netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak mam się z nim rozstać?

26 odpowiedzi3 022 wyświetleniazałożony przez Wiewiórka Basia, 03.12.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam się z nim rozstać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Jak mam się z nim rozstać?

Cześć wszystkim. To mój pierwszy wpis na forum, ale mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się wyjść z mojej sytuacji. Już od kilku dni próbuję napisać swoją historię, ale za każdym razem przerywał mi wybuch płaczu. Czuje się jakbym żyła w złotej klatce. I nie potrafię już tak dłużej.

Adama poznałam w gimnazjum. Taka szczeniacka, dziecięca miłość. Trzymanie się za rączkę, kino, McDonald, spacery po centrum handlowym. Ale też pierwszy pocałunek i pierwsze, delikatne pieszczoty. Potem było liceum i każde z nas poszło do innego. Były listy, były rozmowy na gg, ale z czasem to osłabło i w końcu kontakt nam się urwał. Po wielu latach (dziś mamy po 35) wpadliśmy na siebie przypadkiem na ulicy. Jedna kawa, druga....i uczucie jakie do niego żywiłam wróciło, zakochałam się po uszy. Po prostu wpadłam jak śliwka w kompot. Wysoki, przystojny a jego głosu mogłabym słuchać godzinami. Nie ważne o czym opowiadał, liczyło się to, że do mnie mówił. A ja słucham szczęśliwa. Wydawał się idealny: stabilny, elokwentny, kulturalny, dobrze wykształcony. Ale w tej beczce miodu znalazła się też łyżka dziegciu. Przyznał mi się, że byłam jego jedyną dziewczyną w życiu. Odruchowo powiedziałam, że on moim też. Potem się tłumaczyłam, że nie jestem dziewicą, ale to dlatego, że popełniłam błąd w liceum i dałam się namówić z głupoty, choć nic do chłopaka nic nie czułam i nigdy z nim nie byłam tak naprawdę. Oczywiście nie była to prawda. Okłamałam go. Może nie powinnam, ale zrobiłam to w dobrej wierze. Bo wiem, że to dla niego bardzo ważne, choć nie wiem czemu, bo nie jest religijny.

No i cały mój problem rozbija się o seks właśnie. Wiem, jestem płytka i taka błahostka nie powinna mieć znaczenia, bo Adam jest naprawdę fantastyczny. Na początku wystarczyło, że objął mnie ramieniem, a kolana same się pode mną uginały. Dziś jak pomyśle o seksie z nim to układam kolejny scenariusz kolejnej wymówki. Nie daje już rady. Miałam kilku partnerów i bywało raz lepiej, a raz gorzej, ale nigdy tak źle. Nigdy nie doświadczyłam od niego orgazmu. Ani jednego razu. Nawet nie było blisko. Na początku uznałam, że musimy się po prostu lepiej poznać i że z czasem się dopasujemy. Ale pomimo upływu czasu nic się nie zmieniało. Próbowałam subtelnych wskazówek, rozmów, a bywały też i kłótnie. I nic. Według niego ja wymyślam. Uważa, że nasłuchałam się historyjek moich puszczalskich koleżanek, które nic nie wiedzą o prawdziwym życiu w poważnym związku. Jak mam nie raniąc go powiedzieć, że to nie są historyjki koleżanek, tylko moje doświadczenie?

Adam naprawdę się stara. Chodzimy do restauracji, na wystawy, często dostaję kwiaty. Ale jak przychodzi do seksu to jest on schematyczny i nudny. Jęczy, stęka, a 10 minut później następuje sapnięcie i finał. Jego oczytanie i kultura już mi nie imponują, bo zaczynam dostrzegać, że jest po prostu wycofany i nudny. Zamiast żyć, woli czytać o życiu. Kwiaty kupuje nie z jakiejś potrzeby serca, ale dlatego, że tak trzeba. Czuje się jakbym była z człowiekiem, który całe życie udaje kogoś, kim nie jest. Sprawia wrażenie sztucznego, trochę nadętego. Uważa, że skoro on jest takim wspaniałym mężczyzną, to samo to powinno mi wystarczyć do szczęścia i nie powinnam marudzić na seks. I skoro jemu jest dobrze, to mi też powinno. Czuje się jakbym była dodatkiem do jego życia. Jakimś etapem w realizowanym przez niego planie na siebie i swoje szczęście: dobra praca, dobra żona, a potem dobre dzieci. I ciągle mi powtarza, ze będę idealną żoną, a kiedyś na pewno idealną matką. Tylko mój problem z nim jest teraz taki, że obecnie nie czuje się nawet kobietą. A ja tak nie potrafię żyć. I nie chcę.


Jak mam się z nim rozstać nie raniąc go i jednocześnie nie wychodząc na niewyżytą seksualnie prostaczkę?

2

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:


jego głosu mogłabym słuchać godzinami. Nie ważne o czym opowiadał, liczyło się to, że do mnie mówił. A ja słucham szczęśliwa. Wydawał się idealny

(...)

Jego oczytanie i kultura już mi nie imponują, bo zaczynam dostrzegać, że jest po prostu wycofany i nudny.

Heh. Ta faza idealizacji, a po niej dewaluacji. Ziew;)
Jak zerwać? Jesteś dobra w okłamywaniu, wymyśl coś.

3 Ostatnio edytowany przez Legat (2023-12-03 13:41:16)

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Kierowanie się sentymentami, nie wychodzi na dobre. smile
Edit A właśnie (pytanie jest jak się rozstać) zapewne nie przyjdzie ci do głowy by powiedzieć prawdę. No to jakieś tam kłamstewko typowe, że tego nie czujesz. Że potrzebujesz czasu. Są przecież sprawdzone drogi.

4

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Nie rozumiem dlaczego nie czujesz sie kobieta? Chcesz zmienic plec?

5

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
JuliaUK33 napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie czujesz sie kobieta? Chcesz zmienic plec?

big_smile ja p....le Julcia.
Autorka chodzi niedoruchana przecież. smile

6

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:

Cześć wszystkim. To mój pierwszy wpis na forum, ale mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się wyjść z mojej sytuacji. Już od kilku dni próbuję napisać swoją historię, ale za każdym razem przerywał mi wybuch płaczu. Czuje się jakbym żyła w złotej klatce. I nie potrafię już tak dłużej.

Adama poznałam w gimnazjum. Taka szczeniacka, dziecięca miłość. Trzymanie się za rączkę, kino, McDonald, spacery po centrum handlowym. Ale też pierwszy pocałunek i pierwsze, delikatne pieszczoty. Potem było liceum i każde z nas poszło do innego. Były listy, były rozmowy na gg, ale z czasem to osłabło i w końcu kontakt nam się urwał. Po wielu latach (dziś mamy po 35) wpadliśmy na siebie przypadkiem na ulicy. Jedna kawa, druga....i uczucie jakie do niego żywiłam wróciło, zakochałam się po uszy. Po prostu wpadłam jak śliwka w kompot. Wysoki, przystojny a jego głosu mogłabym słuchać godzinami. Nie ważne o czym opowiadał, liczyło się to, że do mnie mówił. A ja słucham szczęśliwa. Wydawał się idealny: stabilny, elokwentny, kulturalny, dobrze wykształcony. Ale w tej beczce miodu znalazła się też łyżka dziegciu. Przyznał mi się, że byłam jego jedyną dziewczyną w życiu. Odruchowo powiedziałam, że on moim też. Potem się tłumaczyłam, że nie jestem dziewicą, ale to dlatego, że popełniłam błąd w liceum i dałam się namówić z głupoty, choć nic do chłopaka nic nie czułam i nigdy z nim nie byłam tak naprawdę. Oczywiście nie była to prawda. Okłamałam go. Może nie powinnam, ale zrobiłam to w dobrej wierze. Bo wiem, że to dla niego bardzo ważne, choć nie wiem czemu, bo nie jest religijny.

No i cały mój problem rozbija się o seks właśnie. Wiem, jestem płytka i taka błahostka nie powinna mieć znaczenia, bo Adam jest naprawdę fantastyczny. Na początku wystarczyło, że objął mnie ramieniem, a kolana same się pode mną uginały. Dziś jak pomyśle o seksie z nim to układam kolejny scenariusz kolejnej wymówki. Nie daje już rady. Miałam kilku partnerów i bywało raz lepiej, a raz gorzej, ale nigdy tak źle. Nigdy nie doświadczyłam od niego orgazmu. Ani jednego razu. Nawet nie było blisko. Na początku uznałam, że musimy się po prostu lepiej poznać i że z czasem się dopasujemy. Ale pomimo upływu czasu nic się nie zmieniało. Próbowałam subtelnych wskazówek, rozmów, a bywały też i kłótnie. I nic. Według niego ja wymyślam. Uważa, że nasłuchałam się historyjek moich puszczalskich koleżanek, które nic nie wiedzą o prawdziwym życiu w poważnym związku. Jak mam nie raniąc go powiedzieć, że to nie są historyjki koleżanek, tylko moje doświadczenie?

Adam naprawdę się stara. Chodzimy do restauracji, na wystawy, często dostaję kwiaty. Ale jak przychodzi do seksu to jest on schematyczny i nudny. Jęczy, stęka, a 10 minut później następuje sapnięcie i finał. Jego oczytanie i kultura już mi nie imponują, bo zaczynam dostrzegać, że jest po prostu wycofany i nudny. Zamiast żyć, woli czytać o życiu. Kwiaty kupuje nie z jakiejś potrzeby serca, ale dlatego, że tak trzeba. Czuje się jakbym była z człowiekiem, który całe życie udaje kogoś, kim nie jest. Sprawia wrażenie sztucznego, trochę nadętego. Uważa, że skoro on jest takim wspaniałym mężczyzną, to samo to powinno mi wystarczyć do szczęścia i nie powinnam marudzić na seks. I skoro jemu jest dobrze, to mi też powinno. Czuje się jakbym była dodatkiem do jego życia. Jakimś etapem w realizowanym przez niego planie na siebie i swoje szczęście: dobra praca, dobra żona, a potem dobre dzieci. I ciągle mi powtarza, ze będę idealną żoną, a kiedyś na pewno idealną matką. Tylko mój problem z nim jest teraz taki, że obecnie nie czuje się nawet kobietą. A ja tak nie potrafię żyć. I nie chcę.


Jak mam się z nim rozstać nie raniąc go i jednocześnie nie wychodząc na niewyżytą seksualnie prostaczkę?

I co po tych 10 minutach i  finale się dzieje?

7

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Koleżanki Ci podpowiedzą..

8 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-12-03 17:50:35)

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

no on jest niedoswiadczony i sprawia wrazenie,ze  nie bardzo wie jak sie zabrac za kobiete, ale i tu mnie popraw jeslis ie myle, z tekstu wynika, ze doswiadczona jestesi wiesz, co lubisz i jak. nie probowalas w takim razie sama.. przejac inicjatywe? -choc pewnie na dlugo by to nie pomoglo.. zazwyczaj w lozku kobieta chce byc kobieta, ale moze on by cos podchwcicl


ze w ogole mu sie chce? w tak powaznym zwiazku wink takie farmazony jak seks? haha sorry musialam smile

9

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Ale autorka pyta konkretnie jak ma się z nim rozstać. Nie pyta o doświadczenie ble ble ble..konkretnie...

10

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Popaprany napisał/a:

Ale autorka pyta konkretnie jak ma się z nim rozstać. Nie pyta o doświadczenie ble ble ble..konkretnie...

Konkretnie to bedzie  "zrywam z toba" kopa w dooopa i pa pa

11

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

O właśnie. Autorka zadała pytanie w tytule postu. Po co te pisania o dopasowaniu..

12 Ostatnio edytowany przez blueangel (2023-12-03 18:57:57)

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

watek o twoich kolezankach dal mi do myslenia. zawsze mozesz zrobic jak faceci, prowokowac, wychodzic wiecej z tymi rozpustnymi kollezankami, robic wszystko, zeby sam tego nie wytrzymal. w koncu sam  zerwie smile tak jest zazwyczaj tylko w druga strone smile tu wyjatowo mozesz dodac ostentycyjne wyrazanie podczas seksu jak ci fajnie xD -oczywiscie ironia

13

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
JuliaUK33 napisał/a:
Popaprany napisał/a:

Ale autorka pyta konkretnie jak ma się z nim rozstać. Nie pyta o doświadczenie ble ble ble..konkretnie...

Konkretnie to bedzie  "zrywam z toba" kopa w dooopa i pa pa



ona wlasnie nie chce konkretnie, inaczej juz by to zrobila.

14

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:

Cześć wszystkim. To mój pierwszy wpis na forum, ale mam nadzieję, że dzięki waszej pomocy uda mi się wyjść z mojej sytuacji. Już od kilku dni próbuję napisać swoją historię, ale za każdym razem przerywał mi wybuch płaczu. Czuje się jakbym żyła w złotej klatce. I nie potrafię już tak dłużej.

Adama poznałam w gimnazjum. Taka szczeniacka, dziecięca miłość. Trzymanie się za rączkę, kino, McDonald, spacery po centrum handlowym. Ale też pierwszy pocałunek i pierwsze, delikatne pieszczoty. Potem było liceum i każde z nas poszło do innego. Były listy, były rozmowy na gg, ale z czasem to osłabło i w końcu kontakt nam się urwał. Po wielu latach (dziś mamy po 35) wpadliśmy na siebie przypadkiem na ulicy. Jedna kawa, druga....i uczucie jakie do niego żywiłam wróciło, zakochałam się po uszy. Po prostu wpadłam jak śliwka w kompot. Wysoki, przystojny a jego głosu mogłabym słuchać godzinami. Nie ważne o czym opowiadał, liczyło się to, że do mnie mówił. A ja słucham szczęśliwa. Wydawał się idealny: stabilny, elokwentny, kulturalny, dobrze wykształcony. Ale w tej beczce miodu znalazła się też łyżka dziegciu. Przyznał mi się, że byłam jego jedyną dziewczyną w życiu. Odruchowo powiedziałam, że on moim też. Potem się tłumaczyłam, że nie jestem dziewicą, ale to dlatego, że popełniłam błąd w liceum i dałam się namówić z głupoty, choć nic do chłopaka nic nie czułam i nigdy z nim nie byłam tak naprawdę. Oczywiście nie była to prawda. Okłamałam go. Może nie powinnam, ale zrobiłam to w dobrej wierze. Bo wiem, że to dla niego bardzo ważne, choć nie wiem czemu, bo nie jest religijny.

No i cały mój problem rozbija się o seks właśnie. Wiem, jestem płytka i taka błahostka nie powinna mieć znaczenia, bo Adam jest naprawdę fantastyczny. Na początku wystarczyło, że objął mnie ramieniem, a kolana same się pode mną uginały. Dziś jak pomyśle o seksie z nim to układam kolejny scenariusz kolejnej wymówki. Nie daje już rady. Miałam kilku partnerów i bywało raz lepiej, a raz gorzej, ale nigdy tak źle. Nigdy nie doświadczyłam od niego orgazmu. Ani jednego razu. Nawet nie było blisko. Na początku uznałam, że musimy się po prostu lepiej poznać i że z czasem się dopasujemy. Ale pomimo upływu czasu nic się nie zmieniało. Próbowałam subtelnych wskazówek, rozmów, a bywały też i kłótnie. I nic. Według niego ja wymyślam. Uważa, że nasłuchałam się historyjek moich puszczalskich koleżanek, które nic nie wiedzą o prawdziwym życiu w poważnym związku. Jak mam nie raniąc go powiedzieć, że to nie są historyjki koleżanek, tylko moje doświadczenie?

Adam naprawdę się stara. Chodzimy do restauracji, na wystawy, często dostaję kwiaty. Ale jak przychodzi do seksu to jest on schematyczny i nudny. Jęczy, stęka, a 10 minut później następuje sapnięcie i finał. Jego oczytanie i kultura już mi nie imponują, bo zaczynam dostrzegać, że jest po prostu wycofany i nudny. Zamiast żyć, woli czytać o życiu. Kwiaty kupuje nie z jakiejś potrzeby serca, ale dlatego, że tak trzeba. Czuje się jakbym była z człowiekiem, który całe życie udaje kogoś, kim nie jest. Sprawia wrażenie sztucznego, trochę nadętego. Uważa, że skoro on jest takim wspaniałym mężczyzną, to samo to powinno mi wystarczyć do szczęścia i nie powinnam marudzić na seks. I skoro jemu jest dobrze, to mi też powinno. Czuje się jakbym była dodatkiem do jego życia. Jakimś etapem w realizowanym przez niego planie na siebie i swoje szczęście: dobra praca, dobra żona, a potem dobre dzieci. I ciągle mi powtarza, ze będę idealną żoną, a kiedyś na pewno idealną matką. Tylko mój problem z nim jest teraz taki, że obecnie nie czuje się nawet kobietą. A ja tak nie potrafię żyć. I nie chcę.


Jak mam się z nim rozstać nie raniąc go i jednocześnie nie wychodząc na niewyżytą seksualnie prostaczkę?

Autorko, ja mam wrażenie jakbyś była w wieku gimbazy, a nie tym ktory deklarujesz. Czy jesteś dorosła ? Teoretycznie tak. Czy w związku z osiągnięciem dojrzałości fizycznej posiadasz także dojrzałość emocjonalną, aby móc z nim o tym pomówić? Nie wiem? Czy kobiety nie potrafią zauważyć i w porę docenić kogo mają obok siebie ? Czy potrzebują solidnej polaryzacji bo podejrzewam, ze gdyby trafiły w ramiona takiego, który źle by je traktował to może wtedy zaczęłyby doceniać, że mają kogoś normalnego obok siebie?

15

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Czytając to nasuwa mi się jedno zdanie, nie trzymaj go w tej nieprawdziwej bajce! Spójrz na jego uczucia jeśli go nie chcesz to po prostu to zakończ, w prost. Bliskość w związku jest ważna, jeśli to dla ciebie jest niesatysfakcjonująca sfera waszego związku i myślisz nad rozstaniem to po prostu mu to powiedz, jeśli się stara to zasługuje na prawdę, nie zasługuje na życie w fikcji i wyobraźnie sobie przyszłości której nie chcesz. Szczerość zawsze jest najlepsza nawet jeśli kosztuje nas dużo emocji, łez. Nie zasługuje na kłamstwo…

16

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Agnes76 napisał/a:

I co po tych 10 minutach i  finale się dzieje?

Najczęściej idzie spać.

17

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
blueangel napisał/a:

no on jest niedoswiadczony i sprawia wrazenie,ze  nie bardzo wie jak sie zabrac za kobiete, ale i tu mnie popraw jeslis ie myle, z tekstu wynika, ze doswiadczona jestesi wiesz, co lubisz i jak. nie probowalas w takim razie sama.. przejac inicjatywe? -choc pewnie na dlugo by to nie pomoglo.. zazwyczaj w lozku kobieta chce byc kobieta, ale moze on by cos podchwcicl


ze w ogole mu sie chce? w tak powaznym zwiazku wink takie farmazony jak seks? haha sorry musialam smile

Chce mu się, ale raptem raz na tydzień albo dwa. Jak próbowałam przejąć inicjatywę to reagował zdziwieniem i zmieszaniem, ze co ja robię i żebym się nie wygłupiała, bo to on jest mężczyzną w tym związku.

18

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Inka12 napisał/a:

Czytając to nasuwa mi się jedno zdanie, nie trzymaj go w tej nieprawdziwej bajce! Spójrz na jego uczucia jeśli go nie chcesz to po prostu to zakończ, w prost. Bliskość w związku jest ważna, jeśli to dla ciebie jest niesatysfakcjonująca sfera waszego związku i myślisz nad rozstaniem to po prostu mu to powiedz, jeśli się stara to zasługuje na prawdę, nie zasługuje na życie w fikcji i wyobraźnie sobie przyszłości której nie chcesz. Szczerość zawsze jest najlepsza nawet jeśli kosztuje nas dużo emocji, łez. Nie zasługuje na kłamstwo…

Ale jak to zrobić nie raniąc go? Nie chce, żeby zamknął się w sobie. Boję się, że zostanie wtedy sam do końca życia, bo wiele razy powtarzał, że albo ja, albo żadna. I ja w to wierze, bo na studiach podobno próbował podrywać dziewczyny, ale nie bardzo mu szło i się wycofał kompletnie.

19

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:

Ale jak to zrobić nie raniąc go? Nie chce, żeby zamknął się w sobie. Boję się, że zostanie wtedy sam do końca życia, bo wiele razy powtarzał, że albo ja, albo żadna. I ja w to wierze, bo na studiach podobno próbował podrywać dziewczyny, ale nie bardzo mu szło i się wycofał kompletnie.

Czasem trzeba kochać siebie bardziej, niż innych. Chyba, że chcesz chodzić sfrustrowana cale życie.

20

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:
Inka12 napisał/a:

Czytając to nasuwa mi się jedno zdanie, nie trzymaj go w tej nieprawdziwej bajce! Spójrz na jego uczucia jeśli go nie chcesz to po prostu to zakończ, w prost. Bliskość w związku jest ważna, jeśli to dla ciebie jest niesatysfakcjonująca sfera waszego związku i myślisz nad rozstaniem to po prostu mu to powiedz, jeśli się stara to zasługuje na prawdę, nie zasługuje na życie w fikcji i wyobraźnie sobie przyszłości której nie chcesz. Szczerość zawsze jest najlepsza nawet jeśli kosztuje nas dużo emocji, łez. Nie zasługuje na kłamstwo…

Ale jak to zrobić nie raniąc go? Nie chce, żeby zamknął się w sobie. Boję się, że zostanie wtedy sam do końca życia, bo wiele razy powtarzał, że albo ja, albo żadna. I ja w to wierze, bo na studiach podobno próbował podrywać dziewczyny, ale nie bardzo mu szło i się wycofał kompletnie.


Odpuść. Na studiach nie szło mu, wycofał się, naczytał się jak żyć według poradników pick-up artist czy innych smalców alfa o byciu mężczyzną. Wszystkich nie ocalisz, on żeby się czuł tym facetem albo się sam musi dźwignąć i ogarnąć, albo zwyczajnie przepadnie jak średnio kilka tysięcy innych mężczyzn w Polsce rocznie. Samobójstwem albo alkoholizmem. Przyszłości raczej nie ma skoro już uczucia wygasły, seks tego nie trzyma a jakby się poprawił to wątpię by starczyło na długo. Możesz spróbować ostatniej szansy przed zerwaniem postawić wszystko na ostrzu noża i albo go zaczniesz naprostowywać albo niech mężczyzna idzie spróbować z inną.
Wygląda na typa co Mentzena na tiktoku ogląda bo mu się retoryka argumentów podoba więc wypunktuj co Ci nie leży, co musi poprawić, na czym Ci najbardziej zależy, bez emocji, narysuj mu instrukcje wręcz na tę 10-15minut i się niej stosuje. Jak się uda, to idźcie dalej. Jak mu nie będzie pasowało to zerwij, jeśli bawić Ci się nie chce też zerwij. Najlepiej użyć słów, prosto w twarz, nie bawić się w gry, półśrodki, sms'y. Już i tak naściemniałaś co do swojej przeszłości seksualnej, więc jak to się wyda to jego wytłumaczenie będzie "puszczałaś się z chadami, i masz wygórowane mniemanie o sobie".

21

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Widzę wśród użytkowniczek preferowany jest twardy sposób pozbycia się tego jegomościa. Kopniak i za drzwi - tak najogólniej.
Ale gdyby tak potraktować kobietę. Ło matko. Przecież to wymaga poważnej rozmowy. Dokładnego wyjaśnienia, dlaczego kończy się związek. Klarownych argumentów za zerwaniem. Wszystko z taktem i delikatnie. Żeby pani kobiety nie urazić, w żaden sposób.
I żeby jeszcze było ciekawiej, wiele użytkowniczek twierdzi, że to te złe chopy stosują podwójne standardy podejścia co do płci. smile

22

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

No właśnie - jak babka chce dobrego seksu, a go w związku brak, to są rady typu "zostaw frajera". Jak to koleś jest niezaspokojony to od razu ustawia się go do pionu, że nie może oczekiwać stałej gotowości partnerki do seksu, że może ona jest zmęczona, że może nastrój nie ten, a co będzie jak zajdzie w ciąże i pojawi się dziecko i wtedy tego seksu nie będzie i inne dociekania i miliony scenariuszy dlaczego to facet ma być wyrozumiały i biernie przyjmować na klatę fochy swojej panny. A jak obrazek jest w drugą stronę to tu widzę żadnych sentymentów nie ma.

23

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Legat napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Nie rozumiem dlaczego nie czujesz sie kobieta? Chcesz zmienic plec?

big_smile ja p....le Julcia.
Autorka chodzi niedoruchana przecież. smile

ale ty nieladnie piszesz big_smile

24

Odp: Jak mam się z nim rozstać?
Wiewiórka Basia napisał/a:
Inka12 napisał/a:

Czytając to nasuwa mi się jedno zdanie, nie trzymaj go w tej nieprawdziwej bajce! Spójrz na jego uczucia jeśli go nie chcesz to po prostu to zakończ, w prost. Bliskość w związku jest ważna, jeśli to dla ciebie jest niesatysfakcjonująca sfera waszego związku i myślisz nad rozstaniem to po prostu mu to powiedz, jeśli się stara to zasługuje na prawdę, nie zasługuje na życie w fikcji i wyobraźnie sobie przyszłości której nie chcesz. Szczerość zawsze jest najlepsza nawet jeśli kosztuje nas dużo emocji, łez. Nie zasługuje na kłamstwo…

Ale jak to zrobić nie raniąc go? Nie chce, żeby zamknął się w sobie. Boję się, że zostanie wtedy sam do końca życia, bo wiele razy powtarzał, że albo ja, albo żadna. I ja w to wierze, bo na studiach podobno próbował podrywać dziewczyny, ale nie bardzo mu szło i się wycofał kompletnie.

Czy jesli sie zmieni, zacznie ci sie sex podobac, to go nie rzucisz? Czy juz jest na 100 % ze nie chcesz z nim byc?

Jesli chcesz sprobowac czy sie uda, to porozmawiaj z nim szczerze, pokaz mu moze pare artykulow, ze kobiety tez maja satysfakcje z sexu, daj ksiazke do przeczytania, albo obejrzyjcie razem film taki, ktory mu uswiadomi ze w zwiazku kazdy chce czerpac z sexu przyjemnosc.

25

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Próbowałam z nim rozmawiać. Ponownie. Nic to nie dało. Bo przecież skąd ja mogę wiedzieć jak wygląda seks w szczerym, stabilnym związku? Bo mi mózg gnije od historyjek koleżanek, które najwyraźniej za dużo porno oglądają, albo same nie wiedząc co i jak to fantazjują kosztem innych, bo prawdziwe życie to 50 twarzy Graya. Skończyło się awanturą. Kolejną. Przyznałam się do wszystkiego. Powiedziałam, że go okłamałam, że po prostu nie chciałam sprawiać mu przykrości czy wywierać na nim presji. Że to nie koleżanki, tylko moje doświadczenia z innymi facetami, i że tylko on jeden nie dał mi nigdy orgazmu. Ale nie to jest w tym najgorsze, a to, że nie chce mnie słuchać, nie chce się uczyć, tylko pan hrabia zrobił swoje i zadowolony idzie spać. A ja mam siedzieć cicho niezaspokojona. Przepraszam, że nie wystarczy mi blask jego zajebistości.

Zostałam zostałam zwyzywana od szmat, szlauchów i wycieruchów i że on teraz będzie musiał komplet badań zrobić i wykąpać się domestosie, bo się mną brzydzi. Potem była cała litania jego zalet, gdzie 'wzrost' i 'własne mieszkanie' było odmieniane przez wszystkie formy i przypadki.

To było kilka dni temu. Od tamtej pory wysyła mi wierszyki, kwiaty, wypisuje sms o 2 w nocy i płacze mi przez telefon, że przeprasza, bo to było w złości, a on tak naprawdę mnie kocha i chce się zmienić i postara się przemóc, żeby mnie pocałować choć jak zamyka oczy to ma wizje penisa w moich ustach i to dla niego trudne. Po tej ostatniej kłótni i po tym jak się zachowuje obecnie i co mi wypisuje to straciłam do niego jakikolwiek szacunek. To dla mnie definitywny koniec.

26 Ostatnio edytowany przez Hania15 (2023-12-10 12:24:24)

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Ciężki temat. Widocznie wchodziłaś w związek z nim, bo ''dobra partia'', zataiłaś swoją historię związkową i doświadczenie seksualne, po to, aby go do siebie przekonać. Kiedy pierwsze zakochanie minęło, klapki opadły. Nie masz orgazmu, bo ciało mówi ci, że go nie kochasz. On z kolei ma problemy sam ze sobą i z kobietami. To zwyzywanie ciebie nie pozostawia cienia wątpliwości, że tam pod kopułą jest coś nie tak. Moim zdaniem, ani on, ani ty, nie jesteście na etapie, gdzie potraficie budować poprawnie relację romatyczną. A jak się rozstać, po prostu, przyznaj się, że go nie kochasz i idź w swoją stronę. To też pomoże mu zrozumieć, dlaczego to nie wyszło.

27

Odp: Jak mam się z nim rozstać?

Pierwsze zakochanie to było w gimnazjum. Teraz to chyba było tylko wspomnienie. Nie zataiłam niczego, żeby go przekonać, bo na tym etapie już byliśmy razem, tylko nie chciałam mu robić przykrości.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam się z nim rozstać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026