Witam
Potrzebuję innego spojrzenia na mój problem i może porady. Mieszkamy za granicą i oboje pracujemy. Zarabiamy mnie więcej tyle samo. Mamy jedno dziecko. Od zawsze mąż chciał mieć oddzielne konta i tak jest. Mamy też wspólne konto do opłat i kredytu na dom. I to jest ok. Ale... odnośnie innych kosztów już tak nie jest. Mam wrażenie, że wydaję o wiele więcej na jedzenie, ubranie itd. Kiedyś po kolejnej kłótni postanowiłam zliczać miesięczne wydatki i wyszło, że wydałam dwa razy więcej niż on. Poprosiłam, by oddał mi różnicę, to się obraził i nie odzywał przez tydzień. I jakoś przeminęło z wiatrem. Jak to rozwiązać? Dzisiaj wydałam naprawdę sporo w sklepie i podzieliłam rachunek na pół i powiedziałam by mi oddał. No i właśnie już obrażony wybył z domu. Bo on kupił listwy i się czepiam. Powiedziałam, że oddam mu połowę za listwy, a on ma mi oddać połowę za zakupy. No i obrażony się wyniósł. I co ja mam robić?
Podobne tematy
Witam
Potrzebuję innego spojrzenia na mój problem i może porady. Mieszkamy za granicą i oboje pracujemy. Zarabiamy mnie więcej tyle samo. Mamy jedno dziecko. Od zawsze mąż chciał mieć oddzielne konta i tak jest. Mamy też wspólne konto do opłat i kredytu na dom. I to jest ok. Ale... odnośnie innych kosztów już tak nie jest. Mam wrażenie, że wydaję o wiele więcej na jedzenie, ubranie itd. Kiedyś po kolejnej kłótni postanowiłam zliczać miesięczne wydatki i wyszło, że wydałam dwa razy więcej niż on. Poprosiłam, by oddał mi różnicę, to się obraził i nie odzywał przez tydzień. I jakoś przeminęło z wiatrem. Jak to rozwiązać? Dzisiaj wydałam naprawdę sporo w sklepie i podzieliłam rachunek na pół i powiedziałam by mi oddał. No i właśnie już obrażony wybył z domu. Bo on kupił listwy i się czepiam. Powiedziałam, że oddam mu połowę za listwy, a on ma mi oddać połowę za zakupy. No i obrażony się wyniósł. I co ja mam robić?
Jeśli macie wspólne gospodarstwo domowe, wspólne dziecko i zarabiacie mniej więcej tyle samo, to faktycznie sprawiedliwie jest żeby wydatki na to też były podobnej wielkości od każdego z Was. Pod koniec miesiąca podlicz swoje wydatki i jego wydatki; powinny być podobnej wielkości.
Przelewajcie na wspólne konto więcej pieniędzy i płaćcie z niego za zakupy z hipermarketu, wydatki na dziecko, itd. Ciuchy i przyjemności niech każdy opłaca ze swojego.
Przelewajcie na wspólne konto więcej pieniędzy i płaćcie z niego za zakupy z hipermarketu, wydatki na dziecko, itd. Ciuchy i przyjemności niech każdy opłaca ze swojego.
O, całkiem dobra rada.
Dzięki za rady. Tak, jest to dobry pomysł. Spróbuję wprowadzić to w życie. Napiszę, jak wyszło.
Beata45 napisał/a:Witam
Potrzebuję innego spojrzenia na mój problem i może porady. Mieszkamy za granicą i oboje pracujemy. Zarabiamy mnie więcej tyle samo. Mamy jedno dziecko. Od zawsze mąż chciał mieć oddzielne konta i tak jest. Mamy też wspólne konto do opłat i kredytu na dom. I to jest ok. Ale... odnośnie innych kosztów już tak nie jest. Mam wrażenie, że wydaję o wiele więcej na jedzenie, ubranie itd. Kiedyś po kolejnej kłótni postanowiłam zliczać miesięczne wydatki i wyszło, że wydałam dwa razy więcej niż on. Poprosiłam, by oddał mi różnicę, to się obraził i nie odzywał przez tydzień. I jakoś przeminęło z wiatrem. Jak to rozwiązać? Dzisiaj wydałam naprawdę sporo w sklepie i podzieliłam rachunek na pół i powiedziałam by mi oddał. No i właśnie już obrażony wybył z domu. Bo on kupił listwy i się czepiam. Powiedziałam, że oddam mu połowę za listwy, a on ma mi oddać połowę za zakupy. No i obrażony się wyniósł. I co ja mam robić?Jeśli macie wspólne gospodarstwo domowe, wspólne dziecko i zarabiacie mniej więcej tyle samo, to faktycznie sprawiedliwie jest żeby wydatki na to też były podobnej wielkości od każdego z Was. Pod koniec miesiąca podlicz swoje wydatki i jego wydatki; powinny być podobnej wielkości.
+1
Ja bym dodał cos o konsekwencjach.
Jeżeli dalej twój ślubny będzie zachowywał sie jak rozkapryszony dzieciak, to mu wyraźnie powiedz, że chcesz faceta w domu i ojca dla dziecka.
I skoro on nie spełnia tej roli, to poszukasz kogoś innego.
7 2023-06-14 19:00:50 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-14 19:01:36)
Z tym oddawaniem to dzieciniada w związku, tak powinniście podzielić wydatki, żeby obydwie strony były zadowolone, niekoniecznie to musi być po równo, bo nawet się nie da.
Pieniądze są wspólne, a rządzą nimi dwie osoby i tu potrzebne jest zaufanie, mogą być osobne konta, ale powinniście sobie mówić jakie macie oszczędności i wspólnie planować większe wydatki.
Chociaż jak jedna osoba jest rozrzutna, druga sknera, to faktycznie trudno dojść do ładu, jeśli chodzi o kasę.
Skoro zarabiacie mniej wiecej tyle samo to co miesiac odkladajcie po tysiac funtow na konto oszczednosciowe, pozniej z tego co wam zostalo wezmie 50% na rachunki a drugie 50% na przyjemnosci. Np zarabiacie £2000 odkladacie tysiac to daje wam po £1000 a tego jedno przeznacza £500 na rachunki,drugie przeznacza £500 na spozywke itp,a za reszte czyli £500 kupujecie sobie co chcecie
.... postanowiłam zliczać miesięczne wydatki i wyszło, że wydałam dwa razy więcej niż on. Poprosiłam, by oddał mi różnicę, ... Dzisiaj wydałam naprawdę sporo w sklepie i podzieliłam rachunek na pół i powiedziałam by mi oddał. .... Bo on kupił listwy i się czepiam. Powiedziałam, że oddam mu połowę za listwy, a on ma mi oddać połowę za zakupy. ....
Tak powinno być rozliczane jak tutaj napisałaś.
Wszystko na pół. Wszystko co wspólne podliczone. Jedzenie wspólne? To na pół. Pieluchy na wspólne dziecko? To pieluchy na pół. Listwy we wspólnym mieszkaniu? To listwy na pół.
Nie potrzeba współnego konta. Tylko trzeba liczyć tak jak Ty to zrobiłaś.
Współne konto nawet utrudnia rozliczenia, bo się wydaje, że to studnia bez dna.
Właśnie trzeba wszystko liczyć... zliczać paragony z zakupów, a potem dzielić rachunki na pół.
Beata45 napisał/a:.... postanowiłam zliczać miesięczne wydatki i wyszło, że wydałam dwa razy więcej niż on. Poprosiłam, by oddał mi różnicę, ... Dzisiaj wydałam naprawdę sporo w sklepie i podzieliłam rachunek na pół i powiedziałam by mi oddał. .... Bo on kupił listwy i się czepiam. Powiedziałam, że oddam mu połowę za listwy, a on ma mi oddać połowę za zakupy. ....
Tak powinno być rozliczane jak tutaj napisałaś.
Wszystko na pół. Wszystko co wspólne podliczone. Jedzenie wspólne? To na pół. Pieluchy na wspólne dziecko? To pieluchy na pół. Listwy we wspólnym mieszkaniu? To listwy na pół.
Nie potrzeba współnego konta. Tylko trzeba liczyć tak jak Ty to zrobiłaś.
Współne konto nawet utrudnia rozliczenia, bo się wydaje, że to studnia bez dna.
Właśnie trzeba wszystko liczyć... zliczać paragony z zakupów, a potem dzielić rachunki na pół.
![]()