Hej,
Mam 20 lat. Jestem ze swoim chłopakiem w związku 1,5 roku. Przed nim byłam długo zakochana w starszym mężczyźnie - trwało to 5 lat. Nigdy nie byliśmy parą, lecz ja do niego "wzdychałam". Miał dziewczynę, narzeczoną, (niewiele starszą ode mnie) z którą się rozstawał kilkakrotnie. Nigdy nie powiedziałam mu, ze go kocham, nie miałam odwagi, bałam się, że mnie wyśmieje, a poza tym zawsze miałam wrażenie, że traktował mnie trochę jak dziecko. I w końcu pojawił się mój obecny chłopak - ja do niego początkowo nic nie czułam, w końcu po kilku miesiącach znajomości i jego dużego zaangażowania w utrzymanie naszej znajomości, zakochałam się. Kocha mnie do szaleństwa, jest gotów zrobić dla mnie dosłownie wszystko. Ale ja znowu zaczęłam myśleć o dawnym "ukochanym"... Co robić? Bardzo kocham mojego chłopaka, ale myśli o tamtym nie dają mi spokoju. Boję się, że fakt, iż nigdy nie byliśmy parą spowoduje, że już zawsze będę go niechcący idealizować. Widuję się z nim raz na jakiś czas ale tylko na zasadzie przyjacielskiej pięciominutowej pogawędki. Już mam mętlik w głowie. Jak przestać o nim myśleć?
Podobne tematy
Moze odetnij sie calkiem, bez tych 5 minutowych rozmow i zajmij zamiast sobą i swoimi odczuciami to kims drugim, kogo niby kochasz?
Sugerujesz, że skoro myślę o tamtym to mogę być niezdolna do miłości do mojego chłopaka...?
Mam dla ciebie znakomity i skuteczny pomysł. Kiedy spotkasz tego mężczyznę, w którym jesteś zakochana, podejdź do niego i mu powiedz, że od dwóch lat go nieziemsko kochasz i chciałabyś, abyście zostali parą. I że ma natychmiast zadzwonić do swojej obecnej dziewczyny i z nią zerwać. Najprawdopodobniej Cię wyśmieje - i to będzie koniec twoich fantazji. Poczujesz się odrzucona i z radością wrócisz w ramiona swojego wspaniałego chłopaka.
The Happy End.
Pytanie czy Twoj chlopak jest wart takiej niewiernej dziewczyny. Daj mu spokoj, tak bedzie lepiej.
Tylko że tamtego poprzedniego nie kocham, tylko po prosto zdarza mi się o nim niestety myśleć...
Jacenty89 - nie jestem niewierna. Gdybym była, to robiłabym wszystko żeby poderwać tamtego, a tak nie jest.
Dziękuję serdecznie za dotychczasowe odpowiedzi
czasem łatwiej pewne sprawy przemyśleć gdy ktoś inny spojrzy na to obiektywnie.
Ale zaznaczam od razu, że nie wyobrażam sobie by rozstać się z moim chłopakiem.
To że wzdychasz do tamtego sprawia że zdradzasz swojego chłopaka emocjonalnie.
Według mnie nie jesteś zdolna do zakochania i prawdziwie nie kochasz swojego chłopaka.
Tom ma racje, zdradzasz emocjonalnie i tym samym jestes niewierna.
Nie rzucaj swojego faceta, co on czemu winny? Świetną radę dostałaś od antykobiety - just do it! ![]()
10 2014-07-14 22:59:59 Ostatnio edytowany przez JuliaAnastazja (2014-07-14 23:00:47)
Tzn ja tak w głębi siebie wiem, że z tym pierwszym raczej nie stworzylibyśmy normalnego związku - zawsze czułabym się przy nim jak głupia małolata. Jak uczennica przy mistrzu. Jak blachara lecąca na kasę. Problem w tym, że kiedy go "kochałam" to już nawet wtedy wiedziałam, że to jest dosyć chore uczucie. Gdy usiłowałam go poderwać to nawet wtedy czułam się jak tępa małolata. Więc nawet sama jestem zdziwiona, że o nim myślę, podczas gdy jestem z facetem który jest dla mnie wszystkim. I wiem, że za żadne skarby na świecie nie zdradziłabym go. Może powodem jest to, że zakochałam się w nim, gdy jeszcze byłam emocjonalnie zaangażowana w tamtego? I nie do końca pozbyłam się jeszcze tamtego uczucia?
Ty bys go nie zostawiła tylko z tego powodu, że nie wiesz czy by Ci wyszło z tamtym... nawet wiesz, ze by nie wyszło. A ciagnie Cie do tego, by byc taką głupiutką małolatką pod ochronką takiego kogos. Moze po prostu za duzo partnerstwa w obecnym zwiazku, a wolisz byc zdominowana :]
Nie sądzę, by doszło do emocjonalnej zdrady, ponieważ z tamtym nie dzielę się przeżyciami, odczuciami itp. Te pięciominutowe rozmowy to na zasadzie "co słychać" i spadamy, ale nawet to wydaje mi się jakieś naciągane. A to z moim chłopakiem planujemy założyć kiedyś rodzinę. Thepass - co do dominacji - myślę, że możesz mieć tu sporo racji... ale z moim chłopakiem z jednej strony jest duuużo partnerstwa, ale też z drugiej jednak on nade mną dominuje
- to szalenie pociąga mnie w mężczyznach.
Lecz wydaje mi się, że wiem czego chcę - być z moim chłopakiem i tylko z nim. Tylko nie wiem po kiego grzyba tamten przewija mi się w myślach. Tłumaczę sobie, że nigdy nie bylibyśmy szczęśliwi. Może jak to sobie wtłoczę na maksa do głowy to poskutkuje.
To tak nie działa. Jak sie przed czyms bronisz, to tak naprawde tego chcesz i utwierdzasz sie w przekonaniu, ze zle myslisz...
Ale rady na to nie mam
Po prostu mozg sam musi zauwazyc, ze tamten jest do niczego, a z tym jest wspaniale.
14 2014-07-15 09:08:57 Ostatnio edytowany przez JuliaAnastazja (2014-07-15 10:10:32)
Wielkie dzięki
- dużo mi to ułożyło w głowie. Ale też dotarła do mnie jeszcze kolejna rzecz, o której nie pisałam we wcześniejszych postach. Być może takie myślenie wynika z tęsknoty - jestem z moim z chłopakiem w związku na odległość, może po prostu to wszystko wynika z tego, że za rzadko go widuję...
Może spróbować "odżywić" jakoś obecny związek i dzięki temu zapomnę o tamtym?
Odległość faktycznie może mieć znaczenie. Szukasz kogoś bliżej...
pomysl czy warto obecną milosc poswiecać..wydaje mi sie ze nie warto;/
żebys pozniej czegos nie zalowała;)
Też mi się zdaje że nie warto... bo wiem, że nawet hipotetycznie rzecz ujmując - jeśli bym się rozstała ze swoim chłopakiem to tamtego byłoby mi baaaaardzo trudno zdobyć bo wciąż nie miałabym odwagi i miałabym na to jakieś 10% szans, jeśli nie mniej. I zresztą NIE chcę tego robić. Tylko po prostu boję się, że tamto uczucie mogło nie wygasnąć do końca...
18 2014-07-18 19:30:45 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-18 19:31:47)
Wez sobie usiadz, jak bedziesz sama w domu. Zacznij myslec, ale myśląc.
I odpowiedz na jedno pytanie. Czy gdybyś miała szanse zdobyć tamtego to byś sie nie wahała? Gdybyś wiedziała, że on bedzie Cie pragnął jak szalony i da Ci o wiele lepsze zycie niz masz z tym? No wlasnie.
Dlatego wątpliwości pojawiają się z tego powodu, że to nieznane i on nie wykazuje inicjatywy. Ty bys chciała. Ja tak widzę.
Czekasz na zmiane gałęzi, bo z tym juz nie chcesz byc, ale i nie chcesz zostać z niczym, sama ![]()
19 2014-07-20 22:20:34 Ostatnio edytowany przez JuliaAnastazja (2014-07-20 22:23:50)
Thepass - nigdy bym nie wiedziała, czy z tamtym miałabym o wiele lepsze życie niż z tym. Więc nie jestem pewna czy rozpatrywanie tego w takiej kwestii ma jakikolwiek sens.
I to też nie jest tak, że ja nie chcę być z tym. Bo chcę...
Przperaszam, że ja wałkuję w kółko ten sam temat. Ale wiem, że bardzo kocham obecnego partnera. Może faktycznie masz rację, że ciągnie mnie do tamtego, bo on nie wykazuje inicjatywy. W końcu tkwiłam w tym przez 5 lat dopóki nie pojawił się mój chłopak...
A poza tym, w miłosci liczy się przecież szczęście partnera a nie swoje własne
, także myślenie "czy on da mi szczęście" byłoby egoizmem z mojej strony
Znajdz sobie trzeciego, takiego, ktory bedzie na miejscu i pod reka.
Odetnij się od tamtego.
Tylko że nie jest to takie proste bo ze względu na naszą pracę widujemy się raz na jakiś czas.
A nie uważasz ze masz po prostu za dużo czasu na myslenie i analizowanie? to jest niepotrzebne tylko mącisz sobie w glowie, skoro jesteś z tym chłopakiem i go kochasz a do tego się widujecie dość zadko to znaczy ze tęsknisz i zaczynasz wszystko mielic w glowie, może potrzebujesz więcej bliskości od swojego chlopaka?
Może masz trochę racji... tylko że dzisiaj bliska mi osoba uświadomiła mi pewną rzecz odnośnie mojego chłopaka - zaczynam się coraz bardziej bać, ponieważ on chce mieć mnie dosłownie tylko dla siebie. To znaczy z jednej strony jest to zrozumiałe - widujemy się raz, czasem dwa razy w tygodniu i ja rozumiem, że on chce pobyć ze mną sam na sam. Tylko że mam takie poczucie, że przez niego odizolowałam się od znajomych, praktycznie zawsze spotykamy się tylko we dwoje, może z raz-dwa widzieliśmy się ze znajomymi, JEGO znajomymi. Poza tym też rzadko zaprasza mnie do siebie do domu - jego rodzinę widuję raz na pół roku. I też kiedyś mi powiedział, że jak będziemy razem mieszkać, to on chce spędzać ze mną czas 24 godziny na dobę i nie widywać się ze znajomymi. Przyznam, że się trochę przestraszyłam... ale może on jest jeszcze w etapie ślepego zauroczenia? Lecz prawdę powiedziawszy - zaczęłam się niepokoić...
I znów problem powrócił... znów myślę za dużo.
Nadal jestem w związku, w którym byłam. I kocham mojego chłopaka, ale...
Czuję się paskudnie, bo nawet widząc się z nim myślę o tamtym. I to o wiele za dużo niż powinnam, odświeżam wszystkie wspólne wspomnienia jednocześnie beznadziejnie wiedząc, że mam małe szanse i ciągle czując się czasem jeszcze taką "małolatą". Z drugiej strony, mój chłopak bardzo poważnie o mnie myśli (ja zresztą też) tylko że po prostu nie daje mi spokoju myśl o dawnym ukochanym...
To że wzdychasz do tamtego sprawia że zdradzasz swojego chłopaka emocjonalnie.
Według mnie [...] prawdziwie nie kochasz swojego chłopaka.
Zgadzam się z tym.
Ale też z drugiej strony nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym rzucić mojego chłopaka bo bym go zraniła, a on naprawdę mnie kocha...
Sama już nie wiem, jestem po prostu zagubiona.
28 2015-04-27 05:38:15 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2015-04-27 05:39:16)
Sama już nie wiem, jestem po prostu zagubiona.
Jesteś po prostu jeszcze niedojrzała emocjonalnie.
29 2015-04-27 06:53:59 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-27 07:02:02)
Ale też z drugiej strony nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że mogłabym rzucić mojego chłopaka bo bym go zraniła, a on naprawdę mnie kocha...
Sama już nie wiem, jestem po prostu zagubiona.
To, to już brzmi, jakbyś była z chłopakiem z litości. Wszystko wiesz i wcale nie jesteś zagubiona.
Nie kochasz go i tyle.
I wątpię, czy w ogóle kochałaś.
Miał pełnić i pełni rolę okładu na zbolałe serce, ale opatrunek się zużył.
Pozwól chłopakowi odnaleźć miłość, na jaką zasługuje.
Ty nie możesz mu nic dać, poza złamanym sercem i kupą kłamstw.
Nie wiem czy jest to kwestia niedojrzałości emocjonalnej... starałam się nad nią pracować od kilku ładnych lat gdy jeszcze nie byłam w związku a chciałam zdobyć "tamtego". Ale najbardziej wkurza mnie to, że dawny "ukochany" po pierwsze był moją pierwszą "poważną miłością" a po drugie że nie byliśmy parą więc będę go ciągle idealizować, niestety - właśnie dlatego, że nie byliśmy razem. A swoje wady też ma, które obecnie widzę, lecz coś tak po prostu ciągnie moje myśli w jego stronę ![]()
Z drugiej strony, kompletnie nie wyobrażam sobie rozstania z moim chłopakiem bo wiem, że naprawdę bardzo, ale to bardzo bym go zraniła, chyba nie byłabym w stanie tego zrobić.
Jesteś zwyczajną egoistką, a jedyne, o co się boisz, to o siebie.
Nie wiem czy jest to kwestia niedojrzałości emocjonalnej... starałam się nad nią pracować od kilku ładnych lat gdy jeszcze nie byłam w związku a chciałam zdobyć "tamtego". Ale najbardziej wkurza mnie to, że dawny "ukochany" po pierwsze był moją pierwszą "poważną miłością" a po drugie że nie byliśmy parą więc będę go ciągle idealizować, niestety - właśnie dlatego, że nie byliśmy razem. A swoje wady też ma, które obecnie widzę, lecz coś tak po prostu ciągnie moje myśli w jego stronę
Z drugiej strony, kompletnie nie wyobrażam sobie rozstania z moim chłopakiem bo wiem, że naprawdę bardzo, ale to bardzo bym go zraniła, chyba nie byłabym w stanie tego zrobić.
Mozesz idealizowac przez wiele lat jeszcze niestety ale to tylko gra wyobrazen. Rzeczywisty czlowiek jest inny, pelen wad i przywar. Raniacy i czesto egoistyczny. Aha i nie mozna byc z kims z litosci. Jes tu taka autorka kroteczka, ktora napisala ze wyszla za maz bo sie staral i ze nie mogla mu odmowic. Skonczylo sie zdrada i komplentym zniszczeniem zycia swojego i meza ale przedewszystkim tego co najwazniejsze, czyli prawdziwej wiezi, prawdziwej milosci.
Skoro wiec, jesli tak jest, wiesz ze jestes nieuczycciwa wobec swojego chlopaka (to sie nazywa oszutwem albo obluda) to nie brnij w to bo zycie tak cie "skusi" ze poza budowanie zwiazki na klamstwie, z czego rowniez, wynikna jeszcze gorsze skutki w przyszlosci gdzie bedziesz dazyc za czyms juz nie ogladajac sie na nikogo albo myslac ze robiac cos w ukryciu nikogo nie ranisz i niz zlego nie robisz nikomu. Jednak w takich sytuacjach czlowiek rani przede wszystkim samego siebie. Czyli dla ciebie zycie w klamstwie jest ok. a powiedzenie prawdy nie bo....bo rani? Lepiej budowac na klamstwie?
Ej, jaki ty masz system wartosci?
Dziewczyno, jest czas zeby sie obudzic, dojrzec, otrzezwiec. Zweryfikowac swoje wartosci, cele w zyciu tak zeby sie trzymac jednego. Niestety ale pokusy maja to do siebie, ze pochodza od zlego i chca nasz zniszczyc. Bo ew. sytuacje ktore z nich wynikaja, by nas wlasnie zniszczyly. To samo, lek przed prawda niszczy poniewaz zycie w klamstwie ma dlugofalowe i o wiele gorsze skutki. Jesli wiec nie kochasz nie badz w zwiazku bez milosci. Lepiej jzu chyba popelnic jakis blad ale sie nauczyc czym jest prawda, zycie zgodnie z soba. Jest tez tak ze wdziecznosc za uczucie kogos szybko sie zdewaluluje a w momentach kryzysowych, gdzie zabraknie milosci i czulosci ze strony chlopaka, bedzie jej potrzeba wtedy z Twojej strony. I skad ja wezmiesz jesli jej nie bedziesz miala w sobie? Jak dlugo bedziesz w stanie zyc w klamstwie, o ile tak wlasnie w Twoim zyciu jest, i jak to wplynie ja otaczajacych cie ludzi oraz ciebie sama? Zastanow sie czy warto?
34 2015-04-27 13:24:14 Ostatnio edytowany przez alexich (2015-04-27 13:32:17)
Baby...
Jest z jednym, myśli o drugim... jeszcze brakuje żeby sypiała z trzecim.
Wytłumacz mi prosze jedną rzecz, bo ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić zupełnie: jakim cudem potrafisz być w związku z kimkolwiek, skoro nie potrafisz w stu procentach się zaangażować i oddać się jednej osobie? Powiedz mi, jak możesz patrzyć w ogóle w oczy swojemu chłopakowi, skoro podświadomie masz innego w głowie? Ja bym się brzydził samym sobą, nie umiałbym żyć w szczęśliwym związku, a ty kochaniutka nie dość, że ranisz swojego chłopaka potwornie, to sama koniec końców na tym stracisz. Prędzej czy później doskonałe wyobrażenie o tamtym kolesiu sprawi, że nie będziesz potrafiła dłużej być z obecnym.
35 2015-04-27 14:11:31 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2015-04-27 14:13:35)
Baby...
Jest z jednym, myśli o drugim... jeszcze brakuje żeby sypiała z trzecim.
A alimenty będzie płacił czwarty. ![]()
Hej,
Mam 20 lat. Jestem ze swoim chłopakiem w związku 1,5 roku. Przed nim byłam długo zakochana w starszym mężczyźnie - trwało to 5 lat.
To miałaś 15 lat jak się zakochałaś w tym starszym???
Wiem jedno: kiedyś się zakochałam. Jak się zakochałam, to nie byłam w stanie myśleć o innym facecie, inni po prostu dla mnie nie istnieli. Jeśli się kocha, to myśli się tylko o tej jednej osobie, ta osoba jest najważniejsza na świecie.
Jestem zwolenniczką takiego podejścia: nie czujesz chemii, nie pociąga pod względem fizycznym, itp. to związku z tego nie będzie. Jeżeli się zmuszasz do związku z litości dla tej osoby (bo miły), to tak naprawdę robisz mu krzywdę. Prędzej czy później wyjdą z tego nieciekawe konsekwencje.
Moim zdaniem jesteś dla niego z litości, no i ponieważ boisz się, że jak zerwiesz z tym chłopakiem, to zostaniesz całkiem sama. W końcu na tamtego, o którym myślisz nie masz co liczyć. Przyzwyczaiłaś się do tego, że ten chłopak jest.
Tak więc musisz się zastanowić: czy lepiej będzie jak zapomnisz o tamtym i podtrzymasz ten związek, w którym jesteś, czy zerwiesz z nim, ponieważ nie kochasz go tak mocno. Jak się kogoś nie darzy głębokim uczuciem, a szanuje, to ze względu na ten szacunek lepiej zerwać, niż oszukiwać.
Sorki, mam tu problemy z cytowaniem postów tak, by zacytować kilka wypowiedzi w moim poście.
Przede wszystkim bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, w szczególności za słowa krytyki - dały mi one wiele do myślenia, czasem dobrze, jak ktoś z boku trochę "opierniczy" ![]()
A teraz do rzeczy:
Cynicznahipo - Mój chłopak twierdzi, że kocha tylko i wyłącznie mnie, więc naprawdę złamię mu serce kończąc związek z nim. A jestem na 100% pewna, że jestem dla niego wszystkim. Wiem, że ta cała sytuacja brzmi jak problemy nawiedzonej 15-latki, naprawdę nie dziwię Wam się, że piszecie, iż jestem niedojrzała emocjonalnie. Nie boję się o siebie tylko o mojego chłopaka. Ja po przeżyciu bardzo nieszczęśliwej miłości jestem tak zahartowana, że niewiele rzeczy będzie mnie w stanie już złamać, ale on owszem, załamie się. Zrobiłabym wszystko żeby mu tego oszczędzić.
maniek_z_maniek - mój system wartości to przede wszystkim rodzina i miłość, dlatego w tej miłości mam taki "wielce dojrzały problem"
I mam też swoje jasno wytyczone cele w życiu, mam coś, do czego dążę. I zdaje mi się, że mój obecny związek nie jest bez miłości, no naprawdę bardzo kocham mojego chłopaka... i nie sądzę, by kiedykolwiek zabrakło miłości i czułości z jego strony. A co do życia w kłamstwie to czuję się z tym okropnie, bo gdy mój chłopak mnie przytula to czasem sobie wyobrażam, że jestem w ramionach tamtego. Rzadko się to zdarza, ale tak miałam parę razy. Powiem wprost: pisząc to czuję obrzydzenie do samej siebie.
Alexich - jak na razie potrafię z tym żyć. W ciągu ostatnich dwóch lat miałam tak ze 3 takie kryzysowe momenty ze przez miesiąc dwa, myślałam o tamtym, potem się to uspokajało, po kilku miesiącach znów problem powracał.
Janix2 - miałam niecałe 15 lat, więc to jest typowo pierwsza, nastoletnia miłość. A z tymi alimentami żarcik niezły ![]()
kasha1511288 - pod względem fizycznym chemię czuję do obu. I to ogroooomną... Nie sądzę, żebym bala się samotności. Tak jak wspomniałam wcześniej, już nieszczęśliwą miłość przeżywałam i dałam radę dopóki nie pojawił się mój chłopak, bo byłam i jestem z nim szczęśliwa... Co do Twojego ostatniego zdania - dzięki, przemyślę to sobie dokładnie.
I naprawdę jeszcze raz dziękuję, bo sama jak czytam te swoje posty to widzę w nich dużo z zachowania neurotycznej 15-latki a nie dojrzałej emocjonalnie 21-latki ![]()
21 lat i dojrzała emocjonalnie, hmm?? dla mnie poziom podstawowy bo jak ktoś wspomniał takich rzeczy się nie robi. Jak można myśleć o kolesiu kiedy miało się 15 lat. Moja rada- idź do psychologa, bo każdy inny związek bęzie działał to samo. Zwyczajnie w świecie jest problem i widać go gołym okiem. Inaczej jeśli chodzi o teraźniejszość, faceta to co innego a to tylko wyobraźnia. He bawi mnie to, że nawet z nim nie byłaś a marzysz, wspominasz. Hm świat schodzi na psy, jak czytam czasami to krew mnie zalewa, że ludzie sami sobie tworzą problemy w szczęśliwych związkach. Mam jeszcze jedną radę: rzuć faceta, biegnij do tamtego, prześpij się a później uderzysz się w głowę bo błąd zrobiłam. Teraputa potrzebny i to na już....... Masz problem w głowie i nie chodzi o kłamstwa, bo facet byłby w szoku jakby się dowiedział jak wzdychasz do faceta z którym nigdy nic Ciebie nie łączyło. Przede wszystkim niszczysz siebie.
Właśnie, mam problem w głowie, a największym jest moja wyobraźnia...
Hej:) Chciałam Wam opowiedzieć moją historię. Może coś pomożecie.
Mam 27 lat. Od 3 lat mam chłopaka, jest starszy o 8 lat. Nasze życie erotyczne pozostawia wiele do życzenia, właściwie prawie wcale się nie kochamy. On mówi, że boi się ciąży, bo ma niestabilną sytuację zawodową. Nasz związek również zaczął się dość nietypowo. Ja zostałam porzucona przez swoją "wielką miłość", on też był po przejściach. Poznaliśmy się przez koleżankę, zaprosiłam go na wesele. Po weselu wylądowaliśmy w łóżku i tak jakoś wyszło że zostaliśmy razem. Bardzo szybko zaczęliśmy się kłócić, mocno się różnimy, a jednak jest coś co nie pozwala nam się rozstać. Wiele razy myślałam żeby to zakończyć, ale w końcu zawsze zostajemy razem. Może to lęk przed samotnością, a może jednak miłość. Martwiłabym się co u niego, gdybym go zostawiła. Wiem, że nie dawałoby mi to spokoju.
Jest druga sprawa. Od niedawna mam stałą pracę, a w pracy kolegów. W szczególności jednego kolegę. Generalnie jestem jedyną młodą kobietą w zespole, więc flirty, żarty i różnego rodzaju propozycje mniej lub bardziej na serio są na porządku dziennym (głównie jednak ze strony starszych mężczyzn). Mnie interesuje w tym wszystkim jeden chłopak, 3 lata starszy. Tak się składa, że nasze obowiązki znacznie się pokrywają, dużo ze sobą współpracujemy, on wprowadzał mnie w sprawy firmy itp. Od początku zrobił na mnie wrażenie. Mądry, uczynny, miły, przystojny. Również ma dziewczynę, są razem od 2 lat. Nie wiem jak jest między nimi. Miałam okazję poznać M. w sytuacjach bardziej prywatnych parokrotnie. Albo zwariowałam, albo mam słuszne wrażenie, że w niektórych momentach relacja ta robi się trochę bardziej bliska. Zaczęło się od spotkania na piwie po pracy, na którym byłam tylko ja i 3 kolegów w podobnym wieku, w tym on. Wypytywał mnie trochę o mojego chłopaka, ja zagadnęłam o jego dziewczynę. Ale żadnych szczegółów. A potem były dwa wyjazdy służbowe na które pojechaliśmy razem. 2-3 razy w roku takie mają miejsce. Była więc możliwość wspólnych kolacji, imprez integracyjnych zakrapianych alkoholem i tańca. Wiadomo, że atmosfera była nieco luźniejsza. Podczas tańca staliśmy bardzo blisko (niby normalne), dużo patrzyliśmy sobie w oczy, poprawił mi ramiączko od stanika jak mi opadło... JW pewnym momencie stwierdził że się garbię i złapał mnie za ramiona. Jak ściągnęłam sweter, bo zrobiło mi się gorąco, to objął mnie, "zamruczał" jakbym zrobiła nie wiadomo co i przyciągnął do siebie. Tak jakoś instynktownie czułam że coś wisi w powietrzu. Ale żadnych pocałunków, macanek, niedwuznacznych tekstów. W pracy często zagaduje, zaczepia, często niby przypadkiem złapie za ramię, przesunie mnie dotykając w talii. No ewidentnie coś robi, a jednocześnie nic. Może to kolejny casanova, podrywacz, który zdradza swoją dziewczynę, ale wtedy wykorzystałby sytuacje w których jesteśmy sam na sam. A wtedy jest niezmiernie taktowny, przyjacielski, można z nim pogadać o wszystkim, ale nie szuka jakoś specjalnie kontaktu fizycznego. Inni koledzy wspomnieli parę razy, że M. to pies na baby, ale nigdy nie przekracza granic. Moim zdaniem ta granica już została przekroczona. Akurat oni nie byli świadkiem tego tańca. Ale faceci mają inne podejście - inny kolega z zespołu, ten sam który wydał taką opinię o M., żonaty na tej samej imprezie potrafił wykonywać nawet śmielsze gesty.
Poradźcie coś, jestem strasznie zakręcona, nie wiem już co mam myśleć. Czuję się winna, nie fair wobec swojego chłopaka, a jednocześnie nie umiem zrezygnować z flirtu z M. A może mam urojenia i facet po prostu dobrze się bawi, a ja nie jestem do końca szczęśliwa w swoim związku i dlatego szukam w życiu atrakcji?
41 2015-05-01 17:02:22 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-05-01 17:12:51)
Baby...
Jest z jednym, myśli o drugim... jeszcze brakuje żeby sypiała z trzecim.
Wytłumacz mi prosze jedną rzecz, bo ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić zupełnie: jakim cudem potrafisz być w związku z kimkolwiek, skoro nie potrafisz w stu procentach się zaangażować i oddać się jednej osobie? Powiedz mi, jak możesz patrzyć w ogóle w oczy swojemu chłopakowi, skoro podświadomie masz innego w głowie? Ja bym się brzydził samym sobą, nie umiałbym żyć w szczęśliwym związku, a ty kochaniutka nie dość, że ranisz swojego chłopaka potwornie, to sama koniec końców na tym stracisz. Prędzej czy później doskonałe wyobrażenie o tamtym kolesiu sprawi, że nie będziesz potrafiła dłużej być z obecnym.
Zgadzam się. Mnie też, by bardzo szybko zjadło sumienie i zerwałabym z chłopakiem w takiej sytuacji, bo bym wiedziała, że będąc z nim dalej, to będę go ranić, jeśli nie potrafiłabym zapomnieć o innym. A autorka chce pokazać jaka jest niby dobra i nie chce z nim zerwać, by go nie zranić, a to właśnie bardziej egoizm. Boi się najpewniej, że zostanie sama. Okropna postawa
A z obecnym chłopakiem autorko wygląda na to, że związałaś się tylko dlatego, że tamten Cię nie chciał. A widać, że gdyby chciał, to byś w sekundę zostawiła swojego faceta.... Wtedy nie przejmowałabyś się, że go zranisz. Tak to widzę, to po prostu egoizm i to jaki. Tym bardziej, że autorka nie myśli o tamtym przez chwilę tylko jak widać od roku, a jest ze swoim facetem. To pokazuje jak "liczy się" dla niej jej chłopak... Zastanawia się chyba tylko co dla niej "lepsze", kalkuluje. Nie rozumiem takiego zachowania. Dlatego autorko zdecyduj się, najlepiej zerwij ze swoim facetem i pobądź sama. Chociaż jak postępujesz tak jak teraz, to wątpię, że to zrobisz. Mam nadzieję, że ktoś lub coś kiedyś uświadomi Ci jak źle postępujesz.
Autorko Twój nowy post ma niby inny wydźwięk, że niby nie myślisz o tym byłym cały czas, ale jednak gdyby nie było problemu, to chyba byś tutaj nie pisała. Zastanów się, czy obecny chłopak nie był lekiem na złamane serce czy naprawdę go kochasz. No bo po tylu latach i niby w udanym związku myślisz o byłym chłopaku, dręczy Cię to, więc zastanów się czy Ty swojego faceta kochasz. No bo jak się kocha, to generalnie te wspomnienia blakną. Wiadomo, że pierwsza miłość to sentyment, ale jak kochamy, to raczej są to po prostu wspomnienia, ale nie wrócilibyśmy do tej osoby, bo kochamy już inną osobę. U Ciebie to wygląda to inaczej, jakbyś była z chłopakiem, bo z tamtym nie wyszło. No, ale może się mylę. Może do swojego chłopaka czułaś fascynację, a nie miłość? Może uznałaś, że to dobry facet, widziałaś, że Cię kocha, a Ty jego nie kochałaś, ale zraniona uznałaś, że lepiej będzie Ci z obecnym? Oczywiście to wtedy nie jest dobre, bo taki związek bez uczucia to nie jest fair wobec chłopaka. No albo kochasz go, ale się pogubiłaś, nie wiem. Jednak mi to wygląda na 1 opcję.
Jak o tym myślę, to wydaje mi się, że mój chłopak nie był jedynie lekiem na złamane serce. Naprawdę go kochałam i kocham. Tylko zastanawiam się - może po prostu minął mi etap ślepego zauroczenia i pojawiła się taka tęsknota za poprzednią miłością?
A po drugie... mój chłopak jest naprawdę we mnie szaleńczo zakochany i jestem przekonana, że nie podniósłby się po tym gdybym go zostawiła...
43 2015-05-01 22:10:25 Ostatnio edytowany przez JuliaAnastazja (2015-05-01 22:10:52)
A przed chwilą przyszła mi do głowy jedna rzecz i stwierdziłam, że bardziej porąbana już chyba być nie mogę...
Zakładając, czysto hipotetycznie, że nagle mój dawny "ukochany" by stwierdził, że chciałby ze mną być, to ja najprawdopodobniej wpadłabym w rozpacz i stwierdziłabym, że nie jestem w stanie zostawić mojego chłopaka, byłoby mi głupio w stosunku do obecnego ukochanego...
Tak, jestem dziwna, ale na pewno bałabym się wybrać do terapeuty, jak mi tu wcześniej sugerowano. Nie chciałabym się tak otwierać przed kimkolwiek twarzą w twarz, w internecie jest łatwiej.
Nie dochodzę już do ładu z własnymi myślami, może czas mi tu coś pomoże...
Czas nic tu nie pomoże. Tyle "pomógł", że trzymasz tego biednego chłopaka w zawieszeniu i oszukujesz go, trwając w relacji, która Cię nie satysfakcjonuje na tyle byś była w niej obecna czymś poza ciałem.
Kiedyś ktoś zrobi Tobie to samo - w przyrodzie nic nie ginie, pamiętaj
Wtedy poczujesz jak to jest po drugiej stronie.
Cześć
Też jestem tu nowa, mam konto od 5 minut i jeszcze nie do końca to wszystko ogarniam.
Też mam wiele problemów, z którymi sama nie daje sobie rady, mam wszystkiego dość, nie układa mi się w związku, wszyscy znajomi się ode mnie odwrócili nawet nie mam z kim pogadać, może dlatego założyłam to konto na tej stronie, nie wiem czy to dobry pomysł ale może ktoś pomoże mi zrozumieć coś co do mnie kompletnie nie może dotrzeć...
nie wiem czy to dobry pomysł ale może ktoś pomoże mi zrozumieć coś co do mnie kompletnie nie może dotrzeć...
Co do Ciebie nie może dotrzeć, Kasiu?
Kurcze w końcu ktoś odpisał ![]()
Mam taką sytuacje, że non stop kłócę się z chłopakiem jesteśmy ze sobą trzy i pół roku, nie możemy się dogadać codziennie jest awantura. Zastanawia mnie czy on traktuje mnie na poważnie, mówi mi, że jeżeli zda maturę to wyjedzie na studia, że nie wie jak dalej się to potoczy, powiedział mi tez, że nie jest pewny czy będzie, że mną dalej bo zależy mu na swojej przyszłości w której ja mogę mu przeszkodzić, bardzo mi na nim zależy chciałabym żeby wszystko się zmieniło ale nie zniosę tego, że ciągle ma do mnie pretensje, nic mu się nie podoba i ciągle zwala całą winę na mnie, wszystkie kłótnie to moja wina, że przeze mnie się kłócimy.
Wiele jadu, ale czego oczekiwać po internecie, haha ![]()
Elle88 - może i oszukuję... ale czas mi jak na razie pomagał o tyle, że co jakiś czas to "nadmierne myślenie" się uspokajało. I wtedy naprawdę doceniałam i nadal doceniam to, że jestem z moim chłopakiem.
Może to jest kwestia też tego, że minął mi okres zauroczenia, a ja głupiutka i naiwna myślałam, że zawsze będzie cudownie
![]()
Z tego co piszesz to Twój chłopak chyba niezbyt dojrzale podchodzi do tematu związku w ogóle, skoro twierdzi że "możesz mu przeszkodzić w karierze" i nie jest pewny czy dalej z Tobą będzie. A pytałaś go co w takim razie do Ciebie czuje? Może po prostu powinnaś z nim szczerze porozmawiać, bo jeśli się okaże, że ma w życiu inne priorytety, a z Tobą jest bo jest, to może warto poszukać kogoś kto Cię naprawdę pokocha i będzie dostosowywał karierę do Ciebie, a nie Ciebie do kariery. Rozumiem, że w tym roku oboje macie maturę i zaczynacie studia?
Niemniej jednak radzić jest łatwiej, a sama jak możesz na górze przeczytać nie do końca sobie radzę z własnymi uczuciami. Kocham mojego chłopaka, on mnie też, a też kłócimy się non stop. W dodatku pojawił się kolega z pracy którego trochę bardziej lubię niż innych:)
To o "jadzie" to do mnie? ![]()
A wracając.. Skoro lubisz siebie oszukiwać to nikt Cię siłą nie przekona, że warto być fair.
A sposób w jaki "doceniasz" tego chłopaka, jak stary wygodny fotel - takiej "wspaniałomyślności i dobroci" nie życzę nikomu.
Minie parę lat od tego związku, który zresztą zakończysz umęczona wiecznymi wątpliwościami i 'wyrzutami sumienia', za jakiś czas, nie kojarząc już tej historii, doświadczysz czegoś, dzięki czemu będziesz miała szanse zrozumieć co czuł Twój obecny chłopak.
Pytałam się go twierdzi, że mnie kocha, ale ja uważam inaczej po prostu nie czuje, żeby on cokolwiek do mnie czuł, nie przytula mnie nie całuje nie mówiąc już o mówieniu czegoś miłego w stylu ładnie dziś wyglądasz? Wiem, że to w związku nie jest najważniejsze, ale jestem kobietą i chce być po prostu traktowana jak kobieta, dopieszczana i doceniana.
Wiele jadu, ale czego oczekiwać po internecie, haha
Elle88 - może i oszukuję... ale czas mi jak na razie pomagał o tyle, że co jakiś czas to "nadmierne myślenie" się uspokajało. I wtedy naprawdę doceniałam i nadal doceniam to, że jestem z moim chłopakiem.
Może to jest kwestia też tego, że minął mi okres zauroczenia, a ja głupiutka i naiwna myślałam, że zawsze będzie cudownie![]()
![]()
Wiem co czujesz i moim zdaniem wcale nie jesteś egoistką. Gdyby życie było czarno-białe a kobieca psychika prosta i nieskomplikowana, może byłoby łatwiej. Nie wierzę, że jakakolwiek kobieta której związek nie jest usłany różami nie pomyślała ani razu co by było gdyby dała szansę komuś innemu. Można kogoś kochać, a jednocześnie mieć chwile zwątpienia. Bo miłość to wybór. Bierzesz kogoś z jego zaletami, ale również wadami. A te wady czasem bardziej dają się we znaki. Tym bardziej jak na drodze stanie ktoś kto ci jeszcze namiesza w głowie...
To o "jadzie" to do mnie?
A wracając.. Skoro lubisz siebie oszukiwać to nikt Cię siłą nie przekona, że warto być fair.
A sposób w jaki "doceniasz" tego chłopaka, jak stary wygodny fotel - takiej "wspaniałomyślności i dobroci" nie życzę nikomu.Minie parę lat od tego związku, który zresztą zakończysz umęczona wiecznymi wątpliwościami i 'wyrzutami sumienia', za jakiś czas, nie kojarząc już tej historii, doświadczysz czegoś, dzięki czemu będziesz miała szanse zrozumieć co czuł Twój obecny chłopak.
Elle88 - nie tylko do Ciebie, ogólnie mówię
tylko tak się trochę tu czuję jak wyzuty z wszelkich uczuć robak, który jest niegodzien stąpać po tej ziemi. Ale do rzeczy ![]()
To, o czym piszesz to jest tylko gdybanie. Nie jest powiedziane, że tak się zdarzy, bo to po prostu bardzo odbiega w przyszłość. Nigdy nie wiemy co się wydarzy za tydzień a co dopiero za kilka lat. Równie dobrze za 2 miesiące mógłby być koniec świata i nie będzie niczego ![]()
To nie jest jedyny sposób doceniania przeze mnie mojego chłopaka, że chcę mu oszczędzić bólu. Bo naprawdę pomagam mu, troszczę się o niego i wspieram go w wielu ważnych sprawach, nawet nie wiem czy nie bardziej niż niejedna zakochana dziewczyna, z tego co obserwuję związki wokół mnie. Więc to nie jest tak, że jestem w stosunku do niego oziębła na zasadzie: "Słuchaj, jesteś moim chłopakiem a właściwie meblem, jak mi się znudzisz to cię rzucę w kąt".
Więc to nie tak działa.
JuliaAnastazja napisał/a:Wiele jadu, ale czego oczekiwać po internecie, haha
Elle88 - może i oszukuję... ale czas mi jak na razie pomagał o tyle, że co jakiś czas to "nadmierne myślenie" się uspokajało. I wtedy naprawdę doceniałam i nadal doceniam to, że jestem z moim chłopakiem.
Może to jest kwestia też tego, że minął mi okres zauroczenia, a ja głupiutka i naiwna myślałam, że zawsze będzie cudownie![]()
![]()
Wiem co czujesz i moim zdaniem wcale nie jesteś egoistką. Gdyby życie było czarno-białe a kobieca psychika prosta i nieskomplikowana, może byłoby łatwiej. Nie wierzę, że jakakolwiek kobieta której związek nie jest usłany różami nie pomyślała ani razu co by było gdyby dała szansę komuś innemu. Można kogoś kochać, a jednocześnie mieć chwile zwątpienia. Bo miłość to wybór. Bierzesz kogoś z jego zaletami, ale również wadami. A te wady czasem bardziej dają się we znaki. Tym bardziej jak na drodze stanie ktoś kto ci jeszcze namiesza w głowie...
Wreszcie mnie tu ktoś rozumie...
Jeżeli nie czuje, się szczęśliwa w związku i wiem, że on też nie jesteś szczęśliwy powinnam zakończyć ten związek, czy próbować dalej choć przynosi mi to coraz więcej bólu ? Wiele razy próbowałam, ale nie potrafię...
Skoro oboje nie jesteście szczęśliwi to nie wiem czy jest sens tak unieszczęśliwiać się wzajemnie. Może czasem warto coś zakończyć by sobie i jemu dać szansę na szczęście...
A z kolei w mojej sytuacji - to mi się naprawdę zdecydowanie kończy okres różowych okularów, widzę w moim chłopaku coraz więcej wad i to takich, których nie wiem czy będę w stanie zaakceptować...
A z kolei w mojej sytuacji - to mi się naprawdę zdecydowanie kończy okres różowych okularów, widzę w moim chłopaku coraz więcej wad i to takich, których nie wiem czy będę w stanie zaakceptować...
Zaczyna się.
Po pierwsze to ty nigdy do niego nie miałaś różowych okularów, bo myślałaś o tamtym i tego nie chciałaś świadomie doszczętnie poznać. Po drugie
przypomnij sobie jak wczoraj czy 2 dni temu pisałaś jak to mocno go kochasz. Teraz nagle ma wady i to nie do zaakceptowania? Zwykła racjonalizacja by łatwiej było ci go zostawić i choć jest to słuszne to za pozno. Za pozno o tyle lat ktore mu zmarnowałaś. Za dużo myślenia o niebieskich migdałach, za mało dojrzałości. Ludzie wady mają i mieć będą, nawet gorsze bo różne problemy w życiu nastają, ale może to jeszcze nie czas dla ciebie na poważny związek.
Jak stanęłaś na tym etapie zakochania w wieku 15 lat tak i dziś jesteś 15 latką.
TKZ - dokładnie ![]()
Wchodzi racjonalizacja żeby nie spojrzeć prawdzie w oczy - wykorzystała tego człowieka jako plasterek po kimś, kto jej nie chciał, a przy kim myślami była ten cały czas.
Oczywiście taka osoba się do żadnego związku nie nadaje -chyba, że z idolem z tivi - tu można sobie bezkarnie powzdychać, a przy okazji nikogo się nie oszukuje.
59 2015-05-02 15:43:48 Ostatnio edytowany przez JuliaAnastazja (2015-05-02 15:48:25)
Każdy ma wady. Nikt nie jest idealny. Ja też mam ich wiele i jestem tego świadoma.
Owszem, mój chłopak jest wspaniały i ma wiele zalet, ale dzisiaj rozmowa z bliską mi osobą uświadomiła mi, że problem leży głębiej. W lipcu zeszłego roku napisałam tutaj posta, że przeraził mnie fakt, że mój chłopak chce mieć mnie dla siebie na wyłączność, czym mnie przeraził. A sytuacja się nie zmienia i jeszcze parę innych akcji wyszło, których nie wiem czy byłabym w stanie zaakceptować na dłuższą metę.
Tak, może i jestem egoistką, zachowującą się jak niedojrzała emocjonalnie histeryczka, ale w temacie mojego chłopaka ma on bardzo dużo zalet ale i kilka poważniejszych wad. Staram się od kilku dni patrzeć jak najbardziej obiektywnie. I tak wiem, że zaszufladkowaliście mnie jako (...), która marnuje chłopakowi życie. Uwierzcie, nie jest mi z tym dobrze i nie chcielibyście być w mojej sytuacji ![]()
60 2015-05-02 15:47:59 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-05-02 15:58:39)
Haha, tylko że Twój chłopak "z powodu" Twoich wad nie myśli o innych kobietach, a Ty wykorzystujesz jego wady jako pretekst by się wymiksować z tej relacji bez zbytnich kosztów emocjonalnych po swojej stronie ![]()
Wiesz, ten "głębszy problem" polega na jednej sprawie..Nie jesteś w nim zakochana. I wszystko w temacie.
Gdybyś była- wtedy SAMA dążyłabyś do tego by on cie "ograniczał", w tym właściwym sensie- tj. chciałabyś być tylko jego i ten fakt nie przerażałby Cię, przeciwnie - czułabyś się dumna z tego, że ktoś kogo kochasz chce być z Tobą i tylko z Tobą.
Reszta to 'zdroworozsądkowy' bełkot i próby tłumaczenia braku uczuć na logikę, co jak wiadomo w parze nie idzie.
61 2015-05-02 15:56:43 Ostatnio edytowany przez TKZ (2015-05-02 15:57:40)
Owszem, mój chłopak jest wspaniały i ma wiele zalet, ale dzisiaj rozmowa z bliską mi osobą uświadomiła mi, że problem leży głębiej. W lipcu zeszłego roku napisałam tutaj posta, że przeraził mnie fakt, że mój chłopak chce mieć mnie dla siebie na wyłączność, czym mnie przeraził.
"On mnie ogranicza". Jakimi tekstami godnymi rozstania bez podania prawdziwego powodu jeszcze nas i jego uraczysz?
Ogranicza bo chce mieć ją na wyłączność. Uwaga. Chce być jej pełnowartościową miłością. I to główny powód do zerwania.
A ty własnego mózgu nie masz? Bliska osoba cie uświadomiła, ludzie na forum cie uświadomili, a ty? A ty kochasz tak mocno 2 dni temu i nie wyobrażasz sobie go zostawić.
Jedno to akceptacja wad bo się kocha, a drugie to wyszukiwanie wad byle było łatwiej zerwać.
Współczuje temu chłopakowi.
Najłatwiej to człowieka zmieszać po prostu z błotem?
Nie wyszukuję mu nagle wad, bo jak to napisałam wcześniej, JUŻ ROK TEMU widziałam pewne sygnały, które mi się nie podobały.
A to nagłe myślenie o tamtym, jak również zaznaczałam, NIE trwało CAŁY czas. Były takie okresy i to w większości, kiedy mi i mojemu chłopakowi układało się wspaniale, bez moich nadmiernych myśli o tamtym facecie.
A mój chłopak owszem, ma bardzo wiele zalet. Stara się, by utrzymać naszą relację, a moje obawy z nim związane jeśli w grę wchodziłoby ewentualne małżeństwo, nadawałyby się na oddzielny wątek.
Jak tu wcześniej było już wspomniane, kobieca psychika jest pokręcona i nic na to nie poradzę.
A fakt, że jednak robię wszystko by pracować nad własną dojrzałością, chyba jednak działa na moją korzyść, prawda? Zarzucacie mi egoizm, brak dojrzałości tylko ze względu na to, że kocham? I mam nadzieję, że nie jest to mój dawny ukochany?
TKZ - owszem, nie wyobrażam sobie by go zostawić. Więc właśnie dlatego to wszystko jest tak cholernie skomplikowane.
Najłatwiej to człowieka zmieszać po prostu z błotem?
Nie lituj się nad sobą przesadnie ![]()
Nie wyszukuję mu nagle wad, bo jak to napisałam wcześniej, JUŻ ROK TEMU widziałam pewne sygnały, które mi się nie podobały.
A to nagłe myślenie o tamtym, jak również zaznaczałam, NIE trwało CAŁY czas. Były takie okresy i to w większości, kiedy mi i mojemu chłopakowi układało się wspaniale, bez moich nadmiernych myśli o tamtym facecie.
Oh, cóż za wspaniałomyślność- myśli nie były "nadmierne", takie 'do wytrzymania' i do zniesienia.. Dla Ciebie -to najważniejsze ![]()
A to, że się pojawiały..no cóż, przecież:
Jak tu wcześniej było już wspomniane, kobieca psychika jest pokręcona i nic na to nie poradzę.
Nie KOBIECA psychika, a Twoja. Nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu ![]()
"Osiołkowi w żłoby dano" - to jest Twój problem i tzw. 'przelewanie się w pupie' od nadmiaru pewności na czym stoisz ze swoim chłopakiem, to powoduje, że "iskierka" zgasła..lubisz niepewność, gierki i emocje. Nie jesteś na etapie gotowości do budowania z kimś stałej relacji, to trzeba sobie otwarcie powiedzieć.
A fakt, że jednak robię wszystko by pracować nad własną dojrzałością, chyba jednak działa na moją korzyść, prawda?
W jaki sposób się ta praca objawia? Oprócz rozmyślań i porównań obecnego chłopaka z (niedoścignionym ideałem) ex ?
Bo chyba nie w tym stwierdzeniu:
jest pokręcona i nic na to nie poradzę.
?? Gdzie tu widzisz odpowiedzialność za swoje postępowanie? Ja tu widzę naburmuszoną dziewczynkę, która chciałaby mieć ciastko i zjeść ciastko.
Zarzucacie mi egoizm, brak dojrzałości tylko ze względu na to, że kocham?
Nie, to dobrze - SIEBIE trzeba kochac przede wszystkim - to Ci wychodzi narazie bezbłędnie ![]()
Tylko nie trzeba przy bawić się uczuciami innych. Tyle.
I mam nadzieję, że nie jest to mój dawny ukochany?
Oh, ta nadzieja.. Nic od Ciebie biednej nie zależy, co? ![]()
To teraz czekamy kiedy okaże się, że "dziwnym trafem" masz kontakt z ex, a ten męczybuła - twój obecny chłopak Cię ogranicza ! <zły>
Grow up
Im dłużej to czytam tym większy mam ubaw ![]()
Naprawdę nie chodzi tu o mnie. Serio. Po prostu mój chłopak jest we mnie taki zakochany że on po prostu mógłby ewentualne rozstanie przypłacić ciężkim załamaniem. Elle88, chciałabyś mieć kogoś na sumieniu? Nie sądzę.
Nie lituję się nad sobą przesadnie tylko piszę jak jest. Biorę na klatę to, co piszecie, jednocześnie zauważając fakty.
Pozdrawiam
m dłużej to czytam tym większy mam ubaw (...) Po prostu mój chłopak jest we mnie taki zakochany (..)"
żeby tylko wiedział chłopak w kim jest taki zakochany..
Nie zesraj się przy okazji rozdętego ego. I obyś się nie pomyliła i za kilka miesięcy to Ty nie pukała do jego drzwi.
Tymczasem koniec z mojej strony - pokazałaś na końcu prawdziwe oblicze.
Ty po prostu boisz się o własną dupę i sumienie w razie czego, na tym chłopaku zupełnie ci nie zależy.
Ale spoko, karma is a bitch ![]()