Cześć,
Zakładam tu temat ponieważ nie dają mi spokoju pewne sytuacje w moim życiu które się co jakiś czas powtarzają. Nie wiem skąd się to bierze u niektórych osób w stosunku do mnie dlatego może nakreślę kilka sytuacji. Nadmiernie też,że zdaje sobie sprawę że nie jestem idealna, jestem człowiekiem, mam gorsze i lepsze dni.
W moim życiu było wiele sytuacji gdy ze znajomości ,przyjaźni nagle pojawiała się wrogość. Albo w trakcie trwania tej znajomości albo już po jej zakończeniu.
Jestem osobą która dość łatwo nawiązuje relacje z innymi,mam po prostu taka naturę,bywam dość lubiana,wchodząc w nowe środowisko zawsze mam grupę znajomych, nie zawsze pokaźną ale kilka osób zawsze jest bliżej
Wiem,że nie każdy musi mnie lubić. I tutaj się zaczynają schody. Zauważam ,że są osoby które nawet jak nie mają znajomych nie mają też otwartych albo ukrytych wrogów. U mnie niestety ,jeśli już ktoś mnie nie lubi albo przestał lubić np przez to,że nie kontynuuje znajomości lub celowo unikam głębszych relacji to nagle wyrasta pokaźne grono wrogów
Kiedyś miałam huczne pożegnanie z pracy ,bardzo dużo prezentów których nie oczekiwałam i nie spodziewałam się. Po około roku dostałam wiadomość od znajomej z tej pracy z którą się trzymałam która odchodziła po mnie,że nikt nigdy nie miał takiego pożegnania jak ona, że nie było tak lubianej osoby jak ona ,pogratulowałam jej bo wiem jakie to miłe.potem dostawałam obraźliwe wiadomości z anonima,wiedziałam że to ona.
Dziś miałam sytuacje w pracy która mnie zaskoczyła szczerze,dalej do siebie dochodzę ale nie spodziewałam się że ta osoba może na forum napisać na mnie coś. Dorosła kobieta. Czy jej coś zrobiłam ? Nic. Unikałam jej bo wiem,że jest manipulatorka. Ale mi smutno że poraz kolejny coś takiego.
Innym razem osoba z którą nie kontynuowałam znajomości chciała mnie fałszywie oskarżyć...
Chyba że jestem przewrażliwiona? A może to ja te osoby prowokuje ?