Czy znajdę tu Panią której partner jest aseksualny lub w inny sposób nie zainteresowany bliskością?
Wszystko w życiu nie się ułożyło ale w tej sferze nie radzę sobie psychicznie. Moje libido jest wysokie nie umiem sobie z tym poradzić.
Na forach jest wiele Pań z podobnym problemem może i tu się taka znajdzie.
Może któraś chciałaby pogadać, wymienić się spostrzeżeniami.
Mam 40 lat i jeśli tak ma wyglądać moje życie seksualne to ...
Moja żona nie widzi w tym problemu nie chce terapi leczenia czy jakichkolwiek zmian.
Zapytaj ją czy zgodzi się na to, że rozładujesz napięcie z inną.
A co to znaczy aseksualna?
Ja miałam na odwrót. Partner nie zainteresowany bliskością psychiczną. Aromantyczny. W seksie zainteresowany tylko sobą co można było stwierdzić po technikach jakie stosował i jak niechętny był podążać za moimi wskazuwkami, bo "może jutro, dziś mu się nie chce" (o ironio!). Leniwy. Też mi powiedział kilka razy, że "co? aseksualna jesteś?". Prawie uwierzyłam... do czasu, wszak libido miałam tylko musiałam je zaspokajać samodzielnie. Do czasu aż poznałam czarodzieja. O rety. To było jak odkrycie Ameryki.
Co znaczy aseksualna?
Sex pieszczoty pocałunki mogą nie istnieć.
Próbowałem wszystkiego, namawialem na terapię ale to przecież nie jest problem.
Co znaczy aseksualna?
Sex pieszczoty pocałunki mogą nie istnieć.
Próbowałem wszystkiego, namawialem na terapię ale to przecież nie jest problem.
Właśnie, a uważa się, że rozmowa pomoże rozwiązać taki problem, niestety.
Nie piszesz jak długo jesteście w związku, jak było na początku, czy libido zeszło do zera np.po porodzie.
Ciekawe jak by zadziałało Twoje stwierdzenie, że w takim razie poszukasz sobie kochanki, pewnie by w to nie uwierzyła i dalej miała ten problem "gdzieś".
Brak ochoty na seks, nie jest równe na z aseksualnością.
Czemuś się z nią chajtał, skoro jest aseksualna? Ile już się znacie z bliska?
Powiem tak, dla mnie aseksualność nie istnieje i nie uznaję tego co się za tą definicją kryje, bo to wór bez dna. Moim zdaniem skutek a nie przyczyna.
Chyba, że jest się uszkodzonym, np obrzezana kobieta lub coś w tym stylu. Reszta to moim zdaniem wymysły i wielki środkowy palec dla rewolucji ode mnie. Czemu? Za nieposzanowanie słów, za rozciąganie deninicji jak gumkę od majtek, za tworzenie nieporozumień przez tworzenie definicji bez większego znaczenia, bez konkretu. U nas jest onaczek i onaczenie, to jeszcze rozumiem, ale to osobna definicja dla takiego worka bez dna.
Zatem powiedzmy, że jest oziębła. Próbowałeś ją rozgrzać ale nie wyszło. Na terapię nie każdy da się zaciągnąć. Próbowałeś wszystkiego. Ok.
Załóżmy, że żona jest garnkiem z zimną wodą. Nie garnuszkiem ale kotłem. Jak zagotujesz wodę? Nie można też za bardzo określić kogoś aseksualnym jeśli nie ma ta osoba dobrych doświadczeń z seksem. Wszystko u niej w porządku pod tym względem? Nie była wykorzystywana, miała słabych kochanków w przeszłości. Seks ciągle z tą samą osobą też się może znudzić, no a co. Kochaliście się kiedykolwiek czy małżeństwo jest nieważne? Czy robi to od czasu do czasu, żeby podtrzymać żar w małżeńskim piecyku, hehe. Opowiedz coś więcej, bo sucho (jak w cipce).
6 2021-12-13 15:52:02 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-13 16:22:17)
Co znaczy aseksualna?
Sex pieszczoty pocałunki mogą nie istnieć.
Próbowałem wszystkiego, namawialem na terapię ale to przecież nie jest problem.
Jeżeli jest faktycznie aseksualna ,to żadna terapia nie pomoże ,ponieważ takiej terapii nie ma
aseksualność obecnie uważa się za orientację seksualną ,oczywiście nie obywa się bez kontrowersji i dyskusji na ten temat
jak to bywa z orientacjami zdania bywają podzielone.
Z kolei jeżeli Twoja żona jest "tylko "oziębła i oschła to też ciężki temat i niewiele już możesz zrobić,niewielka to różnica w stosunku do domniemanej aseksualności, sytuacja niemal patowa .Twoja żona choć przysięgała kiedyś w gruncie rzeczy nic nie musi ,a jeżeli nie chce to koniec i kropka.Ty masz prawa jako mąż ,masz również prawo odejść od niej zostawić ją ,jesteś młody facet i nie musisz na siłę akceptować jej zachowania i zaniechania ,postawy.
Żona z Tobą nie ma potrzeby seksu,może tylko z Tobą a może w ogóle,
ma po prostu niskie libido,albo jakieś traumy ,przyczyn tego braku może być jak zwykle kilka ,to w sumie ani Twoja ani jej wina,chyba że wyszła za Ciebie z braku laku i tak zwanego rozsądku ,
udawała pożądanie na początku,ale tylko ona wie jak było co nie znaczy że się nawet do tego przed sobą przyzna.W takim układzie jest jak najbardziej winna rozkładowi pożycia i związku .To jeszcze zależy jak wam się układa w innych sferach życia i jaki ten brak seksu ma na was wpływ ,czy jest sens cokolwiek układać dostrajać dobierać ,prędzej czy później i tak się rozleci jeżeli jeden element jest słaby ,to ktoś zdradzi odejdzie i tak ewentualnie życie współlokatorskie was czeka i jako rodzice dzieci jeżeli je macie ,marne to życie moim zdaniem nie warto tak na siłę trwać wbrew naturze .
Masz do wyboru moim zdaniem rozstanie,rozwód ,separację ,kochankę do seksu,prostytutki,sex lalkę,masturbację,gadanie rozmowy i jeszcze więcej gadania,swoją frustrację,rozgoryczenie i przygnębienie urazę złość ,jej narastający opór i awersję poczucie winy i żal do Ciebie wiele innych irracjonalnych zdawało by się uczuć .ona nie widzi potrzeby i problemu i nie ma skutecznego 100% sposobu na to żeby ją zmienić ,namówić zmusić i przekonać,a wzajemne szantaże to obłęd .Może i czasem ma wyrzuty ,ale według mnie potrafi je świetnie zagłuszyć i znaleźć w Tobie potrzebne jej wady i powody do uzasadnień i samousprawiedliwienia się ,okłamywania Ciebie uników etc.
Najgorzej jak ma duże korzyści ze związku z Tobą to może nie odpuścić i być jak pies ogrodnika ,uznała Ciebie być może za swoją własność a seks to jej broń i sposób w walce z Tobą wiem to pokrętne i z lekka przesadzone ,ale opędza się przed Tobą i odpycha Ciebie ,nie inicjuje sama zbliżeń jest jej obojętne to co czujesz ,a nawet jeżeli nie jest to wzbudzasz w niej niechęć jako kochanek,chociaż u innej kobiety możesz wzbudzić szczerą chęć ,dlaczego tak jest z Twoją żoną nikt nie będzie mieć zielonego ani bladego pojęcia tak naprawdę ,tak się ułożyła i jej tak wygodnie prawdopodobnie oczywiście.
7 2021-12-13 16:29:37 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-12-13 16:36:49)
lbido miałam tylko musiałam je zaspokajać samodzielnie. Do czasu aż poznałam czarodzieja. O rety. To było jak odkrycie Ameryki.
Uuuu... gdyby czarodziej powiedział parę zdań co robi, aby czary były udane, to z chęcią bym się dowiedział...
![]()
A w temacie wątku -- namawianie żony do seksu, gdy ona nie chce seksu, jest gwałceniem żony.
Zatem mąż nie będzie miał seksu.
Ma więc do wyboru -- (1) brak seksu do końca życia (2) zdradzanie (3) rozwód
Jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem jest (2).
https://www.netkobiety.pl/t106284.html
Próbowałem wszystkiego, namawialem na terapię ale to przecież nie jest problem.
Tak. To nie jej problem. Tylko twój.
Ciekawe jak by zadziałało Twoje stwierdzenie, że w takim razie poszukasz sobie kochanki, pewnie by w to nie uwierzyła i dalej miała ten problem "gdzieś"
No właśnie...
Jeśli nie chcesz mieć ze mną seksu, to może pójdę do takiej, która chce?.
8 2021-12-13 16:48:39 Ostatnio edytowany przez apropo_defacto (2021-12-13 16:53:03)
Dzieci są?
tak -> poczytaj wątek podrzucony powyżej.
nie -> uciekaj, olej svke. nie zależy jej ani na Tobie ani na związku.
a najbardziej to popatrz na to:
Witam. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Nie spodziewałem się aż takiej ilości.
Jesteśmy razem 12 lat. Na początku zależało jej na utrzymaniu mnie przy sobie więc starała się w łóżku. Jak się później okazało to wszystkie orgazmy udawała.
Potem życie wiadomo praca ciąża szkoła dzieci i tak zleciało. Teraz moje życie seksualne jest po prostu żałosne.
Z jej inicjatywy nic nie wychodzi z mojej jak się uda to mam żonę w wersji kłody/lalki.
Dopiero teraz pisząc i myśląc o tym dochodzi do mnie jak to słabo wygląda.
Na terapię nie pójdziemy bo przecież problemu nie ma.
Generalnie to tak jak piszecie są 3 wyjścia- zdrada, rozstanie lub nic nie robienie dla dobra dzieci.
Większość kobiet na hasło ze żonaty szuka seksu traktuje to jak babiarza. A jak kobieta szuka bliskości to puszczalska.
Widzę dopiero po tym forum jak wiele osób jest w podobnej sytuacji.
Jak tak się głębiej zastanowić, to Ty masz problem, nie żona.
Bo jej jest dobrze bez seksu.
Tobie jest źle, więc coś zrób w tej mierze, pójdź sam do seksuologa, może Ci podpowie jakie są sposoby na rozbudzenie żony.
Bardzo mi się podobały wpisy kobiet, gdzie to facet "stawał na głowie", żeby żonie wróciło libido. Ale oczywiście musi zależeć obydwu stronom.
Bo jednak te trzy opcje, które tu często powtarzamy, do niczego dobrego nie prowadzą.
Jak się ma dzieci, to trzeba się poświecać dla ich dobra i nie rozwalać rodziny przed seks.
11 2021-12-14 21:24:49 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-14 23:03:10)
Taaak a dzieci i tak kiedyś odejdą z wzorcami.chłopcy niemal wykastrowani,a dziewczynki z poczuciem, że tak ma wyglądać życie w związku ,to "normalne"
facet staje na głowie a kobieta ciągle niezadowolona,manipuluje i handluje seksem każe, nagradza,dawkuje odpycha i przyciąga, a facet głupieje.
Atakują i się bonią wszyscy przed wszystkimi zimna wojna niemal permanentna, udawanie i fasada na zewnątrz..
Na starość Tom będzie nieszczęśliwym człowiekiem,złamanym ,którego jedynym sukcesem będzie to, że wychował dzieci dysfunkcyjne,możliwe że nie szanujące go i olewające,opuszczonym zgorzkniałym,sfrustrowanym,może nawet schorowanym,marudą ,nie lubiącym siebie,żony i innych z mnóstwem żalu,urazów, pretensji za niewdzięczność i poświęcenie .Fajna wizja.Pewnych rzeczy nie da się pogodzić i tak bez bólu problemów zaakceptować ponieważ są nienaturalne.
Seks w związku jest naturalną sprawą ,nie wszyscy się pogodzą z "białym małżeństwem" mając 40 lat.
Taaak a dzieci i tak kiedyś odejdą z wzorcami.chłopcy niemal wykastrowani,a dziewczynki z poczuciem że tak ma wyglądać życie w związku facet staje na głowie a kobieta ciągle niezadowolona,
na starość Tom będzie nieszczęśliwym człowiekiem ,którego jedynym sukcesem będzie to że wychował dzieci dysfunkcyjne, zgorzkniałym,sfrustrowanym,może nawet schorowanym,marudą nie lubiącym siebie,żony i innych z mnóstwem żalu,urazów, pretensji za niewdzięczność i poświęcenie .Fajna wizja.Pewnych rzeczy nie da się pogodzić i tak bez bólu problemów zaakceptować ponieważ są nienaturalne.
Seks w związku jest naturalną sprawą ,nie wszyscy się pogodzą z "białym małżeństwem" mając 40 lat.
Przecież nie taka była moja intencja.
Nikt nie mówi o białym małżeństwie, tylko o udziale partnera w podniesieniu libido partnerki, bo ona nie jest aseksualna.
13 2021-12-14 21:50:10 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-14 23:10:09)
No wiem trochę celowo przeginam ,
tylko jest to dylemat typu jak zmienić żonę ,w sytuacji kiedy ona prawdopodobnie nie ma najmniejszej ochoty na zmiany i nie widzi problemu ,nie chce widzieć konsekwencji swojej postawy.
Nie ma za bardzo sposobu żeby ona chciała chcieć, podnosić swoje libido,nikt za nią tego nie zrobi bez jej zgody i chęci,a chęci nie za bardzo widać u niej ,pozostaje szukanie klucza do niej po omacku ślepo i we mgle,ona w niczym mężowi nie pomoże ma to gdzieś ,magia ,uroki, czary,albo dla Autora siłownia ,ping pong,ucieczka w pracę ,hobby i inne zagłuszacze ,możliwe ,że żona nawet nie zauważy tego uatrakcyjniania się u Toma ,albo popuka się z rozrzewnieniem i ironią w głowę :" co ten frajer odwala za sztuki? ". Na tantryczny seks i kamasutre też pewnie nie ma perspektyw ,ponieważ ona nie chce nie lubi i Autora nie pożąda ,nie pragnie, on dla niej jest nieseksualny po prostu,to współlokator, ojciec dzieci ,kolega służbowy i dyżurny mąż ,fajnie że można go wziąć i pokazać miedzy ludźmi,może zaradny i w miarę ładny był i on ma okazję,"zaszczyt" tańczyć wokół żony,bo jej się należy,
miły facet, czasem upierdliwy,bo męczy bułę tym seksem ,nie ma żadnych szans u niej ,bo ona go nie chce jako kochanka od jakiegoś czasu.
Jak tak dalej pójdzie to wcale nie wykluczone że ona go zdradzi jeżeli nie jest aseksualna ,krew nie woda .
To samo odnosi się do niektórych facetów żeniących się z rozsądku albo znudzonych i traktujących żony jak inkubator ,który zrobił swoje i może odejść.
Zdrada nie jest wyjściem.
Jeżeli żona nie wyrazi zgody na otwarcie związku to zostaje rozstanie.
Tkwienie w niesatysfakcjonującym małżeństwie ze względu na dzieci nie ma sensu. Dużo lepiej dzieciom pokazać, że można się w zgodzie rozstać i żyć dalej.
Zmień babę. Na zdrowie Ci to wyjdzie.
Zdrada nie jest wyjściem.
Jeżeli żona nie wyrazi zgody na otwarcie związku to zostaje rozstanie.
Tkwienie w niesatysfakcjonującym małżeństwie ze względu na dzieci nie ma sensu. Dużo lepiej dzieciom pokazać, że można się w zgodzie rozstać i żyć dalej.
Yyy... tylko jak to powiedzieć dzieciom?
"Słuchajcie! Tatuś teraz będzie mieszkał osobno, bo mamusia nie chce sie z tatusiem bawić..."
Głupio się też przyznać przed rodziną "Rozstajemy się bo nie ma seksu". Chyba że nakłamać trochę, jakaś niezgodność charakterów...
12 lat i zero orgazmu?
To jak to robisz? Trzeba było jej dać orgazm od czasu do czasu, chłopie. Nie umiesz rozpoznać udawanego? Ej… ![]()
18 2021-12-15 00:11:59 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-15 00:24:14)
Yyy... tylko jak to powiedzieć dzieciom?
"Słuchajcie! Tatuś teraz będzie mieszkał osobno, bo mamusia nie chce sie z tatusiem bawić..."
To jest do zrobienia ,istnieje spora szansa że dzieci się nie rozpadną od tego.
Potrzeba tylko nieco odwagi i mądrości żeby to zrobić,a nie szukania wymówki, celem tkwienia w takim zawieszeniu i chorym układzie. podtrzymując obawy lęki,strachy ,zamartwianiem się na zapas ,projektowaniem czarnych scenariuszy.
Przełamanie bywa trudne ,ale możliwe do wykonania i myślę, że nie trzeba być nie wiadomo jakim herosem czy bohaterem.
Możliwe Gary że my po tylu przeczytanych wątkach mamy jakąś traumę i przekrzywiony obraz rozstań ,gdzie jest ostra jazda przy wykryciu zdrady i destrukcja totalna na ogół ,obwinianie się na wzajem walka dziećmi i na podłości.
Ludzie czasem się rozstają bez walki ,nie przesadzajmy z tą grozą .
Głupio się też przyznać przed rodziną "Rozstajemy się bo nie ma seksu". Chyba że nakłamać trochę, jakaś niezgodność charakterów...
To znowu jakiś święty obowiązek tłumaczenia się przed rodziną dokładnie wystarczy im powiedzieć jak najmniej ,różnica temperamentów podpada pod różnice charakterów.Rodzina nie utrzymuje Toma i żyć z nim na co dzień nie żyje ,nie uszczęśliwi rodziny ,ani rodzina jego
Tylko jest jeszcze strach przed reakcją żony ,bo jak ma spore "obrywy" ze związku z Autorem to może łatwo nie odpuścić .
12 lat i zero orgazmu?
To jak to robisz? Trzeba było jej dać orgazm od czasu do czasu, chłopie. Nie umiesz rozpoznać udawanego? Ej…
No następny gamoń niedomyślny
A jak się powie o co chodzi to co się stanie czar pryśnie ,Tom się obrazi ? Tragedia .Czy znowu jakaś wymówka i ściema?
Powinien jeszcze może za nią zorganizować te jej orgazmy bez jej żadnego wysiłku i starań.
Nie ma letko.
Żona to widocznie jakaś mimoza bez ikry i nie ma rozwiniętego aparatu mowy ,rozmowy o seksie bywają trudne, ale też do wykonania delikatnie na spokojnie ,ale to znowu jeżeli zależy i się komuś chce dobrowolnie.
Jakieś zahamowania ,"nieśmiałość",wstyd,awersja ?
Niekoniecznie ,jej się nie chce, nie ważne już dlaczego ,samo czy z udziałem Autora. to się nie zachce, nie ma siły,inny facet może trafi na to co ona lubi ,może jeszcze sama nie wie tego, jeżeli lubi tak ww ogóle ,Tom to raczej ma niewielkie szanse na odkrycie co ją kręci.
Czytałam kiedyś historię takiej pary, gdzie kobieta była aseksualna, do ślubu zwlekała z seksem, potem trochę udawała. Na koniec ponieważ świetnie się poza tą kwestią rozumieli to dogadali się, że on będzie swoje potrzeby seksualne realizował z kim innym. Jej to pasowało, jej zależało, żeby być w związku.
Moim zdaniem możesz albo rozstać się (szczególnie jeśli w innych kwestiach też wam się słabo układa), albo mieć legalnie lub potajemnie kochankę.
Z reakcją dzieci to nigdy nie wiadomo. Czasem dzieci same czują się źle jak rodzina jest dysfunkcyjna i mogą nawet woleć by rodzice się rozstali. To nie jest tak, że zawsze jest najlepsze mieszkanie z obojgiem rodziców.
Paslawku, też bym była mimozą jakbym ani razu, ANI RAZU przez 12 lat!!! Też by mi się nie chciało i ogłosiłabym, że jestem aseksualna. Taka krzywda, ała. Nie trzeba mówić gdzie co i jak. Nie trzeba gadać. Trzeba robić, robić! Toć to babę czeba rozgrzać, taka baba jest, chłop gotowy ale i szybki, to panowie hop siup i szczęśliwy chrapie. Beng beng baba paczy w sufit a on zamyka oczy, o jak mu dobrze… pyta „dobrze ci?” A ona chciała ziewnąć ale stwierdziła, że dość i jęknęła „aaaa”, „uuuu-uuuu”. Po sprawie. Taka krzywda. Bo się chłop nawet nie zorientował. Taki był uważny! Taki świadomy! Tak skupiony na niej! O!
Czemu nie można się rozejść bez krzywdy dzieci? Przecież to tylko od dobrej woli obojga DOROSŁYCH ludzi zależy. Jej by się też jakiś seks przydał, nie tylko jemu.
Paslawku, też bym była mimozą jakbym ani razu, ANI RAZU przez 12 lat!!! Też by mi się nie chciało i ogłosiłabym, że jestem aseksualna. Taka krzywda, ała. Nie trzeba mówić gdzie co i jak. Nie trzeba gadać. Trzeba robić, robić! Toć to babę czeba rozgrzać, taka baba jest, chłop gotowy ale i szybki, to panowie hop siup i szczęśliwy chrapie. Beng beng baba paczy w sufit a on zamyka oczy, o jak mu dobrze… pyta „dobrze ci?” A ona chciała ziewnąć ale stwierdziła, że dość i jęknęła „aaaa”, „uuuu-uuuu”. Po sprawie. Taka krzywda. Bo się chłop nawet nie zorientował. Taki był uważny! Taki świadomy! Tak skupiony na niej! O!
.
Wszystkie baby są takie same ?
Nieprawdą są różne,jedne chcą rozmawiać inne nie chcą, nie potrafią ,tak jak faceci są różni, jedni mają klapki na oczach i tylko jeden schemat stosunku, inni rozmawiają ,Tom i jego żona są ewidentnie nie dobrani ,to się nie zmieni nawet jak Tom zmieni się don juana ,przeceniamy nasz wpływ na innych bez komunikacji i z komunikacją .
Takie liczenie na domyślanie się to ruska ruletka .
Paslawku, z Don Juanem może nie ale z Casanovą to już tak
Niby różne, a takie podobne. Wiele kobiet udaje. Sam widziałeś na wątku o zdradzie „rozłóż nogi, to go zatrzyma, nawet jak nie chcesz to się zmuś”. To samo usłyszysz o udawaniu orgazmów. Jeden cel. A nie są aseksualne. Ino już nie chcom z tym swoim gamoniem ale nie chcom, żeby polazł w las.
Nic No. Strata dla niej jeśli nigdy się nie otworzy albo nie spotka takiego co ją wygrzmoci za całe dziesięciolecia… ale może przekuwa tą energię w jaką inną twórczość? Nie robi dzieci, robi… nie wiem… biżuterię. Hehe.
Moja jest chłodna, bez wyobraźni (a miałem dobry seks w życiu) do tego już miała otyłość która się powiększyła, wróciłem do porno ona siedzi cicho... teraz jesli trafi się okazją soku w bok (nie planuje zaczyna flirtu itp.) jeśli sam jakaś zacznie to idę na żywiło chociaż zawsze unikałem jednorazowych przygód, ale mam dość rozmów itp., a frustracja odbija się na wszystkim pracy, życiu, więc jeśli partnerka nie potrafi i nie chcę to czas poszukać gdzieś indziej.
Moja jest chłodna, bez wyobraźni (a miałem dobry seks w życiu) do tego już miała otyłość która się powiększyła, wróciłem do porno ona siedzi cicho... teraz jesli trafi się okazją soku w bok (nie planuje zaczyna flirtu itp.) jeśli sam jakaś zacznie to idę na żywiło chociaż zawsze unikałem jednorazowych przygód, ale mam dość rozmów itp., a frustracja odbija się na wszystkim pracy, życiu, więc jeśli partnerka nie potrafi i nie chcę to czas poszukać gdzieś indziej.
A nie mozesz się z nią po prostu rozstać? Do kaloryfera chyba nie jesteś przywiązany, co nie?
dfx755 napisał/a:Moja jest chłodna, bez wyobraźni (a miałem dobry seks w życiu) do tego już miała otyłość która się powiększyła, wróciłem do porno ona siedzi cicho... teraz jesli trafi się okazją soku w bok (nie planuje zaczyna flirtu itp.) jeśli sam jakaś zacznie to idę na żywiło chociaż zawsze unikałem jednorazowych przygód, ale mam dość rozmów itp., a frustracja odbija się na wszystkim pracy, życiu, więc jeśli partnerka nie potrafi i nie chcę to czas poszukać gdzieś indziej.
A nie mozesz się z nią po prostu rozstać? Do kaloryfera chyba nie jesteś przywiązany, co nie?
Ona ma problemy już słyszałem od koleżanki że gdyby nie ja to poszłaby nad rzekę (gadały trochę, ona jej sam poleciła psychiatrę lub zakład), ogólnie nawet jak ją zdradzę myślę że to przełknie będzie cisza i dalej będzie jak było. Gdyby coś osbie zrobiła miałbym problem z sumieniem zdrada i ogólnie jej olewka przeżyję bez wyrzutów sumienia.
Lady Loka napisał/a:dfx755 napisał/a:Moja jest chłodna, bez wyobraźni (a miałem dobry seks w życiu) do tego już miała otyłość która się powiększyła, wróciłem do porno ona siedzi cicho... teraz jesli trafi się okazją soku w bok (nie planuje zaczyna flirtu itp.) jeśli sam jakaś zacznie to idę na żywiło chociaż zawsze unikałem jednorazowych przygód, ale mam dość rozmów itp., a frustracja odbija się na wszystkim pracy, życiu, więc jeśli partnerka nie potrafi i nie chcę to czas poszukać gdzieś indziej.
A nie mozesz się z nią po prostu rozstać? Do kaloryfera chyba nie jesteś przywiązany, co nie?
Ona ma problemy już słyszałem od koleżanki że gdyby nie ja to poszłaby nad rzekę (gadały trochę, ona jej sam poleciła psychiatrę lub zakład), ogólnie nawet jak ją zdradzę myślę że to przełknie będzie cisza i dalej będzie jak było. Gdyby coś osbie zrobiła miałbym problem z sumieniem zdrada i ogólnie jej olewka przeżyję bez wyrzutów sumienia.
No ale Ty nie jesteś odpowiedzialny za to, co ona zrobi po rozstaniu. Jak będzie grozić, że coś sobie zrobi, to dzwonisz po pogotowie i masz czyste ręce.
"Moja żona nie widzi w tym problemu nie chce terapi leczenia czy jakichkolwiek zmian."
No to nie pozostaje ci nic innego jak znaleźć sobie kochankę za zgodą żony (mało prawdopodobne) lub bez (i tak się wyda, ryzyko dużych problemów), agencja tow. (słaba opcja), lub się po prostu rozwieść i znaleźć kogoś bardziej dopasowanego pod względem łóżkowym. Inaczej narastająca frustracja cię zniszczy albo zrobisz jakąś głupotę. Proponuję rozstanie - wbrew pozorom najzdrowsza opcja.
https://www.netkobiety.pl/t127049.html
Ten temat polecam do poczytania dla każdego, kto się zastanawia czy zdrada jest lepsza od rozwodu w sytuacji braku seksu ![]()
https://www.netkobiety.pl/t127049.html
Ten temat polecam do poczytania dla każdego, kto się zastanawia czy zdrada jest lepsza od rozwodu w sytuacji braku seksu
Biorąc pod uwagę, że nie chodziło tylko o brak seksu:
Ale z drugiej strony od długiego czasu żyliśmy bardziej jak współlokatorzy,
to ten temat lepiej byłoby opisać tak:
Ten temat polecam do poczytania dla każdego, kto się zastanawia czy zdrada jest lepsza od rozwodu w sytuacji życia razem jak współlokatorzy
Teraz widzę, że jak kobieta niedowartosciowana to ktoś musi stawać dla niej na głowie, by poczuła że jest coś warta, bo bez tego lipa
Dla mnie to masakra i Paniom to piszącym współczuję szorującego po ziemi poczucia wartości.
Lady Loka napisał/a:https://www.netkobiety.pl/t127049.html
Ten temat polecam do poczytania dla każdego, kto się zastanawia czy zdrada jest lepsza od rozwodu w sytuacji braku seksuBiorąc pod uwagę, że nie chodziło tylko o brak seksu:
Ale z drugiej strony od długiego czasu żyliśmy bardziej jak współlokatorzy,
to ten temat lepiej byłoby opisać tak:
Ten temat polecam do poczytania dla każdego, kto się zastanawia czy zdrada jest lepsza od rozwodu w sytuacji życia razem jak współlokatorzy
Gary, tam autorka wprost pisze, że seksu nie było często. Stąd życie jak współlokatorzy.