netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

41 odpowiedzi3 737 wyświetleńzałożony przez Marlena90, 04.07.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Sprawa jest dosyć ciężka, bylam w związku 3 letnim, wiadomo bywało różnie były zloty i upadki ale bardzo się kochalismy ogólnie mówiąc. Od jakiegoś czasu zaczęło się sypac.  Partner oznajmił mi że myślał nad zerwaniem już od jakiś 2 tygodni, bo czuje ze się wypala. Były ostatni raz ciężko naprawde ale nie wiedziałam że aż tak, że będzie myślał nad zerwaniem. Bylo też to z mojej winy z jednej strony, namnożyło się dużo problemów i bylam bardziej oschla, on też najlepszy nie był. Powiedział, że czuje że się wypala, ja mówiłam żebyśmy sobie dali szansę on sam uznał że nie czuje tego samego do mnie co kiedyś ale uczucie można ożywić, więc nie Zerwalismy. Ale on był coraz bardziej dziwny, czulam ze jest coś nie tak i po prostu zaraz coś się stanie, no i stało, napisał mi że musimy porozmawiać Bo on chce zerwac ze to nie ma sensu nie ma tego uczucia co kiedyś i tyle.. ja desperatka blagalam go żeby tego nie robił żebyśmy sobie dali szansę, chciał żebyśmy porozmawiamy po paru dniach dali sobie odpocząć, ale zamówiłam na rozmowę i uznał że okej spróbujemy..  takie na siłę to było.. bardzo się stresowalam przez ten czas cały czas sie bałam ze on w końcu zaś uzna że to nie ma sensu.. I mialam rację, dzień wcześniej był kochany,  czuły,  przytulal,  A na drugi dzień uznał że naprawdę musimy zerwać, wypalil się i to uczucie się nie odzywi,  ja oczywiście blagalam go zeby dał nam szanse A nie skreslal tego, ale był stanowczy, uznałam że faktycznie okej.. Nie mogę go trzymać na siłę. Mieliśmy ze sobą kontskt bo on sam chciał bo jednak te 3 lata razem, bylam dla niego ważna, pomimo bólu,  chcialam mieć z nim kontakt. Jak można się domyślić było to po prostu złe,  nie da się tak jeżeli druga osoba chce czegoś więcej, nie pogodzilam się z rozstaniem.  On był zdania ze wierzy w to że się jeszcze zejdziemy, jeśli pisane jest być nam razem to będziemy, ale to nie ten czas.. ja mu męczyłam czy naprawdę w to wierzy, czy naprawdę nie ma innej i wgl głównie był temat związku..  Nie potrafiłam mieć normalnego kontaktu..  on się oddalam i denerwowal co nie dziwne, zrozumialam i przystopowalam. Z trudem zaczelam się jakoś podnosić, nie myśleć o tym, zajęło to jakieś 3 tygodnie i po tych e tygodniach kiedy było już okej i zobaczył że ja już tak to nie męczę i wyluzowalam, zajęła się sobą, to on mi oznajmił ze mu coś wraca... ze faktycznie zaczął żałować, spotkaliśmy się pogadać i stało się, pocałowal mnie.. uznaliśmy A w sumie to ja ze się zejdzismy, bo on nie chciał od razu eh.. I tu był mój błąd, jak się widzieliśmy było super, byl znowu kochany, cieszył się że dałam mu szansę i powiedział że sam by czekał jakbym miała taki problem...nie widzieliśmy się już parę dni to on mi oznajmił, że to wszytsko za wcześnie wyszło..  że to jeszcze nie to uczucie..  że pospieszylismy się z tym A on się jeszcze nie ogarnął itd, A bo przy zerwaniu mówił mi że na razie chce być sam, zająć się swoimi zainteresowaniami itd, bo podczas związku nie miał czasu bo sobie siedzieliśmy na głowie, to prawda akurat.. to był też ten powód wypalenia.  No i spotkaliśmy się i oznajmił ze musimy zerwać ze to wszytsko za szybko.. byłam w rozsypce poczułam jakby mi ktoś 2 razy wbił noż w serce,  sama zrozumiałam ze za szybko wszystko załowalam tego powrotu..  Co najlepsze, powiedział że dalej wierzy że wrócimy ale to nie ten czas po prostu.. starałam się mieć z nim kontakt ale było tak jak na początku, pretensje, wypominanie, wyrzuty itd.. Powiedział że go to męczy co nie dziwne..  teraz jak na to patrzę to mi wstyd ale byłam w takiej rozsypce ze szkoda gadać..  no i zaczął się coraz bardziej oddalać przez mnie, jak zapytałam czy dalej wierzy że będziemy kiedys razem to powiedział że szczerze to nie wie.. i dodał ze jest za wcześnie żeby to wywnioskowac,  że na razie musimy o osobie zapomnieć..  bolało, wiadomo. Jak zapytałam czy mnie kocha, to powiedział że szczerze to już chyba nic nie czuje, że zostały tylko wspomnienia..  a przy pierwszym zerwaniu powiedział że mnie kocha.. To mnie tak złamało ze uznałam ze koniec mojego narzucania się, na drugi dzień napisalam mu, że muszę sie od niego odciąć, ze taki kontakt mnie niszczy, bo ja mam ciągle nadzieję że wrócimy do siebie, ciągle o tym myślę no i mi po prostu nic się nie wypalilo i go kocham A to nie jest odwzajemnione, więc taki kontakt nie polepsza.. i parę rzeczy dodałam jaki jest ważny dla mnie itd. A on co napisał? Że głupio wyszło, ze w głębi serca dalej ma wrażenie jakby coś czuł, że to dziwne uczucie i nie umie go określić, wie co stracił, ze bylam najlepszą jaka mógł sobie wyobrazić, że tak jak myślał, jest za późno i nie wrócił by tak szybko uczuciami.. To jest pierwszy raz kiedy nie piszemy ze sobą dłużej niż 1 dzień od pierwszego zerwania czyli miesiąc temu serio..  drugie ma już 1.5 tyg ale co to za zerwanie jak w sumie cały czas bylam i trulam mu głowę. Minęły dopiero 3 dni od zerwania kontaktu czuje się jakby była wieczność.. 
I mam teraz pytanie, czy jest jakaś szansa ze wrócimy do siebie? Kiedy naprawde zerwiemy ze sobą kontakt , odpoczniemy od siebie, on będzie miał w końcu wolna głowę bo nikt nie będzie go męczył i sobie to wszytsko przemysli? Naprawde kocham go i mam jakąś nadzieję że on się po prostu pogubił, bo on sam już nie wie co czuje tak naprawdę..  i wrócimy do siebie, powoli.. Czy to po prostu jest już skazane na starty? Nie wiem co myśleć..  ciągle tylko myślę i się łudze,  wykańcza mnie to

2

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

Sprawa jest dosyć ciężka, bylam w związku 3 letnim, wiadomo bywało różnie były zloty i upadki ale bardzo się kochalismy ogólnie mówiąc. Od jakiegoś czasu zaczęło się sypac.  Partner oznajmił mi że myślał nad zerwaniem już od jakiś 2 tygodni, bo czuje ze się wypala. Były ostatni raz ciężko naprawde ale nie wiedziałam że aż tak, że będzie myślał nad zerwaniem. Bylo też to z mojej winy z jednej strony, namnożyło się dużo problemów i bylam bardziej oschla, on też najlepszy nie był. Powiedział, że czuje że się wypala, ja mówiłam żebyśmy sobie dali szansę on sam uznał że nie czuje tego samego do mnie co kiedyś ale uczucie można ożywić, więc nie Zerwalismy. Ale on był coraz bardziej dziwny, czulam ze jest coś nie tak i po prostu zaraz coś się stanie, no i stało, napisał mi że musimy porozmawiać Bo on chce zerwac ze to nie ma sensu nie ma tego uczucia co kiedyś i tyle.. ja desperatka blagalam go żeby tego nie robił żebyśmy sobie dali szansę, chciał żebyśmy porozmawiamy po paru dniach dali sobie odpocząć, ale zamówiłam na rozmowę i uznał że okej spróbujemy..  takie na siłę to było.. bardzo się stresowalam przez ten czas cały czas sie bałam ze on w końcu zaś uzna że to nie ma sensu.. I mialam rację, dzień wcześniej był kochany,  czuły,  przytulal,  A na drugi dzień uznał że naprawdę musimy zerwać, wypalil się i to uczucie się nie odzywi,  ja oczywiście blagalam go zeby dał nam szanse A nie skreslal tego, ale był stanowczy, uznałam że faktycznie okej.. Nie mogę go trzymać na siłę. Mieliśmy ze sobą kontskt bo on sam chciał bo jednak te 3 lata razem, bylam dla niego ważna, pomimo bólu,  chcialam mieć z nim kontakt. Jak można się domyślić było to po prostu złe,  nie da się tak jeżeli druga osoba chce czegoś więcej, nie pogodzilam się z rozstaniem.  On był zdania ze wierzy w to że się jeszcze zejdziemy, jeśli pisane jest być nam razem to będziemy, ale to nie ten czas.. ja mu męczyłam czy naprawdę w to wierzy, czy naprawdę nie ma innej i wgl głównie był temat związku..  Nie potrafiłam mieć normalnego kontaktu..  on się oddalam i denerwowal co nie dziwne, zrozumialam i przystopowalam. Z trudem zaczelam się jakoś podnosić, nie myśleć o tym, zajęło to jakieś 3 tygodnie i po tych e tygodniach kiedy było już okej i zobaczył że ja już tak to nie męczę i wyluzowalam, zajęła się sobą, to on mi oznajmił ze mu coś wraca... ze faktycznie zaczął żałować, spotkaliśmy się pogadać i stało się, pocałowal mnie.. uznaliśmy A w sumie to ja ze się zejdzismy, bo on nie chciał od razu eh.. I tu był mój błąd, jak się widzieliśmy było super, byl znowu kochany, cieszył się że dałam mu szansę i powiedział że sam by czekał jakbym miała taki problem...nie widzieliśmy się już parę dni to on mi oznajmił, że to wszytsko za wcześnie wyszło..  że to jeszcze nie to uczucie..  że pospieszylismy się z tym A on się jeszcze nie ogarnął itd, A bo przy zerwaniu mówił mi że na razie chce być sam, zająć się swoimi zainteresowaniami itd, bo podczas związku nie miał czasu bo sobie siedzieliśmy na głowie, to prawda akurat.. to był też ten powód wypalenia.  No i spotkaliśmy się i oznajmił ze musimy zerwać ze to wszytsko za szybko.. byłam w rozsypce poczułam jakby mi ktoś 2 razy wbił noż w serce,  sama zrozumiałam ze za szybko wszystko załowalam tego powrotu..  Co najlepsze, powiedział że dalej wierzy że wrócimy ale to nie ten czas po prostu.. starałam się mieć z nim kontakt ale było tak jak na początku, pretensje, wypominanie, wyrzuty itd.. Powiedział że go to męczy co nie dziwne..  teraz jak na to patrzę to mi wstyd ale byłam w takiej rozsypce ze szkoda gadać..  no i zaczął się coraz bardziej oddalać przez mnie, jak zapytałam czy dalej wierzy że będziemy kiedys razem to powiedział że szczerze to nie wie.. i dodał ze jest za wcześnie żeby to wywnioskowac,  że na razie musimy o osobie zapomnieć..  bolało, wiadomo. Jak zapytałam czy mnie kocha, to powiedział że szczerze to już chyba nic nie czuje, że zostały tylko wspomnienia..  a przy pierwszym zerwaniu powiedział że mnie kocha.. To mnie tak złamało ze uznałam ze koniec mojego narzucania się, na drugi dzień napisalam mu, że muszę sie od niego odciąć, ze taki kontakt mnie niszczy, bo ja mam ciągle nadzieję że wrócimy do siebie, ciągle o tym myślę no i mi po prostu nic się nie wypalilo i go kocham A to nie jest odwzajemnione, więc taki kontakt nie polepsza.. i parę rzeczy dodałam jaki jest ważny dla mnie itd. A on co napisał? Że głupio wyszło, ze w głębi serca dalej ma wrażenie jakby coś czuł, że to dziwne uczucie i nie umie go określić, wie co stracił, ze bylam najlepszą jaka mógł sobie wyobrazić, że tak jak myślał, jest za późno i nie wrócił by tak szybko uczuciami.. To jest pierwszy raz kiedy nie piszemy ze sobą dłużej niż 1 dzień od pierwszego zerwania czyli miesiąc temu serio..  drugie ma już 1.5 tyg ale co to za zerwanie jak w sumie cały czas bylam i trulam mu głowę. Minęły dopiero 3 dni od zerwania kontaktu czuje się jakby była wieczność.. 
I mam teraz pytanie, czy jest jakaś szansa ze wrócimy do siebie? Kiedy naprawde zerwiemy ze sobą kontakt , odpoczniemy od siebie, on będzie miał w końcu wolna głowę bo nikt nie będzie go męczył i sobie to wszytsko przemysli? Naprawde kocham go i mam jakąś nadzieję że on się po prostu pogubił, bo on sam już nie wie co czuje tak naprawdę..  i wrócimy do siebie, powoli.. Czy to po prostu jest już skazane na starty? Nie wiem co myśleć..  ciągle tylko myślę i się łudze,  wykańcza mnie to

Takie rozstania i powroty są bardzo bolesne.
Nie pytaj o niego, tylko o to, ile razy jeszcze ten koleś ma Ci złamać serducho zanim znienawidzisz całkiem jego i siebie.
On ma teraz syndrom psa ogrodnika - nie pozwoli Ci się podnieść, i mieć dobrze bez niego.
Ja bym się od niego odcięła. Zero kontaktu, zablokowanie na portalach społecznościowych i powolna odbudowa siebie.
Dwa razy do tej samej wody się nie wejdzie.

3

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Myslisz ze jak zobaczy ze sobie radzę i w końcu przestałam za nim latać to obudzi się że jednak żałuję? Jestem tego ciekawa właśnie:/

4 Ostatnio edytowany przez Marata (2021-07-04 18:29:53)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

Myslisz ze jak zobaczy ze sobie radzę i w końcu przestałam za nim latać to obudzi się że jednak żałuję? Jestem tego ciekawa właśnie:/

I co wtedy zrobisz?

Edit: gdy on zrywał, myślał o sobie. Może pora zrobić to samo?
Już dwa razy cię zawiódł i zranił.

5

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Czy jest szansa? Tu dużo zależy od jego nowej kobiety, bo to, że jakaś jest można obstawiać z dużym prawdopodobieństwem.

6

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

A ty byś chciała wrócić do chłopaka który już dwa razy kopnął cię w …. I zapewne zrobi to jeszcze kilka razy? ( jak bedziesz tam lewitować i dalej nalegać na spotkania) Taka jestes masochistką ? Ile razy jeszcze chcesz się pozbyć honoru tylko i wyłącznie aby mieć odkreślony box zatytułowany ‚mam chlopaka’?
Przemysł co doprowadziło do rozstania - bo siedzieliście sobie na głowie, bo żadne z was nie miało wolnego czasu (?) to tylko to co ty tam gdzieś napisałaś i zastanów się jakby to miało wyglądać w kolejnym związku. Ja rozumiem ze ty jeszcze tam nie jesteś mentalnie ale tego kwiata to pół świata.
Wracając do twojego pytania nie on do ciebie nie wróci bo zobaczy ze dobrze sobie radzisz bo jak już naprawdę będziesz sobie dobrze radzić i zainwestujesz w siebie to ty jego nie bedziesz chciała. smile

7 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-04 21:01:46)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Powod rozstania to kłótnie i to że nie miał czasu dla siebie, chociaż głupia wymówka, bo niby nie chciał mi powiedzieć że chce pobyć  sam czy  coś bo bał się kłótni co to absolutnie nie jest prawdą zrozumiała bym to. I chce pobyć sam, nie chce związku A ja glupia mam nadzieję że będzie żałował i w końcu zrozumie co czuje bo mi tak zależy na nim, jak jestem nachakna to nic nie czuje, jak odpuszczam to nagle jednak coś czuje .......

On sam w końcu nie wie co czuje

Bbaselle napisał/a:

A ty byś chciała wrócić do chłopaka który już dwa razy kopnął cię w …. I zapewne zrobi to jeszcze kilka razy? ( jak bedziesz tam lewitować i dalej nalegać na spotkania) Taka jestes masochistką ? Ile razy jeszcze chcesz się pozbyć honoru tylko i wyłącznie aby mieć odkreślony box zatytułowany ‚mam chlopaka’?
Przemysł co doprowadziło do rozstania - bo siedzieliście sobie na głowie, bo żadne z was nie miało wolnego czasu (?) to tylko to co ty tam gdzieś napisałaś i zastanów się jakby to miało wyglądać w kolejnym związku. Ja rozumiem ze ty jeszcze tam nie jesteś mentalnie ale tego kwiata to pół świata.
Wracając do twojego pytania nie on do ciebie nie wróci bo zobaczy ze dobrze sobie radzisz bo jak już naprawdę będziesz sobie dobrze radzić i zainwestujesz w siebie to ty jego nie bedziesz chciała. smile

Właśnie problem w tym że naprawdę pokladam nadzieję w tym że się ogarnie... nie umiem sobie pomyśleć że mogłabym być z kimś innym..

8 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-07-04 21:02:39)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

jak jestem nachakna to nic nie czuje, jak odpuszczam to nagle jednak coś czuje .......

Czyli facet kocha Cię tym bardziej, im dalej od niego jesteś :-D ?
Sorry Marlena, ale to jakieś bzdury.
Facet zerwał z Tobą, winą za rozstanie obciążył Ciebie (Twoją nachalność) i jeszcze mówi, że być może będziecie razem, gdy Ty będziesz wykonywała jego nakaz oddalenia się, żeby on miał czas na kontemplację siebie i jakiegoś hobby, które ponoć uniemożliwiał mu związek z Tobą. Wtedy może wróci do bezpiecznej opcji jaką dla niego jesteś, bo tylko czkasz na swoją szansę.

Radzę Tobie: Szanuj siebie, bo on tego nie robi. Dobrze zastanów się, czy warto czekać jak na zbawienie na gest, który będzie dla Ciebie sygnałem do starania się o faceta, który traktuje Ciebie w ten sposób. Bo on zwyczajnie trzyma Cię na emocjonalnej smyczy. Jak zobaczył, że się nieco smycz poluźniła, to mocniej zaciągnął i jak się tylko przekonał, że warujesz jak pies, to ruszył nadal kontemplować. Po jego zachowaniu widać, że nie zależy mu na Tobie. Być może obawia się, że Ty sobie życie poukładasz, podczas gdy on zostanie sam, ale to żadne uczucie. Zresztą już Tobie o tym powiedział wprost. Jesteś już dużą dziewczynką, sama zdecyduj, czy chcesz w ogóle być z kimś, kto traktuje Ciebie w ten sposób i uzależniać swoje decyzje od cudzych wyborów. Dlaczego oddałaś siebie na jego łaskę?
Na Twoim miejscu pomyślałabym może o jakimś spotkaniu z psychoterapeutą, bo jednak bardzo niepokojąca jest Twoja reakcja na jego odejście. Porzucił Cię wcześniej już ktoś dla Ciebie ważny? Może rodzic? Chodzi o to, żeby ktoś pomógł Tobie wgłębić się w przyczyny Twoich reakcji. Jak już staniesz na nogi, odzyskasz szacunek do siebie, to sama stwierdzisz, żeby ten facet zachował szansę dla kogoś innego.

9 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-07-04 21:23:02)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

On sam w końcu nie wie co czuje

Takie teksty to zawsze jest niezły fikołek smile
Rozwiązania jest prostsze niż się może wydaje, on nie chce Tobie powiedzieć co czuje .
Możliwe że sam nie chce tego wiedzieć, na razie i  mu tak wygodnie, po prostu.Trzymać Ci pod kontrolą  w nadziei i niepewności, ze wzorem przyciągania ,odpychania ,zimno ciepło ,zarzuca Tobie jakby że Twoje oddalenie wzbudza w nim jakieś uczucia tęsknoty i sentymentu ale on też to robi piekło niebo tak wpływając wyrabia władzę nad tobą a Ty mu na to pozwalasz.
Nie sądzę żeby po tak krótkim czasie i intensywnych emocjach przy rozstaniu przed i po
potrafił tak skutecznie stłumić i zagłuszyć uczucia i emocje tracąc z nimi kontakt i kontakt z podświadomością smile to bardzo mało prawdopodobne ,chyba że ma jakąś ostrą nerwicę lub depresję,ale taką prawdziwą nie na wyrost.

10 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-04 21:17:35)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
MagdaLena1111 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:

jak jestem nachakna to nic nie czuje, jak odpuszczam to nagle jednak coś czuje .......

Czyli facet kocha Cię tym bardziej, im dalej od niego jesteś :-D ?
Sorry Marlena, ale to jakieś bzdury.
Facet zerwał z Tobą, winą za rozstanie obciążył Ciebie (Twoją nachalność) i jeszcze mówi, że być może będziecie razem, gdy Ty będziesz wykonywała jego nakaz oddalenia się, żeby on miał czas na kontemplację siebie i jakiegoś hobby, które ponoć uniemożliwiał mu związek z Tobą. Wtedy może wróci do bezpiecznej opcji jaką dla niego jesteś, bo tylko czkasz na swoją szansę.

Radzę Tobie: Szanuj siebie, bo on tego nie robi. Dobrze zastanów się, czy warto czekać jak na zbawienie na gest, który będzie dla Ciebie sygnałem do starania się o faceta, który traktuje Ciebie w ten sposób. Bo on zwyczajnie trzyma Cię na emocjonalnej smyczy. Jak zobaczył, że się nieco smycz poluźniła, to mocniej zaciągnął i jak się tylko przekonał, że warujesz jak pies, to ruszył nadal kontemplować. Po jego zachowaniu widać, że nie zależy mu na Tobie. Być może obawia się, że Ty sobie życie poukładasz, podczas gdy on zostanie sam, ale to żadne uczucie. Zresztą już Tobie o tym powiedział wprost. Jesteś już dużą dziewczynką, sama zdecyduj, czy chcesz w ogóle być z kimś, kto traktuje Ciebie w ten sposób zamiast uzależniać swoje decyzje od cudzych wyborów. Dlaczego oddałaś siebie na jego łaskę?
Na Twoim miejscu pomyślałabym może o jakimś spotkaniu z psychoterapeutą, bo jednak bardzo niepokojąca jest Twoja reakcja na jego odejście. Porzucił Cię wcześniej już ktoś dla Ciebie ważny? Może rodzic? Chodzi o to, żeby ktoś pomógł Tobie wgłębić się w przyczyny Twoich reakcji. Jak już staniesz na nogi, odzyskasz szacunek do siebie, to sama stwierdzisz, żeby ten facet zachował szansę dla kogoś innego.

To mój pierwszy poważny związek.. I może nie sądziłam że on to kiedyś zrobi,  bo naprawdę mu zależało, to się stało tak nagle.. ciągle o nim myślę, szczególnie to gadanie ze nic nie czuje, A potem ze jednak czuje, ale nie jest na tyle mocne, tego nie rozumiem.. chyba nie mogę się pogodzić z rozstaniem,  zależy mi strasznie na nim.. To jest taki dziwny stan ze nawet w klatce mnie kuje już z nerwów..

paslawek napisał/a:

Takie teksty to zawsze jest niezły fikołek smile
Rozwiązania jest prostsze niż się wydaje on nie chce Tobie powiedzieć co czuje .
Możliwe że sam nie chce tego wiedzieć na razie mu tak wygodnie, po prostu.
Nie sądzę żeby po tak krótkim czasie i intensywnych emocjach przy rozstaniu przed i po
potrafił tak skutecznie stłumić i zagłuszyć uczucia i emocje tracąc z nimi kontakt i kontakt z podświadomością smile to bardzo mało prawdopodobne ,chyba że ma jakąś ostrą nerwicę lub depresję,ale taką prawdziwą nie na wyrost.

Ja to już sama nie rozumiem, nie rozumiem jak można nie wiedzieć co się czuje, jeżeli mu się wypalilo to niech się trzyma tej wersji, A nie że pisze mu że odcinam  kontakt i nagle cis czuje gdzieś tam w sercu.. coś w stylu zebym czekała na niego aż się wybawi

11

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

To mój pierwszy poważny związek.. I może nie sądziłam że on to kiedyś zrobi,  bo naprawdę mu zależało, to się stało tak nagle.. ciągle o nim myślę, szczególnie to gadanie ze nic nie czuje, A potem ze jednak czuje, ale nie jest na tyle mocne, tego nie rozumiem.. chyba nie mogę się pogodzić z rozstaniem,  zależy mi strasznie na nim.. To jest taki dziwny stan ze nawet w klatce mnie kuje już z nerwów..

Naprawdę wierzysz w to, że NAGLE po kilku latach odwidział mu się związek z Tobą?
Weź do powyższego dodaj sobie, że potrzebuje teraz Twojego oddalenia od niego, żeby miał czas i przestrzeń. Coś Tobie świta?

Jeszcze te powody do rozstania, że niby wcześniej obawiając się kłotni przez lata nie wspominał o tym, że chciałby bardziej poświęcić się hobby. On już chyba naprawdę nie wie, jak tu w bardziej wyrafinowany sposób zwalić winę na Ciebie, bo to, co wymyślił kupy się nie trzyma.

12

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Marlena90, nie pisz kolejnych postów pod swoimi poprzednimi postami, jest to niezgodne z regulaminem forum.
Zarejestrowałaś się dzisiaj, więc jesteś świeżo po lekturze naszych zasad.
Możesz odpowiedzieć kilku osobom w jednym poście, nie musisz umieszczać 10 wypowiedzi jedna pod drugą - w ten sposób z Twojego wątku robi się nieczytelny śmietnik.
Moderator IsaBella77

13 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-07-04 21:19:03)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
MagdaLena1111 napisał/a:

Naprawdę wierzysz w to, że NAGLE po kilku latach odwidział mu się związek z Tobą?
Weź do powyższego dodaj sobie, że potrzebuje teraz Twojego oddalenia od niego, żeby miał czas i przestrzeń. Coś Tobie świta?

Jeszcze te powody do rozstania, że niby wcześniej obawiając się kłotni przez lata nie wspominał o tym, że chciałby bardziej poświęcić się hobby. On już chyba naprawdę nie wie, jak tu w bardziej wyrafinowany sposób zwalić winę na Ciebie, bo to, co wymyślił kupy się nie trzyma.

To co mam o tym myśleć? Naprawde nic nie czuje? I mam nawet nie wierzyć w to że jak w końcu urwie kontakt to zrozumie co stracił? Jeszcze to jego gadanie ze bylam taka jaką mógłby sobie wymarzyc i byłoby mu że mną cudownie, ale nie teraz.. ale nie teraz to kiedy? Az się wyszaleje?

14

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:

To mój pierwszy poważny związek.. I może nie sądziłam że on to kiedyś zrobi,  bo naprawdę mu zależało, to się stało tak nagle.. ciągle o nim myślę, szczególnie to gadanie ze nic nie czuje, A potem ze jednak czuje, ale nie jest na tyle mocne, tego nie rozumiem.. chyba nie mogę się pogodzić z rozstaniem,  zależy mi strasznie na nim.. To jest taki dziwny stan ze nawet w klatce mnie kuje już z nerwów..

Naprawdę wierzysz w to, że NAGLE po kilku latach odwidział mu się związek z Tobą?
Weź do powyższego dodaj sobie, że potrzebuje teraz Twojego oddalenia od niego, żeby miał czas i przestrzeń. Coś Tobie świta?

Jeszcze te powody do rozstania, że niby wcześniej obawiając się kłotni przez lata nie wspominał o tym, że chciałby bardziej poświęcić się hobby. On już chyba naprawdę nie wie, jak tu w bardziej wyrafinowany sposób zwalić winę na Ciebie, bo to, co wymyślił kupy się nie trzyma.

To co mam o tym myśleć? Naprawde nic nie czuje? I mam nawet nie wierzyć w to że jak w końcu urwie kontakt to zrozumie co stracił? Jeszcze to jego gadanie ze bylam taka jaką mógłby sobie wymarzyc i byłoby mu że mną cudownie, ale nie teraz.. ale nie teraz to kiedy? Az się wyszaleje?

Na moje oko, to na horyzoncie już jest albo za chwilę będzie nowa dziewczyna.
Mogł Tobie darować te wyimaginowane przyczyny rozstania i nie zachować się tak tchórzliwie i nieuczciwie, ale wtedy nie czekałabyś na swoją kolejną szansę.
Być może on do Ciebie wróci, jak okaże się, że mu nie wyszły plany lub przeliczył swoje szanse.
Powtarzam, że to w jaki sposób się z Tobą rozstał świadczy nie tylko o tym, że nie żywi do Ciebie żadnych ciepłych uczuć, ale też nie ma dla Ciebie grama szacunku, wiec Twoja w tym głowa, żeby nie stać się jego kołem zapasowym i zabawką.
Zajmij się sobą.

15

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
MagdaLena1111 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Naprawdę wierzysz w to, że NAGLE po kilku latach odwidział mu się związek z Tobą?
Weź do powyższego dodaj sobie, że potrzebuje teraz Twojego oddalenia od niego, żeby miał czas i przestrzeń. Coś Tobie świta?

Jeszcze te powody do rozstania, że niby wcześniej obawiając się kłotni przez lata nie wspominał o tym, że chciałby bardziej poświęcić się hobby. On już chyba naprawdę nie wie, jak tu w bardziej wyrafinowany sposób zwalić winę na Ciebie, bo to, co wymyślił kupy się nie trzyma.

To co mam o tym myśleć? Naprawde nic nie czuje? I mam nawet nie wierzyć w to że jak w końcu urwie kontakt to zrozumie co stracił? Jeszcze to jego gadanie ze bylam taka jaką mógłby sobie wymarzyc i byłoby mu że mną cudownie, ale nie teraz.. ale nie teraz to kiedy? Az się wyszaleje?

Na moje oko, to na horyzoncie już jest albo za chwilę będzie nowa dziewczyna.
Mogł Tobie darować te wyimaginowane przyczyny rozstania i nie zachować się tak tchórzliwie i nieuczciwie, ale wtedy nie czekałabyś na swoją kolejną szansę.
Być może on do Ciebie wróci, jak okaże się, że mu nie wyszły plany lub przeliczył swoje szanse.
Powtarzam, że to w jaki sposób się z Tobą rozstał świadczy nie tylko o tym, że nie żywi do Ciebie żadnych ciepłych uczuć, ale też nie ma dla Ciebie grama szacunku, wiec Twoja w tym głowa, żeby nie stać się jego kołem zapasowym i zabawką.
Zajmij się sobą.

Pytałam po tysiąc razy czy napewno nie ma jakieś na oku, że żeby był szczery ze mną, sam powiedział że nie ma, nie chce być w związku i ze po co miałby mi teraz kłamać. Z mózgu mi zrobił totalną sieczke, skoro jestem podobno taka cudowna dla niego to czemu mnie zostawia.. mi się wydaje że on myśli faktycznie ze czekam jak pies na niego, sam mi powiedział że "nie każe mi czekac" ale dobrze wie jak jestem przywiązana do niego i myśli że będę na każde zkiwniecie palcem.. bo tyle ile się przy nim plaszczylam i blagalam to głowa mała..  Ale jak już zaczynam to olewac to szuka sposobu zeby zwrócić na siebie uwagę..  chore

16

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

A wyjaśnij mi taką rzecz - chcesz czekać aż on się wyszaleje (cokolwiek to znaczy), a Ty w tym czasie co? Dziergać skarpetki na szydełku i tęsknie gapić się telefon tracąc kawał swojego życia?
Ile to trwa, to wyszalenie się?
Co to oznacza? Zerwał z Tobą, to jest wolny.
Ma czas na każde hobby i zachciankę, której przy Tobie nie wypadało mu robić.

Nie, on nie czeka, nie tęskni, nie żałuje. On ma Cię w czterech literach. Świetnie się bawi.
A Ty czekasz w tym czasie i tęsknisz. Żywisz fałszywe nadzieje i nie odbijasz się od dna.

Fantastycznie. Przecież właśnie takiej miłości chce każda z nas.

Patrz na to, co on robi, nie mówi.
Rzucił Cię. Koniec.

17

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marata napisał/a:

A wyjaśnij mi taką rzecz - chcesz czekać aż on się wyszaleje (cokolwiek to znaczy), a Ty w tym czasie co? Dziergać skarpetki na szydełku i tęsknie gapić się telefon tracąc kawał swojego życia?
Ile to trwa, to wyszalenie się?
Co to oznacza? Zerwał z Tobą, to jest wolny.
Ma czas na każde hobby i zachciankę, której przy Tobie nie wypadało mu robić.

Nie, on nie czeka, nie tęskni, nie żałuje. On ma Cię w czterech literach. Świetnie się bawi.
A Ty czekasz w tym czasie i tęsknisz. Żywisz fałszywe nadzieje i nie odbijasz się od dna.

Fantastycznie. Przecież właśnie takiej miłości chce każda z nas.

Patrz na to, co on robi, nie mówi.
Rzucił Cię. Koniec.

To prawda z tego co widzę to bawi się w najlepsze A ja za nim rycze, upokarzajace bardzo, mnie chyba boli to że zostałam potraktowana i zamiast konkretnie powiedzieć że to definitywny koniec to mówił o jakieś nadziei że za jakiś czas jeżeli jest nam to dane to może będziemy razem, po co takie gadanie, serio ze mnie robi jakąś  opcje? Miło, tylko boję się że jak w końcu się pozbieram A on się obudzi ze istnieje, to spieprzy cały ten porządek na który pracowałam

18

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

Miło, tylko boję się że jak w końcu się pozbieram A on się obudzi ze istnieje, to spieprzy cały ten porządek na który pracowałam

Stanie się tak tylko wtedy, kiedy mu na to pozwolisz.
Zachowujesz się tak, jakbyś nie wiedziała, że masz moc podejmowania decyzji na równi z nim, jakbyś była w 100% zależna od jego widzimisię.

19

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
IsaBella77 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:

Miło, tylko boję się że jak w końcu się pozbieram A on się obudzi ze istnieje, to spieprzy cały ten porządek na który pracowałam

Stanie się tak tylko wtedy, kiedy mu na to pozwolisz.
Zachowujesz się tak, jakbyś nie wiedziała, że masz moc podejmowania decyzji na równi z nim, jakbyś była w 100% zależna od jego widzimisię.

Chyba boje ze mu zaufam na nowo..  Ale to nie ma sensu bo pewnie 3 raz dostałabym po d.pie

20

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

Chyba boje ze mu zaufam na nowo..  Ale to nie ma sensu bo pewnie 3 raz dostałabym po d.pie

Ale to od Ciebie zależy, czy ponownie mu zaufasz. To Ty decydujesz o tym co zrobisz, komu dasz kredyt zaufania, jak się zachowasz.

21

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
IsaBella77 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:

Chyba boje ze mu zaufam na nowo..  Ale to nie ma sensu bo pewnie 3 raz dostałabym po d.pie

Ale to od Ciebie zależy, czy ponownie mu zaufasz. To Ty decydujesz o tym co zrobisz, komu dasz kredyt zaufania, jak się zachowasz.

Najpierw to się okaże czy zacznie żałować decyzji, szczególnie jeśli urwałam kontakt definitywnie

22

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Jeśli urwałaś kontakt definitywnie, to już przecież o niczym się nie dowiesz, bo niby jak, w przypadku całkowitego braku kontaktu.
Chyba, że tylko pozorujesz dla manipulacji, wtedy to inna sytuacja.

23

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
IsaBella77 napisał/a:

Jeśli urwałaś kontakt definitywnie, to już przecież o niczym się nie dowiesz, bo niby jak, w przypadku całkowitego braku kontaktu.
Chyba, że tylko pozorujesz dla manipulacji, wtedy to inna sytuacja.

Może będzie szukał kontaktu, żeby się dowiedzieć co u mnie itd, napisalam mi że chce się odciąć

24

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Ja wiem, że to jest taki etap
- a może będzie szukał kontaktu - dla tego nie usunę go z FB, żeby mógł zobaczyć co u mnie
- a może sobie przypomni - więc wstawię jakieś zdjęcie przypominające na tablicę
- a może jak zobaczy, że się podnoszę - więc pokrętnie dam znać, że się podnoszę
No, nic z tych rzeczy się nie wydarzy. Tylko dalej Twoje życie zamiast kręcić się wokół Ciebie będzie kręcić się wokół niego, i czy on widzi.
JA Ci współczuję, bo przeszłam to kiedyś i rozumiem. Ale dużo ludzi uzna takie działanie za żałosne.
On odszedł na własne życzenie.
Nawet jeśli będzie ględził jakieś dyrdymały o tym, że żałuje, że jesteś ideałem na partnerkę i inne kocopały, to nic nie zmienia faktu, że on odszedł.
I nie, nie zainteresuje się.
Jeśli ma jakikolwiek szacunek do Ciebie, to nie będzie szukał kontaktu i pozwoli Ci przejść ten trudny okres w spokoju.

To jak leczenie poważnej rany - no ciężko się goi gdy ciągle ktoś (albo Ty) Ci w nią wpycha żelazny pręt.

25 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-05 07:37:07)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Ddbijają mnie takie tematy na forum: znamy się 2 lata, 3 lata i strasznie się kłócimy,  ale oczywiście to wielka miłość. wink
Ludzie, jeśli na takim etapie się klocicie, to nie jest żadna miłość!
Nie mając wielkich życiowych dylematów i mogąc spędzać miło czas na poznawaniu się, para się kłóci  zamiast rozwijać związek to nie jest  zadne: kochamy się.
To pomyłka o której należy zapomnieć.

26

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:

Może będzie szukał kontaktu, żeby się dowiedzieć co u mnie itd, napisalam mi że chce się odciąć

Jeśli robisz coś wyłącznie dla pozorów, wyłącznie po to, żeby wywierać nacisk na drugiej osobie i nią manipulować, to lepiej nie robić nic. Efekt będzie taki sam - czyli nieprzewidywalny, on może się będzie odzywał (jeśli nie wyjdzie mu z innymi kobietami), albo nie będzie się odzywał (jeśli będzie się z nimi dobrze bawił), a Ty przynajmniej nie zrobisz z siebie idiotki.

27

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
IsaBella77 napisał/a:
Marlena90 napisał/a:

Może będzie szukał kontaktu, żeby się dowiedzieć co u mnie itd, napisalam mi że chce się odciąć

Jeśli robisz coś wyłącznie dla pozorów, wyłącznie po to, żeby wywierać nacisk na drugiej osobie i nią manipulować, to lepiej nie robić nic. Efekt będzie taki sam - czyli nieprzewidywalny, on może się będzie odzywał (jeśli nie wyjdzie mu z innymi kobietami), albo nie będzie się odzywał (jeśli będzie się z nimi dobrze bawił), a Ty przynajmniej nie zrobisz z siebie idiotki.

Zastanawiałam się nad jego koleżanka z pracy, z którą jest dość blisko, pytałam tysiąc razy ale to "tylko kolezanka" "nic do niej nie czuje" jakoś wierzyć mi się nie chce, szczególnie że ona ma jakieś problemy w związku, jak sie zeszlismy to zerwał z nią kontakt, a po naszym drugim rozstaniu nagle zaś odnowił z nią kontakt jakby tak tego chciał strasznie, dużo piszą, nawet na osobistych rzeczach  nie wiem może dramatyzuje ale coś tu nie gra
Jeszcze mówił mi że to była jedyna osoba która była za nami, taa

28

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

To nie ma żadnego znaczenia. Zerwaliście, Ty utrzymujesz, że ucięłaś kontakt definitywnie. Więc to jakie i ile ma koleżanek, to wyłącznie jego sprawa.

29

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Przecież to oczywiste że chodzi o inną kobietę.

Typowe gadki: kocham ale nie możemy być razem, może kiedyś do siebie wrócimy ale jeszcze nie teraz itd... że osoba porzucona za cholere nie wie o co chodzi - skoro kocha, to czemu mnie zostawia?

30

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
madoja napisał/a:

Przecież to oczywiste że chodzi o inną kobietę.
Typowe gadki: kocham ale nie możemy być razem, może kiedyś do siebie wrócimy ale jeszcze nie teraz itd... że osoba porzucona za cholere nie wie o co chodzi - skoro kocha, to czemu mnie zostawia?

Dokładnie!
Albo - "muszę przez jakiś czas pobyć sam" big_smile
lub też - sam nie wiem co czuję, to nie w tobie jest problem, jesteś dla mnie za dobra wink

31

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
madoja napisał/a:

Przecież to oczywiste że chodzi o inną kobietę.

Typowe gadki: kocham ale nie możemy być razem, może kiedyś do siebie wrócimy ale jeszcze nie teraz itd... że osoba porzucona za cholere nie wie o co chodzi - skoro kocha, to czemu mnie zostawia?

Tylko szkoda że chociaż na trochę szczerości nie zasluzylam i po prostu powiedzieć że spodobała się inna, A nie ściemniać ze żadnej nie ma hmm

32 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-07-05 16:15:21)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Marlena90 napisał/a:
madoja napisał/a:

Przecież to oczywiste że chodzi o inną kobietę.

Typowe gadki: kocham ale nie możemy być razem, może kiedyś do siebie wrócimy ale jeszcze nie teraz itd... że osoba porzucona za cholere nie wie o co chodzi - skoro kocha, to czemu mnie zostawia?

Tylko szkoda że chociaż na trochę szczerości nie zasluzylam i po prostu powiedzieć że spodobała się inna, A nie ściemniać ze żadnej nie ma hmm

Zasłużyłaś. Każdy zasługuje na prawdę.
Twój były jest po prostu niedojrzały.
prawda

33 Ostatnio edytowany przez Marlena90 (2021-07-05 16:16:54)

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

I to bardzo.. bo zamiast prosto powiedzieć że jest jakaś inna, to lepiej ściemniać takie rzeczy i utrzymywać ze innej nie ma, nie podoba się nikt i różne takie pierdoły.. A no i ze ona by go nawet nie chciała

34

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Przeniesione z kolejnego wątku autorki:

Marlena90 napisał/a:

Pisalam  już o wątku z moim ex, jest jeden temat który mi nie daje spokoju

Zerwal ze mną chłopak, bo oznajmił że nie czuje już tego co kiedyś, ze nie możemy być razem jeśli nic nie czuje itd, okej, tylko jest jedną rzecz która nie daje mi spokoju i po prostu w nią nie wierzę
Kiedy zeszlismy się po 2 tyg bo uznał że uczucia mu wracają, tęskni itd, to wypytalam się o jego koleżankę, z którą miał naprawde bliskie relacje, ona pisała o jej problemach z mężem, pisali na naprawde intymne rzeczy i ona non stop do niego pisała, z czego wcześniej okłamał mnie że tylko raz napisała, także ciekawe. Jak przyszła od niejbwiaodmsoc to ściemnial ze nie wie kto to A jak byk było widać że to ona.. czemu kłamie? Powiedział że zna ją od 3 tyg, to akurat jak ją poznał w ciągu tygodnia, to myślą nad zerwaniem, to ewidentnie widać że mu się spodobała i cis zaiskrzylo
Mieliśmy ze sobą kontakt po zerwaniu i powiedział że zarywa do niego i wgl ale jego to nie rusza taak A i ze ona bierze rozwód z mężem
Po 2 tygodniach jak nagle zaczął odzysikwac uczucia, coś zaczęło mi wracać, to dowiedziałam się ze powiedział ze ona zarywa, tylko po to żebym byla zazdrosna, ze ona by go nawet nie chciała i ze jest w szczęśliwym małżeństwie i jednak się nie rozwodza (??), jak się zeszlismy to nią kontakt bo i tak to niby denerwowala tym pisaniem i wgl taa
A jak po paru dniach uznał że to jednak nie to że za wcześnie wróciliśmy do siebie itd to zaś odnowil z nią kontakt A tak zapewniał ze tego nie zrobią ze on nie chce A ona pewnie też nie będzie chcieć i co? A jednak.
Ciągle mówi że to tylko kolezanka ze nic nie czuje że denerwują go już moje podejrzenia
Ale jak tu nie mieć podejrzeń? Jak nie czuć się ta druga opcja?
Jestem ciekawa waszego zdania, bo po prostu moja intuicja mówi że coś tu nie gra, oni Maja zbyt bliską relację jak na koleżenstwo no chyba że serio przesadzam
Pytałam to w prostu, że jeśli coś do niej czuje to niech to po prostu powie A nie robi wodę z mózgu szczególnie że teraz pewnie zaś piszą na okrętke itd, wiadomo ma prawo bo jest wolny, ale nie wierzę p prostu w to co mówi
I ciągle powtarza ze może kiedyś będziemy razem tylko teraz musimy o sobue zapomnieć bo to nie ten czas
Czemu nie jest po prostu szczery?

35

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Mówi Ci, że może jeszcze coś z tego będzie, bo wyruszając w szeroki świat fajnie mieć koło zapasowe, które będzie na niego grzecznie czekać jak wierny pies zamiast układać sobie życie.

Mówi Ci, że może jeszcze coś z tego będzie, bo boi się zostać na lodzie jak mu nie wyjdzie na przykład z tą koleżanką z pracy. Nie dlatego, że Ciebie kocha.

36

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
polis napisał/a:

Mówi Ci, że może jeszcze coś z tego będzie, bo wyruszając w szeroki świat fajnie mieć koło zapasowe, które będzie na niego grzecznie czekać jak wierny pies zamiast układać sobie życie.

Mówi Ci, że może jeszcze coś z tego będzie, bo boi się zostać na lodzie jak mu nie wyjdzie na przykład z tą koleżanką z pracy. Nie dlatego, że Ciebie kocha.

Czyli z tą koleżanka jest opcja że mi się nie wydaje i między nimi jest coś od dłuższego czasu? Nie chce mi się wierzyć że to tylko kolezanka

37

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

To wcale nie musi być ta koleżanka, koleżanka mogła mu tylko otworzyć oczy na fakt, że "tego kwiatu jest pół światu".
Teraz pan jest wolny i może do woli skakać z kwiatka na kwiatek.
Po co mu wchodzić w nowy związek? Teraz się "wyszumia", a Ty roztrząsasz jego życie, ciągle myśląc o nim.
Pora zacząć myśleć o sobie.

38

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Na przyszłość jak facet mówi ze sie wypala, jak mówi ze nie wie czy kocha i potrzebuje trochę czasu to oznacza że chcę nową laseczkę ale jeszcze nie wie czy na pewno pyknie więc trzyma Cię w rezerwie. Znam dziesiątki takich książkowych przypadków i to nie z internetu. Na przyszłość się szanuj bo będziesz tego później żałować. A ten fagas nie jest tego wart. Jak facet chce przerwy ze względu na brak czasu dla siebie jedzie do kumpli a nie zrywa, zmień postawę, błagając go o powrót ponizylas się, nie rób tak więcej.

39

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
anetas napisał/a:

Na przyszłość jak facet mówi ze sie wypala, jak mówi ze nie wie czy kocha i potrzebuje trochę czasu to oznacza że chcę nową laseczkę ale jeszcze nie wie czy na pewno pyknie więc trzyma Cię w rezerwie. Znam dziesiątki takich książkowych przypadków i to nie z internetu. Na przyszłość się szanuj bo będziesz tego później żałować. A ten fagas nie jest tego wart. Jak facet chce przerwy ze względu na brak czasu dla siebie jedzie do kumpli a nie zrywa, zmień postawę, błagając go o powrót ponizylas się, nie rób tak więcej.

To prawda teraz po czasie jak sobie przypomnę jak się ponizalam to aż mi wstyd, zaczynam coraz bardziej otwierać oczy na to wszystko, niech się bawi skoro tego potrzebuje

40

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Zobaczysz że niedługo się dowiesz że z kimś jest. Może nawet będziesz się łudzić że poznał ją teraz, ale prawda jest taka, że poznał ją gdy byliście razem.

A czemu kłamią? Bo nie chcą scen, dramatów, krzyków,wyrzutów, obsmarowywania do znajomych.
Ale też nie jest to na tyle poważny związek (ich), żeby Ci ostro powiedział że masz spadać. Robi Ci małą nadzieję, w razie gdyby z tamtą nie wyszło.

41

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
madoja napisał/a:

Zobaczysz że niedługo się dowiesz że z kimś jest. Może nawet będziesz się łudzić że poznał ją teraz, ale prawda jest taka, że poznał ją gdy byliście razem.

A czemu kłamią? Bo nie chcą scen, dramatów, krzyków,wyrzutów, obsmarowywania do znajomych.
Ale też nie jest to na tyle poważny związek (ich), żeby Ci ostro powiedział że masz spadać. Robi Ci małą nadzieję, w razie gdyby z tamtą nie wyszło.

Dlatego napisalam co myślę że o wszystkim wiem i ze nie będę robiona za drugą opcję i wszędzie zablokowalam

42

Odp: Czy coś z tego może jeszcze wyjść?
Britan napisał/a:
Marlena90 napisał/a:
madoja napisał/a:

Przecież to oczywiste że chodzi o inną kobietę.

Typowe gadki: kocham ale nie możemy być razem, może kiedyś do siebie wrócimy ale jeszcze nie teraz itd... że osoba porzucona za cholere nie wie o co chodzi - skoro kocha, to czemu mnie zostawia?

Tylko szkoda że chociaż na trochę szczerości nie zasluzylam i po prostu powiedzieć że spodobała się inna, A nie ściemniać ze żadnej nie ma hmm

Zasłużyłaś. Każdy zasługuje na prawdę.
Twój były jest po prostu niedojrzały.

Dokładnie też mialem kiedyś takiego znajomego co został zdradzony przez partnerkę z miłośnikiem kajaków , do tej pory sie nie pozbierał.

Prawda wyzwala

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy coś z tego może jeszcze wyjść?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026