Czy to moja wina? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Czy to moja wina?

Jestem z partnerem od 3 lat, pomieszkuje u niego. Ma nastoletnia córkę z pierwszego małżeństwa. Przypadkiem dowiedziałam się od koleżanki, że jego córka ukradła towar w sklepie, w ktorym zatrudniona jest moja koleżanka. Nic mi nie powiedział o tej sytuacji. Było mi strasznie przykro, że się dowiedziałam od niej a nie od partnera. Powiedziałam mu o tym, to najpierw udawał, że to sobie wymyśliłam, że jestem nienormalna itd. Totalnie się nie przyznał. Był obrażony i próbował mi wmówić, że to głupoty. A jego córka się wygadała że tata o wszystkim wiedział. Partner stwierdził, że mi i tak nic nie można powiedzieć, bo tylko go bym dobiła... I że to moja wina że nic mi nie mówi. Czuję się dziwnie i już nie wiem co robić, mam wrażenie że próbuje źr mnie zrobić idiotke i manipuluje mną.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-11-22 10:46:13)

Odp: Czy to moja wina?
Natalia192 napisał/a:

Nic mi nie powiedział o tej sytuacji. Było mi strasznie przykro, że się dowiedziałam od niej a nie od partnera.

Dlaczego on miałby Ci o tym mówić?

Już w tym zdaniu widać, że jesteś emocjonalna i mówienie Tobie o problemach sprawia że te problemy stają się większe a nie mniejsze.

Wyobrażam sobie że nie jesteś osobą do której się przychodzi i mówi "Słuchaj! Moja córka ukradła towar w sklepie... Mamy teraz kłopot... Sytuacja była taka-a-taka, i nie wiem czy teraz się jakoś z tego bronić, czy po prostu brać konsekwencje, powinna się zwolnić z pracy? Co sądzisz?".
I potem następuje rzeczowa dyskusja.



Powiedziałam mu o tym, to najpierw udawał, że to sobie wymyśliłam, że jestem nienormalna itd. Totalnie się nie przyznał. Był obrażony i próbował mi wmówić, że to głupoty.

On z kolei jest manipulantem. Ma teraz już dwa problemy -- z córką i z Tobą...




Partner stwierdził, że mi i tak nic nie można powiedzieć, bo tylko go bym dobiła... I że to moja wina że nic mi nie mówi.

Ma rację zapewne.




Czuję się dziwnie i już nie wiem co robić, mam wrażenie że próbuje źr mnie zrobić idiotke i manipuluje mną.

Zignoruj temat kradzieży... zignoruj waszą szarpaninę na tym tle... Zamieć pod dywan.
On manipuluje, a Ty zachowujesz się emocjonalnie a nie racjonalnie.
Zmień swoje zachowanie.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

3

Odp: Czy to moja wina?

Trudna sytuacja, bo z jednej strony nie ma potrzeby mówienie tego partnerowi, co niepotrzebne jest mu do wiadomości.

Tu jest trochę inna sprawa, bo urasta do problemu z jego dzieckiem w którym mogłabyś być doradzcą i wsparciem w radzeniu sobie z córką, więc tu powinien z Tobą to dzielić.
Tylko też mógł pomyśleć, jego córka, jego problem, jak i wstydził się takiego zachowania córki.
Też więc powinnaś go zrozumieć i inaczej zareagować, a tak obydwoje źle podeszliście do problemu

Teraz należałoby spokojnie rozmawiać, ale to na jego barkach leży tłumaczenie córce, co zrobiła źle i dlaczego, chociaż to będzie trudne, dzieci od małego trzeba uczyć, że nie wolno nikomu nic zabierać, a zaczyna od małych rzeczy, które dziecko przyniesie z przedszkola czy szkoły, a rodzice nie reagują.

4

Odp: Czy to moja wina?
wieka napisał/a:

Trudna sytuacja, bo z jednej strony nie ma potrzeby mówienie tego partnerowi, co niepotrzebne jest mu do wiadomości.

Tu jest trochę inna sprawa, bo urasta do problemu z jego dzieckiem w którym mogłabyś być doradzcą i wsparciem w radzeniu sobie z córką, więc tu powinien z Tobą to dzielić.
Tylko też mógł pomyśleć, jego córka, jego problem, jak i wstydził się takiego zachowania córki.
Też więc powinnaś go zrozumieć i inaczej zareagować, a tak obydwoje źle podeszliście do problemu

Teraz należałoby spokojnie rozmawiać, ale to na jego barkach leży tłumaczenie córce, co zrobiła źle i dlaczego, chociaż to będzie trudne, dzieci od małego trzeba uczyć, że nie wolno nikomu nic zabierać, a zaczyna od małych rzeczy, które dziecko przyniesie z przedszkola czy szkoły, a rodzice nie reagują.

Zawsze mi o wszystkim mówił i starałam się doradzać jak tylko mogłam. A od niedawna ma jakieś tajemnice. Z córką od zawsze są problemy, więc też zdarzyło mi się nie zgodzić się z jego metodami wychowawczymi. Obraził się odkąd mu powiedziałam, że 16latka nie powinna pracować na czarno w sklepie spożywczym 9h dziennie

5

Odp: Czy to moja wina?

Możesz się nie zgadzać z jego metodami wychowawczymi, tylko ważne jak to przekazujesz, jemu Twoja reakcja najwidoczniej nie odpowiada, więc woli Ci nie mówić.
To nie jest Twoje dziecko, możesz jedynie coś zasugerować i nie wałkowac tematu, dziewczyna w tym wieku też ma swoje zdanie i nie będzie we wszystkim słuchała ojca.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021