Moja córka ma 6 lat i wciąż grymasi przy jedzeniu. Potrafi nawet nie jeść 6 godzin. Nie ma ulubionych potraw nie lubi zup, mięsa ani owoców. Jej posiłki to horror dla całej rodzin, kończą się płaczem i trwają całymi godzinami. Robimy badania ,żeby to kontrolować i wyniki morfologii ma dobre. Pytałam o radę wielu pediatrów lecz oni bagatelizują sprawę, ponieważ córce nic nie dolega i ogólnie nie wygląda źle. Jej waga też jest w normie. Proszę bardzo o poradę. Co robić ,żeby córeczka jadła ?
Podobne tematy
Problem niejedzenia u dzieci jest dość częstym problemem i wielokrotnie poruszanym w programach telewizyjnych. Ja ze swoja córką miałam dość podobną sytuację. Pani w przedszkolu zmierzyła jej czas jedzenia kanapki z połowy kromki - 45 minut. W domu było podobni. W pewnym momencie chyba odpuściłam i przestałam traktować posiłki jako punkty kulminacyjne dnia. Jadła tyle ile chciała, jeśli zostawało coś na talerzu nie robiłam żadnych uwag. Nie wyznaczałam żadnych granic, że ma zjeść tyle i koniec dyskusji. Przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Dzisiaj nie mamy problemu z jedzeniem, córka nawet zaczyna jeść warzywa. Nadal nie zjada całej porcji, zjada tyle ile jej potrzeba.
Jednak w przypadku Twojej córeczki 6 godzin to dość długa przerwa jak na małe dziecko. A może pomogłoby wspólne przyrządzanie posiłków lub jadłospisu. A może często dajesz jej słodycze do jedzenia, wtedy często dzieci w ogóle ograniczają normalne jedzenia. A próbowałaś Joko dotrzeć do poradni dietetycznej, może tam uzyskałabyś jakąś fachową pomoc.
Drogie Panie, jeśli macie jakiś złoty środek na niejadka to czekamy na porady, pomóżcie. ![]()
3 2008-06-13 17:03:39 Ostatnio edytowany przez kaska252 (2008-06-13 17:04:00)
witam
moja coreczka ma rok i cztery miesiace od jakis 3 tydodni nie chce pic mleka . w momecie gdy tylko zobaczy butelke z mlekiem ma doruchy wymiotne nie wiem co z tym zrobic czy mleko mozna czyms zastapic . prosze o pomoc
może moja rada się przyda. Nie latałam za moim niejadkiem , ale podawałam mu do picia Cytropepsyn( odpowiednik kwasów żołądkowych) cytrynowy syropek rozpuszcza sie w wodzie i dziecko sobie popija , efekt wystąpił po kilku dniach i syn sam upomniał sie o jedzenie i skończyl sie problem niejadka
A ja byłam dzieckiem niejadkiem
Kanapkę potrafiłam jeść przez dwie godziny XD Obiad kojarzył mi się z koszmarem "nie odejdziesz od stołu póki nie zjesz". Ogólnie jedzenie kojarzyło mi się z uciążliwym przymusem. Dopiero kiedy rodzice dali sobie spokój, po pewnym czasie zaczęłam jeść i czerpać z tego przyjemność ![]()
Mleka też nie piję. Do czwartego roku życia byłam nim karmiona dzień w dzień i pewnego dnia ciało albo dusza powiedziały "dość" i do dziś nie mogę na nie patrzeć. Jednak nie wiem jak to jest w przypadku małych dzieci - może jednak możnaby wymienić mleko na coś zbliżonego pod względem odżywczym?
wiem, że to już odległy temat, a nie mogę znaleźć nic innego, dlatego pozwólcie, że troszkę ponowię temacik....
mój syn skończył na dniach 6 lat. wzrostowo i wagowo jest raczej z tych mniejszych, ale wygląda normalnie
mam drobny problem, nie jest on właściwie niejadkiem, ale... ma taki dziwny etap... nie chce jeść żadnych normalnych dań, nieraz jest tak, że stawiam przed nim obiad i zjada tylko ziemniaki i surówkę, mięsa nie tyka, innym razem, zjada samo mięso. a teraz... w ogóle niemal nie je zdrowych posiłków, tylko tyle co w przedszkolu - tam nigdy nie było problemów z jedzeniem, nie kaprysił, że czegoś nie lubi, że nie chce, zawsze raczej wszystko mu smakowało, a w domu... jest koszmar, kotlet schabowy jadł od wczoraj i dzisiaj znów nie skonczył. drażni mnie, bo jak go podniosę do góry to krzyczy że spodnie mu spadają!!! no niech wybaczy, żeby nogawki były odpowiednio długie, to w pasie są za duże, no ale skoro się nie je... za rybą już jest bardziej, tą zjada, ale najbardziej mnie denerwuje, że popija pepsi, bo mąż kupuje, wszystkie dziwolągi, typu: popcorn, pizza, czekolada, slodycze to mógłby jeść chętniej, nie zjada ich w jakichś olbrzymich ilościach, bo nawet bym mu na to nie pozwoliła, ale jednak... boli mnie, że nie je mięsa i innych artykułów które mają wpływ na wzrost...
nie pisałabym o tym, gdyby nie dzisiejsza sytuacja, mianowicie, postawiłam przed nim talerz z tym kotletem, trochę skubnął, potem zajął się czymś innym, wymiguje się, mówiąc, że bolą go zęby, -- zęby których jeszcze nie ma, no ok. może się wyżynają... szóstki - możliwe? chyba tak....? później dałam mu jeszcze kilka kęsów, bo pokroiłam drobniej, żeby dużo nie musiał gryźć tymi bolącymi dziąsełkami. i nie było mowy, że jest głodny czy coś, zresztą jak jest, potrafi sam sobie wyjąć z lodówki, co go interesuje, np. parówke, czy danonka. ale to za mało. dodam, że pije mnóstwo mleka. samo mleko, z płatkami, bądź kakao.
no i dzisiaj, nie wołał jedzenia, co dawałam nie chciał zjeść, więc czas na jedzenie minął. nie mógł zasnąć przez 1,5h i gdy nadeszła godzina 21:30 - gdy mój syn już powinien spać, woła mnie nagle, że on jest głodny!!! i Dziewczęta nie dałam mu nic jeść, wytłumaczyłam, że czas na jedzenie minął w momencie, gdy sprzątnęłam je ze stołu, następnym razem niech się zastanowi, i znajdzie czas również na jedzenie, nie tylko zabawa! teraz niech idzie spać, wyśpi się (o ile to możliwe na głodnego:() a rano jak wstanie dostanie śniadanko.
i chyba w tym mój problem, mam wyrzuty sumienia, że kazałam dziecku pójść na głodnego spać!!!!!!
ważnym przy tej sytuacji jest chyba wspomnienie o tym, że mój strasznie próbuje na mnie wszystko wymusić, najgorsze jest, że kiedy mam gości, koleżankę lub rozmowę przez telefon, on chce być na pierwszym miejscu, drze się pytając mnie o coś, albo wołając do czegoś, bym zobaczyła, zrobiła, lub cokolwiek innego, i nie potrafi poczekać i zrozumieć, że jak z kimś rozmawiam, należy poczekać aż skończę, lub grzecznie zapytać czy może coś powiedzieć....we wszytskim przeszkadza i żadne groźby kar nie działają, ostatnio konsekwentnie grożę karą braku tv i komputera, trochę się stara.... ![]()
konczę, bo w kwestii mego syna to mam mnóstwo do napisania, chyba książka by powstała... więcej ew. przy innych okazjach ![]()
moja siostra ma kilka swoich sposobów na to, żeby jej synek jadł, bo też niezbyt chętnie je. kiedyś obejrzała program z supernianią, gdzie 2 dziewczynki - według ich mamy niejadki, miały 2 papierowe talerzyki, a superniania przyniosła im gazety kulinarne i one wycinały z gazet co lubią jeść i naklejały na te talerzyki. zebrały się całkiem spore porcje. potem z mamą poszły na wspólne zakupy i przygotowały wspólnie kupione rzeczy - i co najważniejsze - każda jadła swoje ulubione rzeczy (np. jedna paróweczki, a druga kanapeczkę). w każdym razie poskutkowało, bo pięknie zjadły.
no i moja siostra też młodemu wprowadziła taki system i jak na razie skutkuje. wiadomo, ze u niejadków jest kwestia spadku odporności, jak nic nie jedzą, ale na to moja siostra wymyśliła też swój sposób: kupiła młodemu Kidabion w syropie i powiedziała, że jest to "magiczny soczek", po którym ma się duuuużo siły jak jakiś bohater z kreskówki. no i mały po śniadaniu i kolacji chętnie pije ten "magiczny soczek" i dzięki temu zawsze ma troche więcej witamin.
chyba walka z niejadkiem nie ma sensu - trzeba mieć po prostu głowę pełną pomysłów, które zainteresują malucha i już ![]()
są specjalne syropki na to aby był lepszy apetyt. Ja radzę także urozmaicać menu dziecka, tak aby już w miarę od najmłodszych lat próbowało różnych smaków... Poza tym warto też zachęcac dziecko w wspólne przygotowanie posiłków ![]()
Moje rady
-kładę malutkie kawałeczki kanapek w zasięgu ręki
-ograniczam słodkości do popołudnia od czasu do czasu i jest to czekolada,lody lub galaretka
-pepsi ,hamburgery itp.raz na miesiąc
-ketchup zawsze pod ręką
-smażę wąskie kawałki piersi i rybek w panierce -uwielbiają wszyscy
-wspólnie robione sałatki owocowe
-dla malucha 2 lat obiad tylko po spacerze,rano jogurt i nie zmuszam kiedy nie chcą jeść
mam trójkę dzieci ,daję na jesieni tran -są okresy kiedy jedzą bardzo mało a potem znów jest ok
10 2010-11-13 15:16:36 Ostatnio edytowany przez London69 (2010-11-13 15:17:10)
Mój chrześniak też jest strasznym niejadkiem, ale babcia kupiła mu Apetizer w syropku i apetyt teraz ma, trzeba przyznać.
Tak więc polecam.
mojemu dziecku ostatnimi czasy coś naprawdę się poprzestawiało... jak zawsze miał apetyt tak teraz prawie wogóle nie chce jesć... mam nadzieję ze to tylko przejściowe.
moja córka też nie chce jeść, waga niby prawidłowa, wzrost też, ale jest przeraźliwie chuda same kości a lekarz mówi że jest ok....próbowałam już syropów na apetyt, nie pomogły, karmiłam nawet ale zje tylko co wróbel, słodycze jej odstawiłam, już nie wiem co robić, bo w końcu mi dziecko zabiorą bo powiedzą, że głodzę i dlatego jest chuda jak patyk....
Joanno - chudosc u dziewczynek w pewnym wieku jest naturalna, nie wynika ze zbyt niskiej wagi. Sporo dobrze odzywionych dziewczynek jest przez pewie czas "dlugich" - bo ciagnie je do gory. Skoro lekarz mowi, ze wszytsko w normie, to bym sie nie przejmowala.
Co to karmienia niejadkow - to moim zdaniem najgorsze jest karmienie na sile. Sama bylam niejadkiem, i mimo ze wieki temu z tego wyroslam pamietam do dzis sytuacje, kiedy po posilku rodzice i siostra wychodzili z kuchni, a ja zostawalam sama nad talerzem w mysl zasady "jak zjesz to odejdziesz od stolu". No, wiec w moim przypadku konczylo sie na tym, ze 2 godziny pozniej mama zaczynala na mnie krzyczec, ze nie zjadlam, tato na mame ze krzyczy na mnie, ja uderzalam w ryk i konczylo sie na awanturze miedzy rodzicami.
No i ten obrzydliwy smak zimnej jajecznicy ktora probowalam ze lzami w oczach przelknac, a ktora doslownie rosla mi w ustach.
Dlatego wiem jedno - przy pelnym stole jeszcze zadne zdrowe dziecko z glodu nie umarlo.
Zadnego wmuszania jedzenia!
ja też mam problem z jedzeniem 8 letniej córki. Ale jest to wyłącznie mój problem.
Córcia je mało i nie wszystko co przyznam bardzo denerwuje.
Czasami robie jej ulubione pierogi ale ona nie chce jeść bo ona lubi wieprzowinę z wołowiną w farszu a ja jej wkładam mięso drobiowe.
Ale świadczy to tylko o tym, że kobietka wie czego chce.
I choć jest bardzo chuda i dużo osób z wyjątkiem lekarza zwraca na to uwagę to wyniki krwi ma bardzo dobre.
Więc jeśli tak jest to oznacza że niema co dziecka torturować jedzeniem bo efekt może być w przyszłości tragiczny.
Pozwalam jej nie jeść obiadu a w zamian za to ona robi sobie ulubioną sałatkę z pomidorami, bazylią i oliwą jeśli to ja ją robię to dodaje czosnek.
Chętniej też je gdy może sama coś przyrządzić.
Ostatnio podpasowały jej koreczki i też sama je przyrządza.
Bardzo lubi jak zrobię sałatkę w ananasie, fajnie to wygląda i szybko znika.
Dziewczyny polecam też robienie jeży i innych zwierzaków z owoców, dobra zabawa a dzieci chętnie je pózniej zjadają.
I co najważniejsze zły chumor to nieproszony gość przy stole, więc upominajcie dzieci po obiedzie ale nigdy w trakcie.
Myślę, że można powoli dawać jej próbować nowych smaków - może coś jej posmakuje? Miałam podobny problem z 5-latką. Nie chciała jest owoców i warzyw i koniec. Kiedyś dostała w przedszkolu takie suszone owoce - jabłko o smaku banana (chrupsy chyba) i jej posmakowało. Do warzyw się nie przekonała, ale owocki takie wcina. Może spróbuj tego? no i trzeba się uzbroić w cierpliwość
Trzymam kciuki
zapomniałyście jeszcze o tym, że może nie lubić jeść na jakiś konkretnych naczyniach. ja tak miałem jak byłem mały. Myślę, że coś takiego może coś zaradzić (coś dla małych księżniczek): http://www.stylowazastawa.pl/products/big/1271761111_27500_cr.jpg o ile oczywiście problem tkwi w tym, o czym piszę.
Gdzieś kiedyś słyszałam, że dobrym sposobem na niejadka jest chociażby kupienie dziecku kolorowych talerzyków i sztućców. To może sprawić, że dziecko chętniej zasiądzie do stołu. Dla urozmaicenia niech nawet sam sobie wybierze stołową zastawę.
Warto też, żeby posiłek dziecka był urozmaicony. Zamiast codziennie dawać jego ulubioną pomidorówkę, warto poeksperymentować, może maluch nawet nie wie, że lubi np. krokiety albo inne pyszne potrawy. Ważne jest też, żeby nie podawać dziecku tego, czego zdecydowanie nie lubi. Może niektóre (np. brukselka czy szpinak) są zdrowie, ale niekoniecznie muszą dziecku smakować. Nie nalezy też podawać picia przed jedzeniem, a szczególnie coli, oranżady czy innych posiadających dużo cukru napojów. Aby dziecko zachęcić do jedzenia można również wspólnie przyrządzić potrawę. Niech maluch pomoże ułożyć jabłuszka na tacce, podać surówkę.
I warto też pozwolić dziecku jeść samemu. Niech je spokojnie, powoli i bez stresu.
Nie zakładaj z góry, że musi zjeść wszystko z talerza. Jak już wspominałam wcześniej w tym wątku, w aptece możesz zakupić suplementy diety zwiększające łaknienie. Powodzenia! ![]()
Witajcie moja córcia też mi niechce jeść przeżywam ten sam koszmar co dzień musze się tak natrudzić,naprosić,straszyć że już sił brakuje,małą ma 19miesięcy a kłopotyt z jedzeniem zaczeły się miej więcej jak mała miała gdzieś 6 czy 7 miesięcy niechciała piś mleka wcale, potem kaszek nie chciałą jeść no oczywiście coś tam w końcu zjadałą ale jak wspomniałam wcześniej z wielkim trudem, tera bjest tak samo mała zbiera jakieś papierki, obierki po ziemniakach i wpycha do buzi a jak jej dam chcleba z byle czy np.dzem,wędlina serek ,topiony czy taki normalny czy pomidor,czy ogórek to ne che mi jeść ona nawt słodyczy nie lubi a z owoców to nieraz jabłko czy pomarańcz a tak to nic, Dawałam już jej ogórki kiszone i to nie pomogło. Niechce z nią biegac po lekarzach bo wydaje się zdrowa,niechudnie,normalnie się bawi,psoci no ale nie je , a może wy macie jakieś danie co wasze malutkie dzieci lubiały jeść. JA już nie mam pomysłow, robie jej naleśniki, jajecznice na masełku, obiad taki normalny dajer jak my jemy,bółeczke w mleku, jakieś zupy,jej nic nie smakuje koszmar ,poradzcie coś prosze to moje gg 23370452
ehhh ja musze się starać, zeby Kasia cokolwiek zjadła...wymyślam różne sposoby, np. kanapki z buźkami, jajka jako myszki i pomidory jako kwiatuszki, poza tym do niemal wszystkiego dodaję zieloną pietruszkę - mała ją uwielbia, jednak nie nadaje się ona do wszystkiego. do mleka np dodaję też kolorowe syropy - taki supermilker zmienia jego smak, a moze być dodawany też do lodów, deserów itd
Na niejadka dobre są niekonwencjonalne metody, np. dać mu się pobawić czymś, co oswoi go z nielubianym jedzeniem, np. w przypadku warzyw i owoców, z aplikacją befit. Odpowiednio użyte może odnieść skutek.
Kiedy zaczęlyście wprowadzać warzywa w diecie niemowlaka?
22 2025-07-31 15:22:35 Ostatnio edytowany przez Turkanka (2025-07-31 15:22:43)
Kiszony małosolny domowy do spróbowania „raz na jakiś czas” od początku. Na samym początku obierałam i tarłam na tarce, bo nie wiedziałam jak zareaguje z uwagi na brak zębów. Posmakowało
Teraz mamy już ponad roczek i je ogórka kiszonego do kanapek albo do obiadu jako element urozmaiconej diety. Zupę ogórkową sauté też już próbował.
Rzodkiewka też od początku i też tarta z uwagi na brak zębów (nasze były bardzo twarde). Bardzo posmakowała
https://magazynspozywczy.pl/jak-uprawia … kologiczne
Warzywa i owoce oczywiście ekologiczne
Ja wlasnie takim dzieckiem bylam ale sie zmienilam od roku 2023