy i zamętu.


Ale ja też coś do niej czuję. Do kochanki. Dlaczego nie przekształci się to w związek? Bo ja nie mogę odejść?
Zgadza się, nie mogę odejść. I zgadza się, niedługo to się pewnie skończy z jej inicjatywy, bo widzę że ona już teraz przeżywa.
Lubimy się bardzo, seks też jest super, ale no mówię ja nie mogę więcej dac niż spotkanie raz na jakiś czas, nie ma tu mowy o regularności a ona coraz bardziej cierpi

39

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Co by Ci Autorze odpowiedzieć? Odejsc czy nie? Dla mnie związek w którym od lat ru...asz na boku jest i tak pełna porażką

40

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.


Problem polega na tym, że ja chcę mieć i żonę i kochankę. Chcę żeby zachować status quo. Moja kochanka też ma męża ale jest bardzo od lat nieszczęśliwa w związku. Chce odejść do mnie lub ze mną ale ja nie mam warunków.
Dziś płakała

A to jeszcze "lepiej" macie inne oczekiwania nie do pogodzenia jak widać ,nie ważne czy fantastyczne,urojone,zyczeniowe ,czy prawdziwe
rozjeżdżacie się już na starcie,chcecie innych rzeczy i innych związków to się wkrótce wypali,
choć czasem takie układy trwają latami ,jak ludzie wejdą na ścieżkę stałego odraczania i ciągłych rozstań powrotów do siebie.

41 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 15:54:55)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.


Problem polega na tym, że ja chcę mieć i żonę i kochankę. Chcę żeby zachować status quo. Moja kochanka też ma męża ale jest bardzo od lat nieszczęśliwa w związku. Chce odejść do mnie lub ze mną ale ja nie mam warunków.
Dziś płakała

A to jeszcze "lepiej" macie inne oczekiwania nie do pogodzenia jak widać ,nie ważne czy fantastyczne,urojone,zyczeniowe ,czy prawdziwe
rozjeżdżacie się już na starcie,chcecie innych rzeczy i innych związków to się wkrótce wypali,
choć czasem takie układy trwają latami ,jak ludzie wejdą na ścieżkę stałego odraczania i ciągłych rozstań powrotów do siebie.

Mi jest żal tracić tej kobiety. Ale ona ma dwoje dzieci w wieku szkolnym, męża tyrana i przemocowca ekonomicznego i psychicznego. On ją bardzo upokarza. Ona w tym siedzi bo nie ma kasy a dzieci bardzo są za ojcem tak jak i za matką.
Rodzina jej nie pomoże.
Ona myślała że ja będę tym który jej pomoże ale ja jej mogę dać tylko seks od czasu do czasu no i dzwonię do niej, piszę smsy, ale jej to już przestaje pasować.
Bardzo ją lubię a nawet może trochę więcej ale mnie nie stać mentalnie by zostawić żonę i syna, co z tego że pełnoletni ale jeszcze potrzebuje wsparcia, będzie szedł na studia, to też kosztuje.
Rozwód to przeżycie traumatyczne i chciałbym tego uniknąć.

42

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

"nie ma ochoty być wiecznie boczną" - a są kobiety które mają ochotę być wiecznie "boczną"? Ja żadnej takiej nie poznałem. A jak któraś mowila, że chce, to potem wychodziło po czasie że jednak chce żebym zostawił żonę i do niej się przeniosl. Wtedy romanse się kończyły.

43 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-23 16:04:18)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

To musisz zmienić na inną, jaki problem?
Wychodzi, że nie masz problemu z żoną tylko z kochanką, dobre to big_smile

44 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-23 16:13:47)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No i co tu z takim tłumoczkiem zrobić ?
Pamiętam stary temat Autora i niestety stopień wiarygodności zerowy,ale to jak wiadomo nie przeszkadza w dyskusji i w teoretyzowaniu na forum,
więc czysto teoretycznie i hipotetycznie zapytam co potencjalna nowa partnerka na te twoje rozkminy ?
Wie że jesteś żonaty ? Czy ona jest "wolna" ?
Zamieszkała by z Tobą ?
Godzi się na układ że macie romans i zachowujesz status quo w małżeństwie a ona ma rolę bocznej?
I najważniejsze czy jesteście w ogóle kochankami i jesteście sobie w miarę bliscy?
Bo fantazje złudzenia nadzieje i życzenia to są o kant potłuc.

Tomasz55 napisał/a:

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

Oki napisałeś w tym samy czasie co ja .
Dupa blada - nie odchodź od żony ponieważ ten romans nie przekształci się już w związek
kochanka wygląda na to że wkrótce Ciebie pogoni
masz zbyt wiele obaw i wątpliwości odraczasz i przeciągasz strunę a ona raczej nie ma ochoty być wiecznie boczną.
Dopal dograj romans do końca i już,dyskretnie bez dramy i zamętu.


Ale ja też coś do niej czuję. Do kochanki. Dlaczego nie przekształci się to w związek? Bo ja nie mogę odejść?
Zgadza się, nie mogę odejść. I zgadza się, niedługo to się pewnie skończy z jej inicjatywy, bo widzę że ona już teraz przeżywa.
Lubimy się bardzo, seks też jest super, ale no mówię ja nie mogę więcej dac niż spotkanie raz na jakiś czas, nie ma tu mowy o regularności a ona coraz bardziej cierpi

No jak ma się przekształcić ten romans w związek ?
Tobie w sumie wystarcza taki tryb spotkań- wygodnie masz,no może chciałbyś częściej i swobodniej, bez stresu.
Ona z tego co piszesz twierdzi że jest zdecydowana odejść od męża ( o ile prawdę mówi - kto ją tam wie)
Z ty jej cierpieniem to bym tak tego nie przeżywał i się nie przejmował,niekoniecznie to co ona mówi i pokazuje ma odzwierciedlenie w tym co zrobi i rzeczywiście oczekuje,lubi emocje skrajne może i konspiracją ją tylko męczy obecnie , nie wiadomo,zły mąż to też takie przeważnie dyżurne usprawiedliwienie zdrady romansu.
Choć nie można wykluczyć, że jednak kochanka jest zdesperowana i zdeterminowana,ale nie odejdzie w ciemno i w próżnie, za wiele do stracenia ma podobnie jak Ty nie chce zostać na lodzie z ręką w nocniku wystrychnięta na dudka  czeka n Twój zdecydowany ruch9 choć jak pokazuje doświadczenie i życie nie jest to żaden pewnik,co innego często dzieje się jak dochodzi do czyjegoś zdecydowanego działania
Takie zawieszenie Tobie bardziej pasuje a jej - trudno powiedzieć ,nie znasz realiów ,znasz opowieści kochanki i zły mąż ci pasuje w tej układance - jesteś jak rycerz pomagasz przetrwać "biednej" kobiecie  w złym małżeństwie ,ale jej nie chcesz uwolnić.
Czy ona tego naprawdę chce rozwodu, to nie wiem,ale nie jest to oczywistym,nawet jeżeli to deklaruje,mówi że cierpi i płacze.
Ona jest na etapie sprawdzania możliwości i szans czyli sprawdza i weryfikuje solidność nowej gałązki,a z tym kiepsko jest .więc wywiera presję - nic nadzwyczajnego.Weryfikuje to co Ty być może wcześniej jej nagadałeś i być może naobiecywałeś, żeby sorry zamoczyć zdrowo.

45

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

"nie ma ochoty być wiecznie boczną" - a są kobiety które mają ochotę być wiecznie "boczną"? Ja żadnej takiej nie poznałem. A jak któraś mowila, że chce, to potem wychodziło po czasie że jednak chce żebym zostawił żonę i do niej się przeniosl. Wtedy romanse się kończyły.

Z pewnością by się znalazły takie,ale przeważnie na początku mówią, że żona nie jest problemem,ale tak nie myślą zaczynają mieć oczekiwania porównują się ,pojawia się zazdrość o żonę etc i to bywa końcem romansu.

46

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Z żoną chcesz zostać, bo bezpiecznie i wygodnie, ewentualnie  zwyczajnie się boisz.
Ni grama nie wierzę, że zostajesz z nią, bo sobie coś zrobi..
Ani, że ze względu na syna.

Układ żonka w domu, kochanka z doskoku dla wielu panów jest dość wygodny.

i tu nie ma co tworzyć historii.

47

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
wieka napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Ale ja lubię swoją żonę. To dobra kobieta. Ale chciałbym mieć kochankę, zresztą mam od ponad roku ale mieszka daleko a ja nie mogę do niej przyjeżdżać pod innym pretekstem niż służbowy.
Kochanka zaczyna coraz bardziej być zła, smutna, robi się nieprzyjemnie bo nie przyjeżdżam. Widujemy się średnio raz na dwa lub trzy miesiące.

To musisz zmienić na inną, jaki problem?
Wychodzi, że nie masz problemu z żoną tylko z kochanką, dobre to big_smile

Na to wychodzi kochanka ma roszczenia i oczekiwania ,żona też a Tomasz chciałby świętego spokoju tylko zaznać i trochę seksu
życie jest niesprawiedliwe big_smile

48

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Wieka mówi: znajdź inną kochankę.
No do tej się przywiązałem. Mam znowu nowej szukać?

Ona już wszystkiego się chwyta, nawet mówi że mogłaby i zostać na razie z tym mężem ale żebym częściej się pojawiał, z raz na 3 tygodnie. Nie rozumie dlaczego nie mogę sam gdzieś pojechać jak nie mam podkładki zawodowej. Dla niej to niepojęte bo u niej i męża nigdy takiego więzienia nie było, on może gdzieś pojechać, ona też.
A u mnie to już nie przejdzie. Żona od razu się domyśli zresztą już się czegoś domyśla bo mi sprawdza telefon jak śpię, wiem bo inaczej kładłem a rano się budzę i inaczej jest obrócony.
Widocznie złym mężem nie jestem skoro nadal jej zależy, sprawdza mnie no i na wyjazdy służbowe też by chciała ze mną pojechać kiedy się da bo chyba mnie tak pilnuje przed innymi kobietami a jak ja powiem że chce jechać sam to od razu domyśli się że jadę do jakiejś kobiety bo już mnie zna.

Nie mam ruchu, nie mam jak tego zrobić żeby częściej się widywać z kochanką a ona już źle znosi te rzadkie spotkania, chce spotkań raz na parę tygodni a ja nie mogę jej tego dać.
Doszło do tego że w końcu zrobiła się nerwowa, nieznośna niekiedy i nawet ja się łapie na tym że nie chce mi się czasem nawet do niej dzwonić bo znów będą pretensje. Teraz to i ona mnie krzywdzi

49

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Wykorzystując nieobecność moderacji:
Ludzie, co za idiota big_smile
Chyba kompletna kretynka może kogoś  takiego chcieć na kochanka big_smile

50 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-01-23 16:43:01)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Ela210 napisał/a:

Wykorzystując nieobecność moderacji:
Ludzie, co za idiota big_smile
Chyba kompletna kretynka może kogoś  takiego chcieć na kochanka big_smile

Dlaczego zaraz kretynka,Tomasz to najprawdopodobniej ściemniacz i jej naobiecywał gruszek na wierzbie ma opaowany bajer i gadane nic niezwykłego przecież
a że na wyrost - nie ważne było na początku, ważne że dostał co chciał na tamten moment.
"Po nas choćby potop"potem się zobaczy big_smile
to teraz ma zagwozdkę bo kochanka nie w ciemię bita mówi : sprawdzam.

Tomka nie stać na rozwód i konsekwencje, to nakłamał ile wlezie prawdopodobnie.
A że idiota to swoją drogą big_smile każdy ma do tego prawo .

51 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-01-23 16:47:25)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

No jaki bajer to widzimy, o własne nogi potyka się w tych bajerach big_smile
Paslawku, to facet rzekomo 55 lat, wiec nawet pod błędy młodości się tego podciągnąć nie da..
Jego żona też głupia.
Nie wiem z jakich powodów z nim jest,  ale na jej miejscu przytylabym specjalnie dla niego z 20 kg dodatkowo, by miał cieplej pod kołdrą:)

52

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Wykorzystując nieobecność moderacji:
Ludzie, co za idiota big_smile
Chyba kompletna kretynka może kogoś  takiego chcieć na kochanka big_smile

Dlaczego zaraz kretynka,Tomasz to najprawdopodobniej ściemniacz i jej naobiecywał gruszek na wierzbie ma opaowany bajer i gadane nic niezwykłego przecież
a że na wyrost - nie ważne było na początku, ważne że dostał co chciał na tamten moment.
"Po nas choćby potop"potem się zobaczy big_smile
to teraz ma zagwozdkę bo kochanka nie w ciemię bita mówi : sprawdzam.

Tomka nie stać na rozwód i konsekwencje, to nakłamał ile wlezie prawdopodobnie.
A że idiota to swoją drogą big_smile każdy ma do tego prawo .


Dlaczego się ze mnie śmiejecie? Fakt na początku jej powiedziałem różne rzeczy, na przykład że miałem już inne kochanki i jakoś żona wybaczała.
Pokazywałem jej zdjęcia mojej posesji, domu, teraz ona mi pisze że śni o tym że razem kiedyś choć jeden dzień tam posiedzimy na kanapie razem przy kominku.
To jest niemożliwe.
Ja chciałem tylko pokazać jej że jestem zaradny

53

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Ela210 napisał/a:

No jaki bajer to widzimy, o własne nogi potyka się w tych bajerach big_smile
Paslawku, to facet rzekomo 55 lat, wiec nawet pod błędy młodości się tego podciągnąć nie da..
Jego żona też głupia.
Nie wiem z jakich powodów z nim jest,  ale na jej miejscu przytylabym specjalnie dla niego z 20 kg dodatkowo, by miał cieplej pod kołdrą:)


Żona jest ze mną bo...mam wrażenie że boi się że nikogo już sobie nie znajdzie. Albo ma dużą terytorialnosc i walczy o swoje. Mnie ma za swoją własność.

54

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Ela210 napisał/a:

No jaki bajer to widzimy, o własne nogi potyka się w tych bajerach big_smile
Paslawku, to facet rzekomo 55 lat, wiec nawet pod błędy młodości się tego podciągnąć nie da..
Jego żona też głupia.
Nie wiem z jakich powodów z nim jest,  ale na jej miejscu przytylabym specjalnie dla niego z 20 kg dodatkowo, by miał cieplej pod kołdrą:)


Żona jest ze mną bo...mam wrażenie że boi się że nikogo już sobie nie znajdzie. Albo ma dużą terytorialnosc i walczy o swoje. Mnie ma za swoją własność. No i wie że ja jestem typem rozpieszczacza, pracuje projektowo a nie codziennie więc jak coś zarobię to potem siedzę w domu wiele miesięcy a żyjemy z tego co zarobię a jest to niemało. Ona też zarabia i za to dokłada się i kupuje co sobie chce.

55

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Ela210 napisał/a:

No jaki bajer to widzimy, o własne nogi potyka się w tych bajerach big_smile
Paslawku, to facet rzekomo 55 lat, wiec nawet pod błędy młodości się tego podciągnąć nie da..
Jego żona też głupia.
Nie wiem z jakich powodów z nim jest,  ale na jej miejscu przytylabym specjalnie dla niego z 20 kg dodatkowo, by miał cieplej pod kołdrą:)

Elu część romansów właśnie tak wygląda wiesz o tym - jest głupio i jest głupia
wiek nie ma nic do rzeczy okazuje się big_smile

56

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:

Dlaczego się ze mnie śmiejecie?

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

57 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 17:14:16)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Dlaczego się ze mnie śmiejecie?

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

A kiedy Twoim zdaniem ten romans się skończy?
Sianie chaosu czyli co?
No ja kochance nie raz mówiłem, że nie dam razy częściej jeździć niż tylko wtedy gdy mam wyjazd służbowy. A to nie jest takie co chwilę.
Ona najpierw robi wymówki, płacze, że nie tak sobie to wyobrażała, że tęskni, że chciała się częściej widzieć a nie tak rzadko że raz na 2 miesiące lub 3. Ona tego nie może przeboleć.  Mówi mi: "jakbyś naprawdę tęsknił tobyś się w domu postawił i byłbyś choć raz w miesiącu".
Ja wiem na pewno że gdyby mnie "rzuciła" przezywalbym to.

58

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Dlaczego się ze mnie śmiejecie?

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

Wszystko się kończy ale jakoś nie moje małżeństwo

59

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

A co to dla ciebie za problem ta kochanka czy inna, każda inna od żony lepsza big_smile
Chyba więcej jest takich chętnych na seks niż mężatek z dziećmi, myślących o rozbiciu rodziny.

Brzmisz jak piętnastolatek, a nie jak facet po pięćdziesiątce.

60

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
wieka napisał/a:

A co to dla ciebie za problem ta kochanka czy inna, każda inna od żony lepsza big_smile
Chyba więcej jest takich chętnych na seks niż mężatek z dziećmi, myślących o rozbiciu rodziny.

Brzmisz jak piętnastolatek, a nie jak facet po pięćdziesiątce.

Mi w kochance nie chodzi tylko o seks. Ja ją bardzo polubiłem. Jest jak przyjaciółka. Rozumiesz? To nie tak że nieważne jaka.
Cisniesz ze mnie jaja.

61

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:

Dlaczego się ze mnie śmiejecie?

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

Wszystko się kończy ale jakoś nie moje małżeństwo

Już dawno się skończyło, formalnie tylko trwa niby,z braku odwagi i możliwości - fasada to nie małżeństwo.
Samo się też nic nie zrobi chyba że zona się wkurwi mocno tym razem i zdecyduje za was dwoje,ale niekoniecznie.

62 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 17:42:31)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

Wszystko się kończy ale jakoś nie moje małżeństwo

Już dawno się skończyło, formalnie tylko trwa niby,z braku odwagi i możliwości - fasada to nie małżeństwo.
Samo się też nic nie zrobi chyba że zona się wkurwi mocno tym razem i zdecyduje za was dwoje,ale niekoniecznie.

Ale żal tak to niszczyć po tych wszystkich wspólnych latach. Lubię ją a ona mnie.
Kochankę też lubię nawet bardzo.
Dlaczego uważasz że to małżeństwo to fasada? Są zachowane wszystkie zależności. Seks jest, Wspólnota gospodarcza jest, rozmowy są. Sąd nie dałby nawet rozwodu.

63 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 17:44:13)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
paslawek napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:
paslawek napisał/a:

No sam pomyśl .Za jakiś czas przeczytaj swój temat to zobaczysz.
Ja już nie traktuje wielu rzeczy ze śmiertelną powagą tak mam i już.
Masz to co masz na własne życzenie, weź to na klatę i nie jęcz.
Nie stać ciebie na rozwiązanie dobre dla wszystkich takie życie zdarza się.
Nie rób zamętu w domu,bądź dyskretny i nieupierdliwy dla żony, nie męcz kochanki i nie unikaj odpowiedzi jasnej za późno na motylki i egzaltacje.
Czas na decyzje jak widać nie zwiejesz nigdzie zdaje się przed tym.
Nie musi z tego wyjść jatka,choć zawsze ktoś płacze.
dotrwaj spokojnie bez histerii  do końca tego romansu, na tyle ile możesz nie siejąc chaosu wszystko się kiedyś kończy i nic na siłę.

Wszystko się kończy ale jakoś nie moje małżeństwo

Już dawno się skończyło, formalnie tylko trwa niby,z braku odwagi i możliwości - fasada to nie małżeństwo.
Samo się też nic nie zrobi chyba że zona się wkurwi mocno tym razem i zdecyduje za was dwoje,ale niekoniecznie.


Skoro z braku odwagi tylko trwa to dlaczego ona ze mną jeździ na wyjazdy służbowe żeby mnie
pilnować żebym z nikim się nie spotkał.
Żona pewnie mnie kocha skoro tyle zdrad wybaczyła w tym dwa romanse

64 Ostatnio edytowany przez wieka (2025-01-23 17:44:54)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
Tomasz55 napisał/a:
wieka napisał/a:

A co to dla ciebie za problem ta kochanka czy inna, każda inna od żony lepsza big_smile
Chyba więcej jest takich chętnych na seks niż mężatek z dziećmi, myślących o rozbiciu rodziny.

Brzmisz jak piętnastolatek, a nie jak facet po pięćdziesiątce.

Mi w kochance nie chodzi tylko o seks. Ja ją bardzo polubiłem. Jest jak przyjaciółka. Rozumiesz? To nie tak że nieważne jaka.
Cisniesz ze mnie jaja.

Nie cisnę za jaja, bo ich nie masz, sprawdź big_smile
A innej to nie idzie polubić? Każda będzie miła, przyjacielska, nie to co żona tongue

Gubisz się, na początku pisałeś, że życie z żoną to koszmar, a ostatnio, że ją lubisz. To się w końcu zdecyduj.

65 Ostatnio edytowany przez Tomasz55 (2025-01-23 17:57:30)

Odp: Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem
wieka napisał/a:
Tomasz55 napisał/a:
wieka napisał/a:

A co to dla ciebie za problem ta kochanka czy inna, każda inna od żony lepsza big_smile
Chyba więcej jest takich chętnych na seks niż mężatek z dziećmi, myślących o rozbiciu rodziny.

Brzmisz jak piętnastolatek, a nie jak facet po pięćdziesiątce.

Mi w kochance nie chodzi tylko o seks. Ja ją bardzo polubiłem. Jest jak przyjaciółka. Rozumiesz? To nie tak że nieważne jaka.
Cisniesz ze mnie jaja.

Nie cisnę za jaja, bo ich nie masz, sprawdź big_smile
A innej to nie idzie polubić? Każda będzie miła, przyjacielska, nie to co żona tongue

Gubisz się, na początku pisałeś, że życie z żoną to koszmar, a ostatnio, że ją lubisz. To się w końcu zdecyduj.


Nie że koszmar tylko że bez uniesień i ognia to taka szara codzienność a gdzie miłośc, pożądanie?

Ostatnio kochankę już poniosło była wściekła i napisała mi we wściekłości że jestem okropny i że ja i moja żona to patologia i chorzy ludzie bo żyjemy na niby a kochanka to choć stara się zakończyć związek z mężem i są od roku w seksualnej separacji.
Nawtykala że moja żona to grubas, że jej nienawidzi, bo ta moja żona kiedyś szantażowała moja kochankę jak wykryła nasze pisania.
Ja się wkurzyłem i zablokowałem kochankę na komunikatorze powiedziałem wynocha.
Za dwa dni ona przeprosila że obrażała moja żonę i dalej  mi jej żal. Lubię kochankę ale od żony nie odejdę chyba bo za dużo do stracenia

Posty [ 1 do 65 z 481 ]

Strony 1 2 3 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód i odejście do innej - akt tchórzostwa czy odwagi?Waszym zdaniem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026