Wiem, że nie można stereotypowo patrzeć na miejsca, gdzie można poznać swoją drugą połówkę, bo można wszędzie. Ale jakie jest prawdopodobieństwo, że znajdziemy kogoś wartościowego w barze/klubie?
Zwykle jak wychodzę ze znajomymi to obserwuje otoczenie i faceci przychodzą głównie z kolegami całą ekipą by pogadać. Zarówno w barze i klubie dużo osób jest pod wpływem alkoholu i albo można porozmawiać albo ktoś już jest tak pijany, że nie kontaktuje. Ale ogólnie mało obcych osób dosiada się do kogoś w barze jeśli dziewczyna przyszła z koleżanką.
Pewnie znajdzie się ktoś spoko, ale czuję się zmęczona myślą, że żeby kogoś poznać trzeba wychodzić do barów/knajp czy klubów. Boje się, że jak będę starsza to nie będę miała z kim wychodzić - koleżanki kogoś sobie znajdą a ja sama
. Jednocześnie w domu nikogo nie znajdę. Uczelnia? Małe prawdopodobieństwo, że kogoś poznam. Tinder? Próbowałam i ciężko było znaleźć kogoś kto chce stworzyć związek (jeden szukał tylko kogoś na sylwestra, drugi nie przyszedł na pierwszą randkę). Jest złe skojarzenie z tinderem, że jak laska ma tindera to szuka na jedną noc (choć nie wszyscy tak myślą, ale tak się niektórym kojarzy).
Zaczynam się godzić, że będę sama wieczność. Dość mam myślenia, że "wychodź bo może kogoś poznasz"
(((
Jestem introwertyczką i często się zmuszam by gdzieś wyjść by stworzyć sobie okazje do poznania kogoś by nie czekać biernie i narzekać .
Jestem na świetnej drodze do bycia samej.
Może bar i klub to nie jest dobre miejsce?
_____________________________________
Mam nadzieję, że dobrze wybrałam kategorię, bo:
"Tematy dotyczące życia w pojedynkę, samotności, relacji z otoczeniem w aspekcie bycia singlem, spędzania i organizacji wolnego czasu oraz planowania przyszłości . W tym dziale zastanawiamy się także nad tzw. syndromem "samotności wśród tłumu" oraz samotności w związku."
Tak samo korzystałam z przeglądarki na netkobiety i pytanie się nie powtarza, jeśli tak to przepraszam.