Drugie dziecko- za i przeciw - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Drugie dziecko- za i przeciw

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Drugie dziecko- za i przeciw

Witajcie,  odkąd mój Partner wyraził "gotowość" na drugie dziecko, mną targają wątpliwości...
Nagle nie jest dla niego Problemen,  że kolejne dziecko to dodatkowe koszta ( nie tylko za noworodka,  ale też później : przedszkola,  urlop , szkoła, studia...) a także więcej czasu ( wychowanie, lekcje itd. )
Mój Partner bardzo kalkuluje takie sytuacje pod każdym względem , gdzieś tam przyznawałam mu racje , w końcu to mniej czasu dla nas, więcej stresu,  organizacji , więcej pieniedzy.  Do tego dochodzi,  że musielibyśmy rozbudować Dach, bo nie mamy miejsca na kolejne dziecko. Więc rozum przyznawał mu racje , a serca winiło,  że przez jego podejście nie mogę się spełnić jako podwójna Mama. Zawsze marzyłam o dwójce!!

Teraz targają mną wątpliwości,  dwójce dzieci tyle samo czasu , pieniędzy poświęcić. Gdzie czas dla nas jako Pary,  pieniădze na nasze przyjemności.. ? Jestem taka rozdarta.. może ktoś mi poświęci chwilę i przedyskutuje moje wątpliwości,  tak się boję... to nie jest tak , że jesteśmy biedni,  ale dopiero co się wybudowqliśmy , a teraz dobudówka??? Mamy obydwoje stabilną pracę, dwa dobre samochody,  ale z wiekiem rosną też potrzeby dziecka,  a to jakoś Ciuch,  wycieczka,  Studia??   Czy damy radęy a moze inaczej Jak wy dajecie sobie radę???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Jak tak będziesz kalkulować, to nigdy nie będzie dobrego momentu na drugie dziecko. Bo dziecko nigdy nie będzie się opłacać finansowo.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

3

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

To nie prawda, że dwójka dzieci to jest mniej czasu dla Was rodziców. Moim zdaniem jest to wręcz odwrotnie. Przynajmniej jak to drugie wyrośnie z okresu niemowlęctwa. Bo rodzeństwo będzie miało siebie do zabawy. Szczególnie gdy jest w zbliżonym wielu. Ja sobie bardzo chwalę posiadanie dwójki dzieci pomiędzy którymi jest różnica wieku tylko półtora roku. Razem się wychowywali, bawili, dorastali. I wychowywało się ich też tak razem - podobny wiek, to podobne zabawy, potrzeby, zainteresowania.
Jeżeli chodzi o stronę finansową, to również nie widzę wielkich dodatkowych wydatków na drugie dziecko. Może to teraz jest niezbyt popularne w wychowywaniu dzieci, ale młodszy zazwyczaj "dziedziczył" w dzieciństwie ubrania po starszym bracie. Zabawki mieli wspólne (akurat trafiło mi się dwóch chłopców), pokój też wspólny. Gdy synowie się rodzili pracował tylko mąż. Ale później ja również poszłam do pracy, z czasem coraz lepiej płatnej. Spokojnie zawsze znajdowały się pieniądze na naukę, zajęcia dodatkowe dla dzieci - z tym, że zazwyczaj synowie wybierali z tych które oferowało miasto jak np. szkoła muzyczna starszego czy modelarstwo młodszego. Dodatkowo nigdy w mojej rodzinie nie było parcia na firmowe ciuchy, sprzęty, gadżety - więc i dzieci sie tego za bardzo nie domagały.
Więc, moim zdaniem, jeżeli tylko chcecie tego drugiego dziecka, to nie warto się zadręczać myślami co będzie za rok, dziesięć, dwadzieścia lat w temacie finansów. Bo to zazwyczaj jest bardzo zmienne, ale zazwyczaj na tę lepsza stronę. A jak kiedyś nie będzie was stac na studia dla dzieci, to trudno - będą musiały zarobić sobie na nie same.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

4

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
bbasia napisał/a:

Więc, moim zdaniem, jeżeli tylko chcecie tego drugiego dziecka, to nie warto się zadręczać myślami co będzie za rok, dziesięć, dwadzieścia lat w temacie finansów. Bo to zazwyczaj jest bardzo zmienne, ale zazwyczaj na tę lepsza stronę. A jak kiedyś nie będzie was stac na studia dla dzieci, to trudno - będą musiały zarobić sobie na nie same.

Teraz macie stabilne prace, dwa samochody i dom. A jutro mąż może mieć poważny wypadek, wymagać rehabilitacji, stracić posadę, będziecie musieli sprzedać samochód i zamienić dom na mieszkanie w bloku. I co wtedy? Wybacz mi taką narrację, ale w życiu tak naprawdę nie jesteś w stanie wielu rzeczy przewidzieć, możesz się zabezpieczać, owszem, ale zadręczanie nic Tobie nie da. Rzeczy? Mogą być z drugiej ręki, po starszym rodzeństwie, po kuzynostwie, sąsiadach. Większość rodzin, w tym takich, które z paluszkiem w dupce mogą kupować wszystko co nowe, wymieniają się rzeczami dla mniejszych, większych dzieci, bo bez sensu kupować coś, z czego się zaraz wyrośnie i może wylądować na śmietniku.

Przychylam się też do postu powyżej w kwestii tego, że dwójka nie musi równać się mniejszej ilości czasu dla rodziców. Bazuję na opowieściach ciotek, które zgodnie twierdzą, że więcej uwagi musiały poświęcać jednemu, bo musiały im zapewniać zajęcia, uwagę, dziecko ciągle wisiało przy nodze bo nie chciało być same itd. A jak była już dwójka, trójka to zajmowały się same sobą, opiekowały wzajemnie, bawiły wzajemnie i nie łaknęły tak atencji rodziców, bo się w stadku chowały.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

5

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
R_ita napisał/a:

Przychylam się też do postu powyżej w kwestii tego, że dwójka nie musi równać się mniejszej ilości czasu dla rodziców. Bazuję na opowieściach ciotek, które zgodnie twierdzą, że więcej uwagi musiały poświęcać jednemu, bo musiały im zapewniać zajęcia, uwagę, dziecko ciągle wisiało przy nodze bo nie chciało być same itd. A jak była już dwójka, trójka to zajmowały się same sobą, opiekowały wzajemnie, bawiły wzajemnie i nie łaknęły tak atencji rodziców, bo się w stadku chowały.

Niech zgadnę - rozważania teoretyczne?
Oczywiście, że dwójka dzieci to dwa razy więcej czasu im poświęconego. Dwa razy więcej chorób, zwalniania się z pracy, siedzenia przy lekcjach, jeżdżenia na zajęcia dodatkowe, zapieprzania na ubrania, podręczniki, szkoły, studia. Każdy kto mówi inaczej jest teoretykiem, albo miłośnikiem wysługiwania się starszymi dziećmi do opieki nad młodszymi. I w żadne teorie, że dzieci chowane "w stadku" chowają się lepiej niż jedynacy - nie uwierzę. Znam wiele takich rodzin, w których rodzice radośnie szerzyli takie teorie, a po kilku latach ze smutkiem stwierdzali, że nie poświęcili w życiu swoim dzieciom tyle czasu ile powinni.

6 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-03-09 12:22:17)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

A umiesz czytać ze zrozumieniem? Chyba napisałam, że bazuję na opowieściach ciotek, które zgodnie twierdzą, że więcej uwagi musiały poświęcać jednemu- czyli rozważania teoretyczne w przypadku mojej osoby w oparciu o realne doświadczenia i praktykę konkretnych osób. (Nie ma za co). Widać potwierdza to też doświadczenie użytkowniczki bbasi. Po co doszukujesz się w tym prawdy objawionej to nie wiem.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

7

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
R_ita napisał/a:

A umiesz czytać ze zrozumieniem? Chyba napisałam, że bazuję na opowieściach ciotek, które zgodnie twierdzą, że więcej uwagi musiały poświęcać jednemu- czyli rozważania teoretyczne w przypadku mojej osoby w oparciu o realne doświadczenia i praktykę konkretnych osób. (Nie ma za co). Widać potwierdza to też doświadczenie użytkowniczki bbasi. Po co doszukujesz się w tym prawdy objawionej to nie wiem.

Ależ oczywiście że umiem czytać ze zrozumieniem.
Po prostu mam uczulenie na typowo polską manierę polegającą na nagminnym wypowiadaniu się w tematach, o których wiemy głównie z przekazów ludowych i równie wiarygodnych mediów publicznych.
I w niczym nie doszukuję się prawdy objawionej. Akcentuję jedynie prawdę obiektywną.
Proponuję mniej osobiście interpretować to co czytasz. Będziesz zdrowsza.

8

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Oczywiście, że to zależy od rodziców. Bo możesz zapieprzać pół życia, żeby tych twoich dwoje dzieci miały ubranka z trendy sieciówek, fit jedzonko, najnowsze smartfony i inne gadżety, żeby broń boże nie odstawały materialnie od dzieci innych tak samo myślących jak ty rodziców, wozić je nieustannie na zajęcia dodatkowe, kursy, szkolenia, nauki języków i inne pierdoły a potem narzekać jak to ciężko być rodzicem i ile poświęcenia i pracy i pieniędzy należy poświęcić aby wychować więcej niż jedno dziecko. Które często nie potrafi docenić tego co ma i idąc za przykładem rodziców chce coraz więcej i jest coraz bardziej sfrustrowane, że nie może mieć tego wszystkiego czego chce.
Wychowałam dwoje dzieci bez jakiś wielkich środków finansowych i bez nieustannego poświęcania im swojego czasu. I myślę, że dzięki temu nauczyli się, że rodzice nie są tylko od tego, żeby ich świat rozpoczynał się i kończył na dzieciach, ale że rodzice są ludźmi, którzy też chcą odpocząć, którzy też mogą mieć swoje marzenia i potrzeby. I że brat też może coś pomóc, albo trzeba znaleźć jakiś pomysł, żeby go akurat przekonać, czy przechytrzyć w jakieś sprawie na której ci akurat zależy. Że trzeba czasem iść na kompromis, a czasem się wykłócić o swoje. I to się przekłada na życie poza rodziną, na lepsze relacje z rówieśnikami, druga połową. To, że nie ma się się przeświadczenia, że jest się pępkiem wszechświata, jak ma się to często w przypadku jedynaków, zwłaszcza gdy w najbliższej rodzinie nie ma innych dzieci w podobnym wieku.
Tak ze z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że więcej niż jedno dziecko jest naprawdę dobrą sprawą dla tych właśnie dzieci. Bo uważam, że nie sprawy materialne są najważniejsze w wychowaniu dzieci.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

9

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
Mr_Str4nger napisał/a:
R_ita napisał/a:

A umiesz czytać ze zrozumieniem? Chyba napisałam, że bazuję na opowieściach ciotek, które zgodnie twierdzą, że więcej uwagi musiały poświęcać jednemu- czyli rozważania teoretyczne w przypadku mojej osoby w oparciu o realne doświadczenia i praktykę konkretnych osób. (Nie ma za co). Widać potwierdza to też doświadczenie użytkowniczki bbasi. Po co doszukujesz się w tym prawdy objawionej to nie wiem.

Ależ oczywiście że umiem czytać ze zrozumieniem.
Po prostu mam uczulenie na typowo polską manierę polegającą na nagminnym wypowiadaniu się w tematach, o których wiemy głównie z przekazów ludowych i równie wiarygodnych mediów publicznych.
I w niczym nie doszukuję się prawdy objawionej. Akcentuję jedynie prawdę obiektywną.
Proponuję mniej osobiście interpretować to co czytasz. Będziesz zdrowsza.

Gratuluję posiadania miary, którą potrafisz zmierzyć poziom mojej wiedzy. Doprawdy, godne podziwu. Jeśli bazujesz na mediach publicznych i przekazach ludowych- pozostaje mi życzyć Tobie powodzenia. Bo ja nie mam w zwyczaju opiniować na bazie jednostkowych doświadczeń, czy wąskohoryzontalnego własnego podwórka, bądź opierać własne poglądy na jednym źródle bo i dwa źródła to za mało. Z racji zainteresowania tematem uważam, że wystarczajaco duzo czasu poświęcam na zestawianie i porównywanie różnych wytycznych instytutów z wielu krajów, różnych towarzystw zajmujących się tymi kwestiami, różnych modeli i trendów w wychowaniu, obalonych mitów dot. wychowania, wyników obserwacji w późniejszym życiu dla konkretnych modeli i rozważań socjologicznych w tych kwestiach w zakresie dłuższym niż własny żywot i nie tylko w obrębie naszej kultury by zaśmiać się pod nosem na twoją "polską manierę". Polską manierę to zaprezentowałeś właśnie Ty zarzucając mi brak wiarygodnych źródeł czy przekazy medialne. Nie wiem po co to mierzenie własną miarą. Bo naprawdę, innego powodu nie widzę. Uważasz też, że osobiście odebrałam co napisałeś? Oh, znowu mierzysz mnie własną miarą? Cóż. Proponuję mniej osobiście interpretować to co czytasz. Będziesz zdrowszy. (innego uzasadnienia do sugestii, że odbieram osobiście Twoją wiadomość nie widzę. Nie dodawaj sobie, proszę. Mam czym się zajmować w życiu).

No i pod postem bbasi też się podpisuję. Zahaczyła o kilka kwestii, choć w skrócie.

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

10

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Mr_Str4nger Witam. Pozwolę sobie na pewną uwagę- to co przedstawiłeś, nie można nazwać prawdą obiektywną. Nie można nazwać nią czegoś, co zostało podważane w tak licznych publikacjach naukowych. Oczywiście ty masz pełne prawo do takiego poglądu, ale nie jest on prawdą obiektywną. Owszem, jest u nas bardzo popularny ale też bardzo spłycany. Pozwalam sobie na tę negatywną opinię, nie dlatego, że sama myślę inaczej, ale jako osoby (ja i mąż) z wykształceniem pedagogicznym, ciągle dokształcający się w obszarze wiedzy na temat dzieci i ich rozwoju, pracujący od lat z dziećmi i niedługo ruszający z kwestią utworzenia rodziny zastępczej daję sobie prawo do zwrócenia uwagi, że to zagadnienie jest szersze. I nie jest też oczywiście tak, że każda nowa wiedza jest wiedzą najwłaściwszą. My musimy czuć temat i model postępowania, znać swoje możliwości, więc zachęcam do zgłębienia tematu smile

Użytkowniczka bbasia i użytkowniczka R_ita mają wiele racji, choć faktycznie przedstawiły jedynie najbardziej widoczne i namacalne korzyści, ale też nie jesteśmy na konferencji naukowej by wyciągać jakieś asy z rękawa smile A istnieje cały szereg korzyści dla rozwoju emocjonalnego i psychospołecznego dziecka wynikający z poglądu, który opisały obie użytkowniczki. O wiele więcej niż z postawy przez Ciebie opisanej. Bo jak wiemy- idealny nie istnieje smile Niech każdy robi to, na co ma możliwości. Ale niech pamięta, że dzieci nie wychowuje się pieniędzmi i że każde kolejne dziecko to więcej poświęceń co jest naturalne. Jeśli ktoś zakłada rodzinę i powołuje te istnienia niech się z tym liczy. Może i nie dla dorosłych jest to super rozwiązanie, ale w dalszym ciągu powtarzam- dla dzieci taki model chowania jest przeważnie korzystniejszy. Więc jeśli już je powołujemy do życia, pochylmy się w końcu nad nimi i nie traktujmy jako dodatek do dorosłych smile

Pozdrawiam.

11 Ostatnio edytowany przez Mr_Str4nger (2021-03-10 11:49:04)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
Mokosza napisał/a:

Mr_Str4nger Witam. Pozwolę sobie na pewną uwagę- to co przedstawiłeś, nie można nazwać prawdą obiektywną. Nie można nazwać nią czegoś, co zostało podważane w tak licznych publikacjach naukowych.

A możesz mi podrzucić namiar na jakąś publikację traktującą o tym temacie? Chętnie zestawię to ze swoim stanem wiedzy. Poważnie mówię.

Mokosza napisał/a:

Użytkowniczka bbasia i użytkowniczka R_ita mają wiele racji, choć faktycznie przedstawiły jedynie najbardziej widoczne i namacalne korzyści, ale też nie jesteśmy na konferencji naukowej by wyciągać jakieś asy z rękawa smile A istnieje cały szereg korzyści dla rozwoju emocjonalnego i psychospołecznego dziecka wynikający z poglądu, który opisały obie użytkowniczki. O wiele więcej niż z postawy przez Ciebie opisanej. Bo jak wiemy- idealny nie istnieje smile Niech każdy robi to, na co ma możliwości. Ale niech pamięta, że dzieci nie wychowuje się pieniędzmi i że każde kolejne dziecko to więcej poświęceń co jest naturalne. Jeśli ktoś zakłada rodzinę i powołuje te istnienia niech się z tym liczy. Może i nie dla dorosłych jest to super rozwiązanie, ale w dalszym ciągu powtarzam- dla dzieci taki model chowania jest przeważnie korzystniejszy. Więc jeśli już je powołujemy do życia, pochylmy się w końcu nad nimi i nie traktujmy jako dodatek do dorosłych smile

Dla jasności - bo nie wiem czy się źle nie zrozumieliśmy - nigdy nie powiedziałem, że dziecko się lepiej chowa w pojedynkę niż w gronie rodzeństwa. Nikt nie musi mnie przekonywać o pozytywnym wpływie rodzeństwa na rozwój dorastającego dziecka. Ale to teoria coraz mniej mająca wspólnego z praktyką (tu mógłbym pracę naukową napisać na temat jakości wzajemnych relacji pomiędzy członkami rodziny w zależności od tego czy jest w niej jedno czy więcej dzieci i jakiej są płci). A mówienie o tym że większa liczba dzieci nie oznacza większego zaangażowania w ich życie rodziców - to dla mnie przejaw właśnie tej praktyki, przeciw której się butuję. To forum dyskusyjne, na którym rozmawiamy o swoich opiniach i spostrzeżeniach - nie szkoła, w której narzucamy swoje punkty widzenia innym.

12 Ostatnio edytowany przez R_ita (2021-03-11 01:48:49)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
Mr_Str4nger napisał/a:

(...)
Po prostu mam uczulenie na typowo polską manierę polegającą na nagminnym wypowiadaniu się w tematach, o których wiemy głównie z przekazów ludowych i równie wiarygodnych mediów publicznych. I w niczym nie doszukuję się prawdy objawionej. Akcentuję jedynie prawdę obiektywną.

Mr_Str4nger napisał/a:

To forum dyskusyjne, na którym rozmawiamy o swoich opiniach i spostrzeżeniach - nie szkoła, w której narzucamy swoje punkty widzenia innym.

Mr_Str4nger ten pierwszy cytat napisałeś do mnie. I spójrz na drugi cytat- to napisałeś potem. Ta druga rzecz jest mądra, naprawdę napisałeś mądrą rzecz, stosuj się zatem do niej. Bo w tym momencie wychodzisz na hipokrytę, skoro najpierw narzucasz innym swoje zdanie i insynuujesz im, że nie posiadają dostatecznej wiedzy w danym temacie tylko dlatego, że nie jest zgodna z Twoją (post skierowany do mnie). Pamiętaj, jeśli coś znajduje się poza Twoim horyzontem, nie znaczy, że nie istnieje. Choćby wiedza. I nie jest to żaden przytyk. Wykazujesz się dużym brakiem pokory uznajac własną opinię jako prawdę obiektywną. Nie ma i nigdy nie będzie obiektywnej prawdy. Tyle ode mnie.
Dorzucę- przeleciałam Twoje posty i nie tylko mnie jednej zarzucałeś osobisty odbiór postów (nawet wczoraj) i za każdym razem w danym poście brakło emotek. Może to w istocie Twój problem, może jesteś pokoleniem emotek... twórz je oczami wyobraźni zatem, to zluzujesz i przestaniesz myślec, że Twoje posty mają taką moc by kogoś dotknąć. Ale łap też kilka ode mnie, ot tak, w prezencie:

smile smile smile smile smile smile smile smile

Mokoszo faktycznie, może ani ja ani Basia nie użyłyśmy fachowego nazewnictwa dla zjawisk i korzyści i tak dalej. Ale nie jest to żaden panel dyskusyjny specjalistów... a może powinnyśmy, Mr_Str4nger nie sugerowałby wtedy innym mądrości ludowych wink

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są. Widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy.

13

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
R_ita napisał/a:
Mr_Str4nger napisał/a:

(...)
Po prostu mam uczulenie na typowo polską manierę polegającą na nagminnym wypowiadaniu się w tematach, o których wiemy głównie z przekazów ludowych i równie wiarygodnych mediów publicznych. I w niczym nie doszukuję się prawdy objawionej. Akcentuję jedynie prawdę obiektywną.

Mr_Str4nger napisał/a:

To forum dyskusyjne, na którym rozmawiamy o swoich opiniach i spostrzeżeniach - nie szkoła, w której narzucamy swoje punkty widzenia innym.

Mr_Str4nger ten pierwszy cytat napisałeś do mnie. I spójrz na drugi cytat- to napisałeś potem. Ta druga rzecz jest mądra, naprawdę napisałeś mądrą rzecz, stosuj się zatem do niej. Bo w tym momencie wychodzisz na hipokrytę, skoro najpierw narzucasz innym swoje zdanie i insynuujesz im, że nie posiadają dostatecznej wiedzy w danym temacie tylko dlatego, że nie jest zgodna z Twoją (post skierowany do mnie). Pamiętaj, jeśli coś znajduje się poza Twoim horyzontem, nie znaczy, że nie istnieje. Choćby wiedza. I nie jest to żaden przytyk. Wykazujesz się dużym brakiem pokory uznajac własną opinię jako prawdę obiektywną. Nie ma i nigdy nie będzie obiektywnej prawdy. Tyle ode mnie.

Przyjmuję konstruktywną krytykę z pokorą.
Wnioskuję również że nie zawsze to co piszę oddaje moją faktyczną intencję, co w gruncie rzeczy nie jest niczym nowym.
Z hipokryzją jednak niechętnie się zgodzę, gdyż dostrzegam różnicę między nachalnym narzucaniem swojej opinii w temacie o którym nie wiem nic (przedmiot mojego "uczulenia") a twardym trzymaniu się swojego przekonania popartego doświadczeniem, obserwacją, badaniem (choć oczywiście dopuszczam świadomość, że doświadczenia, obserwacje i badania również bywają subiektywne). Niemniej jednak czytając swoje wypowiedzi - uderzam się w pierś. Za dużo w nich przekonania o obiektywności.

Mr_Str4nger napisał/a:

Dorzucę- przeleciałam Twoje posty i nie tylko mnie jednej zarzucałeś osobisty odbiór postów (nawet wczoraj) i za każdym razem w danym poście brakło emotek. Może to w istocie Twój problem, może jesteś pokoleniem emotek... twórz je oczami wyobraźni zatem, to zluzujesz i przestaniesz myślec, że Twoje posty mają taką moc by kogoś dotknąć.

Masz rację. Nie lubię emotek. W ogóle zdecydowanie przedkładam rozmowy osobiste nad "pisane". Zbyt często stają się (w moich doświadczeniach) przyczyną niezamierzonych nieporozumień - jak i w tym zapewne przypadku. Być może właśnie dlatego, że nieumiejętnie opisuję swoje wypowiedzi emotkami. Ale cóż zrobić, jeśli na niektóre rozmowy w trybie "face2face" nie ma i nigdy nie będzie szans. Albo się dostosuję, albo wiecznie będę się z kimś kłócił tongue

Mr_Str4nger napisał/a:

Ale łap też kilka ode mnie, ot tak, w prezencie:

smile smile smile smile smile smile smile smile

Podziękował!

14 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-03-11 12:27:10)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:

Witajcie,  odkąd mój Partner wyraził "gotowość" na drugie dziecko, mną targają wątpliwości...
Nagle nie jest dla niego Problemen,  że kolejne dziecko to dodatkowe koszta ( nie tylko za noworodka,  ale też później : przedszkola,  urlop , szkoła, studia...) a także więcej czasu ( wychowanie, lekcje itd. )
Mój Partner bardzo kalkuluje takie sytuacje pod każdym względem , gdzieś tam przyznawałam mu racje , w końcu to mniej czasu dla nas, więcej stresu,  organizacji , więcej pieniedzy.  Do tego dochodzi,  że musielibyśmy rozbudować Dach, bo nie mamy miejsca na kolejne dziecko. Więc rozum przyznawał mu racje , a serca winiło,  że przez jego podejście nie mogę się spełnić jako podwójna Mama. Zawsze marzyłam o dwójce!!

Teraz targają mną wątpliwości,  dwójce dzieci tyle samo czasu , pieniędzy poświęcić. Gdzie czas dla nas jako Pary,  pieniădze na nasze przyjemności.. ? Jestem taka rozdarta.. może ktoś mi poświęci chwilę i przedyskutuje moje wątpliwości,  tak się boję... to nie jest tak , że jesteśmy biedni,  ale dopiero co się wybudowqliśmy , a teraz dobudówka??? Mamy obydwoje stabilną pracę, dwa dobre samochody,  ale z wiekiem rosną też potrzeby dziecka,  a to jakoś Ciuch,  wycieczka,  Studia??   Czy damy radęy a moze inaczej Jak wy dajecie sobie radę???

Moim zdaniem ty nie jesteś gotowa na drugie dziecko, masz za dużo wątpliwości. Nie wydaje mi się, że robienie czegoś wbrew sobie tylko dlatego, że partner tak chce to dobry pomysł. Żal ci tej stabilizacji którą osiągnęłaś, może pracy w której udało ci się coś osiągnąć i po prostu spokoju po "odchowaniu" pierwszego dziecka. Kiedyś myślałaś inaczej i marzyłaś o dwójce, a teraz się zmieniłaś, doświadczenie z pierwszym dzieckiem też zrobiło swoje więc teraz już nie chcesz. Używasz wobec partnera tych argumentów, które tutaj przytoczyłaś? Może po prostu powiedz mu, że jeszcze nie chcesz drugiego dziecka i wolisz z tym nieco poczekać? Tak po prostu.

15

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
bbasia napisał/a:

Oczywiście, że to zależy od rodziców. Bo możesz zapieprzać pół życia, żeby tych twoich dwoje dzieci miały ubranka z trendy sieciówek, fit jedzonko, najnowsze smartfony i inne gadżety, żeby broń boże nie odstawały materialnie od dzieci innych tak samo myślących jak ty rodziców, wozić je nieustannie na zajęcia dodatkowe, kursy, szkolenia, nauki języków i inne pierdoły a potem narzekać jak to ciężko być rodzicem i ile poświęcenia i pracy i pieniędzy należy poświęcić aby wychować więcej niż jedno dziecko. Które często nie potrafi docenić tego co ma i idąc za przykładem rodziców chce coraz więcej i jest coraz bardziej sfrustrowane, że nie może mieć tego wszystkiego czego chce.
Wychowałam dwoje dzieci bez jakiś wielkich środków finansowych i bez nieustannego poświęcania im swojego czasu. I myślę, że dzięki temu nauczyli się, że rodzice nie są tylko od tego, żeby ich świat rozpoczynał się i kończył na dzieciach, ale że rodzice są ludźmi, którzy też chcą odpocząć, którzy też mogą mieć swoje marzenia i potrzeby. I że brat też może coś pomóc, albo trzeba znaleźć jakiś pomysł, żeby go akurat przekonać, czy przechytrzyć w jakieś sprawie na której ci akurat zależy. Że trzeba czasem iść na kompromis, a czasem się wykłócić o swoje. I to się przekłada na życie poza rodziną, na lepsze relacje z rówieśnikami, druga połową. To, że nie ma się się przeświadczenia, że jest się pępkiem wszechświata, jak ma się to często w przypadku jedynaków, zwłaszcza gdy w najbliższej rodzinie nie ma innych dzieci w podobnym wieku.
Tak ze z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że więcej niż jedno dziecko jest naprawdę dobrą sprawą dla tych właśnie dzieci. Bo uważam, że nie sprawy materialne są najważniejsze w wychowaniu dzieci.

Wszystko zależy od rodziców a nie od tego czy masz rodzeństwo czy nie. Jak nie nadajesz się do bycia rodzicem to nawet jak 3-4-5 dzieci będziesz mieć to nie pomoże. Tak samo jak będziesz mieć jedno. To że ktoś się uważa za pępek wszechświata to tylko i wyłącznie wina jego rodziców a nie braku rodzeństwa.
Co wyniosłam z domu jako jedynaczka? Potrafię obyć się bez towarzystwa, nie oczekuję nic od nikogo bo mam wpisane w głowie że mogę liczyć tylko na siebie. Jak to się ma do bycia pępkiem wszechświata - nie wiem. Jestem natomiast wdzięczna losowi, że rodzice nie dorobili się drugiego dziecka bo się do tego nie nadają.
Dlatego jeżeli ktoś ma wątpliwości czy chce mieć drugie dziecko to powinien patrzeć przede wszystkim na siebie. Nie na badania o wpływie rodzeństwa. Największy wpływ na dziecko ma rodzic, jego poziom cierpliwości, chęci, siły i czasu jaki chce macierzyństwu poświęcić. Jeżeli czujesz że wyczerpałaś te pokłady już przy pierwszym dziecku to raczej rodzeństwo tego nie poprawi.

16 Ostatnio edytowany przez Petra44 (2021-03-11 13:49:22)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:

Witajcie,  odkąd mój Partner wyraził "gotowość" na drugie dziecko, mną targają wątpliwości...
Nagle nie jest dla niego Problemen,  że kolejne dziecko to dodatkowe koszta ( nie tylko za noworodka,  ale też później : przedszkola,  urlop , szkoła, studia...) a także więcej czasu ( wychowanie, lekcje itd. )
Mój Partner bardzo kalkuluje takie sytuacje pod każdym względem , gdzieś tam przyznawałam mu racje , w końcu to mniej czasu dla nas, więcej stresu,  organizacji , więcej pieniedzy.  Do tego dochodzi,  że musielibyśmy rozbudować Dach, bo nie mamy miejsca na kolejne dziecko. Więc rozum przyznawał mu racje , a serca winiło,  że przez jego podejście nie mogę się spełnić jako podwójna Mama. Zawsze marzyłam o dwójce!!

Teraz targają mną wątpliwości,  dwójce dzieci tyle samo czasu , pieniędzy poświęcić. Gdzie czas dla nas jako Pary,  pieniădze na nasze przyjemności.. ? Jestem taka rozdarta.. może ktoś mi poświęci chwilę i przedyskutuje moje wątpliwości,  tak się boję... to nie jest tak , że jesteśmy biedni,  ale dopiero co się wybudowqliśmy , a teraz dobudówka??? Mamy obydwoje stabilną pracę, dwa dobre samochody,  ale z wiekiem rosną też potrzeby dziecka,  a to jakoś Ciuch,  wycieczka,  Studia??   Czy damy radęy a moze inaczej Jak wy dajecie sobie radę???

Dziecko to cud.. Wszystko zalezy od waszego życia. Czy chcecie sie rozwijać zawodowo czy poświęcić rodzinie bo pogodzenie tych dwoch światów jest połowiczne i w zadnej sferze nie jest sie w 100% spełnionym. Trzeba muec swiadomosc ze na kolejne 18 lat ktoś z was wezmie na siebie wiekszosc obowiązkow i poswieci się rodzinie. To niestety czesto oddala pary od siebie. Dochodzi zmeczenie . problemy dnia codziennego... choroby dzieci.. nieprzespane noce...klopoty w szkole... i tysiąc innych. Czesto wtedy ludzie sie zaniedbują stają się dla siebie mniej atrakcyjni i szukają wrażeń na boku ale też dzieci scalają pary na zawsze wiec to wszystko zalezy ale jest mnostwo zagrożeń i wcale się nue dziwię ze rozsądnie o tym myślisz...

17

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
Salomonka napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

Witajcie,  odkąd mój Partner wyraził "gotowość" na drugie dziecko, mną targają wątpliwości...
Nagle nie jest dla niego Problemen,  że kolejne dziecko to dodatkowe koszta ( nie tylko za noworodka,  ale też później : przedszkola,  urlop , szkoła, studia...) a także więcej czasu ( wychowanie, lekcje itd. )
Mój Partner bardzo kalkuluje takie sytuacje pod każdym względem , gdzieś tam przyznawałam mu racje , w końcu to mniej czasu dla nas, więcej stresu,  organizacji , więcej pieniedzy.  Do tego dochodzi,  że musielibyśmy rozbudować Dach, bo nie mamy miejsca na kolejne dziecko. Więc rozum przyznawał mu racje , a serca winiło,  że przez jego podejście nie mogę się spełnić jako podwójna Mama. Zawsze marzyłam o dwójce!!

Teraz targają mną wątpliwości,  dwójce dzieci tyle samo czasu , pieniędzy poświęcić. Gdzie czas dla nas jako Pary,  pieniădze na nasze przyjemności.. ? Jestem taka rozdarta.. może ktoś mi poświęci chwilę i przedyskutuje moje wątpliwości,  tak się boję... to nie jest tak , że jesteśmy biedni,  ale dopiero co się wybudowqliśmy , a teraz dobudówka??? Mamy obydwoje stabilną pracę, dwa dobre samochody,  ale z wiekiem rosną też potrzeby dziecka,  a to jakoś Ciuch,  wycieczka,  Studia??   Czy damy radęy a moze inaczej Jak wy dajecie sobie radę???

Moim zdaniem ty nie jesteś gotowa na drugie dziecko, masz za dużo wątpliwości. Nie wydaje mi się, że robienie czegoś wbrew sobie tylko dlatego, że partner tak chce to dobry pomysł. Żal ci tej stabilizacji którą osiągnęłaś, może pracy w której udało ci się coś osiągnąć i po prostu spokoju po "odchowaniu" pierwszego dziecka. Kiedyś myślałaś inaczej i marzyłaś o dwójce, a teraz się zmieniłaś, doświadczenie z pierwszym dzieckiem też zrobiło swoje więc teraz już nie chcesz. Używasz wobec partnera tych argumentów, które tutaj przytoczyłaś? Może po prostu powiedz mu, że jeszcze nie chcesz drugiego dziecka i wolisz z tym nieco poczekać? Tak po prostu.


Hej, zdziwilam sie ze tyle odpowiedzi. Chyba mnie nie zrozumieliscie,  chcialam zawsze dwojke,  a moj Partner nigdy nie chcial, wlasnie z przekonan,  ktore wyzej wymieniono. Wiec gdy zaczal myslec inaczej od razu podlapalam temat i zdecydowalismy ze ten rok damy sobie czas. Jak sie nie uda to nie koniec swiata,  w koncu posiadanie jednego dziecka ma swoje zalety.

Ale juz nie wazne, za szybko sie cieszylam,  bo po odstawieniu tabletek , dwa razy nie chcial skonczyc we mnie, zapytalam Co jest , i wyciagnelam z niego ze on tego w ogole nie widzi,  pod wzgledem finansowym i czasowym.   Jestem rozczarowana,  nie wiem Jak mam sie z ta sytuacja obejsc...

Dziekuje za podpowiedzi.

18

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

jest tak wiele korzyści posiadania rodzeństwa. No chyba że kogoś nie stać finansowo i czasowo.
Ale nie kalkuluje sie to tak , że 2 razy więcej czasowo i 2 razy więcej kasy- zawsze trochę mniej.
za to są korzyści jak dzieci dorosną i to spore i dla dzieci i dla rodzicówi dla wnuków wszelkich.
mam 2.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

19

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:

Hej, zdziwilam sie ze tyle odpowiedzi. Chyba mnie nie zrozumieliscie,  chcialam zawsze dwojke,  a moj Partner nigdy nie chcial, wlasnie z przekonan,  ktore wyzej wymieniono. Wiec gdy zaczal myslec inaczej od razu podlapalam temat i zdecydowalismy ze ten rok damy sobie czas. Jak sie nie uda to nie koniec swiata,  w koncu posiadanie jednego dziecka ma swoje zalety.

Ale juz nie wazne, za szybko sie cieszylam,  bo po odstawieniu tabletek , dwa razy nie chcial skonczyc we mnie, zapytalam Co jest , i wyciagnelam z niego ze on tego w ogole nie widzi,  pod wzgledem finansowym i czasowym.   Jestem rozczarowana,  nie wiem Jak mam sie z ta sytuacja obejsc...

Dziekuje za podpowiedzi.

Widać, że Twój mąż mimo wcześniejszych deklaracji o gotowości do powiększenia rodziny, wciąż ma dużo obaw. Nie warto ich ignorować, ale też nie ma co robić dramatu.
Nie zgadzam się z tym, że dwoje dzieci wcale nie oznacza podwójnych wydatków i nakładów czasu. Przecież każde dziecko potrzebuje uwagi i zainteresowania rodziców. Mdli mnie jak słyszę to mityczne, że będą bawić się razem, albo, że liczy się jakość a nie ilość czasu spędzonego wspólnie. Trele morele. Każde dziecko to odrębny człowiek, który potrzebuje, aby się nim zaopiekować i zająć jego sprawami, a nie tylko zapewnić mu książeczkę/zabawkę i towarzystwo rodzeństwa, aby się nie nudził. Podobnie z kosztami. Tak samo potrzebuje przestrzeni do funkcjonowania, bucików i kurtki, a potem opłacenia jakichś zajęć pozalekcyjnych, wyjazdów itd.

Ale z drugiej strony jest takie powiedzenie, że „każde dziecko przynosi z sobą na świat bochenek”, a ono nie wzięło się znikąd, chyba ;-)

20

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Jesteś niedojrzała w ogóle, więc nawet lepiej, że masz takie rozkminy, niż jakbys miała iść na tzw. żywioł. A już w ogóle nie wyobrażam sobie Ciebie, jakby dziecko urodziło się z niepełnosprawnością. Wystarczy Ci jeden dzieciak.

21

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
perydot napisał/a:

Jesteś niedojrzała w ogóle, więc nawet lepiej, że masz takie rozkminy, niż jakbys miała iść na tzw. żywioł. A już w ogóle nie wyobrażam sobie Ciebie, jakby dziecko urodziło się z niepełnosprawnością. Wystarczy Ci jeden dzieciak.

Niedojrzale jest dla Ciebie to, ze ktos realnie kalkuluje jak wychodzi drugie dziecko finansowo i czasowo?
Dla mnie to wlasnie dosyc dojrzala postawa, ze sie ma rozkminy i ze sie o nich rozmawia, a nie idzie sie na zywiol, a potem prosi sie dookola o kase na pampersy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-03-18 17:41:06)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
perydot napisał/a:

Jesteś niedojrzała w ogóle, więc nawet lepiej, że masz takie rozkminy, niż jakbys miała iść na tzw. żywioł. A już w ogóle nie wyobrażam sobie Ciebie, jakby dziecko urodziło się z niepełnosprawnością. Wystarczy Ci jeden dzieciak.

Na tyle dojrzala,  by nie wdawać się w pyskówki. Dla mnie Twoja wiadomość czy Twoja opinia nijak się ma do mojego tematu,  więc wybacz, ale nie skomentuję.

23

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
Lady Loka napisał/a:
perydot napisał/a:

Jesteś niedojrzała w ogóle, więc nawet lepiej, że masz takie rozkminy, niż jakbys miała iść na tzw. żywioł. A już w ogóle nie wyobrażam sobie Ciebie, jakby dziecko urodziło się z niepełnosprawnością. Wystarczy Ci jeden dzieciak.

Niedojrzale jest dla Ciebie to, ze ktos realnie kalkuluje jak wychodzi drugie dziecko finansowo i czasowo?
Dla mnie to wlasnie dosyc dojrzala postawa, ze sie ma rozkminy i ze sie o nich rozmawia, a nie idzie sie na zywiol, a potem prosi sie dookola o kase na pampersy.

Dziękuję.

24

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Dojrzałe jest pytanie obcych ludzi, czy decydować się na dziecko? No ale jak pytasz, to odpowiadam: wg mnie nie powinnaś się decydować na drugie. Masz za dużo pytań podstawowych. I powtarzam moją wątpliwość: co jak urodzi się dziecko z niepełnosprawnością?

25 Ostatnio edytowany przez lalkaalka (2021-03-18 20:53:22)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
perydot napisał/a:

Dojrzałe jest pytanie obcych ludzi, czy decydować się na dziecko? No ale jak pytasz, to odpowiadam: wg mnie nie powinnaś się decydować na drugie. Masz za dużo pytań podstawowych. I powtarzam moją wątpliwość: co jak urodzi się dziecko z niepełnosprawnością?

A Co mnie obchodzi co według Ciebie jest dojrzałe czy nie. Nie pytam się obcych czy w ich oczach jestem w stanie wydać na świat i czy podołam wychować , zdrowe czy niepełnosprawne. Bo niby co Ty o mnke wiesz, na jakiej podstawie oceniasz mnie czy moje rodzicielskie zdolnosci czy mozliwosci? Pytam obcych obcych o ich zdanie bo ja planujac dziecko juz sie zastanawiam nad tym Jak to wplynie na moje zycie,  nasze rodzinne czy na starsze rodzenstwo: czasowo , finansowo , emocjonalnie. Moze nie mam w okol siebie znajomych ktorzy maja doswiadczenie w tym temacie a wiec i wyrobione zdanie i moga sie na ten temat wypowiedziec. Teorie moge przestudiowac sama. I chyba nie powinno Cie obchodzic " Co jesli urodzi sie niepełnosprawne? " a Co cie to obchodzi ? O to pytalam?


Moze Cie uspokoi Jak Ci powiem,  ze obok watpliwosci obejmujacych finanse i czas , na prace , zwiazek i starsze rodzenstwo wyprzedzalo, a Co jesli bedzie chore.  No to bedzie chore,  Boze kochany.  Nie bede tryskac radoscia No bo niby gdzie tu powod do radosci,  to nie najlepszy scenariusz na przyszlosc  i na pewno bedzie to ciezar dla wszystkich- tak , CIĘŻAR,  dobrze czytasz,  bo ogranicza nas wszystkich. Ale Jak tak będzie to będzie , niby Co mam zrobić? Lepiej zamiast zadawac  obcym "dojrzale" ( dla mnie to zero taktu, bo każdy moze sam zdecydować jak sie z taką sytuacją by obszedł) pytania to lepiej sobie odpowoedz co z Tobą nie tak, że obcych ludzi zaczepiasz i prowokujesz do rozmów na tematy, o która nikt Cie nie pytał

26

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Lalkaalka, nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – łamiesz w ten sposób obowiązujący na forum regulamin. Jeśli chcesz odpowiedzieć kilku osobom, możesz to zrobić w jednym oknie, a jeśli coś do swojej wypowiedzi dopisać, użyć funkcji "edytuj", która znajduje się po prawej stronie każdego z Twoich postów.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Olinka

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy, dający moderatorskie uprawnienia status jest już nieaktualny, niestety na ten moment technicznie niemożliwy do zmiany]

27

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
MagdaLena1111 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

Hej, zdziwilam sie ze tyle odpowiedzi. Chyba mnie nie zrozumieliscie,  chcialam zawsze dwojke,  a moj Partner nigdy nie chcial, wlasnie z przekonan,  ktore wyzej wymieniono. Wiec gdy zaczal myslec inaczej od razu podlapalam temat i zdecydowalismy ze ten rok damy sobie czas. Jak sie nie uda to nie koniec swiata,  w koncu posiadanie jednego dziecka ma swoje zalety.

Ale juz nie wazne, za szybko sie cieszylam,  bo po odstawieniu tabletek , dwa razy nie chcial skonczyc we mnie, zapytalam Co jest , i wyciagnelam z niego ze on tego w ogole nie widzi,  pod wzgledem finansowym i czasowym.   Jestem rozczarowana,  nie wiem Jak mam sie z ta sytuacja obejsc...

Dziekuje za podpowiedzi.

Widać, że Twój mąż mimo wcześniejszych deklaracji o gotowości do powiększenia rodziny, wciąż ma dużo obaw. Nie warto ich ignorować, ale też nie ma co robić dramatu.
Nie zgadzam się z tym, że dwoje dzieci wcale nie oznacza podwójnych wydatków i nakładów czasu. Przecież każde dziecko potrzebuje uwagi i zainteresowania rodziców. Mdli mnie jak słyszę to mityczne, że będą bawić się razem, albo, że liczy się jakość a nie ilość czasu spędzonego wspólnie. Trele morele. Każde dziecko to odrębny człowiek, który potrzebuje, aby się nim zaopiekować i zająć jego sprawami, a nie tylko zapewnić mu książeczkę/zabawkę i towarzystwo rodzeństwa, aby się nie nudził. Podobnie z kosztami. Tak samo potrzebuje przestrzeni do funkcjonowania, bucików i kurtki, a potem opłacenia jakichś zajęć pozalekcyjnych, wyjazdów itd.

Ale z drugiej strony jest takie powiedzenie, że „każde dziecko przynosi z sobą na świat bochenek”, a ono nie wzięło się znikąd, chyba ;-)

To wlasnie widzimy.  Nie mozemy sie zgodzić,  bo moim zdaniem mamy wystarczająco ( także na drugie) ale mój Partner,  chciałby tak jakby w Co innego inwestować czas i pieniądze.

28

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:

Nie mozemy sie zgodzić,  bo moim zdaniem mamy wystarczająco ( także na drugie) ale mój Partner,  chciałby tak jakby w Co innego inwestować czas i pieniądze.

Chyba trzeba to uszanować, że on nie chce całego swojego czasu i kasy poświęcać na kolejne dziecko. Tym bardziej, że on już czuje się zrealizowany jako rodzic, a kolejne dziecko to po prostu konieczność rezygnacji z alternatyw. Nie wiem, co jest dla niego tak pociągające, z czego nie chce rezygnować, ale warto chyba o tym porozmawiać.

29

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

A jednak, Bawia sie razem też- jak jedziesz do Parku rozrywki to nie wydajesz 2 razy na paliwo, na wiele rzeczy są bilety rodzinne. Niektóre- podkreślam niektóre rzeczy moga służyć najpierw jednemu, a potem drugiemu dziecku.  itp itd. jest czas poświęcany każdemu z osobna i czas poświęcany im razem- np czytanie bajek. Kupujesz im jednego, a nie 2 chomiki. 1 wózek dzieciey po 3 latach aż tak się nie przeterminuje, no chyba że musisz mieć najnowszy model. dzieci moga razem rozrabiać, ale tez się nawzajem kontrolować.
jak rodzice są normalni i traktują je równo korzyści jest mnóstwo w każdej sferze.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

30

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Chodzi o to, że autorka nie wie już jakimi argumentami za drugim dzieckiem sie posiłkować, aby przekonać konkubenta, który ma to w nosie, bo woli swoje rozrywki.

31 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-03-21 10:09:19)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
perydot napisał/a:

Chodzi o to, że autorka nie wie już jakimi argumentami za drugim dzieckiem sie posiłkować, aby przekonać konkubenta, który ma to w nosie, bo woli swoje rozrywki.

Mam wrażenie, że ona podobnie ma jego argumenty w nosie i trudno jej zrozumieć, że że on chce oprócz wychowywania kolejnego dziecka zając się jeszcze czymś innym.
Po prostu nie każdy dąży do realizacji instynktów i rozmnażania się, a potem zaspakajania wszelkich potrzeb potomstwa.

32

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
MagdaLena1111 napisał/a:
perydot napisał/a:

Chodzi o to, że autorka nie wie już jakimi argumentami za drugim dzieckiem sie posiłkować, aby przekonać konkubenta, który ma to w nosie, bo woli swoje rozrywki.

Mam wrażenie, że ona podobnie ma jego argumenty w nosie i trudno jej zrozumieć, że że on chce oprócz wychowywania kolejnego dziecka zając się jeszcze czymś innym.
Po prostu nie każdy dąży do realizacji instynktów i rozmnażania się, a potem zaspakajania wszelkich potrzeb potomstwa.

Jak bym miala jego Argumenty w nosie to juz dawno mielibysmy dwojke.

33 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-03-21 11:36:31)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
perydot napisał/a:

Chodzi o to, że autorka nie wie już jakimi argumentami za drugim dzieckiem sie posiłkować, aby przekonać konkubenta, który ma to w nosie, bo woli swoje rozrywki.

Mam wrażenie, że ona podobnie ma jego argumenty w nosie i trudno jej zrozumieć, że że on chce oprócz wychowywania kolejnego dziecka zając się jeszcze czymś innym.
Po prostu nie każdy dąży do realizacji instynktów i rozmnażania się, a potem zaspakajania wszelkich potrzeb potomstwa.

Jak bym miala jego Argumenty w nosie to juz dawno mielibysmy dwojke.

Napisałam tylko, że masz jego argumenty w nosie, a nie że jesteś oszustką, która podstępem doprowadza do sytuacji, których pragnie uniknąć mąż.
Powtarzam, z nim rozmawiaj. Nie szukaj wsparcia swoich argumentów u obcych ludzi na forum, ale rozważaj to, co do Cb mówi Twój mąż.

34

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
MagdaLena1111 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mam wrażenie, że ona podobnie ma jego argumenty w nosie i trudno jej zrozumieć, że że on chce oprócz wychowywania kolejnego dziecka zając się jeszcze czymś innym.
Po prostu nie każdy dąży do realizacji instynktów i rozmnażania się, a potem zaspakajania wszelkich potrzeb potomstwa.

Jak bym miala jego Argumenty w nosie to juz dawno mielibysmy dwojke.

Napisałam tylko, że masz jego argumenty w nosie, a nie że jesteś oszustką, która podstępem doprowadza do sytuacji, których pragnie uniknąć mąż.
Powtarzam, z nim rozmawiaj. Nie szukaj wsparcia swoich argumentów u obcych ludzi na forum, ale rozważaj to, co do Cb mówi Twój mąż.

Rownie dobrze moglabym powiedziec,  ze on ma moje argumenty w nosie. Ale ja to inaczej widze.  Po prostu nie zgadzamy sie w tej kwestii,  rownie dobrze moglibysmy sie nie zgadzac w kwestii remontu, budowy czy czegokolwiek innego.

Raczej chodzilo mi o moje wątpliwości zakladajac temat. Jak marzenia mialy przestac byc marzeniami to zaczęłam realnie sie nad tym zastanawiac i miec wątpliwości,  podobne do jego. To jedyne Co chcialam z obcymi ludzmi przedyskutowac.

35 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2021-03-21 11:56:21)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
lalkaalka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:

Jak bym miala jego Argumenty w nosie to juz dawno mielibysmy dwojke.

Napisałam tylko, że masz jego argumenty w nosie, a nie że jesteś oszustką, która podstępem doprowadza do sytuacji, których pragnie uniknąć mąż.
Powtarzam, z nim rozmawiaj. Nie szukaj wsparcia swoich argumentów u obcych ludzi na forum, ale rozważaj to, co do Cb mówi Twój mąż.

Rownie dobrze moglabym powiedziec,  ze on ma moje argumenty w nosie. Ale ja to inaczej widze.  Po prostu nie zgadzamy sie w tej kwestii,  rownie dobrze moglibysmy sie nie zgadzac w kwestii remontu, budowy czy czegokolwiek innego.

Raczej chodzilo mi o moje wątpliwości zakladajac temat. Jak marzenia mialy przestac byc marzeniami to zaczęłam realnie sie nad tym zastanawiac i miec wątpliwości,  podobne do jego. To jedyne Co chcialam z obcymi ludzmi przedyskutowac.

Być może tak jest, że on ma Twoje argumenty także w nosie. Tego nie wiem.
A może po prostu macie inne wzajemnie wykluczające się plany i marzenia, zatem trudno znaleźć tu wspólny mianownik.

Był tu kiedyś wątek, gdzie facet początkowo deklarował chęć posiadania dziecka, ale z czasem się z tego wycofał. Nie chciał w ogóle dzieci, mimo wieloletniego związku, gdzie gdzieś w planach dziecko było i nawet tam były posty, że ma do tego prawo, a ona niech się rozwiedzie, jeśli che realizować swoje instynkty. Zaraz go znajdę.

Poczytaj: https://www.netkobiety.pl/t122608.html

36 Ostatnio edytowany przez authority (2021-03-22 21:07:04)

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw

Ci co poosiadają dziecko zazdroszczą tym co ich nie posiadają i na odwrót. Mam tu oczywiście na myśli tych bezpłodnych a nie tych co wybrali z własnej woli brak potomstwa.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

37

Odp: Drugie dziecko- za i przeciw
MagdaLena1111 napisał/a:
lalkaalka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Napisałam tylko, że masz jego argumenty w nosie, a nie że jesteś oszustką, która podstępem doprowadza do sytuacji, których pragnie uniknąć mąż.
Powtarzam, z nim rozmawiaj. Nie szukaj wsparcia swoich argumentów u obcych ludzi na forum, ale rozważaj to, co do Cb mówi Twój mąż.

Rownie dobrze moglabym powiedziec,  ze on ma moje argumenty w nosie. Ale ja to inaczej widze.  Po prostu nie zgadzamy sie w tej kwestii,  rownie dobrze moglibysmy sie nie zgadzac w kwestii remontu, budowy czy czegokolwiek innego.

Raczej chodzilo mi o moje wątpliwości zakladajac temat. Jak marzenia mialy przestac byc marzeniami to zaczęłam realnie sie nad tym zastanawiac i miec wątpliwości,  podobne do jego. To jedyne Co chcialam z obcymi ludzmi przedyskutowac.

Być może tak jest, że on ma Twoje argumenty także w nosie. Tego nie wiem.
A może po prostu macie inne wzajemnie wykluczające się plany i marzenia, zatem trudno znaleźć tu wspólny mianownik.

Był tu kiedyś wątek, gdzie facet początkowo deklarował chęć posiadania dziecka, ale z czasem się z tego wycofał. Nie chciał w ogóle dzieci, mimo wieloletniego związku, gdzie gdzieś w planach dziecko było i nawet tam były posty, że ma do tego prawo, a ona niech się rozwiedzie, jeśli che realizować swoje instynkty. Zaraz go znajdę.

Poczytaj: https://www.netkobiety.pl/t122608.html


Dzięki za wątek, ciekawy i podobny,  chociaz wydaje mi się, że jestem w ciut lepszej sytuacji,  bo już jedno mamy i ja sobie mogę dobrze wyobrazić , że tak zostanie.  Dla mnie do rodziny należą dzieci,  zawsze chciałam mieć dzieci i na pewno w porę podjęłabym ten temat by uniknąć takiej sytuacji w jakiej znajduje się autorka.

Mimo,  że moje dziecko planowane nie było , a mój Partner nie wydawał się na kogoś odpowiedniego na ojca,  ba,  nawet chciał by usunąć, i Kto wie czy gdyby nie wpadka sam by się na dziecko zdecydował to jestem na prawdę dumna i szczęśliwa Jak widzę jak dziecko na niego wpłynęło. Wcześniej taki wygodnicki,  priorytetem były tylko jego potrzeby,  do niczego ani do nikogo się nie przywiązywał. A teraz ? Nie jest moze jakis przesadnym tatuskiem , ktory kazde popoludnie spedza z dzieckiem i je zabawia.  Nigdy z wlasnej woli pieluch nie przebieral czy nie zostal z chorym dzieckiem w domu , nie chodzil po lekarzach czy nie wozil na jakies zajecia, ale ja nigdy nie mialam z tym problemu,  i nie miałabym tez problemu z drugim.

Jego Argumenty to m.in nieprzespane noce ( a Kto by wstawal - ja. Wstawalam tylko ja i  to robiąc Studia dzienne i ucząc się po nocach, mały był u nianki Jak skonczyl 4 miesiące zebym mogła skonczyc studia zanim zaczniemy spłacać kredyt ) , pieluchy ( więcej kasy i smieci) i w ogóle taka mała niezaradna istota,  płacze,  ulewa się(hej,  to nie trwa wiecznosc) zmęczenie, bo tyle czasu i energii trzeba wkładać ( No i znowu : ja ) . Jak dziecko jest starsze to nie ma , az takich zastrzezen po za tym naturalnym,  terminy , zajęcia,  lekcje. Bo czas spedzony to taka sama rutyna Jak i z jednak,  to zrobimy wycieczke,  nie w trojke tylko w czworke.  Urlop planujemy pod dzieci zawsze,  nawet jakbysmy byli bezdzietni,  bo jedziemy z paczka przyjaciol i kazdy ma dzieci.
Dla mnie to Serio zaden dodatkowy wysilek.  Teraz pracuje w firmie bardzo przyjaznej rodzinom,  dzieciom,  ciaza,  dziecko chore to zaden problem dla oddzialu czy dla szefa.  Godziny pracy super, zadnych zmian , przedszkole praca na miejscu.  Ja nie mam potrzeby latac 5 razy w tygodniu na kawe i ploty do przyjaciolek zebym miala Problem Co zrobic z dziecmi,  Jak gdzies jedziemy to nie ma problemu ze sa dzieci bo każdą para je ma. 2-3 razy w roku spotkamy sie na miescie z kolezankaz i moj Partner nie ma z tym problemu.  Zazwyczaj Jak poloze malego spac.  W weekend,  w sobote albo w niedziele zawsze robimy cos razem, po obiedzie jest 2 godziny lezakowanie, to samo by bylo z drugim ( przy tym rytuale zostane chyba Jak maly bedzie juz wiekszy tongue ) .

Temat- gigant to rozbudowa dachu. Bo znowu kredyt wziac.  I znowu budowa.  Po kilku konsultacjach z ludzmi , ktorzy sie na tym znaja znowu jest na moje ( nasze?) "instynkty " otwarty . Z drugiej strony chce kupic sasiednia dzialke,  mimo ze nasza jest juz duza i wystarczajaco pracy na niej mamy.  Też by się wiązało to z kredytem i  pracą na Co to komu? 

I tak w kolko. Tylko teraz jakos mi się ten temat przejadł.  Ostatnio podczas seksu nie miał wytrysku a doszedł ( takim dobrym aktorem chyba nie jest !!!) Mi też seks z ciążą się kojarzy i jakoś brak ochoty na amory,  bo raz jest gotowy,  raz nie .
Za miesiąc mam wizyte u ginekologa i zastanawiam się czy nie zdecydować się znowu na tabletki. Jak troche ochłoniemy obydwoje i swoje myśli poukładamy to zapytam Co myśli na ten temat.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Drugie dziecko- za i przeciw

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021