A propo postów poniżej, że facetowi po 5 czy 10 latach przypomniało się, że nie jest pewien swoich uczuć i musi pobyć sam. Jak potem zaufać mu na nowo? I żyć bez obawy, że więcej tak nie zrobi? I nie straci w "nas" nadziei ? Czemu faceci odchodzą po kilku latach związku a po miesiącu wracają z podkulonym ogonem? Jak się w tedy zachować? Wybaczyć? Wierzyć, że coś zrozumiał?
Podobne tematy
Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to możliwość, że oni się po prostu duszą w związku.
Tyle się tu pisze o kontrolowaniu partnerów, sprawdzaniu poczty/gg/telefonu, wyznaczaniu godzin powrotów do domu, zabranianiu spotkań z koleżankami a niekiedy nawet i kolegami, dzwonieniu i sprawdzaniu "gdzie jesteś"... że niektórym nie dziwię się, że mają ochotę po prostu uciec - sama bardzo cenię sobie swoją prywatność i bardzo łatwo mnie "udusić miłością".
Natomiast jeśli chodzi o sytuacje, kiedy facet "potrzebuje czasu" w związku, w którym ma dużo wolności, to już nie wiem - osobiście nie znam takich przypadków, więc nie wiem nawet, czy w ogóle występują. Moim zdaniem "niepewność uczuć" nie oznacza od razu, że tych uczuć nie ma, jak niektórzy sądzą. Czasem trzeba się na dłuższą chwilę odseparować, żeby przypomnieć sobie, jak to jest tęsknić i wtedy uświadomić sobie, że bardzo tego naszego partnera kochamy.
Tak czy inaczej według mnie podstawą jest rozmowa i zrozumienie siebie nawzajem - w takich sytuacjach trzeba sobie wszystko dobrze powyjaśniać, żeby nie było kłopotów. Rozumiejąc postawę partnera jesteśmy bardziej skłonni do jej akceptacji.
Wiesz co Anemonne? Piszesz bardzo madrze i widze ,ze podchodzisz do sytuacji bardzo zyciowo a nie schematycznie ... to co napisalas :"Moim zdaniem "niepewność uczuć" nie oznacza od razu, że tych uczuć nie ma, jak niektórzy sądzą. Czasem trzeba się na dłuższą chwilę odseparować..."- ja jestem na takim etapie z tym,ze ile taka separacja moze trwac ? Czas to pojecie wzgledne ludzie rozchodza sie i schodza po kilku latach to prawda ...
i spodobalo mi sie jeszcze to :
"Tak czy inaczej według mnie podstawą jest rozmowa i zrozumienie siebie nawzajem - w takich sytuacjach trzeba sobie wszystko dobrze powyjaśniać, żeby nie było kłopotów. Rozumiejąc postawę partnera jesteśmy bardziej skłonni do jej akceptacji."
fajnie ,ze nie tylko ja takimi kategoriami mysle , tak bardzo chcialam wprowadzic je w <moje/nasze zycie>
Pozdrawiam
madra z Ciebie kobietA...
To zależy od chcarakteru chłopaka,może mu sie znudziło chce posmakowac czegos innego,nowego co nie znaczy lepszego i wraca jak piesek z podkulonym ogonem.U mnie tak było i ja nie wybaczyłam ale złozylo sie na to jeszcze wiele innych rzeczy.
Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać ale bardziej szczegółowo. Żeby Ci wszystko wyjaśnił. A przede wszystkim powiedział co dokładnie czuje..
Ja nie mam z tym problemu, zapytałam bo zastanawiała mnie duża ilość postów na ten temat od zranionych dziewczyn.
Jak dla mnie to jest bez sensu. Raz wybaczyłam taką chwilę zwątpienia ale teraz już koniec, nigdy więcej nie wrócę do faceta, który po kilku latach "musi pobyć sam", zwłaszcza, że nie trzymam faceta w związku jak na smyczy... Tyle w temacie ![]()
Anemonne bardzo dobrze mowi. Zwatpienie moze pojawić się zarówno u faceta jak i kobiety. Nic w tym złego nie ma. Jeśli partner chce pobyc troche sam zeby pomyslec co naprawde czuje i byc szczerym wobec siebie i drugiej osoby to jest w porządku i nie powinno sie z tego panikowac.
W zyciu wspolnym tych zwatpien, wzlotow i upadkow bedzie pewnie cala masa...