Witajcie borykam się z pewnym problemem. Ciężko mi będzie tą historię opowiedzieć ale chce, może właśnie w ten sposób zupełnie zamknę ten rozdział mojego życia.
Zacznę od początku.
Jako 17-latka byłam cichą dziewczną, trochę nieśmiałą, wstydliwą, dziwną tak naprawdę. Bo już w tym wieku powinnam z tego wyrosnąć tak mi się wydaje, ale ciągle pod skrzydałam za nadtto opiekuńczych rodziców, ale kocham ich za to.Nie miałam nigdy chłopaka dopiero w wieku 17 lat poznałam faceta on miał wtedy 27 lat, spodobał mi się zakropiłam się w nim bezgranicznie. Moja pierwsza miłość. Nie wiedziałam jak mu powiedzieć mam prawdę że się w nim zakochałam, to robiłam różne "podchody", to jako kumel z znajomą i naszymi znajomymi jeździliśmy na wypady jakieś itd, bo to ja palnowałam te wyjazdy, a on się zgadzał. I tak trwało cały rok. Nadeszły moje 18 urodziny, po moich urodzinach nadal się spotykalimy ale jako koleżeństwo, jednak on po jakimś czasie zaczą podejrzewać że się w nim kocham. Chciał koniecznie znać prawdę nawet mnie zmusił do wypowiedzenia tej prawdy, postanowił ze mną być. Leciał do mnie jak na skrzydłach, pędził ile sił w nogach.Szczęście nie trwało długo. Był ze mną jakby go nie było. Potrafił przejechać samochodem koło mojego domu, a pojechać do kogoś innego, jednak twierdził że mnie kocha. Trwało tak prawie dwa lata. Był okres kiedy był u mnie prawie codziennie, ale nadchodziły okresy że omijał mnie i jeździł do innych. Jak to on twierdził to tylko są przyjaciółki, ale dlaczego w taki sposób. Ja nie zabraniałam mu mieć znajomych ale chciałam żeby mnie miał za najważniejszą, a potem przyjaciółki. Jednak do przyjaciółki potrafił przyjechać a mnie ominąć. I wracał na wieczór do domu pisząc mi smsa że mnie kocha. Co to za miłosć?? Wiem wiem że to mi powiecie. Jednak co ja mogłam wiedzieć wtedy o miłości, chciałam wierzyć mu że mnie kocha.
Mówił mi: że mnie kocha, planował dom, rodzinę, czułe słówka było ich pełno, jednak czyny o tym nie świadczyły. Zapomniał o moich urodzinach, nie wysilał się za bardzo. Chciał mnie zdobyć nie raz mi to mówił, że mnie pragnie itd....jednak ciągle paliła się u mnie czerwona lampka, te jego zachowanie z tymi przyjaciółkami to jest za dziwne i te omijanie mnie, zapominanie. Nie dałam się zdobyć mu. To pisałam mu żegnam, lecz on wtedy mnie prosił abym wróciła do niego że on mnie kocha i dużo razy tak było.
Ciągle widziałam jego samochód, nawet raz widziałam że u tej przyjaciółki sobie nocował. Wydaje mi się nawet że z nią ma dziecko choć nie mam 100% pewności. Jej mąż zostawił ją i wyjechał zagranice, wiem że ona nie ma samochodu, a raz widziałam jak on szedł z nią i tym dzieciakim i niósł jeszcze siedzenie dla dziecka do samochodu. I na weczór wrócił i nadla mówił że mnie kocha, potem się spotykliśmy, przez jakiś czas, ale do tej rzyjaciółki też jeździł po spotkaniu ze mną. Jednak po jakimś czasie przestał się ze mną spotykać i tylko jeździł codziennie do tej przyjaciółki. Wreszcie doszło pomiędzy nami do sprzeczki dość poważnej. Wszystko co powiedział chciał sprawić żebym to ja czuła się winna temu wszystkiemu że to przez moją zazdrość się rozstajemy, i powiedział bardzo ostre słowa, ja też dłużna na te ostre słowa nie zostałam. Na drugi dzień napisał mi że przeprasza mnie. Po co już te słowa??
Odpisałam mu na to że "że chyba sobie żartuje" i kazałam mu przestać do mnie pisać oraz to że ja jestem jego wrogiem a on moim wrogiem. Na to już zamilkł. Nasza bliższa znajomość trwała 2 lata. Niedawno znajomoa mi powiedziała że widziała u niego jeszcze moje namiary tylko po co?? Boje się że wróci, sprawi mi ból słowami zrozumiałem i przepraszam, za późno i powiem żegnaj, ale jednak zabolą mnie te słowa że taki cholerny żart sobie może znowu zrobić. A jak wy myślicie?
Oto moja historia.
Wiem nie jednej z was może się wydać że naiwnna, głupia byłam,zresztą to prawda, ale nie miałam żadnego doświadczenia życiowego jeszcze wiarę dziecka miałam, teraz już tego nie mam.
Podobne tematy
To smutne.Nie powinnaś angażować się w związek z nim,ale stało się.Nie pozwól teraz robić z siebie idiotki i nie wracaj na siłę !
3 2010-05-15 19:10:31 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-05-15 19:10:59)
Byłaś głupia, przyznam, ale którz nie jest, jeśli jego "druga połówka" lata za nim jak na skrzydłach i zapatrzona w niego jak w obrazek? W związku potrzebny jest luz. Trzymanie kogoś w złotej klatce w obawie przed okrutnym światem do niczego dobrego nie prowadzi. Ale ja, jak to ja, zawsze mam jakieś ALE. Nocowanie faceta u "przyjaciółki"? Sorry, jestem wyrozumiała, nie mam w zwyczaju zabraniać nikomu spotkań ze znajomymi, ale bij, zabij nie pozwoliłabym za żadne skarby na takie nocne schadzki. A w jakim celu to nocowanie? Ploteczki, makijażowe eksperymenty, seanse filmowe czy co?
Nie daj się wpędzić w poczucie winy, stłamsić. Zmień numer, bądź na niego totalnie obojętna, a nigdy nie przyjdzie mu do głowy kontaktowanie się z Tobą. Już chyba za długo znosiłaś to jego luźne podejście do życia. Przymykałaś na to oczy, więc o przesadnej zazdrości nie może być mowy.
Kochana ! Sprawa wydaje się jasna i oczywista, zamykasz za sobą ten rozdział życia i wcale nie musisz z tego powodu cierpieć, po prostu wyciągnij wnioski i nauki dla siebie, z każdego rozstania mamy jakieś doświadczenie, nieważne, że cierpkie, czy gorzkie, a jeśli nawet takie, to znaczy, że facet nie był Ciebie wart. Stawiaj na uczciwość w związku, a otrzymasz wreszcie kogoś, kogo los postawi Ci na drodze i będzie wiadomo, że to ten tylko ten .... Tego Ci życzę !
Dziękuje wam za zrozumienie mnie, nadszedł właśnie teraz dzień w którym jest mi ciężko, myśli znowu zaczęły mi krążyć wokół niego. Jednak jestem silna i dam radę i przetrwam to.