netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

70 odpowiedzi3 504 wyświetleniazałożony przez AvocadoOnToast, 26.06.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1 Ostatnio edytowany przez AvocadoOnToast (2023-06-26 08:19:14)

Temat: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Mój partner i ojciec naszego ponad półrocznego dziecka ciągle jest w pracy, praktycznie nie angażuje się w opiekę nad synkiem, z którym to ja (będąc na urlopie macierzyńskim) spędzam prawie całe dnie. Siłą rzeczy wszelkie prace w domu: pranie, sprzątanie, ugotowanie też spadają na mnie (on jest w pracy, ewentualnie odpoczywa). Przyznam, że logiczna i sensowna jest dla mnie sytuacja, kiedy to kobieta będąca na urlopie macierzyńskim ogarnia dziecko + inne prace w domu, jak i to, że druga osoba wracająca po wielu godzinach pracy potrzebuje potem trochę odpoczynku.

Problem jednak polega na tym, że skoro to on ma pieniądze (bo jest to znacznie więcej niż mój zasiłek) sam chce decydować w najważniejszych sprawach finansowych. Niezależnie od tego czego ja chcę lub potrzebuję (bywa że chodzi o rzeczy bardzo podstawowe i potrzebne) to on decyduje ile pieniędzy przeznaczy na dom, na wakacje czy na dziecko i często nie są to rozsądne decyzje (możnaby wręcz powiedzieć, że te pieniądze trwoni a brak ich na to, na co na prawdę potrzeba - i nie jest to tylko moje zdanie).

Nie potrafię przemówić do niego, że powinien postępować trochę inaczej, bardziej brać pod uwagę mnie i dziecko. Za każdym razem pojawia się wtedy argument: "to TY nie masz pieniędzy" więc wg niego jeśli uważam, że coś jest potrzebne i nie mogę sama dać na to pieniędzy, to jest moja wina. Dodatkowo często słyszę, że to ja nie szanuję pieniędzy, kiedy kupię lub chcę wydać nawet jakieś grosze na coś czego potrzebuję ja, a nie on. Wydaje mi się to coraz bardziej toksyczne a na wiele rzeczy wciąż brakuje pieniędzy bo ja ich nie dam (nie mam) a on nie chce ich przeznaczyć np. na cokolwiek do domu. Kiedy tylko odezwę się, że coś potrzeba słyszę "ale to TY ciągle nie masz pieniędzy", "Nie szanujesz pieniędzy" i "Nic nie doceniasz".

Co o tym wszystkim sądzicie? Muszę dodać, że nie było tak od zawsze, lepiej dogadywaliśmy się zanim przeszłam na urlop, zarabiałam lepsze pieniądze a on niewiele więcej ode mnie. Teraz mam wrażenie, że kompletnie nie docenia moich starań i tego ile czasu, i wysiłku wkładam każdego dnia w opiekę nad dzieckiem i prace w domu, że ma to za nic skoro jego potrzeby się liczą a moje już nie. Nie chciałam zostawiać jeszcze maluszka na długie godziny z opiekunką ale wydaje mi się to teraz jedyną opcją, żebym mogła coś jeszcze mieć do powiedzenia, może wtedy bardziej zacznie liczyć się ze mną i mnie doceniać? Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, boję się, że jeśli teraz on chce 'rządzić' bo więcej zarabia to już zawsze tak będzie i że nigdy nie zacznie podejmować odpowiedzialnych decyzji. Tym bardziej nie chciałabym, żeby odgrywało się to kosztem dziecka.

2

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Nie jesteś sama z takim problemem, więcej kobiet tak ma, więc jak chcesz z nim być pozostaje, jak dziecko będzie miało roczek, pójść do pracy.
Jego nie zmienisz, a prawda jest taka, że hten rządzi pieniędzmi, kto je zarabia, z tym, że w tej sytuacji, powinien dać Ci jakąś sumę do dyspozycji, żebyś mogła sama się rządzić. Ale jest jaki jest i inny nie będzie.

3

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Człowiek może zarabiać na siebie w różny sposób. Dbanie o dom - czyli wykonywania PRACY dla dobra jej członków też musi rodzić określone korzyści. Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu  "to ON nie będzie miał", jeśli nie będzie dla niego obiadu " to ON nie będzie go miał" itp.

Podstawowa zasada - żadnych awantur, wdawania się w kłótnie, udowadniania swoich racji. Robisz to, co uważasz za słuszne - jeśli partner nie ma siły i czasu na ogarnianie sobie podstawowych potrzeb w domu " to ON nie ma".
TY jesteś uśmiechnięta, masz czas, dbasz o siebie i dziecko. Robisz tyle za ile jesteś wynagradzana.

4

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Skoro jest taki cwany, to ty musisz być cwańsza.

Dziecko będzie miało roczek, ty wracasz do pracy.
I teraz tak:
Wszystko jest dzielone 50/50.

Dziecko zachoruje: raz ty bierzesz l4, a raz on.
Opieka po pracy nad dzieckiem 50/50: masz prawo do samotności, do odpoczynku, wyjścia na miasto, czy cokolwiek.

Wszystkie stałe opłaty 50/50, rachunki, spożywka.
Nie będzie mu sie podobało, "bo za dużo kupujesz" kupuj tylko dla siebie i dziecka.

Wszystkie obowiązki domowe 50/50.
Nie będzie chciał ich wykonywać, to mu nie pierze, nie gotuj, nie sprzątaj po nim.

Włączył mu sie tryb pana i władcy.
Trzeba to ukrócić w zarodku.

Nie może byc tak, że wszsytko jest na twojej głowie.
bo po co ci taki maż?
Tak jak by go nie było.
Uświadom mu to, że albo pracuje nad soba, staje sie ojcem dla dziecka.
albo szykuj sie do rozwodu, i poszukiwań innego faceta, który ta role ojca będzie spełniał.

5 Ostatnio edytowany przez AvocadoOnToast (2023-06-26 09:28:57)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Dziękuję za wasze odpowiedzi, przyznam, że jak słyszę "to ty nie masz pieniędzy" to już wszystko mi się odechciewa. Opiekuję się dzieckiem bo kocham je ale nie mam już ochoty robić nic więcej. Z drugiej strony frustruje mnie to że on sam o nic w domu nie dba, na dłuższą metę wszystko będzie się nawarstwiać, tak samo jak pójdę do pracy wszystko co jest do zrobienia w domu spadnie na mnie. Chciałabym mieszkać w normalnym, zadbanym domu i tego też będzie potrzebowało dziecko - normalnego domu ale jedyną osobą która o to dba jestem ja i on najwidoczniej tego nie docenia. Zawsze moje potrzeby i to czego ja chcę są mniej ważne.

Jeśli on ma problem to staram się pomóc, jeśli ja go mam to "ty wymyślasz", "ty ciągle wynajdujesz problemy". Takie ciągłe umniejszanie. Boli mnie to, że zawsze jestem ważna mniej. Nie wiem jak wpłynie to na moją psychikę, czy wytrzymam to i nie będzie się to odbywać kosztem dziecka.

Jeśli chodzi o dzielenie się 50/50 to już po tych paru latach wiem, że robił w domu nie będzie, co najwyżej jakieś wyproszone minimum. Zawsze skupiał się na pracy zarobkowej i do zrobienia czegoś w domu porządnie nie jest nawet zdolny a dziecko potrzebuje normalnego domu. Dlatego od początku bardziej zaangażowałam się w to ja. Teraz chcą sią zaangażować jako mama i zadbać o dom musiałabym poświęcać na to całe prawie dnie ale za to znowu słyszę, że jak mnie poznawał to miałam ambicje a teraz nie i że wiecznie nie mam pieniędzy.

6

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
AvocadoOnToast napisał/a:

Dziękuję za wasze odpowiedzi, przyznam, że jak słyszę "to ty nie masz pieniędzy" to już wszystko mi się odechciewa. Opiekuję się dzieckiem bo kocham je ale nie mam już ochoty robić nic więcej. Z drugiej strony frustruje mnie to że on sam o nic w domu nie dba, na dłuższą metę wszystko będzie się nawarstwiać, tak samo jak pójdę do pracy wszystko co jest do zrobienia w domu spadnie na mnie. Chciałabym mieszkać w normalnym, zadbanym domu i tego też będzie potrzebowało dziecko - normalnego domu ale jedyną osobą która o to dba jestem ja i on najwidoczniej tego nie docenia. Zawsze moje potrzeby i to czego ja chcę są mniej ważne.

Jeśli on ma problem to staram się pomóc, jeśli ja go mam to "ty wymyślasz", "ty ciągle wynajdujesz problemy". Takie ciągłe umniejszanie. Boli mnie to, że zawsze jestem ważna mniej. Nie wiem jak wpłynie to na moją psychikę, czy wytrzymam to i nie będzie się to odbywać kosztem dziecka.

Mężczyźni często nie zdają sobie sprawy, jak takie umniejszanie kobiety rozwala rodzinę.
Od samego początku zadbaj o swoją pozycję w tym związku, o podział obowiązków.
Całe życie tak nie wytrzymasz. Poczucie krzywdy będzie rodzić złość, a to przełoży się na atmosferę w domu, na wzajemne relacje.
Dbając o swoje potrzeby dbasz o swoje dobre samopoczucie, a bez niego ta rodzina nie będzie dobra.
Wbrew pozorom walcząc o siebie, o swoją równorzędną pozycję, walczysz o związek. Najbardziej istotne jest to, żeby po takiej walce nie zostały zgliszcza i popiół. Partyzantka jest lepsza od frontalnych ataków wink
Jeśli za swoją całodobową pracę praktycznie dostajesz alimenty, to możesz je otrzymać bez tej pracy.
Powinnaś co drugi weekend zostawić partnera samego z dzieckiem i wyjechać do rodziny.  Nic tak nie uczy odpowiedzialności jak zostanie samemu z problemem.

7 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-26 10:21:17)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

.

8 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-26 10:20:12)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

.

9 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-26 10:08:33)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:

Człowiek może zarabiać na siebie w różny sposób. Dbanie o dom - czyli wykonywania PRACY dla dobra jej członków też musi rodzić określone korzyści. Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu  "to ON nie będzie miał", jeśli nie będzie dla niego obiadu " to ON nie będzie go miał" itp.

Podstawowa zasada - żadnych awantur, wdawania się w kłótnie, udowadniania swoich racji. Robisz to, co uważasz za słuszne - jeśli partner nie ma siły i czasu na ogarnianie sobie podstawowych potrzeb w domu " to ON nie ma".
TY jesteś uśmiechnięta, masz czas, dbasz o siebie i dziecko. Robisz tyle za ile jesteś wynagradzana.

To śliski grunt :D Nie wiem czy gdzieś się sprawdził, szantażem daleko się nie ujedzie...

Kupczenie seksem może skończyć się zdradą, zależy od człowieka, nie każdy da się szntażować, a tu ja nie widzę pola do jego zmiany, widać, że jest niereformowalny.

Najgorsze jest to, że wam wzajemnie nie podobają się wydatki, jak pracowałaś było ok, więc wszystko wróci do normy, nie ma o co kruszyć kopii i robić niepotrzebnego kwasu, bo to się negatywnie odbije na związku.

10

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
wieka napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Człowiek może zarabiać na siebie w różny sposób. Dbanie o dom - czyli wykonywania PRACY dla dobra jej członków też musi rodzić określone korzyści. Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu  "to ON nie będzie miał", jeśli nie będzie dla niego obiadu " to ON nie będzie go miał" itp.

Podstawowa zasada - żadnych awantur, wdawania się w kłótnie, udowadniania swoich racji. Robisz to, co uważasz za słuszne - jeśli partner nie ma siły i czasu na ogarnianie sobie podstawowych potrzeb w domu " to ON nie ma".
TY jesteś uśmiechnięta, masz czas, dbasz o siebie i dziecko. Robisz tyle za ile jesteś wynagradzana.

To śliski grunt big_smile Nie wiem czy gdzieś się sprawdził, szantażem daleko się nie ujedzie...

Kupczenie seksrm może skończyć się zdradą, zależy od człowieka, nie każdy da się szntażować, a tu ja nie widzę pola do jego zmiany, widać, że jest niereformowalny.

Najgorsze jest to, że wam wzajemnie nie podobają się wydatki, jak pracowałaś było ok, więc wszystko wróci do normy, nie ma o co kruszyć kopii i robić niepotrzebnego kwasu, bo to się negatywnie odbije na związku.

Ty to widzisz jako szantaż, dla mnie to konsekwencje postępowania .
W życiu nie ma nic za darmo.
Jak dajesz darmo to, co masz cennego, to tracisz swoją wartość. Przestajesz się liczyć. Tak właśnie dzieje się w tym związku.

11

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Niestety trzeba o swoje walczyć. Facet pewnych rzeczy nie rozumie i rozmowa nic tu nie da. Trzeba z takimi twardo i dosadnie. No i niestety trzeba też liczyć się z tym, że i tak może nie zrozumieć.
Ja nie prałbym jego rzeczy. Gotowanie tylko dla dziecka i siebie. I oczywiście zajmowanie się dzieckiem, bo ty np. musisz przygotowywać się do powrotu do pracy. Albo musisz wyjść do koleżanki.
Ale i tak myślę, że to egoista i niewiele to zmieni. Wg mnie oszukujesz się, że on taki nie był.

12 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-26 10:23:13)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Czyli rozumiem Agnes, ze jak zona odmawia rozkładania nóg przed mężem, to ów mąż może powiedzieć "nie ma sexu, nie ma pieniędzy, bo nie ma nic za darmo"
albo
"Gdzie chcesz jechać na wakacje? Do chin? Ok pomyśle, ale możesz o tym zapomnieć jak nie będzie głębokiego gardła i anala"
albo
"O czym tam mówisz, o remoncie łazienki, mi nie przeszkadza, a jeżeli tobie przeszkadza, no to lodzik z połykiem na dzień dobry do końca miesiąca, tylko masz sie ładnie oblizywać"

Dobrze wiedzieć Agnes

13

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Czyli rozumiem Agnes, ze jak zona odmawia rozkładania nóg przed mężem, to ów mąż może powiedzieć "nie ma sexu, nie ma pieniędzy, bo nie ma nic za darmo"
albo
"Gdzie chcesz jechać na wakacje? Do chin? Ok pomyśle, ale możesz o tym zapomnieć jak nie będzie głębokiego gardła i anala"
albo
"O czym tam mówisz, o remoncie łazienki, mi nie przeszkadza, a jeżeli tobie przeszkadza, no to lodzik z połykiem na dzień dobry do końca miesiąca, tylko masz sie ładnie oblizywać"

Dobrze wiedzieć Agnes

Ale to przecież Ty jesteś od poglądu że sex jest obowiązkiem małżeńskim więc dokładnie to co napisałeś postulujesz.

14

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Najpewniej taki wzór rodziny wyniósł z domu.
Ojciec tak samo robił i matka dawała sobie radę.
Myślę, że jak jest dziecko, to potrzeba dyplomacji, a nie stawiania na rozwód.
Tym bardziej, że jak pójdziesz do pracy, sytuacja wróci do normy sprzed urodzenia dziecka.

Powiniście też dużo wcześniej rozmawiać jak to będzie z finansami i jego pomocą w opiece nad dzieckiem, więc sama też o to nie zadbałaś...

15 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-06-26 10:44:18)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Szantaż emocjonalny i kupczenie seksem to prosty przepis na rozjebanie każdego związku.


Pisanie, że facet jest cwany, albo że umniejszaja kobiecie to jest mocne spłycenie tematu.


Ja widzę to tak, że takie zachowanie graniczy z przemocą ekonomiczną. Przy takim podziale obowiązków, nie może być tak, że osoba zarabiająca dysponuje pieniędzmi w tak egoistyczny sposób. ALE to też problem komunikacyjny. Wielu kobietom wydaje się, że ich zasługi są umniejszane, czy że są wręcz poniżane. Podczas gdy tak naprawdę wynika to jedynie z faktu, ze nie dość jasno wytłumaczyły istotność wykonywanej przez siebie pracy w domu (lub swoje potrzeby). Do dyskusji na taki temat trzeba podejść na zasadzie biznesowej: przedstawienie kosztorysu i konsekwencji niedofinansowania pewnych rejonów inwestycyjnych np tańsze produkty higieny intymnej to upławy i infekcje, czyli brak seksu. Tańsze kosmetyki lub ciuchy (w granicach rozsądku rzecz jasna) to brak poczucia atrakcyjności i zaniedbanie - czyli znowu - słabszy nastrój i mniej seksu i brak motywacji do reszty obowiązków.

A brutalniej powiedz mu tak: jak nie myjesz pindola, to nie licz na to, że będę go brała do buzi. Ale jak będzie czysty, świeży, a włosy przytrymowane, to zrobię ci takiego loda, że tyłkiem prześcieradło wciągniesz.

I ta zasada odnosi się do wszystkich obowiązków domowych, wychowania dziecka czy wydatkowania pieniędzy. Dostajesz tyle ile wkładasz: nie ma mowy o wyprasowaniu, jak żelazko jest chujowe i praca nim to udręka zajmująca 2x więcej czasu, niż to być powinno. Nie ma mowy o dobrym obiedzie z pysznym deserem, jak nie ma lepszych jakościowo produktów i odpowiedniego wyposażenia kuchni. Nie ma mowy, żeby dzieciak rozwijał się prawidłowo bez odpowiednich bodźców rozwojowych, a na to potrzeba czasu i pieniędzy, bo ciekawsze gry i zabawy edukacyjne kosztują. Lepiej jest też wydać na ciuchy z certyfikatami OEKOTEX niż latać co chwila do dermatologa i wydawać kasę na kolejne leki. Tym bardziej, że takie ciuszki można potem odsprzedać i odzyskać cześć pieniędzy.

Skoro facet podchodzi do relacji finansowo - to na drodze finansowej musisz mu pokazać, że potraktowanie cię na równej stopie to inwestycja, która się opłaci.

Jeśli to nie da efektu, to wtedy co szybciej idź do pracy i zadbaj o własny budżet, niezależny od twojego partnera.

16 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-26 10:42:55)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

.

17 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-26 10:46:28)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

forum szaleje smile

18

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Czyli rozumiem Agnes, ze jak zona odmawia rozkładania nóg przed mężem, to ów mąż może powiedzieć "nie ma sexu, nie ma pieniędzy, bo nie ma nic za darmo"
albo
"Gdzie chcesz jechać na wakacje? Do chin? Ok pomyśle, ale możesz o tym zapomnieć jak nie będzie głębokiego gardła i anala"
albo
"O czym tam mówisz, o remoncie łazienki, mi nie przeszkadza, a jeżeli tobie przeszkadza, no to lodzik z połykiem na dzień dobry do końca miesiąca, tylko masz sie ładnie oblizywać"

Dobrze wiedzieć Agnes

Szeptuch w moim słowniku pojęć małżeńskich nie ma czegoś takiego jak rozkładanie nóg big_smile
Albo się kochamy i dbamy o siebie, albo nam nie po drodze.
Kupczenie ciałem to praktycznie prostytucja. Co innego zaspokajanie własnych potrzeb i partnera, bo nam na sobie zależy, kochamy się, dbamy o siebie.
Jak partnerzy o siebie nie dbają to wcześniej czy później związek się rozleci. Lepiej wcześniej, bo mniej straconych lat na obsługiwanie egoisty i większe szanse na stworzenie dobrej relacji.

19

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
wieka napisał/a:

N
Tym bardziej, że jak pójdziesz do pracy, sytuacja wróci do normy sprzed urodzenia dziecka.

Nie wróci.
Ona będzie miała dodatkowe obowiązki i wydatki przy dziecku, a on nadal swoje prawa i oczekiwania jak człowiek bezdzietny.
Przy takim podejściu to się nie może udać. Kobiety już nie chcą robić za niewolnice obsługujące mężczyzn i dzieci.
Puści go kantem to będzie go obsługiwać, liczyć się z jego zdaniem, podporządkowywać własnego życia jego potrzebom.

20

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Czyli rozumiem Agnes, ze jak zona odmawia rozkładania nóg przed mężem, to ów mąż może powiedzieć "nie ma sexu, nie ma pieniędzy, bo nie ma nic za darmo"
albo
"Gdzie chcesz jechać na wakacje? Do chin? Ok pomyśle, ale możesz o tym zapomnieć jak nie będzie głębokiego gardła i anala"
albo
"O czym tam mówisz, o remoncie łazienki, mi nie przeszkadza, a jeżeli tobie przeszkadza, no to lodzik z połykiem na dzień dobry do końca miesiąca, tylko masz sie ładnie oblizywać"

Dobrze wiedzieć Agnes

Szeptuch w moim słowniku pojęć małżeńskich nie ma czegoś takiego jak rozkładanie nóg big_smile
Albo się kochamy i dbamy o siebie, albo nam nie po drodze.
Kupczenie ciałem to praktycznie prostytucja. Co innego zaspokajanie własnych potrzeb i partnera, bo nam na sobie zależy, kochamy się, dbamy o siebie.
Jak partnerzy o siebie nie dbają to wcześniej czy później związek się rozleci. Lepiej wcześniej, bo mniej straconych lat na obsługiwanie egoisty i większe szanse na stworzenie dobrej relacji.

Ale ty przeczysz tym postem sama sobie.
TY sama napisałaś że nie ma nic za darmo.

dodatkowo to ty napisałas

Agnes76 napisał/a:

Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu

To jak to jest, jeżeli facet nie będzie odpowiednio wynagradzał pracy kobiety to ban na sex jest czymś normalnym.

Natomiast jeżeli facet nie będzie odpowiednio ( dla niego) wynagradzany za wysiłek który ponosi na poczet rodziny, no to juz pojawiają sie jakieś moralizatorskie zagadnienia?

Nie Miri.
Owszem postuluje że sex w małżenstwie jest czym obowiązkowym, bo tak kobieta, jak i mężczyzna, nie maja prawa narzucać celibatu na druga stronę.
Ale wynika to z obowiązku i zobowiązań jakie sie podjęło w stosunku do partnera.
Partner nie ma prawa ( nawet w koszmarnym małżenstwie) zdradzić, nie ma prawa do sexu poza małżeństwem.
wiec obowiązkiem jest mu te sex dostarczyć, bo takie sa jego potrzeby.
bo chyba zgodzimy sie co do tego, że po to wchodzimy w związek małżeński, aby rożne nasze potrzeby były zaspakajane.
Ten obowiązek oczywiście najczęściej jest podparty, zwykła potrzeba sprawienia partnerowi przyjemności, i dbania o małżeństwo.
Ale nie ma to nic wspólnego z sexem za to czy tamto, za cos co można kopić, bo w tedy to prostytucja.

I ta prostytucje zauważyłem ( i nie tylko ja) w postach AGNES, stad ten mój prowokujący psot.

21 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-06-26 11:09:01)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Autorko, cóż Ci tu doradzić, jeśli sama piszesz, że jesteś skazana na tego faceta, którego przez tyle lat zdążyłaś na tyle poznać, żeby wiedzieć, że palcem w domu nie kiwnie i będzie wszystko na Twojej głowie.
Jak dla mnie jesteś po prostu >>głupia<< Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że posiadając taką wiedzę zdecydowałaś się na związek i dziecko z takim facetem? Maluczki ten Twój facet i wcale nie o wzrost mi tu chodzi ;-) Do tego zwykły przemocowiec, który Ciebie nie docenia. Cóż, nie wierzę, że gdybyś ceniła siebie, to brnęłabyś w związek z takim bucem. Masz dokładnie to, na co sobie zapracowałaś i co sobie wybrałaś.

22

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Ale ty przeczysz tym postem sama sobie.
TY sama napisałaś że nie ma nic za darmo.

dodatkowo to ty napisałas

Agnes76 napisał/a:

Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu

To jak to jest, jeżeli facet nie będzie odpowiednio wynagradzał pracy kobiety to ban na sex jest czymś normalnym.

A możesz mi wytłumaczyć dlaczego tak skoncentrowałeś się na seksie, a na obiedzie i czystych ubraniach już nie?
Mam wrażenie, ze Tobie się wydaje, iż po ślubie ciało partnerki staje się Twoją własnością i masz do niego prawo.
Muszę Cię rozczarować, ale tak nie jest. Ciało kobiety nadal należy do niej. Jeśli atmosfera w domu jest zła, ona ma do niego żal i czuje się wykorzystywana, to nie  ma się ochoty na współżycie. Dlaczego ona ma wówczas bardziej dbać o potrzeby jego ciała niż własnego? Ma zdradzać siebie?

23 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2023-06-26 11:27:59)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
AvocadoOnToast napisał/a:

Mój partner i ojciec naszego ponad półrocznego dziecka ciągle jest w pracy, praktycznie nie angażuje się w opiekę nad synkiem, z którym to ja (będąc na urlopie macierzyńskim) spędzam prawie całe dnie. Siłą rzeczy wszelkie prace w domu: pranie, sprzątanie, ugotowanie też spadają na mnie (on jest w pracy, ewentualnie odpoczywa). Przyznam, że logiczna i sensowna jest dla mnie sytuacja, kiedy to kobieta będąca na urlopie macierzyńskim ogarnia dziecko + inne prace w domu, jak i to, że druga osoba wracająca po wielu godzinach pracy potrzebuje potem trochę odpoczynku.

Problem jednak polega na tym, że skoro to on ma pieniądze (bo jest to znacznie więcej niż mój zasiłek) sam chce decydować w najważniejszych sprawach finansowych. Niezależnie od tego czego ja chcę lub potrzebuję (bywa że chodzi o rzeczy bardzo podstawowe i potrzebne) to on decyduje ile pieniędzy przeznaczy na dom, na wakacje czy na dziecko i często nie są to rozsądne decyzje (możnaby wręcz powiedzieć, że te pieniądze trwoni a brak ich na to, na co na prawdę potrzeba - i nie jest to tylko moje zdanie).

Nie potrafię przemówić do niego, że powinien postępować trochę inaczej, bardziej brać pod uwagę mnie i dziecko. Za każdym razem pojawia się wtedy argument: "to TY nie masz pieniędzy" więc wg niego jeśli uważam, że coś jest potrzebne i nie mogę sama dać na to pieniędzy, to jest moja wina. Dodatkowo często słyszę, że to ja nie szanuję pieniędzy, kiedy kupię lub chcę wydać nawet jakieś grosze na coś czego potrzebuję ja, a nie on. Wydaje mi się to coraz bardziej toksyczne a na wiele rzeczy wciąż brakuje pieniędzy bo ja ich nie dam (nie mam) a on nie chce ich przeznaczyć np. na cokolwiek do domu. Kiedy tylko odezwę się, że coś potrzeba słyszę "ale to TY ciągle nie masz pieniędzy", "Nie szanujesz pieniędzy" i "Nic nie doceniasz".

Co o tym wszystkim sądzicie? Muszę dodać, że nie było tak od zawsze, lepiej dogadywaliśmy się zanim przeszłam na urlop, zarabiałam lepsze pieniądze a on niewiele więcej ode mnie. Teraz mam wrażenie, że kompletnie nie docenia moich starań i tego ile czasu, i wysiłku wkładam każdego dnia w opiekę nad dzieckiem i prace w domu, że ma to za nic skoro jego potrzeby się liczą a moje już nie. Nie chciałam zostawiać jeszcze maluszka na długie godziny z opiekunką ale wydaje mi się to teraz jedyną opcją, żebym mogła coś jeszcze mieć do powiedzenia, może wtedy bardziej zacznie liczyć się ze mną i mnie doceniać? Nie wiem co jeszcze mogę zrobić, boję się, że jeśli teraz on chce 'rządzić' bo więcej zarabia to już zawsze tak będzie i że nigdy nie zacznie podejmować odpowiedzialnych decyzji. Tym bardziej nie chciałabym, żeby odgrywało się to kosztem dziecka.

Tylko konsekwencje jak u dziecka. Twój zasiłek jest tylko twój. Nie uznaje rodziny czyli ciebie i dziecka, to zażądaj alimentów i jak najszybciej wróć do pracy. Cobyście nie mówili kobieta musi mieć własne pieniądze na waciki. Inaczej zostaniesz kuchtą na własne życzenie.
Na utyskiwania, że ty zawsze nie masz pieniędzy, przedstawiasz paragony ze sklepów z ostatnich dni  A na mówienie, że to niepotrzebne, mówisz, że tobie nie, ale trzeba pomyśleć o rodzinie. A ty też współdecydujesz, więc wspólnie ustalacie.
W początkach związków niektórzy muszą się dopiero nauczyć wspólnego podejmowania decyzji. Moim zdaniem jesteś zbyt uległa i partner korzysta z tego. Chwali ci się, że nie chcesz opiekunki, a sama wolisz się zajmować dzieckiem, tylko zrób to tak, żebyś miała pieniądze dla siebie i dziecka, może dodatkowa praca online lub cokolwiek innego. A w ogóle usiądźcie i porozmawiajcie o finansach. Jeśli były już takie rozmowy, to pozostaje wyegzekwować to, na co potrzebujesz na niezbędne wydatki/

24 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-26 11:36:37)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Ale ty przeczysz tym postem sama sobie.
TY sama napisałaś że nie ma nic za darmo.

dodatkowo to ty napisałas

Agnes76 napisał/a:

Jeśli partner nie uważa za stosowne wynagradzać Twojej pracy to Ty możesz czuć się zwolniona z jej wykonywania.
Jeśli partner nie będzie miał czystych ubrań "to ON nie będzie ich miał", jeśli partner nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu

To jak to jest, jeżeli facet nie będzie odpowiednio wynagradzał pracy kobiety to ban na sex jest czymś normalnym.

A możesz mi wytłumaczyć dlaczego tak skoncentrowałeś się na seksie, a na obiedzie i czystych ubraniach już nie?
Mam wrażenie, ze Tobie się wydaje, iż po ślubie ciało partnerki staje się Twoją własnością i masz do niego prawo.
Muszę Cię rozczarować, ale tak nie jest. Ciało kobiety nadal należy do niej. Jeśli atmosfera w domu jest zła, ona ma do niego żal i czuje się wykorzystywana, to nie  ma się ochoty na współżycie. Dlaczego ona ma wówczas bardziej dbać o potrzeby jego ciała niż własnego? Ma zdradzać siebie?

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety,( w tym temacie finansowo) to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Tak uważam, że po ślubie, oddajemy cześć swojej suwerenności swojemu partnerowi.
choćby z prostego powodu, nie da życ w małżenstwie, gdzie istnieje tylko JA.
JA musi być zastąpione w wielu kwestiach przez MY.
Ty masz władze nad twoim mężem, a on ma władze nad tobą.I nie, ciało kobiety, nie nalezy tylko do niej po małżenstwie, tak jak ciało  mężczyzny nie należy tylko do niego.
Korzysta sie z tych ciał, po to, aby owe małżeństwo funkcjonowało lepiej.
chocby przez branie nadgodzin przez faceta, aby rodzinie niczego nie zabrakło
Czy sex z mężem gdy nie ma sie na niego ochoty, ale robi sie to dla niego, aby go uszczęśliwić, czy choćby po to aby rozładował napięcie po owym ciężkim dniu w pracy.
Jeżeli komuś takie zwierzchnictwo się nie podoba, nie musi zawierać związku małżeńskiego ewentualnie, po fakcie wziąć rozwód.
Małżeństwo sprowadzone do tego, że każdy sobie żyje jak chce, tylko po prostu pod jednym dachem, który wspólnie opłaca, to jest spółka z.o.o a nie małżeństwo.

25 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-26 11:42:57)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety, to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.

26

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety, to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.

Tylko dokąd ich to doprowadzi?
Zgadzam się Agnes co do Twoich intencji. Wiadomo, że ludzie w związku dają sobie to, co dla drugiego jest ważne i cenne i to nie musi i najczęściej nie jest to samo i tak samo, bo potrzeby mamy różne. Gdy jedno w związku zaczyna ograniczać drugiemu swoje zasoby, to powstaje dysproporcja i w pewnym sensie niesprawiedliwość, więc drugie może mieć ochotę ograniczać swoje zasoby, żeby tamten „zrozumiał”. Tylko na dłuższą metę to droga donikąd.

27

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko dokąd ich to doprowadzi?
Zgadzam się Agnes co do Twoich intencji. Wiadomo, że ludzie w związku dają sobie to, co dla drugiego jest ważne i cenne i to nie musi i najczęściej nie jest to samo i tak samo, bo potrzeby mamy różne. Gdy jedno w związku zaczyna ograniczać drugiemu swoje zasoby, to powstaje dysproporcja i w pewnym sensie niesprawiedliwość, więc drugie może mieć ochotę ograniczać swoje zasoby, żeby tamten „zrozumiał”. Tylko na dłuższą metę to droga donikąd.

No właśnie, to droga donikąd. Tym bardziej, że babka w takiej sytuacji jest na przegranej pozycji.

Facet dostanie bana na czyste koszule, ciepły obiad, seks....ale w odwecie babka może zostać bezdomną i samotną matką. Czy ta gra warta jest czegokolwiek? Przecież w tej sytuacji, niezależnie od tego jak się potoczy, osoba pracują wygrywa zawsze.

28

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety, to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.

Z tym seksem to też nie wiadomo, kto ma większy temperament...

Ja tu jeszcze nie widzę takiego dramatu, bo  głównie chodzi o kasę, którą głównie rządzi partner, a nie o to, że nie daje na utrzymanie.
To, że mają inne priorytety, to inna sprawa.

Co innego jak mąż, choć może, nie pomaga np. w kuchni, a wymaga, żeby robić gościnę dla jego rodziny, wtedy mówisz, to odwołaj, bo ja sama nie będę robiła.

A tu reakcja może być nieprzewidywalna, bo grubszy kaliber...
,

29 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-26 11:59:47)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety, to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.


Czyli jak ona nie będzie miała zaspokojonej potrzeby bezpieczeństwa i stabilizacji "To ONA nie będzie miała"
Czyli zasada wzajemności, która tutaj promujesz, nie tylko usprawiedliwa, ale wręcz nakazuje mężowi  pewien sposób obchodzenia sie z żona.

Czyli jak potrzeby męża, ostry seks analny i potem spust do buzi nie będą przez żonę zaspokajane, no to on nie ma obowiązki, a wręcz prawa, zaspakajać jej potrzeby stabilizacji i bezpieczeństwa.
Czyli wracamy do mojego 2  postu w tym temacie, któremu tak zaprzeczyłaś.
Oj Agnes Agnes.
coś gorszy dzień masz dzisiaj.

30 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-26 12:12:21)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko dokąd ich to doprowadzi?
Zgadzam się Agnes co do Twoich intencji. Wiadomo, że ludzie w związku dają sobie to, co dla drugiego jest ważne i cenne i to nie musi i najczęściej nie jest to samo i tak samo, bo potrzeby mamy różne. Gdy jedno w związku zaczyna ograniczać drugiemu swoje zasoby, to powstaje dysproporcja i w pewnym sensie niesprawiedliwość, więc drugie może mieć ochotę ograniczać swoje zasoby, żeby tamten „zrozumiał”. Tylko na dłuższą metę to droga donikąd.

A jaką widzisz alternatywę? Dokąd prowadzi kobiety uległości i zaciskanie zębów, byle tylko utrzymać przy sobie mężczyznę?
Ja jestem skłonna wiele ustąpić, ale nie przy takim nastawieniu partnera, że kobieta jest uziemiona w domu z dzieckiem, bo z racji macierzyństwa  straciła pracę, w której zarabiała podobnie.
To nie jest biedny misio. To kuty na cztery nogi cwaniak, który wykorzystuje sytuację, żeby pokazać, kto rządzi. To jak nająć do pracy człowieka bez środków do życia i wykorzystywać go, bo nie ma wyboru. I te teksty że jak mnie poznawał to miałam ambicje a teraz nie i że wiecznie nie mam pieniędzy.
Jak nic z tym nie zrobi to tak będzie mieć do końca życia, małżeńskiego oczywiście.
To się reguluje od samego początku, bo potem będzie za popychadło, którego praca jest nic nie warta a jej ciało jest do zaspokajanie jego zachcianek. Takiej partnerki się nie szanuje, a jak się nie szanuje to łatwo się ją zdradza.

31

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Prosiłem, bez moralizowania.
Odniosłem sie do czegoś, co sama napisałaś.
A napisałaś , że jeżeli facet nie wynagradza odpowiednio starań kobiety, to ta ma prawo dac mu bana na sex.
Ty to napisałaś, nikt inny.

Jeżeli sie wstydzisz tego, to ludzka rzeczą jest powiedzieć, "przepraszam, popełniłam błąd"

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.


Czyli jak ona nie będzie miała zaspokojonej potrzeby bezpieczeństwa i stabilizacji "To ONA nie będzie miała"
Czyli zasada wzajemności, która tutaj promujesz, nie tylko usprawiedliwa, ale wręcz nakazuje mężowi  pewien sposób obchodzenia sie z żona.

Czyli jak potrzeby męża, ostry seks analny i potem spust do buzi nie będą przez żonę zaspokajane, no to on nie ma obowiązki, a wręcz prawa, zaspakajać jej potrzeby stabilizacji i bezpieczeństwa.
Czyli wracamy do mojego 2  postu w tym temacie, któremu tak zaprzeczyłaś.
Oj Agnes Agnes.
coś gorszy dzień masz dzisiaj.

Oj Szeptuch  jak Ty lubisz iść w ekstrema wink
Ze mną w ten sposób byś daleko nie zaszedł  big_smile

32

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Tylko dokąd ich to doprowadzi?
Zgadzam się Agnes co do Twoich intencji. Wiadomo, że ludzie w związku dają sobie to, co dla drugiego jest ważne i cenne i to nie musi i najczęściej nie jest to samo i tak samo, bo potrzeby mamy różne. Gdy jedno w związku zaczyna ograniczać drugiemu swoje zasoby, to powstaje dysproporcja i w pewnym sensie niesprawiedliwość, więc drugie może mieć ochotę ograniczać swoje zasoby, żeby tamten „zrozumiał”. Tylko na dłuższą metę to droga donikąd.

A jaką widzisz alternatywę? Dokąd prowadzi kobiety uległości i zaciskanie zębów, byle tylko utrzymać przy sobie mężczyznę?
Ja jestem skłonna wiele ustąpić, ale nie przy takim nastawieniu partnera, że kobieta jest uziemiona w domu z dzieckiem, bo z racji macierzyństwa  straciła pracę, w której zarabiała podobnie. I te teksty, że kiedyś się
To nie jest biedny misio. To kuty na cztery nogi cwaniak, który wykorzystuje sytuację, żeby pokazać, kto rządzi. To jak nająć do pracy człowieka bez środków do życia i wykorzystywać go, bo nie ma wyboru. I te teksty że jak mnie poznawał to miałam ambicje a teraz nie i że wiecznie nie mam pieniędzy.
Jak nic z tym nie zrobi to tak będzie mieć do końca życia, małżeńskiego oczywiście.
To się reguluje od samego początku, bo potem będzie za popychadło, którego praca jest nic nie warta a jej ciało jest do zaspokajanie jego zachcianek. Takiej partnerki się nie szanuje, a jak się nie szanuje to łatwo się ją zdradza.

Tak, masz rację. Facet autorki jej nie szanuje.
Nie sądzę jednak, że to stał się z dnia na dzień. Raczej ona sama sprowadziła się do roli kuchty, sprzątaczki i opiekunki z opcją seksu. Bo jak pisała przez lata zdążyła się zorientować, że jej facet niezbyt rwie się do prac domowych. Zatem o czym myślała rodząc mu dziecko? Przecież wiedziała, że nagle nie stanie się z pana - partnerem.
Po pierwsze więc, niech ona zrozumie, że nie jest ofiarą losu ani tego faceta, z którym się rozmnożyła, ale jest kowalem własnego losu i jest w tym miejscu, do którego zmierzała, nawet jeśli nie wysiliła na tyle wystarczająco swojej kory czołowej, żeby antycypować przebieg zdarzeń. Zatem nie ma co teraz strzelać focha i obrażać się, że znalazła się w miejscu, do którego zmierzała i karać faceta za to, że ona miała nadzieję, że on się odmieni i będzie taki, jaki nie był wcześniej :-D
A pitem niech siądą i negocjują, jak ma wyglądać ich związek. Bo wbrew temu, co sobie myśli autorka w życiu nie dostajemy tego, co nam się należy, ale to, co sobie wynegocjujemy.

33

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie popełniłam błędu. Napiszę ponownie -  jeśli on nie będzie miał zaspokojonej potrzeby seksu "to ON nie będzie miał".
W małżeństwie należy się liczyć z wzajemnymi potrzebami. Jeśli przestajemy to ta druga osoba też jest z tego zwolniona.
Taktyka wzajemności jest jak najbardziej wskazana.


Czyli jak ona nie będzie miała zaspokojonej potrzeby bezpieczeństwa i stabilizacji "To ONA nie będzie miała"
Czyli zasada wzajemności, która tutaj promujesz, nie tylko usprawiedliwa, ale wręcz nakazuje mężowi  pewien sposób obchodzenia sie z żona.

Czyli jak potrzeby męża, ostry seks analny i potem spust do buzi nie będą przez żonę zaspokajane, no to on nie ma obowiązki, a wręcz prawa, zaspakajać jej potrzeby stabilizacji i bezpieczeństwa.
Czyli wracamy do mojego 2  postu w tym temacie, któremu tak zaprzeczyłaś.
Oj Agnes Agnes.
coś gorszy dzień masz dzisiaj.

Oj Szeptuch  jak Ty lubisz iść w ekstrema wink
Ze mną w ten sposób byś daleko nie zaszedł  big_smile

Ale ty zdajesz sobie sprawę, ze ja to robi specjalnie smile

Zauważ ze jak ktos napisze jakąś wyważoną opinie, to na tym koczy sie dyskusja.
A ja lubię podymić, bo w tedy ludzie sie otwierają.
I mówią to, co naprawdę myślą w danym temacie.
Umiejętności powoli zatracana w dzisiejszych czasach.

Myślę że byśmy sie dotarli, po tych 10 altach  smile

34

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:

Oj Szeptuch  jak Ty lubisz iść w ekstrema wink
Ze mną w ten sposób byś daleko nie zaszedł  big_smile

Akurat to nie jest ekstremum tylko przedstawienie tego samego schematu myślenia, ale z drugiej strony.

Facet czy tego chce, czy nie, czy ma nastrój, czy nie, to dzień w dzień idzie do pracy. Ciężko haruje i zarabia na ich utrzymanie. No to jak ona ma problem, ze jest zmęczony po pracy i ze ogólnie mało czasu przez pracę w domu spędza - to jest to JEJ problem. Czy jak on wykonuje wszystkie obowiązki zapewniając byt ekonomiczny, to ma prawo oczekiwać jakiejś formy wdzięczności np w postaci seksu? Czy jednak facet nie ma takiego prawa, bo to podpada pod prostytucję? Czy jak babka w myśl tresury odmawia seksu mężowi, sprzątania i gotowania, to on ma prawo ograniczyć wydatki na jej potrzeby jako działanie odwetowe?

35

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:

A jaką widzisz alternatywę? Dokąd prowadzi kobiety uległości i zaciskanie zębów, byle tylko utrzymać przy sobie mężczyznę?
Ja jestem skłonna wiele ustąpić, ale nie przy takim nastawieniu partnera, że kobieta jest uziemiona w domu z dzieckiem, bo z racji macierzyństwa  straciła pracę, w której zarabiała podobnie.
To nie jest biedny misio. To kuty na cztery nogi cwaniak, który wykorzystuje sytuację, żeby pokazać, kto rządzi. To jak nająć do pracy człowieka bez środków do życia i wykorzystywać go, bo nie ma wyboru. I te teksty że jak mnie poznawał to miałam ambicje a teraz nie i że wiecznie nie mam pieniędzy.
Jak nic z tym nie zrobi to tak będzie mieć do końca życia, małżeńskiego oczywiście.
To się reguluje od samego początku, bo potem będzie za popychadło, którego praca jest nic nie warta a jej ciało jest do zaspokajanie jego zachcianek. Takiej partnerki się nie szanuje, a jak się nie szanuje to łatwo się ją zdradza.

Dlatego ja w pierwszym poście napisałem tutaj, że trzeba Pana i władce sprawdzić na ziemie, bo odlatuje.
I jasno mu zakomunikować, że skoro nie spełnia swoich obowiązków jako ojciec i mąż.
To weźmie sie rozwód, i poszuka meza i ojca.

36

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Dlatego ja w pierwszym poście napisałem tutaj, że trzeba Pana i władce sprawdzić na ziemie, bo odlatuje.
I jasno mu zakomunikować, że skoro nie spełnia swoich obowiązków jako ojciec i mąż.
To weźmie sie rozwód, i poszuka meza i ojca.

A nonowego ojca i męża dla matki bąbelka na zwolnieniu to można znaleść w każdym sklepie z mężami i partnerami.

Bądź poważny.

37

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Ale ty zdajesz sobie sprawę, ze ja to robi specjalnie smile

Zauważ ze jak ktos napisze jakąś wyważoną opinie, to na tym koczy sie dyskusja.
A ja lubię podymić, bo w tedy ludzie sie otwierają.
I mówią to, co naprawdę myślą w danym temacie.
Umiejętności powoli zatracana w dzisiejszych czasach.

Myślę że byśmy sie dotarli, po tych 10 altach  smile

Albo byśmy się dotarli na samym początku albo nie byłoby związku i dziecka wink
Zbyt wiele takich sytuacji widziałam jako nastolatka, by sobie w dorosłym życiu pozwolić na bycie zależną od kogokolwiek.
Zawsze miałam pracę i zawsze byłam niezależna, chociaż nie musiałam pracować. Nawet w okresie macierzyńskiego mogłam w każdej chwili go przerwać, wrócić do pracy, spokojnie opłacić opiekunkę,  albo mieć mieszkanie u rodziny ( tak, dobra rodzina to rzecz bezcenna)albo wynająć, i żyć na własny koszt.  Ja jestem harda, w najgorszym przypadku wzięłabym pracę u osoby chorej za mieszkanie i utrzymanie albo załatwiła żłobek dla dziecka  przy pomocy wspierającej kobiety i żyła na własny rachunek.
Takie poczucie niezależności bardzo dobrze kobiecie robi, a męża /partnera trzyma w ryzach. To uczy wzajemnego szacunku, to sprawia, że ludzie się kochają bo się cenią. Jeśli lekceważysz partnerkę to za co ją będziesz kochać?

38

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Ale ty zdajesz sobie sprawę, ze ja to robi specjalnie smile

Zauważ ze jak ktos napisze jakąś wyważoną opinie, to na tym koczy sie dyskusja.
A ja lubię podymić, bo w tedy ludzie sie otwierają.
I mówią to, co naprawdę myślą w danym temacie.
Umiejętności powoli zatracana w dzisiejszych czasach.

Myślę że byśmy sie dotarli, po tych 10 altach  smile

Albo byśmy się dotarli na samym początku albo nie byłoby związku i dziecka wink
Zbyt wiele takich sytuacji widziałam jako nastolatka, by sobie w dorosłym życiu pozwolić na bycie zależną od kogokolwiek.
Zawsze miałam pracę i zawsze byłam niezależna, chociaż nie musiałam pracować. Nawet w okresie macierzyńskiego mogłam w każdej chwili go przerwać, wrócić do pracy, spokojnie opłacić opiekunkę,  albo mieć mieszkanie u rodziny ( tak, dobra rodzina to rzecz bezcenna)albo wynająć, i żyć na własny koszt.  Ja jestem harda, w najgorszym przypadku wzięłabym pracę u osoby chorej za mieszkanie i utrzymanie albo załatwiła żłobek dla dziecka  przy pomocy wspierającej kobiety i żyła na własny rachunek.
Takie poczucie niezależności bardzo dobrze kobiecie robi, a męża /partnera trzyma w ryzach. To uczy wzajemnego szacunku, to sprawia, że ludzie się kochają bo się cenią. Jeśli lekceważysz partnerkę to za co ją będziesz kochać?


No, mowie że byśmy sie dotarli.
bo opisujesz moja zone.
Ona tez zawsze była i jest niezależna i samowystarczalna.
Mimo, że jako 20 latka skończyła sama z dzieckiem i chowała męża.
Gdyby tylko lcizyła na innych, to nawet na nią bym nie spojrzał.

39 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-26 12:53:08)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Oj Szeptuch  jak Ty lubisz iść w ekstrema wink
Ze mną w ten sposób byś daleko nie zaszedł  big_smile

Akurat to nie jest ekstremum tylko przedstawienie tego samego schematu myślenia, ale z drugiej strony.

Facet czy tego chce, czy nie, czy ma nastrój, czy nie, to dzień w dzień idzie do pracy. Ciężko haruje i zarabia na ich utrzymanie. No to jak ona ma problem, ze jest zmęczony po pracy i ze ogólnie mało czasu przez pracę w domu spędza - to jest to JEJ problem. Czy jak on wykonuje wszystkie obowiązki zapewniając byt ekonomiczny, to ma prawo oczekiwać jakiejś formy wdzięczności np w postaci seksu? Czy jednak facet nie ma takiego prawa, bo to podpada pod prostytucję? Czy jak babka w myśl tresury odmawia seksu mężowi, sprzątania i gotowania, to on ma prawo ograniczyć wydatki na jej potrzeby jako działanie odwetowe?

Wiesz co - ja pracowałam przed urodzeniem dziecka i po, i mogę Ci napisać, że praca przez 8 godzin dziennie plus dojazdy to pikuś przy wychowywaniu dziecka i prowadzeniu domu. I mówię to z pozycji osoby, która miała i ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę, a w dodatku  pracującą w srodowisku, gdzie 95% to mężczyźni. Jeśli dodać do tego brak wypoczynku, chociaż  mężowi należy się wypoczynek po pracy a mnie już nie, ja mam zasuwać wokół wszystkich od świtu do nocy,  i jeszcze miałabym być wdzięczna, że ktoś mi daje na jedzenie, to ja bardzo podziękuję za takie życie.
Pewnie dlatego mówiłam, że nigdy nie wyjdę za mąż i nie będę miała dzieci.

40

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Oj Szeptuch  jak Ty lubisz iść w ekstrema wink
Ze mną w ten sposób byś daleko nie zaszedł  big_smile

Akurat to nie jest ekstremum tylko przedstawienie tego samego schematu myślenia, ale z drugiej strony.

Facet czy tego chce, czy nie, czy ma nastrój, czy nie, to dzień w dzień idzie do pracy. Ciężko haruje i zarabia na ich utrzymanie. No to jak ona ma problem, ze jest zmęczony po pracy i ze ogólnie mało czasu przez pracę w domu spędza - to jest to JEJ problem. Czy jak on wykonuje wszystkie obowiązki zapewniając byt ekonomiczny, to ma prawo oczekiwać jakiejś formy wdzięczności np w postaci seksu? Czy jednak facet nie ma takiego prawa, bo to podpada pod prostytucję? Czy jak babka w myśl tresury odmawia seksu mężowi, sprzątania i gotowania, to on ma prawo ograniczyć wydatki na jej potrzeby jako działanie odwetowe?

Wiesz co - ja pracowałam przed urodzeniem dziecka i po, i mogę Ci napisać, że praca przez 8 godzin dziennie plus dojazdy to pikuś przy wychowywaniu dziecka i prowadzeniu domu. I mówię to z pozycji osoby, która miała i ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę, a w dodatku  pracującą w srodowisku, gdzie 95% to mężczyźni. Jeśli dodać do tego brak wypoczynku, chociaż  mężowi należy się wypoczynek po pracy a mnie już nie, ja mam zasuwać wokół wszystkich od świtu do nocy,  i jeszcze miałabym być wdzięczna, że ktoś mi daje na jedzenie, to ja bardzo podziękuję za takie życie.
Pewnie dlatego mówiłam, że nigdy nie wyjdę za mąż i nie będę miała dzieci.

A wiesz, że to jest główny powód, dlaczego dzisiaj rodzi się mniej dzieci? Bo wychowywanie dzieci to w sumie ciężka praca, lecz niedoceniana.
Kobiety wolą pracować zawodowo, same zadbać o siebie i być niezależne niż być na łasce faceta, jak w tym wątku. A już łącznie pracy zawodowej i wychowywanie dziecka, gdy nie ma się wsparcia w partnerze, to robienie z siebie woła roboczego.
Dlatego faceci z partnerskim podejściem do relacji, rozumiejący to, że natura tak to stworzyła, ze kobiety rodzą dzieci, ale na tym kończy się ich preferencja i wszystko inne można we dwoje poukładać w różnych kombinacjach są na wagę złota w społeczeństwie, w którym jeszcze do niedawna matki wychowywały córki na kuchty a synów na sieroty, które niczego w domu nie ogarniają.

41

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Dlatego ja w pierwszym poście napisałem tutaj, że trzeba Pana i władce sprawdzić na ziemie, bo odlatuje.
I jasno mu zakomunikować, że skoro nie spełnia swoich obowiązków jako ojciec i mąż.
To weźmie sie rozwód, i poszuka meza i ojca.

A nonowego ojca i męża dla matki bąbelka na zwolnieniu to można znaleść w każdym sklepie z mężami i partnerami.

Bądź poważny.

Poza tym, każdy inaczej postrzega obowiązki...

42

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:

Wiesz co - ja pracowałam przed urodzeniem dziecka i po, i mogę Ci napisać, że praca przez 8 godzin dziennie plus dojazdy to pikuś przy wychowywaniu dziecka i prowadzeniu domu. I mówię to z pozycji osoby, która miała i ma bardzo odpowiedzialną i stresującą pracę, a w dodatku  pracującą w srodowisku, gdzie 95% to mężczyźni. Jeśli dodać do tego brak wypoczynku, chociaż  mężowi należy się wypoczynek po pracy a mnie już nie, ja mam zasuwać wokół wszystkich od świtu do nocy,  i jeszcze miałabym być wdzięczna, że ktoś mi daje na jedzenie, to ja bardzo podziękuję za takie życie.
Pewnie dlatego mówiłam, że nigdy nie wyjdę za mąż i nie będę miała dzieci.

A dlaczego jemu ma się należeć odpoczynek, a tobie i nie i dlaczego to ty w takiej sytuacji masz zasuwać wokół wszystkich?


Skoro miałaś takie nastawienie, to i nie dziwota, ze taką trudność ci to sprawiało.

43

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:


W życiu nie ma nic za darmo.
Jak dajesz darmo to, co masz cennego, to tracisz swoją wartość. Przestajesz się liczyć.






+1

44

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

A dlaczego jemu ma się należeć odpoczynek, a tobie i nie i dlaczego to ty w takiej sytuacji masz zasuwać wokół wszystkich?


Skoro miałaś takie nastawienie, to i nie dziwota, ze taką trudność ci to sprawiało.

Bo tak zrozumiałam z Twojej wypowiedzi, i takie nastawienie widziałam wokół.
Powszechnie się mówiło i nadal w wielu przypadkach mówi, że kobieta siedzi z dzieckiem w domu a mąż na nich pracuje.
Nie chciałam mieć poczucia, że ktokolwiek na mnie pracuje, że komuś mam zawdzięczać swoje utrzymanie. Stać mnie, żeby samej pracować na siebie. Na szczęście coraz więcej kobiet jest w stanie się utrzymać i daje dobry przykład swoim córkom. Dla mnie najcenniejszym bagażem wyniesionym z domu było przekonanie, że dobre wykształcenie to dobre życie, a liczenie na mężczyznę często kończy się nieszczęśliwym małżeństwem, że na przyszłość pracuje się od najmłodszych lat - najpierw w szkole a potem w pracy zawodowej. Wtedy Nie trzeba robić za marnie opłacaną służącą, która na dodatek nie ma ani jednego dnia wychodnego.

MagdaLena1111 napisał/a:

A wiesz, że to jest główny powód, dlaczego dzisiaj rodzi się mniej dzieci? Bo wychowywanie dzieci to w sumie ciężka praca, lecz niedoceniana.
Kobiety wolą pracować zawodowo, same zadbać o siebie i być niezależne niż być na łasce faceta, jak w tym wątku. A już łącznie pracy zawodowej i wychowywanie dziecka, gdy nie ma się wsparcia w partnerze, to robienie z siebie woła roboczego.
Dlatego faceci z partnerskim podejściem do relacji, rozumiejący to, że natura tak to stworzyła, ze kobiety rodzą dzieci, ale na tym kończy się ich preferencja i wszystko inne można we dwoje poukładać w różnych kombinacjach są na wagę złota w społeczeństwie, w którym jeszcze do niedawna matki wychowywały córki na kuchty a synów na sieroty, które niczego w domu nie ogarniają.

Zgadzam się z Tobą, kobiety nie chcą czuć się zależne i na podległej pozycji.
Faceci z partnerskim podejściem są na wagę złota. Każdy taki mężczyzna rozumie, że macierzyństwo to okres, który kobieta poświęca na wychowanie wspólnego potomstwa, a finanse stają się wspólne i każdy w równym stopniu powinien mieć prawo zabezpieczyć własne potrzeby. Okres gdy dziecko wymaga całodobowej opieki rodzica kiedyś się kończy i szanse się wyrównują. Znowu każdy może w równym stopniu zarabiać na siebie.
A tak w ogóle to uważam, że każdy facet powinien iść na drugie 6 miesięcy wychowawczego. Pojadłby tego miodu do syta i wtedy  by wiedział, jak smakuje wink

45 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-06-26 14:09:31)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

A dlaczego jemu ma się należeć odpoczynek, a tobie i nie i dlaczego to ty w takiej sytuacji masz zasuwać wokół wszystkich?


Skoro miałaś takie nastawienie, to i nie dziwota, ze taką trudność ci to sprawiało.

Bo tak zrozumiałam z Twojej wypowiedzi, i takie nastawienie widziałam wokół.


NIE. Kompletnie nie. Jeśli obie strony pracują, to obie muszą się podzielić obowiązkami wychowawczymi i domowymi według swoich zdolności i możliwości. Jeśli natomiast para dzieli się tak, ze jedna osoba siedzi w domu i zajmuje się dzieckiem, a druga pracuje, no to wtedy wygląda to inaczej (niezależnie od płci). Ale trzeba pogodzić się z konsekwencjami, że osoba pracująca nie wykonuje obowiązków domowych, a w wychowaniu uczestniczy tyle, na ile obowiązki zawodowe i siły mu na to pozwalają.

46 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-26 14:24:09)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Agnes76 napisał/a:

Zgadzam się z Tobą, kobiety nie chcą czuć się zależne i na podległej pozycji.
Faceci z partnerskim podejściem są na wagę złota. Każdy taki mężczyzna rozumie, że macierzyństwo to okres, który kobieta poświęca na wychowanie wspólnego potomstwa, a finanse stają się wspólne i każdy w równym stopniu powinien mieć prawo zabezpieczyć własne potrzeby. Okres gdy dziecko wymaga całodobowej opieki rodzica kiedyś się kończy i szanse się wyrównują. Znowu każdy może w równym stopniu zarabiać na siebie.
A tak w ogóle to uważam, że każdy facet powinien iść na drugie 6 miesięcy wychowawczego. Pojadłby tego miodu do syta i wtedy  by wiedział, jak smakuje wink

+1

Pytanie tylko, dlaczego tyle kobiet, wybiera takich facetów jak autorka, albo jeszcze gorszych, na ojców swoich dzieci?
dlaczego tyle kobiet, ma jakieś urojenia, że " po tym jak urodzę mu dziecko, wszystko sie zmieni"

47

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Pytanie tylko, dlaczego tyle kobiet, wybiera takich facetów jak autorka, albo jeszcze gorszych, na ojców swoich dzieci?
dlaczego tyle kobiet, ma jakieś urojenia, że " po tym jak urodzę mu dziecko, wszystko sie zmieni"

Bo takie zachowania są oznaką siły, dominacji i zaradności życiowej. A to są cechy pożądane. Komunikacja jest natomiast elementem wychowania.

A niezależnie od tego co twierdzisz, to 99% tych tłuczków, to ma problem z komunikacją. A nie z podejściem do kobiety i uprzedmiotowianiem jej roli i funkcji.

48

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Szeptuch napisał/a:

Pytanie tylko, dlaczego tyle kobiet, wybiera takich facetów jak autorka, albo jeszcze gorszych, na ojców swoich dzieci?
dlaczego tyle kobiet, ma jakieś urojenia, że " po tym jak urodzę mu dziecko, wszystko sie zmieni"

Tema rzeka smile
1. Sporo dziewcząt również ma deficyty.
2. Są łatwowierne.
3. Chęć założenia rodziny przesłania zdrowy osąd partnera.
4. Mężczyzna ma wiele dobrych cech, wiec uznają, że nie można mieć wszystkiego.
5. Nie uczy się młodych ludzi psychologii związku, a z domu nie wynoszą dobrych wzorów.
6. Jesteśmy krajem, w którym trudno jest się utrzymać jednej osobie, więc ludzie mają do wyboru dom rodzinny albo partnerka/partner. Jesli w domu nie jest dobrze to wszystko inne wydaje się lepsze.
itp. itd.

Moim zdaniem wiele można i powinno się wypracować na etapie bezdzietnym. I tutaj musi być praca z obu stron, by każdy sobie cenił partnera. Jeśli chcesz być cenny to musisz mieć zalety i atuty w ręce, a jeśli je masz to nie oddawaj ich za darmo, ceń się.

W relacjach wszystko jest dynamiczne, zmienia się. Rodzą się dzieci, przychodzą choroby, zmienia się stan majątkowy, możliwości zarabiania itp. To może zmieniać układ sił w rodzinie. Jeśli nie zadbamy o swoje potrzeby w odpowiedni sposób to stracimy na pozycji, przywilejach, różnych korzyściach. Pomalutku i niezauważalnie możemy zostać zepchnięci do narożnika i to w przeświadczeniu, że robimy dobrze. Podobnie jak dziecko bada i przesuwa granice swoich praw tak samo postępują partnerzy. Nie ma co liczyć, że każda nasza prośba czy potrzeba zostanie  spełniona bez oporu, szybko i z uśmiechem. O pewne rzeczy trzeba zawalczyć, wypracować sobie. Dobry związek wymaga rozsądnej pracy.

49

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Nigdzie nie znalazłem informacji ile jest pieniędzy do dyspozycji.
Co innego zarządzać budżetem 15 k/miesiąc, a co innego 5 k.
Przyjmując, że on zarabia średnią, to wychodzi ~4,5 k i 500+ to daje około 5 k.
Na 3 osoby w tym dziecko to jest po prostu mało.
Jeśli kredyt lub najem to żyje się skromnie.
Autorka nawet nie wie ile jest do dyspozycji, ale narzeka, że to on podejmuje decyzje finansowe.

Oczywiście można to szybko rozwiązać i porozmawiać o sytuacji finansowej, ale do tego trzeba mieć jakąkolwiek wiedzę z zakresu zarządzania budżetem domowym.

50

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Pytanie tylko, dlaczego tyle kobiet, wybiera takich facetów jak autorka, albo jeszcze gorszych, na ojców swoich dzieci?
dlaczego tyle kobiet, ma jakieś urojenia, że " po tym jak urodzę mu dziecko, wszystko sie zmieni"

Bo takie zachowania są oznaką siły, dominacji i zaradności życiowej. A to są cechy pożądane. Komunikacja jest natomiast elementem wychowania.

A niezależnie od tego co twierdzisz, to 99% tych tłuczków, to ma problem z komunikacją. A nie z podejściem do kobiety i uprzedmiotowianiem jej roli i funkcji.

Oznaka siły, dominacji i zaradności życiowej? :-O
Zaradność życiowa może i tak. Bo w sumie trzeba znaleźć >>głupią<<, która zasuwa na etacie w pracy i potem w domu, żeby się urządzić. OK
Ale siła i dominacja? Daj spokój. Czy to że facet stosuje przemoc ekonomiczną, jak wybraniec autorki, to czyni go uosobieniem siły i dominacji. Nieeee, to raczj maluczki facet, który poprawia sobie samoocenę i nastrój poniżając kobietę, z którą się związał.

51

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
MagdaLena1111 napisał/a:

Oznaka siły, dominacji i zaradności życiowej? :-O
Zaradność życiowa może i tak. Bo w sumie trzeba znaleźć >>głupią<<, która zasuwa na etacie w pracy i potem w domu, żeby się urządzić. OK
Ale siła i dominacja? Daj spokój. Czy to że facet stosuje przemoc ekonomiczną, jak wybraniec autorki, to czyni go uosobieniem siły i dominacji. Nieeee, to raczj maluczki facet, który poprawia sobie samoocenę i nastrój poniżając kobietę, z którą się związał.

Jak zaczynasz oceniać to pod kątem etyki i moralności, to masz rację. Ale pod kątem posiadanych cech i efektu końcowego to tacy mężczyźni są bardzo pożądani. Takie zachowania są charakterystyczne praktycznie dla każdego, kto zarabia więcej lub wręcz jest milionerem. Po prostu nie da się osiągnąć sukcesu zawodowego kierując się w biznesie dobrocią serca, bo cię rozszarpią.

52 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-06-27 12:07:49)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Oznaka siły, dominacji i zaradności życiowej? :-O
Zaradność życiowa może i tak. Bo w sumie trzeba znaleźć >>głupią<<, która zasuwa na etacie w pracy i potem w domu, żeby się urządzić. OK
Ale siła i dominacja? Daj spokój. Czy to że facet stosuje przemoc ekonomiczną, jak wybraniec autorki, to czyni go uosobieniem siły i dominacji. Nieeee, to raczj maluczki facet, który poprawia sobie samoocenę i nastrój poniżając kobietę, z którą się związał.

Jak zaczynasz oceniać to pod kątem etyki i moralności, to masz rację. Ale pod kątem posiadanych cech i efektu końcowego to tacy mężczyźni są bardzo pożądani. Takie zachowania są charakterystyczne praktycznie dla każdego, kto zarabia więcej lub wręcz jest milionerem. Po prostu nie da się osiągnąć sukcesu zawodowego kierując się w biznesie dobrocią serca, bo cię rozszarpią.

Ale związek to zazwyczaj nie jest układ biznesowy, chociaż jest wspólnotą opartą na wymianie.
I nie chodzi o moralną ocenę. Wręcz przeciwnie.
Do słabych facetów, udających silnych lgną słabe kobiety. Chyba nie sądzisz, że autorka wątku ma w sobie jakąś znaczącą siłę, raczej opiera się na neurotycznych nadziejach, ze zostanie doceniona za wkład, jaki wkłada w funkcjonowanie domu i rodziny. To jest w kategoriach zasłużenia na miłość. Takie osoby są słabe, nie potrafią zadbać o siebie, liczą na cud, więc są zazwyczaj wykorzystywane bez skrupułów właśnie przez osoby, które budują swoją siłę i przewagę na jeszcze słabszych.

53

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

MagdaLena1111, ja nie oceniam ich związku. Ja odpowiadałem na pytanie jak to jest, że kobiety lądują w związkach z takimi ludźmi. 

Czy autorka jest słaba? Też bym na to tak nie patrzył. W takim sensie, że pod tym kątem to ona też jest zaradna życiowo - znalazła sobie partnera, który jest w stanie ją utrzymać. Nie musi się martwić o finanse, o konsekwencje swoich decyzji, bo jest z nich zwolniona przez męża. Więc też taka w życiu nie zginie, bo zawsze znajdzie bankomato-matołka. Można byłoby napisać, ze jest słaba, gdyby z takim podejście była sama, czekając na księcia z bajki. Ale jednak kogoś ma, w przeciwieństwie do forumowych inceli, gdzie o nich faktycznie można napisać, ze są słabi.

Problem jest jedynie w płaszczyźnie emocjonalnej. Tu nie są zgrani kompletnie, bo ich podejście do siebie wzajemnie się po prostu wyklucza. On ją rozlicza ekonomicznie, a ona jego emocjonalnie. Któreś z nich musi nauczyć się sztuki dyplomacji w języku zrozumiałym dla drugiej strony, aby dało się wypracować kompromis biznesowy.

54 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-06-27 12:28:48)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

MagdaLena1111, ja nie oceniam ich związku. Ja odpowiadałem na pytanie jak to jest, że kobiety lądują w związkach z takimi ludźmi. 

Czy autorka jest słaba? Też bym na to tak nie patrzył. W takim sensie, że pod tym kątem to ona też jest zaradna życiowo - znalazła sobie partnera, który jest w stanie ją utrzymać. Nie musi się martwić o finanse, o konsekwencje swoich decyzji, bo jest z nich zwolniona przez męża. Więc też taka w życiu nie zginie, bo zawsze znajdzie bankomato-matołka. Można byłoby napisać, ze jest słaba, gdyby z takim podejście była sama, czekając na księcia z bajki. Ale jednak kogoś ma, w przeciwieństwie do forumowych inceli, gdzie o nich faktycznie można napisać, ze są słabi.

Problem jest jedynie w płaszczyźnie emocjonalnej. Tu nie są zgrani kompletnie, bo ich podejście do siebie wzajemnie się po prostu wyklucza. On ją rozlicza ekonomicznie, a ona jego emocjonalnie. Któreś z nich musi nauczyć się sztuki dyplomacji w języku zrozumiałym dla drugiej strony, aby dało się wypracować kompromis biznesowy.


Eeee tam, kobieta zawsze znajdzie faceta. Musi mieć jakiś porządny defekt albo po prostu nie chcieć, żeby jakiegoś nie znaleźć. Zatem to żadna sztuka, no sorki, jeśli Cię rozczarowałam.
Problem tak naprawdę jest z selekcją. Część odpada już na wstępie, gdy nie spełniają warunków progowych, a potem sito jest gęstsze. Ale czym słabsza kobieta, mająca mniej do zaoferowania, bardziej zakompleksiona, z niższą samooceną, z niższą świadomością siebie i wiedzą dotyczącą reguł w świecie ludzkich relacji itd itp tym jej sito ma większe dziury ;-) i tym łatwiej ugrzęznąć jak autorka z dzieckiem w związku z facetem, dla którego jest wyrobnikiem, którego on nie szanuje.
Podsumowując, nie porównywałabym sytuacji kobiet do tutejszych inceli, bo to zupełnie inna historia.

55

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Sztuka może i żadna, ale jest to jedna ze strategii na przetrwanie.

No właśnie dlatego, że nawet te sierotki-marysie znajdą sobie faceta, który je utrzyma, to są w kompletnie innym położeniu niż te nasze incele.

56

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Jestem za pełnym partnerstwem (dziecka nie chciałem bo ekonomicznie mnie już na nie nie stać...)

Związek to partnerstwo... proste CAŁE fundusze na "stół" nie ma moje czy twoje, podstawy w pierwszej kolejności

- opłaty
- dziecko
- chemia
- jedzenie
- wakacje
- oszczędności

- co zostanie jeśli zostanie do podziału na pół i tyle... jaka tu filozofia?!

57 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-27 13:12:49)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

Sztuka może i żadna, ale jest to jedna ze strategii na przetrwanie.

No właśnie dlatego, że nawet te sierotki-marysie znajdą sobie faceta, który je utrzyma, to są w kompletnie innym położeniu niż te nasze incele.


Tutaj trochę mam inną opinie, owszem utrzyma czasami pod butem... mam kasę więc rządze. Kobiety nie mają w naturze, kontroli częściej chcą być tą pod opieką lub na równi licząc że w razie w facet będzie wspierać (a on jak słaby nie spier...). Kobieta z natury nie weźmie mężczyzny który nie zapewni jej bezpieczeństwa i wsparcia "kasy".

Kobiety już bardziej są chłodne i kalkulujące co mi się opłaca, jaki mam zysk, czy będę miała co chcę... KOBIETY SĄ już coraz częściej tylko pragmatyczne.

58

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

Sztuka może i żadna, ale jest to jedna ze strategii na przetrwanie.

No właśnie dlatego, że nawet te sierotki-marysie znajdą sobie faceta, który je utrzyma, to są w kompletnie innym położeniu niż te nasze incele.

To była strategia na przetrwanie chyba wieki temu ;-)
Teraz to może w ten sposób chcą przetrwać faktycznie życiowe sierotki-marysie, które same o siebie nie potrafią zadbać.

Jednak nie zmienia to tego, że nie ma tu mowy o prawdziwej sile. Tylko maluczki facet znalazł sobie jeszcze słabsza od niego kobietę, przy której może czuć się silny poprzez stosowanie przemocy ekonomicznej :-(
Dlatego jestem całą sobą za tym, żeby kobiety „księżniczkowały” i nie brały pierwszego lepszego buca, ale do tego muszą umieć same o siebie zadbać, aby faceta nie potrzebować do przeżycia, tylko chcieć z nim być.

59

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

To samo chciałbym powiedzieć facetom - żeby wzięli się za siebie i nie ładowali się w związki z pierwszymi lepszymi pustakami, bo że babka dobrze rucha, to nie czyni z niej materiału na życiową partnerkę. I żeby przestali wierzyć głodnym tekstom "zaufaj mi, możesz strzelać...".

No właśnie - nie potrzebować, ale chcieć być. Z tą jedną, konkretną osobą. Tak, aby obie strony się uzupełniały, doceniały i szanowały wzajemne zaangażowanie i wkład w związek. Ale to jest dojrzałość, której brakuje w narodzie.

60

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

To samo chciałbym powiedzieć facetom - żeby wzięli się za siebie i nie ładowali się w związki z pierwszymi lepszymi pustakami, bo że babka dobrze rucha, to nie czyni z niej materiału na życiową partnerkę. I żeby przestali wierzyć głodnym tekstom "zaufaj mi, możesz strzelać...".

No właśnie - nie potrzebować, ale chcieć być. Z tą jedną, konkretną osobą. Tak, aby obie strony się uzupełniały, doceniały i szanowały wzajemne zaangażowanie i wkład w związek. Ale to jest dojrzałość, której brakuje w narodzie.

Co racja, to racja. To działa w dwie strony.
Ale jak widać po różnych badaniach i statystykach, a nawet po tym forum, to bardziej facetom uwiera samotność. Kobiety coraz częściej dlatego, że już nie potrzebują facetów, to jak nie znajdują odpowiedniego kandydata, wybierają samotność niż wiązanie się z byle kim. To może jest i społeczny problem, ale takie są fakty.
Gorzej taki stan rzeczy znoszą faceci.

61

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

To prawda. I to bardzo niebezpieczna, ponieważ w konsekwencji prowadzi to do wzrostu zachowań mizoginistycznych, agresji i depresji oraz podziału i rozpadu społecznego (radykalizacja poglądów). Ogólnie to ciekawy temat, bo też każdy kraj ma swoją specyfikę i różne powody takiego stanu rzeczy.

62

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?
Jack Sparrow napisał/a:

To prawda. I to bardzo niebezpieczna, ponieważ w konsekwencji prowadzi to do wzrostu zachowań mizoginistycznych, agresji i depresji oraz podziału i rozpadu społecznego (radykalizacja poglądów). Ogólnie to ciekawy temat, bo też każdy kraj ma swoją specyfikę i różne powody takiego stanu rzeczy.

Tak, to taka droga na skróty. Łatwiej zionąć nienawiścią do kobiet, uważać się za skrzywdzonego niż zacząć wymagać czegoś od siebie, zająć się sobą. To też tu bardzo ładnie widać na forum.
Ale ogólnie to nie dotyczy tylko relacji K-M. Można posłużyć się przykładem lekarzy. Jest ogólnie hejt na nich, bo wyjeżdżają za granicę, bo mają wymagania finansowe itp. Nie bierze się pod uwagę tego, że skończyli trudne studia, na które trudno się dostać, więc już wcześniej trzeba ciężko na to pracować, potem robią staże, specjalizacje, a jak je już mają to ganiają od szpitala do przychodni. A wielu chce po prostu spokojnie pracować i żyć, a nie ponosić konsekwencje tego, że służba zdrowia w PL jest zaniedbana od wielu dziesiątek lat. No więc radykalizują się Ci niezadowoleni z sytuacji w służbie zdrowia, już by chcieli, żeby medycy odpracowywali swoje studia, chociaż konsensus społeczny w PL mamy taki, że czy jesteś chlopskim synem, czy córką milionera, to studia masz w PL bezpłatne.

63

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Hejt na lekarzy bierze się też z faktu, że większość z nich to zwykłe buce. Co krok masz historie tego typu jak w linku. A przecież było i nielegalne testowanie leków na bezdomnych i łowcy skór (co uśmiercali ludzi i nakręcali biznes funeralny, bo mieli od tego prowizje) i masz Chazana i całą resztę mu podobnych.

https://www.rp.pl/prawo-dla-ciebie/art9 … ub-naduzyc

https://dziendobry.tvn.pl/zdrowie/fatfo … -st6708610

https://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie … t-nfz.html

Także wiesz - samo domaganie się pieniędzy - spoko. Ale nie w takich okolicznościach.

64

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Z resztą, ja też doświadczyłem lekceważenia i niezwykle chamskiego traktowania. Przez jakieś 15 lat się turlałem po lekarzach i tak byłem odsyłany od jednego, do drugiego. Najpierw było "spokojnie, wyrośnie z tego" a skończyło się na "trzeba było wcześniej przyjść, bo teraz to za późno". Oczywiście żadnego sensownego leczenia nigdy nie wdrożono, tylko faszerowano mnie coraz silniejszymi lekami, które niczego nie zmieniały. Nie liczyło się bowiem to, aby mi pomóc, ale żeby wypisać receptę i złośliwie skomentować mój stan. Ostatecznie, w akcie desperacji sam zacząłem szukać i zgłębiać naturę moich problemów.

65 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2023-06-27 14:36:56)

Odp: Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

To powinno być Ci na rękę, że lekarze wyjeżdżają Buhahaha :-D
Negatywne doświadczenia to ma każdy, ale wnioskowanie na podstawie pojedynczych przypadków o ogóle, jest nadużyciem. Ale masz rację, tak się ludzie nakręcają negatywnie i radykalizują. W ten sposób Pisiory twierdzą, ze każdy sędzia to przekręciasz, inni, że każdy ksiądz to pedofil.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nieodpowiedzialność partnera, brak doceniania?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026