netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

17 odpowiedzi5 312 wyświetleńzałożony przez Ania_88, 28.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Witam !
Jestem z moim chłopakiem 5 lat. Ja mam 22 lata a on 24, więc zaczęliśmy stosunkowo wcześnie, ale ostatnio co raz częściej rozmawiamy o naszej przyszłości, o wspólnej przyszłości. Tylko niestety ja mam problem, bo oboje mamy mocne charaktery i jesteśmy uparci. On jest wspaniały, jak jest wszystko porządku miedzy nami to jest cudowny. Kochany romantyczny czuły, ale jak się pokłócimy to zaczyna się mój horror. Jest kłótnia on jest bardzo wybuchowy wiec najczęściej jest tak, że wychodzi (nie mieszkamy razem) nie odzywa się całe popołudnie i wieczór, aż do następnego dnia po czym wtedy dla niego problem jest rozwiązany i nie widzi powodu dla którego powinniśmy porozmawiać. Ja doskonale zdaje sobie sprawę, że dobry związek to taki, w którym partnerzy potrafią ze sobą rozmawiać. Nie raz prosiłam o szczerą spokojną rozmowę, ale jak już się zgodził to nie można było zaliczyć tego do spokojnej rozmowy. Niestety mój chłopak jest zdania, że rozmowa nie ma sensu a jak zaczynam wracać do problemu z poprzedniego dnia to od razu słyszę, że się czepiam i szukam problemów na siłę. Czasami jest tak, że po takiej kłótni  nie odzywamy się 2 nawet 3 dni do siebie i to jestem w stanie zrozumieć bo on musi ochłonąć i na chwile odpocząć od tego wszystkiego ale nie jestem w stanie zrozumieć tego, ze nie chce ze mną o tym rozmawiać a te problemy kumulują się w nas obojgu i robi się nie ciekawie. Bardzo mi na nim zależy i bardzo go kocham, on mnie też i jestem tego pewna ale nie chce mieć męża z którym nie potrafię rozwiązywać problemów. Proszę o rade! Co mam robić? Błagam o pomoc.

2 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-05-28 12:34:31)

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

W czasie kiedy nie jestescie skłóceni powiedz mu że cisza po konflikcie nie załatwia sprawy. A wychodzenie w trakcie wymiany zdan to brak szacunku. Tak samo jak strzelanie focha. I jesli  jest przedmiot nieporozumien- od razu się o nim rozmawia ale nie krzycząc az dojdziecie do porozumienia.
Nie powinnas tez po czasie wyciągac spraw albo w czasie kłótni przypominac co zrobił tydzien/ miesiąc temu.

3

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Nigdy nie wypominam mu w trakcie kłótni jego wyskoków z przeszłości. Za każdym razem mówię mu, że chcę porozmawiać od razu ale on na to, że już nie ma ochoty na żadne rozmowy i mam dwie opcji albo udajemy, że się nic nie stało albo on wychodzi i następnego dnia udajemy, że się nic nie stało... dużo razy nawet gdy się nie kłócimy proszę o szczerą rozmowę i o to aby w końcu zaczął ze mną rozmawiać o naszych problemach ale on nie widzi powodu żeby to robić:(  Niestety kiedyś takie udawanie skończyło się rozstaniem na dwa miesiące, bardzo wtedy cierpieliśmy oboje i wogóle było ciężko oboje postanowiliśmy się wyszaleć ale ani mi ani jemu się to nie udało i si,ę zeszliśmy i było fajnie ale po kilku miesiącach znowu to wraca... Czasami zastanawiam się czy damy rade wspólnie żyć razem...co mam zrobić żeby było lepiej poza tym ze prosić dalej spokojną rozmowę?

4

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Bardzo dobrze ze nie wypominasz smile
I jeszcze jedno moze kłócicie się o mało wazne sprawy? Jesli jednak nie - skoro on nie potrafi rozmawiac albo się nauczy albo baj.
Dalej moze nie chciec wziąsc odpowiedzialnosci, w urzędach Ty bedziesz załatwiac i ganiac.
Teraz patrze na nick- jesli jestescie w 1 wieku- duzo przed Wami i chwała Ci za to że chcesz po ludzku rozwiązywać konflikty.

5 Ostatnio edytowany przez kendy (2010-05-28 19:02:34)

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

"Jak sie ozeni, to sie odmieni" = uwazaj, zebys sie na tym nie przejechala. NIe odmieniaja sie, najwyzej na gorsze.

Gdybyscie klocili sie o pierdoly - to ok, o niektorych najlepiej zapomniec. Nie ma sensu trzy dni rozmawiac o tym, dlaczego w zeszly piatek zostawil w lodowce pusty karton po mleku. Ale nie sadze, zeby tego typu problemy Cie dreczyly. Ani ze on z powodu takich pierdol wychodzi i nie odzywa sie przez 3 dni...
Natomiast zamiatanie pod dywan powazniejszych problemow ma tylko jeden efekt - taki, ze one wracaja. I chyba to musisz mu uswiadomic. Nie rozumiem, jak on moze nie rozumiec, ze problemy sie rozwiazuje, a nie od nich ucieka; ze udawanie, ze one nie istnieja, nie sprawia, ze rzeczywiscie znikna...  Poza tym nawet jesli on wychodzi, daje sobie czas, zeby ochlonac, po czym o calej sprawie zapomina i czuje sie swietnie, musi jednak uszanowac to, ze ty tak nie potrafisz, tak jak ty potrafisz zrozumiec, ze jemu ten czas jest potrzebny, nawet jesli tobie nie jest. Czy wszystko musi byc tak, jak on chce? A co z Twoimi uczuciami?
Zwiazek to, miedzy innmi, sztuka komnpromisu. I teraz nie wiem, czy on ogolnie ma problem z chodzeniem na ustepstwa i szanowaniem Twoich potrzeb/uczuc nawet jesli nie pokrywaja sie z jego wlasnymi, czy chodzi tylko o te klotnie...
W obu przypadkach, musi to zmienic, inaczej bedzie sie robilo coraz bardziej niefajnie... Zaczniecie mieszkac razem, potrzeba chodzenia na kompromisy i wspolnego rozwiazywania problemow wzrosnie kilkakrotnie... I co? On bedzie sie wyprowadzal na 3 dni za kazda sprzeczka? To sie okaze, ze 10 miesiecy w roku mieszkasz sama...

Jesli probowalas z nim rozmawiac po klotni, kiedy wszystko bylo juz "Ok" i nic to nie dalo, to sprobuj wtedy, kiedy on sie zbiera do wyjscia. Powiedz mu, ze nie ruszy sie nigdzie dopoki sprawy nie rozwiazecie i koniec. Zawsze robiliscie tak, jak on chce, raz mozecie zrobic tak, jak ty chcesz. Jesli on nie potrafi sie opanowac, ty badz opanowana i spokojna, aczkolwiek stanowcza - moze udzieli mu sie twoj nastroj (zazwyczaj nie krzyczymy na ludzi, ktorzy sa calkowicie spokojni...). Pokaz mu, jak moze wygladac "konstruktywna kłótnia" - bez wypominek, krzykow, pretensji - taka, ktorej jedynym celem, jest rozwiazanie problemu...

6

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Dokładnie tak robiłam kendy i niestety ale jak ja wykazuje spokuj to on jest jeszcze bardziej wzburzony oczywiście czasami stawiam na swoim ale wtedy jest jeszce gorzej bo on ej wodzie kąpany i nie potrafi na spokojnie strasznie się burzy a wtedy czasami i mi nerwy puszczaja jak po 20 min mojego spokoju on nadal się wścieka i zaczyna się wypominanie i nie keidy kończyło się to rozmowa o rozstaniu. Jeśli chodzi o to czy są to błache czy poważne problemy to bywa z tym różnie. jasne czasami są to pierdoły i ja faktycznie odpuszczam i nie wracamy do tego tematu ale czasami poprostu nie potrafie tym bardziej właśnie, że nie chce o tym pogadać. Np ostatnio było tak,że byliśmy umówieni na wieczór ale on wrócił z pracy i powiedział, że jest strasznie zmęczony i nie przyjedzie bo nie ma siły no i to jestem w stanie zrozumieć ale miał mi pożyczyć auto na następny dzień więc stwierdził, że mi je przywiezie no i tak zrobił i jak go odwoziłam wstąpiliśmy do sklepu w którym nawet zaproponowałam  mu, że kupię mu piwo niech sobie w domu wypije a on na to, że chętnie i że może w domu a może wysadzę go u kumpla...wiec powiedziałam mu, że chyba jest strasznie zmęczony a on odstawił szopke czyli wyjął z koszyka piwo odniosł i wyszedł do sklepu. W samochodzie powiedziałam, że chyba nic złego nie zrobiłam zeby musiał się tak wściekac a on na to, że przegiełam i nie będzie ze mna o tym rozmawiał...no i tak to się skończyło tego dnia nastepnego mało co rozmawialiśmy ja mu napisałam ze sie raczej nie spotkamy wiec on napisał ze w takim razie idzie na piwo z kumpllami a nastepnego dnia wielka miłość czułość itd...ja tak nie potarfie udawać a jak mu napisałam ze musi się nauczyć ze mną rozmawiać bo bez rozmowy nie ma przyszłości to mi napisał  ze mnie ponioslo i na tym się skonczyło...co mam robić w takiej sytuacji teraz jest mega czuły wręcz idealny ale to jest do następnej sprzeczki i tak w kółko....Czasami myśle że ten związek nie ma sensu ale z drugiej strony już próbowaliśmy rozstania i nie wyszło, naprawdę się kochamy sad juz nie wiem co mam robić zeby nauczyc go rozmowy

7

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

On sobie z Tobą pogrywa i to niefajnie. Naprawdę nie rozumiem, jak może ci mówić, że jest tak padnięty, że odwołuje umówione spotkanie, a jednocześnie chce wyjść z kumplem na piwo. I jeszcze odstawić szopkę, bo coś o tym wspomniałaś. Nie twierdzę, że jak już się umówiliście, to on nie ma prawa zmienić planów, ale to było szczeniackie. Na moje oko problem nie polega jedynie na tym, że on nie potrafi rozmawiać.

Nie jestem wróżką, ale wydaje mi się, że twoje opcje są mocno ograniczone. Jedna to zaakceptować go takim, jakim jest. Ale najwyraźniej nie potrafisz i chyba nie powinnaś bo to do niczego dobrego nie prowadzi. A druga to poważnie rozważyć zakończenie tego związku. Facet nie wydaje się być dojrzały emocjonalnie. W dodatku nie można powiedzieć, że ma problemy z kontrolowaniem emocji bo w takich wypakach, jak już emocje opadną, człowiek zazwyczaj uświadamia sobie, że tu czy tam się trochę pomylił albo przegiął. A on nie...
Piszesz, że już raz się rozstaliście, a jednak to rozstanie niczego nie zmieniło. Więc spojrz na nie z innej strony - nie jako coś, co udowodniło, że nie możecie być osobno, ale jako coś, co udowodniło, że on się nie zmieni. Bo tak najwyraźniej jest.

Rozstania nie są łatwe. Ale nie ma co czekać aż będzie naprawdę źle bo wtedy, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwiej odejść. A jaki jest sens kontynuowania związku, w którym nie ma prawdziwej komunikacji? Żaden.. Na dłuższą metę taki związek stanie się tylko i wyłącznie źródłem Twojej frustracji... Bo jak sama widzisz, nawet momenty, w których jest taki 'kochany' nie przesłaniają Ci jego wad i nie sprawiają, że zapominasz o wszystkich problemach... Z czasem proporcje między tymi dobrymi momentami, a tymi gorszymi mogą się zmienić na gorsze.

Nie wiem. Decyzja należy do Ciebie. Możesz dać sobie jeszcze trochę czasu, a jednocześnie dalej próbować z nim rozmawiać. Cuda się zdarzają.

8

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Do tej pory było tak że jak był kochany to juz nie myślalam o tych złych rzeczach ale od momentu w którym zaczęły się rozmowy o wspólnej przyszłości to mam z tym problem bo boje się że po slubie może właśnie doprowadzić mnie to do ciągłej frustracji...która zniszczy to co nas łączy...ciężko mi podjąc decyzje może też dlatego że to moja pierwsza taka wielka miłośc wcześniej miałam chłopaków ale to były zwykłe chwilowe zauroczenia...a to jest już cis powaznego:( Myślicie że to dobry pomysł żeby z nim porozmawiac  powiedzieć ze albo zacznie ze mną rozwiązywac moje problemy albo się rozstaniemy? Nigdy nie byłam za tym żeby trak szantażować drugą osobe i na pewno zostanie mi to przez niego wypomniane że go szantażuje? Czy taki szantaz emocjonalny ma sens?

9

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Aniu, to nie szantaż tylko ultimatum.

Koniecznie musicie szczerze porozmawiać, Ty musisz mu wyjaśnić jak się czujesz i że nie możesz żyć z człowiekiem, który tak się zachowuje. Lepiej, że takie rzeczy wychodzą przed ślubem niż po. Teraz macie szansę albo porządnie i na stałe to naprawić albo rozejść się jeśli on nie wykaże takiej chęci. Bo nie ma sensu żebyś Ty żyła w małżeństwie, które będzie Cię wyniszczać. Nie bądź męczennicą.

10

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

każda niewyjaśniona sprawa, nawet błaha będzie w Tobie tkwić i będzie Cię wyniszczać...  będziesz udawała przed sobą, że jest ok, że nie ma tematu, że nie będziesz robić z siebie upierdliwej jędzy i czepiać się... ale każdy kolejny powód, nawet mały będzie Cię irytował podwójnie... aż zbierze się tego tyle, że odechce Ci się wszystkiego... w swoim związku czułam się po prostu samotna bo nie było między nami dialogu, nawet takiego codziennego... aż pewnego dnia wybuchłam, wygarnęłam mu wszystko, i najzwyczajniej w świecie powiedziałam, że mimo tego, że go bardzo kocham i chce walczyć o nasz związek to jeśli nie zaczniemy ze sobą rozmawiać, nie będziemy ze sobą żyć... na szczęście podjął wyzwanie... z różnym skutkiem, ale walczymy o nas.... ;D

11

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Wczoraj z nim porozmawiałam, na początku troche wyśmiał mój jak to nazwał"problem na siłe" ale później zauważył że to co ja owie to mowie na serio i chyba troche sie przejął oboje doszliśmy do wniosku, że nasze kłótnie wyglądają tak, że kłocimy się tak naprawde o to kto powinien pierwszy sie poddać albo przeprosić albo kto pierwszy sie odezwie itd a często w trakcie zapominając o co tak naprawde sie zaczeliśmy kłócić...mam nadzieje, że coś się teraz zmieni....choc nie do końca jestem zadowolona z tej rozmowy....ale przynajmniej on już wie, że jak nie bedziemy umieli ze sobą rozmawiać to ja się zaczne zastanawiać nad rozstaniem

Dziekuje Wam wszystkim za pomoc:)

12

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

wczoraj wszystko wyjasniliśmy a dziś znowu jest nie tak tylko tym razem nie brak rozmowy ale inne pomysły na spedzanie czasu. Dla niego najlepszym rozwiązaniem jest oglądanie filmu ja chciałam czegoś innego, chciałam pojść na spacer do parku. Zabrał mnie tam po czym idąc alejką szedł jak na skazanie i zamiast ze mna rozmawiąć to tylko cos tam mruczał pod nosem, ręce w kieszeni i myśl byle już to się skończyło....

13

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

heh, pisząc pierwszego posta cieszyłam się ze stanu mojego związku... dzisiaj znów zastanawiam się po (...) "podniósł rękawice" ... okazuje się, że teraźniejszych mężczyzn walka chyba po prostu męczy... gdzie strategia, gdzie chęć sprostania wyzwaniu... wróciliśmy do punktu wyjścia, znów mijamy się pod jednym dachem...
znów czeka nas trudna rozmowa, na którą tym razem i ja nie mam ochoty... ale bez niej i bez wyjaśnienia sobie tego, co się dzieje zacznę budować wokół siebie mur...

jeśli któraś z Was będzie miała chęci pomóc zrozumieć mi poniższe będę wdzięczna:
siedzimy u znajomych...
23.00 - stwierdzam, że chcę już wracać bo pracuje od 8.00 i wypada iść spać, a wstaję o 6.00; on stwierdza, że jeszcze zostaje; wracam sama
23.30 - śpie
00.30 - jego powrót do mieszkania
00.45 - jego oglądanie relacji z wyścigu F1, tak głośno, że chyba cały blok słyszał...
00.55 - stwierdziłam, że jednak nie dam rady tak spać, wstałam i poprosiłam go żeby przyciszył
05.35 - jego powrót z kanapy w salonie do łóżka + tekst "wiem, że zaraz wstajesz" i zasnął

i nie myślcie, że to jest pierwsza taka sytuacja, on chodzi dużo później spać, często zasypia przed kompem na kanapie...
zastanawia mnie, czy jest to normalne, bo wiedział, że śpię w pokoju obok, i chyba zdawał sobie sprawę, że włączył tv bardzo głośno, oraz drugi temat czy wracanie do łóżka w momencie gdy ja za chwilę wstaję jest tylko z poczucia obowiązku...
jego zdanie będę znała dopiero wieczorem bo nie omieszkam się go zapytać... ale chyba potrzebowałam to, napisać i przeczytać kilka razy żeby zrozumieć swoje uczucia... jeśli okaże się, że publiczna spowiedź oczyszcza, stanę się chyba największą internetową ekshibicjonistką ....;D
pozdrawiam

14

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Z facetami bardzo często tak jest, mój mąż też ma podobny charakterek, tyle że on najczęściej po kłótni szedł... spać. Myślałam, że go pobije w takim momencie. I tak naprawdę z biegiem czasu nauczyliśmy się dogadywać. Mój mąż często był słodziutki jak ochłonął, a ja wręcz na odwrót, nie odpuściłam dopóki nie powiedziałam co mnie boli. W końcu się nauczył, że lepiej pogadać od razu, wyjaśnić i mieć święty spokój. Przynajmniej atmosfera jest czysta.

15

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Joanna, a czy po powrocie od kolegów był pod wpływem? Może nie do końca kontaktował, nie zdawał sobie sprawy z tego, że telewizor jest głośno ani z upływu czasu. Jestem daleka od tłumaczenia kogokolwiek alkoholem - nie mniej jednak jeżeli Twój chłopak nie pije dużo ani często to można mu wybaczyć ten jednorazowy wyskok.

Z drugiej strony ja nie jestem w stanie zrozumieć par, które osobno wychodzą z imprez. O tyle o ile chodzenie osobno (każdy do swoich znajomych albo tam, gdzie go coś interesuje - np. koncert, wystawa, spektakl...) akceptuję w pełni o tyle, jeżeli już decydujemy się iść razem to wracamy również razem. Ale to już osobista decyzja każdego - co jest dla niego do przyjęcia a co nie.

16

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Był po kilku piwach, ale znając jego możliwości normalnie jeszcze kontaktował...
poza tym jak go poprosiłam żeby przyciszył to zrobił tylko głupią minę...
nie dopuszczam do siebie myśli, że mógł to zrobić z premedytacją...

heh, moja koleżanka z pracy tak to skwitowała:
"Kochana, daj sobie na luz i pamiętaj, że każdy facet ma mózg, tylko nie każdy wie, że powinien go używać"  Pocieszające? Raczej nie, ale uśmiech na twarzy w ten deszczowy dzień - bezcenny wink

pójdę za własną radą i nie będę stwarzała sobie problemu, który mnie unieszczęśliwia i zapytam się wieczorem czy był świadomy swojego zachowania...
dzięki za odp

17 Ostatnio edytowany przez alladynow_dwoch (2010-07-04 20:12:16)

Odp: Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Nie będę zakładać nowego tematu na forum, bo mój problem jest podobny. Mój narzeczony również jak mamy do siebie jakieś "ale" reaguje dosyć nerwowo i zazwyczaj to jest tak, że ja do niego mówię, on owszem wysłucha jednak sam od siebie nie potrafi wylać tego co mu leży na sercu. Denerwuje mnie to, bo wolałabym powiedzieć sobie wszystko od początku do końca gdy ostrzej wymieniamy zdania niż wracać do tego, gdy już nerwowa atmosfera przygaśnie. Później mam czasami wrażenie, że po prostu przyznaje mi rację i przeprasza tylko dlatego,że nie chce się już kłócić i chce zakończyć ten temat. Tak chyba nie powinno być. Co o tym myślicie, co mogę zrobić?
Jeszcze jeden problem, znacie może jakiś sposób dziewczyny na to by bardziej panować nad swoją wrażliwością. Mój problem polega na tym,że jestem dosyć płaczliwa gdy dojdzie do sprzeczki z moim partnerem. Raz nawet powiedział mi,że chyba symuluję skoro za każdym razem jak się kłócimy to ja zaczynam płakać, a jego to boli bardziej niż jakbym go uderzyła w twarz. Nie wiem jak nad sobą panować. Nie jestem w ciąży, a reaguję tak tylko w sytuacjach gdy chodzi o niego. Jak przykrość sprawi mi ktoś inny to po prostu to olewam. Może pomożecie?

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Proszę o pomoc i rady!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026