Witam Dziewczyny. Muszę się komuś wyżalić.. Jestem totalnie załamana.. Mimo młodego wieku mam 16 miesięczną córeczkę.. od 18 miesięcy jestem mężatką. Przed ślubem było cudownie miłe słówka, czułości, buziaki przytulanie, zainteresowanie.. teraz jest totalna pustka. Mąż w ogóle się mną nie interesuje, nie kocha mnie już. czuję to.. nie chce się przytulić, pocałować.. nie mam w nim wsparcia, pomocy. Gdy wraca z pracy zaraz ucieka bo niby jest zajety, nawet dzieckiem nie chce się zająć żeby być jak najdalej.. Już czasem nie chce mi się żyć, ale muszę walczyć dla mojej córeczki.. Chciałabym żeby było jak dawniej.. żebym czuła to ze on mnie kocha.. teraz tylko są kłótnie i wytykanie że nie mam pracy, ze nic nie robię.. w nikim nie mam oparcia. po urodzeniu dziecka każdy się odwrócił.. siostry też nie chcą ze mną porozmawiać a nie wspominając o mamie.. Przez cały czas siedzę w domu, nie mam w ogóle czasu dla siebie. Pewnego wieczoru chciałam zrobić mężowi niespodziankę, ubrałam seksi bielizne zrobiłam mu masaż tak jak lubi, zaczęłam go pieścić i co od niego słyszę : soryy dziś mi się nie chce, co kiedyś chciał się kochać kilka razy w jedną noc, a teraz nie wiem czy raz na tydzień... Gdy mu się skarżę że cos mi dolega nie zwraca na to uwagi.. Dziewczyny poradźcie co mam zrobić żeby on poczuł się troche zazdrosny omnie, żeby zaczą mi okazywać trochę czułości.. Błagam..:(
Podobne tematy
2 2014-06-08 19:41:05 Ostatnio edytowany przez Koniusia (2014-06-08 21:14:18)
mam podobna sytuacje...
Skąd ja to znam. Nic dziwnego, że mówią o nas słaba płeć, tak ciężko nam walczyć o swoje. Ja jestem 9 lat po ślubie,pierwszy raz o swojej sytuacji napisałam 5 lat temu. Niewiele się zmieniło od tego czasu. Jeśli nie weźmiesz się w garść, nie zawalczysz o siebie i swoje szczęście ( a nie uszczęśliwiać tylko jego) nic z tego nie będzie. Zadbaj o siebie,wyjdź na zakupy, na spacer, zrób cokolwiek dla siebie..
Skąd ja to znam. Nic dziwnego, że mówią o nas słaba płeć, tak ciężko nam walczyć o swoje. Ja jestem 9 lat po ślubie,pierwszy raz o swojej sytuacji napisałam 5 lat temu. Niewiele się zmieniło od tego czasu. Jeśli nie weźmiesz się w garść, nie zawalczysz o siebie i swoje szczęście ( a nie uszczęśliwiać tylko jego) nic z tego nie będzie. Zadbaj o siebie,wyjdź na zakupy, na spacer, zrób cokolwiek dla siebie..
Postaram się. Długo już tak jest u Ciebie. ja nie wiem czy dałabyn tak rade przez tyle lat. Muszę zawalczyć o to abym też była szczęśliwa, żebym mogła się uśmiechać a nie tak jak teraz żeby każdy myślał że wszystko jest ok ..
i co mam ci powiedziec oni juz tacy sa mialam to samo 19 lat po slubie to wiem co mowie juz to co bylo nie wroci nie wrocilo w moim przypadku wiec niestety watpie ze w twoim bedzie inaczej nie oszukuj sie jestes jeszcze mlodziutka przykro mi powodzenia
Może on jest zbyt pewny siebie w tym związku?Pokaż mu,że poza domem też możesz mieć jakieś życie.Nie uwiązuj się w domu z dzieckiem.Wiem,że to nie jest łatwe,bo sama mam trójkę dzieci i każde wyjście bez dzieci to dla mnie problem,ale znalazłam sobie pasję-lubię robić zdjęcia.Mam chęć-informuję męża że wtedy i wtedy wychodzę,a on siedzi z dziećmi.Tupnij nogą,gdy nie zwraca uwagi,pogroź palcem i nie odpuszczaj.Nie zabiegaj o niego,tylko chodź z podniesioną głową.Może w końcu zauważy,że coś się zmieniło i zacznie myśleć.Tylko weź się w garść,nie użalaj się nad sobą,nie płacz po kątach,bo on i tak tego nie zauważy.Życzę Ci powodzenia i odnalezienia szczęścia.
Witaj
Gdy czytałam twoją opowieść to tak jakbym sama to napisała z tą różnicą że ja jestem osiem lat po ślubie ale odczucia mam bardzo podobne. Niestety nie pocieszę Cię dziewczyno, będzie tylko gorzej, wiem to z własnego doświadczenia. Dzisiaj jest mi bardzo źle mój mąż tak mnie "zeszmacił", że zaczęłam szukać pocieszenia na portalu dla samotnych a co najgorsze to to, że nikt nam nie pomoże musimy poradzić sobie same. Trzymaj się! Nieszczęśliwa tak jak Ty!
To na co czekasz, uciekaj gdzie pieprz rośnie przy pierwszej lepszej okazji i to najlepiej do innego:) skoro nie ma perspektyw na poprawę obecnej sytuacji, to po co w tym tkwić? szkoda życia na walkę z wiatrakiem, żyje się raz i na domiar złego zbyt krótko.
Współczuję Ci. Musi Ci być bardzo smutno i przykro. Kiedyś było miło i przyjemnie. On okazywał zainteresowanie, adorował, prawił komplementy, był czuły, troszczył się o Ciebie, zaskakiwał gestami i niespodziankami, rozumieliście się bez słów.
Urodziłaś mu dziecko, przecież to super !
Co się stało?
Dlaczego "z dnia na dzień" stracił ochotę i zainteresowanie Tobą?
To, że siedzisz teraz w domu i wychowujesz dziecko nie oznacza, że nic nie robisz.
Przecież pracujesz i to jak.
Zrób delikatne rozeznanie, czy przypadkiem powodem "zmęczenia" męża nie jest ktoś inny, kto absorbuje jego całą energię i chęci.
Masz pytania, pisz.
Pozdrawiam,
Mariusz.
A ja myślę, że przyczyną takiego zachowania u facetów jest zbyt duża pewność siebie i niedojrzałość. Kiedyś to też przerabiałam! Siedzi się w domu, robota na okrągło, na jakieś wyjście czasu prawie nie ma, chyba że na krótki spacer z dzieckiem i mężuś z braku zajęcia w domu, zaczyna czuć się jak kawaler! Trzeba dać mu w domu jakieś zajęcie. On pracuje? Dobrze, a Ty to nie? Ty masz pracę na okrągło! On tylko pracę zawodową do określonej godziny. Niech poczuje się też ojcem! Zaproponuj mu żeby czasem został z dzieckiem! Zadbaj o siebie, wyjdź z domu, spotkaj z koleżanką. Mężczyźni gdy zostają ojcami, czują się też czasem zazdrośni o to, że tak dużo czasu poświęcamy dziecku, a oni schodzą na dalszy plan..Poza tym, kobiety siedząc w tym "kieracie" zapominają nieraz o sobie. Że trzeba o siebie zadbać / fryzura,makijaż /,więc jak facet wraca do domu i widzi kobietę zaniedbaną, też mu się odechciewa i nie traktuje jej jak kiedyś. Ja wiem, że tak siedząc w domu, nie zawsze się chce za siebie wziąć, ale czasem warto! Warto, by małżonek nie szukał bardziej zadbanej poza domem!
Madzia jestes jeszcze aktywna na tym portalu??pozdrawiam
czesć dziewczyny. piszę po raz pierszy,nie znam zasad i nie wiem czy ktoś tutaj jest. jestem samotna lecz nie sama . tobyłam już raz męzatka , rozwiodlam się i ułżyłam sobie ponownie zycie. mam zs2 synow. i jestem bardzo samotna . mój parter nie interesuje się mną, dzis poprosiłam by doprawił mi sałatke dla mnie... a on ,co to znaczy doprawić. nie pyta się o moje sprawy , bo uwaza ,że takich nie mam , nie przytula nie całuje , nie dotyka... se x był 1 raz na każdą pore roku w tym roku w styczniu... napiszcie coś milego bo wariuję