netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

33 odpowiedzi8 667 wyświetleńzałożony przez patyczek, 08.05.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1 Ostatnio edytowany przez patyczek (2010-05-08 00:35:11)

Temat: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Przede wszystkim dziekuje Wam wszystkim za poprzednie rady, jakie otrzymalam - byly bardzo pomocne!

Tym razem pisze na forum, gdyz w moim zwiazku czesto trafiaja sie "dziwne" awantury o naprawde blahostki, ale koncza sie tym, ze czuje sie zmanipulowana, niedojrzala i gorsza.... I pytanie jest takie: czy rzeczywiscie jest tak jak mowi ON, ze to ja musze popracowac nad swoim zachowaniem, czy moze to ON naprawde przesadza...

Opisuje tylko ostatnia sytuacje jaka zdarzyla sie kilka dni temu, aczkolwiek bylo ich wiecej w przeszlosci:

A wiec zdecydowalismy sie pojsc na miejski festiwal. Szlismy takimi schodkami a ja trzymalam mala plastikowa butelke wody mojego partnera. Byla ona prawie pusta - bylo w niej doslownie pol lyku wody, bo wszystko juz wczesniej wypil. Nagle zauwazylam mloda, mala jaszczurke, jakiej jeszcze nigdy w zyciu nie widzialam i stwierdzilam, ze obleje ja ta pozostaloscia wody, by zobaczyc jak zareaguje. (Bylam po prostu ciekawa czy jaszczurka sie przestraszy czy moze nastawi na prysznic...). Jaszczurka nie zareagowala, ale moj partner za to tak i to jak! Bardzo sie oburzyl i zdenerwowal, ze zmarnowalam jego wode.. Byl wsciekly tak, ze az odechcialo mu sie isc na ten festiwal.

Po pierwsze za to, ze wyrzucilam jego lyk wody a on byl bardzo spragniony, po drugie dlatego, ze w koncu to jego woda i on decyduje co z nia zrobic, a po trzecie za to, ze jak juz mi powiedzial o tym, ze jest zly na mnie, to ja bylam zdziwiona i nie przeprosilam ani nie zrozumialam swojego bledu - czyli on zdenerwowal sie wtedy jeszcze bardziej.

Uslyszalam, ze ja nie szanuje innych ludzi, nie biore pod uwage jego uczuc ani tego, co on chce. Bo w koncu to byla jego woda i on chcial ja wypic.

Staralam sie na chlopski rozum wytlumaczyc, ze to byl lyk i nie ugasilby on jego pragnienia, dodatkowo, ze i tak zaraz mialam zamiar kupic nowa wode dla obojga, bo przeciez wiedzielismy, ze bedziemy duzo chodzic i ze bedziemy potrzebowac wode, a na koniec, ze po prostu nie sadzilam, ze ten lyk bedzie jego ostatnia kropelka zycia. On dalej obrazony, wiec przeprosilam (musialam przeprosic, On doslownie sie tego domagal) ze zuzylam jego rzecz nie biorac pod uwage jego uczuc.

Ale szczerze, wewnatrz mojego JA wydaje mi sie, ze to jest po prostu chore! 5 min po klotni tak jak mowilam kupilam mu butelke wody, ale On i tak smial powiedziec, ze woda jest niedobra i ze teskni za ostatnim lykiem tamtej lepszej wody, ktora wyrzucilam! Mowilam mu, ze chyba troche za ostro reaguje na taka mala sytuacje, ze przeciez nie musi tak tego przezywac, ale uslyszalam, ze ja zawsze to robie, ze zawsze tak samo nie licze sie z jego uczuciami w takich sytuacjach i na dodatek, ze na koniec nie przepraszam za moje zachowanie.... Mi sie to troche w glowie nie miesci i nie rozumiem tego swoim malym mozdzkiem, ale moze ma racje?

Moze sytuacja wydaje sie Wam smieszna, ale ja naprawde nie wiem co o tym myslec.
Czy to ja powinnam popracowac nad swoim egoistycznym podejsciem i bardziej go szanowac? Pytac sie zawsze o wszystko zanim cokolwiek zrobie? Czy powiedziec mu, ze to on powinien popracowac nad soba?

Jak wspomnialam, takich sytuacji jest sporo i co jakis czas sie powtarzaja i wynik jest zawsze taki sam: to ja cos zle zrobilam, ja jestem egoistka i nie szanuje jego uczuc...

Mam nadzieje, ze powiecie co o tym myslicie. Ach, dodam tylko, ze jestesmy razem od 4 lat.

2 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-05-08 11:10:22)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Jak na moje "oko", to Twój partner jest niezrównoważony emocjonalnie i ma jakiś poważny problem z psychiką. Psychiczny sadysta? Przewrażliwiony na swoim punkcie? Wyolbrzymić taką pierdołę i jeszcze zgnoić Ciebie za to, to prawdziwa "sztuka". Facet Cię próbuje wytresować. W żadnym wypadku go w takich sytuacjach nie przepraszaj, bo to chore i doprowadzi jedynie do tego, że przyznasz mu rację i zezwolisz na takie zachowanie w przyszłości. Pokaż mu, że jego fochy masz głęboko gdzieś i że porozmawiacie dopiero jak mu przejdzie. To trochę tak, jak z płaczem i krzykami dziecka - nie da się go uspokoić natychmiast, ale jak zamkniesz go w pokoju, wykrzyczy się i wyładuje to mu przejdzie, a Ty masz wtedy nie reagować. Postaw się, bo inaczej on Cię "pożre" żywcem i zniszczy Twoje poczucie własnej wartości.

3

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Według mnie to naprawdę dziwaczny facet.Miał wody jak na lekarstwo,zaraz kupiłaś mu więcej i jeszcze ma nerwy ?! To jakiś niezrównoważony typ hmm Jeśli o taki bzdet robi awantur ę,to poważnie zastanów się,czy aby na pewno chcesz z nim być,bo co dopiero będzie przy poważnych problemach.

4

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??
Anemonne napisał/a:

Jak na moje "oko", to Twój partner jest niezrównoważony emocjonalnie i ma jakiś poważny problem z psychiką. Psychiczny sadysta? Przewrażliwiony na swoim punkcie? Wyolbrzymić taką pierdołę i jeszcze zgnoić Ciebie za to, to prawdziwa "sztuka". Facet Cię próbuje wytresować. W żadnym wypadku go w takich sytuacjach nie przepraszaj, bo to chore i doprowadzi jedynie do tego, że przyznasz mu rację i zezwolisz na takie zachowanie w przyszłości. Pokaż mu, że jego fochy masz głęboko gdzieś i że porozmawiacie dopiero jak mu przejdzie. To trochę tak, jak z płaczem i krzykami dziecka - nie da się go uspokoić natychmiast, ale jak zamkniesz go w pokoju, wykrzyczy się i wyładuje to mu przejdzie, a Ty masz wtedy nie reagować. Postaw się, bo inaczej on Cię "pożre" żywcem i zniszczy Twoje poczucie własnej wartości.

Zgadzam się z tym.

Przede wszystkim bardzo destrukcyjne dla związku są słowa "Ty zawsze", "Ty nigdy". Powinnaś poruszyć ten temat i stanowczo powiedzieć, że nie wyobrażasz sobie, żebyście przy byle pierdółce wyrzucali sobie zajścia z przeszłości, bo w ten sposób narasta między Wami mnóstwo pretensji. Jeżeli coś było kiedyś i nie zostało wyjaśnione, trudno, przepadło, temat zamknięty. A bieżące problemy są bieżącymi i powinno się pracować nad ich rozwiązaniem zamiast traktować je jako pretekst do dowalenia partnerowi.

Uważam, że można zrobić coś źle - dajmy na to, że mogłaś go zapytać, czy możesz to zrobić z jego wodą (dzięki Bogu, że to była woda a nie coś droższego, bo chyba by Cię udusił wink ) - ale jeżeli mu tą wodę odkupiłaś, to nie rozumiem, o co kruszyć kopie. I dlaczego robić z czegoś, co kosztuje nie więcej niż 2 zł taki ogromny kłopot?

5

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Myślę, że chce cie sobie "wychować" tak żebyś miała już poczucie winy za to tylko, że  myślisz inaczej niż on:)
Powinnaś mu się postawić i poważnie pogadać o tym co myślisz o takim traktowaniu ciebie, jak się wtedy czujesz, uzmysłowić mu, że brakiem szacunku i wrzeszczeniem niszczy wasz związek...i jeśli mu zależy to powinien zmienić swoje zachowanie i cie przeprosić...jeśli zamiast pogadać będzie się wydzierał czy fochał to się zastanów czy chcesz być z kimś tak emocjonalnie popapranym tongue

6 Ostatnio edytowany przez pennylane (2010-05-08 21:29:03)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Oczywiście, że mogłaś zapytać czy możesz wykorzystać ten ostatni łyk wody dodając, że za chwilę kupicie nową. Oczywiście, że mogłaś.
Ale on również mógł, ze względu na waszą obopólną przyjemność ze wspólnego wieczoru, odpuścić sobie robienie awantury o byle co.
Zastanawiam się - czy przed wyjściem z domu nie doszło do jakiejś sprzeczki o coś innego a sprawa wody była tylko pretekstem do większej kłótni?
Szczerze, ciężko mi wyobrazić sobie, że dorosły człowiek panikuje z powodu takiej dupereli.

7

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Rzeczywiście sytuacja brzmi nieco komicznie, ale tylko dlatego, że to JEGO zachowanie i JEGO wymagania względem Ciebie są komiczne, takie jest moje zdanie. Może powinnaś go ignorować w takich sytuacjach? Spróbuj następnym razem powiedzieć tylko tyle "jesteś zabawny i słodki" i dać mu buziaka. I nie wracać do tematu, a jak będzie dalej kozaczył, to iść dziesięć metrów za nim albo przed nim. Zobaczymy czy sobie odpuści.

8

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

A jeśli on Ci tak ciągle powtarza, że "Ty zawsze" lub "Ty nigdy", to zapytaj go kiedyś czemu właściwie z Tobą jest skoro Ty zawsze robisz wszystko nie tak i nigdy nie liczysz się z jego uczuciami.

9

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

2 ostatnie posty - dobrze napisane !

10

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Bardzo Wam dziekuje za odpowiedzi. Juz myslalam, ze cos jest ze mnia nie tak, ale jednak ciesze sie, ze jestem normalna :-)

Pennylane: nie sadze, by to bylo pretekstem do klotni. On tak po prostu czasami ma, ze nagle zaczyna sie wkurzac o drobne wedlug mnie rzeczy a wg. niego to problemy na skale swiatowa. Dzis i wczoraj tez byly podobne sytuacje.. niestety...

Magdalena Rutowicz: dobrze to ujelas i powiem Ci, ze juz kiedys sie go o to zapytalam i co uslyszalam? Ze on ma nadzieje, ze ja sie zmienie. Ze pewnego dnia zrozumiem i zmienie swoje zachowanie. A jesli nie, to on sie powaznie zastanawia nad idea slubu..... Jesli natomiast mialabym go ignorowac: juz wiem, ze uslysze, ze w ogole nie mam dla niego szacunku i jestem straszna egoistka, trudna kobieta, uparta dziewczyna - slysze to czesto :-)

Nic to, bede pamietac, zeby nie czuc sie ofiara no i by dokladnie przemyslec jakiekolwiek inne powazne plany na przyszlosc...

11

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??
patyczek napisał/a:

Magdalena Rutowicz: dobrze to ujelas i powiem Ci, ze juz kiedys sie go o to zapytalam i co uslyszalam? Ze on ma nadzieje, ze ja sie zmienie. Ze pewnego dnia zrozumiem i zmienie swoje zachowanie. A jesli nie, to on sie powaznie zastanawia nad idea slubu..... Jesli natomiast mialabym go ignorowac: juz wiem, ze uslysze, ze w ogole nie mam dla niego szacunku i jestem straszna egoistka, trudna kobieta, uparta dziewczyna - slysze to czesto :-)

Nic to, bede pamietac, zeby nie czuc sie ofiara no i by dokladnie przemyslec jakiekolwiek inne powazne plany na przyszlosc...

Chyba mu się coś w głowie poprzestawiało, żeby Cię częstować takimi tekstami. Na Twoim miejscu powiedziałabym, że te zastanawianie się jest niepotrzebne, bo Ty tą ideę przemyślałaś już wiele razy za Was oboje wink Ciekawa jestem, jak by zareagował, ten Pan Idealny...

12

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Jak mu tak zależało na tej wodzie to mógł sobie ją nieść, nie przejmuj się takimi fochami, on chyba jeszcze nie dorósł do żadnych relacji między ludzkich, nie wiem może rodzice go bardzo rozpieścili dając mu wszystko czego zapragnął a ty teraz zbierasz tego efekty, jak podobna sytuacja się powtórzy to go do psychologa, wyślij albo niech wraca do przedszkola. Nie zastanawiaj się co robisz źle bo to on ma problem nie ty.

13

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

to przykre co ci napisze, ale obawiam sie ze taka wlasnie jest prawda bo znam takich facetow i wiem co oznaczaja takie zachowania, a mianowicie:
on o wszystko sie wscieka i szuka byle pretekstu do kłótni ?  bo o krople wody klocic sie to juz przesada!! sprawa jest posta! on nie chce zerwac bo boi sie pietna tego na ktorym spocznie cala wina i na nim bedzie sie opieralo Twoje cierpienie, on po prostu najzwyczajniej czeka na to, ze Ty z nim zerwiesz wkurzajac sie o to ze robi Ci jazdy o pierdoly i cala wina za "popsucie związku" spocznie na tobie.
przemys to, swoja droga przykro ze tak Cie tratuje, a rowniez ze Ty dajesz sie tak traktowac

14

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Może nie żyje na tym świecie dość długo ale moim zdaniem twój facet ma jakieś problemy ze sobą i nie panuje nad swoimi emocjami ;/

15

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Patyczku, z tego co opisałaś, dla mnie to zwykła reakcja rozpieszczonego dzieciaka. Nie wiem może poproś "supernianię" o pomoc smile żartuję, ale szczerze to będzie ci ciężko, bo drugiego człowieka sie nie wychowuje, ale kocha za to jakim jest, a ty chcesz faceta, a nie dzieciaka, ale jest nadzieja, może za pare lat gdy dorośnie, dojrzeje ... Tylko musiałby sam chcieć dojrzeć, albo znaleźć się w takim punkcie życia, zupełnie sam by docenić, że drugi człowiek obok - to nie worek treningowy ale największy dar w życiu, jak nas może spotkać, dlatego potrzeba szanować go.

Jeśli jesteś dobrą, radosną dziewczyną to taką bądź i unikaj ludzi krzykliwych i złych.

16

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

na prawde nie bierzecie pod uwage tego, ze on to robi tylko po to, żeby to ona zakonczyla zwiazek, zeby caly ciezar na nią spadł. on nie chce na moje oko juz tkwic w tym zwiazku a jednoczesnie jest okropnym egoistą i nie chce brac na siebie cieżaru zainicjowania rozstania

17 Ostatnio edytowany przez patyczek (2010-05-10 03:09:05)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Drogie Dziewczyny,

Najwazniejsze w tym wszystkim jest to, ze znalazlam wlasnie odpowiedz na nurtujace mnie od dawna pytanie: kilka tygodni temu napisalam inny post pytajac, dlaczego ja nie chce wychodzic za maz za mojego idealnego partnera... I teraz dzieki Wam znalazlam odpowiedz: gdyz gdzies w srodku czuje, ze on taki idealny wcale nie jest, gdyz ja cierpie a on traktuje mnie nie tak, jak chcialabym byc traktowana przez mojego przyszlego meza!
Chyba potrzebowalam wypisac sobie kilka takich negatywnych rzeczy, by zrozumiec, ze moze to nie jest dobry pomysl, by teraz wychodzic za maz....

A wracajac do aktualnej sprawy: siedze wlasnie w domu i rycze jak dziecko, jest mi zle :-( Wlasnie z nim porozmawialam i wrocilam do tematu wody mowiac, ze to bylo przesadzone i ze chyba powinnno byc rozegrane inaczej... Ale uslyszalam to co zwykle: ze jestem niedojrzala, egoistyczna, nie szanuje go i tego, co chce robic (w koncu to byla jego woda), ze zachowuje sie jak dziecko, ze nie widze nic poza czubkiem wlasnego nosa... ze jestem uparta, ze nie rozumiem drugiego czlowieka itd itd. I najgorsze w tym wszystkim jest to, ze moja dusza placze, cialo placze a ja nie umiem tupnac noga i powiedziec czegos w taki sposob, by zrozumial, ze to on przesadza :-( Kiedy probuje, slysze, ze staram sie go przekonac i przeciagnac na moja strone i wersje zdarzenia, ze nie akceptuje jego punktu widzenia i uczuc, i ze z jego strony to wyglada calkiem inaczej a ja chce, by wszystko bylo po mojemu i nie toleruje, ze inni moga myslec inaczej :-(
Jest mi tak zle! Juz nie wiem jakich argumentow uzywac.... Czuje sie calkowicie bezsilna.. W tym wszystkim najgorsze jest to, ze jednoczesnie go kocham i chce szanowac, wiec moja milosc bije sie ze zloscia! Dusza placze, serce kocha...  Juz mi rece opadaja i nawet nie wiem jak dalej rozmawiac, bo cokolwiek powiem, to wedlug niego jest przekonywaniem go na sile do moich racji...

Do Waterlilly: nigdy nie myslalam o tych sytuacjach w taki sposob, czyli, ze on chce zrzucic na mnie odpowiedzialnosc za rozstanie... Przeciez poza tymi sytuacjami to mowi mi jak mnie kocha, jest mi bliski, przytula.... Gdyby nie te sytuacje, to uwazalabym go za prawie idealnego partnera! A po klotniach tez widze jak cierpi, jest smutny i przygnebiony.... A ja w tym wszystkim mam jeszcze miejsce i odwage na myslenie, ze nie chce go ranic...

18

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??
patyczek napisał/a:

A ja w tym wszystkim mam jeszcze miejsce i odwage na myslenie, ze nie chce go ranic...

Szkoda, że on nie myśli tak o Tobie, kiedy wylewa na Ciebie wiadro pomyj za głupią wodę czy inne pierdoły, bo przecież wspominałaś, że takich sytuacji jest więcej.

Nie chodzi już nawet o to, jakich argumentów używasz - na zajście z wodą argument jest banalny "Przesadziłeś, to było histeryczne zachowanie zupełnie niepodobne do osoby dorosłej, nie życzę sobie takich scen w przyszłości, bo powinieneś liczyć się z tym, że kiedy wychodzimy chcemy mile spędzić wieczór i nawet, jeśli Cię przepraszam, masz sadystyczną przyjemność z nie odpuszczania". Chodzi o to, jak z nim rozmawiasz. Widzę, że zaszczuł Cię tak, że widzisz we wszystkim swoją winę i nie umiesz mu stanowczo powiedzieć, że nie ma racji, a Ty nie pozwolisz się tak traktować. Jak tak dalej pójdzie, wejdziesz w rolę ofiary w tym związku i będziesz się bała odezwać, a tak przecież być nie może.

19

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Oczywiście Twój partner przesadza ale widzę trochę Twojej winy w tym wszystkim. Mianowicie pozwalasz mu sobą manipulować. Przepraszając go przyznajesz mu rację której nie ma! A tak być nie może!

On czepia się o głupoty a Ty chcąc  załagodzić sytuację przepraszasz go a to jest bezsensu bo on nie dostrzega Twoich szczerych intencji. W konsekwencji w jego oczach przyzwalasz mu na takie traktowanie.

Musisz być stanowcza! Nie przepraszaj jesli nie czujesz się winna. Zwiazek ma polegac między innymi na partnerstwie a nie na tym, że jedna strona jest oprawcą a druga ofiarą.

20

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

patyczek, wiec moja hipoteza nie moze byc prawdziwa jesli jest czuły , więc bardzo dobrze! smile
tylko nie mozesz kulić ogon i wracac do klatki (metaforycznie) jak maly piesek kiedy mu cos odbije lub sie nie spodoba. Sprobuj sie na niego wydrzec, wygadac mu co Cie boli wyplacz sie i zrob to wszystko na jego oczach. Moze jakos do niego dotrze to , że on robi z igly widły.

a moze po prostu jestescie zbyt idealni w zawiazku wiec czasem dla odmiany on chce sie poklocic, tak dla emocji ? ;p wiec lepiej ze o pierdoly ;d hehe to oczywiscie zart;P

21 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-05-11 13:18:13)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Dla mnie on jest TOKSYCZNYM MANIPULANTEM. Zwiazek z kims takim to byloby dla mnie pieklo i koszmar. Mialabym ochote go zabic, a ty go jeszcze kochasz tongue Moze pokaz mu ten temat? Mam wrazenie, ze predzej posluchalby obcych ludzi. Szkoda, ze go kochasz, bo ja na twoim miejscu mialabym ochote dac mu w morde. Nawet juz mam ochote, za ciebie tongue No, moze doslownie bym tego nie zrobila, ale bym mu dogadala i dopiekla, nie pozwolila sobie wchodzic na glowe. A najwyzej pokazala, ze mam w nosie jego chore uczucia. Jezu, jak ten czlowiek koszmarnie dzialalby mi na nerwy...
Poza tym jego zachowanie jest idealna ilustracja slow: ''czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku  nie dostrzegasz?''

A w psychologii to sie nazywa projekcja http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_ … hologia%29

PS Waterlily, nie wiem, co cie tak cieszy, bo zycie z kims, kto cie codziennie psychicznie dreczy i niszczy, jest straszne. Szczerze mowiac, to dal autorki byloby lepsze, gdyby on chcial odejsc. Bo sama jak sie mu nie postawi (co MOZe spowoduje jakies zmiany) albo nie wyplacze ze zwiazku, zmarnuje sobie zycie. Jesli to jest idealny zwiazek, to ja chyba jestem z chodzacym Bogiem big_smile

patyczek napisał/a:

Do Waterlilly: nigdy nie myslalam o tych sytuacjach w taki sposob, czyli, ze on chce zrzucic na mnie odpowiedzialnosc za rozstanie... Przeciez poza tymi sytuacjami to mowi mi jak mnie kocha, jest mi bliski, przytula.... Gdyby nie te sytuacje, to uwazalabym go za prawie idealnego partnera! A po klotniach tez widze jak cierpi, jest smutny i przygnebiony.... A ja w tym wszystkim mam jeszcze miejsce i odwage na myslenie, ze nie chce go ranic...

To brzmi, jakby w jednym ciele siedzialy dwie osoby.

22 Ostatnio edytowany przez patyczek (2010-05-11 16:34:45)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Dobrze, mamy wiec te oto fakty:

1. Zachowanie mojego partnera jest nie fair
2. W tym jest tez moja odpowiedzialnosc, gdyz to ja zezwalam mu na takie zachowanie (nawet nie wiem kiedy dalam tak sobie wejsc na glowe!)

Co mam teraz robic? Rozmowy z nim nic nie daja, bo on widzi te sytuacje inaczej. Jak mam sie zachowac przy kolejnej sytuacji? Przeczytalam ksiazke "Dlaczego Mezczyzni kochaja Zolzy", teraz czytam o kobietach kochajacych za bardzo, ale kiedy przychodzi co do czego nie wiem jak byc stanowcza i bez placzu wylozyc moje racje. Tzn. na poczatku rozmowy idzie mi super, ale potem juz nie daje rady i zaczynam plakac. Te sytuacje tak mna targaja i tak mnie frustruja, ze sama siebie nie poznaje! Moje cialo krzyczy placzem a ja staram sie zachowac logike i powage sytuacji. To moze byc frustrujace dla mojego parnera (dodam, ze nie awanturuje sie, ani nie krzycze) - tu tez sie naczytalam, ze rozmawiajac z mezczyzna trzeba rozmawiac w specjalny sposob, bo oni nie znosza placzu i nie wiedza wtedy co robic...  Wczoraj znow rozmawialismy, az w pewnym momencie zatkalam uszy i powiedzialam, by przestal, bo czuje sie, jakby mi mozg programowal! Poprosilam, by po prostu przestal mi wkladac, bo nie moge tego zniesc, na co on i tak odpowiedzial, ze jestem jak dziecko.

Paulina 20: tez czuje na niego zlosc i to ogromna. Jestem wsciekla za to, co mi mowi i jak mnie traktuje i mu to powiedzialam. Ale ze ja jestem durna i zolza niestety nie jestem, to kiedy zlosc opadnie sama mam przed soba wyrzuty sumienia, ze powiedzialam mu raniace slowa, typu "jestem tak na Ciebie wsciekla, ze moglabym Cie uderzyc". I potem mi go strasznie szkoda i nawet mu mowie, ze nie chce go ranic, bo ostatnia rzecza jaka chce zrobic ukochanej osobie to ja ranic. I jeszcze dodalam, ze zastanawiam sie czy on tez tak mysli i czy tez mu przykro po tych sytuacjach - twierdzi, ze tak. (Ale to zachowuje dla siebie samego....)

- Czy jest jakakolwiek mozliwosc, ze on sie zmieni?
- Czy ja moim zachowaniem i wychowaniem go a takze moja stanowczoscia moge doprowadzic do tego, ze on przestanie mna manipulowac pewnego dnia? Czy moze jesli ktos manipuluje, to zawsze bedzie?
- Czy ten zwiazek jest skazany na koniec, bo ja jestem zbyt "dobra"?

Bardzo dziekuje Wam za odpowiedzi, nawet nie wiecie jakie jestescie pomocne!

Ps. Jesli chce sie Wam czytac, opisuje inna sytuacje, zaistniala kilka dni temu:

On jest w pokoju na drugim koncu mieszkania (ja jestem w kuchni) i mnie wola. Ja odpowiadam "co chcesz", ale on juz nie odpowiada (podobno nie slyszal). W zwiazku z tym, ze cos robie, nie ide do niego, bo czuje sie jak wytresowana malpka. Jestem juz zreszta przyzwyczajona, ze on mnie wola w wielu sytuacjach z niewaznych powodow, zamiast samemu podejsc i sie o cos zapytac. Po 10 min On przychodzi do kuchni i pyta, czemu nie przyszlam. Mowie, ze pytalalam co chce, on nie odpowiedzial, wiec uznalam, ze to niewazne a poza tym cos robilam na komputerze. I awantura gotowa. Dlaczego? Bo: ja go ignoruje i nie szanuje, on by zawsze do mnie przyszedl, jesli bym go wolala, a co by bylo, gdyby on potrzebowal pomocy: skad moge wiedziec, ze to nie jest powazne? Mogl przeciez zemdlec, walnac glowa w podloge, lezec i krwawic, umierac, miec zawal a ja sobie siedze przy komputerze. Ja na to, ze jesli mial sile krzyczec "Czy mozesz tu przyjsc" to rownie dobrze mogl krzyczec "pomocy", wiec dlatego uznalam, ze wszystki jest z nim ok i ze pewnie jest leniwy. On na to: a co jesli zemdlal po tym jak mnie zawolal.... Dodatkowo, ze ja siedze przy kompie i robie niewazne rzeczy podczas gdy on moglby potrzebowac pomocy. W koncu pytam po co mnie wolal. Nie chce powiedziec, az w  koncu mowi, ze chcial sie zapytac czy dalej chce isc na taki kameralny koncert, na ktory planowalismy pojsc tego wieczoru. Mi rece doslownie opadly i mowie mu, czy mu sie to wydaje fair, ze ja mam isc przez pol mieszkania kiedy on mnie wola po to, by wysluchac jego pytania? Jesli on ma pytanie, powinien sam przyjsc i mi je zadac. On na to, ze zmieniam temat, bo tematem dyskusji jest to, ze ja bylabym go w stanie zignorowac w niebezpiecznej sytuacji wymagajacej pomocy! Wiec klotnia byla nie o to, ze ja nie przyszlam, kiedy on chcial zadac mi pytanie, ale o to, ze gdyby to nie bylo pytanie a cos powazniejszego to tak samo bym go zignorowala.

Mi po prostu rece opadaja.

23

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Patyczek, przede wszystkim widze, ze jestes inteligentna kobieta. I jestem spokojna, bo wiem, ze w koncu rozwiazesz jakos ten problem. Przede wszystkim zaczelas czytac ksiazki, ktore moga ci wiele powiedziec. No i probujesz jakos do niego dotrzec.
Wydaje mi sie, ze placz to nie jest tak wielki problem. Gdybys nie plakala to i tak mialby tylko pretekst, by znowu nazywac cie egoistka wink Poza tym pomysl o tym z drugiej strony - on widzi, jak ty placzesz, jak cierpisz, i nawet go to nie rusza? Kto tu nie szanuje czyich uczuc? Wg mnie to normalne, ze nie panujesz juz nad tymi emocjami, ja tez bym plakala w takiej sytuacji nawet mimo swoich staran. Jesli placz uniemozliwia ci wyartykulowanie tego wszystkiego, moze dobrze byloby napisac list. Przynajmniej jest prawdopodobienstwo, ze twoj '''partner'' (w cudzyslowiu, bo moim zdaniem nie zasluguje na takie okreslenie) troche przemysli sprawe, zanim znowu zacznie ci truc i cie ponizac.

Drugi pomysl to taki, ze powinnas po prostu pare razu potraktowac go tak samo jak on ciebie. Dac mu odczuc to, co  ty czujesz. Sadze, ze w glebi duszy bedzie mu nieswojo. Zobaczy, ze juz nie ma nad toba takiej wladzy.

Trzeci sposob, to po prostu jesli znow przegnie pale, chlodno oznajmij mu, ze NIE ZYCZYSZ sobie tego sluchac i niech uwaza ze slowami, bo od niego odejdziesz. Ignoruj wszelkie zaczepki albo po prost wyjdz z domu. Pokaz, ze masz go naprawde DOSC. I nie miej wyrzutow sumienia, bo to jego wina - sam sprawil, ze wasz zwiazke wyglada tak a nie inaczej.

Czy sie zmieni? Pewnie wielu ludzi mozna zmienic, tylko czy jest to warte sil, ktore w to wlozymy? Jesli juz, to mozna dac im bodziec do zmiany. Ale z cala zmiana siebie beda musieli uporac sie sami,a przede wszystkim jej chciec i do niej dojrzec.

Moim zdaniem on ma albo paskudny, czepialski charakter, albo jakies powazne problemy osobowosciowe. O ile to nie jedno i to samo smile Krota z nas nie chciala by byc z czlowiekiem zawsze usmiechnietym, milym, majacym poczucie humoru na swoj temat i zyczliwym dla innych? Czy on innych traktuje podobnie do ciebie, tez jest taki malostkowy?

Co do calego zwiazku: wypisz sobie jego plusy i minusy. Z minusow wybierz te nic nie wazne, akceptowalne i  te nie do zniesienia. Jesli te ostatnie da sie zmienic to moze cos bedzie. Ale czy to bedzie trwala i gleboka zmiana, tego nikt nie wie smile

24

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Popieram paulinę.Ładnie to napisałaś.

25

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

To jest problemowy człowiek, on zawsze znajdzie jakiś powód do kłótni. To taki mały chłopczyk, który chce żeby wszystko kręciło się wokół niego, a gdy tak nie jest to wpada w szał i wręcz prosi o zainteresowanie się nim- "Mógł przecież zemdleć, walnąć głowa w podłogę, leżeć i krwawic, umierać..." . Walcz z tym. Możesz wygrać tylko jeśli będziesz to lekceważyć i będziesz w tym konsekwentna.

26

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Bardzo dziekuje Wam za odpowiedzi i porady!

27

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Witajcie, jestem tu nowy i bardzo potrzebuję jakiegoś zrozumienia, tylko nie wiem czy mogę je dostać od kobiet i czy mnie nie zjecie :]
Mam nadzieję, że nie będzie problemu z tym, że piszę w tym temacie "patyczek"? Jest on bardzo mi znajomy, tyle, że u mnie sytuacja jest odwrotna.
A skoro to ten sam wątek to postanowiłem napisać tutaj.

Mianowicie moja dziewczyna często robi bezsensowne awantury z błahostek i również wymaga przeprosin, tyle że ja często się temu stawiam co chyba sprawia że wszystko kończy się jeszcze gorzej. W końcu przepraszam, ale nie czuję prawie nigdy, że powinienem... Opiszę ostatnią sytuację i mam nadzieję, że to nie ja okaże się winnym wg waszych opinii...

No więc rozmawiamy sobie przez telefon i nagle dostaję sms, że kolega próbował się dodzwonić. Mówię jej o tym i pyta czy chcę do niego dzwonić. Nie było to dla mnie ważniejsze od rozmowy z nią i powiedziałem, że nie. Podszedłem tylko do kompa i wysłałem wiadomość do kolegi na fejsie. Po czym dostałem odpowiedź i sprawa była zakończona. Dziewczyna usłyszała dźwięk wiadomości i pyta z kim gadam, na co jej odpowiadam że z nikim, zapytałem tylko kolegę co chciał on odpowiedział i po sprawie.
No to ona sie zaczyna wkurzać, mówi że przecież z kimś gadam, wymiana zdań to jest już rozmowa. Tłumacze jej, że skończyłem zanim zapytała, że "gadałbym" gdybym przez całą prawie godzinną rozmowę z nią z kimś pisał. Że nie ma tu dla mnie znaczenia definicja słowa, tylko fakt że zupełnie nie poświęcałem czasu komuś tylko z nią rozwiałem.
No i to był praktycznie koniec rozmowy. Ona że gadałem, a ja że to nie jest gadanie, że nie gadałem z nikim, i tak 3 razy sobie zaprzeczaliśmy i się rozłączyła. Próbowałem zadzwonić to odrzuciła połączenie. Po czym późnym wieczorem się dobijała i porozmawialiśmy. Domagała się przeprosin, mieszała mnie z błotem, że chamsko się zachowałem, robię jej przykrość i tak dalej. Takie sytuacje zdarzają się bardzo często... W końcu ją przepraszam i tak zrobiłem wczoraj. Była prawie druga w nocy i poprosiłem żebyśmy już poszli spać jak ludzie. Zaczęła mówić że chce porozmawiać, żeby miło pójść spać itd a ja nie miałem już cierpliwości i odmówiłem, znowu mnie zwyzywała ale już nie wytrzymałem, powiedziałem że to jakiś kretynizm, że teraz oczekuje żebym z nią nawet całą noc rozmawiał jeśli ja kocham, że to ona egoizmem zalatuje i się rozłączyłem i wyłączyłem telefon.

Napiszę coś więcej o naszym związku jeśli to będzie miało sens i ktoś będzie chciał pomóc ...
Dzięki!

28

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??
Yvette napisał/a:

Widzę, że zaszczuł Cię tak, że widzisz we wszystkim swoją winę i nie umiesz mu stanowczo powiedzieć, że nie ma racji, a Ty nie pozwolisz się tak traktować. Jak tak dalej pójdzie, wejdziesz w rolę ofiary w tym związku i będziesz się bała odezwać, a tak przecież być nie może.

zgadzam sie.
jak najszybciej to zmien.. tu juz rozmowy nic raczej nie dadza.. bo jak juz sama napisalas juz byly.. a teraz jest Twoje zle samopoczucie i sam placz.. przestan plakac i podnies glowe. stanowczo mow o swoich potrzebach i na co sie godzisz na co nie.. przeciez w takiej relacji nie bedziesz szczesliwa wiec zaznacz to jasno i albo on to wezmie pod uwage albo nie i bedziesz miala odpowiedz co dalej..

29

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Rado, Twoja dziewczyna bardzo grubo przesadza i robi monstrualne widły z malusieńkiej igły.

Jak długo razem jesteście i ile macie lat?

30

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Oj, Rado, musi ci na niej bardzo zalezec, mnostwo facetow wymiekloby (moj chlopak rowniez, nie ponizalby sie przeprosinami). I oczywiscie napisz cos wiecej.

Mysle, ze twoja dziewczyna ma przede wszystkim bardzo niska samoocene, tylko nie zauwaza, jak bardzo ciebie i wasz zwiazek tym niszczy. Musisz jej to jakos uswiadomic. Jak? Moze opowiem na swoim przykladzie.
Mozna powiedziec, ze bylam podobnie czepialska jak twoja dziewczyna, tyle ze u mnie chodzilo wciaz i wciaz o poczucie, ze nie jestem atrakcyjna fizycznie i albo nad tym rozpaczalam, albo wysylalam mojego chlopaka do ladniejszych dziewczyn, albo po prostu czepialam sie,ze pewnie mu sie nie podobam. Trwalo to ponad rok i bylo bardzo wyczerpujace psychicznie dla obu stron. Co prawda byla w tym wszystkim roznica - zawsze zalowalam swoich ''jazd'' i bardzo go przepraszalam, ale to i tak kladlo sie coraz wiekszym cieniem na zwiazku. Twojej dziewczynie 'przepraszam' nie przechodzi przez gardlo - moze naprawde nie widzi,co robi?
No wiec probowalam powstrzymac sie od dolowania. W koncu dopiero kiedy chlopak zaczal sie oddalac i powiedzial,ze juz mnie chyba nie kocha, ze wszystko go przytloczylo, cos sie we mnie zmienilo. Juz nie robie awantur i rzadziej mam doly. Teraz jest o wiele lepiej zarowno ze mna, jak i z nim.

Co uwazam,ze powinienes zrobic?
1. Nie przepraszac, jesli nie zawiniles (utwierdzasz ja w przekonaniu,ze ma racje, wzmagasz tendencje do wyladowywania sie na tobie)
2. Okazywac jej milosc i szacunek, ale stawiac jasne zasady (''kocham cie, ale uwazam, ze przesadzasz, chcesz sie na mnie fochnac - ok, nie odzywajmy sie, a ty moze przemyslisz swoje zachowanie'' - zaloze sie, ze jak przestanie cie w koncu meic na tacy to zacznie zastanawiac sie nad soba)
3. Zapytac, co by sadzila o wizycie u psychologa dla obojga
4. Wstrzasnac swoja dziewczyna, postawic wszystko na jedna karte

31

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Dziękuję bardzo za zainteresowanie, ah gdybym mógł jakoś się zmienić żeby się w pełni poddać temu wszystkiemu to nie wiem czy bym tego nie zrobił... Ale chyba tylko jakiś nadczłowiek by tak potrafił...

 

a_normalna napisał/a:

Rado, Twoja dziewczyna bardzo grubo przesadza i robi monstrualne widły z malusieńkiej igły.

Jak długo razem jesteście i ile macie lat?

a_normalna ja jestem tego samego zdania. Ona ma 21 lat, ja 23. Razem jesteśmy już prawie 3 lata.

paulina20, co do Twojej listy propozycji:
1. Nie wchodzi w grę bo robi się coraz większa awantura, których było już dużooo i często właśnie tak bez sensu (czasem naprawdę zawinię i ciężko jest mi to zrozumieć).
Gdybym nie przeprosił ona zagraża, że nie może tak być. Dłużej nie wytrzyma takiego traktowania i tego, że taki jestem. Dążenie do rozstania.
2. Ona nigdy nie przestaje, może być tylko gorzej i gorzej, coraz więcej awanturnictwa i agresji. Dla niej nie ma czegoś takiego jak ciche dni albo nawet godziny. Wszystko trzeba od razu wyjaśnić. Często jesteśmy nabuzowani i tylko sobie szkodzimy, ale ona uważa że to i tak lepiej.
3. Oboje chcielibyśmy iść do psychologa/terapeuty ale nie ma na to kasy itd... Każdy z nas chciałby udowodnić, że z drugim jest coś nie tak...
4. Próbowałem może raz. Miałem już tak dosyć, że chciałem odejść. Tłumaczyłem, że nie damy rady i po prostu ona mnie nie akceptuje takim jaki jestem. Wydzwaniała i w końcu jakoś się przekonałem, po jakichś postanowieniach, że się uda. Nic się prawie nie zmieniło, no może przez chwilę było lepiej...

Tak wiem, że mnóstwo facetów by się z nią pożegnało. Ale ja ją strasznie kocham, nie wyobrażam sobie mimo wszystko życia bez niej. Jest cudowna, tylko czasem takie dziwne rzeczy się zdarzają. No ale powoli to zaczyna przeważać szalę goryczy.

Coś więcej:
Oboje studia, ja właściwie już kończę. Niedługo obrona inż.
Mieszkamy w innych miastach, ok 1h pociągiem.
Widujemy się w weekendy, pomieszkujemy u siebie (częściej ja u niej, bo moi rodzice nie godzą się za bardzo na jej nocowanie u mnie).
oraz w środku tygodnia (środa/czwartek) jakieś odwiedziny, czasem zostajemy na jedna noc.

Ona jest strasznie wrażliwa(wg niej), awanturnicza, emocjonalna i burzliwa. Dusza artystki, którą poniekąd jest.
Ja spokojny(zaczynam to tracić), wrażliwy, typ samotnika.

Oboje jesteśmy uparciuchami.
Ona jest z rodziny w której miała ciężkie dzieciństwo i wiele złych doznań. Ma coś wspólnego z byciem DDA. Teraz mieszka z bardzo nerwową mamą i bratem. Małżeństwo jej rodziców się rozpadło. Z ojcem prawie brak kontaktu. Jej mama też artystka, wszyscy bardzo liberalne poglądy itd.
U mnie tradycyjna polska rodzina, nie ma mowy o rozwodach, rodzina to wszystko dla wszystkich. Ona uważa, że moi rodzice nie okazywali mi uczuć, albo bardzo mało i że moja rodzina jest dziwna.

Sam nie wiem, dużo się zmieniło od początku związku. To ona mnie znalazła i poderwała, dzięki temu jesteśmy razem. Na początku jak zawsze jest - sielanka.
Potem wielki szok, jej dziwne poglądy. Częściowo się zmieniła, wiele rzeczy zaakceptowałem chociaż jestem innego zdania. Mam wrażenie, że pomogłem jej się zmienić na ile mogłem, a teraz już tylko ona mnie zmienia. Staje się taki jak ona, coraz bardziej impulsywny i nerwowy.

Ona każdy problem chce zawsze wyjaśniać. Prowadzimy jakieś dziwne bardzo długie rozmowy przez telefon często po nocach. Zawsze muszę ją zrozumieć i przyznać rację, rzadko ona coś przyznaje. Nie lubię tych rozmów, niekiedy doprowadzają mnie do szału, ale ona nie odpuszcza. Moja osobowość niszczeje z dnia na dzień...
Wg niej nie jestem prawdziwym mężczyzną, nie zachowuje się jak taki. Brak mi taktu i szacunku dla kobiety. Ja uważam, że takie zachowanie przejawiłbym jak już pożegnaniem się z taką paranoją.
Przez nią nie czuję się mężczyzną. Zawsze jakieś drobnostki strasznie ją urażają, nie wiem czemu. Ugadza to w nią tak bardzo, że od razu jest stwierdzenie że jestem chamem, nie powinienem się tak zachowywać. Dołuje się, płacze, nie śpi i domaga się przeprosin, a jak nie to awantura. Wiem, że to głupie i beznadziejne, ale jakoś powoli przestaje się przejmować tym, że ona płacze. Robi to z tak błahych i durnych powodów, że mam wrażenie że sama tego chce, więc co ja mam na to poradzić.

Rozmowa nic nie da, ona dostaje szału jak jej próbuję uświadomić, że ja tak naprawdę nie byłem ani chamski, ani nieuprzejmy. Rzeczywiście czasem nie potrafię się przyznać, że źle się zachowałem. Mam z tym jakieś problemy, chociaż już sam nie wiem czy to nie tylko jej wymysł w który zacząłem wierzyć. Ale rzadko tak bywa, w 80% to jakieś chore przesadzone reakcje mojej partnerki.

Nie wiem czego tu szukam... Rozgrzeszenia? Czy ona powinna ułożyć sobie życie z kimś innym, kimś kto jest tak bardzo emocjonalny itp? Czy po prostu coś jest z nią nie tak. Bo jeśli ma być szczęśliwa, ale nie ze mną, to jakoś trzeba to przeboleć chyba sad Ale jeśli i z innymi będzie miała takie problemy, to chcę jej pomóc i w tym wytrwać, chociaż na razie oboje dużo cierpimy, z tym że ja nie mogę tego przecież pokazać, bo jestem tym złym, który przecie wszystko rujnuje.

Ciekawe czy ktoś mnie zrozumie...

32 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-12-01 23:17:02)

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Twoj  zwiazek, opis ciebie i jej, jest bardzo, BARDZO podobny do mojego (no, pod pewnymi wzgledami wink). Nawet mozna powiedziec, ze ja tez 'poderwalam' partnera, bo to dzieki mnie zaprzyjaznilismy sie.

Ja tez jestem ta bardzo emocjonalna strona, bylam tez o wiele bardziej nerwowa (wzorce z domu), nastroj czasem zmienia mi sie jak w kalejdoskopie, z kolei moj partner to spokojny, nieco zamkniety w sobie samotnik. Ale to mi sie wlasnie w nim podobalo, uwielbiam spokojnych ludzi (niestety dzieki mnie troche to stracil, ale nie do konca). Teraz staram sie zmieniac dla siebie i dla zwiazku, rzadziej i slabiej sie zloszcze, czytalam rady jak panowac nad zloscia i je stosuje. Bardzo sie ciesze, ze sie udaje. Pomaga tez to ze nie mieszkam w domu, gdzie klotnie sa na porzadku dziennym. Tak samo udalo mi sie przestac w kolko nad soba uzalac, kiedy juz trafilam na dno. U nas to trwalo rok (tylko, az..).

Roznica miedzy mna a twoja dziewczyna jest taka, ze ja zaluje swoich wybuchow i nigdy nie mowilam mojemu partnerowi, ze nie jest mezczyzna; chociaz mimo tego i tak czul sie jak g..no - nie wiem, jak musisz czuc sie ty. Tak samo pozniej juz przestal reagowac na moj placz, mnie to jeszcze bardziej dolowalo, itd. Ale mozna go zrozumiec. Gdy sa miedzy nami nieporozumienia, raczej zawsze staram sie schowac dume w kieszen i nie przejmowac blahostkami. Jest fajnie wink


Z moich doswiadczen wynika, ze nie da sie tego ( powiedzmy, charakteru) zmienic, przerwac bez jakiegos silnego bodzca. Od ''chorej'' w ten sposob osoby zmiana wymaga naprawde DUZEJ sily woli (jak uczucia na ciebie napieraja to trudno im nie ulec..) i poczucia, ze jesli teraz ulegnie swojej destrukcyjnej checi, to bedzie to mialo nieodwracalne konsekwencje. Wybacz, ale cierpiac w milczeniu, skazujesz sie po prostu na stopniowe wyniszczenie, a sytuacja raczej na pewno sie nie poprawi. Ewentualnie w koncu wypali sie twoja milosc i wyjdziesz z tego zwiazku poraniony i z trauma. Myslisz, ze na koniec kogo bedzie winila..? (Aha, moge wiedziec, czemu ja kochasz? Za co?)


Czy ona twierdzi, ze zle sie czuje sama ze soba? Czy uwaza, ze jej jedynym problemem w zyciu jestes ty..? Mam wrazenie, ze jest wobec ciebie ogolnie bardzo agresywna. Potrzebuje tez od ciebie mnsotwo uwagi. Gdzie jej wrazliwa strona? I czy ona w ogole widzi, ze cie rani, ze pod jej wplywem sie zmieniles? Probowales po takich awanturach byc smutny, przygaszony? (Zreszta, nie watpie, ze na pewno byles.. Mi przechodzilo czasem nawet po godzinie, za to moj chlopak cierpial nawet przez nastepne 3 dni.) Troche nie umiem sobie wyobrazic, jak wygladaja wasze klotnie.. ona przez pare godzin probuje cie zmusic do przeprosin,czy co.. I co sie dzieje, jesli ja natychmiast przepraszasz i jestes milutki,probowales takiego eksperymentu?

Slyszales o osobowosci borderline? Odnajdujesz tam swoja dziewczyne?
http://bpd.szybkanauka.net/
(Ciekawycytat z tej strony: ''Jeden z mechanizmów obronnych (wystepujący szczególnie u mocniej zaburzonych osób) ? nieświadome przypisywanie innym, zwykle w sposób oskarżający, własnych negatywnych uczuć, cech lub motywów postępowania, które zostały wyparte do podświadomości. Osoby z BPD są nadwrażliwe na nieakceptowane w nich (przez nich samych) cechy u innych osób.

Nieświadomą nadzieją ludzi z BPD jest to, że przez projekcję nieprzyjemnych rzeczy na innych, poczują się lepiej. I rzeczywiście ? czują się lepiej. Do czasu, ponieważ ból powraca! A wtedy gra w "projekcję" się powtarza.

Projekcja ma też dla osób z BPD inny cel: boją się, że ich druga połówka przekona się, iż nie są perfekcyjni, a wtedy ich opuści. Projekcja wad na Ciebie i innych zasłania "kurtynę", kieruje uwagę w inną stronę a ich obraz pozostaje "biały".

Osoby BPD są zwykle inteligentne, na ogół łatwo im więc przekonywać i wpływać na to, jak i co myślą inni, a więc projekcja w ich rękach jest bronią (której używają nieświadomie), wykańczającą bliskie im osoby ? które, nawet gdy już wiedzą o mechaniźmie projekcji, nie mają nigdy pewności czy doświadczają swoich emocji, czy osoby mającej BPD. Osoba mająca BPD, nawet gdy również wie o mechaniźmie projekcji, nigdy też nie ma pewności co jest projekcją, a co nie, gdyż projekcja dzieje się na poziomie podświadomości.'')


Co do psychologa, wiem ze mozna miec go tez za darmo, np. w Centrum Pomocy Kryzysowej.

33

Odp: To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

rado , czytałem gdzieś ,że osoby z rozbitych rodzin , tak jak Twoja dziewczyna , często mogą właśnie charakteryzować się taką niestabilnością emocjonalną , ciągłymi wydumanymi pretensjami i ogólnie skłonności do mieszania siebie i swojego partnera/partnerkę w przysłowiowym bagnie . Sprawa jest ciężka , podobno wiele z tych osób nigdy nie jest w stanie budować przez dłuższy okres względnie szczęśliwych relacji . Nie można ich skreślać , jednak współżycie z nimi nie jest łatwe , ale czego się tu spodziewać , skoro ktoś w przeszłości , gdy najczęściej byli dziećmi czy nastolatkami zafundował im emocjonalny rollercoster ...

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » To ja jestem niedojrzała i go nie szanuję, czy On przesadza??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026