Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 229 ]

Temat: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Od dawna zastanawiam sie jak postrzegani sa przez ludzi Swiatkowie Jehowy. bardziej pozytywnie czy negatywnie? jakie macie o nich zdanie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Na pewno są wytrwali- Ileż to już razy w tym roku ja wraz z moimi sąsiadami musieliśmy dziękować za ulotkę i odprawiać ich z za furtki... smile

Niszczyć swą zdobycz ? kakij smysł?
Na czarne ? ?białe? mówić nada, bo to przemawia do Zapada; na knuty, kaźnie i tortury ?że to gumanne manikiury!
Nada ich przekonywać mudro, że wojna ? mir, że chlew to źródło, że okupacja ? wyzwolenie, a będą cieszyć się szalenie!
A kiedy z wolna, po troszeczku w tej dialektyce się wyćwiczą, to moją staną się zdobyczą.

3 Ostatnio edytowany przez Carpathia (2013-11-11 12:11:52)

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Mam przyjaciółkę będącą ŚJ.
Złego słowa o niej powiedzieć nie mogę.
Jest pomocna, uczynna i .....no właśnie-sama otwarcie mówi,że nie czuje się członkiem społeczności, do której należy.
Jest mega wyluzowanym człowiekiem, nie ma dla niej tematu tabu, do wszystkiego podchodzi lajtowo, nie było momentu, w którym nie przyszłaby mi z pomocą, rzucając studia-nawet egzamin i przyjeżdżała, by tylko ze mną pobyć.
Mówi otwarcie,że "Dla niej chodzenie po domach i przekazywanie "Mądrości" ŚJ, to totalne głupstwo, a zarazem wstyd, bo sama nigdy nikomu do domu, czy na posesję się z butami nie wepchała".
Zawsze mówi wprost,że jest ŚJ, tylko dlatego,że jej rodzice nimi są, sama jednak, nie czuje się ich częścią, sama przyznaje,że siedzi na zgromadzeniach, jak na szpilkach i gdyby tylko mogła najchętniej w ogóle by się tam nie pokazywała.
Otwarcie mówi,że kijowo jest być ŚJ, bo jeżeli miałaby taką możliwość sama zadecydowałaby o swoim życiu, czy przyjąć chrzest, czy trwać, w tym, czego w ogóle nie czuje.
Także nie wszyscy ŚJ, są jednakowi i kierują się tym samym.
A w jej obronie stanę zawsze bo to konkretna, sympatyczna i oddana przyjaciółka, znamy się już 14 lat i nigdy nie było sytuacji, bym w nią zwątpiła, bądź się na niej zawiodła, sama porównuje szczegóły z naszych religii na zasadzie zestawień-np. "pal-krzyż", mówiąc przy tym,ze Bóg jest jeden i nie ma znaczenia, kto czym w życiu się kieruje, bo wszyscy jesteśmy jego dziećmi.No trudno się z tym nie zgodzić.
Także są jeszcze normalni wyznawcy ŚJ.

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

4

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Nie znam osobiście żadnego ŚJ.
Ale ci, którzy pukają do mych drzwi, są niewątpliwie upierdliwi.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

5

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

miałam sąsiadów SJ nigdy mnie nie namawiali do przejścia na ich strone,nie katowali swoimi pismami,książeczkami itp
mam kolezanke teraz SJ ani słowa nie usłyszałam od niej  na temat jej wiary
natomiast nie mogę zdzierżyć tych co szwendają się po domach i wciskają te swoje mądrości
ostatnio przyszli i powiedzieli ze jak do ich wiary przejdę to bedę zyc wiecznie ,nie umrę bo oni są nieśmiertelni...szkoda że już paru SJ zmarło,czyżby nie byli prawdziwi? big_smile

6

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Mój dom, moim zamkiem. Nie cierpię, gdy ktoś pcha się nieproszony i zakłóca spokój. Poza tym, czy to Katolik, Żyd, Muzułmanin czy Indianin, mnie to różnicy nie robi. Zdanie o kimś sobie wypracowuję poznając daną osobę, a nie postrzegając ją przez pryzmat, czy stereotypy.

7

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

No niestety tak jak piszą niektóre osoby, u nas też się napraszają.
Na ulicy wciskają ulotki,a jak dzwonią do drzwi to dyskutują z myślą
wejścia do domu. A na dodatek są ciekawscy.Córka kiedyś otworzyła
drzwi bo ktoś dzwonił,stoi i stoi w drzwiach , podchodzę do kuchni,a to
znowu te same panie.... wciskają kit.Już miałam iść i objechać zdrowo
to towarzystwo,na szczęście poszły... Chyba trzeba wywiesić krzyż
na drzwiach,aby nie zawracały gitary.

Wiele osób przystąpiło do tej wiary w naszym mieście, każdy wierzy
jak chce i w kogo chce.Uważam że nie należy naciskać na ludzi jeśli
tego nie chcą.

8

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Wlasciwie to nie mam zadnego zdania o tych ludziach,ale faktycznie chodzenie po domach i namawianie ludzi,na zmiane wiare w rezultacie odrzuca ludzi od nich,a nie przyciaga.
Wiem od znajomej,ze jak nalezysz do nich to SJ,sa w stanie nieba Ci uchylic,ale jak odchodzisz od ich wiary,to strasznie sie mszcza,inajlepiej wyprowadzic sie do innego miasta,bo zamieniaja Twoje zycie w pieklo.
Ile w tym prawdy-nie wiem,moze to tylko plotka,bo nie chcialabym nikogo obrazac.

9

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
klau.musti napisał/a:

Wlasciwie to nie mam zadnego zdania o tych ludziach,ale faktycznie chodzenie po domach i namawianie ludzi,na zmiane wiare w rezultacie odrzuca ludzi od nich,a nie przyciaga.
Wiem od znajomej,ze jak nalezysz do nich to SJ,sa w stanie nieba Ci uchylic,ale jak odchodzisz od ich wiary,to strasznie sie mszcza,inajlepiej wyprowadzic sie do innego miasta,bo zamieniaja Twoje zycie w pieklo.
Ile w tym prawdy-nie wiem,moze to tylko plotka,bo nie chcialabym nikogo obrazac.

ale to prawda,mam koleżankę która właściwie klepała bidę z nedzą,tak ją przekabacili różnymi dobrami że przeszła na ich wiarę,zycie jej się bardzo polepszyło wink

10

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
lena812 napisał/a:

miałam sąsiadów SJ nigdy mnie nie namawiali do przejścia na ich strone,nie katowali swoimi pismami,książeczkami itp
mam kolezanke teraz SJ ani słowa nie usłyszałam od niej  na temat jej wiary
natomiast nie mogę zdzierżyć tych co szwendają się po domach i wciskają te swoje mądrości
ostatnio przyszli i powiedzieli ze jak do ich wiary przejdę to bedę zyc wiecznie ,nie umrę bo oni są nieśmiertelni...szkoda że już paru SJ zmarło,czyżby nie byli prawdziwi? big_smile

To, że ŚJ nie agitują sąsiadów to akurat normalne. Raczej nigdy nie robią tego w najbliższym otoczeniu żeby nie wywoływać konfliktów. Czasem mieć sąsiada ŚJ to plus bo czasem w ogóle przestają wtedy przychodzić, właśnie dlatego, żeby tamtym, którzy tam mieszkają nie psuć stosunków sąsiedzkich.

To taka strefa buforowa - póki  masz jednego w otoczeniu, póty cię chroni przed innymi big_smile

11

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Myślę, że w każdej społeczności są ludzie i ludziska. ŚJ, których znam (choć to może za dużo powiedziane) są sympatycznymi ludźmi. Jedyne co mnie drażni to nakłanianie do ich wiary/przekonań. Ja staram się nikomu nie narzucać swoich poglądów, i może dlatego tak mnie to denerwuje.

12

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

jestem świadkiem Jehowy staram się zrozumiec te wszystkie osoby które są zdegustowani taką ewangelizacją .chciałem jednak zaznaczyc że mammy wolnośc w wyrażaniu swych wierzeń, idei  . akurat ewangelizacja od drzwi do jest naszą podstawową formą służenia Bogu  wzorujemy sie na Jezusie który zapoczątkował taką ewangelizacje
{(Łukasza 10:1) Następnie Pan wyznaczył siedemdziesięciu innych i posłał ich przed sobą po dwóch do każdego miasta i miejsca, do którego sam miał przyjść}
rzymian 10:13 Gdyż ?każdy, kto wzywa imienia Jehowy, będzie wybawiony?. 14 Ale jak będą wzywać tego, w którego nie uwierzyli? A jak uwierzą w tego, o którym nie słyszeli? A jak usłyszą bez głoszącego? 15 A jak będą głosić, jeśliby nie zostali posłani? Tak jak jest napisane: ?Jakże pełne wdzięku są stopy tych, którzy oznajmiają dobrą nowinę o tym, co dobre!?
mateusza 28:18 A Jezus podszedł i powiedział do nich, mówiąc: ?Dano mi wszelką władzę w niebie i na ziemi. 19 Idźcie więc i czyńcie uczniów z ludzi ze wszystkich narodów, chrzcząc ich w imię Ojca i Syna, i ducha świętego, 20 ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co wam nakazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia systemu rzeczy?

, w taki sposób od drzwi do drzwi pierwsi chrześcijanie zanieśli ewangelie do ludów całej ziemi, każdy który uwierzył i miał taka potrzebe zostawał chrześcijaninem   . według mnie taka forma jest o wiele bardziej kulturalna niż nawracanie siłą " ogniem i mieczem " którą zastosował kościół Katolicki , to że polska jest wyznania katolickiego to nie efekt rozumnego z godnego ze swoją wolą decyzji narodu, tylko efekt  podstpu i przemocy
tak samo ateiści swą idee komunistyczne  siłą narzucili ludziom   .
Mnie także nie podoba sie wiele rzeczy na tym padole wink
procesje akurat wtedy gdy muszę jechać samochodem w jakieś miejsce
ministranci pukający do mego domu po kolędzie
finansowanie z moich podatków kultu katolickiego
nauka religi i ewolucji w szkole ,
ale mimo to zawsze staram sie życzliwie odnosci do swego bliźniego i nie osądzac go gdyż od osądzania jest Bóg nie człowiek

13

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Nie toleruje namolności, nachalności i naprzykrzania się .Kiedy ktoś mnie nachodzi ,wręcz napastuje własną osobą, nie potrafię tego zaakceptować i mieć o kimś wtedy dobre zdanie

14

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Carpathia napisał/a:

Mam przyjaciółkę będącą ŚJ.
Złego słowa o niej powiedzieć nie mogę.
Jest pomocna, uczynna i .....no właśnie-sama otwarcie mówi,że nie czuje się członkiem społeczności, do której należy.
Jest mega wyluzowanym człowiekiem, nie ma dla niej tematu tabu, do wszystkiego podchodzi lajtowo, nie było momentu, w którym nie przyszłaby mi z pomocą, rzucając studia-nawet egzamin i przyjeżdżała, by tylko ze mną pobyć.
Mówi otwarcie,że "Dla niej chodzenie po domach i przekazywanie "Mądrości" ŚJ, to totalne głupstwo, a zarazem wstyd, bo sama nigdy nikomu do domu, czy na posesję się z butami nie wepchała".

Ja też miałam przyjaciółkę... wyluzowaną, serdeczną, wesołą i bardzo otwartą na ludzi. Tak bardzo otwartą, że wpuszczała do domu chodzące po domach "pielgrzymki" ŚJ... Wiele razy ją prosiłam, żeby dała sobie spokój - przekonywała mnie, że ona ma wiele kontrargumentów na ich argumenty i nikt jej nie przegada, a tym bardziej nie przeciągnie na swoją stronę.
Po jakimś czasie jednak dołączyła do nich. Ja byłam już młodą mężatką, ona odwiedziła mnie tylko kilka razy... za każdym razem nawracała natrętnie do tematu wiary, tylko o tym chciała mówić. Kiedy ją zbywałam, prosiłam żebyśmy zmieniły temat - nie była zadowolona. W końcu gdy powiedziałam jasno, żebyśmy więcej do tego tematu nie wracały... to była jej ostatnia wizyta u mnie. Nie rozstawałyśmy się w gniewie, pożegnałyśmy jak zwykle, a ona nigdy więcej nie chciała spotkać się ze mną... nie mogłam tego zrozumieć.
Po paru latach przysłała zawiadomienie o swoim ślubie - było mi przykro, że nie zaproszenie, bo ona była na moim weselu - mimo to pojechaliśmy z mężem złożyć życzenia i wręczyć bukiet po czym wróciliśmy do domu nie zostając na imprezie (pomimo grzecznościowej prośby żebyśmy zostali). Wyszła za mąż za ŚJ.
Jedno co mi pozostało w pamięci to fakt, że młoda, wesoła i otwarta dziewczyna, będąca super człowiekiem, super przyjaciółką w każdej potrzebie - po zetknięciu się z tym typem ludzi stała się zupełnie obojętną na ludzi "z przeszłości" i bez żadnego oporu zerwała tak dobry kontakt... z resztą nie tylko ze mną. Po prostu się odcięła. Czy nie trąci to sektą? Jak dla mnie tym właśnie są Świadkowie Jehowy - sektą, która natrętnie i regularnie przychodzi pod moje drzwi z nadzieją, że tym razem się uda.
Dlaczego ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że odrzucamy ich wiarę nie z braku informacji, ale dlatego, że nam nie odpowiada ich punkt widzenia? Ano dlatego, że oni muszą chodzić i nakłaniać, bo tak mają przykazane - zwerbować ludzi. Czyż nie tak działają sekty?

S?ren Kierkegaard:
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu."

15

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Hechicera napisał/a:
Carpathia napisał/a:

Mam przyjaciółkę będącą ŚJ.
Złego słowa o niej powiedzieć nie mogę.
Jest pomocna, uczynna i .....no właśnie-sama otwarcie mówi,że nie czuje się członkiem społeczności, do której należy.
Jest mega wyluzowanym człowiekiem, nie ma dla niej tematu tabu, do wszystkiego podchodzi lajtowo, nie było momentu, w którym nie przyszłaby mi z pomocą, rzucając studia-nawet egzamin i przyjeżdżała, by tylko ze mną pobyć.
Mówi otwarcie,że "Dla niej chodzenie po domach i przekazywanie "Mądrości" ŚJ, to totalne głupstwo, a zarazem wstyd, bo sama nigdy nikomu do domu, czy na posesję się z butami nie wepchała".

Ja też miałam przyjaciółkę... wyluzowaną, serdeczną, wesołą i bardzo otwartą na ludzi. Tak bardzo otwartą, że wpuszczała do domu chodzące po domach "pielgrzymki" ŚJ... Wiele razy ją prosiłam, żeby dała sobie spokój - przekonywała mnie, że ona ma wiele kontrargumentów na ich argumenty i nikt jej nie przegada, a tym bardziej nie przeciągnie na swoją stronę.
Po jakimś czasie jednak dołączyła do nich. Ja byłam już młodą mężatką, ona odwiedziła mnie tylko kilka razy... za każdym razem nawracała natrętnie do tematu wiary, tylko o tym chciała mówić. Kiedy ją zbywałam, prosiłam żebyśmy zmieniły temat - nie była zadowolona. W końcu gdy powiedziałam jasno, żebyśmy więcej do tego tematu nie wracały... to była jej ostatnia wizyta u mnie. Nie rozstawałyśmy się w gniewie, pożegnałyśmy jak zwykle, a ona nigdy więcej nie chciała spotkać się ze mną... nie mogłam tego zrozumieć.
Po paru latach przysłała zawiadomienie o swoim ślubie - było mi przykro, że nie zaproszenie, bo ona była na moim weselu - mimo to pojechaliśmy z mężem złożyć życzenia i wręczyć bukiet po czym wróciliśmy do domu nie zostając na imprezie (pomimo grzecznościowej prośby żebyśmy zostali). Wyszła za mąż za ŚJ.
Jedno co mi pozostało w pamięci to fakt, że młoda, wesoła i otwarta dziewczyna, będąca super człowiekiem, super przyjaciółką w każdej potrzebie - po zetknięciu się z tym typem ludzi stała się zupełnie obojętną na ludzi "z przeszłości" i bez żadnego oporu zerwała tak dobry kontakt... z resztą nie tylko ze mną. Po prostu się odcięła. Czy nie trąci to sektą? Jak dla mnie tym właśnie są Świadkowie Jehowy - sektą, która natrętnie i regularnie przychodzi pod moje drzwi z nadzieją, że tym razem się uda.
Dlaczego ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że odrzucamy ich wiarę nie z braku informacji, ale dlatego, że nam nie odpowiada ich punkt widzenia? Ano dlatego, że oni muszą chodzić i nakłaniać, bo tak mają przykazane - zwerbować ludzi. Czyż nie tak działają sekty?

moja droga ja też byłem katolikiem miałem wielu przyjaciół w tej wierze , ale gdy zostałem świadkiem Jehowy kontakty stopniowo sie gdzies zagubiły , mysle że swiat katolicki i świadków Jehowy to dwa inne swiaty i cele, inne ideały i zarazem inne tematy rozmów . świadków Jehowy łączy miłosc do Boga , swiadkowie starają sie życ według zasad chrzescijanskich na codzień , nie od swieta .
starają sie przejawiac takie owoce ducha sw jak miłosc, radosc, madrosc, wiare, panowanie nad soba, pokore .a swiat nie koniecznie. to co jest piekne i wspaniałe w swiecie, w chrzescijanstwie odwrotnie . człowiek gdy zmienia srodowisko zmienia równiez swoje gusta, twoja przyjaciołka jak i ja swiadomie zmienilismy srodowisko , srodowisko swiadkow Jehowy zapewniło nam cos , czego w życiu "normalnym " niema.
dla mnie powodem zmiany , było odnalezienie sensu zycia i odnalazłem w tej religii radosc życia , spokój ducha i umysłu . wśród swieckiego towarzystwa cały czas musiałem miec oczy dookoła głowy , by nie zostac oszukanym , skrzywdzonym , życie moje biegło według zasady" jedzmy , pijmy bo jutro pomrzemy " wsród swiadków jest inaczej czuje że jestem wsród "swoich " sa to dla mnie bracmi i siostrami . a jesli chodzi o to czy my sie odsuwamy od towarzystwa "normalnego" smile   świeckiego , to wydaje mi sie że jest odwrotnie to świat odrzuca nas gdyz nie miesci mu sie w głowie ze mozna zyc inaczej i byc szczesliwym , moi swieccy przyjaciele odsuneli sie ode mnie dlatego że inaczej sie wyrazałem czyli nie przeklinałem , rzuciłem palenie ,  , ze nie upijam sie , nie uprawiam sexu przed małzenskiego , na kazdym kroku wyszydzali mnie  mówiac że robie sie swietym , rodzina katolicka prawie ode mnie sie odsunęła mówiac że wstapiłem do sekty , ciotka gorliwa katoliczka nawet ze mna nie rozmawiała, bo jak później wyjasniła mojej siostrze popełniłaby grzech i musiałaby sie wyspowiadac a mógłbym podac wiele jeszcze gorszych przykładów tej miłosci "normalnego swiata" gdzie osoby które zmieniały religie były bite , wyrzucane z domu itd   wiec sama rozwaz czy ty bedac na moim miejscu chciałabys spotykac sie z takim towarzystwem   które na kazdym kroku daje ci odczuc swoja wyzszosc a z ciebie robi sie debila tylko dlatego że nie zyjesz według zasad postepowania ogólu ? te kwestie porusza równiez biblia  1 piotra 4?:3 Wystarczy bowiem, że w minionym czasie wykonywaliście wolę narodów, gdy się oddawaliście rozpasaniu, pożądliwościom, nadużywaniu wina, hulankom, pijatykom i bezprawnym bałwochwalstwom. 4 Ponieważ już nie biegniecie z nimi do tego samego dołu rozwiązłości, dziwią się i mówią o was obelżywie. 5 Ludzie ci zdadzą jednak sprawę temu, który jest gotów sądzić żywych i umarłych.
   (Jana 15:17-19) ?To wam nakazuję, żebyście się wzajemnie miłowali. 18 Jeżeli świat was nienawidzi, wy wiecie, że mnie znienawidził wcześniej niż was. 19 Gdybyście byli częścią świata, świat kochałby to, co jest jego własnością. A ponieważ nie jesteście częścią świata, ale ja was ze świata wybrałem, dlatego świat was nienawidzi.
mateusza 10:16 ?Oto ja posyłam was jak owce pomiędzy wilki; dlatego okażcie się ostrożni jak węże, a niewinni jak gołębie. 17 Miejcie się na baczności przed ludźmi, będą was bowiem wydawać sądom lokalnym i biczować was w swych synagogach. 18 Co więcej, ze względu na mnie będziecie ciągani przed namiestników i królów, na świadectwo im i narodom. 19 Jednakże gdy was wydadzą, nie zamartwiajcie się, jak lub co macie mówić, gdyż to, co macie mówić, będzie wam dane w owej godzinie; 20 bo to nie wy mówicie, lecz duch waszego Ojca mówi przez was. 21 I brat wyda brata na śmierć, ojciec zaś swoje dziecko, a dzieci powstaną przeciw rodzicom i przyprawią ich o śmierć. 22 I ze względu na moje imię będziecie przedmiotem nienawiści wszystkich ludzi; ale kto wytrwa do końca, ten zostanie wybawiony.

16

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
jehoszafat napisał/a:

moja droga ja też byłem katolikiem miałem wielu przyjaciół w tej wierze , ale gdy zostałem świadkiem Jehowy kontakty stopniowo sie gdzies zagubiły , mysle że swiat katolicki i świadków Jehowy to dwa inne swiaty i cele, inne ideały i zarazem inne tematy rozmów . świadków Jehowy łączy miłosc do Boga , swiadkowie starają sie życ według zasad chrzescijanskich na codzień , nie od swieta .
starają sie przejawiac takie owoce ducha sw jak miłosc, radosc, madrosc, wiare, panowanie nad soba, pokore .a swiat nie koniecznie. to co jest piekne i wspaniałe w swiecie, w chrzescijanstwie odwrotnie . człowiek gdy zmienia srodowisko zmienia równiez swoje gusta, twoja przyjaciołka jak i ja swiadomie zmienilismy srodowisko , srodowisko swiadkow Jehowy zapewniło nam cos , czego w życiu "normalnym " niema.
dla mnie powodem zmiany , było odnalezienie sensu zycia i odnalazłem w tej religii radosc życia , spokój ducha i umysłu . wśród swieckiego towarzystwa cały czas musiałem miec oczy dookoła głowy , by nie zostac oszukanym , skrzywdzonym , życie moje biegło według zasady" jedzmy , pijmy bo jutro pomrzemy " wsród swiadków jest inaczej czuje że jestem wsród "swoich " sa to dla mnie bracmi i siostrami . a jesli chodzi o to czy my sie odsuwamy od towarzystwa "normalnego" smile   świeckiego , to wydaje mi sie że jest odwrotnie to świat odrzuca nas gdyz nie miesci mu sie w głowie ze mozna zyc inaczej i byc szczesliwym , moi swieccy przyjaciele odsuneli sie ode mnie dlatego że inaczej sie wyrazałem czyli nie przeklinałem , rzuciłem palenie ,  , ze nie upijam sie , nie uprawiam sexu przed małzenskiego , na kazdym kroku wyszydzali mnie  mówiac że robie sie swietym , rodzina katolicka prawie ode mnie sie odsunęła mówiac że wstapiłem do sekty , ciotka gorliwa katoliczka nawet ze mna nie rozmawiała, bo jak później wyjasniła mojej siostrze popełniłaby grzech i musiałaby sie wyspowiadac a mógłbym podac wiele jeszcze gorszych przykładów tej miłosci "normalnego swiata" gdzie osoby które zmieniały religie były bite , wyrzucane z domu itd   wiec sama rozwaz czy ty bedac na moim miejscu chciałabys spotykac sie z takim towarzystwem   które na kazdym kroku daje ci odczuc swoja wyzszosc a z ciebie robi sie debila tylko dlatego że nie zyjesz według zasad postepowania ogólu ?

To jest Twoja interpretacja.
Ja nie byłam nigdy "zagrożeniem" dla mojej przyjaciółki, nie ściągałam ją na złą drogę (to ona wcześniej miała więcej za uszami), nie palę, nie wyszydzam...
Chciałam spędzać z nią czas zwyczajnie, bez libacji alkoholowych, po prostu przy rozmowie na inny temat, niż ona narzucała - to jej tak bardzo nie odpowiadało, że aż zerwała całkowicie kontakt. Kto tu kogo zranił, zlekceważył, potraktował źle i niesprawiedliwie? Sam sobie odpowiedz.

Fakt, że ona przystąpiła do Świadków Jehowy, a ja nie - w jej oczach zrobił ze mnie trędowatą, pomimo długiej przyjaźni opartej na uczciwych, zdrowych relacjach i wielogodzinnych rozmowach o zabarwieniu filozoficznym. W czym jej mogłam zaszkodzić nie chcąc rozmawiać ani o jej wierze, ani o swojej? Możesz mnie uświadomić?
Dla mnie postępowanie w myśl zasady "kto nie z nami ten przeciwko nam" jest sekciarskim zagraniem.

S?ren Kierkegaard:
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu."

17

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Hechicera napisał/a:
jehoszafat napisał/a:

moja droga ja też byłem katolikiem miałem wielu przyjaciół w tej wierze , ale gdy zostałem świadkiem Jehowy kontakty stopniowo sie gdzies zagubiły , mysle że swiat katolicki i świadków Jehowy to dwa inne swiaty i cele, inne ideały i zarazem inne tematy rozmów . świadków Jehowy łączy miłosc do Boga , swiadkowie starają sie życ według zasad chrzescijanskich na codzień , nie od swieta .
starają sie przejawiac takie owoce ducha sw jak miłosc, radosc, madrosc, wiare, panowanie nad soba, pokore .a swiat nie koniecznie. to co jest piekne i wspaniałe w swiecie, w chrzescijanstwie odwrotnie . człowiek gdy zmienia srodowisko zmienia równiez swoje gusta, twoja przyjaciołka jak i ja swiadomie zmienilismy srodowisko , srodowisko swiadkow Jehowy zapewniło nam cos , czego w życiu "normalnym " niema.
dla mnie powodem zmiany , było odnalezienie sensu zycia i odnalazłem w tej religii radosc życia , spokój ducha i umysłu . wśród swieckiego towarzystwa cały czas musiałem miec oczy dookoła głowy , by nie zostac oszukanym , skrzywdzonym , życie moje biegło według zasady" jedzmy , pijmy bo jutro pomrzemy " wsród swiadków jest inaczej czuje że jestem wsród "swoich " sa to dla mnie bracmi i siostrami . a jesli chodzi o to czy my sie odsuwamy od towarzystwa "normalnego" smile   świeckiego , to wydaje mi sie że jest odwrotnie to świat odrzuca nas gdyz nie miesci mu sie w głowie ze mozna zyc inaczej i byc szczesliwym , moi swieccy przyjaciele odsuneli sie ode mnie dlatego że inaczej sie wyrazałem czyli nie przeklinałem , rzuciłem palenie ,  , ze nie upijam sie , nie uprawiam sexu przed małzenskiego , na kazdym kroku wyszydzali mnie  mówiac że robie sie swietym , rodzina katolicka prawie ode mnie sie odsunęła mówiac że wstapiłem do sekty , ciotka gorliwa katoliczka nawet ze mna nie rozmawiała, bo jak później wyjasniła mojej siostrze popełniłaby grzech i musiałaby sie wyspowiadac a mógłbym podac wiele jeszcze gorszych przykładów tej miłosci "normalnego swiata" gdzie osoby które zmieniały religie były bite , wyrzucane z domu itd   wiec sama rozwaz czy ty bedac na moim miejscu chciałabys spotykac sie z takim towarzystwem   które na kazdym kroku daje ci odczuc swoja wyzszosc a z ciebie robi sie debila tylko dlatego że nie zyjesz według zasad postepowania ogólu ?

To jest Twoja interpretacja.
Ja nie byłam nigdy "zagrożeniem" dla mojej przyjaciółki, nie ściągałam ją na złą drogę (to ona wcześniej miała więcej za uszami), nie palę, nie wyszydzam...
Chciałam spędzać z nią czas zwyczajnie, bez libacji alkoholowych, po prostu przy rozmowie na inny temat, niż ona narzucała - to jej tak bardzo nie odpowiadało, że aż zerwała całkowicie kontakt. Kto tu kogo zranił, zlekceważył, potraktował źle i niesprawiedliwie? Sam sobie odpowiedz.

Fakt, że ona przystąpiła do Świadków Jehowy, a ja nie - w jej oczach zrobił ze mnie trędowatą, pomimo długiej przyjaźni opartej na uczciwych, zdrowych relacjach i wielogodzinnych rozmowach o zabarwieniu filozoficznym. W czym jej mogłam zaszkodzić nie chcąc rozmawiać ani o jej wierze, ani o swojej? Możesz mnie uświadomić?
Dla mnie postępowanie w myśl zasady "kto nie z nami ten przeciwko nam" jest sekciarskim zagraniem.

moge ci odpowiedziec tym samym tokiem rozumowania .to co mówisz to jest "twoja interpretacja" chciałbym wysłuchać równiez interpretacji twojej przyjaciolki ale mysle ze to nie bedzie mozliwe , czy nie bierzesz pod uwage faktu ze po prostu wasza znajomosc wygasla, wypaliła sie ,  przestała byc frapująca dla niej ,odnalazla cos bardziej zajmujacego od twojej osoby ? cos co jest normalne w realnym swiecie , przyjaźnie po prostu rozpadają sie   czy znajdujesz tylko jedno wyjasnienie ? weszła do sekty?
.wiarę można przyrównać do miłości . ktos zakochuje sie w drugiej osobie i odtąd cały swoj czas poswieca tylko ukochanemu  zaniedbujac dawniejsze przyjaźnie . Dawniejsze rozmowy były dla niej bardzo zajmujace , ale odnalazła cos lepszego co ją bardziej pociągneło  . twoje podejscie do tej sprawy stawia cie w niezbyt jasnym swietle , lubisz upraszczac tematy "kowal zawinił  cygana powiesili"

18

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
jehoszafat napisał/a:

srodowisko swiadkow Jehowy zapewniło nam cos , czego w życiu "normalnym " niema.
dla mnie powodem zmiany , było odnalezienie sensu zycia i odnalazłem w tej religii radosc życia , spokój ducha i umysłu . wśród swieckiego towarzystwa cały czas musiałem miec oczy dookoła głowy , by nie zostac oszukanym , skrzywdzonym , życie moje biegło według zasady" jedzmy , pijmy bo jutro pomrzemy " wsród swiadków jest inaczej czuje że jestem wsród "swoich " sa to dla mnie bracmi i siostrami .

Moja koleżanka kilka lat temu znalazła się w bardzo trudnej sytuacji życiowej, masa problemów zdrowotnych jej i syna, problemy w związku, finansowe - wszystko na raz. Była w totalnej rozsypce. Potrzebowała wsparcia, rozmowy, szukała Boga. Nasz cudowny Kościół Katolicki a raczej jego przedstawiciele nie mieli dla niej czasu, żaden ksiądz nie chciał jej wysłuchać, porozmawiać. W tym czasie odwiedzili ją Świadkowie Jehowy, na początku nie chciała z nimi rozmawiać ale jak ktoś już to napisał są dość "namolni". Przychodzili, przychodzili i ... najpierw rozmawiali pod drzwiami, później zaprosiła ich do środka, aż w końcu zaczęli regularnie ją odwiedzać. Dali jej to czego szukała, wsparcie, zrozumienie, modlitwę i wskazali drogę, której szukała. Dzisiaj jest jedną z nich, przyjęła chrzest, jest szczęśliwa. Życie się wyprostowało a ona się zmieniła. Nie utrzymujemy kontaktu, próbowała mnie "nawracać", kiedy powiedziałam wprost "nie dziękuję", przestała mieć dla mnie czas. Niemniej jednak uważam, że w tej jednej trudnej chwili oni jako jedyni, stanęli na wysokości zadania. Każdy wierzy w to co chce, tak jak chce przeżywa swoją wiarę. Nie wkurzam się kiedy pukają do moich drzwi, czasem czytałam "Strażnicę" i "Przebudźcie się"  - takie chyba mają swoje czasopisma, lubię czytać a treść była ciekawa smile Nie zmienia to faktu, że nadal należę do KK i szukam kapłana, który będzie moim przewodnikiem, taki ks. Jan Kaczkowski mi się marzy smile

Pozdrawiam Świadków Jehowy smile

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

19 Ostatnio edytowany przez Hechicera (2013-11-24 23:30:00)

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
jehoszafat napisał/a:

...czy nie bierzesz pod uwage faktu ze po prostu wasza znajomosc wygasla, wypaliła sie ,  przestała byc frapująca dla niej ,odnalazla cos bardziej zajmujacego od twojej osoby ? cos co jest normalne w realnym swiecie , przyjaźnie po prostu rozpadają sie   czy znajdujesz tylko jedno wyjasnienie ? weszła do sekty?
.wiarę można przyrównać do miłości . ktos zakochuje sie w drugiej osobie i odtąd cały swoj czas poswieca tylko ukochanemu  zaniedbujac dawniejsze przyjaźnie . Dawniejsze rozmowy były dla niej bardzo zajmujace , ale odnalazła cos lepszego co ją bardziej pociągneło  . twoje podejscie do tej sprawy stawia cie w niezbyt jasnym swietle , lubisz upraszczac tematy "kowal zawinił  cygana powiesili"

Nie, nie biorę pod uwagę, że znajomość się wypaliła, bo nie sposób tego dokonać w ciągu niespełna kilku minut. Cały czas, póki miała jakiś plan względem mojego "nawracania" wszystko było jak dawniej, a w momencie kiedy jasno powiedziałam, żebyśmy więcej o tym nie rozmawiały - pstryk! I co? Nagle się wypaliło? Czyli dla niej "frapująca" znajomość ze mną była zanim postawiłam uczciwie sprawę, że nie chcę o tym rozmawiać? Potem znienacka się "wypaliła i wygasła"? Ja pamiętam tę rozmowę jakby była wczoraj, choć to było dawno.
Nie interesuje mnie w jakim mnie widzisz świetle, bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Byłam wobec niej serdeczna, optymistycznie nastawiona, cieszyłam się niezmiernie z każdej wizyty... czego jeszcze nie zrobiłam? Ano nie zmieniłam wiary...
Twoje słowa równie dobrze mogą się odnosić do Ciebie samego, a z Twojej wypowiedzi równie dobrze można wywnioskować, że upraszczasz tematy "kowal zawinił  cygana powiesili". Przeanalizuj.

Joga napisał/a:

W tym czasie odwiedzili ją Świadkowie Jehowy, na początku nie chciała z nimi rozmawiać ale jak ktoś już to napisał są dość "namolni". Przychodzili, przychodzili i ... najpierw rozmawiali pod drzwiami, później zaprosiła ich do środka, aż w końcu zaczęli regularnie ją odwiedzać. Dali jej to czego szukała, wsparcie, zrozumienie, modlitwę i wskazali drogę, której szukała. Dzisiaj jest jedną z nich, przyjęła chrzest, jest szczęśliwa. Życie się wyprostowało a ona się zmieniła. Nie utrzymujemy kontaktu, próbowała mnie "nawracać", kiedy powiedziałam wprost "nie dziękuję", przestała mieć dla mnie czas.

Oto dlaczego nazywam ŚJ sektą...
Jak dział sekta?
* sekta wykorzystuje słaby moment w życiu człowieka, zakręt życiowy, niepowodzenie, samotność
* uświadamia temu człowiekowi, że ich społeczność go przygarnie, pokocha, nie opuści i będzie wspierać, że tu (czyt. u nich) znajdzie szczęście i odnajdzie swoja drogę
* izoluje od pozostałych "innych" osób, choćby to była rodzina i przyjaciele
* ma oczekiwania wobec nowo przyjętej osoby np. propagowanie, nauczanie, ewentualnie zarabianie
* mąci w głowie, robi istne "pranie mózgu" by członek tej społeczności uważał za jedynie słuszne TYLKO ich poglądy, a wszystko inne odrzucał, był zamknięty na odkrywanie nowej drogi, nie szukał niczego więcej ("bo przecież znalazł"), zwołuje regularne spotkania utrwalające tę postawę

Są zapewne jeszcze inne punkty, niż wymienione przeze mnie lecz wymieniłam takie, które równie dobrze pasują do słowa/społeczności "sekta" jak i do słowa/społeczności "Świadkowie Jehowy". Można sobie indywidualnie oceniać - dobra czy zła, mniej czy bardziej szkodliwa dla jednostki, przynosząca ukojenie czy przekleństwo... ale sekta jest sektą jak pies jest psem - nie ważne jakiej rasy czy wielkości, kot kotem itd.

Bardzo się cieszę jeśli ktoś jest szczęśliwy, odnalazł swoją drogę itd... ale dlaczego nie może nadal spotykać się z ludźmi spoza kręgu? Przecież to jest bardzo egoistyczna postawa, a egoizm chyba jest sprzeczny z wartościami jakimi się kierują ŚJ?

S?ren Kierkegaard:
"Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu."

20

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
jehoszafat napisał/a:

świadków Jehowy łączy miłosc do Boga , swiadkowie starają sie życ według zasad chrzescijanskich na codzień , nie od swieta .
starają sie przejawiac takie owoce ducha sw jak miłosc, radosc, madrosc, wiare, panowanie nad soba, pokore .a swiat nie koniecznie. to co jest piekne i wspaniałe w swiecie, w chrzescijanstwie odwrotnie .

Otóż to jest typowe myślenie osób, które będąc katolikami tylko z nazwy, kompletnie nie angażując się w życie swojej wspólnoty, olewając Boże Przykazania, nagle wstępując w szeregi Świadków Jehowy "odkrywają" coś takiego jak zaangażowanie religijne i  myślą, że Amerykę odkryły, że tylko Świadkowie Jehowy są tak zaangażowani. W dodatku przedtem kompletnie zwykle nie interesują się Słowem Bożym, więc nawet nie wiedzą jak bardzo Świadkowie Nim manipulują. Pomijam już kwestię, że poza rzymskim katolicyzmem nie znają kompletnie żadnego innego chrześcijańskiego wyznania, a przecież jak ktoś lubi taki rodzaj pobożności, to wystarczyło by chociaż odwiedzić zbór Zielonoświątkowców albo Adwentystów żeby zobaczyć ogromne zaangażowanie, gorliwość, uwielbienie Boga, które oni bardzo głośno i z zapałem na swoich nabożeństwach  manifestują oraz w życiu codziennym starają się żyć zgodnie z Przykazaniami Bożymi, nie pija,nie palą, są uczciwi i pomagają ludziom (nie tylko swoim współwyznawcom, jak to jest u Świadków Jehowy).  Trzeba wiedzieć jedno, że Świadkowie Jehowy pomimo, że nazywają się chrześcijanami, to jest to bardzo wątpliwa kwestia, bo nie uznają oni bóstwa Jezusa Chrystusa. No i sposoby działania tej organizacji są zdecydowanie sekciarskie - naciskanie na zerwanie kontaktów z rodziną, nakłanianie do rozwodów, zamykanie się na innych niż ŚJ ludzi itp. Tego nie ma u Zielonoświątkowców, Adwentystów i innych chrześcijańskich wyznań.
Można być zaangażowanym religijnie, przestrzegającym przykazań katolikiem, są tam wspólnoty dla takich osób np. neokatechumenat i inne. Można poszukać innego wyznania, jeśli rzymski katolicyzm jest dla nas z jakiegoś powodu nie do przyjęcia, ale wstępowanie w szeregi Świadków Jehowy jest krokiem w bardzo złą stronę. Tam nie ma miejsca na osobisty kontakt z Bogiem, bo tam nie wolno myśleć samodzielnie, trzeba interpretować Biblię tak, jak ci każą.  Nie ma miejsca na wątpliwości, czy błądzenie, bo zostaniesz wykluczony (a przedtem odcięty od rodziny i przyjaciół i jeszcze ci wmówią, że to dla twego dobra). Tak działają sekty.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

21

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Hechicera napisał/a:

Ja też miałam przyjaciółkę... wyluzowaną, serdeczną, wesołą i bardzo otwartą na ludzi. Tak bardzo otwartą, że wpuszczała do domu chodzące po domach "pielgrzymki" ŚJ... Wiele razy ją prosiłam, żeby dała sobie spokój - przekonywała mnie, że ona ma wiele kontrargumentów na ich argumenty i nikt jej nie przegada, a tym bardziej nie przeciągnie na swoją stronę.
Po jakimś czasie jednak dołączyła do nich. Ja byłam już młodą mężatką, ona odwiedziła mnie tylko kilka razy... za każdym razem nawracała natrętnie do tematu wiary, tylko o tym chciała mówić. Kiedy ją zbywałam, prosiłam żebyśmy zmieniły temat - nie była zadowolona. W końcu gdy powiedziałam jasno, żebyśmy więcej do tego tematu nie wracały... to była jej ostatnia wizyta u mnie. Nie rozstawałyśmy się w gniewie, pożegnałyśmy jak zwykle, a ona nigdy więcej nie chciała spotkać się ze mną... nie mogłam tego zrozumieć.
Po paru latach przysłała zawiadomienie o swoim ślubie - było mi przykro, że nie zaproszenie, bo ona była na moim weselu - mimo to pojechaliśmy z mężem złożyć życzenia i wręczyć bukiet po czym wróciliśmy do domu nie zostając na imprezie (pomimo grzecznościowej prośby żebyśmy zostali). Wyszła za mąż za ŚJ.
Jedno co mi pozostało w pamięci to fakt, że młoda, wesoła i otwarta dziewczyna, będąca super człowiekiem, super przyjaciółką w każdej potrzebie - po zetknięciu się z tym typem ludzi stała się zupełnie obojętną na ludzi "z przeszłości" i bez żadnego oporu zerwała tak dobry kontakt... z resztą nie tylko ze mną. Po prostu się odcięła. Czy nie trąci to sektą? Jak dla mnie tym właśnie są Świadkowie Jehowy - sektą, która natrętnie i regularnie przychodzi pod moje drzwi z nadzieją, że tym razem się uda.
Dlaczego ci ludzie nie potrafią zrozumieć, że odrzucamy ich wiarę nie z braku informacji, ale dlatego, że nam nie odpowiada ich punkt widzenia? Ano dlatego, że oni muszą chodzić i nakłaniać, bo tak mają przykazane - zwerbować ludzi. Czyż nie tak działają sekty?

Mam bardzo podobne doświadczenia i wrażenia,tylko nie o tyle żyłam w przyjaźni ,ale dobrym koleżeństwie i znajomości-czas przeszły. Po wstąpieniu w sektę Jehowa ludzie zaczęli funkcjonować jak w letargu, całkowicie jakby im wyprano mózg, nie w sposób było ,aby słuchali to co się do nich mówi, to nie był dialog, to był z ich strony monolog MONOTEMATYCZNY, za żadna skarby świata nie dało się rozmowy przeprowadzać na jakikolwiek temat tylko temat Jehowa być priorytetowy, pierwszy jak i ostatni.
Nie chce być chamidłem ,ale całkowita zmiana, nie powiem ,że na lepsze, obłęd w oczach ,jak w hipnozie , letargu, zaprogramowani jak auto roboty naciskają play ,tylko funkcji stop brak ,ich sens komunikacji z drugim człowiekiem był tylko jednokierunkowy -wiara w Jehowe, tylko to istniało nic poza tym
Wg mnie ta sekta krzywdę wyrządziła , no ale ludzie dorośli ,wiec sami odpowiadają za swoje decyzje. Ja za nachalność, upierdliwość wobec mojej osoby podejmując ze mną rozmowy w celu nawracania mnie (phii phii phii) zaczęłam być stanowczo oziębła. Żadne grzeczne odmowy ,informowanie aby przestać mnie zamęczać ich wiara nie docierały.
Osoby ,które wcześniej wiodły  normalne, towarzyskie takie ludzkie życie społeczne jak i zawodowe , po wstąpieniu do sekty J. zupełnie diametralna zmiana o 180 st. obracając się tylko w  swoich kręgach.
O tym jak w dziwolągowy sposób interpretują Biblie po swojemu  to już pominę , bo to mnie akurat nie dotyczy

22

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Jeszcze będąc w gimnazjum miałam w klasie chłopaka beacego Światkiem Jehowy który mieszkał w sąsiedniej wsi.Nie powiem bo tak o to mamę miał i ma normalną bo nigdy nie widziałam jej w domach albo coś takiego.Tyle,że ten jej syn to był normalnie nawiedzony%)  ze 3 dni temu była u Nas grupka ale nie otworzyłam drzwi więc zostawili na oknie kopertę i wielkie namawianie do ich wiary.     Osobiście nie lubię takiego ich łazenia bo gdybym chciała to bym przeszła na ich wiarę ale cóż-no nie mam zamiaru!

Życie to wielka niewiadoma,ale je kocham:)

23 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-11-25 20:54:33)

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
25.anowi napisał/a:

Jeszcze będąc w gimnazjum miałam w klasie chłopaka beacego Światkiem Jehowy który mieszkał w sąsiedniej wsi.Nie powiem bo tak o to mamę miał i ma normalną bo nigdy nie widziałam jej w domach albo coś takiego.Tyle,że ten jej syn to był normalnie nawiedzony%)  ze 3 dni temu była u Nas grupka ale nie otworzyłam drzwi więc zostawili na oknie kopertę i wielkie namawianie do ich wiary.     Osobiście nie lubię takiego ich łazenia bo gdybym chciała to bym przeszła na ich wiarę ale cóż-no nie mam zamiaru!

U mnie w skrzynce na listy tez tydzień temu znalazłam białą kopertę a w niej kartka w kratkę od zeszytu z nawolywaniem do przynależności  ŚJ. Cała strona była napisana ręcznie dlugopisem  z ubolewaniem, że nikogo w domu się zastali. To już któryś raz hmm
Kurczę , pozbywam się z uporem maniaka reklamowych gazetek z sieciówek, bo mi skrzynkę na listy zapychają makulaturą  , teraz jeszcze z tym przyszło mi wojować smile

24 Ostatnio edytowany przez Sylia (2013-11-25 21:05:45)

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Sekta seksta sekta jak radiomaryjcy smile a nawet gorzej
Łatwo do nich wstąpić gorzej już z odejściem.

Człowiek najszybciej i najlepiej uczy się, ucząc innych.

25

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Hechicera napisał/a:
Joga napisał/a:

W tym czasie odwiedzili ją Świadkowie Jehowy, na początku nie chciała z nimi rozmawiać ale jak ktoś już to napisał są dość "namolni". Przychodzili, przychodzili i ... najpierw rozmawiali pod drzwiami, później zaprosiła ich do środka, aż w końcu zaczęli regularnie ją odwiedzać. Dali jej to czego szukała, wsparcie, zrozumienie, modlitwę i wskazali drogę, której szukała. Dzisiaj jest jedną z nich, przyjęła chrzest, jest szczęśliwa. Życie się wyprostowało a ona się zmieniła. Nie utrzymujemy kontaktu, próbowała mnie "nawracać", kiedy powiedziałam wprost "nie dziękuję", przestała mieć dla mnie czas.

Oto dlaczego nazywam ŚJ sektą...
Jak dział sekta?
* sekta wykorzystuje słaby moment w życiu człowieka, zakręt życiowy, niepowodzenie, samotność
* uświadamia temu człowiekowi, że ich społeczność go przygarnie, pokocha, nie opuści i będzie wspierać, że tu (czyt. u nich) znajdzie szczęście i odnajdzie swoja drogę
* izoluje od pozostałych "innych" osób, choćby to była rodzina i przyjaciele
* ma oczekiwania wobec nowo przyjętej osoby np. propagowanie, nauczanie, ewentualnie zarabianie
* mąci w głowie, robi istne "pranie mózgu" by członek tej społeczności uważał za jedynie słuszne TYLKO ich poglądy, a wszystko inne odrzucał, był zamknięty na odkrywanie nowej drogi, nie szukał niczego więcej ("bo przecież znalazł"), zwołuje regularne spotkania utrwalające tę postawę

Są zapewne jeszcze inne punkty, niż wymienione przeze mnie lecz wymieniłam takie, które równie dobrze pasują do słowa/społeczności "sekta" jak i do słowa/społeczności "Świadkowie Jehowy". Można sobie indywidualnie oceniać - dobra czy zła, mniej czy bardziej szkodliwa dla jednostki, przynosząca ukojenie czy przekleństwo... ale sekta jest sektą jak pies jest psem - nie ważne jakiej rasy czy wielkości, kot kotem itd.

Bardzo się cieszę jeśli ktoś jest szczęśliwy, odnalazł swoją drogę itd... ale dlaczego nie może nadal spotykać się z ludźmi spoza kręgu? Przecież to jest bardzo egoistyczna postawa, a egoizm chyba jest sprzeczny z wartościami jakimi się kierują ŚJ?

Oczywiste, że trafili na słaby moment mojej koleżanki i być może to wykorzystali ale ksiądz, z którym próbowała rozmawiać, nie miał dla niej czasu, oni mieli. Dziewczyna ewidentnie szukała duchowej pomocy. Znalazła ją u nich i ja się cieszę, że w ogóle, bo była w strasznym stanie psychicznym. Teraz jest spełniona, szczęśliwa, odbudowała dobre relacje z córką, ma świetny kontakt z eks partnerem. To dla mnie jest ważne, nikt jej nie namawia do złego nikt jej do niczego nie zmusza. Może wykorzystali chwilę słabości, może...
Nie popierają przemocy, nie namawiają do złego, nie prowadzą z innymi "świętej wojny". Nie jestem zainteresowana zmianą wiary ale szanuje wybór mojej koleżanki.

Sama wolność jest tylko możliwością. Ja odpowiadam za to, do czego jej użyję. Używanie wolności jest zawsze ryzykowne, m.in. dlatego, że nie mamy daru widzenia przyszłości. Ale na tym też polega przyjemność życia, że trzeba coś wybrać.

26

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

mam bardzo dobre zdanie na temat świadków jechowy którego niestety nie mam o katolikach. Swiadek jechowy w odróżnieniu od przeciętnego katolika wie na czym polega jego wiara, jest pobozny i wspiera swojego w wierze. Nie słyszałem jeszcze żeby ktos komuś odmówił pomocy w tej wierze ( poza przetaczaniem krwi i przeszczepami. Bzdurne mają zasady pod tym względem ). Katolik natomiast zniszczy każdego kto jest innego zdania, obrazi i zgnoi. Czy na tym polega wiara ? mówi się przede wszystkim o tym,że nalezy kochac bliżniego swego a czy katolicy należą do tolerancyjnych ludzi? NIE !!! co więcej z pogarda mówią o inności. Jechowcy tacy nie są. Fakt może i drażniące jest jak pytają czy moga porozmawiać o Bogu ale z drugiej strony nachalni pod tym względem nie są. Wystarczy powiedzieć,że nie jest się zainteresowanym i odchodza grzecznie.

27

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Michmo napisał/a:

Swiadek jechowy w odróżnieniu od przeciętnego katolika wie na czym polega jego wiara, jest pobozny i wspiera swojego w wierze.

A zwłaszcza ci, którzy kiedyś byli katolikami. To normalne, typowa neoficka gorliwość. Obserwuję to również u konwertowanych ewangelików (mnie też to nie ominęło). Człowiek, który zmieni wyznanie, zostaje przyjęty do innej wspólnoty chce swoim zachowaniem "udowodnić" sobie i innym, że na to zasłużył, że jest godzien. Ci którzy są w danej wspólnocie od urodzenia odczuwają to jako pewną oczywistość, i są zazwyczaj mniej gorliwi (choć zdarzają sie wyjątki, także wśród katolików). Katolicy w Polsce są dość specyficzni, bo nasz polski katolicyzm to dla większości kwestia kulturowa i zwyczajowa, a w mniejszym stopniu religijna. Sa katolikami od pokoleń,  bo katolikami byli ich dziadkowie, sąsiedzi, znajomi. Nie zastanawiają sie nad tym, dlaczego wierzą w to, co wierzą. Nie przejmują się zasadami czy dogmatami swojej wiary. Nie starają się, bo przecież nikt ich ze wspólnoty nie wyrzuci. Mam wrażenie, że im bardziej katolicyzm jest w danej społeczności zakorzeniony tym bardziej ci katolicy olewają swoją pobożność, nie pielęgnują jej, nie dbają.
Miałam także możliwość poznać kilku Świadków Jehowy takich od urodzenia i muszę ci powiedzieć, że ta ich gorliwość też nie była taka, jak tych konwertowanych. Wręcz jedna dziewczyna, którą poznałam w mojej pierwszej pracy kradła.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

28

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Kizia75 napisał/a:

Katolicy w Polsce są dość specyficzni, bo nasz polski katolicyzm to dla większości kwestia kulturowa i zwyczajowa, a w mniejszym stopniu religijna. Sa katolikami od pokoleń,  bo katolikami byli ich dziadkowie, sąsiedzi, znajomi. Nie zastanawiają sie nad tym, dlaczego wierzą w to, co wierzą. Nie przejmują się zasadami czy dogmatami swojej wiary. Nie starają się, bo przecież nikt ich ze wspólnoty nie wyrzuci. Mam wrażenie, że im bardziej katolicyzm jest w danej społeczności zakorzeniony tym bardziej ci katolicy olewają swoją pobożność, nie pielęgnują jej, nie dbają.

Zgadzam się z Twoją analizą , ale tak nie do końca. smile Nie zgadzam się jeżeli chdzi o poboznosć. To z reguły ludzie bardzo pobożni, chodzą do koscioła w każdą niedzielę, odmawiają codzinne modlitwy, różańce itd. Ich pobożnosć jest bardzo duża i wynika ona zapewne też z tego o czym wspomniałaś - przede wszystkim z tradycji. To ludzie, na których opiera się głównie Koscioł w Polsce, oni zapełniają kościoły.

Mów mi Filip smile

29

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
adamajkis napisał/a:

To z reguły ludzie bardzo pobożni, chodzą do koscioła w każdą niedzielę, odmawiają codzinne modlitwy, różańce itd. Ich pobożnosć jest bardzo duża i wynika ona zapewne też z tego o czym wspomniałaś - przede wszystkim z tradycji. To ludzie, na których opiera się głównie Koscioł w Polsce, oni zapełniają kościoły.

To oddzielna grupa. Ja raczej miałam na myśli katolików "pasterkowo-wielkanocnych". Takich, co niekoniecznie gorliwie co niedziela idą do kościoła, a jak idą, to tylko po to, żeby "zaliczyć" mszę, a nie żeby się modlić czy wsłuchiwać w Boże Słowo. Jednak nawet ta grupa o której wspomniałeś często charakteryzuje się niestety dość płytką pobożnością, skupioną na rytuałach, bez głębszej refleksji, bez znajomości faktycznych podstaw swej wiary. Oczywiście są wyjątki i nawet znam takie osoby, ale to są jednostki w całym tłumie polskich katolików.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

30

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Witam, a ja bardzo się ciesze ze wkoncu wypowiedział sie Swiadek Jehowy z prawdziwego zdarzenia..

Mnie wychowywała babcia-ŚJ. Od małego chodziłam na zebrania, jak w normalnej rodzinie Świadków. Jednak niestety świat mnie pociągał, nie czułam tego zamiłowania do Boga a nawet przyznaje że chyba nie chciałam szczerze próbować, to trzeba otworzyc serce. jak miałam 18 lat postanowiłam odejść bo miałam straszne poczucie winy ze oszukuję wszystkich wokół.. bardzo dobrze sie tam czułam- fantastyczni ludzie, ale potem wracałam do domu i tu papierosek, dyskoteka... nie no tak się nie robi, ludzie którzy tam są - są z własnej nieprzymuszonej woli i naprawdę staraja się żyć zgodnie z tym czego zyczy sobie Bóg.Ludzi oszukam pomyslalam ale Boga przeciez nie.. Dodam ze nigdy naprawde nigdy nikt z nich nie robil mi zadnego problemu.. to mi bylo troch e wstyd jak spotkałam na ulicy znajomą z czego ona bardzo serdeczna osoba widział to i powiedziala mi zyczy mi jak najlepiej i ze szanuje moja decyzje i ze absolutnie nie mam się czuc zazenowana spotykajac kogokolwiek z nich na ulicy.

Powiem tak: nie jestem ŚJ. ale tez nie przynaleze do zadnego kościoła-tymbardziej po tym co sie dzieje ostatnio w kościele katolickim.. mysle ze za 15 lat nasze dzieci nie beda wogóle tam chodzic.

Ja mam wiarę w sobie, wierzę w Biblię poprostu.

Zawsze zawsze będę mieć ogromny szacunek do Świadków, Ja wiem że ludzie poprzez chodzenie po domach nazywaja ich sektą i tak o nich mysla.. tylko wysłuchajcie proszę odpowiedzi osób z ich grona nie domysłów.. tylko faktów, ja piszę fakty bo byłam tam przez wiele lat.

I to naprawdę nie ma nic wspólnego z jakakolwiek sektą.

A moja babcia która jest dalej Świadkiem jest cudowna osobą - zyje z dziadkiem który jest katolikiem całe zycie i są wspaniałym małżeństwem, które się szanuje.

31

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
poly28 napisał/a:

Powiem tak: nie jestem ŚJ. ale tez nie przynaleze do zadnego kościoła-tymbardziej po tym co sie dzieje ostatnio w kościele katolickim.

Jak większość Polaków widzisz tylko ŚJ  albo rzymski Katolicyzm ( i to w tym najgorszym, polskim - skostniałym wydaniu:). 

poly28 napisał/a:

Zawsze zawsze będę mieć ogromny szacunek do Świadków, Ja wiem że ludzie poprzez chodzenie po domach nazywaja ich sektą i tak o nich mysla.. tylko wysłuchajcie proszę odpowiedzi osób z ich grona nie domysłów.. tylko faktów, ja piszę fakty bo byłam tam przez wiele lat.
I to naprawdę nie ma nic wspólnego z jakakolwiek sektą.

Ma. Nie dlatego, że chodzą po domach, Mormoni też chodzą, ale sektą nie są, Scjentolodzy nie chodzą, a są sektą. Dlaczego? Bo jak w każdej sekcie po wstąpieniu wmawiają ci, że ci którzy nie są z nimi, są be, mogą cię sprowadzić na złą drogę (chyba że się nawrócą), bo jak złamiesz zasady to cię można wykluczyć (moja 80 - letnia za palenie papierosów została wykluczona i przestali ją odwiedzać "bracia", chociaż była sparaliżowana i miała demencję), bo ze "starszymi" nie można dyskutować, zadawać niewygodnych pytań, mieć wątpliwości. W sektach jest to źle widziane.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

32

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

"Ma. Nie dlatego, że chodzą po domach, Mormoni też chodzą, ale sektą nie są, Scjentolodzy nie chodzą, a są sektą. Dlaczego? Bo jak w każdej sekcie po wstąpieniu wmawiają ci, że ci którzy nie są z nimi, są be, mogą cię sprowadzić na złą drogę (chyba że się nawrócą), bo jak złamiesz zasady to cię można wykluczyć (moja 80 - letnia za palenie papierosów została wykluczona i przestali ją odwiedzać "bracia", chociaż była sparaliżowana i miała demencję), bo ze "starszymi" nie można dyskutować, zadawać niewygodnych pytań, mieć wątpliwości. W sektach jest to źle widziane."

Niestety nie masz racji, to są Twoje poglądy, Twoje zdanie, masz prawo je mieć. Fakty są takie, że zasady są proste..Bóg dał nam życie i pewnie życzyłby sobie  żeby je szanować a nie niszczyć.. a papierosy zabijają nawet tak na nich pisze.. ŚJ. nie jesteś jako niemowlak który o niczym nie ma pojęcia, bo rodzice postanowili go ochrzcić.. tam chrzest przyjmujesz świadomie bardzo często jako dorosły człowiek,który zna zasady, oni po prostu nie tolerują tego czego nie tolerowałby Bóg.Jeżeli osoba błądzi.. to starsi bracia najpierw ja odwiedzają w celu rozmowy, przypomnienia zasad według których tworzą religię, pytają co sie dzieje, dlaczego tak jest, czy ktoś ma problem czy moga jakos tam pomoc,- no ale nic na siłe- jeżeli ktoś odmawia tej pomocy i nie ma zamiaru zaprzestać swojego zachowania tak, to jest wykluczony.

Jak dla mnie to zasady są proste jak drut, a jezeli sie komus nie podoba to do widzenia, tak jak zrobiłam ja  i NIE MA W NICZYM PROBLEMU OSOBA KTÓRA ODCHODZI

33

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Kizia75 napisał/a:

To oddzielna grupa. Ja raczej miałam na myśli katolików "pasterkowo-wielkanocnych". Takich, co niekoniecznie gorliwie co niedziela idą do kościoła, a jak idą, to tylko po to, żeby "zaliczyć" mszę, a nie żeby się modlić czy wsłuchiwać w Boże Słowo. Jednak nawet ta grupa o której wspomniałeś często charakteryzuje się niestety dość płytką pobożnością, skupioną na rytuałach, bez głębszej refleksji, bez znajomości faktycznych podstaw swej wiary. Oczywiście są wyjątki i nawet znam takie osoby, ale to są jednostki w całym tłumie polskich katolików.

Oczywiście pogłębianie wiedzy o swojej religii, jest jak najbardziej wskazane. Ale samo wypełnienie jak to nazywasz rytuałów i wiara w Boga nie wystarczają do zbawienia? Mimo wszystko chrześcijaństwo, to promocja prostoty. Jezus nie urodził się przecież wśród uczonych w Pismie. smile Wielkorotnie też powtarzał, to twoja wiara Cię uzdrowiła (nie twoja wiedza). smile

Mów mi Filip smile

34

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
poly28 napisał/a:

Niestety nie masz racji, to są Twoje poglądy, Twoje zdanie, masz prawo je mieć. Fakty są takie, że zasady są proste..Bóg dał nam życie i pewnie życzyłby sobie  żeby je szanować a nie niszczyć.. a papierosy zabijają nawet tak na nich pisze.. ŚJ. nie jesteś jako niemowlak który o niczym nie ma pojęcia, bo rodzice postanowili go ochrzcić.. tam chrzest przyjmujesz świadomie bardzo często jako dorosły człowiek,który zna zasady, oni po prostu nie tolerują tego czego nie tolerowałby Bóg.
Jeżeli osoba błądzi.. to starsi bracia najpierw ja odwiedzają w celu rozmowy, przypomnienia zasad według których tworzą religię, pytają co sie dzieje, dlaczego tak jest, czy ktoś ma problem czy moga jakos tam pomoc,- no ale nic na siłe- jeżeli ktoś odmawia tej pomocy i nie ma zamiaru zaprzestać swojego zachowania tak, to jest wykluczony.

No nie tak to się odbyło.  Ciocia była SJ od wielu lat, zawsze była bardzo zaangażowana, ale po wylewie była sparaliżowana i miała tez zmiany w mózgu, utratę pamięci itp. Nie za bardzo sama wiedziała co się z nia dzieje i jak odwiedzała ją sąsiadka, i poczęstowała papierosem, to zapaliła, nawet tego nie ukrywała, pety leżały w popielniczce na stole, bo ciocia sama nawet nie była w stanie sprzątnąć. Ona już nawet nie za bardzo wiedziała o co chodzi. Niestety tzw. "bracia" potraktowali ją bardzo surowo. Nawet na jej pogrzeb nikt z nich nie przyszedł. Typowe zachowanie członków sekty.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

35

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

"No nie tak to się odbyło.  Ciocia była SJ od wielu lat, zawsze była bardzo zaangażowana, ale po wylewie była sparaliżowana i miała tez zmiany w mózgu, utratę pamięci itp. Nie za bardzo sama wiedziała co się z nia dzieje i jak odwiedzała ją sąsiadka, i poczęstowała papierosem, to zapaliła, nawet tego nie ukrywała, pety leżały w popielniczce na stole, bo ciocia sama nawet nie była w stanie sprzątnąć. Ona już nawet nie za bardzo wiedziała o co chodzi. Niestety tzw. "bracia" potraktowali ją bardzo surowo. Nawet na jej pogrzeb nikt z nich nie przyszedł. Typowe zachowanie członków sekty"
"


Członkowie sekty w  takiej sytuacji nie zerwaliby kontaktu z dana osoba tylko wykorzystywaliby chorobę tej Pani w celu choćby wzbogacenia się, mącili by jej w głowie ile sie da.Bo słabość człowieka jest dla nich wielkim łupem, a tu kierowali się poprostu zasadami na podstawie których funkcjonują jako wiara wiele wiele lat.Lekarzami nie są więc trudno tez wymagać za wiele, pytanie tylko czy wiedzieli wogóle o pogrzebie.. jesli tak to barzdo niefajnie z ich strony,że nikt się nie pojawił.

Ale czy to wystarczający powód ze by nazywać ich sektą?

Moja droga- napewno nie, ja tam będę bronić tego bo tak jak pisałam wczesniej byłam kilkanaście lat wsród nich.

36

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
adamajkis napisał/a:
Kizia75 napisał/a:

To oddzielna grupa. Ja raczej miałam na myśli katolików "pasterkowo-wielkanocnych". Takich, co niekoniecznie gorliwie co niedziela idą do kościoła, a jak idą, to tylko po to, żeby "zaliczyć" mszę, a nie żeby się modlić czy wsłuchiwać w Boże Słowo. Jednak nawet ta grupa o której wspomniałeś często charakteryzuje się niestety dość płytką pobożnością, skupioną na rytuałach, bez głębszej refleksji, bez znajomości faktycznych podstaw swej wiary. Oczywiście są wyjątki i nawet znam takie osoby, ale to są jednostki w całym tłumie polskich katolików.

Oczywiście pogłębianie wiedzy o swojej religii, jest jak najbardziej wskazane. Ale samo wypełnienie jak to nazywasz rytuałów i wiara w Boga nie wystarczają do zbawienia? Mimo wszystko chrześcijaństwo, to promocja prostoty. Jezus nie urodził się przecież wśród uczonych w Pismie. smile Wielkorotnie też powtarzał, to twoja wiara Cię uzdrowiła (nie twoja wiedza). smile

Ale nie chodzi o wiedzę, tylko o świadomość dlaczego się  coś robi, dlaczego się w coś wierzy. Jezus nie wymagał też wypełniania rytuałów a wiary, prostej czystej i ufnej wiary. Jesli wiara jest oparta na rytuałach bez pogłębiania (wiary, nie wiedzy), to byle co może ją zachwiać a nawet zburzyć. Podam taki przykład: mama mojej koleżanki była bardzo praktykująca katoliczką. Chodziła na wszystkie różańce, procesje, pielgrzymki itp. Do czasu, aż w jej życiu zaczęło się dziać źle. Ona odczytała to jaką Bożą niewdzięczność i "obraziła się" na Pana Boga, przestała praktykować zupełnie, a możliwe, że straciła wiarę całkowicie. Wiara może być głęboka bez znajomości teologicznych niuansów, ale musi być oparta na zaufaniu i miłości, nie na rytuałach.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

37

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
poly28 napisał/a:

Członkowie sekty w  takiej sytuacji nie zerwaliby kontaktu z dana osoba tylko wykorzystywaliby chorobę tej Pani w celu choćby wzbogacenia się,

No właśnie na niej już nie mogli zarobic, bo to raczej ona potrzebowała pomocy finansowej.

poly28 napisał/a:

pytanie tylko czy wiedzieli wogóle o pogrzebie..

Wiedzieli, bo sama do nich dzwoniłam, bo ciocia od lat mnie instruowała kogo mamy zawiadomić w razie czego. Pan podziękował mi za informację i tyle ich widziałam.
Mam o to wielki żal do dzisiaj, zwłaszcza, że ciocia prawie z całą rodziną zerwała kontakt od czasu gdy została ŚJ. Wszystko im poświęciła, a potem czekał ją taki koniec.

Allan Sandale, Carnegie Institution w Pasadenie: "Świat we wszystkich swych składowych częściach i zależnościach jest zbyt skomplikowany, aby mógł być wyłącznie rezultatem przypadku."
Artur Leonard Schawlow - fizyk,noblista: "Wydaje mi się, że będąc skonfrontowani z cudami życia i wszechświata, należy zadać sobie pytanie dlaczego, a nie po prostu jak. Jedyne możliwe odpowiedzi są religijne..."

38

Odp: Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?
Kizia75 napisał/a:

Jezus nie wymagał też wypełniania rytuałów a wiary, prostej czystej i ufnej wiary. Jesli wiara jest oparta na rytuałach bez pogłębiania (wiary, nie wiedzy), to byle co może ją zachwiać a nawet zburzyć.

Oj z punktu widzenia chrześcijańskiego, bardzo kontrowersyjna wypowiedź. Jezus wymagał i wszystkie religie chrześcijańskie się tego trzymają. Nawet ŚJ nasladują. smile Przypomnę dwa najważniejsze chrzest, Najświętszy Sakrament, bez tego nie można nazywać się chrześcijaninem i tu nie pomoże żadna najgłębsza wiara. Przy ostatniej pladze egipskiej nie patrzono, kto w co wierzy i jaki  ktojest, patrzono na odrzwi czy są oznaczone krwia baranka.

Mów mi Filip smile

Posty [ 1 do 38 z 229 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Swiadkowie Jehowy - jakie macie o nich zdanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018