Zakładając ,że jesteście z dziewczyną w poważnym związku od ponad 4 lat , której nie udało się zdać matury , nie skończyła studiów, jednak uczęszcza do szkoły policealnej , zdała egzamin zawodowy w niej i ma technika , a wy skończyliscie studia/studiujecie ? , czy nawet jakbyście nie mieli z tym żadnego problemu to mimo wszystko jakby znajomi wiedzieli o braku matury choćby , to jednak troche by was palił wstyd ? zakładając ze mimo ze jestescie kilka lat razem, znajomi nie dokonca wiedzą co dziewczyna robi i gdzie się uczy bo nie pytali nigdy zbytnio ,albo wiedzą że nie studiuje ,ale nie wiedzą że nie ma matury, to jak wstydzilibyscie się powiedziec ? Czy nie interesowało by was to czy ktoś sobie coś pomyśli ?
Ps. bo widzę że myślicie ze piszę ze strony faceta, a to ja jestem tą dziewczyną.
1 2018-09-10 17:27:13 Ostatnio edytowany przez Goddies (2018-09-10 18:08:49)
Zakładając ,że jesteście z dziewczyną w poważnym związku od ponad 4 lat , której nie udało się zdać matury , nie skończyłą studiów, jednak uczęszcza do szkoły policealnej , zdała egzamin zawodowy w niej i ma technika , a wy skończyliscie studia/studiujecie ? , czy nawet jakbyście nie mieli z tym żadnego problemu to mimo wszystko jakby znajomi wiedzieli o braku matury choćby , to jednak troche by was palił wstyd ?
No coż... Jak widać skończenie studiów/studiowanie, nie zawsze daje więcej, niż skończenie porządnej szkoły zawodowej bez matury.
3 2018-09-10 18:04:39 Ostatnio edytowany przez Psycholog Na Niby (2018-09-10 18:08:35)
Oczywiście ze bym się nie wstydził ba, sam miałem partnerkę co skończyła zawodówkę. Szczerze mówiąc nie wiem w jakiej osobie piszesz ten post bo jest dość enigmatyczny ale wykształcenie w dzisiejszych czasach jest przereklamowane. Debil z dyplomem to wciąż debil. Obecny system edukacji jest szkodliwy dla rozwoju i był wynaleziony w czasach industrializacji produkujących posłusznych pracowników a czasy trochę się zmieniły. Nie chce się już nad tym rozwodzić bo to temat na osobny wątek. Wstydzenia się partnera z uwagi na wykształcenie nie jest zdrowym/normalnym zjawiskiem i wynika z czegoś, m.in z podświadomego dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. Wartość człowieka nierówna się wykształcenie.
Gdybym kochał dziewczynę to nie obchodziłoby mnie co skończyła. Byłbym z niej dumny. Rozumiem że ty nie.
Oczywiście ze bym się nie wstydził ba, sam miałem partnerkę co skończyła zawodówkę. Szczerze mówiąc nie wiem w jakiej osobie piszesz ten post bo jest dość enigmatyczny ale wykształcenie w dzisiejszych czasach jest przereklamowane. Debil z dyplomem to wciąż debil. Obecny system edukacji jest szkodliwy dla rozwoju i był wynaleziony w czasach industrializacji produkujących posłusznych pracowników a czasy trochę się zmieniły. Nie chce się już nad tym rozwodzić bo to temat na osobny wątek. Wstydzenia się partnera z uwagi na wykształcenie nie jest zdrowym/normalnym zjawiskiem i wynika z czegoś, m.in z podświadomego dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
Ja jestem właśnie tą dziewczyną bez matury i wiem ,że mój facet w pelni mnie akceptuje, jednak ciekawa byłam jak inni na to patrza i czy moze pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło.
Zakładając ,że jesteście z dziewczyną w poważnym związku od ponad 4 lat , której nie udało się zdać matury , nie skończyła studiów, jednak uczęszcza do szkoły policealnej , zdała egzamin zawodowy w niej i ma technika , a wy skończyliscie studia/studiujecie ? , czy nawet jakbyście nie mieli z tym żadnego problemu to mimo wszystko jakby znajomi wiedzieli o braku matury choćby , to jednak troche by was palił wstyd ? zakładając ze mimo ze jestescie kilka lat razem, znajomi nie dokonca wiedzą co dziewczyna robi i gdzie się uczy bo nie pytali nigdy zbytnio ,albo wiedzą że nie studiuje ,ale nie wiedzą że nie ma matury, to jak wstydzilibyscie się powiedziec ? Czy nie interesowało by was to czy ktoś sobie coś pomyśli ?
Ps. bo widzę że myślicie ze piszę ze strony faceta, a to ja jestem tą dziewczyną.
Piszesz o poważnym związku od ponad 4 lat, to co się stalo że nagle zaczynasz mieć takie dylematy? Ktoś, coś, czy sama zaczynasz powątpiewać?
Psycholog Na Niby napisał/a:Oczywiście ze bym się nie wstydził ba, sam miałem partnerkę co skończyła zawodówkę. Szczerze mówiąc nie wiem w jakiej osobie piszesz ten post bo jest dość enigmatyczny ale wykształcenie w dzisiejszych czasach jest przereklamowane. Debil z dyplomem to wciąż debil. Obecny system edukacji jest szkodliwy dla rozwoju i był wynaleziony w czasach industrializacji produkujących posłusznych pracowników a czasy trochę się zmieniły. Nie chce się już nad tym rozwodzić bo to temat na osobny wątek. Wstydzenia się partnera z uwagi na wykształcenie nie jest zdrowym/normalnym zjawiskiem i wynika z czegoś, m.in z podświadomego dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
Ja jestem właśnie tą dziewczyną bez matury i wiem ,że mój facet w pelni mnie akceptuje, jednak ciekawa byłam jak inni na to patrza i czy moze pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło.
Jeżeli pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło to znaczy ze nie jest to dobry partner dla Ciebie. Lojalność jest ważnym elementem związku i żadna opinia z zewnątrz nie powinna tego zmienić. Czy masz jakieś kompleksy przez to ze nie masz matury?
Goddies napisał/a:Zakładając ,że jesteście z dziewczyną w poważnym związku od ponad 4 lat , której nie udało się zdać matury , nie skończyła studiów, jednak uczęszcza do szkoły policealnej , zdała egzamin zawodowy w niej i ma technika , a wy skończyliscie studia/studiujecie ? , czy nawet jakbyście nie mieli z tym żadnego problemu to mimo wszystko jakby znajomi wiedzieli o braku matury choćby , to jednak troche by was palił wstyd ? zakładając ze mimo ze jestescie kilka lat razem, znajomi nie dokonca wiedzą co dziewczyna robi i gdzie się uczy bo nie pytali nigdy zbytnio ,albo wiedzą że nie studiuje ,ale nie wiedzą że nie ma matury, to jak wstydzilibyscie się powiedziec ? Czy nie interesowało by was to czy ktoś sobie coś pomyśli ?
Ps. bo widzę że myślicie ze piszę ze strony faceta, a to ja jestem tą dziewczyną.Piszesz o poważnym związku od ponad 4 lat, to co się stalo że nagle zaczynasz mieć takie dylematy? Ktoś, coś, czy sama zaczynasz powątpiewać?
Po prostu mnie to ciekawi bo widzę ,że większosc osob jednak studiuje w otoczeniu.
Goddies napisał/a:Psycholog Na Niby napisał/a:Oczywiście ze bym się nie wstydził ba, sam miałem partnerkę co skończyła zawodówkę. Szczerze mówiąc nie wiem w jakiej osobie piszesz ten post bo jest dość enigmatyczny ale wykształcenie w dzisiejszych czasach jest przereklamowane. Debil z dyplomem to wciąż debil. Obecny system edukacji jest szkodliwy dla rozwoju i był wynaleziony w czasach industrializacji produkujących posłusznych pracowników a czasy trochę się zmieniły. Nie chce się już nad tym rozwodzić bo to temat na osobny wątek. Wstydzenia się partnera z uwagi na wykształcenie nie jest zdrowym/normalnym zjawiskiem i wynika z czegoś, m.in z podświadomego dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.
Ja jestem właśnie tą dziewczyną bez matury i wiem ,że mój facet w pelni mnie akceptuje, jednak ciekawa byłam jak inni na to patrza i czy moze pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło.
Jeżeli pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło to znaczy ze nie jest to dobry partner dla Ciebie. Lojalność jest ważnym elementem związku i żadna opinia z zewnątrz nie powinna tego zmienić. Czy masz jakieś kompleksy przez to ze nie masz matury?
Trudno mi powiedzieć na początku bardzo to przeżywałam ,potem jakoś zrobiłam się obojętna i zaprzestałam prób i skupiłam się na dobrym zdaniu egzaminu zawodowego.
Psycholog Na Niby napisał/a:Goddies napisał/a:Ja jestem właśnie tą dziewczyną bez matury i wiem ,że mój facet w pelni mnie akceptuje, jednak ciekawa byłam jak inni na to patrza i czy moze pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło.
Jeżeli pod wpływem większej grupy by się coś zmieniło to znaczy ze nie jest to dobry partner dla Ciebie. Lojalność jest ważnym elementem związku i żadna opinia z zewnątrz nie powinna tego zmienić. Czy masz jakieś kompleksy przez to ze nie masz matury?
Trudno mi powiedzieć na początku bardzo to przeżywałam ,potem jakoś zrobiłam się obojętna i zaprzestałam prób i skupiłam się na dobrym zdaniu egzaminu zawodowego.
Nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma, szkoda życia na to. Każda opinia tutaj może nie mieć w ogóle przełożenia na Twój związek. Najtrafniejsza odpowiedzią będzie ze może się wstydzić ale nie musi, pytanie czy Cię to satysfakcjonuje
.
Pozdrawiam
Wiesz, dbasz o swoją edukację. Obecnie matura i studia nie znaczą zbyt wiele. Dobry technik więcej zarobi niż słaby magister. Kwestia wstydzenia się... mi by to nie przyszło do głowy. Nie patrz na partnera bo on jest z Tobą z innych powodów niż edukacja. Trochę jednak czuję że to nie on się wstydzi tylko Ty... pamiętaj że maturę można zdać w każdym wieku, będzie to na pewno wyzwanie ale jeżeli będzie Ci to potrzebne aby sobie cos udowodnić to na pewno dasz radę
Psychologu na niby:mógłbyś cos szerzej powiedzieć o szkodliwosci współczesnego systemu edukacji? Albo chociaż podać namiary na jakieś informacje ![]()
12 2018-09-10 19:55:46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-09-10 20:01:24)
Matura i studia mają być dla Ciebie, a nie dla opinii otoczenia.
Nie byłoby mi wstyd, bo przecież i bez matury mogę być wspaniałym fachowcem w wyuczonym zawodzie i mądrym, porządnym człowiekiem.
Weźmy na przykład Jagę Hupało, renomowaną fryzjerkę. Nie wiem, jakie ma wykształcenie, ale wykonuje zawód, który można realizować i bez matury - a jednak ambitny i wymagający.
Kiedyś miałam kompleks braku studiów wyższych. Dostałam się na zaoczne, całkiem nieźle sobie radziłam. W liceum miałam świetną polonistkę, która trzymała wysoki poziom i dzięki temu - nie chwaląc się - wyróżniałam się na zajęciach z literatury. Jednak studiów nie ukończyłam, przyszły problemy osobiste, megadół, niechęć do życia, a co dopiero do studiowania i przerwałam edukację. Ale ten rok pomógł mi uwierzyć, że nawet "tylko" z moją pomaturalną szkółką kozie spod ogona nie wypadłam. Nawiasem mówiąc przekonał mnie też, że pomaturalna szkółka była szkółką na bardzo dobrym poziomie, rzetelnie przygotowującą do zawodu.
P.S. Dziś mam świadomość, że studia były mi potrzebne przede wszystkim po to, by udowodnić coś samej sobie.
Mi by było wstyd, matura to kompletne minimum i jeśli ktoś nie umie jej zdać tzn. zwyczajnie że jest ułomny.
Mi by było wstyd, matura to kompletne minimum i jeśli ktoś nie umie jej zdać tzn. zwyczajnie że jest ułomny.
A jak np: ktoś idzie do zawodówki bo chce być fryzjerką ?
15 2018-09-10 20:42:29 Ostatnio edytowany przez assassin (2018-09-10 20:43:24)
Mi by było wstyd, matura to kompletne minimum i jeśli ktoś nie umie jej zdać tzn. zwyczajnie że jest ułomny.
Obecna matura to bezwartościowy świstek papieru, który jest zbędny, jeśli ktoś nie podejmuje nauki na uczelni wyższej, a o ile mi wiadomo, to nie ma takiego obowiązku... Panie nieUłomny.
Odpowiadając zaś na pytanie to absolutnie nie, tym bardziej że wiesz co chcesz robić.
Generalnie, to każdy odpowiada za siebie, wiec nie bardzo rozumiem dlaczego miałabym się wstydzić za kogoś... może oprócz nieletniego dziecka. Osobiście wolałabym związać się z sensownym hydraulikiem po zawodówce, niż magistrem od siedmiu boleści, których dziś na pęczki. Jak dla mnie wiele osób obnoszących się swoim wyższym wykształceniem, nigdy nie powinno głośno się przyznawać, że je w ogóle posiada, bo doprawdy czasami, aż ciężko uwierzyć... Życie układa się różnie, nie wszyscy ludzie maja możliwość ukończenia uniwersytetu. Nie oznacza to jednak, że bez świadectwa uczelni wyższej nie można być interesującym człowiekiem. Nigdy nikogo nie pytałam i nie pytam o jego wykształcenie. Inteligentnego człowieka rozpoznam sama i nie potrzebuje na to żadnych "kwitów".
MysteryP napisał/a:Mi by było wstyd, matura to kompletne minimum i jeśli ktoś nie umie jej zdać tzn. zwyczajnie że jest ułomny.
A jak np: ktoś idzie do zawodówki bo chce być fryzjerką ?
Sama zawodówka to wstyd, jeśli chcesz być fryzjerką to idź do technikum, a jak zrobisz technika to napisz też maturę. Będę brutalnie szczery, ale nawet najwięksi debile z mojej klasy pozdawali matury więc proponuje wziąć się do roboty i ją zdać.
Obecna matura to bezwartościowy świstek papieru, który jest zbędny, jeśli ktoś nie podejmuje nauki na uczelni wyższej, a o ile mi wiadomo, to nie ma takiego obowiązku... Panie nieUłomny.
Matura nie zagwarantuje Ci pracy, ale jej brak sprawi, że nie zaproszą Cię na rozmowę kwalifikacyjną.
Mi by było wstyd nie mieć matury. Na te magiczne 31% każdy może zdać... Zresztą nigdy nie miałam faceta bez magistra, ale to kwestia tego w jakim środowisku kto się obraca.
Nie miałabym problemu być z kimś, kto nie ma matury, jeśli by był zaradny w inny sposób, spełniał swoje marzenia, miał pasje.
Jeśli Ciebie jednak zaczyna gryźć, że tej matury nie masz, to może powinnaś zrobić coś w tym kierunku, dla własnego komfortu.
Nie miałabym problemu być z kimś, kto nie ma matury, jeśli by był zaradny w inny sposób, spełniał swoje marzenia, miał pasje.
Jeśli Ciebie jednak zaczyna gryźć, że tej matury nie masz, to może powinnaś zrobić coś w tym kierunku, dla własnego komfortu.
dokładnie. jeśli po kimś 'nie widać', że nie ma matury (=nie gada strasznych głupot) to nie ma problemu
ale warto się kształcić całe życie, a prawdą jest że studia często bywają przereklamowane (mówi to podwójny mgr + doktorantka
).
Psychologu na niby:mógłbyś cos szerzej powiedzieć o szkodliwosci współczesnego systemu edukacji? Albo chociaż podać namiary na jakieś informacje
Proszę bardzo, opieram to na własnym doświadczeniu ale jest wiele różnych publikacji na ten temat w internecie.
Szkoła "uczy" że popełnianie błędów jest złe co jest przekonaniem ucznia o byciu gorszym jeżeli popełnia błędy.
Zabija to kreatywność poprzez poczucie strachu/oceny przed podejmowaniem działań i eksperymentowaniem co rzutuje na nasze późniejsze życie przez brak podejmowania trudnych decyzji. Popełnianie błędów często uczy nas szybciej niż sucha teoria. Uczniowie wiedzą, że każda zła odpowiedź zostanie skrytykowana przez nauczyciela, a więc nie warto ryzykować. Do dziś pamiętam scenę kiedy nauczycielka wezwała mnie na środek sali w celu przepytania, w całym tym "stresie" miałem totalny blackout a na koniec zostałem nazwany debilem ciesząc przy tym całą klasę
.
Nauka poprzez nudny sposób, najszybciej uczymy się jeżeli dana wiedzę połączymy z emocją, słabym przykładem (ale wciąż
) są traumy które pamiętamy niekiedy do końca życia bo są "uczone" poprzez silne emocje. Jeżeli mówimy o skutecznej nauce a nie uczeniu się na blachę (pamięć krótkotrwała) najbardziej efektywne jest uczenie poprzez m.in. ciekawość. Przez nudny sposób nauczania ludzie tracą dziecięcy pęd do poznawania różnych rzeczy.
Schematyczne myślenie przychodzi mi kolejno na myśl, od razu przypomina mi się anegdota kiedy nauczycielka informuje że dziś będziemy uczuć się kreatywnego myślenia i prosi o wyjęcie szablonów. Zakorzenione w systemie edukacji posłuszeństwo wobec tego schematu jest wymagane na każdym kroku, matura jest tutaj idealnym przykładem kiedy ocenianie jest według klucza. Od uczniów oczekuje się tylko “prawidłowych” odpowiedzi. Takie podejście upośledza umiejętność poszukiwania kreatywnych i oryginalnych rozwiązań, zabija innowacyjność i zdolność do twórczego rozwiązywania codziennych problemów. Moje doświadczenie jest takie, rozwiązywałem zadania z matematyki "swoim sposobem" wynik się zgadzał ale i tak 0 punktów.
Reszta zagadnień w dużym skrócie:
Hierarchizacja przedmiotów, "mierzenie" tą samą miarą, uczenie zbędnej wiedzy; do dziś nie przydała mi się informacja że mitochondria są odpowiedzialne za dostarczanie energii komórkom
. Brak nauczania inteligencji emocjonalnej, komunikacji międzyludzkiej, budowania relacji, finansów, zarządzania czasem ect. Prze bodźcowanie wiedzą, posłuszeństwo wobec autorytetów (nauczyciel).
Wiele zależy też od nauczycieli ale osobiście nie miałem za dobrych doświadczeń. Jednym słowem temat rzeka, byłem zero jedynkowym uczniem, albo bdb albo źle, wszystko kwestia co mnie interesowało
.