Witam,czytam o problemach naszych czyli kobiet i aż żal serce ściska; zdrady, rozwody itd.Mój problem jest jak go nazwać można 3 w jednym.Była zdrada,miał być rozwód i jest samotność.Jestem 13 lat po ślubie mam wspaniałe dzieci ,mieszkanie,pracę męża (obok)i jestem cholernie zagubiona i samotna.,
Wyszłam za mąż mając 22 lata wszystko układało się w miarę ,niestety pochrzaniło się wszystko,mąż 13 godzin poza domem (praca?),ja w domu z dzieckiem.Oddalaliśmy się od siebie coraz bardziej,brakowało mi wszystkiego czułości,bliskości .....Rozmowy niczego nie zmieniały,awantury o seks na który nie miałam ochoty ,bo miałam dosyć tego,że zauważał mnie tylko wtedy kiedy miał ochotę się kochać.W końcu się wyprowadził,oczywiście nie ograniczałam nawet w najmniejszym stopniu wizyt u dziecka.Przychodził kiedy chciał,dawał mi na dziecko pieniądze nie było żadnych problemów.Tęskniłam ,ale za dawnym Jurkiem,czułym,opiekuńczym takim który umiał mnie przytulić ,pocałować zabrać na spacer,tęskniłam za tym co było kiedyś.Byliśmy w separacji ponad 3 lata,mieszkałam z rodzicami (ojciec alkoholik) w domu codziennie awantury moich rodziców,myślałam że zwariuję wpadałam w depresję .Minęła depresja i poszłam do pracy.Wracałam z pracy i zamiast spokoju patrzyłam z żalem na syna który z miesiąca na miesiąc był coraz bardziej nerwowy,bo mój tatuś wiecznie zalany i awantury,aż serce się krajało.W końcu zdecydowałam się wrócić do męża.Kupiliśmy mieszkanie i wreszcie święty spokój bez awantur i pijaństw .Wszystko układało się dobrze,zdecydowaliśmy się na drugie dziecko,mój mąż chciał córę i urodziłam mu ją.Było dobrze syn który miał wtedy 6 lat cieszył się z siostry,ja byłam szczęśliwa dwoje dzieci,mąż,mieszkanie,czego można chcieć więcej ......Czar prysł kiedy moja córcia maiła 5 miesięcy, przypadkiem dowiedziałam się że będąc ze mną w separacji mój mąż miał pannę(chociaż twierdził że nikogo nie miał) i nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że do'' koleżanki''jeździł nadal ,co prawda twierdził że z nią nie sypiał odkąd wróciliśmy do siebie ,ale ja już nie mogłam mu wierzyć,bo po co u licha w takim razie tam jeździł?!Pewnie była ważniejsza niż ja i dzieci .Kolejny raz zepsuł wszystko całe moje życie wywrócił do góry nogami.Znowu nie przespane noce,łzy dwa tygodnie czekałam na wyjaśnienia,przeprosiny cokolwiek żeby poczuć że żałuje że mu zależy,i nic jak zwykle ciche dni po każdej awanturze i zero przeprosin .Myślałam ''co teraz zrobię kredyt mieszkaniowy do spłacenia,do pracy iść nie mogę (nie miałam z kim zostawić dziecka),z resztą kochałam go nadal,ale znowu cierpiałam i wpadałam w depresję.W końcu postanowiłam spróbować wybaczyć bo zapomnieć się nie da ,ale to już nie było to samo.Zapomnieć nie potrafiłam,przestałam ufać ,było dobrze pół roku ,potem wszystko wracało jak bumerang.Raz było dobrze ,raz gorzej i tak już minęły 4 lata.Teraz mam wszystkiego cholernie dość jestem nieszczęśliwa i wiem że przy nim szczęścia już nie znajdę.Zbyt wiele się powiedziało ,a niestety słowa ranią bardziej niż czyny,mąż jest blisko,ale daleko ode mnie.Ja pracuję, po pracy dom i dzieci on po pracy komputer i spanie ,gdzie w tym wszystkim ja?,przecież mi też coś się od życia należy.Nie pamiętam już kiedy ostatni raz ktoś mnie przytulił,pocałował,powiedział że kocha zapomniałam już jak to jest i strasznie mi tego brakuje,jestem tak samotna i zdołowana że żyć mi się nie chce!!!!Do niedawna marzyłam o tym żeby on w końcu mnie zauważył,zauważył moje potrzeby ,żeby mnie przytulał,zabierał na spacery abym znów poczuła się kochaną ,teraz już choćbym chciała już nie potrafię przemóc się by o to walczyć może to już tylko przyzwyczajenie nie miłość...Pozdrawiam
1 2010-05-30 17:53:36 Ostatnio edytowany przez kate75 (2010-05-30 21:18:32)
Podobne tematy
WITAM CIĘ KOCHANA!! CZYTAM TWOJE SŁOWA I MAM ŁZY W OCZACH.BARDZO MI PRZKRO, NIE WIEM GDZIE MIESZKASZ ALE CHĘTNIE ZABRAŁABYM CIĘ NA KAWKĘ I CIACHO W JAKIEŚ FAJNE MIEJSCE,OT TAK ŻEBY POGADAĆ. WIEM JEDNO TO CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI GOTUJE TAKI LOS..GDZIE W TYM WSZYSTKIM JEST RODZINA ,DZIECI?? CO MOŻNA ZROBIĆ? NIE WIEM... JA BYM NIE POTRAFIŁA TEGO DŁUŻEJ CIĄGNĄĆ I TOBIE RADZĘ TO SAMO..SKOŃCZ Z TYM BO PRZYPŁACISZ TO DEPRESJĄ CZY NERWICĄ..SĄ NA TYM ŚWIECIE JESZCZE PORZĄDNI FACECI A JA WIERZE W TO ŻE JEDEN NA PEWNO GDZIEŚ JEST TOBIE PRZEZNACZONY.WYJDŹ DO LUDZI ..... I ZAUFAJ ......POZDRAWIAM
W.... BO CI FACECI TO SWINIE MAM PODOBNA SYTUACJE mam dziecko meza ale on mnie traktuje jak sprzataczke kucharke i dupo dajke zero uczuc to co ja chce lub o co go prosze to moge momazyc lub sama zrealizowac powoli go nienawidze nie wiem co zrobic jestesmy półtorej roku po slubie a jest tragicznie ja jak zwykle sama w pokoju a on z tesciami siedzi i o oglada telewizor ja rycze a on nic kompletnie nic go nie rusza nawe nie wiem jak dokonca to opisac dlaczego nie mozemy byc szczesliwe czy to tak duzo trzeba
ROZUMIEM DZIEWCZYNY ŻE JESTEŚCIE ROZGORYCZONE ALE (TERAZ POSYPIĄ SIĘ GROMY )NIE WSZYSCY FACECI TO ŚWINIE. TEN LEPSZY ŚPI TERAZ W MOIM ŁÓŻKU-- NA SZCZĘŚCIE. JEŻELI MOGĘ WAM COŚ POWIEDZIEĆ TO ROZMOWA I JESZCZE RAZ ROZMOWA TO PODSTAWA..MAM TROCHĘ STAŻU I RÓŻNIE TO BYWAŁO ALE FACECI SĄ RACZEJ MAŁO DOMYŚLNI I TRZEBA IM WYŁOŻYĆ KAWĘ NA ŁAWĘ PO PROSTU .NAJLEPIEJ PROSTYM JĘZYKIEM BEZ EMOCJI I ŁEZ. TO DZIAŁA!!!!!!!!!!!!!! ŁATWO MI MÓWIĆ ALE SPRÓBUJCIE..
ROZUMIEM DZIEWCZYNY ŻE JESTEŚCIE ROZGORYCZONE ALE (TERAZ POSYPIĄ SIĘ GROMY )NIE WSZYSCY FACECI TO ŚWINIE. TEN LEPSZY ŚPI TERAZ W MOIM ŁÓŻKU-- NA SZCZĘŚCIE. JEŻELI MOGĘ WAM COŚ POWIEDZIEĆ TO ROZMOWA I JESZCZE RAZ ROZMOWA TO PODSTAWA..MAM TROCHĘ STAŻU I RÓŻNIE TO BYWAŁO ALE FACECI SĄ RACZEJ MAŁO DOMYŚLNI I TRZEBA IM WYŁOŻYĆ KAWĘ NA ŁAWĘ PO PROSTU .NAJLEPIEJ PROSTYM JĘZYKIEM BEZ EMOCJI I ŁEZ. TO DZIAŁA!!!!!!!!!!!!!! ŁATWO MI MÓWIĆ ALE SPRÓBUJCIE..
rozmawiam irozmawiam a ten tuk do potegi nic albo mi powie ty to sie najeczysz to mu mowie ze to chyba o czyms swiatczy ze tak marudze ze mi zle a on nic i znowu to samo moze i sa fajni faceci ale jest ich bardzo malo ja na takiego nie trafiłam tyle mi złego zrobil ale nie mam gdzie iść mam synka 10 miesiecy jest moj maz bogaty ja nie mam nic nawet rodzinny
BARDZO TRUDNA SYTUACJA .PRAKTYCZNIE JESTEŚ POD ŚCIANĄ, NIE WIEM CZY JESTEŚ NA TYLE SILNA ABY ZAGROZIĆ ODEJŚCIEM LUB PRZENIEŚĆ SIĘ NAWET TYLKO NA KILKA DNI DO ZNAJOMYCH ABY .DOTARŁO DO JEGO PUSTEJ DUMNEJ MÓZGOWNICY ŻE CZCZE GADANIE I MŻONKI SIĘ SKOŃCZYŁY.
CHYBA NAJWYŻSZY CZAS PRZEJŚĆ OD SŁÓW DO CZYNÓW I TYLE ...
NAWET nie potrafię zliczyć ile takich rozmów mam za sobą,zwykle jednak wyglądało to tak że ja mówiłam on milczał ,a kiedy padło coś co go wkurzyło po prostu wychodził.Mówiłam mu czego mi brakuje,czego oczekuję,pytałam czy ja spełniam jego oczekiwania,i po takich rozmowach miesiąc sielanki potem bum...Ile można żebrać o odrobinę czułości?
powiedzcie jedną rzecz. Dlaczego oni wszyscy są tacy??? Dlaczego zdradzają, nie są czuli, nie wykazują empatii, nie dbają o związek..., ale jak kobieta ma już wreszcie wszystkiego dość i dochodzi do punktu: odchodzę (oczywiście tak naprawdę, a nie jako groźba) to się nagle "budzą".... I potem te wypłakiwania....przecież ja ją tak kochałem itp... Ja tak miałam z moim byłym, z którym mieszkałam parę lat. Cudownie mu było mieć w domu robota wieloczynnościowego, ale żeby jakies deklaracje, zobowiązania...nieeeee.... Jak się wyprowadziłam (zrobiłam to w 2 dni) to mi przyleciał z pierścionkiem zaręczynowym.... Żałosne.
Kate, czy chcesz ratować swoje małżeństwo???
to jest pytanie za 100 punktów.!!
niestety sama go nie uratuje, bo do tanga trzeba dwojga
Właśnie do tanga trzeba dwojga,ja przy ostatniej próbie rozmowy zapytałam wprost ''nie kochasz mnie ?masz mnie gdzieś''USŁYSZAŁAM''tak olewam cię od dzisiaj''i jak z takim dupkiem rozmawiać?jak mieć ochotę na cokolwiek?Mieszkam w Krakowie mam wiele możliwości wyjścia gdziekolwiek,ale uwierzcie mi nie mam na nic ochoty :-(
"Tylko nie wzięłam chyba pod uwagę, że nie wystarczą starnia jednej strony"
Mindi....to napisałam dzisiaj w związku z moją sytuacją....:)
Oczywiście, że sama tego nie zrobi, ale wiesz, że wiekszość mężczyzn traktuje sprawę tak, że skoro "jest" to znaczy, że kocha i mu zależy....
Kate napisała, że po rozmowie jest przez chwilę sielanka więc chyba jednak i mężowi Kate zależy....
Tylko oni tak szybko zapominają o tym co obiecali....
Dobrym rozwiązaniem jest zapisywanie takich rzeczy i odwoływanie się później do tego... Ja mam zapisanych kilka smsów i to o dziwo działa.... Wprawdzie zawsze próbują się "wywinąć", ale jednak już nie trzeba "gderać im nad uchem" wystarczy wyjąć i pokazać.... Ja jeszcze kiedyś czytałam, że w sytuacjach gdzie pojawia się kilka problemów dobrze jest napisać to na kartce, zrobić wspólne postanowienia, podpisać i powiesić gdzieś w domu. Ja jeszcze nie próbowałam, ale ponoć działa..... A potem już bez gadania tylko pokazać..... Tylko to muszą być konkrety.
Kate, a co do oczekiwanych przez Ciebie przeprosin od męża to to jest chyba nierealne. Przecież oni zawsze w takich sytuacjach do końca tweirdzą, że są święci i nic się nie stało, a my jesteśmy wariatki, histeryczki, które robią z igły widły.... Więc z Jego punktu widzenia nie miał Cię za co przepraszać.
Napisz tylko dlaczego po tych 4 latach doszłaś do momentu, że masz wszystkiego dość. Piszesz że było raz gorzej, a raz lepiej czyli w sumie jak w "normalnym" związku?????
to naprawdę jakiś złamany drań i wkurzyłam się nie na żarty, już ja bym zrobiła mu wesołe miasteczko jakby wpadł w moje ręce.
pomyśałaś kate ,że jemu o to chodzi żebyś prosiła go wszystko ,bo w ten sposób może dowartościować swoje ego ?
jak on by się na twoim miejscu?
dawno by tego nie wytrzymał i wiał do mamusi
a propo*s co na to jego rodzice???
Więc droga lucecit ,zawsze miałam zaufanie do męża nawet podczas separacji .Potem kiedy dowiedziałam się o tamtej pannie zaufanie prysło i nie wiem co bolało mnie wtedy bardziej to że z nią spał,chyba nie bo rozumiem że skoro nie byliśmy razem 3 lata( to po prostu facet) :-)
Bolało mnie to że mnie okłamywał to że ja siedziałam w domu z dziećmi a on nadal tam jeździł.Przez długi okres zastanawiałam się czy jest teraz w pracy czy u koleżanki (mąż jest przedstawicielem handlowym więc może być wszędzie).Dużo wody upłynęło,ale zaczynałam ufać na nowo.twierdził ,że nie utrzymuje już kontaktów żadnych z tą osobą.Niestety kolejny raz również przez głupi przypadek okazało się że jednak są typu życzenia urodzinowe przez ''naszą klasę''cholerna'' nasza klasa ''.dowiedziałam się o tym miesiąc temu ,nie jestem już w stanie ufać.Najbardziej boli mnie to że zamiast przeprosin nawet głupim sms em ciche dni .Nawet nie próbuje tego naprawiać ,ratować już chyba też nie ma czego.
ja też uważam że "nasza klasa" dała tyle dobrego ile złego, ale tego nie zmienimy ![]()
Kate, wydaje mi się, że go kochasz i w głębi duszy chcesz uratować ten związek.... W przeciwnym razie nie targały by Tobą emocje w związku z Nim i tamtą małpą ...
Pomysl jednak czy nie warto zawalczyć....Ja wiem, że to zabrzmi dla Ciebie niewirygodnie, ale ja już nauczyłam się, że faceci nie rozpatrują pewnych rzeczy w kategoriach że są niw w porządku. Tak jest pewnie z kontaktem na nk.... Wiem, że prosiłaś żeby się z nią nie kontaktował, ale oni mają jakieś inne spojrzenie na to....
Kate....spróbuj o tym poprostu nie mysleć, macie dzieci, jesteście małżeństwem, walcz o Was.....
A może spróbuj przez moment "innej taktyki". Kup sobie jakiś fajny ciuszek "nie w Twoim stylu", zrób inny makijaż, inną fryzurę, uśmiechaj się przy Nim, bądź miła, zaproś go na fajną kolację albo zrób w domu.... Kurcze spróbuj... Może to zadziała... Wiem, że jesteś w tej chwili zniechęcona i nawet nie chce Ci się mysleć o tym, a co dopiero to zrobić, ale czasem warto użyć WSZYSTKIEGO, zanim ostatecznie podejmie się dezycję, że koniec.....
powiem Ci co ja ostatnio zrobiłam i może uda mi się troszkę Cię rozbawić.... ja wiem, że mój facet czyta moje smsy i nie wiem juz czasem co go bardziej denerwuje jak "coś" znajdzie czy jak nic
Ale ostatnio pokłóciliśmy się o coś okropnie no i poszłam ryczeć do sypialni.... Ale tak jak już tam leżałam i płakałam to wymyśliłam, że ja mu zaraz dam!!!!! I wysłałam sama do siebie smsa o treści: niczym się nie przejmuj. Pamiętaj, że Cię kocham. Przyleciał oczywiście zaraz jak usłyszał smsa i mówi do mnie taki wściekły: no ciekawe kto do Ciebie pisze smsy w sobotę o 23, a ja mu na to, że nie wiem i czytałam gazetę. A on mi, że chce zobaczyć, a ponieważ mam mnie w tel wpisaną po imieniu to nie skojarzył w 1szym momencie co to za numer tylko przeczytał tekst i mówi do mnie: no pięknie i rzucił mi ten tel na łóżko, a ja w śmiech, a ten wraca i pyta co w tym jest śmiesznego. No i mu powiedziałam i zapytałam czy to miłe jak kogoś doprowadzasz do takiego stanu? Zrozumiał....:)
Piszę Ci o tym, bo może spróbuj odzywać się do Twojego męża tym samym tonem i tymi samymi słowami, albo zrób coś czego nie lubi, a potem zapytaj czy to było miłe?????
Trzymam mocno kciuki :*
ja tez probuje sie pocieszac kupic cos nawe cała sypialnie przerobilam na rozowo i to nie pomogło brakuje drugiej osoby jestesmy razem ale osobno brakuje mi milosci i czulosci drugiej osoby czyli......meza dlaczego z niego taki zimny dran
Nie wiem czy go kocham czy to tylko przyzwyczajenie na dzień dzisiejszy nie wiem co zrobię ,zawsze czułam się przy nim bezpieczna,wiem że zawsze mogę na niego liczyć byliśmy razem czy osobno zawsze mogłam liczyć na jego pomoc .Natomiast co do bycia razem nie jestem pewna czy nadal chcę z nim być,kiedyś zawsze ja łagodziłam wszystko, zawalił on ,a ja zawsze pierwsza zaczynałam rozmowę wałkowałam tłumaczyłam prosiłam aż do skutku,teraz już nie już mam dosyć ,pogubiłam się w tym wszystkim i na nic nie mam ochoty.Żal mi go trochę bo chyba sam jest z tym nie szczęśliwy ,uważam że każdy z nas dużo wynosi z domu.Nie miał dobrego kontaktu z rodzicami i nie umie rozmawiać ani przepraszać a słowo przepraszam czasem działa cuda :-))Ja miałam trudne dzieciństwo ojciec alkoholik,zdradzał matkę całe życie,bił nas wyzywał,ale ma też zalety mogłam z nim porozmawiać (jak był trzeżwy)mimo iż był draniem wiedziałam że mnie kocha z mamą dużo rozmawiałam o wszystkim jak z kumpelą nauczyłam się że o problemach trzeba rozmawiać,mój mąż niestety nie miał tyle ''szczęścia''i teraz wydaje mi się jest mu z tym żle.Zastanawiam się tylko czy facetom prócz seksu nie brakuje poprostu czułości ,przytulania itd.?
Muszę Ci powiedzieć że faktycznie się uśmiałam Twoim pomysłem,ale mój cholera nie grzebie mi w telefonie ,a szkoda .Robiłam takie numery ale zazwyczaj dzwoniłam z komórki na domowy i udawałam że rozmawiam z jakimś kolegą DZIAŁAŁO :-))
20 2010-05-30 23:08:44 Ostatnio edytowany przez kate75 (2010-05-30 23:17:15)
ja tez probuje sie pocieszac kupic cos nawe cała sypialnie przerobilam na rozowo i to nie pomogło brakuje drugiej osoby jestesmy razem ale osobno brakuje mi milosci i czulosci drugiej osoby czyli......meza dlaczego z niego taki zimny dran
Moja rada odpuść na jakiś czas nie pokazuj mu że Ci zależy ,wychodź ekstra ubrana i udawaj obojętną i obserwuj jego reakcję :-))
Facetom nie można pokazać że Ci na nim zależy na maksa nie płacz przy nim i traktuj go tak jak on Ciebie zimno.Płacz w ukryciu po co ma widzieć że płaczesz .ja kiedy mój mąż widział że płaczę nie widziałam żadnych reakcji choć może go to ruszało nie robił nic.Przestałam płakać przy nim ,nie pokazywałam po sobie że coś mnie zabolało.Mówiłam owszem ale kiedy przestałam naciskać udawałam obojętną wtedy on miał'' myślenice'' i działało spróbuj :-)Głowa do góry:-))
własnie ja bym tak zrobiła ale mam syna i wszedzie musze go zabrac to on jest spokojny o mnie
22 2010-05-30 23:27:21 Ostatnio edytowany przez kate75 (2010-05-30 23:28:25)
ewo26,nie pozwól na to by cała opieka nad dzieckiem spadała na Ciebie,bo to również jego obowiązek.Kiedy siedzi się z dzieckiem w domu na okrągło można zwariować,dzięki bogu mój mąż akurat w tej kwestii mnie rozumiał i na tyle mi ufał że mogłam nawet na weekend jechać z koleżankami on siedział z dzieckiem i za to mu jestem wdzięczna,chociaż wolałabym jeździć z nim,niestety nie miał kto zostawać z dzickiem i on to rozumiał .Powiedz mężowi że też chcesz złapać oddech i potrzebujesz raz w tygodniu na 2 godzinki wyjść sama do ludzi,walcz o to bo jak od początku tak go nauczysz to zwariujesz dziewczyno
to nie tak zajmuje sie dzieckiem jak tylko wroci z pracy jak tylko ma chwile ale to juz jest wieczor ja przez te małzenstwo nie mam znajomych kolezanek takich na spodkania wszystko oddalam wzamian za małzenstwo i jak on mi sie odpłaca na dodatek mieszkamy z jego rodzicami to to juz wogole poraszka mauska jego to na pierwszym miejscu jest co powie to swiete
spróbuj wyjść wieczorem nie do koleżanki to na spacer wzbudź w nim zazdrość może to zadziała.
jutro zrobie tak!!!!!!!!!!!