Witam. Jestem facetem, Problem stary jak świat zapewne, 5 lat temu poznałem dziewczynę na imprezie, zapoznaliśmy się i miesiąc później spotykaliśmy się co weekend. Obecnie od 3 lat jesteśmy zaręczeni, ale od ponad roku mamy różne problemy w związku, do takiego stopnia że wstrzymałem remont kuchni po którym mieliśmy zamieszkać razem. Gdy ją poznałem była taką typową wiejską dziewczyną o figurze typu - jak ja to lubię nazywać "szafa", czyli niezbyt chuda, ani niezbyt gruba - mój osobisty ideał kobiety. Ma ona pracę siedzącą, od zawsze miała, w weekendy dawniej zawsze jeździliśmy na wycieczki jednodniowe, lub parodniowe w góry. Po pewnym czasie jednak to się skończyło, straciła ochotę na jakiekolwiek aktywne spędzanie czasu i jedyne co ją interesowało to wycieczka nad wodę, żeby przeleżeć cały dzień bądź do jakiegoś parku żeby rozłożyć koc i też przeleżeć cały dzień. Możecie sobie wyobrazić jak zagryzałem zęby żeby tak wytrzymać to siedzenie i nic nie robienie, to nie dla mnie więc wkrótce w ogóle przestaliśmy gdziekolwiek jeździć i spędzaliśmy weekendy w domu nie mogąc dojść do kompromisu. I tak teraz wygląda nasze życie - ona narzeka że całe dnie spędzamy w pokoju, ale jak chcę ją wziąść na rower - nie. W góry - nie, bo ona twierdzi że tylko dla mnie tam jeździła, na spacer - chciała tylko do pobliskiego parku (po to żeby przejść się 15 minut a potem siąść i leżeć) zaproponowałem wycieczkę z psem do lasu zamiast tego - nie, bo kleszcze, bo gorąco. Taki zarys naszego wspólnego czasu - nic razem nie robimy, jest leniwa, nie ma zainteresowań, je śmieciowe jedzenie, czipsy, słodycze, mcdonaldy, co powoduje to że strasznie tyje, ostatnio w biedronce kupiłem paczkę czipsów, dla siebie do serialu, jednak jej nie zjadłem, ona ją w niedzielę wzięła i całą zeżarła, sposób w jaki je jadla obrzydzał mnie, brała do ust, wycierała ręke o pościel, takim szybkim ruchem, i następny czips, ochyda. Ja przy wzroście 185cm ważę 90kg i są to praktycznie same mięśnie, też mam tendencję do słodkiego ale spalam więcej kalorii podczas mojej pracy i treningów więc od tego nie tyje. Wracając, ona tyje, już jakis czas temu przestała mi się podobać, brzuch jej się zrównał z piersiami, więc to nie kwestia 5kg, nie raz jej to zakomunikowałem w ten lub inny sposób, zawsze jest tak samo - płacz, agresja, odwieź mnie do domu, lepiej się rozstańmy. Próbowałem "z buta" jej to powiedzieć że jest gruba, próbowałem delikatnie, nawet dociąłem się do 12% bodyfatu rok temu próbując ją zmotywować - jedyne co mówiła to że nie mogłaby jeść tak niedobrego jedzenia (zdrowego), o treningach nie wspominając. Dzisiaj z racji tego że było ciepło postanowiłem z nią jechać nad wodę, spędzić czas tak jak ona chce, dojechaliśmy, jednak ludzi było tak dużo że zaparkować musiałem dość daleko od wejścia, więc najpierw poszliśmy zobaczyć czy będzie miejsce na plaży w ogóle - było troche miejsca, jednak ona stwierdziła że jej się nie chce wracać po koce bo daleko trzeba iść i jest za gorąco, - no to dobra, pochodziliśmy chwilę tam i kierowaliśmy się w stronę auta, usadziła się w cieniu na schodach prowadzących nad zalew, no i tak siedzimy, ona przegląda fejsbuki itp. a ja siedzę jak osioł i rzucam kamykami (nie mam socjal-mediów, nie interesuje mnie ich zawartość) Miałem zamiar samemu iść po te koce kąpielówki itp. Jednak ona i tak nie miała ochoty leżeć na tej plaży bo za dużo ludzi i za gorąco. Po dwóch godzinach jej powiedziałem że już mam dość tego siedzenia, znalazłem kawałek dalej inną miejscówkę, bardziej takie miejsce na spacer wokół zbiornika wodnego. Pojechaliśmy tam, ale już atmosfera była napięta bo jej oczywiście nie pasowało że tak szybko się zwijamy. Spacer nam zajął ok. 2 godziny, wracamy do auta, pytam się czy się jej podobała miejscówka - nie, bo nawet nie zatrzymaliśmy się pooglądać widoków, to już mi się cisnienie podniosło bo zdjęcia chyba z pół godziny robiła, ale nie skomentowałem tego, powrót w ciszy, nie chciało mi się z nią gadać. I tak to wygląda, w sobotę mamy wesele, w tej chwili planuje się z nią po weselu rozstać. Co nie jest dla mnie łatwe bo ta dziewczyna bardzo mi pomogła gdy zakładałem biznes (pożyczyła 10 tys. zł, nie będąc pewną czy ten biznes mi wypali, potem nie chciała tych pieniędzy z powrotem) żyjemy praktycznie jak małżeństwo, nie rozliczamy się, jej rodzice mnie uwielbiają bo jestem pracowity i dużo im pomogłem koło domu. Co jest jeszcze ciekawe, raz powiedziała mi że to moja wina że ona nie ma ruchu - bo jak była sama, to jeździła na zabawy i dużo tańczyła. Ja nie lubie disco polo, nie jestem w stanie na trzeźwo tańczyć do tego, a że nie pije, to i na te wiejskie zabawy nie jeżdzę - to też dla niej dobry argument żeby wszystkie problemy w związku zwalić na mnie. A ja nie wiem co z tym zrobić, chciałbym żeby się ogarnęła, zaczęła dbać o siebie, ale nie mam pojęcia jak mogę to zrobić, czy zaoferować jej coś w zamian, czy postawić ją przed ultimatum albo sie ogarniasz albo sie rozstajemy. Może też napiszę co jej nie pasuje we mnie. Jestem oziębły, nie przytulam jej, nie mówię jej czułych słów, nie chodzę do kościoła (nigdy nie chodziłem) gdy ona chodzi co tydzień - przeszkadza jej że wszyscy stoją w parach a ona sama, w moim wyglądzie jej przeszkadza że jestem łysy (gole się, bo mi włosy wypadają) nie lubię robić zdjęć razem (bo wrzuca je na fejsbuka) słucham innej muzyki (ona discopolo, ja elektryczna, hardstyle, phonk itp.) nie chodzę za rękę. No i tu mój brak czułości, brak bliskości, to wszystko efekt tego że ona jest otyła, że nie obchodzi jej że mi się nie podoba taka jak się stała. Przyjme wszelkie porady co z tym robić dalej z góry dziękuję
Podobne tematy
Moim zdaniem nie masz co liczyć na to, że dziewczyna się zmieni. Jeśli planujesz zerwanie, lepiej w ogóle nie brać ślubu, co z tego, że wesele w drodze.
Moim zdaniem nie masz co liczyć na to, że dziewczyna się zmieni. Jeśli planujesz zerwanie, lepiej w ogóle nie brać ślubu, co z tego, że wesele w drodze.
Tego nie doprecyzowalem - cale szczescie to nie nasze wesele, nawet nie ma go w planach.
4 2023-08-16 01:55:04 Ostatnio edytowany przez Noble (2023-08-16 01:56:01)
Noble napisał/a:Moim zdaniem nie masz co liczyć na to, że dziewczyna się zmieni. Jeśli planujesz zerwanie, lepiej w ogóle nie brać ślubu, co z tego, że wesele w drodze.
Tego nie doprecyzowalem - cale szczescie to nie nasze wesele, nawet nie ma go w planach.
Przepraszam, może moja nadinterpretacja. Jesteście młodzi, nie macie dzieci, jeśli teraz, jak sądzę, czujesz niechęć do jej ciala, to nie minie, nie masz się co oszukiwać. A do tego to inne podejście do spędzania wolnego czasu. Z czasem może sie okazać, że tych różnic będzie jeszcze więcej. Naprawdę nie ma co sie skazywać na trwanie w takim związku, jeśli przykład twój, zachety i rozmowy nie pomagają, bo prędzej, czy później problemy się nawarstwią i "balon" pęknie z jeszcze większą siłą. A może akurat zerwanie jej się przysłuży, bo dostrzeże, że jednak "jak cie widzą, tak cie piszą", a widzą, widzą.
Trzyma cię szantażem emocjonalnym. Nie ma żadnej motywacji do zmiany, bo nie musi.
Następnym razem jak powie "może lepiej się rozstańmy" to po prostu na to przytaknij. Co masz do stracenia? Zdecydowanie nie jest osobą, którą była na początku. Bo jak początkowo była aktywna i wspierająca, a tak teraz sam widzisz jak jest - ciągnie cię w dół i przytyła do rozmiarów, że przestała ci się podobać.
Oddaj jej te 10 tysi i tyle.
6 2023-08-16 07:16:55 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 07:26:40)
Autorze, z tego co opisałeś łatwo jest wyobrazić sobie tę dziewczynę i stwierdzić, że ona kompletnie do Ciebie nie pasuje
Zarobisz się w tym małżeństwie na śmierć, garb Ci urośnie i będziesz miał kwadratowy łeb od zamartwiania się o wszystko, a szczególnie o prozę życia, a ona będzie leżała na kanapie albo na kocu i objadala się śmieciowym żarciem. Do kuchni, żeby ugotować coś smacznego zawsze będzie jej daleko
Gdy urodzi się dziecko jej matka przejmie wszystkie obowiązki przy dziecku, bo córka ma dwie lewe ręce do roboty.
Non stop będziesz więc miał teściowa na karku, bo przecież bedzue gotowała dziecku normalne jedzenie, więc siłą rzeczy cały czas będzie obecna w Twoim życiu.
Nie wytrzymasz czegoś takiego.
Ty powinieneś mieć subtelna wrażliwa dziewczynę, która ma życiowe podejście do rodziny itd. Skoro jesteś pracowity i zaradny to nie wiąż się z leniem, bo niczego w życiu nie osiągniesz. Zawsze będziesz zmęczony i nieszczęśliwy, gdyż tak skrajnie odmienne od Ciebie kobieta i tak niczego nie doceni. Zamiast szacunku będziesz miał lekceważenie z jej strony i będziesz postrzegany jako nudziarz i wół roboczy.
Upasiona i prostacka oraz leniwa baba absolutnie do Ciebie nie pasuje.
Zakończ to nawet dzisiaj, bo bez sensu jest ustalać sobie jakieś sztuczne terminy na zerwanie.
Powodzenia.
Problemem w relacjach są ich początki i ustępowanie w miejscach które dla jednej ze stron są ważne.
Ty ustępowałeś a że ona uważa że jesteś zaklepany to przestała się starać.
Teraz to właściwie masz tylko jedna opcję - odejść.
Po pierwsze ogranicz słowotok.
Po drugie Twoja historia się nie klei, bo chwalisz się umięśnioną sylwetką, a twierdzisz, że nigdzie nie wychodzicie i tak samo jak ona wpierdalasz te czipsy. Jaki przykład dajesz?
Po trzecie rzuć ją, bo to leniwa buła.
Po czwarte weź Ty się zastanów nad swoim zachowaniem. Gdy Twoja żona będzie miała lat 60 to też jej nie będziesz trzymał za rękę bo jest stara i pomarszczona?
Po czwarte weź Ty się zastanów nad swoim zachowaniem. Gdy Twoja żona będzie miała lat 60 to też jej nie będziesz trzymał za rękę bo jest stara i pomarszczona?
Tak jak babka ma prawo wymagać od faceta, tak i facet ma prawo wymagać od babki. Na pewne rzeczy mamy wpływ, a na inny nie. Peselu nikt jeszcze nie oszukał, ale masz wpływ na to co do ryja wciskasz.
Rada jaka się nasuwa każdemu, to rozstanie. Najprawdopodobniej będzie coraz gorzej. Teraz jeśli nawet wzięłaby się w garść, to i tak nie zmienią się twoje uczucia do niej. Obrzydza cię kiedy je, macie inne zainteresowania, nie dogadujecie się.
Oddaj jej te pieniądze, jak już ktoś tutaj napisał i się rozejdźcie. Nie ma sensu tego ciągnąć. Pozdrawiam.
M!ri napisał/a:Po czwarte weź Ty się zastanów nad swoim zachowaniem. Gdy Twoja żona będzie miała lat 60 to też jej nie będziesz trzymał za rękę bo jest stara i pomarszczona?
Tak jak babka ma prawo wymagać od faceta, tak i facet ma prawo wymagać od babki. Na pewne rzeczy mamy wpływ, a na inny nie. Peselu nikt jeszcze nie oszukał, ale masz wpływ na to co do ryja wciskasz.
Czyli przyznajesz, że babka ma prawo sexu odmawiać bo jej wymagania nie są spełnione? ![]()
Czyli przyznajesz, że babka ma prawo sexu odmawiać bo jej wymagania nie są spełnione?
Każdy ma prawo i nigdy nie twierdziłem inaczej.
Każdy ma prawo do własnego setu wymagań. Każdy ma prawo mieć swoje marzenia, pragnienia i ma prawo je realizować z poszanowaniem drugiego człowieka.
To, że czasem te marzenia czy wymagania są debilne i absurdalne, to insza inszość. ![]()
Najlepiej zerwac od razu po co czekac do wesela bez sensu tym bardziej, ze widzisz, ze zadne rozmowy nie pomagaja. A to,ze kiedys ci pomogla to mozesz jej sie odwdzieczyc w przyszlosci jako kolega, a nie partner-przeciez nie musisz byc z nia w zwiazku, zeby jej sie odwdzieczac za cos....moj kolega tez jest z otyla kobieta,ona wczesniej byla szczupla, po urodzeniu syna zaczela zrec jak swinia i jest strasznie gruba, jak lezy to zajmuje prawie cale lozko, porobily jej sie pryszcze,na calej twarzy pewnie od syfu w jedzeniu w dodatku stala sie agresywna,on sie nawet boi odezwac i robi wszystko co ona mu kaze, bo NIE daj Bog by mu swoja wielka lapa przyfasolila w leb to by sie obrocil 10 razy-masakra ja bym osobiscie nie byla z grubasem, ktory swoja otylosc zawdziecza obzarstwu. Co innego choroba ,a co innego obzarstwu
Kazda twoja partnerka taka sie stanie po pewnym czasie bo to w Tobie jest problem.
Kazda twoja partnerka taka sie stanie po pewnym czasie bo to w Tobie jest problem.
Jaki jest w nim problem,ze jego partnerka zaczela zrec i zrobila sie leniwa?
Po drugie Twoja historia się nie klei, bo chwalisz się umięśnioną sylwetką, a twierdzisz, że nigdzie nie wychodzicie i tak samo jak ona wpierdalasz te czipsy. Jaki przykład dajesz?
Co tu się nie klei? Przykład daje chyba całkiem niezły w kwestii wyglądu. Że zje chipsy? Bez przesady, ja jestem szczupła, trenuję dość dużo, a latem wpierdzielam lody, czasem zrobię super pyszny i super kaloryczny obiad itd. Przecież grzeszki urozmaicające zdrowe jedzenie nie przekreślają od razu wszystkiego, to jednak zupełnie coś innego niż siedzenie na tyłku i ciągle obżeranie się śmieciami.
A co do historii: autorze, a u Was funkcjonują jakieś kompromisy? Nie możesz iść z nią potańczyć do tego disco polo, jeśli za to ona pójdzie na wycieczkę po górach? Proponowałeś coś takiego? Jak zareagowała?
Jeśli generalnie na wszystko jest anty, to ja bym porozmawiała spokojnie, ale bez owijania w bawełnę. Że nie podoba Ci się to, jak się zmieniła, że właśnie dlatego nie ma czułości i że niezależnie od tego, na kogo zrzuci winę czy jak wytłumaczy ten stan, Twoje odczucia się nie zmienią. I proste pytanie: czy zacznie coś z tym robić czy nie.
Jeśli nie, to wszystko jasne. Nie jesteś jej rodzicem, żeby ją wychowywać, namawiać, pilnować i "dawać dobry przykład" (zresztą, moim zdaniem, już dajesz). Możesz wspierać, jeśli wyrazi życzenie wprowadzenia zmian, ale nic więcej.
17 2023-08-16 11:25:03 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 11:28:36)
Johny777, istnieje takie zaburzenie ( nie pamiętam nazwy a nie chce mi się teraz tego szukać) polegające na tym, że facet specjalnie pasie swoją kobietę, by w szybkim tempie wyglądała jak wieloryb, ona poddaje się temu, on wciska w nią żarcie.
Taki popapraniec czerpie z tego, co odczynia ogromną satysfakcję. Chodzi o kontrolę, bo taka upasiona kobieta nigdzie się nie ruszy z domu. Na koniec on ją zostawia, bo przestaje to wszystko być dla niego wyzwaniem i szuka kolejnej, która też pasie.
Tu jednak nie mamy do czynienia z takim przypadkiem.
Nie ma żadnej winy ze strony autora, bo niby co on mógł poradzić w takiej sytuacji?
Kobieta poczuła się po prostu za bardzo pewna autora i zwyczajnie się zapuściła.
Autor i tak ma dobrze, że wyszło z niej to wszystko przed ślubem, bo w miarę bezkolizyjnie może się wycofać.
Gorzej miałby, gdyby takie rzeczy zaczęły dziać się po ślubie i gdyby było dziecko albo wspólny kredyt.
I tak mógłby ją zostawić, nawet wtedy, ale miałby z tym znacznie większy problem.
Ta kobieta taka po prostu jest.
Mówi się, że Włoszki są takie. Przed ślubem zadbane piękne panny, a po ślubie zamieniają się w swoje grube matki.
Tyle tylko, że ona są podobno idealnymi gospodyniami domowymi ( tak, domyślam się, jak użyte przeze mnie określenie gospodyni domowa podziała na niektóre kobiety, szczególnie na te bardziej nowoczesne), natomiast ta z watku jest na dodatek leniwa.
Autor nie pasuje do tej kobiety, chociażby tylko dlatego, że jest pracowity, a ona leniwa.
Dla mnie to wystarczający powód.
Nawet nie otyłość tej kobiety, bo kilogramy może zrzucić, ale pewnych cech swojego charakteru nie zmieni, choćby nawet i chciała.
Johny777, istnieje takie zaburzenie ( nie pamiętam nazwy a nie chce mi się teraz tego szukać) polegające na tym, że facet specjalnie pasie swoją kobietę, by w szybkim tempie wyglądała jak wieloryb, ona poddaje się temu, on wciska w nią żarcie.
Taki popapraniec czerpie z tego, co odczynia ogromną satysfakcję. Chodzi o kontrolę, bo taka upasiona kobieta nigdzie się nie ruszy z domu. Na koniec on ją zostawia, bo przestaje to wszystko być dla niego wyzwaniem i szuka kolejnej, która też pasie.
Potocznie to 'wypasacze'.
ulle napisał/a:Johny777, istnieje takie zaburzenie ( nie pamiętam nazwy a nie chce mi się teraz tego szukać) polegające na tym, że facet specjalnie pasie swoją kobietę, by w szybkim tempie wyglądała jak wieloryb, ona poddaje się temu, on wciska w nią żarcie.
Taki popapraniec czerpie z tego, co odczynia ogromną satysfakcję. Chodzi o kontrolę, bo taka upasiona kobieta nigdzie się nie ruszy z domu. Na koniec on ją zostawia, bo przestaje to wszystko być dla niego wyzwaniem i szuka kolejnej, która też pasie.Potocznie to 'wypasacze'.
Zgadza się.
Oddaj jej hajs żeby mieć czyste sumienie i się rozstańcie. Bez sensu tkwić w takim związku bo po prostu macie inne wizje życia, inne priorytety...
Może jej też wyjdzie to na dobre bo zobaczy że jednak trzeba się czasem postarać i weźmie się za siebie?
Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.
Z tym, że uczucia to tu nie widać, do tego mijacie się z wielu aspektach, nie podobacie się sobie, więc podjąłeś dobrą decyzję... Nie wiem więc czego oczekujesz, że za pomocą czarodziejskiej różdżki zmienimy Ci partnerkę, nie da się.
Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.
Tak też może być, jak napisałaś. Niektóre osoby wysyłają ( wcale tego nie chcą i nawet o tym nie wiedzą) jakaś taka dziwna energię, która sprawia, że ktoś, jednak nie na każdego tak to działa, czuje się jak wypompowana dętka.
Ja ilekroć spotykam osobę, która na mnie tak działa zazwyczaj opisuje to tak, iż czuje jakbym miała brudne plecy i pełno na nich pryszczy. Bardzo niekomfortowe uczucie.
Ale czy tak jest w tym przypadku?
Raczej wątpię w taką wersję - zwyczajnie jest. Są ze sobą dłuższy czas, ona poczuła się zagnieżdżona ja swojej pozycji i po prostu się zapuściła. Ta kobieta lubi sobie dobrze zjeść, może nie dobrze, ale na pewno dużo w siebie wladowac i ma mocno na bakier z higiena osobistą, skoro potrafi żreć tłuste chipsy, oblizywać paluchy i wycierać cały ten syf w pościel.
To rzeczywiście musiał być bardzo pociągający widok. Brrr.
Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.
Oczywiście że rozmawiałem, tak jak pisałem w pierwszym poście, jej reakcja to agresja, płacz, foch i brak jakiejkolwiek chęci na rozmowę i pertraktowanie, po prostu wymieniamy pare zdań potem ona przestaje sie odzywać i tyle. Jednak ciekawa jest twoja teoria o wysysaniu energii, i nie patrzyłem na to z tej strony, kto wie, może tak na nią działam i o tym nawet nie wiem, dziękuje za twój wkład. I wszystkim również dziękuję wszystkim za wkład, wygląda na to że nie ma dla nas ratunku, myślę, że spróbuje ten ostatni raz z nią porozmawiać i jeśli nic jej nie ruszy to koniec z nami
MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.Tak też może być, jak napisałaś. Niektóre osoby wysyłają ( wcale tego nie chcą i nawet o tym nie wiedzą) jakaś taka dziwna energię, która sprawia, że ktoś, jednak nie na każdego tak to działa, czuje się jak wypompowana dętka.
Ja ilekroć spotykam osobę, która na mnie tak działa zazwyczaj opisuje to tak, iż czuje jakbym miała brudne plecy i pełno na nich pryszczy. Bardzo niekomfortowe uczucie.Ale czy tak jest w tym przypadku?
Raczej wątpię w taką wersję - zwyczajnie jest. Są ze sobą dłuższy czas, ona poczuła się zagnieżdżona ja swojej pozycji i po prostu się zapuściła. Ta kobieta lubi sobie dobrze zjeść, może nie dobrze, ale na pewno dużo w siebie wladowac i ma mocno na bakier z higiena osobistą, skoro potrafi żreć tłuste chipsy, oblizywać paluchy i wycierać cały ten syf w pościel.
To rzeczywiście musiał być bardzo pociągający widok. Brrr.
Dokladnie duzo kobiet przestaje dbac o siebie. Wogole dla mnie to jest obrzydliwe wycierac brudne rece w posciel. Pozniej w tym spi masakra rownie dobrze mogla by wycierac gluty z nosa
MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.Oczywiście że rozmawiałem, tak jak pisałem w pierwszym poście, jej reakcja to agresja, płacz, foch i brak jakiejkolwiek chęci na rozmowę i pertraktowanie, po prostu wymieniamy pare zdań potem ona przestaje sie odzywać i tyle. Jednak ciekawa jest twoja teoria o wysysaniu energii, i nie patrzyłem na to z tej strony, kto wie, może tak na nią działam i o tym nawet nie wiem, dziękuje za twój wkład. I wszystkim również dziękuję wszystkim za wkład, wygląda na to że nie ma dla nas ratunku, myślę, że spróbuje ten ostatni raz z nią porozmawiać i jeśli nic jej nie ruszy to koniec z nami
Teoria z wysysaniem energii trzyma się kupy, bo rzeczywiście zdarza się, że jakaś osoba działa wybitnie niekorzystnie na inną i nawet o tym nie wie.
To nie znaczy, że taka osoba generalnie działa tak na innych ludzi. To znaczy jedynie tyle, że działa tak na niektórych.
Może w jakiś całkowicie nieuświadomiony przez nią sposób Ty działasz na nią tak, że wszystkiego jej się odechciewa?
Jednak ja uważam, że takie tłumaczenie byłoby zwykłym szukaniem dziury w całym, tworzeniem ideologii do zwykłego cudzego niechlujstwa i lenistwa.
Jesteś już zdobyty, to po co ona ma się wysilać?
Jest po prostu sobą, a Ty masz szczęście, że udało Ci się poznać ją taką, jaka ona jest, gdyż dzięki temu możesz dokonać świadomego wyboru, zamiast poddać się iluzji, a potem robić wielkie oczy, że co? Ze o co chodzi? Kto mieszka pod moim dachem? Jak do tego doszło itd.
Autorze, a potrafisz na tę chwilę cokolwiek pozytywnego o swojej dziewczynie powiedzieć? Kochasz ją w ogóle?
Jeśli odpowiedzi są negatywne, sytuacja jest jasna, należy się rozstać, i to jak najprędzej, jeszcze przed sobotnią imprezą (po co zachowywać pozory?).
Wygląda mi że nie dobraliście się, Ty potrzebujesz kogoś bardziej aktywnego, a ona odwrotnie - faceta, który będzie z nią leżał i wcinał chipsy przed telewizorem. Jest mnóstwo osób obu rodzajów, po prostu wystarczy ich poszukać - warto! ![]()
I zwróć jej pieniądze. Nie musisz od razu, ale np. w ratach, już nie będac razem, jeśli Cię nie stać. Ale zrób to.
3 lata zaręczeni i jeszcze bez ślubu? Nie zdziwiłabym się, gdyby jadła te chipsy Tobie na złość. O ile oczywiście ta historia jest prawdziwa, bo tekst o 12% bodyfatu zalatuje mi prowokacją.
MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.Oczywiście że rozmawiałem, tak jak pisałem w pierwszym poście, jej reakcja to agresja, płacz, foch i brak jakiejkolwiek chęci na rozmowę i pertraktowanie, po prostu wymieniamy pare zdań potem ona przestaje sie odzywać i tyle. Jednak ciekawa jest twoja teoria o wysysaniu energii, i nie patrzyłem na to z tej strony, kto wie, może tak na nią działam i o tym nawet nie wiem, dziękuje za twój wkład. I wszystkim również dziękuję wszystkim za wkład, wygląda na to że nie ma dla nas ratunku, myślę, że spróbuje ten ostatni raz z nią porozmawiać i jeśli nic jej nie ruszy to koniec z nami
Jak ona nie chce nawet słyszeć słowa krytyk z Twojej strony i od razu wpada w gniew, ucina temat, strzela fochy, to właściwie jest to jedna z tych spraw beznadziejnych.
Jeśli przyszedłeś tutaj, aby utwierdzić się w przekonaniu, że powinieneś to zakończyć raz na zawsze, to masz błogosławieństwo jeśli nie wszystkich, to zdecydowanej większości osób, które tu się wypowiedziały. Nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa do partnera, bez względu na płeć. Okazywanie sobie uczuć, to nie tylko chodzenie za rączkę, jak pragnie Twoja partnerka, ale wiele innych rzeczy jak dbanie o swój wygląd i kondycję, by się podobać swojemu partnerowi.
Zwykły przechodzony związek, jak każdy tego typu.
Znajomość 5 lat, od 3 zaręczeni, a ślubu pewnie ni widu ni słychu.
Z reszta, co to za związek, gdzie znajomość trwa 5 lat, a nie mieszkacie ze sobą.
Zwykła zabawa dwojga ludzi, którym nie specjalnie zależy na sobie.
SĄ razem z braku laku, i tyle.
Kobiecie przestało zależeć juz dawno, trwa, bo widocznie innej opcji nie ma.
To jest akurat bardzo dobry wskaźnik zagazowania kobiety w związek, jak sie zapuszcza, przestaje dbać o siebie, to juz jej nie zależy.
Nie ma tu o czym gadać, powiedz jej, że to koniec i tyle.
Bo ona sie nie zmieni.
Autorze, a potrafisz na tę chwilę cokolwiek pozytywnego o swojej dziewczynie powiedzieć? Kochasz ją w ogóle?
Jeśli odpowiedzi są negatywne, sytuacja jest jasna, należy się rozstać, i to jak najprędzej, jeszcze przed sobotnią imprezą (po co zachowywać pozory?).
Wygląda mi że nie dobraliście się, Ty potrzebujesz kogoś bardziej aktywnego, a ona odwrotnie - faceta, który będzie z nią leżał i wcinał chipsy przed telewizorem. Jest mnóstwo osób obu rodzajów, po prostu wystarczy ich poszukać - warto!
I zwróć jej pieniądze. Nie musisz od razu, ale np. w ratach, już nie będac razem, jeśli Cię nie stać. Ale zrób to.
Kilka rzeczy z całą pewnością dobrych o niej można powiedzieć, ale czy kocham, to nie wiem, zależy jak ktoś interpretuje miłość
32 2023-08-16 14:58:02 Ostatnio edytowany przez Cryos2 (2023-08-16 15:00:56)
3 lata zaręczeni i jeszcze bez ślubu? Nie zdziwiłabym się, gdyby jadła te chipsy Tobie na złość. O ile oczywiście ta historia jest prawdziwa, bo tekst o 12% bodyfatu zalatuje mi prowokacją.
brak ślubu wynika z tego że dość dużą sumę pieniędzy zainwestowałem 2 lata temu i zwyczajnie nie miałem za co robić wesela. W tej chwili nie planuje co pewnie nie jest dziwne, a jeśli chodzi o ten bodyfat nie jest to prowokacją a sam fakt że w ogóle o tym wspomniałem w ten sposób wynika z tego że udzielam się tylko na forach o treningach i dietach typu sfd, mozna powiedzieć że przypadkiem mi się o tym napisało.
Cryos2 napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają. Może też tak być, że dziewczyna autora celowo, niekoniecznie świadomie, się zapuszcza, żeby go do siebie zniechęcić, bo np. ma mniejsze libido, ale nie potrafi o tym rozmawiać, albo on jej już nie pociąga, a wszystko inne jej pasuje więc w ten sposób wyrównuje ich zapał. Nwm, ale ludzie są różni i skomplikowani.
Ciekawa jestem, czy autor w ogóle rozmawiał o tym ze swoją partnerką, o swoich odczuciach i co ona na to. Czy może to jedna z tych osób, które wpadają tutaj żeby obrobić dooopę swojej drugiej połowce.Oczywiście że rozmawiałem, tak jak pisałem w pierwszym poście, jej reakcja to agresja, płacz, foch i brak jakiejkolwiek chęci na rozmowę i pertraktowanie, po prostu wymieniamy pare zdań potem ona przestaje sie odzywać i tyle. Jednak ciekawa jest twoja teoria o wysysaniu energii, i nie patrzyłem na to z tej strony, kto wie, może tak na nią działam i o tym nawet nie wiem, dziękuje za twój wkład. I wszystkim również dziękuję wszystkim za wkład, wygląda na to że nie ma dla nas ratunku, myślę, że spróbuje ten ostatni raz z nią porozmawiać i jeśli nic jej nie ruszy to koniec z nami
Jak ona nie chce nawet słyszeć słowa krytyk z Twojej strony i od razu wpada w gniew, ucina temat, strzela fochy, to właściwie jest to jedna z tych spraw beznadziejnych.
Jeśli przyszedłeś tutaj, aby utwierdzić się w przekonaniu, że powinieneś to zakończyć raz na zawsze, to masz błogosławieństwo jeśli nie wszystkich, to zdecydowanej większości osób, które tu się wypowiedziały. Nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa do partnera, bez względu na płeć. Okazywanie sobie uczuć, to nie tylko chodzenie za rączkę, jak pragnie Twoja partnerka, ale wiele innych rzeczy jak dbanie o swój wygląd i kondycję, by się podobać swojemu partnerowi.
Tak dokładnie po to tutaj przyszedłem, utwierdzić się w przekonaniu i zaczerpnąć opinii osób które patrzą na całą sytuacje z boku, decyzje już podjąłem, dziękuję
34 2023-08-16 16:25:45 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-16 16:27:35)
MagdaLena1111 napisał/a:Cryos2 napisał/a:Oczywiście że rozmawiałem, tak jak pisałem w pierwszym poście, jej reakcja to agresja, płacz, foch i brak jakiejkolwiek chęci na rozmowę i pertraktowanie, po prostu wymieniamy pare zdań potem ona przestaje sie odzywać i tyle. Jednak ciekawa jest twoja teoria o wysysaniu energii, i nie patrzyłem na to z tej strony, kto wie, może tak na nią działam i o tym nawet nie wiem, dziękuje za twój wkład. I wszystkim również dziękuję wszystkim za wkład, wygląda na to że nie ma dla nas ratunku, myślę, że spróbuje ten ostatni raz z nią porozmawiać i jeśli nic jej nie ruszy to koniec z nami
Jak ona nie chce nawet słyszeć słowa krytyk z Twojej strony i od razu wpada w gniew, ucina temat, strzela fochy, to właściwie jest to jedna z tych spraw beznadziejnych.
Jeśli przyszedłeś tutaj, aby utwierdzić się w przekonaniu, że powinieneś to zakończyć raz na zawsze, to masz błogosławieństwo jeśli nie wszystkich, to zdecydowanej większości osób, które tu się wypowiedziały. Nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa do partnera, bez względu na płeć. Okazywanie sobie uczuć, to nie tylko chodzenie za rączkę, jak pragnie Twoja partnerka, ale wiele innych rzeczy jak dbanie o swój wygląd i kondycję, by się podobać swojemu partnerowi.Tak dokładnie po to tutaj przyszedłem, utwierdzić się w przekonaniu i zaczerpnąć opinii osób które patrzą na całą sytuacje z boku, decyzje już podjąłem, dziękuję
Czy zdradzisz autorze, jaką decyzję podjąłeś?
Stawiam na to, że wycofasz się z tego, ale nie mam pewności, więc pytam. Nie ze wścibstwa, tylko z życzliwości, bo wyobrażam sobie, jak bardzo musisz być zawiedziony i rozczarowany. Jakby na to nie patrzył, to jednak zawalił Ci się kawał świata.
Albo faktycznie laska o siebie nie dba, albo choruje na niedoczynność tarczycy i wtedy nieleczona powoduje wzrost wagi, ospałość, zmęczenie i brak ochoty na ruch (każdy przechodzi to inaczej).
Sama przez to przechodziłam, dopiero badania krwi znalazły przyczynę mojego zmęczenia i niechęci do życia. Po ustabilizowaniu lekami jest już lepiej, ale kilogramy ciężko zrzucić. ![]()
Jeśli chcesz to ratować to pogoń ją na badania i do lekarza.
A jeśli badania są ok, to laska to zwykły wampir energetyczny i od takich się ucieka. ![]()
Witam. Jestem facetem, Problem stary jak świat zapewne, 5 lat temu poznałem dziewczynę na imprezie, zapoznaliśmy się i miesiąc później spotykaliśmy się co weekend. Obecnie od 3 lat jesteśmy zaręczeni, ale od ponad roku mamy różne problemy w związku, do takiego stopnia że wstrzymałem remont kuchni po którym mieliśmy zamieszkać razem. Gdy ją poznałem była taką typową wiejską dziewczyną o figurze typu - jak ja to lubię nazywać "szafa", czyli niezbyt chuda, ani niezbyt gruba - mój osobisty ideał kobiety. Ma ona pracę siedzącą, od zawsze miała, w weekendy dawniej zawsze jeździliśmy na wycieczki jednodniowe, lub parodniowe w góry. Po pewnym czasie jednak to się skończyło, straciła ochotę na jakiekolwiek aktywne spędzanie czasu i jedyne co ją interesowało to wycieczka nad wodę, żeby przeleżeć cały dzień bądź do jakiegoś parku żeby rozłożyć koc i też przeleżeć cały dzień. Możecie sobie wyobrazić jak zagryzałem zęby żeby tak wytrzymać to siedzenie i nic nie robienie, to nie dla mnie więc wkrótce w ogóle przestaliśmy gdziekolwiek jeździć i spędzaliśmy weekendy w domu nie mogąc dojść do kompromisu. I tak teraz wygląda nasze życie - ona narzeka że całe dnie spędzamy w pokoju, ale jak chcę ją wziąść na rower - nie. W góry - nie, bo ona twierdzi że tylko dla mnie tam jeździła, na spacer - chciała tylko do pobliskiego parku (po to żeby przejść się 15 minut a potem siąść i leżeć) zaproponowałem wycieczkę z psem do lasu zamiast tego - nie, bo kleszcze, bo gorąco. Taki zarys naszego wspólnego czasu - nic razem nie robimy, jest leniwa, nie ma zainteresowań, je śmieciowe jedzenie, czipsy, słodycze, mcdonaldy, co powoduje to że strasznie tyje, ostatnio w biedronce kupiłem paczkę czipsów, dla siebie do serialu, jednak jej nie zjadłem, ona ją w niedzielę wzięła i całą zeżarła, sposób w jaki je jadla obrzydzał mnie, brała do ust, wycierała ręke o pościel, takim szybkim ruchem, i następny czips, ochyda. Ja przy wzroście 185cm ważę 90kg i są to praktycznie same mięśnie, też mam tendencję do słodkiego ale spalam więcej kalorii podczas mojej pracy i treningów więc od tego nie tyje. Wracając, ona tyje, już jakis czas temu przestała mi się podobać, brzuch jej się zrównał z piersiami, więc to nie kwestia 5kg, nie raz jej to zakomunikowałem w ten lub inny sposób, zawsze jest tak samo - płacz, agresja, odwieź mnie do domu, lepiej się rozstańmy. Próbowałem "z buta" jej to powiedzieć że jest gruba, próbowałem delikatnie, nawet dociąłem się do 12% bodyfatu rok temu próbując ją zmotywować - jedyne co mówiła to że nie mogłaby jeść tak niedobrego jedzenia (zdrowego), o treningach nie wspominając. Dzisiaj z racji tego że było ciepło postanowiłem z nią jechać nad wodę, spędzić czas tak jak ona chce, dojechaliśmy, jednak ludzi było tak dużo że zaparkować musiałem dość daleko od wejścia, więc najpierw poszliśmy zobaczyć czy będzie miejsce na plaży w ogóle - było troche miejsca, jednak ona stwierdziła że jej się nie chce wracać po koce bo daleko trzeba iść i jest za gorąco, - no to dobra, pochodziliśmy chwilę tam i kierowaliśmy się w stronę auta, usadziła się w cieniu na schodach prowadzących nad zalew, no i tak siedzimy, ona przegląda fejsbuki itp. a ja siedzę jak osioł i rzucam kamykami (nie mam socjal-mediów, nie interesuje mnie ich zawartość) Miałem zamiar samemu iść po te koce kąpielówki itp. Jednak ona i tak nie miała ochoty leżeć na tej plaży bo za dużo ludzi i za gorąco. Po dwóch godzinach jej powiedziałem że już mam dość tego siedzenia, znalazłem kawałek dalej inną miejscówkę, bardziej takie miejsce na spacer wokół zbiornika wodnego. Pojechaliśmy tam, ale już atmosfera była napięta bo jej oczywiście nie pasowało że tak szybko się zwijamy. Spacer nam zajął ok. 2 godziny, wracamy do auta, pytam się czy się jej podobała miejscówka - nie, bo nawet nie zatrzymaliśmy się pooglądać widoków, to już mi się cisnienie podniosło bo zdjęcia chyba z pół godziny robiła, ale nie skomentowałem tego, powrót w ciszy, nie chciało mi się z nią gadać. I tak to wygląda, w sobotę mamy wesele, w tej chwili planuje się z nią po weselu rozstać. Co nie jest dla mnie łatwe bo ta dziewczyna bardzo mi pomogła gdy zakładałem biznes (pożyczyła 10 tys. zł, nie będąc pewną czy ten biznes mi wypali, potem nie chciała tych pieniędzy z powrotem) żyjemy praktycznie jak małżeństwo, nie rozliczamy się, jej rodzice mnie uwielbiają bo jestem pracowity i dużo im pomogłem koło domu. Co jest jeszcze ciekawe, raz powiedziała mi że to moja wina że ona nie ma ruchu - bo jak była sama, to jeździła na zabawy i dużo tańczyła. Ja nie lubie disco polo, nie jestem w stanie na trzeźwo tańczyć do tego, a że nie pije, to i na te wiejskie zabawy nie jeżdzę - to też dla niej dobry argument żeby wszystkie problemy w związku zwalić na mnie. A ja nie wiem co z tym zrobić, chciałbym żeby się ogarnęła, zaczęła dbać o siebie, ale nie mam pojęcia jak mogę to zrobić, czy zaoferować jej coś w zamian, czy postawić ją przed ultimatum albo sie ogarniasz albo sie rozstajemy. Może też napiszę co jej nie pasuje we mnie. Jestem oziębły, nie przytulam jej, nie mówię jej czułych słów, nie chodzę do kościoła (nigdy nie chodziłem) gdy ona chodzi co tydzień - przeszkadza jej że wszyscy stoją w parach a ona sama, w moim wyglądzie jej przeszkadza że jestem łysy (gole się, bo mi włosy wypadają) nie lubię robić zdjęć razem (bo wrzuca je na fejsbuka) słucham innej muzyki (ona discopolo, ja elektryczna, hardstyle, phonk itp.) nie chodzę za rękę. No i tu mój brak czułości, brak bliskości, to wszystko efekt tego że ona jest otyła, że nie obchodzi jej że mi się nie podoba taka jak się stała. Przyjme wszelkie porady co z tym robić dalej z góry dziękuję
To co piszesz o tej dziewczynie - polecałabym namówić dziewczynę na wizytę u lekarz i zrobić badania w kierunku TARCZYCY, tycie, ospała, leniwa, zmęczona, zmienne nastroje , brzuch tarczycowy - kończą się piersi , zaczyna brzuch, a to co ona jje to tylko potęguje objawy - może mylę, ale nie zaszkodzi w tym kierunku pójść.
Lekarze nie zawsze szybko trafiają na rozpoznanie, a pacjent męczy się i nie wie co mu jest.
Może dziewczyna jest chora i nie zdaje sobie sprawy.
37 2023-08-16 20:28:50 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-16 20:30:51)
Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają.
Widze, ze jak mnie nie ma to moge liczyc na Ciebie Magdalena, ze wytlumaczysz - dzieki xD
No autor ma bardzo wysokie standardy wobec siebie i wobec innych -> ktore wynikaja z niepewnosci -> ktore wynikaja z traumy.
Brak samorefleksji, zrozumienia jakie problemy ma jego partnerka, jakie ma potrzeby, ktorych nie pomaga jej zaspokoic - ktore zaspokojone nie sprawialyby, ze uciekala by w to co ja uspokaja -> tluste lub slodkie jedzenie.
Ma tez obsesje na swoim punkcie -> goli sie na lyso aby ukryc, ze ma problemy z wypadaniem wlosow + ta obsesja jest spojna z szeregiem innych akcji jak to 12% BF'u czy wtracanie w watek (niepotrzebnej do rozwiazywania sytuacji) informacji, ze wiekszosc jego wagi to miesnie.
No i problem z utworzeniem emocjonalnego polaczenia z drugim czlowiekiem i nie widzenia go przez pryzmat tego jak wyglada.
Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.
38 2023-08-16 20:37:14 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-08-16 20:37:59)
MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają.
Widze, ze jak mnie nie ma to moge liczyc na Ciebie Magdalena, ze wytlumaczysz - dzieki xD
No autor ma bardzo wysokie standardy wobec siebie i wobec innych -> ktore wynikaja z niepewnosci -> ktore wynikaja z traumy.
Brak samorefleksji, zrozumienia jakie problemy ma jego partnerka, jakie ma potrzeby, ktorych nie pomaga jej zaspokoic - ktore zaspokojone nie sprawialyby, ze uciekala by w to co ja uspokaja -> tluste lub slodkie jedzenie.
Ma tez obsesje na swoim punkcie -> goli sie na lyso aby ukryc, ze ma problemy z wypadaniem wlosow + ta obsesja jest spojna z szeregiem innych akcji jak to 12% BF'u czy wtracanie w watek (niepotrzebnej do rozwiazywania sytuacji) informacji, ze wiekszosc jego wagi to miesnie.
No i problem z utworzeniem emocjonalnego polaczenia z drugim czlowiekiem i nie widzenia go przez pryzmat tego jak wyglada.Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.
No rzeczywistoscie wymaganie od dziewczyny, zeby nie tyla jak prosiak i nie wycierala brudnych rak w posciel to sa wysokie standardy
39 2023-08-16 20:52:00 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-16 20:52:50)
No rzeczywistoscie wymaganie od dziewczyny, zeby nie tyla jak prosiak i nie wycierala brudnych rak w posciel to sa wysokie standardy
Jak decydujesz sie byc z kims to podejmujesz decyzje na podstawie wlasnych preferencji.
Jesli czegos nie jestes w stanie zaakceptowac to nie decydujesz sie na bycie z ta osoba - ona go do zwiazku nie zmusila.
To w jaki sposob druga osoba zmienia sie zyjac z kims pod jednym dachem jest zalezne (przynajmniej) w tym samym stopniu od osoby, z ktora zyje jak od niej samej.
Mysle, ze wiele osob nie rozumie tej podstawowej dynamiki w relacjach.
Pewnie kazdy slyszal popularna anegdote (o Michelle i Baracku Obamach w restauracji), ktora wyraza powyzsze:
Michelle Obama poszła kiedyś z mężem do restauracji. Kiedy tam byli właściciel wziął ją na rozmowę w cztery oczy, a jak wróciła Barack zapytał:
- Kto to był?
- Kolega ze szkoły, który się kiedyś we mnie kochał.
- Widzisz, gdybyś za niego wyszła, byłabyś teraz właścicielką restauracji.
- Nie Barack. Gdybym za niego wyszła on teraz byłby prezydentem.
Dla mnie oczywistym jest - co potwierdza kazdy przypadek jaki poznalem w zyciu bez zadnego wyjatku - ze gdy para spedza ze soba najwiecej czasu (bo mieszka razem) wartosc mezczyzny wyrazana jest poprzez to jak zmienila sie w tym zwiazku jego kobieta i vice versa.
JohnyBravo777 napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają.
Widze, ze jak mnie nie ma to moge liczyc na Ciebie Magdalena, ze wytlumaczysz - dzieki xD
No autor ma bardzo wysokie standardy wobec siebie i wobec innych -> ktore wynikaja z niepewnosci -> ktore wynikaja z traumy.
Brak samorefleksji, zrozumienia jakie problemy ma jego partnerka, jakie ma potrzeby, ktorych nie pomaga jej zaspokoic - ktore zaspokojone nie sprawialyby, ze uciekala by w to co ja uspokaja -> tluste lub slodkie jedzenie.
Ma tez obsesje na swoim punkcie -> goli sie na lyso aby ukryc, ze ma problemy z wypadaniem wlosow + ta obsesja jest spojna z szeregiem innych akcji jak to 12% BF'u czy wtracanie w watek (niepotrzebnej do rozwiazywania sytuacji) informacji, ze wiekszosc jego wagi to miesnie.
No i problem z utworzeniem emocjonalnego polaczenia z drugim czlowiekiem i nie widzenia go przez pryzmat tego jak wyglada.Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.No rzeczywistoscie wymaganie od dziewczyny, zeby nie tyla jak prosiak i nie wycierala brudnych rak w posciel to sa wysokie standardy
Tak właśnie jest, gdy na siłę uklepuje się goofno, żeby mialo blask.
Ciekawe, co autor zrobi, ale pewnie nie napisze.
Rzecz prosta jak konstrukcja cepa - wieloletni przechodzony związek, żyją jakby byli małżeństwem, kobieta osiadla na laurach i wyszło z niej zwykle prostactwo oraz lenistwo.
Facet ma szczęście, że przed ślubem, a nie dopiero PO.
Wielka filozofia.
A Ty Johnny przesadzasz. Czytając Ciebie tylko czekałam, kiedy napiszesz, że autor to narcyz, ale tym razem nie napisałeś.
41 2023-08-16 21:01:05 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-16 21:05:22)
A Ty Johnny przesadzasz. Czytając Ciebie tylko czekałam, kiedy napiszesz, że autor to narcyz, ale tym razem nie napisałeś.
Nie chcialem pisac oczywistego xD
Rzecz jest prosta - tak jak piszesz - jak budowa cepa.
Autor ma 12% BFu, jest goraco, laski na tej plazy czekaja i szuka sposobu na angielskie wyjscie z czystym sumieniem i dobrymi argumentami aby nie musial oddawac tych 10k ![]()
MagdaLena1111 napisał/a:Johnemu być może chodziło o to, że są osoby, przy których tracimy energię, stajemy się bierni, bo tak na nas działają.
Widze, ze jak mnie nie ma to moge liczyc na Ciebie Magdalena, ze wytlumaczysz - dzieki xD
No autor ma bardzo wysokie standardy wobec siebie i wobec innych -> ktore wynikaja z niepewnosci -> ktore wynikaja z traumy.
Brak samorefleksji, zrozumienia jakie problemy ma jego partnerka, jakie ma potrzeby, ktorych nie pomaga jej zaspokoic - ktore zaspokojone nie sprawialyby, ze uciekala by w to co ja uspokaja -> tluste lub slodkie jedzenie.
Ma tez obsesje na swoim punkcie -> goli sie na lyso aby ukryc, ze ma problemy z wypadaniem wlosow + ta obsesja jest spojna z szeregiem innych akcji jak to 12% BF'u czy wtracanie w watek (niepotrzebnej do rozwiazywania sytuacji) informacji, ze wiekszosc jego wagi to miesnie.
No i problem z utworzeniem emocjonalnego polaczenia z drugim czlowiekiem i nie widzenia go przez pryzmat tego jak wyglada.Duzo w nim leku a ten lek przelewa na druga osobe poprzez krytyke i brak docenienia malych postepow, przez co jego partnerka wpada w jeszcze glebsza depresje i uzaleznienie.
I partnerka ma racje gdy mowi, ze to jego wina.
Natomiast to ze on taki jest to znowu wina kogos innego i tak dalej... i on tez potrzebuje pomocy bo sam z tego nie wyjdzie.
Myślę, że część nadinterpretujesz i jesteś w błędzie. Mam jakieś tam standardy które ona spełniała w 100% w pierwszych latach związku, i uwierz mi w porównaniu do innych osób nie są one duże. To fakt że nie rozumiem jakie problemy ma moja partnerka, jakbym rozumiał nie było by tego tematu. Gole się na łyso bo zwyczajnie lepiej wyglądam, a nie że staram się ukryć że mi włosy wypadają, czasami nie mam czasu sie golić i chodzę z taką pół łysą głową i nie mam z tym problemu, to tak jakbyś ty robiła sobie czasem loki. Wspomniałem o moim wyglądzie w tym o mięśniach żeby jak najlepiej zobrazować całą sytuację, nie żeby się wam pochwalić. - nie narzekam że moja dziewczyna tyje a sam leżę z piwem na kanapie. Nie ma we mnie żadnego lęku, ani niepewności, ani traumy. moja krytyka w jej stronę to jedynie jej lenistwo i otyłość. A gdyby postępy były, to bym je doceniał, ale ich nie ma, od ponad rogu jest ogromny regres, i w wyglądzie, i w zachowaniu. Jedyne z czym masz rację to moje problemy z zrozumieniem problemów mojej partnerki i jej zaspokajanie, cokolwiek to znaczy. Rozumiem tobie chodzi o to że gdyby mnie nie poznała to nie przytyła by, jest to całkiem możliwe, ale w gruncie rzeczy to nie ja wpycham w nią to jedzenie.
Albo faktycznie laska o siebie nie dba, albo choruje na niedoczynność tarczycy i wtedy nieleczona powoduje wzrost wagi, ospałość, zmęczenie i brak ochoty na ruch (każdy przechodzi to inaczej).
Sama przez to przechodziłam, dopiero badania krwi znalazły przyczynę mojego zmęczenia i niechęci do życia. Po ustabilizowaniu lekami jest już lepiej, ale kilogramy ciężko zrzucić.
Jeśli chcesz to ratować to pogoń ją na badania i do lekarza.A jeśli badania są ok, to laska to zwykły wampir energetyczny i od takich się ucieka.
Poczytałem trochę o tym i coś może w tym być - zasugeruje jej to ale sprawa i tak jest przesądzona
ulle napisał/a:A Ty Johnny przesadzasz. Czytając Ciebie tylko czekałam, kiedy napiszesz, że autor to narcyz, ale tym razem nie napisałeś.
Nie chcialem pisac oczywistego xD
Rzecz jest prosta - tak jak piszesz - jak budowa cepa.
Autor ma 12% BFu, jest goraco, laski na tej plazy czekaja i szuka sposobu na angielskie wyjscie z czystym sumieniem i dobrymi argumentami aby nie musial oddawac tych 10k
Ależ Johnny, przecież on nie musi oddawać jej żadnej kasy, bo ona dała mu pieniądze z własnej woli, po prostu zrobiła inwestycje.
Oni żyją od lat jak małżeństwo, nawet Sue nie rozliczają, bo kasa idzie do jednego worka, więc sądzę, że ten dziesięć tysięcy on dawno jej oddał i to z nawiązką, już nie mówiąc o tym, że mnóstwo się narobił w ogrodzie, w obejściu na posesji jej rodziców, a praca fizyczna też kosztuje.
Czekaj, żebym nie palnela jakiejś głupoty, ale zdaje się za zamontowanie jednego gniazda mocy elektryk liczy sobie 200 zł.
Mnie się wydaje, że autor chciał poznać opinie osób całkowicie obcych i obiektywnych w ocenie jego sytuacji.
On sam już od dawna czuł, że musi się wymiksowac i nawet przerwał prace remontowe w kuchni, z której to mieli korzystac jako małżenstwo.
ulle napisał/a:A Ty Johnny przesadzasz. Czytając Ciebie tylko czekałam, kiedy napiszesz, że autor to narcyz, ale tym razem nie napisałeś.
Nie chcialem pisac oczywistego xD
Rzecz jest prosta - tak jak piszesz - jak budowa cepa.
Autor ma 12% BFu, jest goraco, laski na tej plazy czekaja i szuka sposobu na angielskie wyjscie z czystym sumieniem i dobrymi argumentami aby nie musial oddawac tych 10k
Tak jak pisałem wcześniej, przestaliśmy się rozliczać, dzięki jej pożyczce mogłem zrealizować zamówienie które dostałem i zarobiłem duzo wiecej i kupiłem jej kilka drogich prezentów w pózniejszych latach w ostatecznym rozrachunku jej to zwróciłem z dużą nawiązką. Kobietami nie jestem zainteresowany w tej chwili, mógłbym ją zdradzać na prawo i lewo a nie robię tego.
Cryos2 napisał/a:MagdaLena1111 napisał/a:Jak ona nie chce nawet słyszeć słowa krytyk z Twojej strony i od razu wpada w gniew, ucina temat, strzela fochy, to właściwie jest to jedna z tych spraw beznadziejnych.
Jeśli przyszedłeś tutaj, aby utwierdzić się w przekonaniu, że powinieneś to zakończyć raz na zawsze, to masz błogosławieństwo jeśli nie wszystkich, to zdecydowanej większości osób, które tu się wypowiedziały. Nie ma czegoś takiego jak miłość bezwarunkowa do partnera, bez względu na płeć. Okazywanie sobie uczuć, to nie tylko chodzenie za rączkę, jak pragnie Twoja partnerka, ale wiele innych rzeczy jak dbanie o swój wygląd i kondycję, by się podobać swojemu partnerowi.Tak dokładnie po to tutaj przyszedłem, utwierdzić się w przekonaniu i zaczerpnąć opinii osób które patrzą na całą sytuacje z boku, decyzje już podjąłem, dziękuję
Czy zdradzisz autorze, jaką decyzję podjąłeś?
Stawiam na to, że wycofasz się z tego, ale nie mam pewności, więc pytam. Nie ze wścibstwa, tylko z życzliwości, bo wyobrażam sobie, jak bardzo musisz być zawiedziony i rozczarowany. Jakby na to nie patrzył, to jednak zawalił Ci się kawał świata.
Tak, wycofuje się z tego, ale jesteśmy tak bardzo powiązani że nie dam rady tego ogarnąć tak jak radzicie w jeden dzień, chce też porozmawiać z jej rodzicami, oni są dla mnie trochę jak rodzina bo swojej nigdy nie miałem, więc to bardzo trudna decyzja i na chwile obecną nie wiem nawet jak to ogarnąć, będę chciał z nią porozmawiać i zakończyć to po przyjacielsku, tak, żeby pozabierała na spokojnie swoje rzeczy ode mnie.
47 2023-08-16 22:00:28 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-16 22:01:27)
jak rodzina bo swojej nigdy nie miałem
To tlumaczy dlaczego nie potrafisz nawiazac emocjonalnej relacji tylko wszystko probujesz zrozumiec intelektualnie.
Masz sporo powodow, dla ktorych nie jestes normalnym, sympatycznym, cieplym, wspierajacym mezczyzna tylko buntownikiem z wyboru z FOMO i wysokimi wymaganiami w stosunku do siebie i innych.
Ja tutaj Cie nie atakuje choc skupiam sie na problemach w Tobie.
Robie to nie dlatego, ze uwazam, ze masz szanse naprawic ten zwiazek (mysle, ze szansa jest bliska zeru).
Robie to dlatego, ze na kolejna partnerke wybierzesz sobie kogos ambitnego i - jesli mam racje to - ta osoba rowniez przy Tobie z czasem zacznie sie stawac "leniwa".
Mysle, ze dopiero wtedy to co napisalem stanie sie dla Ciebie przydatne.
Cryos2 napisał/a:jak rodzina bo swojej nigdy nie miałem
To tlumaczy dlaczego nie potrafisz nawiazac emocjonalnej relacji tylko wszystko probujesz zrozumiec intelektualnie.
Masz sporo powodow, dla ktorych nie jestes normalnym, sympatycznym, cieplym, wspierajacym mezczyzna tylko buntownikiem z wyboru z FOMO i wysokimi wymaganiami w stosunku do siebie i innych.Ja tutaj Cie nie atakuje choc skupiam sie na problemach w Tobie.
Robie to nie dlatego, ze uwazam, ze masz szanse naprawic ten zwiazek (mysle, ze szansa jest bliska zeru).
Robie to dlatego, ze na kolejna partnerke wybierzesz sobie kogos ambitnego i - jesli mam racje to - ta osoba rowniez przy Tobie z czasem zacznie sie stawac "leniwa".
Mysle, ze dopiero wtedy to co napisalem stanie sie dla Ciebie przydatne.
Myślę że kieruje się logiką jak każdy zdrowy facet, na pewno nie jestem perfekcyjny ale uważam że wchodzę w szablon "normalnego" faceta. Do siebie mam wysokie wymagania i żołnierską dyscyplinę - tylko dlatego dużo w zyciu osiagnałem, ale rozumiem że nie każdy jest taki jak ja. Do innych mam normalne wymagania, czy fakt że moim wymaganiem jest żeby partnerka się ogarnęła i zaczęła dbać o swoje ciało to na prawdę tak dużo? Zwykła dieta z deficytem i trochę ruchu.
Wytłumacz mi proszę, dlaczego kolejna partnerka będzie się stawać przy mnie leniwa, jak nie zrozumiem o co ci chodzi to nie będzie to dla mnie przydatne
49 2023-08-16 22:57:08 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-16 23:33:43)
Możecie sobie wyobrazić jak zagryzałem zęby żeby tak wytrzymać to siedzenie i nic nie robienie, to nie dla mnie więc wkrótce w ogóle przestaliśmy gdziekolwiek jeździć i spędzaliśmy weekendy w domu nie mogąc dojść do kompromisu. (....)
Co jest jeszcze ciekawe, raz powiedziała mi że to moja wina że ona nie ma ruchu - bo jak była sama, to jeździła na zabawy i dużo tańczyła. Ja nie lubie disco polo, nie jestem w stanie na trzeźwo tańczyć do tego, a że nie pije, to i na te wiejskie zabawy nie jeżdzę(....)
nie chodzę do kościoła (nigdy nie chodziłem) gdy ona chodzi co tydzień - przeszkadza jej że wszyscy stoją w parach a ona sama, w moim wyglądzie jej przeszkadza że jestem łysy (gole się, bo mi włosy wypadają)(...)
wygląda na to że jej zupełnie nie pasujesz. Nie pasuje jej twój wyglad, twoje pomysły na spędzanie wolnego czasu, toże nie lubisz robić tego co ona. jeśli jest wierząca i zyje bez slubu to tez na pewno jest dla niej bardzo ciężkie(konkubinat to grzech)
Uważam że zrobisz jej i sobie bardzo wielką przysluge jeśli z nią zerwiesz. Ty jej nie odpowiadasz, nie umiesz proponować sposobów spędzania czasu tak żeby była szczesliwa, nie okazujesz jej czułości, pożądania, jestes niewiewzacy, a nawet twoja fryzura jest dla niej problemem. Ona jest chyba taką bezwolną, leniwą, ciapowatą, bezjajeczną dziumdzią. Trafił jej się facet, który na papierze jest bardzo fajny, ale zupełnie do niej nie pasuje i chyba za bardzo nie wie co z tym zrobić. Niby z tobą jest, niby nie jest szczesliwa, niby jesteś dobrą partią, rodzice cie lubią, ale jednak coś jej nie pasuje. Chowa do kieszeni te wszystkie niezadowolenia, zaciska zeby i udaje że jest okej. A nie jest. Moze od tego udawania że jest szczęśliwa coraz więcej sie objada? Może stąd to lenistwo?
Musisz zerwać bo ona tego nie zrobi, a wygląda na to że też chce zerwania i oboje się teraz męczycie. Wygląda na to że jesteś od niej silniejszy i to ty musisz zadziałać. Przeciez normalna kobieta jeśli jest z facetem który jej się podoba staje na rzesach zeby trafić w jego gust. Ciuchy, makijaż, włosy... Ona może jakoś podświadomie nie chce cie stracić, bo tak racjonalnie, w teorii jestes fajną partią i się boi ze nikogo nie znajdzie potem, ale tez w pewien sposób nie pociągasz jej i zaczyna cię fizycznie odstraszać.
Z tego co piszesz, to jesteś dość fajnym, atrakcyjnym mężczyzna(wysportowany, masz pomysły na spędzanie wolnego czasu, nie leżysz plackiem w domu całe dnie, jesteś pracowity, obrotny, umiesz zarabiać kase). To jest chyba dla niej sytuacja gdzie ma kogos kto jest fajny w teorii(więc nie zrywa), mimo ze w praktyce zupełnie do siebie nie pasujecie i oboje jesteście zmęczeni tą sytuacją.
Był tu podobny wątek gdzie fuck boi opisywal ze spotkał "super materiał na żone" i żałował zerwania, mimo że tak na serio to szukał jedynie FWB i niezobowiązującego seksu. Moze z nią tez tak jest, że jesteś fajnym materiałem na męza, tylko ze ona nie czuje chęci do bycia zona i potrzeby takiego prawdziwego dotarcia się z partnerem i dopasowania do swojej polowki (w kazdym razie nie dopasuje sie do ciebie)
Uwazam ze zrobisz jej bardzo duza przysluge zrywając. Nie uwazam ze każdy jak przekroczy jakiś próg (rok, dwa, pięć lat razem) bez względu na okoliczności musi holować 2ga osobe do grobowej deski. A rodzice ciebie lubią, bo to dla nich ulga że im gnuśna córka zeszła z pola widzenia i przekazali komuś innemu pałeczke.
Czyli to jest sytuacja "he's a good catch, but not a match" która was oboje dobije.
Młody jesteś, znajdz sobie kogoś kto do ciebie lepiej pasuje.
50 2023-08-16 23:08:43 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-16 23:18:36)
1) Do siebie mam wysokie wymagania i żołnierską dyscyplinę
2) Jestem oziębły, nie przytulam jej, nie mówię jej czułych słów, wszyscy stoją w parach a ona sama, nie chodzę za rękę
Taka masz dyscypline ekstra, ze nie potrafisz spelnic najbardziej podstawowych czynnosci, na ktorych opiera sie jakikolwiek romantyczny zwiazek.
Widzisz problem w swojej kobiecie, ze tyje podczas gdy to jest 1000 razy mniejszy problem od tego, ze Ty jestes w romantycznym zwiazku i dla swojej kobiety jestes oziebly, nie przytulasz jej, nie mowisz jej czulych slow, nawet za reke z nia nie chodzisz - czemu? Bo sie boisz, ze Cie ktos z nia zobaczy i sobie cos o Tobie pomysli? Zaprzeczaj ale tak to wyglada dla kazdego oprocz twojej wlasnej racjonalizacji.
mój brak czułości, brak bliskości, to wszystko efekt tego że ona ...
Aaa widzisz... Twoje negatywne cechy sa tylko dlatego bo... "ona X, Y, Z".
Podczas gdy jej negatywne cechy sa bo... taka juz jest i zawsze byla?
Jesli chcesz byc fair to musisz w jedna albo w druga.
Albo oboje macie negatywne cechy bo jestescie tacy zyebani, albo oboje macie negatywne cechy bo druga osoba ma na was taki wplyw.
I obstawiam, ze prawdziwe jest to drugie.
Nie wyszlo - konczysz zwiazek i to jest ok.
To co nie jest ok, to ze nie widac w Tobie zadnej refleksji jakie bledy Ty popelniles, ze zwiazek z Toba nie zainspirowal twojej kobiety do bycia lepsza a tylko poglebil jej problem.
I nie chodzi tutaj o szukanie w Tobie winy - bo to nie podlega watpliwosci (nikt nie jest bez winy) - tylko o to, ze bez zrozumienia dokladnie gdzie ona lezala (i co mozesz zrobic by tych bledow nie powtarzac) nie masz zadnych powodow aby uwazac, ze problem sie nie powtorzy.
Przeciez normalna kobieta jeśli jest z facetem który jej się podoba staje na rzesach zeby trafić w jego gust. Ciuchy, makijaż, włosy...
Tu się zapędziłaś. Żadna normalna kobieta o zdrowym poczuciu własnej wartości nie będzie się zmieniać pod faceta.
Cryos2 napisał/a:1) Do siebie mam wysokie wymagania i żołnierską dyscyplinę
2) Jestem oziębły, nie przytulam jej, nie mówię jej czułych słów, wszyscy stoją w parach a ona sama, nie chodzę za rękęTaka masz dyscypline ekstra, ze nie potrafisz spelnic najbardziej podstawowych czynnosci, na ktorych opiera sie jakikolwiek romantyczny zwiazek.
Widzisz problem w swojej kobiecie, ze tyje podczas gdy to jest 1000 razy mniejszy problem od tego, ze Ty jestes w romantycznym zwiazku i dla swojej kobiety jestes oziebly, nie przytulasz jej, nie mowisz jej czulych slow, nawet za reke z nia nie chodzisz - czemu? Bo sie boisz, ze Cie ktos z nia zobaczy i sobie cos o Tobie pomysli? Zaprzeczaj ale tak to wyglada dla kazdego oprocz twojej wlasnej racjonalizacji.Cryos2 napisał/a:mój brak czułości, brak bliskości, to wszystko efekt tego że ona ...
Aaa widzisz... Twoje negatywne cechy sa tylko dlatego bo... "ona X, Y, Z".
Podczas gdy jej negatywne cechy sa bo... taka juz jest i zawsze byla?Jesli chcesz byc fair to musisz w jedna albo w druga.
Albo oboje macie negatywne cechy bo jestescie tacy zyebani, albo oboje macie negatywne cechy bo druga osoba ma na was taki wplyw.
I obstawiam, ze prawdziwe jest to drugie.Nie wyszlo - konczysz zwiazek i to jest ok.
To co nie jest ok, to ze nie widac w Tobie zadnej refleksji jakie bledy Ty popelniles, ze zwiazek z Toba nie zainspirowal twojej kobiety do bycia lepsza a tylko poglebil jej problem.
I nie chodzi tutaj o szukanie w Tobie winy - bo to nie podlega watpliwosci (nikt nie jest bez winy) - tylko o to, ze bez zrozumienia dokladnie gdzie ona lezala (i co mozesz zrobic by tych bledow nie powtarzac) nie masz zadnych powodow aby uwazac, ze problem sie nie powtorzy.
Nie widze zwiazku miedzy dyscyplina a byciem czulym, moja dyscyplina jest wynikiem wieloletniego samodoskonalenia siebie a nie zwiazku, ale niewazne. Jestem oziebly, nie przytulam to fakt, kiedys nie bylem i przytulalem, nasz zwiazek sie tak zmienil odkiedy ona zaczela radykalnie tyc i to jest efekt przyczynowo skutkowy, ze sie od niej odsunalem, tak sadze. Tylko co moglem zrobic inaczej? Na pewno nie jeden blad popelnilem, ale nie jestem w stanie dostrzec tego radykalnego bledu o ktorym mowisz w kolko i nie rozumiem dlaczego jej down-fall to wylacznie moja wina. Ona potrzebuje czulosci, ja zadbanej kobiety, ona o siebie nie dba, to i ja nie okazuje czulosci. Moze podswiadomie ja tak karam, nie mam pojecia. Z tym okazywanien czulosci to nawet nie jest tak ze nie ma tego w ogole, zdarza sie ze ja przytule czy powiem cos milego, jesli w ciagu dnia mnie nie zdenerwowala. Z drugiej strony nie jestem zbyt emocjonalna osoba, nie mowie o swoich uczuciach na kazdym kroku. Nie pisze ci tego zeby bronic swojego imienia (no moze czesciowo) bardziej mi chodzi o zrozumienie o co ci chodzi.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Przeciez normalna kobieta jeśli jest z facetem który jej się podoba staje na rzesach zeby trafić w jego gust. Ciuchy, makijaż, włosy...
Tu się zapędziłaś. Żadna normalna kobieta o zdrowym poczuciu własnej wartości nie będzie się zmieniać pod faceta.
Jasne, taka diamatralna zmiana pod faceta byłaby dziwna(z blondynki na brunetki, ze figury KateMos na JLo itd. )
ALE staranie się w ramach tego co sie ma (makup na randki, fajna mini na rocznice, urodziny, większy dekolt na wyjście do restauracji) i nie zapuszczenie się kompletnie (bo ona zrobiła pełne 180) jest jak najbardziej normalne.
Jak dla mnie historia "przytyłam 30 kg w trakcie związku..." to jest damska wersja "lubie wypić piwko, albo 7 po pracy... i mój partner/ka nie musiał tego wiedziec przed ślubem".
Jestem oziebly, nie przytulam to fakt, kiedys nie bylem i przytulalem, nasz zwiazek sie tak zmienil odkiedy ona zaczela radykalnie tyc i to jest efekt przyczynowo skutkowy, ze sie od niej odsunalem, tak sadze.
I ona tak z dnia na dzień, bah 30 kg? Ojjj...
Tak z ciekawości, ty jesteś fit świrem(silka, kalenistyka itp)?
55 2023-08-17 00:05:58 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2023-08-17 00:08:12)
dostrzec tego radykalnego bledu
dlaczego jej down-fall to wylacznie moja wina.
Zacznijmy od nie wyolbrzymiania ![]()
Nie chcesz szukac 1 radykalnego bledu tylko malych bledow, ktore w polaczeniu przyniosly duzy efekt.
Nie jest to tylko twoja wina, ale jest w tym twoja wina i bez zrozumienia dokladnie gdzie ona lezala niczego sie nie nauczysz wiec powtorzysz te same bledy.
Jedna z zasad bez ktorych nie wyobrazam sobie udanego zwiazku jest odpowiednie (inne niz standardowo) podejscie gdy nie podoba Ci sie jakies zachowanie w drugiej osobie:
- Zamiast gdy cos Ci sie nie podoba mowic tej osobie aby to zmienila,
- Zrozumiec co ja motywuje do tego, ze w ten sposob sie zachowuje.
Ludzie maja z reguly bardzo dobre powody do bardzo negatywnych zachowan.
Zachowania sa tylko strategiami zaspokojenia jakiejs niezaspokojonej potrzeby.
Jesli zakazesz drugiej osobie danego zachowania to tylko ja dodatkowo sfrustrujesz i z jednego problemu bedziesz mial dwa - bo jeszcze pojawi sie wrogosc.
Jesli zrozumiesz jaka potrzebe druga osoba zaspokaja za pomoca tej (byc moze malo optymalnej / szkodliwej) strategii, mozesz z odrobina wysilku i kreatywnosci pomoc jej zaspokajac ta potrzebe w inny sposob (krotko/srednio-terminowo - wymaga mniej energii) lub poszukac zrodla, ktore frustruje jej potrzebe i tam postarac sie rozwiazac problem (dlugo-terminowo - wymaga wiecej energii).
I ogolnie w kazdym dobrym zwiazku oboje partnerow musi sie nauczyc wyciagac reke pierwszym i poswiecac sie dajac zaufanie z gory do czasu az (jesli) zostanie utracone zamiast byc zaborczym / szukac sprawiedliwosci i warunkowac zaufanie.
W zwiazek wchodzi sie z milosci - aby zyc dla drugiej osoby a nie dla siebie.
Jesli dwie osoby dobieraja sie z takim nastawieniem to nikt stratny nie jest a nie ma piekniejszego uczucia niz byc swiadomym, ze mamy kogos kto zyje dla nas (a my dla niego).
56 2023-08-17 00:19:57 Ostatnio edytowany przez Cryos2 (2023-08-17 00:26:16)
Cryos2 napisał/a:Jestem oziebly, nie przytulam to fakt, kiedys nie bylem i przytulalem, nasz zwiazek sie tak zmienil odkiedy ona zaczela radykalnie tyc i to jest efekt przyczynowo skutkowy, ze sie od niej odsunalem, tak sadze.
I ona tak z dnia na dzień, bah 30 kg? Ojjj...
Tak z ciekawości, ty jesteś fit świrem(silka, kalenistyka itp)?
Szczerze to na poczatku myslalem ze jest w ciazy, i dlatego tyje, a sie okazalo ze jest w ciazy ale spozywczej, jeszcze lekko ponad rok temu wszystko bylo w normie, i z jej wygladem i z naszym spedzaniem czasu. Nie jestem fit swirem, zanim zalozylem biznes chcialem isc do wojska. Oczywiscie teraz nie oplacaloby mi sie isc do wojska ale mimo to staram sie byc w dobrej formie fizycznej na wszelki wypadek (np. Wojny) mozna powiedziec ze to moje hobby po pracy, silka domowa, bez sterydow i wielkiego cisnienia
Cryos2 napisał/a:dostrzec tego radykalnego bledu
dlaczego jej down-fall to wylacznie moja wina.Zacznijmy od nie wyolbrzymiania
Nie chcesz szukac 1 radykalnego bledu tylko malych bledow, ktore w polaczeniu przyniosly duzy efekt.
Nie jest to tylko twoja wina, ale jest w tym twoja wina i bez zrozumienia dokladnie gdzie ona lezala niczego sie nie nauczysz wiec powtorzysz te same bledy.Jedna z zasad bez ktorych nie wyobrazam sobie udanego zwiazku jest odpowiednie (inne niz standardowo) podejscie gdy nie podoba Ci sie jakies zachowanie w drugiej osobie:
- Zamiast gdy cos Ci sie nie podoba mowic tej osobie aby to zmienila,
- Zrozumiec co ja motywuje do tego, ze w ten sposob sie zachowuje.Ludzie maja z reguly bardzo dobre powody do bardzo negatywnych zachowan.
Zachowania sa tylko strategiami zaspokojenia jakiejs niezaspokojonej potrzeby.
Jesli zakazesz drugiej osobie danego zachowania to tylko ja dodatkowo sfrustrujesz i z jednego problemu bedziesz mial dwa - bo jeszcze pojawi sie wrogosc.Jesli zrozumiesz jaka potrzebe druga osoba zaspokaja za pomoca tej (byc moze malo optymalnej / szkodliwej) strategii, mozesz z odrobina wysilku i kreatywnosci pomoc jej zaspokajac ta potrzebe w inny sposob (krotko/srednio-terminowo - wymaga mniej energii) lub poszukac zrodla, ktore frustruje jej potrzebe i tam postarac sie rozwiazac problem (dlugo-terminowo - wymaga wiecej energii).
I ogolnie w kazdym dobrym zwiazku oboje partnerow musi sie nauczyc wyciagac reke pierwszym i poswiecac sie dajac zaufanie z gory do czasu az (jesli) zostanie utracone zamiast byc zaborczym / szukac sprawiedliwosci i warunkowac zaufanie.
W zwiazek wchodzi sie z milosci - aby zyc dla drugiej osoby a nie dla siebie.
Jesli dwie osoby dobieraja sie z takim nastawieniem to nikt stratny nie jest a nie ma piekniejszego uczucia niz byc swiadomym, ze mamy kogos kto zyje dla nas (a my dla niego).
Dzieki za wyczerpujace odpowiedzi. Teraz chyba rozumiem
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Cryos2 napisał/a:Jestem oziebly, nie przytulam to fakt, kiedys nie bylem i przytulalem, nasz zwiazek sie tak zmienil odkiedy ona zaczela radykalnie tyc i to jest efekt przyczynowo skutkowy, ze sie od niej odsunalem, tak sadze.
I ona tak z dnia na dzień, bah 30 kg? Ojjj...
Tak z ciekawości, ty jesteś fit świrem(silka, kalenistyka itp)?
Szczerze to na poczatku myslalem ze jest w ciazy, i dlatego tyje, a sie okazalo ze jest w ciazy ale spozywczej, jeszcze lekko ponad rok temu wszystko bylo w normie, i z jej wygladem i z naszym spedzaniem czasu. Nie jestem fit swirem, zanim zalozylem biznes chcialem isc do wojska. Oczywiscie teraz nie oplacaloby mi sie isc do wojska ale mimo to staram sie byc w dobrej formie fizycznej na wszelki wypadek (np. Wojny)
ok, więc ty wyglądasz mniej więcej tak jak wyglądałeś od poczatku związku (nie dostałeś fit obsesji jakoś nagle i nie zaczelo ci to przeskadzać jakoś nagle), a ona w rok zmieniła się z "super hot", na "absolutely not".
A co się więcej działo między wami? Coś jeszcze się zmieniło u niej? straciła prace, straciła kontakt z dobrą przyjaciółką, jej rodzice na coś chorowali? jeszcze rok temu pożądanie było normalne i sex tez?
czasem objadanie się może wynikac z niskiego poziomu serotoniny/depresji. może cos się rok temu wydarzyło nowego.
Cryos2 napisał/a:SmutnaDziewczyna007 napisał/a:I ona tak z dnia na dzień, bah 30 kg? Ojjj...
Tak z ciekawości, ty jesteś fit świrem(silka, kalenistyka itp)?
Szczerze to na poczatku myslalem ze jest w ciazy, i dlatego tyje, a sie okazalo ze jest w ciazy ale spozywczej, jeszcze lekko ponad rok temu wszystko bylo w normie, i z jej wygladem i z naszym spedzaniem czasu. Nie jestem fit swirem, zanim zalozylem biznes chcialem isc do wojska. Oczywiscie teraz nie oplacaloby mi sie isc do wojska ale mimo to staram sie byc w dobrej formie fizycznej na wszelki wypadek (np. Wojny)
ok, więc ty wyglądasz mniej więcej tak jak wyglądałeś od poczatku związku (nie dostałeś fit obsesji jakoś nagle i nie zaczelo ci to przeskadzać jakoś nagle), a ona w rok zmieniła się z "super hot", na "absolutely not".
A co się więcej działo między wami? Coś jeszcze się zmieniło u niej? straciła prace, straciła kontakt z dobrą przyjaciółką, jej rodzice na coś chorowali? jeszcze rok temu pożądanie było normalne i sex tez?
czasem objadanie się może wynikac z niskiego poziomu serotoniny/depresji. może cos się rok temu wydarzyło nowego.
Jej przyjaciolki wychodzily zamąz i kazda po kolei zrywala z nia kontakt. Z tego co wiem kolezanki tylko w pracy ma badz sasiadka duzo mlodsza. Prace ma ta sama, jej ojciec byl chory byly podejrzenia raka jednak okazalo sie ze to nic zlego, j juz jest zdrowy. Bylo pozadanie i sex, dobrze nam sie czas razem spedzalo, gdzie bysmy nie byli nie przeszkadzalo jej wtedy ze musi duzo ze mna chodzic.
Cryos2 napisał/a:1) Do siebie mam wysokie wymagania i żołnierską dyscyplinę
2) Jestem oziębły, nie przytulam jej, nie mówię jej czułych słów, wszyscy stoją w parach a ona sama, nie chodzę za rękęTaka masz dyscypline ekstra, ze nie potrafisz spelnic najbardziej podstawowych czynnosci, na ktorych opiera sie jakikolwiek romantyczny zwiazek.
Widzisz problem w swojej kobiecie, ze tyje podczas gdy to jest 1000 razy mniejszy problem od tego, ze Ty jestes w romantycznym zwiazku i dla swojej kobiety jestes oziebly, nie przytulasz jej, nie mowisz jej czulych slow, nawet za reke z nia nie chodzisz - czemu? Bo sie boisz, ze Cie ktos z nia zobaczy i sobie cos o Tobie pomysli? Zaprzeczaj ale tak to wyglada dla kazdego oprocz twojej wlasnej racjonalizacji.Cryos2 napisał/a:mój brak czułości, brak bliskości, to wszystko efekt tego że ona ...
Aaa widzisz... Twoje negatywne cechy sa tylko dlatego bo... "ona X, Y, Z".
Podczas gdy jej negatywne cechy sa bo... taka juz jest i zawsze byla?Jesli chcesz byc fair to musisz w jedna albo w druga.
Albo oboje macie negatywne cechy bo jestescie tacy zyebani, albo oboje macie negatywne cechy bo druga osoba ma na was taki wplyw.
I obstawiam, ze prawdziwe jest to drugie.Nie wyszlo - konczysz zwiazek i to jest ok.
To co nie jest ok, to ze nie widac w Tobie zadnej refleksji jakie bledy Ty popelniles, ze zwiazek z Toba nie zainspirowal twojej kobiety do bycia lepsza a tylko poglebil jej problem.
I nie chodzi tutaj o szukanie w Tobie winy - bo to nie podlega watpliwosci (nikt nie jest bez winy) - tylko o to, ze bez zrozumienia dokladnie gdzie ona lezala (i co mozesz zrobic by tych bledow nie powtarzac) nie masz zadnych powodow aby uwazac, ze problem sie nie powtorzy.
Johny, raczej oczywistą kwestią jest to że jeśli ktoś przykłada dużą wagę do dbania o swój wygląd, to wygląd (także partnerki) ma dla niego istotne znaczenie.
Druga kwestia to obwinianie go za jej obżarstwo: tu mamy coś mniej więcej jak w rachunku prawdopodobieństwa (bo to w sumie jest r.p.): dwie osoby i 2x2 kombinacje:
1. On przyzwala na żarcie, ona ma tendencje do obżerania się. Efekt: będzie gruba.
2. On przyzwala na żarcie, ona nie ma tendencji do obzerania się. Efekt: nie będzie gruba.
3. On nie przyzwala, ona chce żreć. Efekt: nie będzie gruba albo.nie będą w związku.
4. On nie przyzwala, ona nie ma potrzeby obzerania się. Efekt: zostaję szczupła.
Czyli tylko w jednej wersji na 4 jest to co jest, w pozostałych trzech ...
61 2023-08-17 07:53:52 Ostatnio edytowany przez ulle (2023-08-17 07:57:52)
Johnny, a przeczytałeś dokładnie, jak wyglądał ich wspólny wypad nad zalew?
Jeśli nie, to przeczytaj.
Ja za tak "miło" spędzony czas podziękowałabym i potem już nigdy więcej nie chciałabym czegoś takiego powtarzać.
Jaka w tym wina autora?
Żadna. I tak był cierpliwy, bo ciężko połapać się w tylu sprzecznościach.
Nie oglądała na przykład widoków ( zdumienie autora), ale przez pół godziny robiła zdjęcia różnych widoków, żeby potem móc je wrzucić na fb.
Albo inny przykład - autor nie uznaje socjal- mediów, a ona wprost przeciwnie. On nie chce, by robiła mu fotki i wrzucała je na FB, a ona robi to notorycznie.
Albo to - jej stwierdzenie, że wcześniej, gdy była sama żyła szczęśliwie, bo mogła chodzić na zabawy taneczne, gdyż uwielbia disco polo.
Autor natomiast takiej muzyki nie uznaje i wymienia inne gatunki, które lubi.
Twoim zdaniem Johnny autor powinien przerzucić się na disco polo?
Z jego opisu można odczytać jeszcze kilka innych informacji świadczących o tym, że Ci ludzie nie pasowali do siebie.
Nie rozumieli się po prostu, ponieważ oboje pochodzili z zupełnie innych światów.
Ewidentnie wszystko w ich związku zmierzało w kierunku takiego prostego wiejskiego życia bez większych ambicji, czyli porobić przy domu, w ogrodzie, obrobić sprawy domowe, a potem wywalić się na kanapie czy tam w wyrku, poobzerac się licznymi przekąskami, niekoniecznie wymyć przed snem, tylko tak zalęgnąć i obudzić się następnego dnia.
W jakimś dniu wolnym pójść do remixy na jakąś potańcówkę i pląsać do dźwięków disco polo, wypić browary, zagryźć czipsami i uwalić się w wyrze, w brudnej pościeli.
No wizja życia taka kusząca, że idzie się obwiesić na samą myśl, chociaż ja wiem, że większość Polaków tak właśnie lubi żyć.
Autorze, podjąłeś dobrą decyzję.
M!ri napisał/a:SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Przeciez normalna kobieta jeśli jest z facetem który jej się podoba staje na rzesach zeby trafić w jego gust. Ciuchy, makijaż, włosy...
Tu się zapędziłaś. Żadna normalna kobieta o zdrowym poczuciu własnej wartości nie będzie się zmieniać pod faceta.
Jasne, taka diamatralna zmiana pod faceta byłaby dziwna(z blondynki na brunetki, ze figury KateMos na JLo itd. )
ALE staranie się w ramach tego co sie ma (makup na randki, fajna mini na rocznice, urodziny, większy dekolt na wyjście do restauracji) i nie zapuszczenie się kompletnie (bo ona zrobiła pełne 180) jest jak najbardziej normalne.Jak dla mnie historia "przytyłam 30 kg w trakcie związku..." to jest damska wersja "lubie wypić piwko, albo 7 po pracy... i mój partner/ka nie musiał tego wiedziec przed ślubem".
ona najpewniej przytyłaby tyle samo nie będąc w związku, a odpowiednik tak samo by te piwa pił. Bo oni tacy są. Co najwyżej ukrywali to i właśnie się starali dla drugiej osoby. A siły na staranie zawsze sie wyczerpią. Lepiej wybrać wybrać sobie osobę która prezentuje pożądany przez nas styl życia, bo po prostu jest taka sama z siebie, w wyniku wypracowanych nawyków.
Miri
A związek nie powinien motywować do bycia najlepszą wersja siebie? Podkreślam słowo siebie.
Bo oczywistym jest to, że ja jako fan metalu/ rocka nie zacznę fascynować się muzyka techno, nawet dla swojej żony ( na szczęście nie słucha tego typu muzyki )
Ale skoro moge mieć sześciopak na brzuchu, wysoka sprawność, zadbana cerę itp to znaczy że powinienem to mieć.
Bo mam wrażenie, że związek , a już zwłaszcza małżeństwo, zamiast wspierać do tego , aby wyglądać świetnie i rozwijać się jako człowiek.
U bardzo dużego grona ludzi ( większości?) Dają pozwolenie na to, aby się zapuszczać, tak fizycznie jak i psychicznie.
A potem płacz i lament bo facetowi nie staje, przez to co wyprawiał z swoim ciałem. Albo owy facet nie chce nawet patrzeć na swoją żonę, bo ta wygląda jak świnia. Albo żoną chce rozwodu, bo życie u spoconego wiecznie pijaka , nie jest czymś o czym śniła
Miri
A związek nie powinien motywować do bycia najlepszą wersja siebie? Podkreślam słowo siebie.
Powinien. Powinien motywować i wspierać każdego z partnerów do osiągania własnych celów. Ale jeżeli czyimś celem i wizją jest bycie leniwą bułą to partner nic na to nie poradzi. Choćby był najlepszą inspiracją to są osobniki których to po prostu nie zainteresuje.
65 2023-08-17 11:17:38 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2023-08-17 11:46:49)
poobzerac się licznymi przekąskami, niekoniecznie wymyć przed snem, tylko tak zalęgnąć i obudzić się następnego dnia
to brzmi jak idealny dzień na koloniach gdy miałam 12 lat XD
A poważnie to myślę że masz racje. Każdy ma swoje miejsce w życiu i jakiś szablon do którego dązy.
ona najpewniej przytyłaby tyle samo nie będąc w związku, a odpowiednik tak samo by te piwa pił. Bo oni tacy są.
Tez mi się tak wydaje. Nie wierze w bajki Johnego, że jeśli masz jedną dziewczyne i sie przy tobie zapuści, to każda kolejna tez bo to twoja wina, bo o nią nie dbasz.
Mozna dbać o partnera w pewnych granicach (czasu, zasobów), ale nie można dynamiki relacji romantycznej zamieniać na dynamike relacji ojciec-córka/ terapeuta-podopieczny.
Jasne gdyby autor chciał to by mógł zaczac gotowac fit posiłki, siła ją ciągac na siłownie, liczyć za nią kalorie i miesiącami trzymać ją na diecie aż nie będzie tak jak kiedyś. Pytanie tylko po co, skoro nie ma gwarancji że w momencie kiedy ustaną jego wysiłki to wróci do stanu poprzedniego?
związek nie powinien motywować do bycia najlepszą wersja siebie? Podkreślam słowo siebie.
Czasem te najlepsze wersje nie pasują do siebie nawzajem.
(....)
Zrozumiec co ja motywuje do tego, ze w ten sposob sie zachowuje.Ludzie maja z reguly bardzo dobre powody do bardzo negatywnych zachowan.
Zachowania sa tylko strategiami zaspokojenia jakiejs niezaspokojonej potrzeby.
Jesli zakazesz drugiej osobie danego zachowania to tylko ja dodatkowo sfrustrujesz i z jednego problemu bedziesz mial dwa - bo jeszcze pojawi sie wrogosc.Jesli zrozumiesz jaka potrzebe druga osoba zaspokaja za pomoca tej (byc moze malo optymalnej / szkodliwej) strategii, mozesz z odrobina wysilku i kreatywnosci pomoc jej zaspokajac ta potrzebe w inny sposob (krotko/srednio-terminowo - wymaga mniej energii) lub poszukac zrodla, ktore frustruje jej potrzebe i tam postarac sie rozwiazac problem (dlugo-terminowo - wymaga wiecej energii).
super przepis jak zamiast cieszyć się życiem z kims kto do nas pasuje, stworzyć współuzależnione piekiełko. Są kobiety które rozumują jak ty i latami siedzą na beczce prochu z narkoname/alkoholikiem/innym wykolejeńcem i bawią sie w takie psychologowanie. Trzeba umiec ocenić ile ta odrobina nas będzie kosztować
Nie każdemu odpowiada związek z dynamiką opiekun-podopieczny/rodzic-dziecko. Niektórzy chcą partner-partner, kobieta-męzczyzna.
Nie każdy czerpie radość z tego że weźmie pod swoje skrzydła niemote i będzie ją niańczył latami. To jest raczej domena osób narcystycznych, które czerpią radość ze swojej wyższej pozycji.
Wiele związków przeżywa poważny kryzys po urodzeniu pierwszego dziecka. Wynika to z takiej dynamiki jak opisałeś: jedna osoba niańczy partnera. Kiedy pojawia się dziecko ten opiekun orientuje się, że "hej, przeciez mój partner jest dorosły. Tu jest bobas i ten bobas naprawde wymaga ciągłej opieki. To on jest zupełnie niesamodzielny, mały i nieporadny. Dlaczego w sumie ja tak traktuje dorosłą dorosła osobe? czemu wkładam tyle samo wysiłku w opieke nad mężczyzną/kobietą co nad bobasem?"
Ja się ogólnie zgadzam że związek to sztuka kompromisu, że trzeba się o siebie troszczyć nawzajem. Ale czasem trzeba przestać wiosłować i zobaczyć co zrobi partner.
Autorze ponieważ ostatnio temat różnego traktowania grubych mężczyzn i grubych kobiet jest modny i niektóre rzeczy mi sie nie spinają w twojej historii, wydaje mi się że trolujesz/jestes jakims pismakiem szukającym weny do napisania do pomponika, pudelka czy innego klikacza reklam. Wszyscy red pilowcy obuzają się ruchem body positivity i tego że poblaża się grubym laskom, więc pewnie myślałeś że sobie potrolujesz a my będziemy ciskac w ciebie gormy "jak śmiesz pozucić kobiete bo jest gruba!" ale się rozaczarowałeś.