Witam nie wiem juz do kogo sie zwrocic o pomoc:(w moim zyciu jest 2 mezczyzn :
Olo - kocham gi jak nikogo na swiecie on mnie tez ale moi rodzice go nie akceptuja jest biedny ma juz dziecko to taki typowy facet ze tak powiem z ulicy ale kocham go niestety rodzice powiedzieli ze jak wybiore jego to mam o nich zapomniec!!!czyli albo on albo rodzina:(tata straszy mnie zawalem ze umrzez jak z nim bede a ja bez niego zyc nie potrafie...
Bogdan- wymarzony ziec rodzice go uwielbiaja przystojny uprzejmy z dobrej rodziny bardzo go lubie ale to nie jest milosc rodzice chce zebym za niego wyszla on mi sie oswiadczyl chce miec ze mna dzieci zalozyc rodzine da mi wszytsko nawet gwiazdke z nieba
ja nie wiem co robic czy wybrac Olka i zranic rodzine narazic ojca na zawal zranic bogdana czy wybraz bogdana ozenic sie z nim wszyscy bede szczesliwi oprocz mnie bo ja mysle ze milosc juz do mnie nie przyjdzie nie bede potrafila go pokochac
Podobne tematy
Przede wszystkim Ty masz być szczęśliwa, w drugiej kolejności facet, którego wybierzesz, a dopiero na końcu rodzice. To nie oni będą żyli z tym mężczyzną, to Twoje życie i masz prawo do bycia szczęśliwą z tym, kogo wybierzesz sama. A straszenie zawałem jest już poniżej wszelkiej krytyki - aż dziwne, że dorosły człowiek jest zdolny do tak chorych i głupich zagrywek.
Nie potrzebnie tak dramatyzujesz,bo nic ci sie złego nie dzieje,wiec tytuł jest bez sensu.
Nic o sobie nie pisze ile masz lat,czy masz prace,czy sie uczysz,wiec trudno cos ci radzić.
Gdy jesteś sie wstanie utrzymać,masz gdzie mieszkać,to wybierz pierwszego,z tym ze czar moze prysnać po paru miesiącach i co dalej?
Czy on ma prace i to dobrze płatną bo ma dziecko na utrzymaniu?
Wybierzesz drugiego,to będziesz sie męczyła gdy bedziesz musiała isć z nim do łóżka,gdy bedzie Cie chciał przytulić.
Zawału nie dostaje sie ot tak sobie,bo tato tak powie -chce mieć zawał i zawał ma:)
Jak dla mnie to jakaś marna prowokacja, no ale to tylko moja opinia ![]()
A jesli masz taki problem naprawde..to co się głupio na forum pytasz.. Ty masz być szczęśliwa przede wsyztskim. Powiem Ci "Wybierz Bogusia" to co? polecisz i Go wybierzesz? Bo wątpię.. Jak Ci powiem "Skocz z dachu" to tez wjedziesz na szczyt budynku i zrobisz "hop" na zimny chodnik? ![]()
Jeśli to co napisałaś jest prawdą, to moim zdaniem nie powinnaś wybierać żadnego z nich:P co do Olka to zależy, jakim jest człowiekiem, z jakiej rodziny sie wywodzi( bo to też ważne) i czy byłby zapewnić byt Tobie i waszemu ewentualnemu dziecku. Za mało o nim napisałaś, ale skoro jest z ulicy to to nie rokuje dobrze( tylko pytanie- z ulicy w sensie biedny, czy z ulicy w sensie niewykształcony, obijający się,kryminalista itp). Z Bogdanem natomiast możesz sie pospotykać tak o, by go bardziej poznać, jeśli nadal nie będzie między wami chemii to bez sensu jest wiązać się z nim, małżeńtswo z kimś kogo nie darzysz uczuciem, jak i również nie pociąga Cię fizycznie spowoduje, że nie tylko będziesz czuła sie nieszczęśliwa, ale i nabędziesz obrzydzenia do swego męża i do siebie( wątpie, że ów małżonek nie będzie chciał tego małżenstwa skonsumować:P).
To tyle, co moge napisać na podstawie Twoich informacji.
Sama dobrze wiesz z kim chcesz być.
Jeśli jesteś dojrzałą, dorosłą kobieta, to możesz sama za siebie decydować, więc nie ma sie co przejmować. Nie możesz żyć pod dyktando kogo innego
bez sensu. Jeśli chodi o rodziców to mam wrażenie ze pochodzą "z wyższych sfer", każdy normalny rodzic nie narzucałby swej woli dzicku ( chyba że chodzi o podpowiedz, porade).. a przede w szystkim nie straszył śmiercią..
Na pewno gryzą Cie myśli i uczucia, ale jesli jestes w stanie sama sie utrzymywać, idz za głosem serca:)
pracuje olo tez pracuje ale jest biedny nie zarabia za duzo ale jakos bysmy dali rade....gryze sie z uczuciami
Popieram zdanie karpod - żadnego z nich. Fascynacja Olkiem może Ci łatwo minąć. Bardzo niewielu tego typu mężczyzn umie stworzyć normalny, dojrzały związek. Aczkolwiek trudno oceniać człowieka na podstawie tak krótkiego opisu. Potrzeba więcej szczegółów, które Ty znasz a my nie. Np powód rozpadu jego poprzedniego związku...
Jeśli chodzi o Bogdana - zadaj sobie pytanie, czy nie czujesz nic do niego, bo to niewłaściwy facet, czy też jego główną wadą jest to, że nie jest Olkiem?
Szantaże rodziny nie mogą być podstawą Twoich życiowych wyborów. Ale nie dziwię się, że są przeciwni Olkowi. Z przyczyn niewyjaśnionych kobiety wybierają problematycznych mężczyzn i mam wrażenie, że ta prawidłowość działa u Ciebie...
P.S.: nikt nie umiera na zawołanie...
miłość i rozsądek rzadko idą w parze, to ty musisz podjąć decyzję a nie decydować pod wpływem nacisku rodziców. Pamiętaj jak sobie pościelisz tak się wyśpisz, kwestią jest odcięcie pępowiny i dokonać właściwego tobie wyboru. Bo to ty będziesz układać sobie życie ze swoim wybrankiem a rodzice nie mają prawa ingerować w Twoje życie. Nadchodzi taki moment w życiu że tylko i wyłącznie twoje decyzje są ważne a nie osób postronnych. Musisz rozsądnie na wszystko popatrzeć, to że Olo jest biedny nie znaczy, że trzeba go wykreślić. Czasem tacy ludzie pochodzący z biednej nie zamożnej rodziny są o wiele bardziej lepsi i zaradniejsi w życiu niż zadufani w sobie kolesie mający wykształcenie i furę kasy. Ale zastanów się parokrotnie zanim podejmiesz decyzję, czy nie jest to dla ciebie obciążeniem wiązać się z kimś kto ma dziecko ?? Może doszukaj się pozytywów u tego drugiego również a nie przekreślaj go od razu !!
Anajamii co Ci radzić... ja powiem tyle idz za głosem serca... jeśli jesteś niezależną kobietą zarabiasz masz gdzie mieszkać nie mówię o domu rodziców bo to odpada w przedbiegach... ale jeśli jesteś dojrzałą i silną kobietą emocjonalne to idź za głosem serca choć z treści Twego postu wnioskuję ze jesteś jeszcze dziewczątkiem zagubionym i nie całkiem orientujesz się we własnych uczuciach... więc lepiej poczekać z ostateczną decyzją... ja powiem tak, nie potrafiłabym żyć z człowiekiem który jest "idealnym" zięciem bo tacy nie istnieją... moi rodzice też nie akceptowali niektórych moich wyborów uczuciowych zwłaszcza ostatniego - już byłego, ale nie wtrącali się [zresztą jedyne co powiedzieli że im nie pasuje ale to moj wybór i to ja dostanę w razie czego po tyłku] bo ja jestem niezależna finansowo i mieszkaniowo od nich, od dawna stanowię w pełni o samej sobie wiec nie muszę się nikogo pytać co i jak mam robić... ewentualnie swojego sumienia żeby z nim być w zgodzie... teraz też ich nie pytam o zdanie co sądzą o moim ukochanym liczy się to ze to ja z nim będę żyć aż po grób... więc to mi ma być dobrze a nie rodzicom...
proponuje najpierw się poważnie zastanowić, przemyśleć i nie łapać się rad... my tu wyrażamy opinie ale tak naprawdę o Tobie i o nich nie wiemy tak naprawdę nic... więc przemyśl to wszystko na spokojnie... jak nie Olek czy Bogdan to inny Mężczyzna... wg powiedzenia tego kwiatu to pół światu więc... ![]()
dziekuje wam wszytskim...jesli chodzi i Olka to znam go juz 4 lata jest trohe nerwowy ale kochany taki maczo ale w srodku kochany czuly....a jesli chodzi o jego dziecko to jego byla go zdradzila jak on byl w wojsku i pracowala jako striptizerka i pani na telefon w nocnym klubie....jesli chodzi o Bogdana to on tez jest czuly i kochany ale nie potrafi powiedziec nie co chce to u niego mam...Olo ma mieszkanie co prawda wynajmuje ale ma...Bogdan mieszka z rodzicami w domku jednorodzinnym ale gore ma dla sibie wiec to tez mieszkanie
najgorsze jest to ze Bogdan jest dobry az do bolu on stwierdza ze on zrobi wszystko zebym byka szczesliwa..nawet zrezygnuje ze swojego szczescia
a dokladniej bylo tak ze ja bylam z Olkiem w zwiazku i zaszlam z nim w ciaze ale poronilam wtedy moi rodzice to wykorzystali i powiedzieli ze to nie bylo jego dziecko on byl zalamany i uwierzyl ale zaraz na 2 dzien spowaznial i do mnie wrocil uwierzyl mi ze to bylo jego i tylko jego dziecko raz jak wyladowalam w szpitalu to rodzice kazali mu sie ode mnie odwalic i powiedzieli ze ja kochm tylko Bogdana i zabrali mi telefon i przez 2 tyg nie mialam kontaktu z Olkiem ale po 2 tyg zadzwonialm do niego wyjasnilam i on nadal chce ze mna byc dowiedzialm sie ze rodzice mu powiedzieli ze ja powiedzialm ze nie chce go widziec a mi powiedzieli ze on tylko o pieniadze sie marwil a nie o mnie
na miejscu Twoich rodziców było by mi wstyd i jeszcze raz wstyd.. Jako dorośli już ludzie nie potrafią zająć się swoim życiem a wciąż ingerują w życie córki. Dla mnie to jest śmieszna zabawa. Córka w ciąży a oni wykorzystują ten moment i wciskają kit chłopakowi że to nie jego dziecko... Poza tym dlaczego oni wybierają za ciebie partnera, mówiac, że ty kochasz Bogdana ?? Musisz stanowczo oświadczyć im że nie chcesz ich ingerencji, koniec sama za siebie decydujesz !!
Anajamii a powiedz ile masz lat ??
Anajamii, według nie nei powinnas wybierać żadnego. Daj sobie i im trochę czasu. Nie twierdzę, że Olka nie kochoasz ale tak to już jest, że zakazany owoc najlepiej smakuje (i jeśli chodzi o związki to wiem to z własnego doświadczenia-chociaż u mnie kaliber był znacznie mniejszy). Zastanawiałaś się, co będzie jak zdecydujecie się być razem? Postawisz na swoim, będziesz z nim, dopadnei was szara codzienność, problemy z kasą, ze soba na wzajem (bo nie oszukujmy się, dwoje ludzi poznaje się dopieor jak pomieszka ze soba - dlatego jestem za wspólnym mieszkaniem przed ślubem), zaczniecie w sobie widzieć wady. Czy kochasz go aż tak bardzo, że będziesz to wstanie pokonać? Z tego co piszesz wnioskuje, że nei jesteś tak pewna tej miłości, bo gdybyś była, to nie dałabyś się manipulować rodzicom i byłabyś z nim.
A Bogdan. Może jest ofiarą sympatii twoich rodziców? Może jest tą przeszkodą do zakazanego owocu?
Wiele jest wątpliwości i według mnie potrzeba czasu, żeby je rozwiązać. Daj go sobie i tym facetom. Zasługujecie na to
Stało sie wybralam Olka odrzocilam Bogdana:(rodzice mnie wyklneli powiedzieli ze jestem wyrodna corka ze jestem samolubna ze mysle tylko o sobie ze oni nie pozwola zebym byla z Olkiem tata prawie zawalu dostal powiedzieli ze jesli bede z Olkiem to oni nie maja corki:(co robic??
a historia byla taka ze krecilo sie kolo mnie 2 facetow Bogdan i Olo jednego znam 10 lat dugiego 5 Bogdan jest super przystojny,idealny ziec dobry zrobilby dla mnie wszytsko rodzice go uwielbiaja i mi sie oswiadczyl.
Olo chlopak z biednej rodziny ktory ma juz dziecko nie jest bogaty, rodzice go nienawidza a ja go go kocham..rodzice mowia ze mu zalezy tylko na pieniadzach nie na mnie ale ja wiem ze on mnie kocha...ja lubie Bogdana ale to nie jest milosc milosc to ja czuje do Olka...no i odrzocilam Bogdana rodzice powiedzieli ze jesli wybiore Olka to nie chce mnie znac....nie wiem co robic...mowia ze chce mojego szczescia ale nie moge byc z Olkiem to jak mam byc szesliwa jesli nie moge byc z kims kogo kocham...??
Nie zakładaj kilku wątków dotyczących tego samego problemu
Mnie zastanawia jedno ile autorka ma lat. 17? W takim razie na ślub musisz poczekać ![]()
Bo rodzice tak w to ingerują jakbyś miała lat 12!
nie potrafie rozmawiac z rodzicami za kazdym razem jak staram sie mowic o Olku to tata dostaje zadyszki serce go boli matka krzyczy wymyslilam wiec ze napisze list do obu i wytlumacze w nim co czuje moze w koncu wysluchaja mnie do konca...
19 2010-08-31 13:50:13 Ostatnio edytowany przez beti35 (2010-09-05 22:20:03)
Witam wszystkich. Nigdy nie gościłam na takim forum,ale bardzo chciałabym,abyście doradzili mi co robić? Też mam taki problem,jak kobiety na tym forum,lecz nie jestem już nastolatką. otóż moja historia jest taka,że jestem w toksycznym związku,konkubent okazał się alkoholikiem,od półtora roku nie pije. zawsze traktował mnie żle i mimo tego,że nie pije dalej traktuje mnie tak samo tzn wyzywa,ubliża,nie szanuje,krytykuje,kontroluje,jednym słowem gnębi psychicznie. mamy dwoje wspólnych dzieci(mam jeszcze córkę z pierwszego małzeństwa) mam 35 lat,konkubent 17 lat starszy ode mnie, jestem z nim już 10 lat. a toksyczny związek polega ponoć na tym,że im bardziej partner rani i wykorzystuje,tym bardziej obsesyjnie się przy nim tkwi! i właśnie ja nie potrafię odejść. Dodam,że nigdy nie pracowałam i nie pracuję. jestem tak zdołowana,poczucia własnej wartości zero,że boję się iść do jakiejkolwiek pracy. jestem finansowo uzależniona od partnera,który ma kasę. mogę sobie pozwolić na rozrzutność. i to jest cena,którą płacę za tkwienie w tym związku. nie poradziłabym sobie bez niego,mimo,że mam przyznane alimenty na wszystkie dzieci. kilka miesięcy temu poznałam m ężczyznę,rok starszego ode mnie,samotnie wychowującego 11 letniego syna,który traktuje mnie jak księżniczkę i kocha mnie, nie ma mieszkania,mieszka z rodzicami. ma cudowny charakter,jest czuły,troskliwy,dobry,miły,ale bardzo boję się mu zaufać...boję się,że mógłby mnie zranić,choć na każdym kroku udowadnia mi,że mnie kocha.Daje z siebie wszystko. Chciałabym być tak traktowana w życiu,jak on traktuje mnie,kobietę,ale mam taką sytuację jaką mam i uwierzcie,nie wiem co robić ze swoim życiem? Czy lepiej być z ojcem dzieci,czy myśleć o sobie? dodam że mam nerwicę przez ojca dzieci i zniszczone zdrowie,a nie mogę odejść,bo nie wiem co robić!? dorazcie jak to widzicie? wyrazcie swoje zdanie! może to mi pomoże! dzięki...
"Jeśli coś kochasz,puść to wolno. Jeśli wróci-jest twoje. Jeśli nie wróci-nigdy twoje nie było."
Witam Was Dziewczyny ![]()
Jak zwykle pojawia się owa Czarna z nowym problemem miłosnym..
Historia troszkę długaśna..
Od miesiąca spotykam się z pewnym chłopakiem(nazwę go Panem nr 1:), jest naprawdę bardzo miło, średnio widzimy się 5 razy w tygodniu. Jest bardzo uczuciowy, inteligenty, przystojny, świetnie się z nim dogaduję, nic nie mogę mu zarzucić oprócz tego, że daje sobie wejść na głowę, nie mogę się z nim sprzeczać, bo zawsze robi tak jak mi się podoba. Do tego ja jestem duszą towarzystwa, wiecznie spotkania, jakieś imprezy, ogólnie od jakiegoś czasu prowadzę szalony tryb życia...
A tak nagle pojawił się ten drugi.. Chłopak charakterem idealnym jak ja, wariat, imprezowicz, też czuły, przeżył podobne rozstanie do mojego, także dusza towarzystwa.. Właśnie u tego pierwszego mi tego brakuje..
Wiem, że brzmi to banalnie, i wiem że to dziecinny problem, a jednak jestem na tyle zagubiona, że nie potrafię sobie z tym poradzić.. ![]()
Pan nr 1 taki sobie, "letni"-w dodatku z mankamentem.
Pan nr 2 "gorący", przedstawiony jako ideał...bez wad.
Nad czym się zastanawiasz? ![]()
22 2010-10-18 17:40:37 Ostatnio edytowany przez czarna0809 (2010-10-18 17:42:16)
Nie wiem nad czym.. Może boję się mu spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, że to koniec- a tą całą sytuacją z zastanawianiem zakrzątam sobie głowę po to, by nie czuć się podle, że zrobiłam mu nadzieję, a teraz tak z niczego rzucam go w kąt?
Wiadomo każdy ma wady, pan nr 2 także, ale nie są one aż takie, abym je rozważała
Nie wiem nad czym.. Może boję się mu spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, że to koniec- a tą całą sytuacją z zastanawianiem zakrzątam sobie głowę po to, by nie czuć się podle, że zrobiłam mu nadzieję, a teraz tak z niczego rzucam go w kąt?
A widzisz lepsze rozwiązanie?
W dorosłym życiu musimy dokonywać wyborów-nie da się "mieć ciastko i zjeść ciastko"
Zastanów się dobrze nad wyborem i dokonaj go-byle szybko, bo igranie cudzymi uczuciami nie jest ok.
Jeśli zdecydujesz się na Pana nr 2-zrezygnuj z Pana nr1.
Jesteście ze sobą tylko miesiąc i przypuszczam, że nie obiecywałaś mu dozgonnej miłości, prawda? ani, że będziesz matka jego dzieci...?
Jeśli chcesz być wobec niego uczciwa i w porządku - nie oszukuj go i odejdź.
Jeżeli zależy Ci na jego samopoczuciu podziękuj mu za fajny okres w swoim życiu i powiedz mu to co napisałaś wyżej,:że jest"inteligenty, przystojny, świetnie się z nim dogaduję".
I chyba tak zrobię.. Tosia ja z nim nie jestem, chodziliśmy razem na spacery, może dwa razy się z nim pocałowałam, bo doszłam do wniosku, że tym daje mu nadzieję. Nie miałam zamiaru się nim bawić.. Nawet tak nie było, grałam z nim w otwarte karty i powiedziałam, żeby nie robił sobie większych nadziei, nie było mowy o żadnym związku. No właśnie, czasami żałuję, że nie mam lat trzynastu..