Cześć,
mam do Was takie zapytanie, czy ktoś się spotkał z takimi praktykami ze strony pracodawcy - traktowanie pracownika jak służącego? Tyczy się to raczej małych firm, prywatnych pracodawców.
Jestem zatrudniony jako pracownik w firmie ubezpieczeniowej, są tez inni ale głównie na umowach b2b, jest prawniczka w moim wieku ale to też realizuje zlecenia i rozlicza się na fakturze.
Moim głównym zdaniem jest tworzenie umów, tez pozyskiwanie klientów, różne prace biurowe + zaopatrywanie biura w materiały.
Jednak od jakiegoś czasu klasyczna praca związana ze stanowiskiem to ok 40%, reszta to wykonywanie poleceń pracodawcy np wystawianie prywatnych jakiś przedmiotów właściciela na aukcjach, obsługa takich ofert, później pakowanie np kół samochodowych, wysyłka, jakby tego było mało - jak się kurier nie pojawia to jestem jakby obarczony obowiązkiem zawiezienia - nie wiem swoim autem? do punktu kurierskiego paczek.
Biuro mieści się w budynku domu, zdarza się że mam obsługiwać jakiś techników, którzy przychodzą coś naprawiać w domu bo nikogo nie ma, a ja jestem na miejscu w biurze.
Jeśli zaś chodzi o materiały eksploatacyjne biurowe (papier, tusz do drukarki, taśmy klejące, koperty etc..) muszę żebrać zwrot kasy, biorę fakturę ale zwrotu pieniędzy brak.
Do tego zdarzają się zlecenia np wizyt w jakiś urzędach w sprawach w ogóle nie powiązanych z wykonywaną pracą, a związana z jakimś spółkami które prowadzi właściciel tego biura ubezpieczeń (sto rzeczy naraz że tak powiem)
To czy tak powinno być?
Czasami też polecenie zamiatania podłogi w biurze bo przychodzi jakiś klient.
Raz był motyw ze złożeniem szafki - myślałem że to do biura (chociaż i tak jak to? jestem konserwatorem jakimś technikiem?) ale okazało się że to w ogóle szafka do domu jest.
Czy ktoś ma doświadczenie i wie że to tak wygląda zawsze? Może lepiej szukać pracy w korpo gdzie jest x-pracowników a nie jeden na którym się żeruje?
Wyprzedzając pytania - rozmawialiśmy w pracy jak to jest...to są rzekomo takie extra dodatkowe prace, za które mam płacone np 150-200 zł do pensji, tylko że tych prac jest pełno, więcej ostatio takich prac niż klasycznych zadań związanych ze stanowiskiem w biurz ubezpieczeń.
Już po prostu nie mam ochoty wiecznie się stawiać, pytać dlaczego, co jak? z jakiej racji itd. prosić tygodniami o zwrot kasy za to że kupiłem za swoje pieniądze papier do biura z którego korzystamy itd.