Witajcie,
musze sie wygadać, bo oszaleje. Sytuacja jest dość skomplikowana, ale nie daje już sobie rady. Z moim partnerem jestem ponad 2 lata (on 37 lat, ja 33). Na początku widywaliśmy się co weekend, on przyjeżdzał do mnie. Ja sobie pracowałam i studiowałam. Po kilku miesiącach stwierdził, że on nie chce dłużej jezdzic i chce ze mną zamieszkać. Mielismy od czasu do czasu wymiane zdań na temat seksu ale twierdził, że jest przemęczony no i oczywiście byłam wyrozumiała nawet go masowałam i starałam sie robić wszystko, żeby stworzyć odpowiednie warunki, żeby coś z tego wynikneło. Zamieszaliśmy razem i on nagle 7 dni w tygodniu w pracy (bo 1 raz w życiu sie wyprowadził od rodziców mając 35), a w domu bardzo blisko z mama bo tata alkoholik i on nie miał tam zadnych obowiazków tylko praca siłownia i spotkania ze znajomymi i głownie ze siotrą (strasza mężatka z dwoma córkami). Mama sprzatala prasowała gotowala życie jak w hotelu. Nagle ,gdy zamieszaklismy a on nie umie prania wstawic i caly czas ze ja umiem to moge ogarniac, bo on pracuje i nie ma czasu. Ja wtedy nie pracowałam przez jakies dwa miesiace ze wzgledu na przeprowadzke no ale w tygodniu mialam praktyki a weekend zajecia na uczelni i caly dom na glowie. A przy klotni uslyszalam, że ojej co to takiego, że mi pranie robisz albo gotujesz, ale oczywiście sam sobie nie zrobił nie wspominając coś dla mnie. No i oczywiscie zaczeły się kótnie o sex. Na początku był raz na 2 tygodnie od zamieszkania razem. Ja proponowałam masaże, przebieranki cokolwiek, żeby go zachęcić, ale bez skutku. Cały czas się drze na mnie, że on juz kiedyś tak miał, że tylko seks i seks i jemu seks nie jest do niczego potrzebny. A ja rzuciłam całe swoje życie i prace, żeby on był blisko swojej rodziny i swojej pracy, którą twierdzi, że ma bardzo dobrą. Oczywiście obiecywał, że sie zmieni , że mam przeczekać, że on musi pracować, bo są rachunki. Ja wspomne, że cały czas czy miałam prace czy nie za wszystko płace połowe od czynszu po jedzenie kupuje sobie sama i gotuje sama do wszystkich innych rzeczy, jeśli coś mi kupi to zaraz mu oddaje. Jak moi rodzice przyjada zawsze pełno auto nam przywiozą jedzenia, środków do prania itd a jego rodzice nic. Do tego wszystkiego doszła równiez kwestia, że jego mama i siostra mieszka po drodze do jego pracy. Ja wcześniej tego nie wiedziałam. Jak jest jakas klotnia jedzie spac do mamy, jak ja nie chce jechac do siostry, która czuje się pępkiem świata to jestem wyzwana od najgorszych. Pierwsze trzy miesiace wspolnego mieszkania to była jakas masakra dla mnie zero seksu zero zainteresowania mną tylko praca i mama praca i siostra, a potem to jużc oraz gorzej. Gdy mowilam nie pasujemy do siebie zrezygnujmy to ze ok, a na drugi dzien, że jestem miloscia jego zycia. Do nastepnej klotni, żeby uslyszeć, że on zrywa i tak wkółko. Ja starałam sie nie być impulsywna i naprawde mi zalezało to mówie sobie tylko poświęciłam to przeczekam to. Niestety tak jest do dzisiaj mimo obietnic i mimo rozmów. Prosiłam go wiele razy dlaczego seks jest raz na dwa miesiące i trwa około dwie minuty, bo trzeba sie spieszyc, żeby mu nie opadł i jeszcze potem dostane opierdol, że to moja wina.
Moja mama i tata powiedzieli mi, że on mnie traktuje jako lokatorke lub kolezanke, ale wtedy miałam jeszcze nadzieje, że to sie zmieni i nie chciałam dopuszcać tego do swoich myśli. Przy jego rodzicach nigdy mnie nie dotknie. Postanowilam sprobowac i zrobic to co on chce zaczełam jezdzic non stop do jego rodziny tak ja chcial robilam jak chcial ale wkolko za mało za mało. Do moich rodziców jechalismy raz na miesiac albo rzadziej. Dodam, że moi rodzice mają tylko mnie i są schorowani. Jego rodzice są zdrowi i dorabiają na emeryturach. Moi są na wysokich stanowiskach i mamy swoj dom to mi powiedziałam, ze mamy kije w dupie i jestesmy sztywni. Jego rodzice na emeryturach i jak on twierdzi sa normalni, a ze moi maja pieniadze to sa nienormalni wedlug niego bo nie siedza co weekend ze znajomymi na grilu tylko cale zycie sie ucza i dorabiają. Ja wlasnie jestem taka sama. Pracuje od 18 roku zycia skonczylam studia i na wszystko zarobilam swoimi rekami. Wkolko sie czepia mnie mojego wuja ktory jest lekarzem i ma swoja przychodnie, ze jest taki sraki i owaki, ale to juz zbyt odległy temat. W kazdym razie podsumowujac moja rodzina jest zawsze zla a jego super. Jego siostra mnie wkolko atatkuje o wszystko i sie wywyzsza ze ona jest najlepsza, a jest fryzjerka po zawodowce i wpadla majac 20 lat. Nie oceniam jej kazdy ma swoje zycie, ale równiez uwazam, ze nie zasluguje na to, żeby mnie gnoiła za darmo bo jej sie tak podoba.
Obecnie zmarła moja mama jestem bardzo bardzo załamana , że zamiast nie sluchac go i jezdzic czesciej do swoich rodzicow to latałam do jego rodziny. Moja mama ukrywała chorobe i był to dla mnie szok, nagle dostałą zatoru płuc trafila do szpitala i tam zmarła(58lat). Trzymałam ją za ręke gdy odeszła...... Moj partner owszem wziol urlop i jezdzil ze mna pomagac mi zalatwiac pogrzeb ale po 3 dniach zachowywal sie jakby sie nic nie stało. Tato mój ma raka prostaty i tez obecnie jest w ciezkim stanie. A moj parter caly czas krzyczy ze ja mu zawalam głowe bo u mnie w rodzinie sie wkołko cos dzieje, że my caly czas mamy problemy i on nie che tego sluchac. Ja juz ledwie funkcjonuje mam nerwice, płacze za mamą pękło mi serce probuje jakos pogodzic prace z opieką nad tata i obecnie obroną dymplomową. Chodzę do psychologa.A w domu wkolko to samo, że on nie chce o tym gadac i o tamtym on chce tylko o wesolych i przyjemnych rzeczach rozmawiac. Caly czas sie umawia a to z siostra a to z mama a to z kolega i karze mi na sile jezdzic jakby sie nic nie stalo. Powtarzam mu, ze sie zle czuje ze jestem zalamana po smierci mamy, ze chce w spokoju przezyc zalobe a on sie zaraz wydziera na mnie ze ja mam depresje ze on juz to przerabiał. Powiedziałam mu na spokojnie a co Ty bys zrobil na moim miejscu? A on mowi do mnie a wiec Ty zyczysz mi zeby moja mama tez zmarła super. Ja nic takiego nie powiedzialam prosilam go o emaptie. Nie wiem juz co mam zrobic nie mam sił na to wszystko. Teraz wrocilismy z urlopu bylismy na 4 dni nad wodą. Na urlopie zaczął się na mnie wydzierać wsród ludzi i zostawił w środku miasta i poszedł do hotelu. Ja z GPS musialam wrócić sama do hotelu. Oczywiscie nie było seksu ani zblizen nic. On sobie kupił wodke i spał w hotelu a ja chodziłam po okolicy i płakałam. Jak chcialam z nim pogadac dlaczego tak robi to powiedzial ze pije z mojej winy bo caly czas go mecze o seks, co nie jest prawdą. Zaproponowałam wspólne wejście do sauny w ostatni dzień pobytu. Obiecywał, ze bedzie nad tym pracowal, ze spedzimy miło urlop, tak się jednak nie stało..... Przyjechalismy oczywiscie skloceni do domu, zaraz na drugi dzien pojechal do mamy, wrocil od niej w skowronkach i pyta mnie czy jedziemy za miesiac na nastepny urlop....
Ja zaraz oszaleje ............. Proszę powiedzcie mi jesli ja coś robie źle, bo ja juz nie wiem co mam zrobić...
Podobne tematy
Jakie masz korzyści z bycia z tym, wybacz, cwelem i ćwokiem? Jesteś desperatką?
Ja pierdole.
Wybacz, ale nie można inaczej zareagować na twoja historie.
Co z tobą jest nie tak?
Jakieś poważne defekty fizyczne? Niepełnosprawność?
Serio pytam, bo nie wyobrażam sobie innego powodu, dlaczego weszłaś w relacje z taka życiową pizdą?
Dlaczego dajesz sie poniżać? Dlaczego pozwalasz aby na ciebie krzyczał? dlaczego pozwalasz by cie oszukiwał? Dlaczego tolerujesz nie dotrzymania umów pomiędzy wami?
przecież to nie dosc ze nie ogarnięte społecznie dziecko, to jeszcze cham i prostak?
Dlaczego ty kobieto to sobie robisz?
Dlaczego ty kobieto to sobie robisz?
Też chciałbym poznać odpowiedź na to pytanie, bo takie postępowanie można tłumaczyć jedynie silną manipulacją.
Jesteś desperatką?
Jakieś poważne defekty fizyczne? Niepełnosprawność?
Nie dziwią mnie wcale powyższe pytania, już odpowiednio nacechowane :-/
Bo dla każdego patrzącego na Twoją sytuację z boku, autorko, to wygląda, jakby mocno coś było z Tobą nie teges. Jak nic z powyższego, to dorzuciłabym niską samoocenę, skutkującą wyborem partnera, który na każdym kroku będzie Tobie przypominał, jak niewiele jesteś warta, jak bardzo musisz się starać, jak udowadniać swoje zaangażowanie, żeby być wystarczająco dobra itd. itp. Ale to nie jest tak, że tylko on Tobą manipuluje, ale po prostu jego zachowanie padło na podatny grunt, bo w Tobie są predyspozycje.
Co źle robisz? Jesteś z nim, to twój błąd.
Co źle robisz? Jesteś z nim, to twój błąd.
O wlasnie I tym krotkim zdaniem rozwiazuje sie wszystkie rozpiski na 20 stron. Rowniez tak uwazam, ze jej najwiekszy blad to fakt,ze jeszcze nie kopnela go w doope
Źle robisz, tkwiąc przy nim.
Nie wiem na co czekałaś i liczyłaś... jak było do przewidzenia, że tylko może być gorzej.
Po co Ty z nim jesteś w ogóle?
Dziękuje wszystkim za odpowiedź.
Mam bardzo niską samoocenę. Myśle, że dlatego, że zawsze byłam niewystarczająca dla moich rodziców i mojego ex męża. Po ślubie zacząl mnie źle traktować, zdradzać, a potem uderzył. Nie miałam gdzie pojść, bo rodzice nie chcieli mnie do siebie wziąść. Byłam sama 6 lat. Poszłam do pracy potem na studia. No i w tym czasie poznałam obecnego partnera. Cała moja rodzina i znajomi mówili mi, że jest fajny i że powinnam się go trzymać, żeby nie być sama. Zwłaszcza teraz jak mama zmarła każdy mi mówi, że mam to wytrzymać, bo żaden związek nie jest idealny. Ale zaczeło mnie to wszystko męczyć dlatego tu napisałam.
A w odpowiedzi na wasze pytania: nie jestem niepełnosprawna, jestem pielęgniarką, napewno mam niską samoocene i depresje po śmierci mamy, nie umiem się postawić, bo nawet jak próbuje to nikt tego nie bierze na poważnie. Zawsze byłam wykorzystywana za dobre serce. Chodzę na terapie od 6 lat. Z obecnym partenerem wszystko się zaczeło po wspólnym zamieszkaniu. Nie było żadnych problemów jak każdy mieszkał osobno.
Polecam Ci rozważyć zmianę psychoterapeuty skoro chodzisz do niego 6 lat i władowałaś się w taką kołomyję.
Rozumiem, że jesteś w trudnej i skomplikowanej sytuacji. Warto byłoby zastanowić się nad konsultacją terapeutyczną dla ciebie i twojego partnera. Profesjonalny terapeuta może pomóc w zrozumieniu i rozwiązaniu problemów w waszym związku. Ważne jest, abyście oboje byli gotowi na pracę nad relacją i komunikowali się w sposób otwarty i empatyczny. Pamiętaj, że twoje zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie są priorytetowe.
Rozumiem, że jesteś w trudnej i skomplikowanej sytuacji. Warto byłoby zastanowić się nad konsultacją terapeutyczną dla ciebie i twojego partnera. Profesjonalny terapeuta może pomóc w zrozumieniu i rozwiązaniu problemów w waszym związku. Ważne jest, abyście oboje byli gotowi na pracę nad relacją i komunikowali się w sposób otwarty i empatyczny. Pamiętaj, że twoje zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie są priorytetowe.
Niestety partner nie chce iść na żadne terapie, bo uważa, że to jest idiotyzm i że on nic złego nie robi. Według niego moja rodzina jest sztywna a jego wspaniała bo całymi dniami ze sobą siedzą a najlepiej jakbym co weekend jezdzila i nocowała. On nie widzi nic złego w swoim zachowaniu czy jego rodziny. Boje się odejścia od niego, bo ciężko przeżywam śmierć mamy, tata też w cięzkim stanie bierze chemię. Za chwilę zostanę sama i nie wiem jak to zniosę...... Psychiatra mówi, że zmiana leków powinna pomóc, ale to mnie tylko otumania i tego już nie biorę. Jestem zapisana na terapie grupowe ale czekam juz 2 lata w kolejce. Odziedzicze dom po rodzicach i zaczynam się bać czy nie po to ze mną jest... Cały czas myśli ze sprzedam ten dom i kupie tutaj najlepiej jak najblizej jego rodziny. Powiedzialam mu ze nie strace calego majatku na dom, zeby on mogl sobie mieszkac i co chwile bedzie jego rodzina przesiadywac to nie odzywal sie do mnie 3 dni.
Tyle razy juz była rozmowa o rozstaniu. On jechal do mamy potem wracał i wkolko to samo. Ja moglabym pojsc do domu rodzinnego tam gdzie jest ojciec, ale tu mam prace i kończe studia, wieć nie moge tak od razu tego rzucić a zostało mi jeszcze 6mscy do zakończenia.
Niestety, terapeuta nie podniesie facetowi libido, choć nie wiadomo czy w zamian nie korzysta z mniej męczącego seksu ![]()
Współczuję Ci rodziców, na pewno wpędzili Cię w kompleksy i niskie poczucie wartości.
Nie możesz przeżyć życia z kimś, kto praktycznie w niczym Ci nie odpowiada. Jesteś młoda, całe życie przed Tobą, nie marnuj go przy boku takiego faceta.
15 2023-08-16 16:15:09 Ostatnio edytowany przez Paliwoda (2023-08-16 16:22:30)
Jesteś w związku, który generuje dla ciebie wiele stresu i trudności emocjonalnych. Skoncentrowanie się na twoim zdrowiu psychicznym oraz wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół jest teraz bardzo ważne. Czekając na terapie grupowe, może warto rozmawiać o swoich uczuciach z bliskimi, a także zastanowić się nad tym, co byłoby najlepsze dla twojego dobrostanu na dłuższą metę. To trudne wybory, ale pamiętaj, najważniejsze jest Twoje dobre samopoczucie, i tym się kochana kieruj.
I może wsłuchaj się bardziej w ten głos z wnętrza siebie. Może on faktycznie jest z tobą tylko dla wygody materialnej? Znalazł sobie mamusie opiekunkę. Nie dziwię się że nie ma między wami namiętności. To przecież bierze się z czegoś innego.
Eee... Jeśli ktoś ma 30+ lat i mieszka nadal z rodzicem to już jest sygnał, że coś nie tak z tą osobą
Taki człowiek ma zupełnie inne podejście do życia niż osoba, która ciężko pracowała nad swoją niezależnością i samodzielnością. Takie duże dziecko nie okaże empatii w trudnych chwilach, a tym bardziej nie będzie żadnym wsparciem w życiu codziennym. Maleńki życiowy problem będzie generował u tej osoby skrajne emocje (najczęściej agresja) i potrzebę uciekania od problemu i schowania się u mamusi. O porozumieniu już nawet nie wspomnę...
Eee... Jeśli ktoś ma 30+ lat i mieszka nadal z rodzicem to już jest sygnał, że coś nie tak z tą osobą
Taki człowiek ma zupełnie inne podejście do życia niż osoba, która ciężko pracowała nad swoją niezależnością i samodzielnością. Takie duże dziecko nie okaże empatii w trudnych chwilach, a tym bardziej nie będzie żadnym wsparciem w życiu codziennym. Maleńki życiowy problem będzie generował u tej osoby skrajne emocje (najczęściej agresja) i potrzebę uciekania od problemu i schowania się u mamusi. O porozumieniu już nawet nie wspomnę...
Niestety sama prawda.... masakra ![]()
Na twoim miejscu wróciłabym do domu i wsparła ojca w chorobie, bo możesz żałować ze nie spędziłaś z nim ostatnich dni.
Z tego zwiazku nic nie będzie, odejdź od niego. Jesteś ciagle nieszczęsliwa.
Na twoim miejscu wróciłabym do domu i wsparła ojca w chorobie, bo możesz żałować ze nie spędziłaś z nim ostatnich dni.
Z tego zwiazku nic nie będzie, odejdź od niego. Jesteś ciagle nieszczęsliwa.
Narazie założyłam kamery i rodzina tacie pomaga. Ja mam tu prace i kończe studia. Od taty dzieli mnie 140km. Kiedy tylko moge to do niego jadę i mu we wszystkim pomagam, w każdej wolnej chwili dzwonie. Związku z tym człowiekiem będę chyba długo żałować... Zaczynam się zastanawiać nad odejściem tak, żeby uniknąć gównoburzy i spokojnie sie wyprowadzić.
Nie umiem się tylko poskładać po śmierci mamy wiem, że musze życ dalej, ale są takie dni jak dzisiaj, że nie daje rady oczywiście po kłotni z nim. On pojechał do pracy a przy wyjściu zapytał czy dam mu buzi.... pranie mózgu
20 2023-08-16 16:35:40 Ostatnio edytowany przez Paliwoda (2023-08-16 16:36:13)
Diamanda napisał/a:Na twoim miejscu wróciłabym do domu i wsparła ojca w chorobie, bo możesz żałować ze nie spędziłaś z nim ostatnich dni.
Z tego zwiazku nic nie będzie, odejdź od niego. Jesteś ciagle nieszczęsliwa.Narazie założyłam kamery i rodzina tacie pomaga. Ja mam tu prace i kończe studia. Od taty dzieli mnie 140km. Kiedy tylko moge to do niego jadę i mu we wszystkim pomagam, w każdej wolnej chwili dzwonie. Związku z tym człowiekiem będę chyba długo żałować... Zaczynam się zastanawiać nad odejściem tak, żeby uniknąć gównoburzy i spokojnie sie wyprowadzić.
Nie umiem się tylko poskładać po śmierci mamy wiem, że musze życ dalej, ale są takie dni jak dzisiaj, że nie daje rady oczywiście po kłotni z nim. On pojechał do pracy a przy wyjściu zapytał czy dam mu buzi.... pranie mózgu
Cieszy mnie to, że zaczynasz przejrzewać go na oczy. Nie dawaj się manipulować tej gugule.
21 2023-08-16 17:07:26 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 17:08:12)
Trzymam kciuki, żebyś w miarę bezboleśnie wycofała się z tego chorego związku.
Tak, przechodzisz pranie mózgu i chyba rzeczywiście jesteś z kimś, kto czeka na spadek po Twoich rodzicach.
Jeśli sprzedałabys dom po rodzicach, to na bank on naciskałby na to, żebyś kupiła na Was jakas nieruchomość, blisko jego rodziny i do końca życia miałabyś tych ludzi na karku.
Teraz ojciec powinien być dla Ciebie najważniejszy i Ty, rzecz jasna, dla własnego dobra i dla samej siebie.
Trzymam kciuki, żebyś w miarę bezboleśnie wycofała się z tego chorego związku.
Tak, przechodzisz pranie mózgu i chyba rzeczywiście jesteś z kimś, kto czeka na spadek po Twoich rodzicach.
Jeśli sprzedałabys dom po rodzicach, to na bank on naciskałby na to, żebyś kupiła na Was jakas nieruchomość, blisko jego rodziny i do końca życia miałabyś tych ludzi na karku.
Teraz ojciec powinien być dla Ciebie najważniejszy i Ty, rzecz jasna, dla własnego dobra i dla samej siebie.
Brutalna prawda. Staram się jak mogę. Dziękuję
23 2023-08-16 17:26:43 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 17:27:35)
ulle napisał/a:Trzymam kciuki, żebyś w miarę bezboleśnie wycofała się z tego chorego związku.
Tak, przechodzisz pranie mózgu i chyba rzeczywiście jesteś z kimś, kto czeka na spadek po Twoich rodzicach.
Jeśli sprzedałabys dom po rodzicach, to na bank on naciskałby na to, żebyś kupiła na Was jakas nieruchomość, blisko jego rodziny i do końca życia miałabyś tych ludzi na karku.
Teraz ojciec powinien być dla Ciebie najważniejszy i Ty, rzecz jasna, dla własnego dobra i dla samej siebie.Brutalna prawda. Staram się jak mogę. Dziękuję
Wykorzystaj te pół roku na zwinięcie żagli, ale najlepiej byłoby, gdybyś już teraz spakowała swoje manatki.
On Tobą manipuluje i bez problemu udobrucha Twoje dobre serce.
Jesteś teraz w bardzo trudnym momencie życia, masz wywalony na wierzch cały brzuch i dlatego będzie mógł łatwo Cię zmanipulować.
Dzisiaj jesteś po jakiejś kłótni z nim, więc chodzisz nabuzowana, masz jasny obraz sytuacji.
Jutro złość Ci przejdzie, on pogłaszcze Cię po główce i tak będziesz taplala się w tym syfie.
Życzę Ci jak najlepiej.
Odejdź od tego buraka.
gloria33 napisał/a:ulle napisał/a:Trzymam kciuki, żebyś w miarę bezboleśnie wycofała się z tego chorego związku.
Tak, przechodzisz pranie mózgu i chyba rzeczywiście jesteś z kimś, kto czeka na spadek po Twoich rodzicach.
Jeśli sprzedałabys dom po rodzicach, to na bank on naciskałby na to, żebyś kupiła na Was jakas nieruchomość, blisko jego rodziny i do końca życia miałabyś tych ludzi na karku.
Teraz ojciec powinien być dla Ciebie najważniejszy i Ty, rzecz jasna, dla własnego dobra i dla samej siebie.Brutalna prawda. Staram się jak mogę. Dziękuję
Wykorzystaj te pół roku na zwinięcie żagli, ale najlepiej byłoby, gdybyś już teraz spakowała swoje manatki.
On Tobą manipuluje i bez problemu udobrucha Twoje dobre serce.
Jesteś teraz w bardzo trudnym momencie życia, masz wywalony na wierzch cały brzuch i dlatego będzie mógł łatwo Cię zmanipulować.
Dzisiaj jesteś po jakiejś kłótni z nim, więc chodzisz nabuzowana, masz jasny obraz sytuacji.
Jutro złość Ci przejdzie, on pogłaszcze Cię po główce i tak będziesz taplala się w tym syfie.
Życzę Ci jak najlepiej.
Odejdź od tego buraka.
Owszem. Zaczełam zauważać, że odkąd mama zmarła robi ze mną co chce. Jego siostra po pogrzebie mamy powiedziała, że tata sobie powinien kogoś znaleść, że by nie być sam... moj tata sie rozpłakał. A tydzień po pogrzebie jego mama postanowiła wyprawiać urodziny w resturacji czego nie robiła całe życie. Ja oczywiście nie pojechałam i potem musiałam słuchać jaka ja jestem okropna... Ja już rzygam nimi i tym ich podejściem do wszystkiego patrzą tylko na siebie...Dzisiaj rano zapytał mi sie czy mam ochote żeby jego znajomi przyjechali w sobote, powiedzialam ze nie nie mam ochoty, bo ja bede siedziec w kuchni i gotowac a Ty sie znowu upijesz i taki bedzie finał. To zostałam zmieszana z błotem ze ja mu zabraniam sie spotykac a na koniec wykrzyczał że ja udaje, że jestem dobrą osobą, że śmieszne to jest że mu wciskam że jestem dobrą osobą bo wszystkiego mu odmawiam. Jak zawsze zastosował kare, że pojechał do mamy....A mi dzisiaj chyba głowa pęknie od tych migren. Juz od jakiegos czasu nie pozwalam mu się udobruchać i jest gorzej i gorzej jest naprawde gesta atmosfera między nami dlatego zajrzalam tutaj....
25 2023-08-16 17:59:13 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 18:02:18)
Musisz pojąć i raz na zawsze wbić sobie do głowy, że ten człowiek nigdy Ciebie nie doceni. Bez względu na to, jak bardzo byś się starała i jak bardzo padalabys na twarz że zmęczenia na jego rzecz on nigdy tego nie doceni, gdyż w jego mniemaniu jemu wszystko się należy.
Nie dość, że nigdy Cię nie doceni, nie okaże wdzięczności ani szacunku, to jeszcze będzie Cię krytykował.
To taka rodzina. Tacy ludzie.
Nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby wdowcowi w dniu pogrzebu jego wieloletniej żony powiedzieć, by kogoś sobie poszukał.
Jakim trzeba być młotem i tępakiem.
Niewiarygodne.
Albo jego matka urządzająca imprezę w knajpie z jakiejś tak okazji, chociaż w życiu nie robiła takich rzeczy.
Też bym rzygala na widok takich ludzi.
To wygląda tak, jakby ta matka świętowała, że zbliża się upragniony dzień, gdy jej syn wejdzie w rodzinę, w której dziedziczy się domy i pieniądze.
Sorry, że tak ostro, jednak trzeba przyznać, ze doświadczasz wielkiej ludzkiej podłości.
Musisz być teraz podwójnie silna, a nawet kilkakroć więcej, bo walczysz o siebie, o ojca i borykasz się z ogromną stratą, strata mamy.
Jego wyjazd do mamy to nie kara dla Ciebie, tylko nagroda. Musisz przewartościować sobie w głowie różne rzeczy, zmienić myślenia, bo inaczej Twoje dobre serce znowu sprowadzi Cię na manowce.
Musisz pojąć i raz na zawsze wbić sobie do głowy, że ten człowiek nigdy Ciebie nie doceni. Bez względu na to, jak bardzo byś się starała i jak bardzo padalabys na twarz że zmęczenia na jego rzecz on nigdy tego nie doceni, gdyż w jego mniemaniu jemu wszystko się należy.
Nie dość, że nigdy Cię nie doceni, nie okaże wdzięczności ani szacunku, to jeszcze będzie Cię krytykował.
To taka rodzina. Tacy ludzie.
Nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby wdowcowi w dniu pogrzebu jego wieloletniej żony powiedzieć, by kogoś sobie poszukał.
Jakim trzeba być młotem i tępakiem.
Niewiarygodne.
Albo jego matka urządzająca imprezę w knajpie z jakiejś tak okazji, chociaż w życiu nie robiła takich rzeczy.
Też bym rzygala na widok takich ludzi.
To wygląda tak, jakby ta matka świętowała, że zbliża się upragniony dzień, gdy jej syn wejdzie w rodzinę, w której dziedziczy się domy i pieniądze.
Sorry, że tak ostro, jednak trzeba przyznać, ze doświadczasz wielkiej ludzkiej podłości.Musisz być teraz podwójnie silna, a nawet kilkakroć więcej, bo walczysz o siebie, o ojca i borykasz się z ogromną stratą, strata mamy.
Dziękuję Ci za tak szczere słowa, ale ja właśnie tak to odczuwam. Zachowują się jakby się nic nie stało. A jak jego mama miała zapalenie płuc i lezala w szpitalu 2 tygodnie to cała rodzina była poruszana jakby nie wiem co się stało. Była w izolatce a oni jej jedzenie wozili bo jej jedzenie nie pasuje. Moj partner oczywiscie był pierwszy. Siostra zarzuciła mu że sie wyprowadził 20km dalej i ona musi sama o mame dbać to potem tam pojechal i spał w mieszkaniu rodzicow bo jego ojciec pił i pił. Wkołko mowila mu Ty nie masz dzieci nie ma zadnych obowiazkow a ja mam firme i córki wiec jedz mamie zawiez te banany. Od tego jedzenia mama jego dostała zakazenia jelitowego i lezala kolejne 4 tygodnie. Koszmar co to są za ludzie. Największym hitem było to, że szpital jest naprzeciwko ich bloku a moj partner jechał po mame bo ona ma sraczke i wmówiła mu że musi ją ktoś odebrac. Pojechalam razem z nim zeby to zobaczyc. Oczywiscie to był mit. Sama nie wiem jak wytrzymałam te 6 tygodni kiedy on rozmawial z mama 10 razy na dzien bo jej sie nudzilo w szpitalu nie wspominajac o tym ze zapomnial ze ja istnieje a za kazdym razem jak na cos zwrocilam uwage to byla odpowiedz ale to jest moja mama i sie odczep. Co ich widze to mama jego opowiada ta historie jaką gehenne przechodziła. A co ja mam powiedziec jak sama od 13 lat sie opiekuje rodzicami i mama mi zmarła jak ją trzymałam za ręke.....?ale kogo to obchodzi... Przepraszam za wyrazenie ale mam taką kurwicę na nich że nie mam ochoty tam jezdzic. A moj partner oczywiscie broni ich wszystkich. A jego siostra jak tak palneła to powiedział że przeciez nie miała złych zamiarów a ja robie problem i że jak bede tak robic to bede sama.
ulle napisał/a:Musisz pojąć i raz na zawsze wbić sobie do głowy, że ten człowiek nigdy Ciebie nie doceni. Bez względu na to, jak bardzo byś się starała i jak bardzo padalabys na twarz że zmęczenia na jego rzecz on nigdy tego nie doceni, gdyż w jego mniemaniu jemu wszystko się należy.
Nie dość, że nigdy Cię nie doceni, nie okaże wdzięczności ani szacunku, to jeszcze będzie Cię krytykował.
To taka rodzina. Tacy ludzie.
Nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby wdowcowi w dniu pogrzebu jego wieloletniej żony powiedzieć, by kogoś sobie poszukał.
Jakim trzeba być młotem i tępakiem.
Niewiarygodne.
Albo jego matka urządzająca imprezę w knajpie z jakiejś tak okazji, chociaż w życiu nie robiła takich rzeczy.
Też bym rzygala na widok takich ludzi.
To wygląda tak, jakby ta matka świętowała, że zbliża się upragniony dzień, gdy jej syn wejdzie w rodzinę, w której dziedziczy się domy i pieniądze.
Sorry, że tak ostro, jednak trzeba przyznać, ze doświadczasz wielkiej ludzkiej podłości.Musisz być teraz podwójnie silna, a nawet kilkakroć więcej, bo walczysz o siebie, o ojca i borykasz się z ogromną stratą, strata mamy.
Dziękuję Ci za tak szczere słowa, ale ja właśnie tak to odczuwam. Zachowują się jakby się nic nie stało. A jak jego mama miała zapalenie płuc i lezala w szpitalu 2 tygodnie to cała rodzina była poruszana jakby nie wiem co się stało. Była w izolatce a oni jej jedzenie wozili bo jej jedzenie nie pasuje. Moj partner oczywiscie był pierwszy. Siostra zarzuciła mu że sie wyprowadził 20km dalej i ona musi sama o mame dbać to potem tam pojechal i spał w mieszkaniu rodzicow bo jego ojciec pił i pił. Wkołko mowila mu Ty nie masz dzieci nie ma zadnych obowiazkow a ja mam firme i córki wiec jedz mamie zawiez te banany. Od tego jedzenia mama jego dostała zakazenia jelitowego i lezala kolejne 4 tygodnie. Koszmar co to są za ludzie. Największym hitem było to, że szpital jest naprzeciwko ich bloku a moj partner jechał po mame bo ona ma sraczke i wmówiła mu że musi ją ktoś odebrac. Pojechalam razem z nim zeby to zobaczyc. Oczywiscie to był mit. Sama nie wiem jak wytrzymałam te 6 tygodni kiedy on rozmawial z mama 10 razy na dzien bo jej sie nudzilo w szpitalu nie wspominajac o tym ze zapomnial ze ja istnieje a za kazdym razem jak na cos zwrocilam uwage to byla odpowiedz ale to jest moja mama i sie odczep. Co ich widze to mama jego opowiada ta historie jaką gehenne przechodziła. A co ja mam powiedziec jak sama od 13 lat sie opiekuje rodzicami i mama mi zmarła jak ją trzymałam za ręke.....?ale kogo to obchodzi... Przepraszam za wyrazenie ale mam taką kurwicę na nich że nie mam ochoty tam jezdzic. A moj partner oczywiscie broni ich wszystkich. A jego siostra jak tak palneła to powiedział że przeciez nie miała złych zamiarów a ja robie problem i że jak bede tak robic to bede sama.
Ale Ty jesteś sama, bo przecież bycie w takim czymś po pierwsze nie jest związkiem, a po drugie sprawia, że jesteś nieszczęśliwa i samotna do potęgi ntej.
Nie masz żadnego wsparcia i zamiast otuchy i dobrego słowa masz tylko wieczna krytykę i cudze pretensje.
Na razie tyle, trzymaj się, potem napiszę. Jestem pod wrażeniem Twojej dramatycznej sytuacji.
gloria33 napisał/a:ulle napisał/a:Musisz pojąć i raz na zawsze wbić sobie do głowy, że ten człowiek nigdy Ciebie nie doceni. Bez względu na to, jak bardzo byś się starała i jak bardzo padalabys na twarz że zmęczenia na jego rzecz on nigdy tego nie doceni, gdyż w jego mniemaniu jemu wszystko się należy.
Nie dość, że nigdy Cię nie doceni, nie okaże wdzięczności ani szacunku, to jeszcze będzie Cię krytykował.
To taka rodzina. Tacy ludzie.
Nie wiem, co trzeba mieć we łbie, żeby wdowcowi w dniu pogrzebu jego wieloletniej żony powiedzieć, by kogoś sobie poszukał.
Jakim trzeba być młotem i tępakiem.
Niewiarygodne.
Albo jego matka urządzająca imprezę w knajpie z jakiejś tak okazji, chociaż w życiu nie robiła takich rzeczy.
Też bym rzygala na widok takich ludzi.
To wygląda tak, jakby ta matka świętowała, że zbliża się upragniony dzień, gdy jej syn wejdzie w rodzinę, w której dziedziczy się domy i pieniądze.
Sorry, że tak ostro, jednak trzeba przyznać, ze doświadczasz wielkiej ludzkiej podłości.Musisz być teraz podwójnie silna, a nawet kilkakroć więcej, bo walczysz o siebie, o ojca i borykasz się z ogromną stratą, strata mamy.
Dziękuję Ci za tak szczere słowa, ale ja właśnie tak to odczuwam. Zachowują się jakby się nic nie stało. A jak jego mama miała zapalenie płuc i lezala w szpitalu 2 tygodnie to cała rodzina była poruszana jakby nie wiem co się stało. Była w izolatce a oni jej jedzenie wozili bo jej jedzenie nie pasuje. Moj partner oczywiscie był pierwszy. Siostra zarzuciła mu że sie wyprowadził 20km dalej i ona musi sama o mame dbać to potem tam pojechal i spał w mieszkaniu rodzicow bo jego ojciec pił i pił. Wkołko mowila mu Ty nie masz dzieci nie ma zadnych obowiazkow a ja mam firme i córki wiec jedz mamie zawiez te banany. Od tego jedzenia mama jego dostała zakazenia jelitowego i lezala kolejne 4 tygodnie. Koszmar co to są za ludzie. Największym hitem było to, że szpital jest naprzeciwko ich bloku a moj partner jechał po mame bo ona ma sraczke i wmówiła mu że musi ją ktoś odebrac. Pojechalam razem z nim zeby to zobaczyc. Oczywiscie to był mit. Sama nie wiem jak wytrzymałam te 6 tygodni kiedy on rozmawial z mama 10 razy na dzien bo jej sie nudzilo w szpitalu nie wspominajac o tym ze zapomnial ze ja istnieje a za kazdym razem jak na cos zwrocilam uwage to byla odpowiedz ale to jest moja mama i sie odczep. Co ich widze to mama jego opowiada ta historie jaką gehenne przechodziła. A co ja mam powiedziec jak sama od 13 lat sie opiekuje rodzicami i mama mi zmarła jak ją trzymałam za ręke.....?ale kogo to obchodzi... Przepraszam za wyrazenie ale mam taką kurwicę na nich że nie mam ochoty tam jezdzic. A moj partner oczywiscie broni ich wszystkich. A jego siostra jak tak palneła to powiedział że przeciez nie miała złych zamiarów a ja robie problem i że jak bede tak robic to bede sama.
Ale Ty jesteś sama, bo przecież bycie w takim czymś po pierwsze nie jest związkiem, a po drugie sprawia, że jesteś nieszczęśliwa i samotna do potęgi ntej.
Nie masz żadnego wsparcia i zamiast otuchy i dobrego słowa masz tylko wieczna krytykę i cudze pretensje.
Na razie tyle, trzymaj się, potem napiszę. Jestem pod wrażeniem Twojej dramatycznej sytuacji.
Tak tylko, że on uważa inaczej, jak zawsze, że wymyślam...
Dziękuję!!! Ściskam mocno!
29 2023-08-16 23:42:00 Ostatnio edytowany przez szeptem (2023-08-16 23:46:56)
Dziewczyno droga, toć Ty żyjesz w jakimś koszmarze, i to niestety na własne życzenie. Sorry za bezpośredniość, ale może to na Ciebie zadziała. Facet Cię wykorzystuje, traktuje gorzej niż posługaczkę i sprzątaczkę, bo tym się chociaż płaci - a co Ty z tej relacji masz? Ale szczerze? Nawet seksu nie masz. Empatii i uczucia w stosunku do Ciebie z jego strony - zero. I chyba popic lubi, prawda? Ewakuuj się z tej relacji jak najprędzej. Nie zważaj na jego ew. prośby, obietnice poprawy, szantaże itd. Takiej drugiej naiwnej przecież nie znajdzie, więc będzie walczył. Błagam Cię, odetnij się od tego typa i jego toksycznej rodzinki (on też jest mega toksyczny) bo inaczej wkrótce się wykończysz! Postaw na siebie, swój dobrobyt, życie spokojne i bez nerwów, choćbyś miała być długo sama to i tak będziesz szczęśliwsza niż z nim, uwierz. Przenieś się choćby do taty, a reszta sama się powoli ułoży. Strasznie mnie poruszyły Twoje posty.
I co autorko? Wyspałaś się?
Wrócił pan i zdołał Cię udobruchać?
Jak się czujesz?
I co autorko? Wyspałaś się?
Wrócił pan i zdołał Cię udobruchać?
Jak się czujesz?
Witam,
nie udobruchał mnie. Wrócił o 1 w nocy i niedawno zjadł śniadanie i wyszedł. A ja siedzę w osobnym pokoju i się uczę, bo od poniedziałku jadę na praktyki do końca września i musze się solidnie przygotować. Wogóle ze sobą nie rozmawiamy.
Dziewczyno droga, toć Ty żyjesz w jakimś koszmarze, i to niestety na własne życzenie. Sorry za bezpośredniość, ale może to na Ciebie zadziała. Facet Cię wykorzystuje, traktuje gorzej niż posługaczkę i sprzątaczkę, bo tym się chociaż płaci - a co Ty z tej relacji masz? Ale szczerze? Nawet seksu nie masz. Empatii i uczucia w stosunku do Ciebie z jego strony - zero. I chyba popic lubi, prawda? Ewakuuj się z tej relacji jak najprędzej. Nie zważaj na jego ew. prośby, obietnice poprawy, szantaże itd. Takiej drugiej naiwnej przecież nie znajdzie, więc będzie walczył. Błagam Cię, odetnij się od tego typa i jego toksycznej rodzinki (on też jest mega toksyczny) bo inaczej wkrótce się wykończysz! Postaw na siebie, swój dobrobyt, życie spokojne i bez nerwów, choćbyś miała być długo sama to i tak będziesz szczęśliwsza niż z nim, uwierz. Przenieś się choćby do taty, a reszta sama się powoli ułoży. Strasznie mnie poruszyły Twoje posty.
Witam, szczerość jaknajbardziej wskazana, po to tu jestem. Jeśli chodzi o picie to na każdym urlopie coś wypije, a mnie traktuje jakby tam nie było. Pracuje 7dni w tygodniu nie wiem po co bo rachunki mamy po połowie ale mysle ze dlatego ze po drodze mieszka matka i siostra i np mama dzwoni mam pomidorki z działki to podejdz. A jak sie cos odezwie to mi mówi to jest moja mama kobieto nie bedziesz mi zabraniac. Oni są tak nauczeni, że co weekend spotkania grile i zawsze alkohol, ojca ma tez alkoholika a mama służąca na własne życzenie. A on do mamy lata bo tata taki okropny. Siostra 42 lata ma złotego chłopa a jest tępa jak but dzieki niemu ma dom ma salon fryzjerski i ona trzepie cała rodzina i kazdy jej na to pozwala jest bezszczelna. Ja nie pozwoliłam sobie, żeby mną pomiatała to pół roku z nią nie miałam kontaktu teraz ma do mnie dystans ale i tak głupio gada zawsze, tylko ja sie nauczyłam nie reagować. Zawsze mi partner wpajał , że ona poprostu taka jest że on ją zna i ona napewno nie miała nic złego na myśli. Tak jak na urlopie mi wmówił , że upił się przeze mnie, cokolwiek sie dzieje to przeze mnie. Wiele razy próbowałam mu sie stawiać, ale on wykorzystuje sytuacje, że nie mam mamy a jej sie zawsze zwierzałam, a wie, że przez studia tu i prace nie wyprowadze się w jeden dzien. Tata jest w kiepskim stanie i wie ze za jakis czas będę sama i zawsze mnie obrobi tym, że mówi do mnie pamiętaj nie jesteś sama, bo ja jestem....
Paliwoda napisał/a:Rozumiem, że jesteś w trudnej i skomplikowanej sytuacji. Warto byłoby zastanowić się nad konsultacją terapeutyczną dla ciebie i twojego partnera. Profesjonalny terapeuta może pomóc w zrozumieniu i rozwiązaniu problemów w waszym związku. Ważne jest, abyście oboje byli gotowi na pracę nad relacją i komunikowali się w sposób otwarty i empatyczny. Pamiętaj, że twoje zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie są priorytetowe.
Niestety partner nie chce iść na żadne terapie, bo uważa, że to jest idiotyzm i że on nic złego nie robi. Według niego moja rodzina jest sztywna a jego wspaniała bo całymi dniami ze sobą siedzą a najlepiej jakbym co weekend jezdzila i nocowała. On nie widzi nic złego w swoim zachowaniu czy jego rodziny. Boje się odejścia od niego, bo ciężko przeżywam śmierć mamy, tata też w cięzkim stanie bierze chemię. Za chwilę zostanę sama i nie wiem jak to zniosę...... Psychiatra mówi, że zmiana leków powinna pomóc, ale to mnie tylko otumania i tego już nie biorę. Jestem zapisana na terapie grupowe ale czekam juz 2 lata w kolejce. Odziedzicze dom po rodzicach i zaczynam się bać czy nie po to ze mną jest... Cały czas myśli ze sprzedam ten dom i kupie tutaj najlepiej jak najblizej jego rodziny. Powiedzialam mu ze nie strace calego majatku na dom, zeby on mogl sobie mieszkac i co chwile bedzie jego rodzina przesiadywac to nie odzywal sie do mnie 3 dni.
Tyle razy juz była rozmowa o rozstaniu. On jechal do mamy potem wracał i wkolko to samo. Ja moglabym pojsc do domu rodzinnego tam gdzie jest ojciec, ale tu mam prace i kończe studia, wieć nie moge tak od razu tego rzucić a zostało mi jeszcze 6mscy do zakończenia.
Nie masz zadnych przyjaciol? Rodzenstwa rozumiem ze nie masz, moze kuzynostwo, sasiadka? Kogos z kim mozesz pogadac?
Wiem, ze samemu jest ciezko, ale lepiej ci bedzie samej, przekonasz sie o tym po czasie, na poczatku bedzie ciezko, ale bycie z nim to dla ciebie udreka. Wez sie w garsc i pomysl o sobie, o swoim szczesciu. Trzymam kciucki.
To dobrze, że nie było okazji, by mógł znowu Cię udobruchać.
Zresztą ja myślę, że on nie ma pojęcia, co się z Tobą dzieje i jakie myśli chodzą Ci po głowie.
Wczoraj poklociliscie się ostro, a mimo to on wychodząc z domu rzucił w Twoją stronę " a dasz mi buzi?" czy coś w tym stylu, nie pamiętam dokładnie.
Tak więc on uważa, że na tym właśnie polega uroda Waszego związku, że raz na jakiś czas pożrecie się ostro, ale na koniec i tak się pogodzicie i jest ok.
W końcu które pary nigdy się ze sobą nie kłócą?
Wczoraj wrócił w nocy, może gdzieś zabalowal, poszedł spać do innego pokoju uznając, że baba dalej rzuca zadem
Jeśli będzie mu się chciało, to może nawet i dzisiaj urządzi Dzień Zwierząt i znowu wrócisz do formy.
Nie sądzę, by on siedział i zadręczał się analizowaniem przebiegi Waszego związku.
Ty i owszem, zadreczasz się tym, ale on?
On może jedynie być na Ciebie wściekły, ale to chyba nie jest typ analizujący cokolwiek i lubiący problemu.
Dla niego sytuacja jest prosta. Mieszka z kobietą, która od czasu do czasu czepia się go o jakieś bzdury.
On wtedy wydziera jape, krótko, chamsko i na temat kwituje Twoje zarzuty albo cokolwiek innego i tyle.
Ty po czymś takim płaczesz, a on idzie do kibla, żeby się porządnie wysrać.
O tym, żeby usiąść z nim i spokojnie porozmawiać celem wzajemnego porozumienia nie ma mowy - to nie jest typ, z którym da się rozmawiać i na coś umówić.
W razie bardzo napietej atmosfery między Wami on zawsze może pójść do matki, czyli do domu albo przekiblowac u siostry.
Autorko, jeśli z nim zostaniesz, to musisz pojąć, że on się nie zmieni.
Nie zrobisz z wilka zająca ani odwrotnie.
Zgodzisz się więc na takie życia albo odejdziesz i spróbujesz czegoś innego, całkowicie od zera.
Eee... Jeśli ktoś ma 30+ lat i mieszka nadal z rodzicem to już jest sygnał, że coś nie tak z tą osobą
Taki człowiek ma zupełnie inne podejście do życia niż osoba, która ciężko pracowała nad swoją niezależnością i samodzielnością. Takie duże dziecko nie okaże empatii w trudnych chwilach, a tym bardziej nie będzie żadnym wsparciem w życiu codziennym. Maleńki życiowy problem będzie generował u tej osoby skrajne emocje (najczęściej agresja) i potrzebę uciekania od problemu i schowania się u mamusi. O porozumieniu już nawet nie wspomnę...
No nie wiem ja mam ponad 30 lat i chce wrócić do rodziców bo mieszkanie samemu od kilku lat mnie gniecie psychicznie. Nie chodzi o to że nie daje rady z pracą czy utrzymaniem się. A raczej samotność heh.