Witajcie kochane dziewczynki :] Mam mały problem dotyczący faceta , niestety. Otóz związałam się z Panem , o bardzo trudnym charakterze a mianowicie chodzi o jego styl zycia. Swoich kumpli stawia ponad wszystko, lubi sobie wypic, pojsc na impreze i wszystkie tego rodzaju rzeczy. Wiedziałam to z początku zanim się z nim związałam, sądziłam , że to nie moze byc az tak złe i dam sobie radę, az do dzisiaj. Moj facet przyjechał do mnie po 3-miesięcznym pobycie za granicą. Konkretniej zrobił to wczoraj. Spędzilismy ze sobą miły wieczor, i dzisiaj 2 godzinki rano po czym umówilismy się na wieczor. Przyszła odpowiednia godzina, a ten zadzwonił i stwierdził ze jest z ,ziomami' i mozemy zobaczyc się jak cos pozniej. Yyyy, rozłączyłam się po czym zauwazyłam , że jedzie autem z kolegami, bankowo na imprezę i wcale nie miał zamiaru widziec się ze mną pozniej. Ruszyło mnie to ,gdyz myślałam ze stęsknił się za mną, o czym mnie stanowczo zapewniał. Słowa sprzeczne z czynami jak się okazuje. Z tego co mi wiadomo, jego poprzednia dziewczyna rowniez miała z nim takie problemy , ale rozstali się głownie z tego powodu. A konkretniej z tego, że robiła mu zakazy, fochy, i akcje za te jego wyskoki, więc ja nie mam pomysłu co mogłabym z tym zrobic. Oczywiscie z miłą chęcią zrobiłabym mu awanturę , ale z pewnoscią powtorzyłaby się sytuacja z jego poprzednią dziewczyną. Ja chce z nim byc, ale wiem ze długo nie będę tolerowała takiego zachowania bo to jest dopiero początek tego co on potrafi. Chciałabym zaradzic temu jeszcze za wczasu poki nie jest za pozno, ale nie mam pojęcia jak. I własnie tutaj proszę was o pomoc, moze wy macie jakies pomysły jak go odciągnąc od tego bez awantur, fochow i innych agresywnych akcji? Moze jakis podstęp? No nie wiem, moze ktoras z was miała podobny problem hmmm? Bardzo, bardzo proszę was o pomoc. Pozdrawiam ![]()
Podobne tematy
Hmmm...wiesz powiem ci ze mialam chlopaka dla ktorego znajomi i zabawa z nimi byly na pierwszym miejscu dlugo sie z tym meczylam bardzo dlugo az w koncu postanowialm odejsc i tu zmiana nagle sie dowiedzial co moze stracic powiedzialam mu wszytsko ze boli mnie to ze wazniejsi sa koledzy i skoro tak jest to niech sobie z nimi bedzie a nie ze mna...kobieta powinna byc na pierwszym miejscu...obiecal mi ze sie poprawi i tak tez sie stalo...moze bez fochow klutni powiedz mi co czujesz...
jak to nie da zadnych rezultatow to ja bym sie nie ludzial ze on sie zmieni...niestety
własnie rzecz w tym , że on nie zdaję sobie sprawy z powagi sytuacji. On jest typem takiego męskiego faceta. Ja męzczyzna ty kobieta. Takie głupie stereotypy , ze kobiety zawsze szukają dziury w całym itp. On jest dumny, i wiem ze jesli go zostawię on chociazby nie wiadomo jak byl zdruzgotany nie będzie prosił mnie zebym wrociła, a o rozmowie o tym to juz w ogole mogę zapomniec. A jesli go zostawię i napiszę dlaczego to zrobiłam, stwierdzi ze jestem niedojrzała jak to było w jego poprzednim związku. Coraz bardziej zaczynam się zastanawiac czy to nie jest przypadkiem sytuacja bez wyjscia.. wyjscia ktore by mnie usatysfakcjonowało
hmmm...to moze ty zacznij robic tak jak on a jak on zacznie miec o to waty to powiedz mu ze teraz wie co ty czujesz
hmmm Witaj Malwinko... wiesz nie chciałabym Cię rozczarować czy coś ale jednak ja tego nie widzę...
jeśli wybrał kolegów zamiast Ciebie po 3 miesięcznej nieobecności to cóz inaczej juz nie będzie... to mi przypomina sytuacje kiedy kobieta wiąże się z alkohilikiem i wierzy że po ślubie On pić przestanie dla niej bo ja kocha...
Malwinko zwiewaj z tego związku i to jak najszybciej... wiesz powiem Ci jedno nawet moj były jak wracał to spędzał ze mną mnóstwo czasu a potem byli koledzy, znajomi i jego hobby któremu poświęcał kazda wolna chwilkę tzn motoryzacja... o te wypady na motorki czasem bylam zła, ale nie strzelałam fochów itp podstępów tez nie stosowałam powiedziałam mu wprost możesz robić co chcesz tylko oceń to przez pryzmat związku i tego jak twoje hobby wpływa na nas... skutkowało do czasu a ja nawet miałam swięty spokój bo jak zanosiło sie na burze szedł poszaleć i wracał czuły i kochany... potem nasze drogi nieco sie rozeszły ale to juz inna historia... przynajmniej wiem ze kiedyś tam mnie kochał szczerze a ze potem to umarło w ferworze codzienności, pracy i wspólnego mieszkania... Twoja sytuacja jest w moim odczuciu beznadziejna... i współczuję Tobie że znalazłaś się w takiej sytuacji...
a skoro wiesz ze takiego zachowania nie bedziesz w stanie tolerować a w końcu zaczną sie awantury o to że nie ma Go przy Tobie a jest z kumplami... Skoro taki sam problem był z jego byłą tzn że nie w Was jest cos nei tak tylko z nim jest nie tak... i nie myśł że się zmieni... ludzie sie nie zmieniają a jesli tak to nie z dnia na dzien i nie z roku na rok to długotrwały proces i zastanów się czy chcesz tyle czekać na kogoś dla kogo jesteś tylko kimś na potem... a ziomale sa na pierwszym miejscu... wiesz co innego jak poświęca czas przeznaczony dla Ciebie dla swojego hobby a co innego jak poświęca Wasz wspólny czas dla kumpli... zastanów się nad tym widzę ze sama juz podjełaś decyzję... życzę wybrania tej najkorzystniejszej dla Ciebie... bo jak jest teraz źle to lepiej nie będzie, nie kiedy osoby trzecie są na pierwszym miejscu... a Ty gdzieś jako zapchaj dziura w planie dnia...
Tak na koniec już... pozostaje mi życzyć Tobie szczęścia i wybacz że nie napiszę że z Tym akurat facetem...
Zyczę Ci Malwinko abyś znalazła ukojenie w ramionach kogoś znacznie bardziej odpowiedniego dla Ciebie takiego kto doceni sam fakt ze jesteś i będzie przy Tobie tyle ile w danym momencie potrzebujesz ![]()
Dziekuję bardzo za Twoje miłe słowa. Najgorsze w tym to ,że ja jestem swiadoma tego co mi powiedziałas. Wiem , że powinnam go zostawic, ale... no własnie istenieje to ale. Bardzo go kocham niestety i nie wyobrazam sobie jakos go zostawic. Nie wiem czy dałabym sobie radę z tym rozstaniem. Szukam, ciągle szukam rozwiązania z tej sytuacji, bo cos przeciez musi dac się zrobic. Jak nie awantury, jak nie zakazy ani rozmowy, to cos po czym wkoncu sam zrozumie i zacznie robic to co powinien. Więc, Twoim zdaniem co powinnam teraz zrobic? Konkretniej pytam o tą dzisiejszą sytuację.. napisac mu cos, ale zas co... czy zignorowac go kompletnie?...
Zaraz, zaraz, nie tak prędko. Kiedy wiązałaś się z tym facetem, na pewno zdawałaś sobie sprawę, że jest towarzyski, lubi się bawić i zaakceptowałaś to. Jak widać na krótko, bo sugerujesz się jego eks dziewczyną. Każdy jest inny- jeden lubi siedzieć w domu, a drugiemu daleko do domatora. Zamiast wymyślać podstępy i myśleć jak by go tu "przywiązać do kaloryfera" pomyśl logicznie- przyjechał po 3 miesięcznej rozłące z krajem- przyszedł w pierwszej kolejności do Ciebie i przesunął (drugie) umówione spotkanie na późniejszą godzinę, bo chciał spotkać się z kolegami, których też dawno nie widział. Miał do tego jak największe prawo.
Natomiast jeśli masz inne wątpliwości i takie sytuacje przeradzają się w zwykłe olewanie, lekceważenie Ciebie, to oczywiście najpierw powinnaś odbyć szczerą ROZMOWĘ z facetem ( robiłaś to już? On wie, jak się z tym czujesz i czy w ogóle Ci to przeszkadza?) a dopiero później podejmuj ważne decyzje.
Tak oczywiscie ze zdawałam. Byłam tego swiadoma ale nie doswiadczyłam na własnej skorze. Tak jak powiedziałam w pierwszej wypowiedzi to dopiero początek na co go stac. Uprzedzali mnie przyjaciele, ale sądziłam ze nie będzie tak zle. Myliłam się. Tak jak juz powiedziałam on jest typem ,męskiego męzczyzny' rozumiesz? Rozmawiałam z nim, nie usłyszałam nic innego procz tego ze sobie stwarzam problemy, ze chce go ustawic, odepchnąc od ziomkow, i usidlic na miejscu... dodał na koniec , ze raz juz wpakował sie w takie gowno i drugi raz nie ma zamiaru tego zrobic... więc słowa nic tu nie dadzą... ja potrzebuje konkretnego rozwiązania-czynu. Tak to jest w zyciu.. nie słowa są wazne lecz czyny.
ja mysle ze albo go zostawisz dasz sobie z nim spokoj albo zacznij robic tak jak on i jak on zacznie miec waty to powiedz mu ze teraz on widzi co ty czujesz..a wogole powiedz mi czemu on nie chce ciebie brac na te imprezy??przeciez ty tez potrafisz sie bawic poprosilas zeby cie bral ze soba??
Nie prosiłam, ale doskonale wiem ze nie byłabym mile widziana z tego względu,ze gdy oni idą na impreze to idą w całym męskim składzie. Bez kobiet. Gdyby mnie wział pewnie wyszedłby na pantoflarza , czego bardzo by nie chciał. Robiłam tak jak on, ale z jego strony nie było nawet cienia zazdrosci nic. Nie przeszkadzało mu to.
Jeśli źle się czujesz w tym związku i masz całkiem inne oczekiwania, które jak widać próbujesz wyperswadować za pomocą twardego czynu, nie rozmowy, to sobie odpuść. Narzekasz na jego zachowanie i wiesz, że nie możesz "zacząć narzekać" bo on nie dopuszcza do siebie żadnej formy rozmowy. Komunikacja u Was leży całkowicie, a żeby cokolwiek naprawiać, trzeba mówić otwarcie o swoich uczuciach.
Chcesz jasnego rozwiązania, wskazówki co konkretnie masz zrobić. Kontrolować? Odciąć od kumpli? Trzymać pod kloszem, aż się udusi? Znajdź sobie towarzystwo, z którym będziesz zapełniać swój czas, kiedy on jest z kumpalmi. Ustalcie sobie własny "terminarz": ten i ten weekend spędzamy sami, a w któryś dzień wychodzimy do swoich znajomych. Jak umawiasz się ze mną, nie zmieniasz nagle planów. Ale i to bez współpracy i komunikacji nie wypali.
Wiadomo ,że trzeba mowic otwarcie o swoich uczuciach. Szkoda tylko , że tylko ja rozumiem to pojęcie w tym związku. On mi nie powie co czuje procz tego ,,Kocham Cie'. W jego ustach pusto brzmią te słowa bo nic się za nimi nie kryje, tak jakby było to kolejne wypowiedziane słowo nie mające znaczenia. Przeciez nie mogę go zmusic do niczego. Rozstanie w takim przypadku jest chyba rzeczą nieuniknioną, bo on się nie zmieni, a ja nie będę robiła z siebie naiwniaczki tolerując jego wyskoki. Trzeba chyba stanac twarzą w twarz z problemem. Dziekuje bardzo za pomoc.
Nie powiem nic mądrzejszego, niż poprzedniczki. Aż ciśnie się tu na usta powiedzenie - widziały gały co brały.
Masz dwa wyjścia - przywyknąć albo zostawić.
Hmmm...wiesz powiem ci ze mialam chlopaka dla ktorego znajomi i zabawa z nimi byly na pierwszym miejscu dlugo sie z tym meczylam bardzo dlugo az w koncu postanowialm odejsc i tu zmiana nagle sie dowiedzial co moze stracic powiedzialam mu wszytsko ze boli mnie to ze wazniejsi sa koledzy i skoro tak jest to niech sobie z nimi bedzie a nie ze mna...kobieta powinna byc na pierwszym miejscu...obiecal mi ze sie poprawi i tak tez sie stalo...moze bez fochow klutni powiedz mi co czujesz...
No właśnie