Piszę ponieważ czasem , mam wrażenie ,ze mój partner się oddala , izoluje na kilka dni, jest wówczas mniej czuły, mniej pisze , dzwoni a jeśli już, mało entuzjastyczne rozmawia, potem wraca do siebie kochanego , czułego i wspaniałego...jak sobie radzić z takim "oddaleniem" wiem ,ze wtedy powinnam się wycofać i poczekać...ale jest mi przykro...
Podobne tematy
Hm..może pogadaj z nim szczerze.. Dlaczego jest raz mily, a raz nieczuly.. Musicie pogadać.
Pogadać dobra rzecz tylko łatwo powiedzieć trudniej zrobić tzn. przeprowadzić dobra i konstruktywną rozmowę. Jednak trzeba podjąc próbę. Poza tym ja byłem przez pewien czas z konieczności w związku na odległośc tzn. ja pracowałem i uczyłem się w jednym mieście a moja dziewczyna pojechała do innego miasta na studia. Takie dziwne dni dopadały i mnie i ją. Raz byliśmy czuli zakochani a za tydzień mieliśmy takie dni, że nawet nie było o czym porozmawiać. Skąd to się brało, sam nie wiem. Myślę, że częsciowo ze zwątpienia czy to wszystko przetrwa, trudno powiedzieć. Więc nie zdziw się jeśli Twój facet Ci powie, że nie wiem dla czego czasami taki jest
Rozmawiam z nim, dużo szczerze....ale "te " dni są.....
Ja tak mam... chyba nawet częściej niż mój facet. on chce abym go przytuliła, zapewniła o swoich uczuciach, a ja nie mam ochoty nawet z nim rozmawiać. czasem tak mam, mimo że wiele razy zastanawiałam się czemu taka jestem, po prostu nie wiem. ale gdy mam takie dni, a on nalega jeszcze bardziej mnie do siebie zniechęca. gdy natomiast zajmie się swoimi zajęciami, za jakiś czas sama do niego przychodzę poprzytulać się;))
6 2010-06-05 11:23:28 Ostatnio edytowany przez brazowasukienka (2010-06-05 23:14:24)
dlatego tez nic nie robię na silę ...czekam , ale zawsze mam wrażenie ,ze to moja wina, ze coś powiedziałam albo ze on mnie już nie lubi, chociaż histeryczka nie jestem...
"Mężczyźni są z Marsa, kobiety są z Wenus" - przepraszam, jeśli tytuł jakoś pokręciłam, ale tam to jest bardzo mądrze opisane. Nazywa się to syndromem sprężynki. Mężczyźni działają właśnie na zasadzie sprężynki - oddalają się, oddalają, a kiedy już sprężynka naciągnie się maksymalnie - wracają z wielkim hukiem, maksymalnie zaangażowani i kochający. Kobiety za to podobno są jak fale - najwyższa fala to szczyt dobrego samopoczucia, radości, chęci bliskości i czułości, potem nastrój opada (jak fala) i kobieta jest trochę smętnie nastawiona do świata i do swojego związku...
Pamiętam jeszcze z tej książki fragment o jaskiniach. Każdy facet ma swoją jaskinię, do której czasem się chowa, żeby pobyć sam ze sobą i porozmyślać, Potem wychodzi zrelaksowany, z nowymi siłami witalnymi, radośnie i...widzi napuszoną partnerkę, która potrzeby siedzenia w jaskini nie rozumie...
Tak więc dziewczyny nie pozostaje nic innego jak zrozumieć i zaakceptować naturę mężczyzny i korzystać z chwil, kiedy właśnie on wylezie z jaskini albo kiedy sprężynka strzeliła ![]()
Mój chłopak tak ma, ale w pewnym sensie go rozumiem, bo czasami zachowuję się podobnie
. I to nie chodzi o to czy ktoś zawinił, czy ktoś coś źle zrobił. To naturalna rzecz ![]()
A jeśli chodzi o książkę o Marsach i Wenusach to nie zdzierżyłam, ale przesłanie ma fajne ![]()
kazdy człowiek tak ma, że chce pobyć sam i ogarnąc swoje myśli.Najlepiej ten czas przeczekac i zając sie jakimś pozytecznym zajęciem.Najgorszym co mozna zrobic to wypytywanie się co sie stało itp.
więc nie pozostaje nic innego jak przeczekać ZIMNY OKRES...czytałam tę książkę ..ale książka tendencyjna, mówi tylko o tym jak schodzić z drogi facetowi i stawia jego potrzeby na pierwszym miejscu...cóż ,my kobiety zawsze musimy być cierpliwsze...dziękuje za wypowiedzi miłego wieczoru:)