annn. napisał/a:Dziewczyny, zastanawia mnie czy sex z Ex'em to częsta sprawa czy zdarza się to sporadycznie?
Czy zdarzyło Wam się kiedykolwiek, po latach czy po krótkim rozstaniu oddać się "uniesieniu" właśnie ze swoim Ex, będąc już w nowym związku lub pozostając Singlem?
Jak to wygląda u Was? Dopuszczacie taką opcje czy jeśli się coś kończy, wtedy nie ma opcji na coś takiego?
Czy można dać się zawładnąć cudownym wspomnieniom i chęci powrotu do nich chociaż na chwilę?
Tłumacząc to na różne sposoby, m.in. że obecny partner nie daje tyle z siebie co Ex, itp.?
Jestem ciekawa Waszych opini na ten temat, piszcie... 
Przez zupełny przypadek spotkałam po latach swoją dawną wielką, pierwszą miłość. Jadąc samochodem zauważyłam go stojącego z ojcem. W ostatnim momencie go zauważyłam i tyle. Wiadomo sentement dał o sobie znać. Nie widziałam go wiele lat. Pochodzimy z jednej miejscowości, zaraz po maturze wyjechał dalelko, w rodzinnych stronach bywa bardzo rzadko. W ciągu 7 lat od rozstania widziałam go tylko 2 razy. Rozstaliśmy się w miłej można powiedzieć atmosferze, po wielu rozmawach uznaliśmy, że chyba jednak decyzja o rozstaniu będzie najlepszym wyjściem, nie będę wypisywać o co chodziło. Mielimy po 17lat, mniejsza z tym. Po rozstaniu nie utrzymywaliśmy kontaktu. Po rozstaniu ze mną był w 2 letnim związku, potem znalazł inną dziewczynę z którą jest do tej pory.
Po powrocie do domu, w dniu kiedy ujrzałam go stojącego ze swoim ojcem otrzymałam na gg wiadomość... od niego.
Byłam bardzo zaskoczona, w sumie nawet było mi miło, bo to chłopak, którego wspominam naprawdę bardzo dobrze, pełna kultura, romantyzm, niesamowity szacunek.
Zapytał czemu się nie zatrzymałam, czy go w ogóle widziałam, co u mnie słychać.
Nie chciałam z nim wchodzić w jakiekolwiek gadki, gdyż leczyłam się z tego uczucia dobrych 5 lat. Przede wszystkim chodziło mi o to, że mam narzeczonego. Może nie jest to tak szarmancki mężczyzna i uczuciowy, ale mnie szanuje i jest dojrzały emocjonalnie. Na dobrego męża i ojca się nadaje, kocham go ponad życie.
Sama bym się wkurzyła, gdyby mój ukochany kontaktował się z jakąs wielką, byłą miłością.
Dobra, piszemy, piszemy. Były zapytał czy mam kogoś, kiedy ślub, gadka szmatka..
Z przyzwoitości a nie ciekawości zapytałam o jego wieloletnią partnerkę, przez mysl mi przeszło, że może nie są razem, dlatego do mnie zagadał. On zawsze był honorowy, szczery i po mnie jak miał dziewczynę to nie odzywał się, gdyż wobec ówczesnej chciał być fair. Okazało się, że niebawem zostanie mężem, ma już datę ślubu ustaloną. Zadnych emocji z tego względu u mnie nie było.
W pewnym momencie zaproponował spotkanie, było już późno, więc się wykręciłam. Pierwsze co to wzięłam pod uwagę mego narzeczonego, mimo iż nie widuję się z nim często bo dzielą nas kilometry nie mogłabym sobie na to pozwolić. Tym bardziej, że znam z widzenia narzeczoną byłego, gdyż pochodzi ona z mojej miejsowości. Skoro były niebawem będzie jej mężem jak on może sobie pozowlić na wieczorne spotkanie z byłą? Wykręciłam się a ten dalej ciągnął temat i zaproponował poranną godzinę, mówiąc, że w południe wraca ze swoją do siebie, tam gdzie obecni razem mieszkają. W pewnym momencie powiedział wprost, że marzy mu się bały skok w bok i nie ma chyba nic cudowniejszego niż szybki, mocny seks z ze swoją byłą, która była jego pierwszą kobietą. Szczęka mi opadła.
Poczułam niesamowite obrzydzenie do niego i do męzczyzn, którzy tak poprostu mogą iść bzyknąć inną.
Okropne uczucie.
Tym bardziej, że po nim bym się tego nie spodziewała, rozumiem, że to facet, ma swoje ptorzeby, ale na litość boską ma narzeczoną, mieszkają razem, mogą robić to codziennie i robią bo tym też zdążył się pochwalić, Po co się jej oświadczał? Szkoda mi dziewczyny, a jego poprostu żał.
Tylko pytanie ile jest dziewczyn które by nie zgodziły się na przelotny seksik z byłym, którego kochały?
Zastanawiam się czy mój narzeczony uległby swojej jakiejś byłej i by się z nią tak umówił na przelotny seks... Wierzę, że by tak nie było...