netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

9 odpowiedzi3 730 wyświetleńzałożony przez marcin1981, 30.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Witam Wszystkie Panie
Jestem facetem 29 lat 5 latek po slubie (2 dziewczynki 2 letnia i 5 letnia) moja wspaniala zonka dzisiaj po kolejnej klutni oznajmila mi ze to juz jest koniec szukam porady wsparcia czegokolwiek. Twierdzi ze to wszystko moja wina ja ze troche jej itd. genralnie problem w naszym malzenstwie polega na braku poprawnej komunikacji. Zona od niedawna poszla do pracy pracuje bardzo ciezko twierdzi ze ja tego niedostrzegam a ja natomiast staram sie pomoc jak moge. Zonka pracuje rano 8.30-11.00 puzniej zajmuje sie domem i naszymi coreczkami i wraca do pracy od 6.30-23.45. Ja pracuje od 8.00-17.00 w domu robie wszystko co ona chce sprzatam, zmywam, piore itd. Czasami jest naprawde ciezko ale nie z powodu pracy ktora robie tylko ze ona wraca i niczego niezauwaza wszystko zrobione ale mogloby byc lepiej. I tak jest ciagle. Mamy wolne weekendy prawie bo zonka rano pracuje puzniej idzie na 2-3 godz na zakupki sama lub ze starsza coreczka. A ja dalej w domu (zakupow nienawidze). Problem pojawia sie gdy raz na 2-3 tygodnie chce pojechac na ryby w sobote na nocke to ona zarzuca mi ze niechce z nia spedzac czasu a ja poprostu potrzebuje odpoczac od tego wszystkiego. Czemu ja z pewnoscia jestem winny to ze niepotrafie zapamietac zadnych waznych dat, czegokolwiek co mogloby sprawic dla niej przyjemnosc poprostu niemam pamieci do niczego. Oboje pochodzimy raczej z trudnych rodzin. Ja jestem dla niej oschly ona dla mnie tez chociarz wspominalem jej to nieraz ze ja tez potrzebuje czulosci itd.. Zonka chcialaby zrezygnowac z pracy moja wyplata w zupelnosci wystarczy jednak ja podchodze do tego materialnie chcialbym zeby ona pracowala bo w ten sposob moglibysmy myslec o zakupie wlasnego domku, moglibysmy wziasc kredyt itd.Wszystkich tych takich malych problemow jest tyle ze nie sposob ich opisac. Ja jestem wybucham nerwami a zonka caly czas jest nerwowa. Dzisiaj rano nakrzyczalem na 5letnia corcie bez powodu puzniej na zone. Zona wyszla do pracy a mi w oczach lzy stanely (poplakalem sie jak male dziecko) chcialbym byc z nimi ale chyba niepotrafie im dac tyle szczescia ile one potrzebuja niemam juz sil..............:(((((((((((((


p.s.
Tak sobie mysle ze chyba nikt bardziej niemoze mi pomoc niz same kobiety ktorych ja chyba niepotrafie zrozumiec. Dziekuje Wam bardzo za wszelkie posty te pozytywne i te gardzace moja osoba. sad(

2

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

To co mi się narzuca - pozwól jej zrezygnować z pracy. Co Wam przyjdzie z pieniędzy, jeśli nie będziesz miał żony a córki będziesz widywał raz w tygodniu? Wg mnie jesteście po prostu zmęczeni - oboje. Stąd wzajemne pretensje, zarzuty, "niezauważanie". W domu się rozmijacie, nie macie czasu na chwilę bliskości. Macie małe dzieci, które potrzebują ciepła i kochających rodziców bardziej niż nowego domu...

Często jest tak, że kobieta chce pracować, ponieważ wtedy czuje się bardziej pełnowartościowa. Jeśli w Waszym przypadku żona nie chce - niech zostanie w domu i zajmie się dziećmi. Jesteście w tym szczęśliwym położeniu, że możecie sobie na to pozwolić. Dajcie sobie trochę czasu na odbudowanie Waszego małżeństwa. Dobrze, że dostrzegasz problem, super, że jej pomagasz w domu, ale oboje za dużo próbujecie wziąć na swoje barki. Przecież po roku czy dwóch żona może wrócić do pracy i możecie zacząć realizować swoje dalekosiężne plany. A na razie lepiej byłoby, gdyby zajmowała się domem. Ty miałbyś miej obowiązków domowych - tym samym więcej czasu wolnego i dla rodziny, ona miałaby więcej czasu dla siebie, dzieci i dla Ciebie. Wasz związek na tym na pewno skorzysta - inaczej będzie Wam trudno przezwyciężyć kryzys...

3

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Bez przesady, nikt tu nikim nie będzie gardził smile
Hm, ciężka sprawa. Ale dużym krokiem w przód jest to, że wiesz, w czym tkwi problem. Być może (tak jak mówisz) ze względów ekonomicznych Twoja żona nie musiałaby pracować, ale etat dla kobiety to nie tylko kwestia pieniądza, ale samorealizacja i chęć ciągłego rozwijania się. Oboje jesteście rozdrażnieni i poirytowani tą sytuacją, ale chyba nie wszystko jeszcze stracone.
Jesteś fajnym, wrażliwym facetem. Wykorzystaj to. Zorganizuj jakąś niespodziankę dla żony, która oderwie Was od szarej rzeczywistości. To bedzie idealna okazja do szczerej rozmowy, w której wyjaśnicie sobie wszystko.
Rozplanujcie sobie zajęcia, w których określicie konkretne dni tylko dla rodzinki. Przykład? Tydzień jak to tydzień- trzeba iść do pracy. W przerwach między obowiązkami znajdźcie chwilę tylko dla siebie i dzieci. Co 2-3 weekend jedź na ryby, a pozostałe spędzajcie razem.
A sposobem na zapominanie ważnych dat jest funkcja "kalendarz" w telefonie komórkowym smile
Powodzenia!

4

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

jestes wspanialym facetem. pozazdroscic tylko twojej zonie ze ma takiego meza. szkoda ze ona docenic tego nie umie.

5

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Witam
Dziekuje bardzo za wszelkie odpowiedzi, jestem po kolejnej powaznej rozmowie z moja zonka jak narazie sytuacja sie niezmienila zonka szuka mieszkania i zamierza sie wyprowadzic. Dzikuje bardzo za pochwaly chcialbym jednak wstawic odrobine samokrytyki i tego co twierdzi na moj temat zonka.

1. Mysle tylko o sobie. Pewnie cos w tym jest staram sie podejmowac decyzje samemu bez konsultacji z zonka. Np. Zastanawialismy sie nad zakupem samochodu potrzebowalismy pozyczki zonka stwierdzila ze niechce pozyczac od znajomych ale ja pomimo tego wypytalem wszystkich na okolo czy maja taka sume do pozyczenia. W koncu i tak wzielismy pozyczke z banku.

2. Zonka twierdzi ze od dawna mnie niekocha i to co ja trzyma przymnie to dzieci. Ja ja nadal kocham ale w jej oczach nic dla niej nierobie. Niespelniam zachcianek, nierobie niespodzianek, itd. Dodam tylko ze zonka przynajmniej raz w miesiacu dostaje kwiatki bez okazji niekoniecznie ze sklepu czasami z ogrodu ale dostaje. Zanim pracowala to w niedziele spi do 10 ja zabieram dziewczynki do pokoju i bawie sie z nimi, teraz jak pracuje to czesto czekam na nia z kolacja do 23.45 nic wielkiego kanapki czy bulka, szykuje kapiel (znaczy nalewam wode do wanny) Spie po 6-7 godz i tez jestem wyczerpany ale ona jakos tego niezauwaza niedocenia.

3. Najgorsze jest to ze w momencie kiedy pojawiaja sie problemy to ja staram sie jej unikac, szukam sobie dodatkowych zajec, jade na zakupy (zywnosciowe) bo wiem ze z problemow powstaja klotnie. Jednak tak naprawde to moje unikanie prowadzi tylko do odsuniecia klotni ktora po kilku dniach przychodzi ze zwielokrotnionom sila.

4. Zonka twierdzi ze ja niemowie jej komplementow, a ja czesto powtarzam jej ze dobrze gotuje ze obiadek byl pyszny.. tylko ze w pewnym momencie wydaje mi sie ze jak cos jest zaczesto to puzniej niema zadnego znaczenia. Ale skoro ona twierdzi ze jest za zadko to ja bede chcial to zmienic chociarz tak naprawde jest mi ciezko zmienic calego siebie pochodze z rodziny gdzie ojciec ciagle pracowal 10 lat za granica a puzniej w Polsce od rana do nocy. Nigdy nie widzialem jak rodzice sie kochaja jak sa szczesliwi wiec teraz ciezko jest mi samemu wprowadzic to w rodzinie. Ojciec na wszystkich krzyczal to i ja krzycze bez powodu tylko ja to chociarz zauwazam i potrafie przeprosic a on nigdy.

5. Wedlug mnie on chcialaby byc wiecznie zakochana nawet wiem z kad to pochodzi. Zonka miala to nieszczescie urodzic sie w rodiznie patologicznej wychowywana przez matke ktora niestronila od alkocholu niezaznala zadnej milosci wrecz pierwsze jej 20 lat zycia bylo pieklem. Ona teraz odemnie oczekuje ze bedzie caly czas tak jak bylo na poczatku.

6. Twierdzi ze nietroszcze sie o nia czyli nigdy sie nie martwie np. Zonka wychodzi do baru z kolezankami ja zawsze do niej mowie baw sie jak najdluzej kazda kobieta chcialaby to uslyszec moja zonka natomiast twierdzi ze sie nia nieinteresuje. Tymczasem mi zalezy zeby sie pobawila jak najwiecej bo dom, praca, dzieci tez w kosc daja czlowiek musi jakos odragowac. Twierdzi ze niejestem zazdrosny jestem ale ja jej ufam i to bardzo moze za bardzo. Dzisiaj dowiedzialem sie ze wogole niemartwie sie o jej zdrowie tzn. niezaprowadzam jak dziecka do lekarza i znowu z dziecinstwa wziete jak mame cos bolalo to sama szla do lekarza ojciec nigdy o tym niemyslal tak samo ja robie. Jezeli zonka powie ze chce isc do lekarza to ja jej znajde najlepszego specjaliste ale jakos sam o tym niepomysle. Takich sytuacji kiedy ja sam o czyms niepomysle jest mnostwo ja musze miec powiedziane czarno na bialym takie rzeczy bardzo ciezko mi przychodza do glowy.

7. Ja mysle realistycznie zona chce spelniac swoje marzenia. Zonka chce miec swoj samochod ja natomiast twierdze ze jeden nam wystarczy i nie ma co bez sensu wywalac kasy tym bardziej ze zonka ma niepelne prawo jazdy (mieszkamy w irlandii) co za tym idzie ubezpieczeni jest strasznie drogie dla przykladu ja za ubezpieczenie place 600e ona za ten sa samochod bedzie placic 1700e na rok.

P&P
"Być może (tak jak mówisz) ze względów ekonomicznych Twoja żona nie musiałaby pracować, ale etat dla kobiety to nie tylko kwestia pieniądza, ale samorealizacja i chęć ciągłego rozwijania się. "

Niestety tutaj chodzi tylko i wylacznie o pieniadze zonka sprzata wiec niema mowy o samorealizacji tylko jest bardzo ciezka praca i wierze ze po takim dniu od rana do nocy moze ja kregoslup bolec.

"Zorganizuj jakąś niespodziankę dla żony, która oderwie Was od szarej rzeczywistości. To bedzie idealna okazja do szczerej rozmowy, w której wyjaśnicie sobie wszystko. "

Masz moze cos konkretnego na mysli. Do restauracji to moja zonka niepujdzie, do kina niezabardzo rozumie po angielsku, na basen niechce, na wycieczke nielubi daleko jezdzic i tak kolo sie zamyka w domu dzieci. Ostatnio zrobilem kolacje, zapalilem swieczki, olejek rozany wlalem do kapieli. I to bylo nawet w zeszlym tygodniu.

Jezeli zonka zostanie ze mna to bede chcial zeby zrezygnowala z tej wieczornej pracy a ta poranna zeby zostawila dla wlasnej przyjemnosci zeby sie oderwac od wszystkiego na chwile tam ma mila atmosfere i fajne kolezanki itd.

Ale sie rozpisalem tak ciezko jest przedstawic swoje zycie w jednym poscie.

6

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

To zes sobie egoistke wzial za zone, chlopie....

7 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-05-31 01:07:32)

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Hmm nie powinienes uciekac od kłótni- konstruktywnej wymianie zdań. A kobieta po cięzkim życiu powinna docenić Twoje starania.
Piszesz ze chwalisz np. obiad. Pochwal ją - jej ciało, usmiech, podejscie do dzieci.
Kojarzy mi się pewien tekst: "spalam się dla ciebie spalam sie". Masz prawo być zmęczony. Nie rób z siebie ofiary losu.
I pomysł zeby mniej pracowała jest ok. - przeciez kasy wystarczy.
Ale nie sądzę żeby to dalo jakis super efekt. Doceni Cię gdy trafi na gorszego lub sama zostanie z bajzlem.

8

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..
alaclaudie napisał/a:

Hmm nie powinienes uciekac od kłótni- konstruktywnej wymianie zdań. A kobieta po cięzkim życiu powinna docenić Twoje starania.
Piszesz ze chwalisz np. obiad. Pochwal ją - jej ciało, usmiech, podejscie do dzieci.
Kojarzy mi się pewien tekst: "spalam się dla ciebie spalam sie". Masz prawo być zmęczony. Nie rób z siebie ofiary losu.
I pomysł zeby mniej pracowała jest ok. - przeciez kasy wystarczy.
Ale nie sądzę żeby to dalo jakis super efekt. Doceni Cię gdy trafi na gorszego lub sama zostanie z bajzlem.

Kobieta po ciezkim zyciu potrzebuje rownierz wiecej uczucia, milosci, wsparcia itd a ja tego w swoim rodzinnym domku jakos sie nienauczylem sad Pomysl zeby niepracowala ......... czy to cos zmienii juz to przerabialem zonka wroci o 23.45 przygotuje kolacje i sprubuje z nia o tym porozmawiac zeby zostawila prace i pracowala w domu tylko obawiam sie ze wtedy domowe obowiazki ja przytlocza tak jak to bylo wczesniej. Nasz tryb zycia musi sie zmienic a do tego bedzie najtrudniej ja przekonac. Musimy zaczac wychodzic gdzies, wyjezdzac czy cokolwiek. Nie tylko dom, praca, zakupy jako przyjemnosc i to wszystko sad((((((((

9

Odp: Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Witam
Zlecial ponad tydzien odkad tu pisalem. Zonka zrezygnowala z tej wieczornej zmiany i postanowila pozostac w domu jednak spimy osobno ona ciagle mnie traktuje oschlo pomimo tego iz sie staram zalagodzic sytuacje, nietworzyc nowych konfliktow. Jest lepiej niz bylo ale nie jest kolorowo. Chciabym zeby dala mi odczuc ze jej rownierz zalezy tymczasem ona ciagle powtarza ze jej na mnie niezalezy ze mnie niekocha i ze jest ze mna tylko dla dzieci. Takie zycie wydaje mi sie ze niema sensu. Zonka niepotrafi cieszyc sie z zycia jest typem pesymisty ktory ciagle narzeka na wszystko takie typowe polskie zachowanie sad. Mamy zaplanowane wspolne i dlugie wakacje moze to cos zmieni ......... zobaczymy.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to ma jeszcze sens..... Pomozcie mi zrozumieć kobiete..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026