Witajcie
Nigdy Wam nie doradzalam jedynie czytalam mysle od dzis sie to zmieni, tylko prosze doradzdcie ![]()
Poznalam chlopaka o dziwo w swoim wieku, 26 lat. Kurcze zawsze mialam ta roznice nawet 10lat.
Ae spodobal mi sie. I tak : poznalismy sie na necie, pisalismy codziennie przez 2 tygodnie, potem ja przyjechalam do niego na spotkanie, ze mieszka daleko zostalam tam na noc i w niedziele mamy jeszcze raz sie spotkac. Wszystko idzie ok jak poczatki znajomosci. Ale nie podoba mi sie to ze facet ktory mnie prawie nie zna, choc duzo pisalismy traktuje mnie jak nie wiem kogo..
Np wie ze mam samochod, ktory pozotawia troche do zyczenia, no jest stary. Jak jechalam do niego mowi ze wez sobie moj samochod, jest kolo Twojej miejsocowsci i przyjedz nim..Nie mialam nawi europy tylko polski, to tez mowi to dam CI, potem kiedys zlapalam kapcia, rozmawiamy, mowi to czekaj rozlacze sie dzwonie do kolegi dam Ci opony, i teraz nawet napisal, ze da mi auto i czy lubie automaty, bo w tych czasach normalne auto to podstawa... kurde no czuje sie dziwnie, facet ktory RAZ mnie widzial na oczy chce mi wszystko dawac...nie wiem czy probuje mnie kupic sobie, ale wie tez ze sie nie da, bo ja tez mieszkam sama, radze sobie, pracuje itd. Ja na wszystko odpowiadam ze w zyciu, ze nie chce. Siostra mowi ze jestem glupia, ze przeciez on np nie daje a pozycza jak z tym autem i powinnam wziac skoro ja do niego mam zamiar jezdzic bo on nie moze do pl przyjechac, mieszka blisko granicy z pl.